Patologia na meczu 11-latków. Trener został skopany przez rodzica
Weszło

Patologia na meczu 11-latków. Trener został skopany przez rodzica

Od dłuższego czasu dyskutuje się nad tematem szalonych rodziców, którzy utrudniają szkolenie swoich pociech. Jednak krzyki, uwagi, czy w skrajnych przypadkach wyzwiska, to nic przy tym, do czego doszło w minioną sobotę w Kwidzynie, gdzie po meczu jedenastolatków jeden z rodziców postanowił dobitnie dać do zrozumienia, co sądzi o trenerze drużyny przeciwnej. Butem.

Mecz pomiędzy miejscowym Rodłem a Pomezanią Malbork odbył się w ramach rozgrywek ligi D2, czyli piłkarzy urodzonych w 2006 roku albo młodszych. Wynik wskazuje na to, że było całkiem emocjonująco, ale dziać to się zaczęło dopiero po ostatnim gwizdku sędziego. Właśnie wtedy na trenera przyjezdnych ruszył jeden z pomylonych rodziców. Jak widać na filmiku gość wpadł w jakąś furię, a wszystko działo się na oczach przerażonych dzieciaków.

Nie było mnie na tym meczu i ciężko mi powiedzieć coś o samym zajściu, ponieważ widzę tylko nagrania, które pojawiły się mediach. Na naszej stronie klubowej jest oświadczenie w tej sprawie (KLIK). Uważam trochę, że robienie sensacji z tej sprawy nie jest dobre, ponieważ te dzieci to czytają. Choć mam nadzieję, że zostaną wyciągnięte z tego wnioski, bo to co robią rodzice na meczach jest nie do pomyślenia. Sprawa będzie przekierowana do Komisji Dyscyplinarnej, ponieważ arbiter opisał to wszystko w protokole. Martwi mnie jedna rzecz, bo to co jest na filmiku, to tylko finał tej sytuacji. Zastanawiam się, co tam musiało się dziać, że na koniec rodzic zaatakował fizycznie naszego trenera. Takie rzeczy nie biorą się z niczego. Tam musiało być gorąco już w trakcie meczu, dlatego uważam, że to spotkanie powinno być przerwane dużo wcześniej – powiedział nam prezes Pomezanii, Radosław Rabenda

Przekręciliśmy w tej sprawie również do poszkodowanego trenera, Arkadiusza Wesołowskiego.

– Jak doszło do tej sytuacji?

– Jeśli chodzi o to czy były prowokacje z mojej strony albo zaczepki, to mówimy tutaj o pomówieniach. Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. Oni próbują się teraz bronić, ale tutaj naprawdę nie ma czego bronić, ponieważ wszystko zostało nagrane. Zresztą gdybym miał coś na sumieniu, to nie chciałbym rozdmuchiwać tej sprawy. A prawdopodobnie sprawa trafi do sądu z powództwa cywilnego, gdyż chciałbym, żeby była sprawiedliwość. Wydaje mi się, że takie sytuacje nie mogą mieć nigdzie miejsca, a zwłaszcza w futbolu młodzieżowym.

– Jak pan wytłumaczył to wszystko chłopakom?

– To są jedenastoletni chłopcy i oni odbierają to wszystko na swój sposób. Przede wszystkim bolał ich aspekt sportowy, bo my tamten mecz przegraliśmy. W szatni wszyscy płakali, a także nie rozumieli tego co stało się po meczu. Byli po prostu w szoku, ale my podobnie. Naprawdę dzieją się różne rzeczy, ale z taką agresją spotkaliśmy się pierwszy raz. Najgorsze jest to, że w tych chłopcach to dalej siedzi, bo widzę to na treningach. Oczywiście powiedziałem im, że to była skrajna sytuacja, o której trzeba jak najszybciej zapomnieć. Jednak to naprawdę ciężka sprawa, bo wpajam im od zawsze, że trzeba być fair i zachowywać się godnie nawet w przypadku porażki, a tutaj takie coś.

– Sędzia mógł temu zaradzić w trakcie meczu?

– Być może zawinił sędzia, ale ja też mam świadomość, że oni w tych ligach juniorskich dopiero raczkują, dlatego naturalne są pomyłki. Oni są tylko ludźmi i popełniają pomyłki. Choć w tym meczu trochę zabrakło reakcji, ponieważ było wiele rzeczy, które nie powinny się wydarzyć. Począwszy od tego, że na ławce gospodarzy było mnóstwo osób, których nie mogło tam być, jeśli respektowalibyśmy regulamin. Na około boiska stało także wielu rodziców, którzy wywierali presję i potęgowali złą atmosferę. Poza tym doszło też do kuriozalnej sytuacji, ponieważ strzelili nam bramkę, gdy na boisku mieli jednego zawodnika więcej. Po prostu grali o jednego więcej wbrew przepisom. W trakcie meczu tego nawet nie zauważyłem, a dopiero wyszło to na filmach

***

Co tu dużo mówić –  w Kwidzynie doszło do sytuacji patologicznej, której nie tłumaczy po prostu nic. Nawet nie chcemy sobie wyobrażać, w jaki sposób pomorski Bruce Lee tłumaczył później swojemu synowi fakt, że pobił trenera drużyny przeciwnej.

Prezes Rabenda: – Powiedźmy sobie wprost, że dyscypliny i porządku na meczu 11-latków powinien pilnować sędzia, bo to jest organ bezstronny. Nie wyobrażam sobie, żeby na zwody takich małolatów wynajmować ochronę. Przecież to jest jakieś kuriozum, a zaraz do tego dojdzie, bo przecież oni muszą przyjechać do nas na rewanż. I teraz co ja mam zrobić? Mamy wzywać policję, bo może być mecz podwyższonego ryzyka? Tak naprawdę nie ma gdzie się z tym zgłosić, a ta sprawa może skończyć się bez żadnych konsekwencji. Dla mnie to jest jeden wielki absurd i problem, gdyż niedługo oberwać może taki młody chłopak. Niby dlaczego ten ojciec miałby nie kopnąć dziecka? Jaki on daje przykład swojemu synowi? Co on mu teraz powie w domu? Skopałem trenera i jestem kozak. Kompletnie też nie rozumiem tak agresywnej reakcji, ponieważ oni wygrali tamten mecz. Tak więc proszę sobie wyobrazić, co tam musiał się dziać w trakcie meczu skoro zakończyło się taką agresją.

Komitet Oszalałych Rodziców prowadzi zatem do tego, że wkrótce na meczach jedenastolatków niezbędna będzie ochrona.