Image and video hosting by TinyPic
Tak równego startu nie było… nigdy?
Weszło

Tak równego startu nie było… nigdy?

Na czele trzy drużyny z taką samą liczbą punktów, a za ich plecami równie ciasno – jedenasta w tabeli Arka Gdynia traci w tej chwili do lidera zaledwie sześć punktów. Jedenaście drużyn stłoczyło się tak mocno, że po dwunastu kolejkach niektóre kluby mogą być jednocześnie kandydatami do walki o europejskie puchary i… utrzymanie. Tak równego startu nie było od lat – co niestety jest raczej potwierdzeniem słabości naszej ligi, a nie jej niewiarygodnej mocy, dzięki której wszystkie zespoły mają szansę w starciu z papierowymi tygrysami.

Jeśli bowiem prześledzimy kilka ostatnich sezonów, zauważymy, że najrówniejsze tabele były w momencie, gdy najmocniejsze ekipy ligi rozpoczynały sezon od potężnych rotacji. Gdy nie było takiej potrzeby – bo sezon trwał ledwie 30 kolejek – od startu było widać, kto liczy się w grze, a kto tylko statystuje.

2016/17

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 11 punktów

Po 12 kolejkach tak naprawdę ucieczka liczyła zaledwie trzy zespoły – Lechia, Jagiellonia i Termalica odskoczyły reszcie ligi, czwarte w tabeli Zagłębie traciło cztery punkty do podium. Dołowały Legia i Lech, ale pamiętajmy: stołeczny klub wówczas gra Vranjesem, Niezgodą, Wieteską, Kopczyńskim, Langilem… Jasne, dziś to nie brzmi tak abstrakcyjnie, ale wówczas przecież w składzie wciąż byli Nikolić i Prijović, do formy dochodził Vadis Odjidja-Ofoe, zdrowy był Miroslav Radović. Lech wprawdzie nie grał w pucharach, ale też na początku nie występował w optymalnym składzie. Efekt był taki, że gdy obie ekipy poradziły sobie z problemami, ligą zaczął rządzić kwartet, którego połowa już od początku sezonu nadawała ton rozgrywkom.

2015/16

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 14 punktów

Ach, cóż to był za start Piasta Gliwice. 9 zwycięstw w 12 meczach, sześć punktów przewagi nad wiceliderem, pucharowicze gdzieś daleko za plecami. Po raz kolejny jednak – już na tym etapie wyklarowały się zespoły dobre (Piast wprawdzie nie utrzymał morderczej formy, ale do końca bił się o mistrzostwo, Cracovia utrzymała się w pierwszej czwórce do końca), dobre, ale rotowane (Legia) oraz słabe. Takiego podziału brakuje dzisiaj, widać to gołym okiem.

2014/15

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 8 punktów

Ten sezon był najbardziej zbliżony do obecnego. Też trzy zespoły prowadziły w tabeli z taką samą liczbą punktów – Legia, Jagiellonia oraz Śląsk. Też nie było wielkich różnic pomiędzy tą trójką, a gonitwą – Wisła i Górnik traciły ledwie dwa punkty do podium. Ale po raz kolejny – wynikało to przede wszystkim z rotacji. Legia na wejściu wystawiała niemalże juniorów, Kalinkowskiego, Ryczkowskiego czy Monetę. Lech też kręcił składem – w mniejszym stopniu, ale początek nieregularnie grali choćby Gergo Lovrencsics, Kasper Hamalainen, Łukasz Teodorczyk czy Darko Jevtić. No i poza tym – „Kolejorz” lizał rany po Stjarnan, to też trochę trwało, zanim zespół się odbudował. Gdy na swoje obroty wskoczyli poznaniacy i warszawiacy – w lidze zagrozić im mogła jedynie Jagiellonia, punktująca porządnie już od pierwszych kolejek.

2013/14

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 13 punktów

Jeden z lepszych sezonów Legii, która niemalże od pierwszej do ostatniej kolejki (przerwa trwała zaledwie dwa tygodnie, po 4. i 5. kolejce) królowała w lidze. Styl gry, personalia, klimat – wszystko wówczas sprzyjało warszawiakom, którzy już po 12 kolejkach mieli porządną przewagę nad Wisłą czy Lechem. Gonił ich jedynie Górnik Zabrze, mając na tym etapie dwa punkty straty, ale zabrzanie spuchli wiosną i ostatecznie zajęli szóste miejsce. Drużyny tak dominującej nad rywalami w obecnym sezonie próżno szukać. Co więcej – w tym i wcześniejszych sezonach można już odpuścić gadki o rotacji. Mniej meczów, inne podejście – w 2013 roku i wcześniej już od początku jesieni klarowało się, jakie cele mają poszczególne zespoły.

2012/13

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 12 punktów

Od początku do końca dominował duet – Lech i Legia. Po 12 kolejkach między nimi znalazła się jeszcze Polonia Warszawa, ale po jakości gry było widać, że liczą się tylko dwa kluby, które w tamtym sezonie odskoczyły wyraźnie całej stawce. Dość powiedzieć, że na koniec sezonu wicemistrz miał 14 punktów przewagi nad trzecią drużyną z podium.

2011/12

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 11 punktów

Tym razem to Śląsk rywalizował z Legią i ostatecznie to właśnie wrocławianie zostali mistrzami Polski. Sytuacja była diametralnie różna od obecnej – prowadzący duet miał cztery punkty przewagi nad trzecią Wisłą, która grała w kratkę. Właściwie do samego końca w walce o tytuł liczyły się tylko dwie ekipy, reszta robiła za barwne, ale jedynie tło.

2010/11

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 10 punktów

Moglibyśmy określić ten sezon mianem przejściowego – od czasów krakowskich do czasów warszawsko-poznańskich. Nawet w takim układzie jednak – gdy kiepski start zanotował późniejszy mistrz z Krakowa, ubiegłoroczny mistrz znajdował się na przedostatnim miejscu, a Legia musiała oglądać plecy Jagiellonii i Korony – różnice były większe niż obecnie. Przede wszystkim z uwagi na świetny start Jagi, ale też po prostu rzadsze pomyłki przynajmniej jednego z faworytów.

2009/10

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 20 punktów

Tak się wówczas robiło ligę. Wisła Kraków z 10 zwycięstwami w 12 pierwszych meczach. Aż dziw, że zdołali to roztrwonić. Zresztą, finisz rozgrywek do dziś jest legendarny.

2008/09

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 11 punktów

I znów – mocny początek czterech ekip, Legii, Polonii, Wisły i Lecha, który w efekcie zakończył się podobnym układem na koniec sezonu – zmieniła się tylko kolejność wewnątrz tej czwórki. Od pierwszego gwizdka mocniejsi od rywali, od pierwszego gwizdka pokazujący, kto gra o trofea, a kto tylko przemyka środkiem tabeli.

2007/08

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 20 punktów

Wisła Kraków z bilansem 10-2-0. Dziękujemy za uwagę.

2006/07

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 11 punktów

Nadal dominacja Wisły, nieco mniejsza, ale nadal.

***

Śledzimy kolejne sezony – kilkanaście punktów to jest absolutne minimum, nawet w czasach, gdy w lidze grało 14 zespołów. Tak naprawdę dopiero w sezonie 1994/95 udało nam się znaleźć porównywalny start – ale wyłącznie dlatego, że wówczas zwycięstwo było za dwa punkty. A i tak GKS Katowice, lider, miał nad 11. miejscem siedem punktów przewagi. Liga się wyrównała, z pewnością, ale trudno nie odnieść wrażenia, że to równanie w dół.

Dość rzec, że Arka, która wygrała tylko trzy mecze, znajduje się o jeden punkt za Śląskiem Wrocław, drużyną, która w ostatnich tygodniach grała bardzo stylowy, ofensywny i skuteczny futbol wygrywając trzy kolejne mecze domowe (i pokonując po drodze Lecha oraz Legię). Zasłużenie chwalony ze wszystkich stron Górnik Zabrze ma 3 punkty przewagi nad zasłużenie krytykowaną przez całe środowisko Legią. Bezbarwna Wisła Płock traci trzy punkty do zespołu, w którym gra najlepszy obecnie piłkarz ligi – Carlitos. W fotelu lidera siedzi Lech Poznań, który wygrał tylko dwa z ostatnich pięciu spotkań, a jeśli Korona wygra najbliższy mecz z zabrzanami – składany z niemieckich odrzutów skład znajdzie się o punkt za rewelacją ligi.

Wszystko dzieje się zaś w momencie, w którym nie ma żadnego uzasadnienia dla najmocniejszych – Lechia nie może się tłumaczyć pucharami, Lech również, Legia w teorii by mogła, ale przecież nawet w sezonach, gdy grała pierwsze mecze głównie rezerwowymi nie miała takiej straty do czołówki. Te rewelacje pierwszych tygodni ligi – pokroju Górnika Zabrze czy nawet Zagłębia Lubin – nie dorastają do pięt prawdziwym rewelacjom a’la Piast 2015.

Czyli innymi słowy – jest równo, ale jest też… Cóż, poprzestańmy na tym, że kolejne określenie pierwszej części sezonu w wykonaniu ekstraklasowców stanowiłoby rym do „równo”.

KOMENTARZE (49)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mariusz Szewczyk

Wyrównany, ” nędzny ” poziom dna. Pierwsza lub druga runda wstępna w pucharach, koniec przygody przełom lipca i sierpnia.

Wyrzysk

Przynajmniej jak odpadną, to będą mogli skupić na walce o Puchary.

Fat ASSS

I tak w koło Macieju. Aż do usranej śmierci. Albo do spadku do pierwszej ligi.

13mistrz13

Albo do LM, tylko ze to Legia musi być mistrzem.

qdlaty81
WIDZEW

Raczej Lech tym razem

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Start może i równy, ale to niestety wyścig żółwi. Żadna drużyna z czoła tabeli nie gra równo (no może poza zaskakująco dobrym Górnikiem), wszystkie mają wpadki, a Legia, która gra naprawdę bardzo słabo i tak jest w czołówce. To o czymś świadczy.

FC Bazuka Bolencin

Ostatnie mecze pokazują, że i ten Górnik niesiony nurtem zaskakującego awansu też już puchnie. Co jakiś czas pokazują się drużyny, co wygrają ze 2-3 mecze pod rząd, ale to tyle.
Skoro nie mamy powtarzalności, to nie dziwne że mamy problemy z przeciętniakami w pucharach.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Tylko boli, że to tak naprawdę zesrało się w ostatnim czasie… Może się sam oszukuję, ale mam wrażenie, że rok, dwa, a już na bank trzy lata temu liga była lepsza, poziom wyższy.

Świroos

Lider wygrał 6 razy na 12 prób. Tu nie potrzeba artykułu, wystarczy rzut oka na tabelę aby zauważyć, że mamy wyścig ślepych z kulawymi.

Dominik

Tak słabej ligi nie było od lat. Poziom to dno dna. Kto by nie wygrał tych pararozgrywek, nie ma najmniejszego znaczenia. Jedynym wyznacznikiem są puchary.

DivyathFyr
Iskra Samoklęski Duże

ale by byly jaja, jak by tak bylo na kolejke lub dwie przed koncem, kazdy gralby o cos (majster lub spadek)
:)

PiotrekB

Akurat to ze wszyscy chwala Gornik jest latwo wytlumaczyc – jesli ktokolwiek gra niezle to od razu ich chwala a jesli Legia lub Lech nie gola wszystkich (szczegolnie Legia) po 3-0 to od razu jest tragedia i lamenty – a potem i tak wygrywa Legia na koniec sezonu gdzie pilkarze sa pomylkami itp, casus Vadisa

Jarek Gierczak

Składany z niemieckich odrzutów skład w którym w pierwszym składzie nie było ani jednego Niemca, natomiast zawodników z Niemiec było 2, uwielbiam te stereotypy!

Artek

,,składany z niemieckich odrzutów skład”

Kurwa. Ilu Niemców gra w Koronie? Weszło dalej nie odpuszcza. „Hiszpańska Wisła” fajna, ” „niemiecka” Korona” zła. Z jakiegoś powodu iberyjscy trzecioligowcy mają zdecydowanie lepszy fejm od ich nieistniejących odpowiedników niemieckich (fakt że Korona dwa razy ośmieszyła Wisłę nie zmienia w tej kwestii nic). To podchodzi pod jakąś paranoje albo po prostu brak rzetelności dziennikarskiej.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

A tego, to już nawet komentować nie ma sensu.

Wróżka Weszława

Nasza liga jest po prostu gówniana, brak u najlepszych powtarzalności, na koniec z totalnie beznadziejnym dorobkiem punktowym mistrzem zostaje Legia, ze średnią punktów z którą w innych ligach jedynie walczyłaby o włączenie się do czołówki. Jak ktoś niczym Legia i Lech ma przewagę finansowo-organizacyjną to powinien odjeżdżać reszcie ligi. Tak się dzieje wszędzie w europie, absolutnie kurwa wszędzie, tylko nie w eklapie. Owszem, każdemu może się zdarzyć słabszy sezon więc Legii bym odpuścił pojazdu, ale dorobek punktowy Lecha to po prostu żałość, gnój i wodorosty, świadczący o tym że tutaj o wynikach decyduje słynny bęben maszyny losującej, a nie umiejętności. Szybki przegląd średniej punktów 3 pierwszych zespołów z innych lig:
———
manc 2,75
manu 2,5
tott 2,13
——–
psg 2,8
monaco 2,1
marsylia, nantes, st etienne 1,8
——–
barca 2,75
valencia 2,25
real 2,13
——–
dortmund 2,38
bayern 2,13
rb lipsk 2
———
lech, górnik, zagłębie 1,8
———
napoli 3
inter 2,75
juve 2,38
———
club brugge 2,7
charleoi 2,1
antwerp 1,8
———
din zagrzeb 2,5
rijeka 2,1
hajduk 1,9
———
paok 2,15
aek 2
atromitos 1,9
———
psv 2,63
ajax 2
feyenoord 2
———
Dalej można by wyliczać takie średnie jeśli chodzi o koniec sezonu i wyszłoby podobnie,
sezon 14/15 Lech zdobył mistrza ze średnią 1,89 punkta na mecz (licząc bez podziału punktów)
sezon 15/16 Legia 1,97
sezon 16/17 Legia 1,97
Nawet do 2,0 barany nie dobiły! Z taką średnia w innych ligach mogliby co najwyżej walczyć o podium. Tutaj mistrzowie i pucharowiczowie są po prostu deczko lepszymi przeciętniakami, bez umiejętności. Bo co świadczy o „umiejętnościach”? Powtarzalność! A jak jej nie masz to później przychodzą puchary i jest brutalna weryfikacja, albo wielka podnieta bo na 6 meczów w LM wygrało się fuksem cały jeden jeden…

Nędza, nędza, nędza.

pepe72

Wychodzi 3 miejsce we Francji. O co się rzucasz?

Kutinio

W naszej lidze nikt nie potrafi wygrywać seriami. Blisko była Wisła Płock, która mogła zaliczyć czwarte zwycięstwo pod rząd (co i tak w skali europejskiej nie jest żadnym wyczynem), ale zawaliła sprawę z Koroną.
Spójrzmy jeszcze na inne ligi pod jednym kątem: ile punktów miał lider po 8 kolejkach?
Włochy 24 punkty.
Francja, Anglia, Hiszpania 22 punkty.
Belgia, Holandia 21 punktów.
Niemcy 19 punktów.
Polska 15 punktów.

Innymi słowy, w naszej lidze w ciągu 8 kolejek lider zdążył już zgubić 9 punktów.

No cóż, wyścig żółwi, kolejny sezon.

Ponuracz

Lubisz sie bawic cyframi, to sprawdź ile są warte drużyny z lig które wymieniłeś. Zadowolony z wyniku? W przypadku 5 najsilniejszych lig, sam lider jest przynajmniej dwa razy wiecej wart niz caly nasz poziom centralny – dla przypomnienia – 52 druzyny w trzech ligach), wiec co ty chcesz porównywać?
Taka jest rzeczywistość – jestesmy biedni.

Kutinio

Aha, czyli aby regularnie punktować z Piastami, Arkami, Niecieczami trzeba byłoby mieć budżet i skład na poziomie PSG lub MC?

Ponuracz

Nie. Ale zeby odjechac przeciwnikom w swojej lidze, oczywiscie zachowujac proporcje – juz tak.

qdlaty81
WIDZEW

200mln pln budzetu legii z ubieglego sezonu do 50mln pln drugiego co do wielkosci budzetu lecha to nie przepasc?!

pepe72

No ze Śląskiem to redaktor dał ciała. Śląsk pokazał, że umie grać tylko we Wrocławiu, gdzie do wpi…lu od Wisły nie przegrał meczu. Zaś na wyjeździe ma 0-4-2 czyli żadnego zwycięstwa. Taka druga Korona.

Mariusz Szewczyk

Sponsorem tytularnym powinien być PGK, a w nazwie „Gównoklasa SA”

Forbrich-Barber
Amica Wronki

To jest kurwa porażka, żeby po 12 kolejkach żaden zespół nie miał więcej niż 6 wygranych meczów! A wszystko przez idiotyczny w tym sezonie system. Dzielenie punktów może sprawiedliwe nie było, sam system z rundą finałową jest sztuczny, ale póki drużyny grały za 1,5 punkta to nie było takiego strachu przed przegraniem meczu. Ekipy pozwalały sobie na grę ofensywną, bo ewentualna strata 1,5 to i tak chuj.
A teraz kiedy gra się za 3 punkty to stawka jest wysoka, nie można przegrywać – a jak u nas pojawia się presja, to od razu cierpi na tym atak.
Typowi średniacy nie wychodzą na mecz z chęcią zwycięstwa i nastawieniem ofensywnym, wychodza przestraszeni i myślący tylko o tym aby zagrać na 0 z tyłu.
Wystarczy spojrzeć na ilość strzelanych bramek, więcej niż 1,5/mecz ma tylko pierwsza trójka, reszta nie więcej niż 1,25/mecz.

xrue213

Taka sama sytuacja jak w pierwszej lidze rok temu – wszechobecne dziadostwo walczy o tytuł najmniejszego z dziadów.

fan kibolkiewicza

Kurwa, liga bedzie ciekawsza. Oczywiście to brednie ale był taki ananas, który tak podsumował wyścig żółwi.

Andrzej Dudziarz

„Legia w teorii by mogła, ale przecież nawet w sezonach, gdy grała pierwsze mecze głównie rezerwowymi nie miała takiej straty do czołówki”

Faktycznie, Legia nie miała 3 punktów straty. 2 lata temu miała 10 punktów straty, rok temu – 12.

Lluc93

Dokładnie, Legia rok temu po 12 kolejkach miał 13 punktów na koncie, 12 punktów straty do Lechii i po 11 do Jagi i Niecieczy. Teraz grając taką chujnie ma 19 punktów i 3 punkty straty do lidera.

Ponuracz

Jasne, jest źle, tragicznie, nawet nie dno, nie trzy metry mułu. Porąbać, spalić i zaorać.
No i co z tego? Biadolicie jak stare baby.
Czemu nie porównywać lidera i 6, 9, 14 drużynę ligi? Bo wyjdzie, ze nie jest chujowo, tylko kiepsko? Jaka liga jest kazdy widzi, nie trzeba do tego porownywac ostatnich 20 sezonów.
Płaska tabela to wiecej emocji, albo inaczej – to emocje dla wiekszej liczby kibiców.

fan kibolkiewicza

Emocje jak przy wyścigu żółwi. Dziękuję.

Ponuracz

Jak sie obserwuje lige z poziomu telewizora, to NIESTETY masz racje.
Dla mnie liga to stadiony, ludzie, wyczekiwanie na piłkarzy, na pierwszy gwizdek, to zmarnowane sytuacje i gole. Zwyciestwa i porażki. Jakie znaczenie ma roznica punktów miedzy liderem a 11 druzyną?

fan kibolkiewicza

Jakiekolwiek rozgrywki sportowe bez wyraźnych liderów, tracą na atrakcyjności. Zobacz na przykład Bolta. Niby każdy wiedział, że wygra a tłumy waliły podczas finałów na MŚ czy IO.

Ponuracz

Hehehe, wlasnie to wymysliles.
To ja ci powiem, ze na każde FINAŁY walą tłumy, taki ich urok.

fan kibolkiewicza

W RIO tłumy waliły na Bolta.

Ponuracz

Aha, czyli wycofujesz sie z wymyslonej tezy, niech ci bedzie.

fan kibolkiewicza

Myśl logicznie, gdzie tu widzisz wycofanie? Chcesz mi wmówić, że taki mistrz jak Bolt, nie miał wpływu na zainteresowanie LA? Następny przykład; NBA lat 90 i Chicago Bulls. Co napędzało tę ligę? Jakieś chujowizny czy mistrzowie z Jordanem i Pippenem na czele? Teraz podobnie mają się sprawy z ekipą Golden State Wariors.

Ponuracz

Nic ci nie wmawiam. To ty proponujesz porównanie IO z naszą ligą, do tego dyscypliny indywidualne z druzynowymi. Gdzie tu logika?
Edit:
Nie ladnie jest edytowac komentarz w kontrze do odpowiedzi.

fan kibolkiewicza

Co ma do rzeczy czy są to dyscypliny indywidualne czy drużynowe. Rozmawiamy o liderach lub ich braku w rozgrywkach sportowych. Ich brak wpływa niekorzystnie na te rozgrywki.

Ponuracz

Ja spojrzysz na tabele ekstraklapy to tam pod numerem 1 jest lider, wyobraz sobie, ze taki jest po kazdej kolejce, zdziwiony?

fan kibolkiewicza

po chuju ten lider. Poza tym bredzisz, idź już spać.

Ponuracz

Jaka liga, taki lider.
Co z tego, ze masz racje, skoro znow biadolisz jak stara baba.
Jak ide na mecz, mysle o tym, jakie emocje czekają mnie na stadionie, a nie o chujowosci lidera.
Moze w biegach na IO jest inaczej, nie wiem, nie śledzę.

Ponuracz

Jak masz edytowac komentarz za kazdym razem, gdy nie wiesz co odpowiedzieć, to jest chuj nie rozmowa. Lepiej w ogóle sie nie odzywaj.

fan kibolkiewicza

przepraszam za te edytowanie. Nie zdawałem sobie sprawy, że tak szybko odpisujesz. Co do emocji: to mecze ekstraklasy nie gwarantują ich w nadmiarze bez względu na to czy ogląda się je na stadionie czy przed TV.

Ponuracz

Co kto lubi, jednych kręcą szachy, innych pilka, jeszcze innych 10 sekundowy bieg na IO.
Emocji zwykle nie brakuje, problemem jest ich rodzaj i przyczyna, ale trudno sie obrazac na coś, na co nie ma sie wplywu.

13mistrz13

Jak to mówią Niemcy, wszyscy grają, robią przewagi a ma końcu mistrzem i tak jest Legia !

13mistrz13

Ludzie przestańcie pierdolić głupoty, to nasza kochana liga, jest jaka jest ale ją lubimy, żadko kiedy mamy mistrza który odsadza innych na kilkanaście punktów, teraz tabela spłaszczona, ale do przerwy zimowej może to ulec zmianie.
Ale czy nie jest fajnie, nic nie wiadomo, każdy może sie łudxić ze wydyma Legię

FC Bazuka Bolencin

Nie jest to dobry znak przed przyszłorocznymi rundami wstępnymi w pucharach.
Czy może być gorzej niż w tym roku w lipcu i sierpniu? Cóż, niby w to ciężko uwierzyć, ale jest to prawdopodobne, obserwując ten wyścig żółwi. Co się spodziewać po lidze, gdzie wciąż brylują gwiazdeczki boleśnie odbite od średniej jakości europejskiej piłki (Wolski, Świerczok, Furman, Łukasik, Pawłowski, Kosecki, Starzyński), zagraniczni futboliści z lig peryferyjnych (Angulo, Carlitos, Llonch), stare dziadki które spokojnie pokopią jeszcze w tej buraczance do 40-tki nie zaniżając poziomu ( 2 Paixao, Radovic, Astiz, Trałka, Murawski, Robak, Brzyski, do niedawna również Vassiljev czy Brożek)?
Tak się kończy przepłacanie graczy, poklepywanie ich po plecach przy każdej okazji i tworzenie tylko i wyłącznie otoczki – namiastki prawdziwej dobrej piłki.

Marcin Sz

„2011/12

Przewaga lidera nad 11. miejscem: 11 punktów

Tym razem to Śląsk rywalizował z Legią i ostatecznie to właśnie wrocławianie zostali mistrzami Polski. Sytuacja była diametralnie różna od obecnej – prowadzący duet miał cztery punkty przewagi nad trzecią Wisłą, która grała w kratkę. Właściwie do samego końca w walce o tytuł liczyły się tylko dwie ekipy, reszta robiła za barwne, ale jedynie tło.”

Pierdoleni ignoranci. Przypomnijcie sobie dobrze kto byłby mistrzem Polski gdyby Śląsk np zremisował a nie wygrał w Krakowie w ostatniej kolejce, gdyby Czekaj nie odstawił głowy w doliczonym czasie. „Liczyły się dwie ekipy” – szczyt chamstwa i ignorancji

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY