Image and video hosting by TinyPic
Zjedli, wypili beczkę bimbru. Kraków wrócił do siebie, a warszawiacy do łapanek
Weszło

Zjedli, wypili beczkę bimbru. Kraków wrócił do siebie, a warszawiacy do łapanek

Nikt nie miał takiej lekkości w snuciu historii, nikt nie potrafił ich tak zwięźle i jednocześnie tak wyczerpująco przedstawiać, jak Paweł Zarzeczny. Dwa lata temu w swoim poniedziałkowym felietonie pisał o powszedniejących wyczynach strzeleckich, a także wyrażał swoją tęsknotę za dawnymi czasami.

***

Było kiedyś „5 Zasad Człowieka Inteligentnego”. Po pierwsze – nie myśl. Po drugie – jak już pomyślałeś, to nie mów. Po trzecie – jeżeli powiedziałeś, nie pisz! Po czwarte – jak już napisałeś, to nie podpisuj! Po piąte – a jeśli podpisałeś, to się niczemu nie dziw…

Przyszło mi to do głowy w kontekście wyborów, bo dając komuś głos – poniekąd bierzemy za niego odpowiedzialność. I bywa, że wybraniec narobi nam obciachu, jak mnie kiedyś Wałęsa. Jak tego uniknąć? Primo: nie jest możliwe byśmy wśród dziesięciu tysięcy kandydatów nie znaleźli jednego uczciwego (nawet w Sodomie się znalazł!). No, ale powiecie, że w waszym okręgu nie ma ani jednego, co możliwe… Nic trudnego, wystarczy dziś lub jutro wziąć zaświadczenie o zmianie adresu na niedzielę, w gminie od ręki, wybrać sobie dowolny okręg z jakimś ulubieńcem i pojechać. Warto, bo raptem raz na kilka lat trafia się okazja na zmianę. A ja – chcę zmienić.

Choć szanuję ludzi, którzy woleliby się już nigdzie nie podpisywać. Jak w ruskim dowcipie sprzed lat, a aktualnym bardzo: uniwersytet marksizmu-leninizmu, studentka zdaje egzamin końcowy i padaja pytania – kiedy była Rewolucja Październikowa, jak miał na imię Lenin, a studentka nie wie i nie wie!

Profesor pyta: – A skąd pani jest?

Ona: – Ja? Z Putiełowki.

– A daleko to?

– Uuuu, jeszcze dalej!

Profesor zadumany podchodzi do okna, patrzy na moskiewską ulicę, ruch samochodów mi mówi, sam do siebie…

– A może tak pierdolnąć to wszystko i wyjechać do tej Putiełowki?

No więc wielu tak ma, wielu się już machnęło byle dalej, ale jednak parę spraw warto załatwić. Ja dwie mam na oku: społecznie, by kobiety nie musiały pracować siedem (!) lat dłużej, jeżeli nie mają na to siły.

A dla mnie ważniejsze – walka, oby wygrana, z poprawnością polityczną. Ona zabija i zniewala, zwłaszcza ludzi pióra, książek, Internetu, tłamsi kulturę, wolność wypowiedzi, wprowadza lewacką cenzurę etc. Dla nas z „Weszlo” winien to być priorytet wyborczy, bo jesteśmy wolnomyślicielami i chcemy mieć do tego prawo.

Z partii, które startują, wolnego słowa broni tylko PiS i Korwin.

Przy czym tylko ci pierwsi mogą mieć realny wpływ na polskie prawo. Wpływ korzystny dla mnie, dlatego ich popieram.

*

Tak niesportowo zacząłem, ale spoko. Teraz o strzelaniu goli – spowszedniało. Niedawno serial Lewego, potem „piątkę” przybił Aguero, cztery dołożył Neymar i nawet jakiś nieznany mi Holender z Newcastle, trzy Sterling i Nikolić, i tak to leci, ooo – Cristiano właśnie pobił wszystkie rekordy Realu.

W marksowskiej ekonomii (acz błędnie co do zasady) nazywano to cykliczną wadą kapitalizmu, wrodzoną, mianowicie kryzysem nadprodukcji. Kapitaliści albo farmerzy produkowali z chciwości czegoś za dużo czego biedota nie była w stanie kupić i towar szedł zamiast do sklepu to do morza…

Tak samo z tymi piłkarzami – kopią coraz częściej, mecze coraz dłuższe, a piłki coraz szybsze. Pytanie kiedy ludziom zacznie się to przykrzyć i oby tak nie było, jak z gołymi babkami w „Playboyu”. Baa, tam też doszło do nadprodukcji…

I może niebawem rarytasem staną się mecze na 0:0, z jednym dobrym podaniem, kto wie?

Mnie te gole do tego stopnia nudzą, ze jak oglądam magazyn Premiership, taki półgodzinny, kasuję po dwóch skrótach… Dźwięk z trybun podkręcony, tempo też (naprawdę, dzięki montażowi) i mecz staje się nierzeczywisty.

A nie ma to jak pójść, zmarznąć i niczego nie zobaczyć, bo ktoś zasłania…

*

Myślę, że kiedyś będzie się opowiadać jak to było przed stu laty, bo przecież też jakiś magnes w tym tkwił przepotężny. Akurat Legia grała z Cracovią, dało się oglądać (naprawdę niezły ten Kapustka), ale takie zawody można aranżować dzień w dzień. A mnie przypomniał się mecz, o którym tylko słyszałem.

Warszawa – Kraków. W czasie okupacji, w Piasecznie, rok 1941 albo 1942. Krakusy, Wisła i Cracovia, przyjechali pociągiem od strony Radomia i wysiedli przed stolicą, w lesie, niemal jak oddział partyzancki. Tu czekali poloniści, legioniści, kto żyw a kto nie bał się zakazu uprawiania sportu przez Polaków. Zagrali, było 1:1, potem ubili ze dwie świnie i zjedli, wypili beczkę bimbru, no i Kraków wrócił do siebie, a warszawiacy do łapanek…

Po latach dostałem zamówienie na odnalezienie uczestników tamtego meczu. Było trudno, goście pod 70-tkę i 80-tkę, ale nie to było najgorsze. Otóż… konfabulanci, każdy podawał niemal inny skład, a gazety w wojnę informacji takich nie podawały… Ba, każdy niemal okazywał się strzelcem gola na wagę remisu! Zrozpaczony sięgnąłem po jakieś jedyne historyczne źródło – jeszcze inny skład, jeszcze inni autorzy bramek…

Ale mecz odbył się na pewno.

I zważywszy na scenerię, wojenny klimat, niebezpieczeństwo, te świnie i ten bimber, i te przyjaźnie, które nakazywały jechać przez całą Polskę pod lufami, i tłum kibiców w Piasecznie i zapach machorki – no więc ja chciałbym tam być.

Jakieś tysiąc razy bardziej, niż na kolejnym, cukierkowym finale Champions League.

Ha, tylko nie dodawajcie, że brakuje mi zatem wojny – nieee, brakuje mi prawdziwej piłki, która odeszła razem z tamtymi ludźmi, bezpowrotnie.

*

Klopp zaczął od wyniku, za jaki wywalono Rodgersa, a oceny inne zupełnie. Nie sądziłem, że wezmą Niemca na szefa tak zacnego klubu, ale w Liverpoolu nie takie rzeczy się działy. Ich najsłynniejsi chłopcy, The Beatles, pierwsze przeboje nagrywali i lansowali w Hamburgu i jak przylecieli, sławni z Radia Luxemburg, do swojego miasta – brano ich za Niemców właśnie! I na pierwszej konfie ktoś zauważył (to kanon już): „Oooo, dobrze mówicie po angielsku!”.

Do tamtych czasów też bym z chęcią wrócił.

KOMENTARZE (16)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Janusz Kibol

Wychodzi na to, że PZPN jest gorszy niż SS i gestapo. Za hitlerowskiej okupacji Kraków przyjechał do Warszawy, pograli, pojedli, popili. A w najbliższą niedzielę kibice Legii na stadionie Wisły się nie pojawią, bo zakaz. 😉

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Inne czasy, patologia inna,
represje z innych powodow rowniez,
wtedy Polacy tlukli sie z Niemcami, teraz miedzy soba.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Robotnikt

Jak to co? Obraca laski na niebiańskich polanach, a ambrozji (wcale nie fioletowej tylko tej prawdziwej) nigdy nie brakuje. Za to w ogóle nieciekawe co u ciebie, o takiej lasce ze skrzydłami to nawet pomarzyć nie umiesz.

Robotnikt

Czytałem kiedyś takie opowiadanie, autora niestety nie pamiętam. ale było to spokojnie 20 lat temu, więc dla większości tutaj to już czasy zamierzchłe, romantyczne takie, Nikomu nie śniło się jeszcze o transferach za 100 mln euro. Fabuła mniej więcej tak leciała: Japończycy celem poprawienia wyników wprowadzili komunikację radiową między piłkarzami i trenerem oraz piłkarzami między sobą, dzięki czemu mogli szybciej reagować na sytuacje boiskowe. Doprowadziło to do hegemonii w piłce przez bogatych, których było stać na nowe technologie. Niby inną drogą, ale w konsekwencji doprowadziło to piłkę do miejsca, w którym obecnie się znajduje. Puentą był mecz gdzieś na zadupiu między Cracovią, a Polonią Warszawa zorganizowany przez ludzi, którzy mieli dość takiej sytuacji. Warto dopowiedzieć, że polska piłka oczywiście już się w ogóle nie liczyła na mapie świata. Szkoda, że nie pamiętam autora, bo to taki piłkarski Verne czy Lem ;).

DSP1

„Z partii, które startują, wolnego słowa broni tylko PiS i Korwin.”
Dobry dowcip z tym pisem :)

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

wtedy nie byli u wladzy to jeszcze bronili, u nas kazda wladza jest przeciwko wolnosci slowa, wiec wolnosc slowa jest zawsze narzedziem opozycji

DSP1

Powiedzenie ze pis broni wolności słowa, nawet jeśli chodzi tylko o okres kiedy pis był w opozycji, to duże przekłamanie, a osoba która tak twierdzi jest albo naiwna albo nie ma pojęcia o polityce. Jedyne na czym im wtedy zależało to dopierdolenie rządzącej wtedy po a nie jakieś tam wolności słowa :). Na tej samej zasadzie można powiedzieć że teraz po broni demokracji, którą sami przez 8 lat swoich rządów mieli w dupie. Każdej partii która ma jakikolwiek wpływ na polityczną rzeczywistość w Polsce chodzi oczywiście o władzę i pieniądze, nie jakieś tam wolności i prawa obywatelskie.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

pojecia o polityce mam tyle, ze wiem, iz jest to wielkie gowno po obu stronach (czasem wiecej niz dwoch) barykady, mam swiadomosc ze politycy wycieraja sobie mordy roznymi ideami, pojeciami i terminami zeby zmanipulowac „elektorat”
kiedy pis byl w opozycji to wycieral sobie mordy „wolnoscia slowa” i to mialem na mysli
..
a przypisywanie komus naiwnosci albo zerowego pojecia o polityce na podstawie jednego krotkiego zdania w komentarzu na weszlo to skrajny kretynizm:)

DSP1

No i ja miałem na myśli to samo. Nie chodziło mi o to co Ty napisałes, tylko o to co napisano w komentowanym tekście. Autor napisał że popiera PiS bo ten rzekomo broni wolności słowa. Uważam że to albo ironia albo naiwność.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

Wszystko zalezy od tego, kiedy to napisal (rowniez o ktorej godzinie) i w jakim byl stanie. W kazdym kraju sa ludzie, ktorzy aby czuc sie obywatelami czuja wielka potrzebe opowiedzenia sie po ktorejs ze stron politycznego konfliktu. W Polsce kiedy w gre wchodza duze ilosci alkoholu ta potrzeba czasami przeradza sie w smutna patologie.

DSP1

W sumie racja, mógł być po prostu pijany :). Potrzeba opowiedzenia sie po ktorejs ze stron politycznego konfliktu jest jak najbardziej zrozumiała, ale wybieranie między pisem a po to jak wybieranie między dżumą a cholerą. A w przypadku wolności słowa wybór między tymi partiami to jak wybieranie między wspomnianą w tekście poprawnoscią polityczną, która „zabija i zniewala, zwłaszcza ludzi pióra, książek, Internetu, tłamsi kulturę, wolność wypowiedzi, wprowadza lewacką cenzurę etc.” a goebbelsowską propagandą sukcesu i wstawania z kolan którą mamy teraz.

szamot

Od kilku miesięcy na tym portalu nie czytałem równie dobrego felietonu. Milewski czasem napisze coś dobrego(uważam ,że wcześniej pisał ciekawiej), Olkiewicz schowany w szufladce i nawet nie stara się z niej wyjść, Stano ma wyjebane (oprócz dowalania kudłatemu, chwalenia rudego,łysiejącego i agenta 711) .Do DSP1 – spójrz na tytuły na onetach,wp czy interii ,PIS za dużo na kampanię,Duda nie chce tego, tamtego,itd. itp.. A teraz spójrz co piszą o PO, nawet słowa ,że bufetowej maż przejął kamienice po starszych braciach,ile było o języku postaci z Sowy? Tylko gadanie ,że nielegalnie nagrane.PIS-u nie kocham ale nie widzę ,żadnej partii która by miała tylu uczciwych ludzi .

dude
RVM

Genialne pisanie. Mi tam bardzo brakuje Pawła felietonów.

Pozniej wymysle nick

mitomania+megalomania – ja tego pakietu jakos nigdy nie moglem zdzierzyc.

FC Bazuka Bolencin

Co idzie o tematy związane z kobietami, to faktycznie, czasem swoim bajkopisarstwem był do granic wkurwiającym erotomanem gawędziarzem.
Natomiast gdy był w formie, to nikt tak jak on nie potrafił trafnie wbić szpileczki i bronić swoich argumentów w rozmowach na temat sportu. Szacun za to. Bo był szalenie inteligentną osobą z dużą wiedzą na tematy sportowe.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY