Image and video hosting by TinyPic
Start NBA pod znakiem makabrycznej kontuzji Haywarda
Inne sporty

Start NBA pod znakiem makabrycznej kontuzji Haywarda

Tysiące pomysłów, setki rozmów, dziesiątki prób. Tytaniczna praca ludzi z pionu sportowego, skautów, analityków, wreszcie osób odpowiedzialnych za negocjacje. Boston Celtics zrobił naprawdę wiele, by w tym sezonie podjąć próbę detronizacji niepodzielnych władców Wschodu, Cleveland Cavaliers. Przede wszystkim – wyjął Kyrie Irvinga od bezpośrednich rywali, ale zadbał też o odpowiednie towarzystwo. Poza Horfordem, który już w Bostonie był, grę byłego rozgrywającego Cavs miała uzupełniać gwiazda Utah Jazz, Gordon Hayward.

Miała uzupełniać.

Choć wydawało się, że letnia aktywność Celtics na rynku transferowym zacznie przynosić wymierne efekty, może nawet przy korzystnych wiatrach zmieni układ sił w lidze, albo chociaż w ich konferencji – dziś już wiemy, że nic takiego nie będzie miało miejsca. A przynajmniej nie za sprawą letnich wysiłków działaczy z Bostonu. Owoc pracy z ostatnich miesięcy, gwiazdorska piątka z Irvingiem, Horfordem i Haywardem wytrzymała trochę ponad pięć minut tego sezonu i nie zapowiada się, by ten dorobek się powiększył.

5 minut i 15 sekund. Tyle właśnie zagrał w barwach Celtics Hayward zanim nie podskoczył do podania Irvinga. Zanim nie odchylił się do tyłu przy lądowaniu na parkiecie. Zanim jego kostka nie wygięła się o 90 stopni, pozostając w tym ustawieniu. Złamanie, wyjątkowo bolesne, wyjątkowo drastyczne, wyjątkowo trudne do szybkiego wyleczenia. Zanim sezon na dobre się rozpoczął, zanim rozegrano choćby jedną kwartę – dla Haywarda te rozgrywki prawdopodobnie się zakończyły. Nie wklejamy ani filmików, ani zdjęć – naszym zdaniem wyglądają na tyle drastycznie, że nie ma sensu nimi straszyć.

Najwięcej mówią reakcje samych koszykarzy, którzy już w nocy modlili się, wspierali i przesyłali pozdrowienia dla kolegi z Bostonu. Załamani byli nawet koszykarze Cavs, niedowierzający, że ich przeciwników już w pierwszym meczu sezonu może czekać taki dramat. Stopa Haywarda wyglądała tak, że w tym momencie trudno uwierzyć w powrót w tym sezonie. Może na boisku piłkarskim, gdzie kadra liczy 22 osoby, a w pierwszym składzie jest ich aż jedenaście udałoby się to bezboleśnie zamaskować. Ale w NBA, gdzie dwie-trzy gwiazdy stanowią o obliczu całej drużyny na przestrzeni całego sezonu? To coś więcej, niż ewentualna kontuzja Neymara tuż po transferze do PSG. To tak, jakby razem z nim odpadli jeszcze jednocześnie Alves i Cavani. Kolejne przypomnienie, memento – chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. Wystarczy jeden skok, jeden niefortunny upadek i dziesiątki (setki?) milionów dolarów idą z dymem. Roboty z NBA na chwilę porzucają swoją rolę bezlitosnych automatów i pokazują, że wciąż są ludźmi, z ludzkimi problemami i ludzkimi kontuzjami.

Wzruszającą wiadomość do Gordona napisał sam Kobe Bryant.

Mecz? Cóż, i jednym, i drugim grało się ciężej, ze względu na makabrę z pierwszej kwarty. Celtics do końca trzymali bliski wynik – Irving miał nawet rzut za trzy w ostatnich sekundach, dzięki któremu mógł doprowadzić do dogrywki. Jak na starcie, w którym już na wstępie wypadło jedno z najważniejszych ogniw – Boston zagrał naprawdę solidnie. Zdecydowanie bardziej interesujące od samej gry były jednak dyskusje – co teraz w Bostonie? Kim załatać brak Haywarda? Jak grać? Jakie założyć cele? W jaki sposób go poskładać?

Sport ponoć jest najlepszym nauczycielem w kwestii pokory. Niestety, nie zawsze chodzi tylko o niespodziewane zimne prysznice dla faworytów w starciach z outsiderami – czasem to urazy, które przypominają, że choćby przepisać wszystko do arkuszy Excela – wszystkiego w pełni zaplanować się nie da. I właśnie przez to, że nie da się go w pełni zaplanować  jest tak piękny, ale i tak przeraźliwie okrutny.

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Wscieklybajpas

„Kolejne przypomnienie, memento – chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o swoich planach. ”

to tak jakbyście próbowali rozśmieszyć Cionka. przecież wg was on nie istnieje. jak można rozśmieszyć kogoś kto nie istnieje?

fioot

ludzie, zostawcie odbijanie pomaranczowej pilki murzynom.

frankensteiner316

kopanie bialej pilki tez zostawcie

Fat ASSS

Nie kompromisuj się, many.

przegrany jak Celtic
WZL & Parasol Wrocław

Drastyczne to są zdjęcia z przychodni NFZ.
Tutaj rzucą milion na stół dla chirurgów i gość za rok będzie hasał a NFZ pogrzebie żywcem bo nie da leku potrzebującemu.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

obejrzalem 4 razy pod rzad powtorki (cos jest takiego w tych zlamaniach jak np u Larssona kiedys ze czlowiek puszcza raz jeszcze…) tego upadku i to jedyne co widzialem w NBA od podstawowki :) mozna powiedziec ze nie rozczarowalem sie clickbaitem

Stop Kolesiostwu

„Wzruszającą wiadomość do Gordona napisał sam Kobe Bryant” – a mnie się wydawało, że napisał do swoich fanów na Instagramie, żeby widzieli, jaki jest fajny. Nie wiem, zawsze miałem wrażenie, że wiadomość do kogoś to się pisze mailem, SMS’em, na Messangerze czy, jak w dawniejszych, lepszych czasach, listem. Ale to pewnie wy w swoich rurkach, z brodami i grzywkami wiecie lepiej.

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Rurki muszą być koniecznie obcisłe na jajach , bez tego głos wydobywajacy sie z ściskanego organizmu nie byłby taki ok na czasie…

Forbrich-Barber
Amica Wronki

A ja myślę, że on na playoffy już będzie zdrowy. Po pierwsze kostka to jest staw znacznie łatwiejszy do leczenia niż kolano. Po drugie mają tam hajs na poskładanie go. Po trzecie, w koszu może powoli grać sobie po kilka minut, w piłce wchodząc na boisko musisz być w pełni sprawny bo zmarnowanie dwóch zmian na wejście i potencjalne ściągnięcie, to zbyt dużo aby trener ryzykował.
Po czwarte, pieniądze. Właściciele będą naciskać na jak najszybszy powrót. Władowali sporo hajsu, więc będą go chcieli w jakiś sposób odzyskać. A takie come back dobrze się sprzeda.

Fat ASSS

Tylko że on złamał kostkę NAD stawem skokowym i to z przemieszczeniem.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Tak? No to tym lepiej dla niego. Pęknięta kość to zdecydowanie mniejszy problem, niż porozrywane więzadła i naruszony staw. Wystarczy trochę śrub, potem czas zrobi swoje i noga będzie równie sprawna. Tak mi kiedyś powiedział znajomy ortopeda: złamania leczą się o wiele lepiej, bo kość nie musi pracować w tylu płaszczyznach co staw.

Fat ASSS

Oby. Ja miałem to samo złamanie ale bez przemieszczenia. 3 miesiące w gipsie od kostki po pachwinę. Nie polecam.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

No widzisz, a ja miałem skręconą kostkę, rozerwaną torebkę i więzadło. 2 miesiące bolało, pół roku puchło, a po 2 latach wciąż czuję, że to nie jest ta sama kostka która była przed.
Złamania nie są takie złe jak się przedstawia, szczególnie na takim poziomie gdzie wpakują w ciebie tytanu jak w robocopa.

pajakk

W sumie więzadła w zawodowych ligach w USA (poza krzyżowymi w kolanie), to nie aż taki problem, przynajmniej pod kątem czasu rehabilitacji, bo tam nikt w czasie kariery ich nie szyje, ani nie rekonstruuje. Po prostu potężnie nadbudowują okolice stawu tkanką mięśniową (z pomocą stymulacji włókien mięśniowych prądem, arpwave się to nazywa), dla której więzadło jest tylko „zapasem”. Najczęściej dopiero po karierze biorą się do właściwego leczenia. Po zerwaniu więzadła strzalkowo skokowego przedniego, bez rekonstrukcji ani szycia byłem po trzech tygodniach do gry na pełnych obrotach i do dziś, przez kilka lat, nigdy nie poczułem braku więzadła po tej metodzie rehabilitacji. Brzmi ten komentarz jak tekst od agencji PR, ale byłem pod wielkim wrażeniem

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY