Lewandowski z bramką, Bayern z wygraną. Dobry start Heynckesa
Niemcy

Lewandowski z bramką, Bayern z wygraną. Dobry start Heynckesa

W czwartek sprawdzaliśmy ile szczytów pozostało Lewandowskiemu do zdobycia (KLIK), dziś zobaczyliśmy, jak polski napastnik wspina się na jeden z nich. Bayern wygrał 5:0 z Freiburgiem, Robert strzelił jedną z bramek i awansował na 12. miejsce w historii strzelców Bundesligi, zrównując się trafieniami z Berndem Hoelzenbeinem.

Brzmi to wszystko łatwo, lekko i przyjemnie, ale akurat dzisiaj tak nie było. Lewandowski długo męczył się na boisku, nie dochodził do klarownych sytuacji, zaczął się wręcz irytować, robiąc kolejne metry rękami w powietrzu, prezentując niezadowolenie. Mógł czuć się jak w najgorszych czasach reprezentacji, kiedy musiał wracać po piłkę, rozgrywać, zamiast samemu otrzymywać dobre podania. A dziś długo było tak, że gdy nawet znalazł się w niezłej pozycji, to rywal zdążył go zablokować. Sędzia przyznał rzut karny? Polak ustawił sobie piłkę, stadion już czekał na pewną bramkę, ale do gry wszedł VAR i jedenastkę cofnął.

Można było pomyśleć, że mógłby Robert grać do północy, a i tak nic by nie upolował, taki dzień, bywa. Jednak nie, napastnik tego do wiadomości nie przyjął, w końcu strzelając bramkę – piłkę z boku boiska odebrał Mueller, wypuścił Lewego, a ten nie miał już problemów z pokonaniem Schwolowa.

Jeśli coś powiedzieć ogólnie o Bayernie, to ten wciąż nie wyglądał jak swoja najlepsza wersja, ale przede wszystkim już żywo, piłkarzom chciało się ganiać za piłką, ustawić rywala pod sobą i sięgnąć po trzy punkty bez cienia wątpliwości. Strzelanie zaczęło się szybko, już w ósmej minucie padł pierwszy gol, potem przed przerwą na 2:0 podwyższył Coman. Freiburg odstawał, ale mógł żałować swoich sytuacji, kiedy Kent przegrał pojedynek z Ulreichem, a Frantz nie trafił głową. Bayern po prostu wykorzystywał to, co miał, Freiburgowi zabrakło skuteczności, co skreśliło go na samym początku.

Po przerwie mecz już „trwał”. Inny scenariusz jak podwyższenie wyniku byłoby nie do przyjęcia i rzeczywiście, nic takiego się nie stało. Gole strzelali Alcantara (najlepszy gracz na placu), wspomniany Lewandowski i Kimmich, który podziękował zresztą Robertowi, bo ten nie dobijał jego uderzenia na pustą.

5:0. Gra może być wciąż lepsza, ale start Heynckesa jest całkiem, całkiem.

KOMENTARZE (4)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

5:0. Jakby to Barcelona wygrała z jakimiś ogórami a Leoś strzelił kartofla to spuszczaniu się redaktorów nie było końca.
10-2 w celnych strzałach, 68%-32% w posiadaniu piłki. Bayern podawał z 91% skutecznością.
Bayern przeżuł i wypluł Freiburg.

Diego Armando Siemaszko
Arka no!!!

Slabo, Barca by osiem strzelila, a nawet dziesiec!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Piotr Szkudlarek
Warta Poznań

Ciekawe czy zimą sciągną Boruca na zmiennika Neuera…

wpDiscuz