Image and video hosting by TinyPic
Żeby plusy nie przesłoniły nam minusów. Po co właściwie ten młodzieżowiec?
Weszło

Żeby plusy nie przesłoniły nam minusów. Po co właściwie ten młodzieżowiec?

Karol Klimczak już teraz osiągnął swój cel – wrzucając na początku swojej kadencji w roli głównego rozdającego w spółce Ekstraklasa SA temat obowiązku posiadania w kadrze młodzieżowca, wywołał ogólnopolską dyskusję o szkoleniu. To na pewno duży plus i jesteśmy nawet skłonni pochwalić prezesa Lecha Poznań, że w tak prosty sposób zmotywował całą piłkarską Polskę do wysiłku intelektualnego związanego z myśleniem o przyszłości naszej piłki w kontekście jakości młodych piłkarzy. Na tym jednak pochwały się kończą – mamy bowiem wrażenie, że pomysł to tak drastyczne pójście na skróty, jak leczenie wybitego palca amputacją całej ręki. 

Ale nie uprzedzajmy faktów – postanowiliśmy rozpisać cały temat w przystępnej formie plusów i minusów. Tym bardziej, że zamysłem pomysłodawców nie było zapewne wyłącznie wyeksponowanie zawodników poniżej 21. roku życia.

dQHu7hf

Bez wątpienia byłaby to największa korzyść. Nie jest to jakaś pilnie strzeżona tajemnica – im młodszy piłkarz, tym większe szanse grubego transferu gotówkowego. Czasem wystarczy kilkadziesiąt rozegranych minut, kilka strzelonych goli, by znacząco podnieść wartość młodziana, momentami zresztą trochę wbrew jego rzeczywistemu potencjałowi. Najbardziej drastyczne przykłady? Wojciech Pawłowski. Bartosz Kapustka. W nieco mniejszym stopniu też Bartłomiej Drągowski, Krystian Bielik, Kamil Wojtkowski. Błysnęli gdzieś w okolicach seniorskich zespołów, zagrali kilka dobrych meczów, czasem jedną dobrą rundę i wystarczyło w zupełności, by zapracować na transfer do lepszej piłkarskiej rzeczywistości oraz dużą porcję frytek dla klubu, który ich wylansował. A właśnie w te frytki zdaje się celować Klimczak, co widać po sposobie budowania jego własnego klubu. Chodzi o to, by utrzymując jak najwyższą jakość zespołu, promować młodych i następnie wypychać ich za duże pieniądze w różnych kierunkach. Trudno odmówić logiki takim ruchom, ale jednocześnie trudno sobie wyobrazić, że wystarczy jedynie gra w Ekstraklasie, by nawet jednonogiego 18-latka opędzlować do Chievo albo Rennes.

Zapewne zamysł jest taki, że każdy klub ma przynajmniej 2-3 zawodników, których da się wystawić na afisz, a za półtora roku korzystnie sprzedać. Ale mamy wrażenie, że jest to zamysł przesadnie optymistyczny.

TMkHJ2I

I to może być klucz do odczytania całej misji Klimczaka. Chodzi nie tyle o zwiększenie poziomu szkolenia, o ogrywanie młodych, czy szeroko pojęte dobro polskiego futbolu, ale premiowanie klubów, który już wcześniej przestawiły się na myślenie długofalowe. Nawet jeśli Klimczak otwarcie się do tego nie przyzna, nie wierzymy, że nie przemknęła mu przez głowę myśl: ja tu odstawiam tłustą akademię za myliony a potem Wisła przywozi tabun Hiszpanów i nas ogrywa. Co mnie po tym Kownackim, Linettym czy Bednarku, skoro na naszej pracy korzystają reprezentacje młodzieżowe oraz Sampdoria, a nie sam Lech Poznań? Ale gdyby tak wprowadzić wymóg zrównujący szansę? Żebyśmy my mogli spokojnie sobie promować Kownackiego, bo w drugiej drużynie też będzie biegał podobny wiekowo szczyl?

Po wprowadzeniu takiego przepisu momentalnie zwiększą się szanse na tytuł dla klubów, które mają rozbudowane akademie. Czyli innymi słowy – promowane będzie mądre zarządzanie. Luka w tym systemie? Mądre zarządzanie to nie zawsze tylko wprowadzanie do klubu zdolnej młodzieży. I dlaczego w ogóle odgórnie określać, które zarządzanie jest lepsze, skoro w ostatnich kilku latach mistrzostwa zdobywał przede wszystkim klub nieszczególnie stawiający na wychowanków?

Emg8guD

To trochę nauka pływania poprzez wrzucenie niemowlaka na głęboką wodę, ale trzeba przyznać – wymusza przynajmniej próby walki z wymaganiami. Pierwszy skutek wprowadzenia limitu młodzieżowców to z pewnością dynamiczny rozwój skautingu młodzieżowego. Widać to doskonale na przykładzie klubów z niższych lig, gdzie wymóg gry młodzieżowcem już istnieje. Kluby przeczesują dokładnie wszystkie mniejsze zespoły w poszukiwaniu młodych chłopaków, którzy są w stanie prosto kopać piłkę. Kolejnym krokiem – gdy już wydrenowany do reszty zostanie rynek młodych w I czy II lidze – będzie rozwój własnych struktur, albo konieczność kupowania od lepszych szkółek. Tu zresztą pojawia się znów Klimczak z charakterystycznym uśmiechem – bo przecież dobroduszny Lech nie będzie takim sknerą i chętnie podzieli się swoimi Tomczykami czy Serafinami. Za drobną opłatą… Kluby więc będą zmuszone albo wydawać kasę na młodych zawodników, albo zakasać rękawy i wychować sobie własnych.

IPlUnTE

Naciągana wizja, ale mimo wszystko – może gdyby istniał taki wymóg, opóźnilibyśmy choć trochę wyjazd najlepszych młodych piłkarzy? Może tych wszystkich rozjeżdżających się po świecie juniorów można byłoby utrzymać, dzięki zapewnieniu regularnej gry w Ekstraklasie? Trzeba sobie jednak powiedzieć jasno, że to plus wyłącznie dla ligi, bo czy taki Grabara na pewno skorzystałby, jeśli zamiast do Liverpoolu wyjechałby do Wrocławia? Czy Kownackiemu na pewno wyszłoby na dobre rozegranie kolejnego sezonu przeciw Sandecji i Bruk-Betowi a nie Interowi i Fiorentinie? Wątpliwa sprawa.

8io0WEb

Nie trzeba być ekonomistą, nie trzeba śledzić trendów na światowych giełdach. Regulacje rynku zawsze kończą się szaleństwem cenowym. Przywołać można tutaj zarówno angielski przepis o „homegrown players”, który sprawia, że każdy Anglik potrafiący celnie podać piłkę śpi na pieniądzach, jak i chińskie obostrzenia. Najpierw tabelka. Zwróćcie uwagę, jak różni się wartość wyceny Transfermarkt i cena, jaką zapłacono za poszczególnych piłkarzy.

3VTQo5i

Z czego to wynika? Ano z tego, że obrzydliwie bogatym chińskim klubom zakazano kupowania zagranicznych bramkarzy, w imię szkolenia golkiperów dla chińskiej reprezentacji. Efekt jest taki, że za naprawdę mizernych gości, którzy nie mieliby szans na karierę w Europie płaci się naprawdę spore pieniądze – bo po prostu na rynku jest ich niewielu, a jednocześnie centralne planowanie wprowadziło przymus posiadania chociaż jednego. W podobny sposób zapewne ułożyłyby się ceny młodzieżowców – i szybko mogłoby dojść do absurdalnych sytuacji, w których słabiutki 21-latek byłby sześć razy droższy od rok starszego średniaka. A wtedy zaczyna się robić „rynek pracownika” – w futbolu zjawisko dość groźne. Dlaczego?

X2ZZLf9

Każdy piłkarz, pod każdą szerokością geograficzną, zawsze będzie przekonywał: rywalizacja o miejsce w składzie jest duża, dzięki czemu cały zespół robi postępy. Sportowcy często podkreślają – gdy przestajesz podnosić sobie poprzeczkę, przegrywasz. A jak to będzie wyglądało w przypadku, w którym w drużynie jest tylko jeden młodzieżowiec w miarę przystający do poziomu Ekstraklasy? Już teraz młodzi wiedzą doskonale, że dla klubów są bardzo ważni – jako potencjalna szansa na wysoki zarobek przy transferze na zachód. Ostro walczą o swoje – zarówno o klauzule, jak i odpowiednią liczbę rozegranych minut. W przypadku, gdy będą mieli w dodatku zapewniony plac – delikatnie rzecz ujmując, może im odjebać. Już teraz część ekspertów wskazuje na rozwydrzenie młodych zawodników, którzy od dzieciństwa trenują w najlepszym sprzęcie na najlepszych murawach, jeżdżąc na mecze wypasionym klubowym autokarem i jadając w klubowych stołówkach. Bywają nawet przygotowani do gry, ale nie są przygotowani do walki, do szarpania się o swoje, do podnoszenia się po upadkach i pracy po godzinach. Dla wielu morderczy przeskok z juniorów do seniorów to nie wyższy pressing i mniej miejsca na rozegranie, ale właśnie brak opieki, brak przymusu, przerzucenie odpowiedzialności na młodego piłkarza. Tu już nikt nie prowadzi za rękę, nie sprawdza, czy na talerzu nie zostało mięso. Skoro już teraz ten okres jest bolesny – jak będzie w przypadku, gdy młodzieżowiec od początku będzie mógł sobie pozwolić na roszczeniową postawę?

LzUwPjR

Cudów nie ma – miejsc w składzie jest jedenaście. Zablokowanie jednego z nich przez młodzieżowca, w wielu klubach będzie oznaczać, że na ławce usiądzie jeden z jedenastu najlepszych zawodników w klubie. Czyli grać będzie dziesięciu najlepszych i młody. Czyli składy nie będą optymalne, będą optymalne (w najgorszym wypadku) w zaledwie 91%.

sQJtn7M

Tu już trochę się czepiamy, ale co z 22-latkami? Czy nie stanie się czasem tak, że po utracie statusu młodzieżowca, dziesiątki piłkarzy będą po prostu wyrzucane na śmietnik? Jak dbać o harmonijny rozwój utalentowanego lewego pomocnika, jeśli po zakończeniu udanego w jego wykonaniu sezonu trzeba będzie zrobić miejsce w składzie dla kolejnego młodzieżowca? Czy w takim wypadku prostsze nie będzie odstrzelenie 22-latka i zastąpienie go kolejnym młodym? Kogoś przecież trzeba poświęcić.

clJgN4u

A może to plus? Minusy sprowadzają się bowiem do jednego – obniżania poziomu. „Kogoś będzie trzeba poświęcić”, „jedno miejsce będzie zablokowane” – to są fakty, niepodważalne i niepodlegające dyskusji. Jeśli aktualnie w większości klubów nie ma pośród najlepszych jedenastek zawodnika ze statusem młodzieżowca, to wprowadzenie tego przepisu w prostej linii oznacza obniżenie poziomu – zastąpienie zawodnika godnego pierwszej jedenastki zawodnikiem na ten moment pierwszej jedenastki niegodnym.

Tyle że pojawia się tutaj wątpliwość – czy można jeszcze obniżyć poziom, skoro w tym sezonie bezboleśnie da się oglądać jakieś dwa, może trzy mecze w tygodniu? Czy nie jesteśmy czasem na dnie, na którym już nie robi nam różnicy, czy gra zawodnik słaby, czy też bardzo słaby? Nie byłby to wniosek optymistyczny, ale… może prawdziwy?

***

Jedno nie podlega dyskusji już dziś – trudno tak naprawdę powiązać tę receptę z jakimś konkretnym objawem słabości polskiej piłki. Wprowadzenie limitu dotyczącego minimalnej liczby młodzieżowców na boisku czy w ogóle w kadrze miałoby sens, gdyby polskie kluby aż puchły od utalentowanych juniorów, którym po prostu nie daje się odpowiedniej szansy. Ale czy tak jest w istocie? Naszym zdaniem – nie. Wręcz przeciwnie, już teraz wolny rynek wymusił na klubach czasami dość absurdalne promowanie młodych zawodników – co najlepiej widać na liczbach. Wystarczy porównać jak grali i za ile zostali sprzedani Vadis Odjidja-Ofoe i Petar Brlek na przykład. Wystarczy jakaś nikła obietnica przyzwoitej gry – jak w przypadku Pestki w Cracovii, Świderskiego w Jadze czy Listkowskiego w Pogoni, by chłopcy dostawali swoje szanse. Napierają na to kluby, napierają na to właściciele – bo ze sprzedaży 19-latka z doświadczeniem w Ekstraklasie można zbudować 1/5 budżetu.

Sęk w tym, że tych utalentowanych młodych po prostu nie ma – a jeśli są, to od razu sprzedaje się ich do mocniejszych lig. Brakuje nie odwagi do stawiania na młodych, ale… pieniędzy. Pieniędzy do rozbudowy akademii, pieniędzy do opłacania kontraktów młodzieży, pieniędzy dla trenerów, pieniędzy do zatrzymywania najbardziej utalentowanych na rodzimych boiskach. Jeśli już cokolwiek regulować – to naszym zdaniem raczej limit minimalnego budżetu klubowej akademii, limit minimalnej liczby boisk w bazie treningowej, limit minimalnej liczby trenerów z odpowiednim wykształceniem zatrudnionych w drużynach młodzieżowych.

Nie potrzebujemy w Ekstraklasie więcej młodych zawodników. Potrzebujemy więcej dobrych zawodników.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (54)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MiszczMarian

Co do ostatniego, to żeby zmiana ta miała obniżyć poziom, to najpierw jakiś poziom musiałby być, a w naszej lidze go brak.

gryf01

Mnie też się czasem wydaje, że gorzej już być nie może. Ale potem przyjeżdża taki Szeryf i udowadnia mi jak bardzo się myliłem.

PhoenixLk

mylisz się – dno też ma swój poziom 😉

Profesor Miodek

Górnik kończył decydujący o awansie mecz z Wisłą Puławy z 5 młodzieżowcami w składzie. Po prostu byli zdolni, na treningach wyglądali lepiej niż ,,starszyzna” i Marcin Brosz na nich postawił. Nie potrzebował do tego przepisu ,,w meczu musi zagrać 5 piłkarzy poniżej 21 roku życia”. Jednak każdy młody piłkarz, który wyjdzie na boisko w Ekstraklasie ze względu na limity będzie postrzegany jako ten, który gra tylko dlatego, że taki jest regulamin, Jasne, może uda się dzięki temu wyłowić jakąś perełkę, ale równie dobrze możemy stworzyć tabun piłkarzy, którzy dobrze wiedzą, że tak czy siak zagrają, bo muszą. Co innego premiować za stawianie na młodych, co innego do tego stawiania zmuszać. Ciągle się powtarza, że młody piłkarz powinien dostawać szansę nie dlatego, że jest młody, ale dlatego, że jest dobry. A tutaj idziemy raczej ku pierwszej opcji.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

PM: No przeciez nie bedzie to jeden piłkarz w druzynie, więc
jak nie będzie grał pozitiwnie, zastąpi go zaraz drugi… z trzech!

Miszcz Joda

Górnik Zabrze miał kasowe problemy. Stąd „stawianie” na młodzież. Wiele biedaklubów tak robi.
Jakoś w napadzie nie gra zdolny junior tylko dziadek z Hiszpanii.
Co się dzieje jak nie masz limitów? Brazyliana Szczecińska dla przykładu.

Olisabebe

Ta tylko, że na tych młodych stawiają dopiero w momencie, GDY MUSZĄ. Gdyby Górnik miał szerszą kadrę, to 3/4 tych młodych dalej by gniło w rezerwach

Profesor Miodek

Olisabebe – Przecież Brosz w trakcie sezonu zrezygnował z Kosznika, Dancha i Plizgi, czyli gości całkiem solidnych. Musiał to robić? Raczej nie. Po prostu widział, że na treningach młodzież ogrywa regularnie starszyznę.
Miszcz Joda – problemy kasowe miał też w sezonie spadkowym, a jednak Ojrzyński wolał stawiać na Korzyma, Janotę czy innego Widanowa. Kwestia podejścia trenera.

gryf01

Z trenerów można by w ogóle zrezygnować. I tak okazuje się, że w ogóle nie mają pojęcia co robią, skoro zamiast na świetnych młodzieżowców stawiają na jakiś szrot.
Trzeba tylko odrobinę usztywnić przepisy – trzech młodszych, dwóch starszych, dwóch czarnych, czterech białych, trzech blondynów, ośmiu Polaków, sześciu z PiSu, dwóch z PO…
I będziemy mieli drużyny idealne – system nam to zapewni!

The BFIYEH

W Ekstraklasie jest chyba wymóg szkolenia. Skoro kluby nie potrafią 2-3 średnich piłkarzy (a 99% tacy tylko grają w tej lidze!) wyszkolić to po co fikcja z szkółkami? Dajmy w ogóle klubom wolną rekę i tyle. Kto chce to niech szkoli a inni mogą ściagac piłkarzy.

gryf01

Wolną rękę? Klubom? Żeby każdy klub kierował się własnymi pomysłami jak budować kadrę? Żeby trener wystawiał kogo chce do składu, a jeśli spierdoli to brał za to odpowiedzialność i nie miał wymówek? Żeby dobrze prowadzone kluby prosperowały, a źle prowadzone bankrutowały?

Stary, z takimi radykalnymi pomysłami to spadaj do Ameryki! My tu mamy swoje metody i nikt nam nie będzie mówił, że czarne jest czarne a białe jest białe.
:)

PhoenixLk

a myślałem, że już nic nie poprawi mi dnia;)

emperor

Przykład ligi koszykarskiej pokazuje, że samo wrzucenie do ligi młodzieżowców nie przekrada się na jakość ligi i reprezentacji. I rzeczywiście głównie podnosi kontrakty młodym i potem Polakom.

Ale mimo, że liga relatywnie średnio koszykarsko jest lepsza niż nawet w latach 90 (to moja prywatna opinia, można się spierać), to brak rozpoznawalnych Polaków, nie mówiąc o polskich gwiazdach, bardzo obniżył zainteresowanie tą ligą (choć swoje zrobił też fatalny marketing i telewizyjne kontrakty z dupy). Ale nadal nie potrafią rozwiązać problemu spadku jakości ligi na 2 lata (redukcja kontraktów dla szrotu z Litwy czy Bałkanów) a zaczekaniem dwóch lata na polskie pokolenie.

Chciałbym się mylić, ale Ekstraklasa zaczyna stawać przed tym samym problemem. W ostatnich dwóch latach z Polski wyjechał już kompletnie każdy Polak, który mógł wyjechać. Przeskok z I ligi dla poszczególnych Polaków jest coraz trudniejszy (Górnik na razie zaprzecza tej tezie, ale… poczekajmy), mamy coraz więcej hiszpańskich trzecioligowców, wynalazków z Bałkanów czy Pribałtyki. Powroty naszych weteranów typu Majewski czy nawet talentów typu Świerczok nie załatwiają wszystkiego.

Brunhoso

Z tego tekstu wynika jeden cel: ma być dużo młodzieżowców, ale tak żeby nie trzeba było ich koniecznie wystawiać. To dlaczego nikt nie pomyśli o takim rozwiązaniu, jakie jest od dawna w LM, czyli rejestrowany szeroki skład z wymaganą liczbą młodzieżowców? Wtedy kluby muszą mieć wychowanków (bo bez nich miałyby za krótką kadrę) i jednocześnie nie muszą ich koniecznie wystawiać (ale i tak przy ograniczonej liczbie nie-młodzieżowców ci młodzi dostawali by częściej szanse)

empiryk

Powiem krótko. Ta propozycja to ejdżyzm. Czy rzeczniki praw obywatelskich nie powinien zainterweniować?

Warka

O tym, jak niemożliwe jest zawojowanie Ekstraklapy młodymi chłopakami pokazał w tym sezonie Górnik. Nasza półamatorska liga jest doskonałym poligonem do ogrywania młodzieży, którą później będzie można sprzedać z zyskiem zamiast skupować dziwnych półpiłkarzy w wieku przedemerytalnym. A windowanie cen za niezłą młodzież już trwa, więc akurat w tym temacie żadne wymogi nie pomogą ani nie zaszkodzą.

Criskrakow

I za chwilę tych młodzieżowców w Górniku nie będzie bo ich sprzedadzą. I co dalej, bo nie wierzę że mają tylu następców?

Warka

Nawet jak ich sprzedadzą, to zapewne za porównywalne pieniądze jak te, za które czołowe kluby sprzedawały swoich zagranicznych liderów. A młodzież chociaż nie wydrenuje w międzyczasie klubowej kasy jak wiecznie niezadowolone „gwiazdki”.

Warka

I jeszcze jedna sprawa – kto jak kto, ale Wisła (której jak widzę kibicujesz) od lat ma naprawdę niezłe roczniki młodzieżowe. Taka reforma może pomóc wypromować tych chłopców w seniorskiej piłce.

irytujacaanonimowosc

Wisła ma „niełe roczniki młodzieżowe” z których żaden zawodnik się nie przebija nigdzie… Przykładem może być mistrz polski juniorów Wisły który ograł w finale Cracovie 10:1 czy 10:0, wszyscy z tej mega paki błąkają się po czwartych ligach, jeden czy dwóch zadebiutowało w e-klapie rozgrywając po maksymalnie kilkadziesiąt minut, dziś żadnego w Wiśle nie ma. GKS Bełchatów grający kilka lat temu z Pogonią w półfinale CLJ nie ma nawet wielu z tych chłopaków w obecnym sezonie w kadrze, o Pogoni nie wspominając – ostał się Kort – który wtedy się mega wybijał na tle innych graczy. Niestety „niezłe roczniki” w Polsce to nadal dno gdy przychodzi do poważnej rywalizacji, mistrzostwa poszczególnych roczników wygrywa się walką i niestety często fartem. Lider w szkoleniu młodzieży czyli Lech w wielu rocznikach gra bardzo szeroką kadrą, stawiając nie na wynik (pochodna dobrego szkolenia – nie cel) tylko jak największy rozwój, według zasad „grać piłką”, „nie ograniczać wchodzenia w drybling 1 na 1” itp. goniące ich Zagłębie robi podobnie. To że Wisła ma niezłe wyniki w juniorach (mistrzostwa itp.) to nie oznaka dobrego szkolenia, tylko często tego, że biorą największych chłopców z rocznika w województwie, którzy miażdżą konkurentów fizycznie – po kilku latach te atuty zanikają i tych chłopaków nie ma na radarze w sekundę.

the social one
Abrozija Denaturatov

Dariusz Mioduski powiedział, że marzy aby Legia była polskim Ajaxem Amsterdam, a ja poszedłbym o krok dalej. Legia powinna być jak polski Lech Poznań!

skttr

Zaorane.

przegrany jak Celtic
WZL & Parasol Wrocław

W lidze potrzebujemy wyższego poziomu dlatego NIE DLA PUBLICZNYCH PIENIĘDZY w spółkach S.A.
Łatwe pieniądze rozleniwiają.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Jakis taki antylechowy, antypozytywistyczny warszawski smrodek
w tym niezłym i pogłębionym artykule.
Takie typowe polskie: to złe, tamto chyba też, ogólnie to jeden polski syf, więc najlepiej nic nie robić i niech wszystko zostanie po staremu.
A tu trzeba zacząć coś zmieniać bo jest fatalnie i gorzej juz byc nie może.

skttr

Janko, wiem że pewnego progu logiki nie przeskoczysz z racji swoich ograniczeń, ale proste powiedzenie o leczeniu dżumy cholerą znasz chyba. Nie chodzi o to, żeby zrobić „coś”, tylko żeby zrobić „coś z głową”. To jest pozytywizm, to jest wielkopolskie myślenie.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

To sie zaraz mi tu wykaż. Konkretami…
PS
A ja nadal nie widze powodu, zeby w szerokiej kadrze nie
bylo obligatoryjnie 3-5 mlodych, miast, niewykorzystywanego szrotu rezerwowego z miejsc 18-25.
Czas tez, by cos wymusilo zmiane aktualnego systemu szkolenia naszych zawodnikow, wbrew jego obroncom.
Potrzeba tez chyba tych paru lat „na pustyni z Mojrzeszem”,
wypięcie sie na wszelkie „sukcesy w pucharach” (sens życia kiboli)
i pogonienie z mediow wszystkich rzeznikow futbolu.
Bo skoro i tak juz nas mają systemowo walic latem w pucharach, to miejmy chociaz ladną, techniczną pilkę KRAJOWĄ, gdzie warto błyszczec i ci zaraz jakies węgrzynopodobne goryle nóg nie połamią!
Przy okazji, jakby nasi „sędziowie” rzeczywiscie karali wszystkie brzydkie faule
i byli konsekwentni jak kiedys Pskit, to juniorzy otrzymywealiby strasznie duzo mozliwosci czestego grania 😉

mastabaniak
Drużyna Pierścienia.

„… w tym sezonie bezboleśnie da się oglądać jakieś dwa, może trzy mecze w tygodniu?”
Mi się wydaje że jak do tej pory w całej rundzie obejrzałem bezboleśnie dwa, może trzy mecze. Takiej padaki nie było już dawno.

„Brakuje nie odwagi do stawiania na młodych, ale… pieniędzy.”
Nie brakuje pieniędzy. Przepłacamy szrotowi z zagranicy, przepłacamy naszym pseudo gwiazdom. Jeżeli damy klubom dwa razy więcej kasy to oni będą więcej płacić równie chujowym piłkarzom jak obecni. Menadżerowie piłkarzy wyciągną z klubów kasę bo kluby będą płacić więcej w ramach rywalizacji. Każda kasa się rozejdzie.

Jose Maria Brovario

Po ewentualnym wprowadzeniu tego przepisu, ceny młodzieżowców skoczą jak Małysz na Planicę – to jest oczywiste. Tyle że już teraz wszyscy prezesi narzekają, że ceny za młodego Polaka są astronomiczne i w rezultacie tego młodego Polaka nie kontraktują. Gdyby był taki wymóg, płaciliby horrendalne kwoty na młodzieżowców, płakaliby, a w końcu stwierdziliby że stawiają na wychowanków i dobrych trenerów w akademii, bo inaczej plajta. Więc ten minus może przerodzić się w plus.
——-
Demotywacja – niekoniecznie, bo pamiętajmy że tych młodzieżowców w składzie musiałoby być kilku, więc musieliby walczyć między sobą o pierwszy skład. Właściwie motywacja mogłaby być nawet większa niż obecnie, bo szansa na wyjście w pierwszym składzie byłaby o wiele większa. Dzisiaj młody nieznany zapychacz składu często nie ma szans na boisko, bo grać mają ci sprowadzeni za duży hajs.
——-
Zajmowanie miejsca lepszym = obniżenie poziomu (rozbiliście jeden minus na dwa, manipulatorzy) – to byłaby prawda przy idealistycznym założeniu perfekcyjnie działającej selekcji, że trener wybiera najlepszego na daną pozycję. A ilu gra piłkarzy po znajomościach menadżerskich? Ilu gra, bo dostaje zbyt wielki hajs by usiąść na ławce? Ilu gra, bo inaczej będzie się dąsać i rozjebie szatnię? Ilu gra za zasługi? O grę ilu dopomina się prezes a nie trener?
Poziom naszej ligi jest bardzo słaby, także z powodu niedobierania najlepszych zawodników. W każdym klubie gra regularnie przynajmniej jeden parodysta z zagranicy, który nie wiadomo jak dostał kontrakt (i to wysoki). Lepiej będzie, jeśli ten parodysta będzie z Polski. A nuż się okaże, że paru z tych polskich młodych parodystów coś potrafi?
W Lechii przedniemieckiej skauting był chujowy, ściągali z zagranicy taki badziew, że z kumplami śmialiśmy się do rozpuku, jednocześnie łzy żalu kapały nam do piwa. Przyszedł Bobo Kaczmarek, miał w dupie kto ile zarabia i to jest czyim menadżerem, nie bał się oskarżeń prezesa typu „przejebaliście mecz, bo wystawiłeś za dużo smarkaczy w jedenastce” – po prostu postawił na młodzież. Z ligi nie spadł. Co prawda cudów nie ma, większość tej młodzieży gra teraz nisko, ale postacie takie jak Frankowski, Janicki, Dawidowicz zaistniały. Zaistniały, bo ktoś dał im szansę.
——-
Wyrzucanie „już-nie-młodzieżowców” na śmietnik – teraz wyrzucają ‚już-nie-juniorów”. To jest podręcznikowy przykład tak zwanego „argumentu z dupy”.
——
Niniejszym rozprawiłem się z każdym waszym argumentem in minus, dziękuję. Ja jestem za.

Manny Ribera

Jak koleżka ma 22 lata, trochę doświadczenia w Ekstraklasie i nie zasługuje na grę w klubie to niestety musi poszukać sobie innego sposobu na spędzanie weekendów bo piłkarzem nie jest.
Ceny nie muszą skoczyć bo nie jest powiedziane, że ten młodzieżowiec musi być Twoją własnością i możesz sobie tego piłkarza wypożyczyć i taki Tomczyk zamiast grać w Podbeskidziu mógłby grać w Sandecji, Płocku, Pogoni, Termalice czy innym klubie który nie ma napastnika i wystawia tam parodystę.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Zatopek!

superlucek

brawo dla tego Pana! polać mu! argumenty na minus są absurdalne. 3/4 ligi gra zagranicznym szrotem bo Polacy za drodzy – większość z nich to szrot z UE bo limity. jak klub będzie MUSIAŁ – to ruszy dupę i poszuka zdolnych w niższych ligach lub sam ich wypromuje. faktycznie cena DOBREGO młodzieżowca wzrośnie – ale czy to nie logiczne? Demotywacja – gra drogi szrot bo jest drogi… lub ma znajomości… lub trzeba go sprzedać… dużo łatwiej zrozumieć będzie odgórny nakaz niż grę z niewiadomych przyczyn (jak jest obecnie). Odbieranie miejsca lepszym i obniżenie poziomu? Autor widział jakiś mecz ekstraklasy lub PP? Mnóstwo młodzików z niższych lig jest lepszych (lub nie gorszych) od piłkarzyków. Przykład Górnika i PP w tym sezonie. Wyrzucanie grajków? Cel tego pomysłu to danie szansy NAJLEPSZYM . Jak ktoś jest najlepszy z młodzików to klub prędzej go sprzeda niż wyrzuci.. jak pomysł okaże się niewypałem to się go usunie – ale będzie to świadczyło tylko i wyłącznie o dramatycznym poziomie naszych młodzieżowców

Miszcz Joda

Po pierwsze: po kiego ta tabelka z Chińczykami czy odwołania do Anglii? Od kiedy to polskie kluby śpią na pieniądzach? Żaden polski klub nie kupi młodego zdolnego za 1 mln eur bo go zwyczajnie nie stać. Prędzej doczekamy się produkcji jakotakich grajków. To tylko Eklapa. Tu nawet patałachy pokroju Furmana/Świerczoka/ktokolwiek inny starczają.

Po drugie: czemu nie przywołano modeli dobrze funkcjonujących jak niemiecki? Bo nie pasują do tezy? Skoro w Niemczech w kadrze musi być 8 wychowanków (min. 4 klubowych), nie doprowadza to do płacenia kwot astronomicznych (dzięki obostrzeniom finansowym), młodzież niemiecka podbija 1 i 2 ligę, święci tryiumfy na arenie międzynarodowej to co złego w tym jednym grającym młodzieżowcu? Jak będzie przymus to kluby zaczną się spinać. Tylko to powinno pójść z konkretnymi wymogami co do Akademii (minimalne wymagania co do bazy, trenerów czy budżetu).

Urbus
Kolo

Legia ma samych starych dziadków w składzie to oczywiście według weszło i samej legii to bardzo zły pomysł z tymi młodzieżowcami w składzie. Jakie to typowe.

PhoenixLk

Szymańskiego bym starym dziadkiem nie nazwał… a – jakby ten zapis działał w tym momencie – jakoś nie byłoby problemu z tym, że to akurat on by grał, a nie np. Gui…

Ftbl

Czemu do większości artykułów wrzucacie jako główne zdjęcie ze stadionu w Płocku? Przypadek? Nie raz tekst o Lechu, Legii czy innej Koronie a i tak zdjęcie jak ta drużyna grała akurat w Płocku :)

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Bo w Płocku Lech ( z Gumnym) przegrał 😉

Olisabebe

A właśnie, że potrzebujemy więcej młodych. Zobaczcie, że u nas jak promuje się jakis dobry młodzian, to bardzo często nie dlatego, że ktoś dostrzegł jego talent i on się wypromował, a dlatego, że nie było już kim grać i młody MUSIAŁ wskoczyć do składu.

Chyba nie sądzicie, że nasze kluby nagle zaczną ściągać lepszych piłkarzy, bo przestaną ich obchodzić limity.

Manny Ribera

Zawsze mnie zastanawiało co mają w głowach działacze sprowadzając wagony zagraniczniaków a później oni prawie w ogóle nie grają. Weźmy pod uwagę ostatnie okienko
Arka – Jazvić – 177 minut, Kosut – 0 minut, Alvaro Ray – 45 minut.
Bruk-Bet – Iancu – 35 minut,
Jagiellonia – Mitrović – 180 minut
Korona – Argyris – 0 minut, Hamrol – 0 minut,
Lech – DeMarco – 154 minuty, Rakels – 167 minut
Legia – Hildeberto – 132 minuty,
Wisła Kraków- Halilovic – 102 minuty, Perez – 110 minut, Kostal – 96 minut, Kolar – 0 minut
Wisła Płock – Parvulescu 107 minut

Kto i dlaczego sprowadził tych grajków bo chyba nie trener skoro uznaje ich za zbędny balast i nie wystawia do składu często nie mając grajków wybitnych na ich pozycjach? To zjawisko wyeliminować to będzie połowa sukcesu.

matysgry

A może by tak przeznaczać część pieniędzy z praw telewizyjnych bądź też pochodzących od sponsorów na Pro Junior System, ale tak żeby kwoty były naprawdę zachęcające do zajęcia jak najlepszego miejsca na koniec sezonu w tej klasyfikacji? Mamy więcej dodatkowych emocji, pieniądze na funkcjonowanie klubów(w tym kontrakty,szkolenie czy też skauting) i więcej młodzieży na boiskach. Oczekujemy więcej to więcej dajmy, a gorzej niż jest na pewno nie będzie.

Manny Ribera

Z jednej strony przepis głupi bo co w sytuacji gdy klub ma dobrego młodzieżowca na prawej obronie a kolejny dobry młody to bramkarz albo lewy skrzydłowy mimo wszystko gorsi niż podstawowi zawodnicy na tych pozycjach? Posadzić na ławie dobrego bramkarza czy skrzydłowego i osłabiać się na dwóch pozycjach? Zrobić obowiązkowy limit w PJS, kiełbachy w górę i golimy frajerów. Będzie nawet większy pożytek bo kluby będą dawać więcej czasu w końcówkach czy w „mniej ważnych” meczach młodzieży by nabić sobie minut młodzieżowców.

crespo1

W przypadku Lecha Poznań teza o obniżeniu poziomu jest wyjątkowo trafna. Wystarczy popatrzeć na 2 ostatnie sezony…

Eljan

To rzeczywiście będzie dramat dla naszych klubów jeżeli zamiast 11 najlepszych będzie biegało 10. Przecież te gwiazdy już teraz nie mieszczą sie na boisku a tu jeszcze jedno miejsce trzeba zwolnić. Ludzie! O jakich „najlepszych” wy piszecie?!?! Liczba piłkarzy na boisku się nie zmieni – będzie nadal jedenastu kopaczy, w tym jeden młody, który może się jeszcze nauczy kopać prosto piłkę. Przykład Górnika, który został poniekąd zmuszony do postawienia na młodzież i bardzo dobrze na tym wyszedł (i klub i piłkarze) lepiej do mnie przemawia niż brak miejsca w składzie Termaliki dla jakiegoś Stefanika czy innego Gutkovskisa…

Wojtek Michalski

Czytam sobie te komentarze i jakby to powiedział Zbigniew Stonoga: „to jest dramat, kurwa”. 156875168754654 sposobów na uzdrowienie sytuacji w polskim futbolu. „Będzie szansa dla młodzieży”, „będzie wymóg szkolenia”, „będzie tak albo srak”. Każdy ma złotą receptę. Na całym świecie wiedzą, że aby podnieść poziom piłkarski to trzeba TYLKO I AŻ pracować, trenować i doskonalić swe umiejętności piłkarskie. W każdym kraju świata wiedzą, że to żadna filozofia. Tylko w Polsce wiecznie grono „mędrców” wymyśla jakieś innowacje z dupy – ESA 37, więcej grania latem/mniej grania latem, Pro Junior System/ dzielenie punktów/ limity dla obcokrajowców/ wymogi dla młodzieżowców itp itd. Masakra… Zamiast skupić się na rzetelnej pracy, to wymyślają jakieś filozofie, chu.. muje dzikie węże. Jak w tej piłce ma być normalnie?

Janusz Kibol

Nie chcem ale muszem po raz setny powtórzyć to samo, bo nie rozumieją kurwa jego mać… Zakazy, nakazy, limity i inne chuje muje to działania pozorne, dobre pod publiczkę. Ot, popisywanie się przed tępą gawiedzią. Różne prezesy wpadają na takie bezsensowne pomysły żeby pokazać, że coś robią. Przypudrujemy pewne problemy, będziemy szczycić się pustymi, sztucznie nabitymi statystykami, jednak jakości to nam nie da. Jeżeli chcemy mieć więcej dobrych piłkarzy to musimy zrobić trzy rzeczy: SZKOLIĆ, SZKOLIĆ i jeszcze raz SZKOLIĆ. I to szkolić dobrze, a nie na odpierdol. Trzeba też robić to na skalę masową i podeprzeć skautingiem. Wszystkie inne drogi na skróty to ściema, która nie doprowadzi nas do celu. No właśnie… Jaki jest cel? Chcemy wyhodować więcej Lewandowskich i Błaszczykowskich. Tylko, że ci dwaj w wieku 20 lat decydowali o sile mistrzowskiego Lecha i mistrzowskiej Wisły. Robert wywalczył sobie miejsce mimo początkowej niechęci Smudy. Kuba z marszu wskoczył z 3 czy 4 ligi do drużyny z takimi gwiazdami jak Żurawski i Frankowski. Dlaczego? Bo tak właśnie się dzieje jak ktoś jest kozakiem! Ekstraklasa jest cienka jak barszcz. Jeżeli jakiś 20-latek nie potrafi się w niej przebić, to prawdopodobnie też jest cienki. W takim wypadku prowadzenie za rączkę nic nie da. Wychowamy co najwyżej solidnego ligowca i nic poza tym. Może gwiazdę jednego sezonu, która wyjedzie na zachód i tam odbije się jak od ściany w zderzeniu z ostrą konkurencją. Na co nam to? Takich jełopów mamy na pęczki bez żadnego cudowania w regulaminach.
Klimczak wie o co chodzi, bo sam w jego Lechu stawia się na SZKOLENIE, nie jakieś chuj wie co. Najwyraźniej jak został prezesem Ekstraklasy S.A., to mu ego odjebało i zaczął świrować pawiańca…

Morderca z glebi lasu

Jeśli 22-latków pokazowo będzie wypieprzać się z klubów, to mniejsza szansa, że młodzieżowcowi odjebie sodówka więc radziłbym mu zapie*****ć na treningach.
PS nie uważam, aby przeskok z I ligi do E-klapy był coraz trudniejszy, wręcz przeciwnie ta różnica zaciera się ze względu na bylejakość naszej najwyższej ligi.

madoo

Ja się za bardzo nie znam, ale przed tym sezonem nie słyszałem, żeby akademia Górnika była jakaś szczególna w Polsce, w porównaniu z tymi Lecha, Zagłębia, Pogoni, Jagiellonii… I co, i nagle mają kilku młodych na poziomie czołówki ligi? A może po prostu – kontrowersyjna teza – w każdym klubie są młodzi piłkarze, którym gdyby dać szanse, to wcale nie odstawaliby od naszej ogórkowej ekstraklasy?
Powiem tak – sam pomysł jest „taki se”, widać wyraźnie jego minusy. Ale to co robią polskie kluby w zakresie szkolenia piłkarzy to jest patologia i jeżeli w jakiś sposób ich to pobudzi do działania, to jestem za.

Insaciavel

O ile dobrze liczę 3 na Weszło w ciągu 24 godzin artykuł, krytykujący propozycję Klimczaka dotyczącą młodzieżowców w Ekstraklasie? Nie mnie oceniać słuszność lub nie propozycji (chociaż osobiście wolałbym oglądać juniorów niż zagraniczny szrot), ale z propagandą to ktoś tu STANowczo przegina 😉
Nie pierwszy raz zresztą. Ot choćby 148 (czy coś w ten deseń, bo trudno zliczyć) artykułów krytykujących Miodulskiego i wychwalających Leśnodorskiego przy okazji konfliktu właścicielskiego w Legii, czy 236 (tu na pewno poniosło mnie z liczbą) przedwyborczych artykułów wyśmiewających kandydaturę Wojciechowskiego na prezesa PZPN.

PhoenixLk

najpierw opis, potem pytanie

„Wychowanek – młodzieżowiec, który jest zarejestrowany w klubie, z przerwami lub nie, przez okres trzech pełnych sezonów lub przez 36 kolejnych miesięcy pomiędzy 12. rokiem życia (lub rozpoczęciem sezonu, podczas którego zawodnik kończył 12. rok życia) i 21. rokiem życia (lub końcem sezonu, podczas którego zawodnik kończył 21. rok życia). ” (ze strony Łączy nas piłka)

Rafał Wolski – 7 sezonów w juniorach Jastrzębia Głobaczów, w wieku prawie 16 lat (jesień sezonu 2008/09, sam piłkarz urodzony 10.11.1992 roku) trafia do Legii (najpierw juniorzy, potem pierwszy skład) na 4,5 sezonu…

Teraz pytanie – którego klubu jest wychowankiem? Przepisy sugerują oba zespoły, logika – Jastrzębie…

Co więcej – dopiero po 3 latach (czyli w wieku 19 lat – w sezonie, w którym w 21 meczach zdobył 6 goli) byłby traktowany jako wychowanek…

Jak zostałby rozwiązany taki problem?

Czacha
Legia Warszawa

Tu bardziej chodzi o to by grał jakikolwiek niezły młody,nie ważne czyim byłby wychowankiem.Poza tym mniej zamożne kluby wypożyczałyby młodych zamiast ich kupować, jak np.Wisła Płock zrobiła z Michalakiem,gdzie na ta chwilę jest korzyść i dla Wisły i dla Legii.

PhoenixLk

jeśli to będzie dotyczyło wieku zawodnika – spoko;) Gorzej, jak będzie nacisk, by to jednak koniecznie był wychowanek;)

Ponuracz

Ja bym spróbował.
Przypomina mi sie dyskusja o kondycji klubow w pucharach. Jednogłośnie stwierdzono, ze wyglada, jak wygląda bo polskie kluby za malo grają. Gdy zaczynaja sie pierwsze rundy, nasi dopiero zrzucają tluszczyk z plazowych frytek. No to dorzucono im siedem kolejej ekstra. Jaki jest tego wynik? Dzisiaj ci sami eksperci twierdza, ze gramy za duzo! Pilkarze nie potrafią sie zregenerować, na pierwsze mecze w pucharach przyjeżdżają zajechani…
Osobiscie uważam, ze czas rozpoczecia sezonu i jego długość, znaczenie ma marginalne.
Teraz sposobu na uzdrowienie polskiej pilki klubowej szuka sie w młodzieżowcach, brzmi sensownie, nie widze powodu zeby na sile szukac przekrętów i jednoznacznie osądzać, ze pomysl bedzie jedna wielka patologią.

Przekonajmy się, przecie gorzej juz byc nie moze – wszyscy tak twierdzicie. Lepiej forowac swoich niz zagranicznych trzecioligowcow.

facemob

HOLA HOLA! Nie jest powiedziane, że ten 21 latek po ukończeniu 22 bedzie tak słaby że pójdzie z torbami, a może jakiś 33 latek zostanie wyrzucony? SKoro ten 21 latek co ma się ogrywać w pierwszym zespole to prawdopodobnie będzie największy talent jaki posiada klub a nie miernota z u21

lukasz89

Pomysł z limitem jest dobry – potwierdza to Górnik (po 13 ligowych kolejkach). Jednocześnie pomysł jest zły – co pokazał Ruch Chorzów w zeszłym sezonie (po 37 kolejkach). Tak na serio przypominają się słowa Henninga Berga z wywiadu na Weszło: „Młody nie będzie grał dlatego, że jest młody” (tak, tak, wiem, że rozłożył Legię na łopatki, żaden z niego trener, tytuł wygrał mu Urban, mecze z Celtikiem, Trabzonem, Metalistem były przypadkami, itd., itp.). Problem w tym, że w naszej lidze mamy tendencje do ekstremalnego przeskakiwania z jednej strony na drugą. „Kubicki był niereformowalny, nie chciał stawiać na młodzież” – w taki sposób argumentowano zwolnienie trenera po porażce z Austrią Wiedeń (sezon 2004/2005). Przyszedł Zieliński, odważnie postawił na młodzież (Smoliński, Rzeźniczak… no tak, akurat na tego stawiał już Kubicki) i gra, zdaniem włodarzy klubu, zmieniła się na lepsze. Jak było naprawdę? Kubicki zostawił drużynę mając 2 punkty straty do Wisły (wtedy absolutny dominator w lidze). Zieliński ze zdolną młodzieżą na koniec miał 4… do drugiego Groclinu (do Wisły 15). Nie chodzi mi o to, aby deprecjonować obecne sukcesy Górnika czy pomysł pana Klimczaka, tylko osobiście wolałbym, aby głównym kryterium tego, który piłkarz wychodzi w składzie było to, czy jest wystarczająco dobry. Wiek, pochodzenie, kontakty z menadżerami nie powinny w ogóle być brane pod uwagę.
P.S. Osobiście znam jeden z dobrych (chociaż zależy jak na to spojrzeć) przykładów „demotywowania” młodych zawodników, akurat niezwiązany do końca z wystawianiem ich w składzie – jeden większy klub (który to nie ma znaczenia) ma podpisane umowy z różnymi szkołami, aby ich wychowankowie mogli zdobyć jako takie wykształcenie. Oczywiście młodzi dostają od klubu „pensje”, które zwykle (ale nie zawsze) są przelewane na konta rodziców. Jeden z takich 16-latków dostawał ok. 5 tys. zł. Nastolatkowi z taką kwotą może czasami odbić palma. Efekt był taki, że młody przez miesiąc nie przychodził na treningi, a przez ponad 2 miesiące do szkoły. W akademiach trzeba jednak zwracać uwagę na szacunek młodych do swojej pracy.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY