Image and video hosting by TinyPic
Musimy to napisać… Derby rządzą się swoimi prawami!
Weszło

Musimy to napisać… Derby rządzą się swoimi prawami!

GieKSa miała wszystko, aby wygrać dzisiejszy mecz. Serię trzech zwycięstw, cały stadion kibiców za sobą, a do tego zdrowego Tomasza Foszmańczyka, który w poprzedniej kolejce wrócił do gry i na dzień dobry zaliczył asystę przy zwycięskiej bramce z Podbeskidziem. No i najważniejsze – rywala, który spadł na niższy poziom, a nadal jego rola ograniczała się do tego samego, co w ekstraklasie. Czyli rozpaczliwej walki o wydostanie się z samego dna tabeli.

No i teraz czas na gong, który brzmi – a jakże! – derby rządzą się swoimi prawami. Bo nie wiemy, jak inaczej wytłumaczyć to, że czerwona latarnia ligi do przerwy wygrywa z będącym w gazie rywalem 2:0, a gdyby Ruch w końcówce pierwszej połowy miał więcej szczęścia, to Sebastian Nowak mógłby schodzić do szatni nawet z piątką na sumieniu. Podziękować zarówno on, jak i wszyscy koledzy z defensywy powinni Lukasowi Klemenzowi, bo gdyby nie jego solidna postawa z tyłu, mogłoby skończyć się kompromitacją.

Czemu Ruch prowadził dwiema bramkami po pierwszej połowie? Nie mamy pojęcia. A do tego w jakim stylu… Bo kilka zagrań chorzowian było z kategorii „stadiony świata”. Strzał Posinkovicia na 1:0 można nazwać piękną bramką, choć mimo wszystko bardziej pasuje do niej słowo: dziwna. Bo strzelił, jakby chciał wybić piłkę jak najwyżej potrafi, okazuje się, że faktycznie – przelobowała ona grzeszącego wzrostem Nowaka i jakimś cudem zmieściła się między nim a poprzeczką.

Gol na 2:0 to też majstersztyk, bo po stracie Goncerza (za co nie można go winić, bo dostał bardzo trudną do przyjęcia piłkę z powietrza) Trojak wypuścił na skrzydle Miłosza Przybeckiego, a wiadomo, że nawet jeśli piłka jest szybsza od każdego zawodnika, to on mimo wszystko się z tej zasady wyłamuje. Wyłamał się także z innej, bo wiadomo powszechnie, że jego największym i jedynym atutem jest gaz. A tutaj proszę – zagrał świetnie do wbiegającego w pole karne Walskiego i usta otwierały nam się coraz szerzej.

W drugiej połowie GKS rzucił się na rywali, ale choć pod bramką Ruchu było dużo szumu, to mało z niego efektów. Świetna akcja Foszmańczyk-Skrzecz-Kędziora-Foszmańczyk? Tak, zrobiła wrażenie, ale nic drużynie Mandrysza nie przyniosła, bo ostatni z wymienionych zawodników był zbyt odchylony przy strzale lewą nogą i przestrzelił. Bramka Zejdlera? Ładne wykończenie, ale co z tego, skoro wcześniej pomocnik gospodarzy pomagał sobie ręką w przyjęciu piłki?

Napierającej GieKSie w końcu udało się strzelić kontaktowego gola, gdy po wrzutce Skrzecza fatalnie wybił piłkę Marković, bo ta poleciała całe dwa metry przed niego… Wtedy zgarnął ją Cerimagić, nawinął winowajcę i Kowalczyka, po czym uderzył mocno na dalszy słupek. I gdy wydawało się, że dojdzie do wyrównania, kontrolę nad spotkaniem przejęli kibice z Katowic. Derby to derby – wiadomo, ale tym razem race znacznie przeszkodziły ich drużynie. Ta była rozpędzona, „siedziała” na rywalach, a została wybita z rytmu przez przerwanie gry na dobre dziesięć minut. Po wznowieniu meczu piłkarze zapomnieli, jak się gra w piłkę i nie przeprowadzili żadnej sensownej akcji. Nawet zawziętości i gry na chaos zabrakło. Tym samym Ruch wygrał derby i pokazał nam, że jeśli obstawiać mecze, to nie pierwszej ligi, bo na nich na pewno się nie dorobimy. Oto najbardziej nieprzewidywalna liga na świecie.

GKS Katowice – Ruch Chorzów 1:2 (0:2)
0:1 Posinković 8′
0:2 Walski 38′
1:2 Cerimagić 74′

fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Odynasek

„No i teraz czas na gong, który brzmi – a jakże! – derby rządzą się swoimi prawami. Bo nie wiemy, jak inaczej wytłumaczyć to, że czerwona latarnia ligi do przerwy wygrywa z będącym w gazie rywalem 2:0”
Przed meczem Ruch z gry mógł sobie zapisać 13 punktów, GKS 18, różnica, która oczywiście rozwiewa wszelki wątpliwości co do tego kto jest faworytem 😛 w ciągu 4 spotkań poprzedzających to spotkanie „będacy w gazie” GKS zdobył imponujące 10 pkt, a czerwona latarnia Ruch zaledwie 9 😛 Szanuje dobry content w internetach

ganskjm.png
Tomek Jankowski
Amika

Ekstraklasa albo śmierć. Dziś wygrał śmierdź :)

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Trzeba otwarcie stwierdzić, że Warzycha ładnie wykorzystał znajomości, ściągając swojego argentyńskiego mentora, co niby lata kariery trenerskiej ma za sobą, ale na I ligę to w zupełności wystarczy. Jestem ciekaw, zakładając że Ruch nie zostanie zdegradowany za patologie finansowe, czy w przyszłym sezonie nie powalczą o powrót Ekstraklasy… Chociaż, dlaczego nie w tym… patrząc na poprzedni sezon, jeśli Ruch utrzyma taki poziom, jest w stanie w 20 kolejek nadrobić 14 pkt straty do obecnie drugiej Miedzianki. Będą jeszcze jaja…

bogas

Odkad przyszedl Rocha wyniki Ruchu:
Tychy 2:2 (2:0 do 89 minuty)
Leczna 1:2 (do 83 minuty 1:0 i gra w przewadze)
Siedlce 3:1
Miedz 1:0
Rakow 1:0
Puszcza 1:2
Katowice 2:1

Gdyby nie ujemne punkty i bardzo glupie straty punktow z Leczna, Tychami, Chojniczanka, Bytowem Ruch bylby 3 w tabeli

Tomek Jankowski
Amika

Gdyby Ruch nie stracił kilku punktów w poprzednim sezonie to może by nawet grał o mistrza. A może by grał w LM? Gdyby, gdyby.

bogas

Tu chodzi o to ze ktos lepiej zorientowany nie uzna tego za sensacje bo w tej chwili Ruch to top5 I ligi

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Gdyby nie kibice Folksdojcze, to może i za Polski klub uchodziłby…!

werseo

Gdyby taką bramkę jak Posinkovic strzelił w ekstraklasie to byście się onanizowali przez miesiąc, a jak byłby to zawodnik legii – to już w ogóle. Ale jako że to 1 liga to wiadomo, przypadek! Typowe weszło xD

FC Bazuka Bolencin

Gdyby Ruch nie miał kary -5 pkt. to po 14 kolejkach różnica między pierwszą a ostatnią drużyną w tej lidze wynosiłaby całe 10 punktów. Jeszcze lepiej jak w spłaszczonej do granic możliwości ekstrakapie.
Polska piłka klubowa to jednak w ostatnim czasie stan umysłu i czysta loteria.
P.S. Dzięki pedały z Chojnic za wtopienie fajnego kuponu.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY