Image and video hosting by TinyPic
Mógł być pogrom, ale City zdecydowało się podłączyć Napoli do tlenu
Weszło

Mógł być pogrom, ale City zdecydowało się podłączyć Napoli do tlenu

Jedni i drudzy prowadzą w swoich ligach, nie tracąc punktów w ogóle (Napoli), lub robiąc to ledwie raz (City). Jednym i drugim udało się stworzyć kapitalne machiny ofensywne, bo ładują rywalom w kraju pokaźne wory bramek. W końcu jedni i drudzy mają takich piłkarzy w składzie, których trzeba zaliczyć do europejskiej czołówki na konkretnych pozycjach. Zbierając to wszystko do kupy – ten mecz nie mógł się nie udać, nie mógł być nudny i choć futbol lubi być nieprzewidywalny, to dziś z logiką pokornie się zgodził i obejrzeliśmy naprawdę wciągające widowisko.

Choć długo wydawało się, że będzie maksymalnie jednostronne i już po pierwszej połowie przełączymy kanał, znając rozwiązanie. City przyjezdnych miażdżyło, wdeptało w ziemię i nie pozwoliło pisnąć – nie ma w tych określeniach cienia przesady, można było się przerazić na widok konstrukcji, którą przygotował Guardiola. Spójrzcie tylko na oba gole, Sterling i Jesus trafiali z najbliższej odległości, właściwie do pustaka, niczym w meczu reprezentacji liceum na reprezentację przedszkola, gdzie ci pierwsi urozmaicają sobie życie efektownym graniem. Nie było Napoli – środek zmontowany przez Hamsika, Diawarę i Zielińskiego istniał tylko teoretycznie, Callejon i Mertens przepraszali, że żyją, tylko Insigne coś próbował, ale też ile filigranowy Włoch może sam zrobić.

Naprawdę, Napoli może dziękować, że nie przegrywało w pewnym momencie 0:4 – centymetr niżej i piłka wpadłaby do bramki, a nie całowała poprzeczki po uderzeniu De Bruyne. Sekunda więcej zawahania się i Koulibaly nie zdążyłby wybić piłki z linii, po rozpaczliwej interwencji Reiny. Wiadomo, że Napoli zaraz gra z Interem, ale tak wywieszać białą flagę? Nie wypada.

Na szczęście – dla dramaturgii widowiska i honoru neapolitańczyków – coś się w końcu w tym meczu zmieniło. City najwyraźniej pomyślało, że nic w tym meczu nie musi, bo rywal nie przyjechał, a Napoli postanowiło jednak przekroczyć bramy stadionu nie tylko ciałem, ale i duchem. Pod bramką Edersona zaczęło się dziać, mniej lub bardziej skoordynowane ataki w końcu przerodziły się w konkret, czyli rzut karny. Tego jeszcze zmarnował Mertens – strzelając w środek – ale to nie podłamało Napoli. W drugiej połowie Obywatele nie wyciągnęli wniosków, znów zlekceważyli sprawę i przyjezdni znów atakowali, po raz kolejny dostając rzut karny, kiedy Ghoulam wszedł w pole karne jak do siebie i został sfaulowany. Jedenastkę tym razem zamieniono na gola, konkretnie zrobił to Diawara.

Z łatwego meczu City zrobiło sobie mecz niewdzięczny, bo Napoli dążyło do tego punktu. I parę razy serce kibicom gospodarzy mogło mocniej zabić, kiedy do niezłej sytuacji doszedł Mertens, ostatecznie uderzając niecelnie, gdy kluczową interwencją w defensywie po wrzutce musiał się popisać Stones, gdy Ederson uprzedzał Mertensa po sprytnym dośrodkowaniu. Wiadomo, nie były to jakieś setki, ale kto by pomyślał, że ten mecz jeszcze choć przez chwilę zawiśnie na włosku?

Słówko jeszcze o Zielińskim – no, nie była to jego popisowa partia. To on nie nadążył z zablokowaniem dośrodkowania przy pierwszym golu, to po jego stracie zespół ratować musiał zespołowi Albiol, w innym wypadku City miałoby kolejną setkę. Za mało było w grze Polaka przyspieszających podań, za dużo wtapiania się w — mimo stykowego wyniku – przeciętną grę Napoli.

Manchester City – Napoli 2:1

Sterling 9′, Jesus 13′ – Diawara 73′

KOMENTARZE (28)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
lion
Stomil Olsztyn

Bez sensu jest czepianie się Zielińskiego, że nie nadążył z zablokowaniem dośrodkowania. To było coś ekstra od niego, że w ogóle próbował.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

Reina tez chujowy bo przeciez mogl podejsc do karnego i go strzelic :)

eneene5

Czy „machina” Guardioli da radę w PL, zobaczymy w grudniu, a w LM na wiosnę.

kulavi

Nie no, chyba w eklapie daliby radę.

LOBO

Obejrzałem pierwszą połowę i co mogę powiedzieć o grze Polaka to to, że świadomie unika wyjścia na pozycję albo jest strasznie słaby w grze bez piłki, no ewentualnie nie radzi sobie z presją. Hamsik to jego totalne przeciwieństwo, w tym meczu był wszędzie po swojej stronie boiska starając się być cały czas pod grą żeby mieć szansę zrobić coś pożytecznego. W wyniku stylu w jakim grał Zieliński w pierwszej połowie jego koledzy z zespołu w ogóle pomijali go przy rozgrywaniu ataku. W pierwszych piętnastu minutach dostał piłkę pod presją i odrazu zanotował bardzo groźną stratę po której poszedł kontratak. Następnie w ogóle zniknął i kolejny moment kiedy Zieliński się pokazał to świetnym podaniem, niestety był spalony, ale w tej sytuacji Zieliński nie miał obciążenia w postaci kogoś na plecach i tak jakby poczuł wolność. Wygląda to tak jakby w kontrataku był w stanie zrobić coś świetnego, gdy obrońca się spóźni i nikt nie siedzi mu na karku, ale gdy tylko ktoś stanie za nim to Zielu był jakby przykuty do gościa kajdankami.

Brajanek

100% racji. Koleś wygląda na takiego co na treningu potrafi wszystko a jak tylko pojawia się presja od razu odpada. Nie wróżę mu kariery.

LOBO

Nie no, takich wniosków to bym nie wysuwał, wierzę, że z tego będzie bardzo dobry piłkarz. Nie rozumiem tylko jednego jest w dosyć dużym klubie już drugi sezon, wszyscy wiedzą jak duże umiejętności posiada, a nikt nie potrafi mu pomóc w odpowiedni sposób. Przecież podejrzewam, że takie mecze jak wczoraj zdarzają się bardzo często, gdzie Piotrek w ogóle nie chce uczestniczyć w grze, przecież to tak łatwo wyeliminować, bo to nie wygląda żeby to był problem związany tylko z psychiką. Gdy tylko nie ma przy nim przeciwnika to daje naprawdę świetne, niekonwencjonalne podania. Tak na dobrą sprawę wystarczy mu dać płytkę z pierwszą połową i kazać patrzeć na to co robi Hamsik. Widać było, że gość czuł, że może zmienić losy tego spotkania, ale wiedział też, że może to zrobić tylko mając piłkę, a w swojej strefie był do gry bez przerwy.

derlis

Z jednej strony to o wiele ciekawszy mecz zapowiada się moim zdaniem we Włoszech, bo nie dość, że Napoli zagra u siebie, gdzie z automatu szanse się wyrównują, to w dodatku wtedy będzie już w grze o wszystko, bo jak Szachtar drugi raz puknie Feyenoord, to sprawa mocno się skomplikuje.. no ale druga strona jest taka, że Sarri postawi chyba wszystko na Serie A, bo nie widzę innego powodu dla którego Jorginho i Allan zasiedli dziś na ławce.. 😀

mcfly

W sumie to logiczne, 5pkt przewagi nad Juve, Inter w zasięgu w weekend – nie ooszukujmy się, Ligi Mistrzów by nie wygrali, a na Scudetto szansę mają coraz większe, więc wiadomo na co stawiają.

derlis

Tym bardziej, że rywalem Inter, który w sezon wszedł nadzwyczaj dobrze. W 15 kolejce Napoli gra z Juventusem; jak do tego czasu nie roztopią przewagi, to będzie ciekawie :)

pietrek

Zielińskiemu brakuje werwy. Nie bierze na siebie ciężaru gry, a chowa się gdzieś za kryjącymi, jakby nie chciał dostać piłki. Poprawił już znacząco grę w defensywie, choć co prawda dzisiaj szału nie było, ale przynajmniej się stara, bo jeszcze w zeszłym sezonie truchtał sobie beztrosko po murawie. Ma chłopak umiejętności wielkie, jak do tego nabierze odwagi i stanie się bardziej zadziorny, to będzie z niego pan piłkarz przez duże „P”.

Rudy z UE

Dopiero mi ktos pisal, ze Napoli w tym sezonie „odpalilo”. Odpala je z LM to moze odpali ale w LE dopiero

Wróżka Weszława

Zieliński jak zwykle przeciwko dobremu przeciwnikowi się zesrał?

Kcramsib

Tak.

Mariusz Szewczyk

Mnie to dziwi, że ktoś liczył, iż Napoli może równo powalczyć z MC. Prowadzenie w Serie A jeszcze w tym momencie tyle nie znaczy, co dawniej. Dalej liczy się w Europie tylko Juve, a drużyny typu Napoli czy Roma, to niestety druga, trzecia liga dla potęg europejskich.

Frenk

pIŁES nIE PISZ

Mariusz Szewczyk

Co Ty bredzisz. Sam jestem kibicem Romy. Obecnie Serie A się podnosi, ale jeszcze daleka droga do dawnej potęgi. Napoli może pięknie grać w lidze włoskiej, natomiast w LM jeżeli wyjdzie z grupy, to fazie pucharowej wyjazd, to samo Roma.

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Wszedzie słyszę jak ten Zieliński to Kozak , moźe chłopak dobrze gra lewa i prawą nogą ale brakuje mu PIERDOLNIECIA czyli pojscia do przodu i wybiegania . Dopóki nie zrozumie tego on sam to tytuł Pan Piłkarz bedzie odległą nagrodą . Pomyšlałem teź o tym ze moze inny trener ( psychiatra albo mentalny ) mu potrzebny aby uswiadomił mu inne aspekty grania w piłke.

Mariusz Szewczyk

Ten mit cudownego piłkarza, to tworzą dziennikarze, a za nimi kibice.

Brajanek

i ich agenci

Fat ASSS

Ja pierdole. $ity na mega farcie. Gdyby Mertens wbił karnego było by 2-2.

kielbasadogory

I znowu takie pierdolenie. Mertens mial karnego przy stanie 2:0, nie 2:1, wiec po czym wnosisz, ze byloby 2:2? Jaka masz pewnosc jak potoczylby sie mecz, gdyby Mertens wykorzystal jedenastke? Moze przy 2:1 City wrzuciloby wyzszy bieg i zabilo mecz, a drugiego karnego dla Napoli wcale by nie bylo? Gdyby City mialo wiecej szczescia przy swoich sytuacjach to do przerwy byloby 4:1. Tak sobie mozemy gdybac, ale po co?

Fat ASSS

Ok. Masz rację, „gdyby muchy nie brzęczały, a komary nie wkurwiały”. Ale takie senne Napoli wcale nie zostało rozjechane. Widzisz… Ja się spodziewałem jakieś 4-1 dla Szejków…

Fat ASSS

I jeszcze jak zobaczyłem Zielińskiego w pierwszej 11, to już w ogóle. Na gorącym terenie. Chłopak nie jest tytanem obrony. Spodziewałem się łomotu

Chopin

Trzeba po raz kolejny powołać ŚP Pawła Zarzecznego, który pierwszy mówił, że Zieliński to „klasyczny biały Pele”, czyli wszyscy będą mówić przez całą jego karierę, że to genialny piłkarz, tylko jeszcze tego nie potrafi pokazać w meczu, ale już następnym razem (i tak następne 10 lat)…

https://www.youtube.com/results?search_query=zieliński+to+biały+pele

Taiczo

Niech Zieliński siedzi w tym Napoli jak najdłużej dla niego bo na razie nigdzie indziej się nie nadaje zwłaszcza do PL.

dario armando

Bardzo mylący wynik ,City niestety stłamsiło Napoli i dało sygnał ,że podwójna korona to jest realny cel dla ekipy Guardioli.

Neisser

Zachwycać się nad City nie ma co, bo tak jak napisał autor, Napoli na ten mecz nie wyszło. Można to zrozumieć bo mają lidera Serie A, ciężki mecz w zanadrzu, a Liga Mistrzów jest tylko dodatkiem na ten moment, bo sukces końcowy jest w niej nierealny, a we Włoszech – jak najbardziej. Choć jako fana Serie A mnie to wkurza takie podejście, ale realia są jakie są.

Po drugie City zwyczajnie się zmęczyło po tych 30 minutach. Sorry, ale tempo narzucili mordercze, i żaden klub nie jest w stanie tak grać cały mecz. Uważam że pisanie że City sobie odpuściło jest przesadą, po prostu spuchli. Dowodem może być to, że jak stracili gola na 1-2 nie potrafili przejąć inicjatywy, a przecież pachniało remisem. Jedynie próbowali zrywowych kontr. Zieliński – słabizna, wiadomo już czemu w Serie A grzeje ławę. Szkoda, to miał być jego sezon.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY