Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Weszło

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Polska, światowa potęga drobiarska, która eksportuje kurczaki nawet do RPA, Beninu i Hong-Kongu. Polska, sadowniczy lewiatan, którego nie poskładało nawet rosyjskie embargo. Polska, pieczarkowy behemot – co trzecia pieczarka na europejskim talerzu pochodzi znad Wisły. Przez długie lata naszą równie wielką specjalnością było marnowanie talentów piłkarskich czystej wody.

Maciej Terlecki był absolutną gwiazdą zwycięskiego dla Polski Euro U16 w 1993. Został piłkarzem turnieju, w którym grali Totti i Buffon. Chciało go pół kontynentu z Bayernem na czele. Poszedł do Anderlechtu, w którego barwach znalazł się w kadrze meczowej na Milan w Lidze Mistrzów. Zamiast jednak zostać pruszkowskim Pirlo, mając zaledwie 31 lat grał już w okręgówce.

Screen Shot 10-19-17 at 01.50 PM

Raport FIFA po mundialu U17 w 1993 roku. 

Łukasz Madej za czasów juniorskich był w top 10 piłkarzy na świecie swojego rocznika. Woził się po poważnych turniejach jak po podwórku. On i Grzelak byli jednak na krótkiej smyczy u Ptaka, nie dostali więc nawet szansy rozwoju za granicą. Z tej samej mistrzowskiej drużyny Globisza pamiętam Nawotczyńskiego, który miał być nowym Tomaszem Wałdochem, trzymającym przez lata lejce od obrony reprezentacji. Dariusz Zawadzki poza rozegraniem – klasyczna dycha – był jednym z najlepszych polskich specjalistów od rzutów wolnych jakich widziałem.

Każdy z was ma na pewno swój – użyję tego przewrotnego określenia – „ulubiony” zmarnowany talent. Do wyboru, do koloru – technicznie wybitny Sypniewski, którego pokonała depresja i nałogi. Janczyk, którego pokonała Moskwa. Nawet Grzesiek Piechna – gdzie mógł zajść, gdyby wcześniej odkryto faceta z taką smykałką to strzelania bramek? A Szymkowiak, który zrobił znaczącą karierę, ale pod koniec lat dziewięćdziesiątych nie poszedł do Interu Mediolan? O pewnym Marku z przeszłością w pewnym łódzkim klubie z ostrożności nie będę wspominał, bo ktoś jeszcze gotów uznać, że piszę felietony tylko o nim i o meczach jakie widziałem w czasach, gdy na chleb mówiłem „bep”.

W ostatnich latach coś się zmieniło. Zapewne dlatego, że w Polsce talent piłkarski coraz częściej idzie w parze z talentem do pracy, a nie talentem do baletów. Nie znaczy to naturalnie jednak, że wyrobiliśmy sobie odporność na marnotrawstwo. Wszyscy nie mogą grać w Realu, wszystkim w czasach szalonej konkurencji udać się nie może. Ale wszyscy – lub chociaż zauważalna większość – wierzyliśmy, że Rafał Wolski ma to coś. Iskrę Bożą, dla której przychodzi na stadion.

Oto dzieciak, który panuje nad piłką jakby wychował się w jednej faveli z Ronaldinho (i jego psem). Oto dzieciak, który robi ruletę z PSV – ruletę nie w kole środkowym, tylko w polu karnym, dzięki której zostawia trzech zbaraniałych obrońców i wychodzi sam na sam. Oto dzieciak, po którego grze widać, że ma poszukiwane w dzisiejszym futbolu cechy mentalne: myśli szybciej, nie boi się podejmować odważnych decyzji, a do których wykonania zaprzęga techniczne umiejętności najwyższej próby.

Oto dzieciak, na którego punkcie zagraniczni skauci dostali takiego joba, że Fiorentina nie zawahała się wydać 2.7 miliona euro za kontuzjowanego od miesięcy zawodnika. Wokół Wolskiego kręciło się też BVB, Werder czy Bordeaux.

wolski_epa_fiorentina_650

Panuje powszechne przekonanie, że Wolski od Fiorentiny się odbił. Zrównuje się go niemal z przypadkiem Pawłowskiego w Maladze, który coś tam jednorazowo pokazał, ale generalnie nie dał rady. Historia Wolskiego we Florencji jest moim zdaniem diametralnie inna.

Po pierwsze: trafiał tutaj po miesiącach poważnej kontuzji, a nie po świątecznym przejedzeniu. Lepsi od Wolskiego nie powąchawszy tyle czasu boiska mieliby kłopot z wyjściowym składem.

Po drugie: trafiał do Florencji jako 21-latek, o którego potencjale wszyscy wiedzieli, ale który miał się w pierwszych miesiącach adaptować do standardów Serie A. Wiem, że to już nie te czasy, gdy polski ligowiec wyjeżdżając na zachód zostawiał za sobą w szatni sześciopak „Żubra”, a na miejscu trafiał na Felixa Magatha i trzech reprezentantów na swoje miejsce, niemniej wciąż jest znacząca różnica.

Po trzecie: Fiorentina to jedna z czołowych ekip calcio, żadne tam Benevento, SPAL czy inna Cesena.. W sezonie 12/13 – Wolak trafił zimą – do ostatniej kolejki walczyła o Ligę Mistrzów, ostatecznie zajmując czwarte miejsce. Strzelili w sezonie więcej bramek niż Juve, czyli ofensywa funkcjonowała. Nie było za bardzo czasu, żeby ogrywać co kolejkę zdolnego młodzieżowca, który i tak dopiero oswajał się z nową rzeczywistością.

W kolejnym sezonie można było już wymagać, że Rafał powoli, nieśpiesznie, ale zacznie odgrywać jakąś rolę w klubie. I dokładnie tak też się stało.

Jesienią nie grał wiele, ale strzelił debiutancką, piękną bramkę. Wiosną, gdy Fiorentina znowu biła się o czołowe miejsca, robiła to już z Wolskim na pokładzie. Fachowiec pokroju Montelli ufał, że Polak pomoże zrealizować ten cel, że dorósł do gry o taką stawkę mimo tak młodego wieku.

Montella wierzył, że przy wyniku 0:1 z Juve lepiej wpuścić Wolskiego niż Joaquina, Ilicicia czy Matriego.

Screen Shot 10-19-17 at 02.51 PM

Źródło: transfermarkt.pl

Polak zbierał dobre noty, pokazywał jakościowe zagrania, grał regularnie w jednej z najlepszych włoskich drużyn. Po jednym z meczów pojawił się komiks porównujący go do… Baggio. Oczywiście skrajnie na wyrost, ale pokazujący, że Wolski został dostrzeżony, a jego styl przykuł uwagę.

Latem grał we wszystkich sparingach. Fiorentina miała na niego plan, a on już pokazał, że to wyzwanie go nie przerasta. Wcale nie był wypychany z klubu, tylko sam podjął fatalną w skutkach decyzję.

Fragment wywiadu dla Ekstraklasa.tv:

Zabrakło mi chyba chłodnej głowy. Znałem szatnię, znałem trenera, wiedziałem, czego się ode mnie oczekuje. Ale chciałem grać, więc odszedłem do Bari, które mi tę grę – tak mi się wydawało – gwarantowało. Gdybym został we Florencji, może bym się wreszcie doczekał na prawdziwą szansę. Tym bardziej że grałem w prawie wszystkich sparingach Fiorentiny. Bari było sporym błędem.

Tu dla ŁączyNasPiłka:

Gdybyś mógł cofnąć czas, poszedłbyś raz jeszcze na wypożyczenie z Fiorentiny do Bari?
Nie. Mogłem podjąć inną decyzję, być może zostać w Fiorentinie i cierpliwie czekać na swój czas. W Bari są wspaniali, fanatyczni kibice, klimat dla futbolu, ale brakuje chłodnego spojrzenia. Nie czułem się dobrze przy stylu gry tej drużyny, bo za mało było futbolu, raczej kopanie długich piłek na napastników i walka, walka, walka. Ciężko było czegoś się tam nauczyć, ale i tak zyskałem, bo stałem się twardszy.

W Fiorentinie byłeś, przy tak szalonej konkurencji, na straconej pozycji?
Nie powiedziałbym tak. Wywalczyłem sobie miejsce w kadrze meczowej, w miarę regularnie pojawiałem się na boisku. Może momentami chciałem za wiele, ambicja mnie rozsadzała widząc wokół piłkarzy takich, jak Borja Valero, Juan Cuadrado, Stevan Jovetić, Giuseppe Rossi, Adem Ljajić, Joaquin. W ekipie Violi czułem się wyśmienicie, tylko – tak jak mówiłem – zabrakło mi cierpliwości.

Czytałem jeszcze jeden wywiad z Rafałem – nie potrafię go teraz znaleźć, niech jego autor mi wybaczy – w którym jak byk stało, że wszyscy odradzali mu przenosiny do Bari. Namawiał go tylko… trener nowej drużyny. W Fiorentinie chciano na niego stawiać, wiązano z nim przyszłość, chciano go szlifować. Było środowisko pełne zawodników, od których można się uczyć. „Codziennie miałem do czynienia z zawodnikami klasy światowej. Podpatrywałem zagrania, z którymi się wcześniej nie spotkałem” – a przecież i przed wyjazdem umiał sporo. Gdzie indziej czytamy, jaki dobry kontakt miał z Cuadrado, ówczesnym idolem Violi. Między wierszami można wywnioskować, że Kolumbijczyk trochę wziął Rafała pod skrzydła.

Zapytacie: skoro tak na niego liczyli, to czemu później nie dali mu już szansy? Bo półtora roku w futbolu to wieczność, Fiorentina to zespół europejskiej klasy, a Wolski nie miał tu aż tak mocnej pozycji, by po zmarnowaniu trzech rund pukać do bram stadionu Artemio Franchi w roli innej, niż kibica.

Na swoje nieszczęście przeforsował przenosiny do Bari, skuszony obietnicą gry tydzień w tydzień. Przyznam szczerze, widziałem wtedy kilka meczów tego klubu. Było tak, jak mówił Rafał w wywiadzie: toporny futbol, jaki prezentuje wiele ekip Serie B. Laga na bałagan, poziom finezji: Jagiellonka Nieszawa, III liga sezon 94/95.

Screen Shot 10-19-17 at 03.06 PM

Belgia nie ma usprawiedliwienia, po prostu zawiódł. Ale ze wszystkich wywiadów z Rafałem, materiałów takich jak wywiad z jego ojcem czy wizyta w głowaczowskim gimnazjum, wyłania się obraz chłopaka spokojnego, opanowanego, tylko zdezorganizowanego, trochę życiowo nieporadnego. „Chwila z…” Izy Koprowiak:

Raz, jak jechałem do domu, zostawiłem w pociągu laptopa. Torbę miałem pod nogami, a komputer położyłem na górę i potem go nie zdjąłem. Straciłem trochę zdjęć i muzyki, a nie miałem tam w ogóle hasła… Zgubiłem też iPada, jak wypłacałem pieniądze z bankomatu. Była tam taka półeczka, położyłem go, kasę wziąłem, a iPada już nie (śmiech). Na szczęście był tam jakiś gość, który mi go oddał. Ostatnio we Florencji zgubiłem też portfel, ale na drugi dzień ktoś przyniósł go do klubu. Pieniędzy już nie było, przeszukali też wszystkie przegrody, bo widziałem, że poprzestawiali mi dokumenty i karty.

Posłuchajcie fragmentu tego spotkania lub jakiegokolwiek wywiadu video:

Słuchając tego jak Wolski się wypowiada jestem absolutnie gotów uwierzyć w zgubiony laptop, ale nie jestem w stanie uwierzyć, że balował do rana i dlatego np. nie poszło mu w Mechelen. Jestem w stanie uwierzyć, gdy mówi, że nie wchodzi do szatni razem z drzwiami, raczej trzyma się na uboczu i stara się robić swoje. To cecha, która w odpowiednim środowisku będzie go budować, ale to zarazem najgorsza cecha, jeśli w krótkim czasie lądujesz w kolejnej zagranicznej drużynie, w kolejnym obcym ci środowisku.

Zarzuty Kucharskiego, który grzmiał, że Wolski musi się zdecydować czy chce być piłkarzem? Przekonująca odpowiedź w wywiadzie Izy Koprowiak:

„Rozmawiałem z nim na ten temat. Zdenerwowałem się, gdy to usłyszałem. Nie bardzo to rozumiem, bo tej wypowiedzi nie oparł na faktach, a jakichś słuchach, które do niego dochodziły. Nie był na żadnym treningu Fiorentiny, nigdy nie widział, jak pracuję. Nagle rzucił takie słowa. Moim zdaniem pochopnie. Choć wiem, że z boku tak mogło wyglądać, że nie gram, więc coś ze mną nie tak. Ale wystarczyło zapytać o mnie sztab, który był zadowolony z moich postępów. Pracowałem na tyle dobrze, że w tak mocnym klubie, jak Fiorentina, wreszcie dostałem szansę. Jeśli ktoś mówi, że nie chciałem być piłkarzem i grać we Włoszech, myli się.”

Dzisiaj, jeśli ktoś nie wie, panowie już nie współpracują. Nie wiem jak było, ale postawiłbym tezę, że już w momencie wypowiedzi Kucharskiego musiało się między nimi nieźle psuć. Być może Wolski już szukał alternatywy,  a wypowiedź menadżera była czymś pomiędzy szpilą, a próbą wywołania nacisku.

Wolski twierdzi, że dojrzał, chłopca dawno zostawił gdzieś między Toskanią a Warszawą. Nie mam powodu by nie wierzyć, co nie zmienia faktu, że moim zdaniem nigdy nie będzie wodzirejem szatni i jest jednym z tych, którzy potrzebują w drużynie trochę cieplarnianych warunków. Zauważam jednak, że od lat jest z tą samą dziewczyną – zapachniało wam Pudelkiem? A jednak poukładane życie osobiste to często koło zamachowe postępu w karierze.

Nie pamiętam u kogo przeczytałem ostatnio, że zrobił wielkie wrażenie na ostatnim zgrupowaniu. Czy u Tomka Włodarczyka, czy Łukasza Wiśniowskiego, ale generalnie umiejętności Wolaka chwaliła cała starszyzna. Zresztą, to się szczególnie nie zmieniło, dziś odkopałem wywiad z Pawłem Brożkiem sprzed Euro 2012, w którym Broziu opowiada jak to Wolski zakłada kadrowiczom siatki i rzuca no-look passy. Kolejny dowód, że pakiet zdolności Wolaka to na polskie warunki coś wyjątkowego.

Nasza kadra ma trzon, którego może pozazdrościć niejedna reprezentacja. Śpi jednak pod krótką kołdrą, czytaj: nie ma długiej ławki. Widzę w Wolskim potencjał na dżokera, jakiego jej potrzeba – może nie asa w rękawie, ale jednak zawodnika, który w trudnym momencie będzie w stanie dać impuls. Wyczarować coś z niczego techniką, dryblingiem. Zmylić przeciwnika, wprowadzić zamieszanie pod bramką rywala, nie przestraszyć się.

Rezerwowy arsenał Nawałki nie obfituje w różnorodność, wielu zawodników aspirujących prezentuje podobny styl. Wolski jest obietnicą czegoś zupełnie innego, a jestem pewien, że pod skrzydłami doświadczonych kadrowiczów mógłby nabrać pewności siebie, by wypełnienie tej niełatwej roli stało się możliwe. Liczę, że ten scenariusz się spełni i na mundialu będziemy mieli w nim solidne wzmocnienie.

Dla niego to ostatni dzwonek, by w pełni wykorzystać i „sprzedać” swój talent: w przyszłym roku skończy 26 lat. W dzisiejszych realiach, gdy kluby wolą skupować dzieciaki i je kształtować, to sporo. Ale też nie tak znowu sporo, by wykluczać porządną karierę zagraniczną.

Leszek Milewski

Napisz autorowi, że za mało o Citce i meczach z lat dziewięćdziesiątych

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (43)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jędrek Lepper

Za mało o Citce i meczach z lat 90.

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

… i o Sensiblu i o CMie :)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Ale Jędrek w na pewno nie pykał w Sensibla.

Łukasz Em
Odra Opole

Ja w Sensiblu obczaiłem sobie nawet plik, w którym była databaza zakodowana. rozpisałem na iluś tam kartkach i potrafiłem zmieniać nazwiska, kolor skóry i te trzy umiejętności każdego zawodnika. No i zmarnowałem jakoś 3hx5dni/tydzieńx4lata. Może trochę mniej, może trochę więcej … :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LOBO

Kiedy weszło usunie tego debila na dobre?

Urkides
Legia Warszawa

Kiedyś uważałem że Wolski będzie jednym z czołowych polskich piłkarzy. Ale wtedy miał 19-20 lat.
Potem zacząłem zauważać że ma duże przestoje w meczach i zagrania kapitalne miesza z ze znikaniem z gry na długie chwile. Wolski ma wyjątkowy dar w postaci połączonej koordynacji ruchowej i wyjątkowej wyobraźni przestrzennej co mu pozwala świetnie przewidywać ruch kolegów i przeciwników i zagrywać karkołomne piłki.
Ale nie potrafił wytrzymać presji i zbyt wcześnie wyjechał i poległ.
Nie trzeba być wielkim specjalistą żeby dostrzec że w mocnych ligach zawodnicy są w ciągłym ruchu że gra jest intensywna, tzn że piłka chodzi szybko i trzeba za tym nadążać. Wolski takich nawyków nie wyniósł z polskiej ligi.
Innym problemem wynoszonym z polskiej ligi jest przygotowanie fizyczne. Wiecznie się podkreśla tą różnicę między piłką juniorską w Polsce i krajach piłkarsko rozwiniętych że tam juniorzy starsi trenują o wiele intensywniej, grają szybciej i dlatego łatwiej jest im przejść do seniorów.
W Polsce zawodnik po przejściu do seniorów zaczyna dopiero przysposobienie do gry. Musi się wzmocnić fizycznie, zrozumieć niuanse taktyczne i nauczyć się grac szybciej chociaż szybkość gry naszych seniorów wypada blado na tle średniaków europejskich.
Rodzi się pytanie, co robią z juniorami trenerzy którzy ich prowadzą w tym wieku? Czy zdobywają medale czy szykują ich do kariery a nie przygody z piłką.
Obejrzałem mecz Legii z Islandczykami który był zapowiadany jako pokaz gry ofensywnej po dobrym wyniku na Islandii. Zobaczyłem typową ligową młóckę ty do mnie ja do ciebie i przerzut do skrzydłowego. Mało szybkiej gry z pierwszej piłki, przegrywane pojedynki indywidualne.
Kopia naszej ligowej bidy.
A przecież Legia to trzykrotny MP w tej kategorii a Islandczycy są selekcjonowani i szkoleni w miasteczku 30-o tysięcznym. W Wawie najmniejsza dzielnica ma więcej mieszkańców co daje możliwości selekcji o wiele większe.
To jak musi być przemyslane szkolenie na Islandii skoro z takiej ilości wyciągają taką jakość. A przecież Legia sprowadza zawodników z całej Polski.
Wracając do Wolskiego ale również wielu innych to ich opóźnione dojrzewanie pilkarskie jest według mnie zwiazane z zaniedbaniami w wieku juniora.
Ja Wolskiemu po przejściu do Belgii wróżyłem powtórkę drogi Sebastiana Mili, flipper po zachodnich klubach i wpadnięcie do dziury polskiej ligi. Na razie idzie zgodnie z „planem” ale mam nadzieję że Rafał się pozbiera. Już wiosną widac było że zaczął grać intensywniej i potrafił udźwignąć rolę lidera ofensywy. Mam nadzieję że pójdzie dalej w tym kierunku bo talent ma nieprzeciętny tylko musi mental poprawić.
Cały czas mu kibicuję i żałuję że nie gra w Legii.

Jose Maria Brovario

Myślę, że Wolski jest na dobrej drodze do bycia na stałe w reprezentacji.
Grać umiał od dawna, a teraz ogarnął się mentalnie i fizycznie -na moje oko przybrał na masie mięśniowej, ostatnio nawet przepchnął ładnie Jodłowca. Co prawda patrząc bezwzględnie, to nadal nie jest mięśniak, ale w porównaniu z tym co było jeszcze niedawno, progres jest duży.
Mnie jako kibica Lechii martwi to, co ciebie pewnie ucieszy – Wolski ostatnio stwierdził w wywiadzie, że bardzo chętnie wróciłby do Legii (bardzo efektywny sposób na szybkie podkurwienie gdańskich fanów, takie nieprzemyślane wypowiedzi). Chociaż, jeśliby w pakiecie z nim pojechali do Warszawy zblazowani Paxiaowie i przede wszystkim pasożyt Mila, to bym podskakiwał z radości.

Urkides
Legia Warszawa

Mnie się wydaje że w „fizyce” piłkarskiej bardziej chodzi o dynamikę niż przepychanie.
Do pchania to są młynowi w rugby a w naszej pilce przepychanie jest w cenie bo prawie nikt nie umie przyjąć piłki dokładnie albo szybko odegrać i dlatego potem się przepychają i kto mocniej pcha jest lepszy.
Czy w naszej lidze wyrasta ponad innych? Według mnie tak bo potrafi zaskoczyć fajnym zagraniem albo zwodem co u nas jest rzadkim rarytasem. Którego pomocnika z naszej ligi wolałbyś w Lechii?

Jose Maria Brovario

Masz słuszność co do przepychania – piłkarze powinni być bardziej zwinni i dynamiczni niż masywni. Ale na walkę „bark w bark” też jest miejsce w futbolu. Kiedyś Wolski przy takim starciu latał po boisku jak foliowa torebka na wietrze, a w ostatnich meczach spokojnie utrzymywał się na nogach i przy piłce.
Moim zdaniem, Lechii potrzeba oracza w środku – np. Żurkowskiego lub Żubrowskiego, bo zawsze najprzyjemniej kibicuje się chłopakom z Polski. Przed nimi by grał Wolski (póki jest), Sławczew, może odbudowany Lipski.
Na skrzydle jest chłopak, którego jestem fanem – Haraslin, niestety obecnie połamany. Będzie z niego radość.
Teraz to pisząc, przypomniałem sobie o Gersonie, wypożyczonym teraz do Azji. Niby centalny obrońca, ale niewysoki i dynamiczny, o dobrej technice – on by się nadawał na DM. Może jeszcze u nas pogra, skoro Nowaka odsunęli (Nowak ma alergię na Gersona).

Urkides
Legia Warszawa

No widzisz. A przecież Haraslin nie jest kafarem. Szybkość „spala”, nawet w boksie który jest sportem niby siłowym. Szybkośc myślenia i wykonania..

wij

Jak zawsze ciekawie. Ale kogo by miał wypchnąć ze składu – Zielińskiego? Nie bardzo mi się to podoba

Urkides
Legia Warszawa

Widziałeś Zielińskiego w ostatnim meczu pucharowym? Mam wrażenie że ten facet jest tak samo przereklamowany jak wczesniej Salamon. On wiecznie truchta po boisku.
Jeśli Wolski byłby lepszy od niego to czemu nie.
Na razie obydwaj są „wiecznymi” talentami i nie wiadomo czy będą kiedykolwiek liderować w środku pola.

wij

No tak, ale Zieliński jest jednak parę lat młodszy

wij

No i wcześnie wyjechał, nie powinien mieć złych nawyków

Urkides
Legia Warszawa

Nawyki się zbiera od dziecka a fakt że wyjechał jako 17-o latek nie zmienia postaci rzeczy że drepcze. Może nie może być bardziej dynamiczny? Ale jakie ma to znaczenie?
Po prostu nie jest i to jest fakt.

wij

Wolski też nie jest demonem dynamiki

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Bardziej dynamiczny od Deyny.

szamot

A od jakich to ,i ilu, zachodnich klubów odbijał się Mila?

Urkides
Legia Warszawa

Umiesz posługiwać się wyszukiwarką?

Michal Sz

Nic już z niego nie będzie, nie ma co się łudzić. Przecież on do tej pory nie miał ani jednego sezonu, gdzie faktycznie zrobiłby furorę, wszystko co się pamięta z jego gry to jakieś pojedyncze zagrania, jak ta ruleta z PSV. Fiorentina też kupiła go z uwagi na potencjał, a 2,7 mln euro dla poważnych klubów to żadne pieniądze. W wieku 26 lat, które za rok skończy, to on już nie powinien się w ogóle oglądać na polską ligę, a nawet w tak nędznych rozgrywkach nie wyrasta ponad innych. Umiejętności może i miał, ale jak zwykle zabrakło charakteru, co spokojnie można wywnioskować po jego wypowiedziach.

Wacław Grzdyl

już mu wszyscy dają 26, a na razie ma 24, jaki ten świat niesprawiedliwy

kolor100

Mało kto wie, że Citko i tak by nie podpisał zima 97 roku kontraktu z Rovers z prostego powodu, już wtedy miał naderwane Achillesy, i nie przeszedłby testów medycznych w Anglii. Citko czuł się niezastąpiony i zamiast wyleczyć kontuzje grał, aż zerwał ścięgna w maju 97, mecz w Zabrzu. Tak to jest jak się słucha znachorów.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Co ma sytuacja zawodnika w wieku 14-16 lat do jego faktycznych umiejętności? Ba nawet u 18-latków brylowanie w młodzieżówkach świadczy o niczym.
Do ekip od u16 do u19 wybierani są wcale nie najlepsi tylko ci co albo gdzieś faktycznie kopią (choćby i na 3 poziomie rozgrywkowym) albo mają „potencjał” według menadżerów. Goście tacy jak Lewy czy Luis Suarez raczej po młodzieżówkach się nie pałętali.
Są kraje gdzie się faktycznie szlifuje (czy szlifowało) talenty ale w większości wypadków są to osobnicy o wyróżniających się względem rówieśników walorach fizycznych. Jak przychodzi konkurować w normalnych a nie juniorskich warunkach ich czar pryska.

Michal Sz

Ale goście tacy jak Messi czy Figo po młodzieżówkach się pałętali. Nie ma reguły.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

A Messi to w u16 czy u19 zagrał?
Przeczytaj raz jeszcze mój wpis.
U20/U21 to już inna para kaloszy bo grają zawodnicy nazwijmy to okrzepli. Taki Messi to chyba był już na ławie w Barcie kiedy zaczął grać w u20 Argentyny.

Michal Sz

Grał w U-20, ale miał wtedy 17 lat. Uhu, inna para kaloszy, 19 latek to junior, a 20 latek to już okrzepły gość, spoko.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Na chybcika
Buffon – od u15 w A od 19 roku.
Neuer – od u18 wszystkie
Bonucci – zero
Hummels – u21
Varane – u18 i u21 w A od 19 roku
John Terry – u21
Jordi Alba – od u19
Dani Alves – u20
Marcelo – u17, u20 w A od 18 roku
Kroos – od u17 w A od 20 roku
Iniesta – od u15 w A od 23 roku
Busquets – u21
Paulinho – zero
Cristiano – od u15 w A od 17 roku
Messi – od u15 w A id 17 roku
Lewy – u21 w A od 20 roku
Kane – od u17 w A od 22 roku
W u16 czy u17 grał mało kto w wieku 17-18 lat nie grał w reprze. Dużo zawodników wogóle w młodzieżówkach nie grało albo miało epizodyczne występy jak Lewy.
Ciekawsze jest, że z grających w kadrach u16 czy u17 nawet w lepszych krajach ledwo 20-30% gra później w top 5 ligach.

hds

Na tej kompilacji z YouTuba gra elastico fantastico.

StanLevy

Wiecie gdzie jest problem? W Polsce jak ktoś jest świetny technicznie to mu pierdolą, nie idź w siłę bo zgubisz technikę. nie graj głową, jesteś silny to nie czaruj, jesteś szybki to biegaj… I potem mamy zawodników takich jak Wolski – z elementarnymi brakami w wielu dziedzinach. Potem przychodzi taki Ofoe i się okazuje, że jakoś się da mieć siłę, technikę, jakąś szybkość itd itp

Michal Sz

Problemem jest brak charakteru. Jak się nie ma wielkiego talentu, ale jest się facetem, a nie jakąś melepetą to nawet i braki techniczne można zamaskować, nie mało było w poważnej piłce takich zawodników.

LOBO

Takim niezłym, polskim przykładem jest poprzedni Lewandowski. W kadrze trochę pograł w Europie zaistniał, może nawet jakby trochę więcej popracował to zagrałby w jakimś lepszym klubie.

Habanero
Las Palmas

pełna zgoda szkoda patrzeć jak ten chłopak się marnował

Bartek Kiezun

Dobry tekst. Ja sie czesto zastanawiam jakby Legia wychodzila na opcji takiej, ze zawodnicy: Kosecki, Furman, Wolski, Borysiuk i kilku innych po nieudanych wojazach zagranicznych wracali by za kazdym razem do Legii i grali w pierwszym skladzie. Wiem, ze to nierealne ale jakosc wyzej wymienionych gdy maja ta swoja pewnosc siebie grajac ze soba w swoim klubie moglaby Legii dac bardzo duzo dobrego, a nawet wiecj niz caly dotychczasowy zaciag. Bo nie oszukujmy sie,do LM to by i Cracovia weszla z takim zestaem przeciwnikow jaki miala L w tamtym okresie.

Wasyl

Mhm, z pewnością by weszła, zwłaszcza że w tym samym sezonie odpadła ze Shkendiją na początku lipca po wyniku 1:4 w dwumeczu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

marcinw13
Manchester United 1997/98

Mój ulubiony zmarnowany talent na dziś? Boguski.

Przecież w Polsce nie ma talentów. Są na Węgrzech, w Albanii, na Łotwie, Litwie, w Estonii, w Finlandii, w trzecich ligach hiszpańskich. W Polsce nie. I chuj.

kacc12

http://popo5typy.blogspot.nl/ – Mają kupon na dziś dostępny i mega promocję dla nowych! działają już długo i trafiają ciągle kupony z mega wielkimi kursami dochodzącymi nawet do 100! polecam bo sam grałem ich 3 kupony i trafilem

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Mój ulubiony zmarnowany talent: Damian Nawrocik. Brazylijska technika.

Azzurro

Cóż, kiedyś we Florencji Wolski wchodził na boisko zamiast Ilicica, a w czwartek Słoweniec rozegrał mecz życia w Lidze Europy – gol, dwie asysty, dziesięć stworzonych okazji. Statystyki jak marzenie dla ofensywnego pomocnika. Szkoda, bo Rafał miał potencjał, żeby kręcić takie same liczby w tych rozgrywkach i to znacznie częściej. Teraz? Wciąż może pograć na zachodzie, ale zmarnowane lata będą bardzo widoczne.

wpDiscuz