Koszmar Skorży trwa, ale nie zaczął się przecież w Szczecinie
Weszło

Koszmar Skorży trwa, ale nie zaczął się przecież w Szczecinie

Maciejowi Skorży podziękowano za pracę w Pogoni i jeśli ktoś chciałby uderzyć znów w te samy tony, mógłby powiedzieć, że dopiero teraz liga będzie dla Portowców ciekawsza. My jednak wolimy zwrócić uwagę na coś innego – to nie tak, że koszmar Skorży zaczął się po rozpakowaniu walizek w Szczecinie. Nie, on trwa już długo i najwyraźniej szkoleniowiec nie może się z niego obudzić.

Pamiętamy przecież przygodę Skorży w Lechu – początek był świetny, przejął zespół po Mariuszu Rumaku i natychmiast zrobił mistrzostwo Polski. A wydawało się to wówczas bardzo trudne, bo Rumak, choć nie schodził poniżej przyzwoitego poziomu, przynajmniej w lidze, to zdołał Kolejorzowi załatwić wręcz kompleks Legii, regularnie ustępując jej w kluczowych meczach. Ogółem zresztą skład grał fatalnie, gdy w grę wchodziła choć odrobinę większa presja – niezależnie, czy to mecz pucharowy „o wszystko”, czy zwyczajny ligowy, ale przy 40 tysiącach widzów, czy wreszcie ze znienawidzonym rywalem z Mazowsza.

Tymczasem przyszedł Skorża i bez szczypania się w tańcu wziął majstra, po drodze ogrywając Legię na Łazienkowskiej. Wówczas znów był wielki, znów wielu widziało w nim tego niezwykle utalentowanego trenera, który poradził sobie we Wronkach, który wygrywał mistrzostwa z Wisłą, który robił z Legią dobry wynik w Europie, któremu chcieli płacić szejkowie. Zresztą, trzeba w tym momencie zrobić pauzę i przemówić liczbami. Lipiec 2015, świeżo po kolejnym zwycięstwie Skorży nad Legią, tym razem w Superpucharze Polski.

– 43 lata
– trochę ponad 10 lat samodzielnego prowadzenia dorosłych drużyn
– 3 tytuły mistrza Polski
– 3 triumfy w Pucharze Polski
– Superpuchar Polski i Puchar Ekstraklasy
– praca i sukcesy w trzech największych polskich klubach XXI wieku
– niezła sumka na koncie odłożona po pracy w Arabii Saudyjskiej
– bilans 4-2-4 w Lidze Europy z Legią w sezonie 2011/12, w tym pamiętny wygrany dwumecz ze Spartakiem oraz twarda walka ze Sportingiem Lizbona po wyjściu z grupy

Skorża mógł spokojnie usiąść przy kominku i pomyśleć, że teraz już tylko zdobycie Ligi Mistrzów z Lechem i można pomyśleć o pomniku pod siedzibą PZPN-u.

No, ale potem wszystko siadło. W eliminacjach do Ligi Mistrzów poznaniacy zagrali nijako i bez większej walki odpadli z Bazyleą, choć Skorża bardzo czekał na tę przygodę, mówiąc o europejskich pucharach jako o innym świecie, w którym przecież ostatnio – z Legią – szło mu całkiem przyzwoicie. Prawdziwa klapa nastąpiła jednak w lidze, bo jeśli poza krajem było słabo, to w Polsce było żenująco słabo, beznadziejnie, kompromitująco, wstawcie tu dowolne silnie negatywne określenie i będzie pasować. Po 11 kolejkach Lech miał pięć punktów i szorował o dno tabeli, udało mu się wygrać jedynie raz, z Lechią, a to też ledwo, golem w 90. minucie, kiedy grubo pomylił się Maloca. Skorżę zwolniono właśnie po 11. serii gier, kiedy pojechał na Cracovię i dostał 2:5 po przygnębiającym meczu.

O tym, jak kozacki był Skorża na swoje 43. urodziny najlepiej mówiły liczby. Ale i koszmar trenera najwyraźniej widać po sięgnięciu do statystyk:

11 spotkań w sezonie 15/16 – liczba punktów: pięć; średnia punktów: 0,45; bramki: 8:19;
14 spotkań w sezonie 17/18 – liczba punktów: dziewięć; średnia punktów: 0,64; bramki: 11:23;

Czyli w sumie, ostatnich 25 meczów Skorży w lidze daje 14 oczek, średnią 0,56 punktu na spotkanie i bilans bramkowy 19:42.

Jeśli pogubiliście się w pogrubieniach, spróbujemy jeszcze to uwypuklić w taki sposób (jakość grafiki umyślnie nawiązuje do kondycji drużyn Skorży w ostatnich latach).

maxresdefault

Źródło: OptaWeszło

To są liczby kompromitujące i co gorsze dla trenera, nabijane w dwóch zupełnie innych warunkach pracy. Skorża nie sprawdził się w Poznaniu, gdzie musiał zagospodarować sukcesem i gdzie nie mógł narzekać na działaczy, ponieważ przed walką o Ligę Mistrzów z ważnych piłkarzy stracił tylko Sadajewa. A dostał Robaka, Gajosa i Tetteha, czyli zawodników do dzisiaj liczących się w ekstraklasie, oraz tak, też Thomallę, ale Niemiec, choć był niezwykle marny, nie sprowadził klęski na Lecha. Tym bardziej, że przecież cały Lech był wtedy w okresie dynamicznego rozwoju – choćby przez fakt, że w składzie roiło się od młodych zawodników z tygodnia na tydzień mocniejszych, szybszych, po prostu lepszych. Czas miał działać na korzyść Skorży, ale okazało się, że do rozwoju poznańskich talentów potrzebny był inny szkoleniowiec. Skorża Lecha po mistrzostwie zwyczajnie nie uniósł.

Drugie środowisko? To Pogoń, drużyna również nie w ciemię bita.

Po 14 kolejkach zeszłego sezonu miała 20 punktów.

W rozgrywkach 15/16 – 23.
14/15 – 20.
13/14 – 26.
12/13 – 21.

Nie zdarzyło się więc od powrotu do Ekstraklasy, by szczecinianie punktowali tak słabo – Skorża pobił najgorszy wynik dwukrotnie. Jednak tak jak w Lechu miał walczyć bezwzględnie o obronę mistrzostwa, tak w Pogoni chciano postawić mniejszy krok, nie przespać fazy mistrzowskiej i przy dobrych wiatrach dostać się do pucharów. Szkoleniowiec nastawił jednak budzik dużo szybciej, zawalił sam początek, a ten innym trenerom wychodził dobrze albo bardzo dobrze. Tu też należy dodać, że Skorży nie brakowało raczej w Szczecinie wsparcia – ani nie wyprzedano mu zespołu, ani nie nasprowadzano szrotu od znajomych z Ameryki Południowej. Wręcz przeciwnie – na papierze Pogoń wyglądała na dozbrojoną i zwyczajnie mocną, jak na realia Ekstraklasy naturalnie.

Skorża oblał więc ten ważny test z pompą. Miał udowodnić, że jest w stanie poprowadzić zespół spoza ścisłej czołówki, tymczasem zepchnął go z poziomu, na jakim ów zespół się przed jego przyjściem znajdował. Śmiejemy się z zagranicznych trenerskich szamanów, a gorszy bilans średniej punktów od Skorży z jego ostatnich 25 meczów ma tylko trzech przyjezdnych: Jorge Paixao, Miroslav Copjak i Libor Pala. Innymi słowy – by być gorszym od Skorży, trzeba wierzyć w tajemną moc monety leczącej kontuzje – jak Pala, albo mieć doświadczenie w prowadzeniu portugalskiego zespołu szóstek – jak Paixao (co ciekawe, tylko jedno z tych dwóch to nasza hiperbola, drugie to już „true story”).

Nie sądzimy natomiast, by Skorża – tak jak choćby Rumak – musiał już teraz schodzić piętro niżej, by udowodnić swoją wartość. Jednak logika nakazuje twierdzić, że teraz szkoleniowiec dostanie klub z jeszcze niższej półki niż Pogoń i strach nawet myśleć co będzie z jego karierą, jeśli i tam nie obudzi się z koszmaru. Niektórzy twierdzą, że życie zaczyna się po czterdziestce, ale w przypadku Skorży to zadziałało chyba trochę inaczej. Może taka cena zdobycia korony Ekstraklasy i fortuny u szejków jeszcze przed osiwieniem?

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (24)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Odzidzia_Pajszao

W polskiej lidzie chyba bardziej niż w innych bardziej poważnych ligach jest tak, że ten trener sobie poradzi, który umie dostosować się do specyficznych klimatów w naszych szatniach. Lepiej funkcjonują tu tacy trenerzy jak Bartoszek, Ojrzyński czy Probierz niż ci w typie Magiery, Skorży czy Rumaka. Paradoksalnie ci ostatni mają więcej wymiernych sukcesów jak choćby MP, bo w pewnych chwilach dostają te najlepsze kluby i one siłą swoich lepszych piłkarzy wyrabiają CV niektórych trenerów. Gdy oni w końcu wypadają z tej karuzeli topowych drużyn to okazuje się, że nie umieją funkcjonować w innych warunkach. Skorża musi teraz wykorzystać inny mechanizm rządzący polskim ligowym futbolem. Musi po prostu się schować i czekać. Za jakiś rok, dwa, znów znajdzie się chętny na zatrudnienie trenera owianego jakimiś tam sukcesami z przeszłości. Jeśli zejdzie do I ligi to już nie wróci do Ekstraklasy

tolep
Hejko Lejorz

Probierz dawał radę gdzieś poza Białymstokiem?

Odzidzia_Pajszao

Z tego co pamiętam to jakoś mu tam szło w Polonii Bytom, w ŁKS-ie (wiem, wiem, uciekł do Grecji), w Widzewie też jakoś padacznie nie było (bilans pewnie miał lepszy niż Skorża w Pogoni) a potem kupa lat w Jadze. Oczywiście masz o tyle rację, że mechanizm działa w dwie strony – pewni trenerzy są w stanie utrzymać się przez lata na karuzeli, ale w większych klubach nie wypalają

Kielbi

Wierzyłem w tego trenera, jak większość kibiców Pogoni i aż dziwię się sobie że w tak krótkim czasie od uczucia euforii na myśl o jego przybyciu, poczułem ulgę po komunikacie o jego odejściu. Ten trener może i ma dobry warsztat, pewnie jest większym fachowcem od wielu trenerów kręcących się na tej karuzeli, ale spójrzmy prawdzie w oczy nie ma podstawowej umiejętności, prawidłowej komunikacji z szatnią, jak idzie dobrze to jest dobrze i ciągnie drużynę, ale gdy dzieje się źle, nie ma nic w swoim wachlarzu umiejętności co pozwoliłoby wyjść z dołka. Nie mówię o pojedynczych przegranych, ale o całej serii. Z meczu na mecz ten klub wyglądał coraz gorzej, nawet zaczęło mi się robić żal piłkarzy, te ich twarze, łzy, oni psychicznie zostali zniszczeni, każdy kolejny mecz siał coraz większe spustoszenie w ich głowach. Nie ważne jaki to trener, ale z pewnością łatwiej zmienić go niż 20 piłkarzy i zatrudnić najlepszy sztab psychoterapeutów do tego.. Nikt przy nim nie grał dobrze, wszyscy zaliczali regres…. To nie jest normalne, a już na pewno niedopuszczalne w warsztacie tak utytułowanego trenera.

Krzysztof.Reperowicz

Utytułowany bo trenował tylko te dobre kluby. Jak przyszło popracować ze średniakiem to koniec bajki.

Wróżka Weszława

Ze średniaków trenował Amikę i Groklin z bardzo dobrymi wynikami.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Po pierwsze: Pogoń nie ma armat.

Ulisses

O wartości Skorży najlepiej świadczy fakt niezdobycia przez niego mistrzostwa z Legią w sezonie 2011/2012. A śmiem twierdzić że miał wtedy mocniejszą drużynę niż obecna. Ljuboja, Radović, Kuciak, Rybus, Komorowski, Jędza, Gol. Nie potrafi ocenić formy oraz umiejętności zawodników, zdobywał trofea jedynie dzięki legendarnemu „niewpierdalaniu się” (vide: Ljuboja ustalający skład). Treningi to kpina, bardziej zaangażowani i profesjonalni trenerzy bywają w B-klasie. Jest po prostu BEZNADZIEJNYM szkoleniowcem i dopóki tacy pozoranci są w polskiej piłce to nasza liga będzie na zatrważająco niskim poziomie. A nadmienić trzeba że jest ich obecnie multum.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ulisses

Sprzedaz Borysiuka była najlepszym wzmocnieniem w tamtym czasie. Nie musiał grać Kielbowiczem, po prostu nie potrafił ocenić umiejętności zawodników których ma. Kuchy grał ogony mimo że strzelał ważne bramki. O jego ultradefensywnej „taktyce” oraz kompletnym nieprzygotowaniu pilkarzy do rundy nawet nie wspomnę, to był najgorszy futbol jaki przyszło mi oglądać w życiu. Berg w porównaniu do tego niepełnosprawnego 40-latka w sezonie 14/15 miał niezgrany skład węgla i papy. Z resztą w jakim celu porównujemy? Oprzyjmy się na faktach. A taki mecz jak ze Spartakiem trafia się raz na 10 lat, to było kompletne zlekcewazenie nas przez faworyzowanych Rosjan, którzy jak wiadomo skłonności do profesjonalizmu nigdy nie przejawiali.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ulisses

Pierwszy skład Legii w sezonie 11/12 wyglądał przeciętnie tak: Kuciak, Jędza, Żewłak, Astiz, Wawrzyniak, Kucharczyk, Vrdoljak, Gol, Radović, Żyro, Ljuboja. Rezerwowi: Novo, Blanco, Wolski. To jest według Ciebie słaba drużyna? Z marszu powinna wziąć mistrzostwo. Berga mam w głębokim poważaniu, dyskusja dotyczy Maciusia z Radomia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ulisses

Kucharczyk strzelił w całym sezonie 6 goli. Tak niewielką ilość bramek w lidze spowodowało to, że Skorża był idiotą i rzadko kiedy dawał mu grać pełne mecze. Z resztą Kuchy cały czas gra na nosie „polskiej myśli szkoleniowej” i reprezentuje swoją grą znacznie wyższy poziom niż pseudo – trenerzy. Przy takiej liczbie uderzeń jaką miał, Borysiuk powinien był strzelić co najmniej 5, natomiast Gol nie był od strzelania bramek, aczkolwiek w trakcie sezonu zdobył 4 nie posyłając w każdym meczu co najmniej trzech piłek w trybuny. Żewłakow, Jędrzejczyk, Gol, Wawrzyniak, Wolski – reprezentanci Polski, Żyro – młodzieżowy reprezentant. Choto za to wyszedł całe 5 razy więc też nie można o nim mówić jako o podstawowym zawodniku. To że Maciuś nieumiejętnie rotował składem, nie potrafił przyporządkować zawodników do poszczególnych pozycji, realizować plany taktycznego i beznadziejnie przygotował zawodników do sezonu to kolejny kamyczek do jego ogródka. Co do Novo i Blanco, kto był odpowiedzialny za transfery? Święty Mikołaj? Chciał mieć gwiazdorów to ich dostał. Tak mała liczba bramek wynikała z ultradefensywnego stylu jaki w rundzie wiosennej prezentowała Legia, czego pokłosiem było zaprzepaszczenie szans na mistrzostwo.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mariusz Szewczyk

Myślałem, że Ljuboja jest niższy, zaskoczenie.

gryf01

Trzeba jednak pamiętać, że to właśnie Legia Skorży wyeliminowała Spartak w 2011, co w zasadzie stanowi podwaliny obecności Legii w Europie w ostatnich latach. Gdyby nie ten jeden zryw, Legia nie byłaby rozstawiona w żadnych eliminacjach. To dzięki Skorży brak Legii w Lidze Europy rozpatrujemy w ramach niespodzianki a nie normy.

WhiteStarPower

Good point gryf01, mecz klasyk dla polskiego kibica i bez tego nie byloby dalszych rozstawien i całej reszty

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Najlepszy mecz Legii jaki widziałem.

Tomson1922

Skorze czeka ogólnie teraz ciężki czas.Chyba powoli zacznie się odcinanie kuponów i zatrudnienie w klubach z 1 ligi

GooDOMaDOM

W Gdańsku czekają na koniec rundy i zaklepany Maciek Skorża.

OtylyKibol

ja to nawet go lubię, ale muszę tez wypomnieć Levadię w jego cv. Kolega Maciek szykował już formę drużyny na decydujące starcie o LM z Węgrami, a zapomniał o rundzie wstępnej….

kazo
WKS Śląsk Wrocław

Śląsk pomógł zwolnić już drugiego trenera w tym sezonie… najpierw Legii Magierę, a teraz Pogoni Skorżę.

Mariusz Szewczyk

Teraz Maciek musi przeczekać, żeby wszyscy zapomnieli o Pogoni i za jakiś czas wróci. Może Cracovia, Termalika, coś w tym stylu.

wpDiscuz

INNE SPORTY