Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Moskwa, lipiec 2018. Polska wznosi w górę trofeum dla najlepszej drużyny narodowej świata po pięknym zwycięstwie 2:0 w finałowym meczu z Niemcami. Wojciech Szczęsny na plecach Grzegorza Krychowiaka, Kamil Grosicki z apaszką Adama Nawałki, Sławomir Peszko (skąd tam Sławomir Peszko? A, niech już zostanie) w kapeluszu Krychowiaka, Adam Nawałka z kamerą „Łączy nas piłka”. Jesteśmy mistrzami świata. Jesteśmy najlepsi. Zdobyliśmy piłkarski Olimp, nic więcej już do wygrania nie ma.

Tymczasem w pruszkowskim mieszkaniu norbi293 przekonuje: bez Lewego chuja byśmy zdziałali. Wtóruje mu Adam, specjalista do spraw długofalowego rozwoju osobistego. – Co z tego, że dzisiaj triumfujemy, skoro kompletnie leży u nas myślenie dotyczące przyszłości. Lewandowski skończy karierę, Błaszczykowski pójdzie na emeryturę i za cztery lata nic nie zdziałamy. Za jaką cenę ta chwila euforii? Tylko fałszuje lata naszych zaniedbań, spowalnia reformy, tuszuje błędy. Gdybyśmy ominęli mundial w Rosji, może udałoby się zbudować mocny zespół na mistrzostwa w 2022, albo 2026 roku. Ale tak? Na pewno pójdzie nam gorzej!

Przesadzam? Możliwe, ale mam wrażenie, że od pewnego czasu kompletnie nie umiemy się cieszyć. Jeszcze nie rozlano szampana po awansie na mistrzostwa świata w Rosji, a my mamy dwa tysiące problemów. Jeszcze żeby one faktycznie dotyczyły przyszłości, żeby wynikało z nich coś konstruktywnego. Ale nie, czytam komentarze i nie dowierzam. Nawałka wuefista nie trener, bo mógł wpuścić jednak Góralskiego, a nie rezygnować ze zmiany. Nawałka w ogóle słaby, bo cały czas się cofamy po zdobyciu gola albo dwóch (jakby zdobycie gola albo dwóch było czymś oczywistym, do czego Nawałka ręki w żaden sposób nie przyłożył). Drużyna zbyt mocno uzależniona od Lewandowskiego, a w ogóle to i tak wszystko się wyjaśniło w losowaniu, bo jakbyśmy trafili na Belgię to byśmy nie pojechali do Rosji.

Próbuję sobie wyobrazić fana reprezentacji Portugalii na Mistrzostwach Europy, zdegustowanego stylem, w jakim udało im się pokonać Chorwację (pierwszy celny strzał w 115. minucie), zdegustowanego uzależnieniem drużyny od Cristiano Ronaldo, przestraszonego wiekiem kluczowych obrońców (kto zastąpi Pepe, gdy już zawiesi buty na kołku!?) oraz przekonanego, że dowolny inny trener byłby w stanie uzyskać awans z grupy wcześniej, niż po horrorze w meczu z Węgrami, zakończonym wynikiem 3:3. Ba, Miguel kręci nosem – co nam po tym finale, jak Ronaldo zaraz zakończy karierę. A nade wszystko – co nam po tym finale, skoro doszliśmy do niego wyłącznie za sprawą banalnej drabinki. Co nam po tym finale, skoro w grupie nie wygraliśmy ani jednego meczu. ANI JEDNEGO.

Próbuję sobie wyobrazić, ale trochę nie idzie. Nie za bardzo widzę też fanów Realu, którzy załamują ręce – co my byśmy zrobili, gdyby znowu nam dupy nie uratował Ramos. Co z nami będzie, jak Ramosa zabraknie? Co z nami będzie, jak kiedyś nie dobiegnie w porę w pole karne rywali i nie strzeli gola w 99. minucie?

No nie. To są elementy futbolu. Dobre, korzystne losowanie jest elementem futbolu. Uzależnienie drużyny od jednego człowieka jest elementem futbolu, szczególnie w epoce takich herosów jak Ronaldo, Messi czy Lewandowski. Gra na styku jest elementem futbolu, duże sukcesy przeplatane porażkami są elementem futbolu.

Też mnie kusi, żeby się mądrzyć – że gdybym ja był na miejscu Nawałki, to byśmy nie wypuścili 2:0 z Czarnogórą, tylko ruszyli po trzeciego gola i zabili mecz. Ale intuicja podpowiada mi, że jednak gdybym ja był na miejscu Nawałki, to byśmy nie strzelili nawet na 1:0. Słyszę ze wszystkich stron, że Polska ma furę szczęścia. Szczęśliwie awansowała na Euro, szczęśliwie wyszła z grupy na Euro, szczęśliwie ograła Szwajcarię, szczęśliwie wygrała 8 z 10 meczów eliminacji na mundial. „Samo się stało”. Tak samo jest zresztą z Legią. „Szczęśliwie” 4 tytuły w 5 lat, „szczęśliwie” Liga Mistrzów, „szczęśliwie” dominacja na krajowym podwórku. Po czym odeszło pińcet osób i nagle okazało się, że Legia ma pecha. Wcześniej wszystko robiła źle, ale szczęśliwie się udawało, teraz wszystko robi dobrze, ale pechowo nie wychodzi. 4 tytuły smakują do dupy, bo równocześnie nie zadbano o wyniki zespołu U-11.

Podobnie będzie z Nawałką. Będzie miał szczęście, potem odejdzie, przyjdzie następca, na pewno lepszy i bardziej utytułowany i się okaże, że nagle mamy pecha. „A, bo Nawałka trafił na Lewego w formie”. Nie! To nie tak. Lewandowski w formie jest od lat. Chodzi o to, jak się to wykorzystuje. Nie chcę tu nadawać opasce kapitańskiej rangi magicznej różdżki, ale selekcjoner postawił Lewandowskiego w roli, w której ten widział się pewnie od dawna. Lidera grupy, kapitana, człowieka, od którego rozpoczyna się wszystko i który ma wpływ na wszystko. Zawsze mnie śmieszyły zarzuty wobec ludzi z Barcelony, że Leo Messi ma za dużo do powiedzenia w kwestii obsady stanowiska trenera, dyrektora sportowego, nawet poszczególnych pozycji w zespole. Moim zdaniem, gdy w składzie ma się Messiego, Lewandowskiego czy Ronaldo, prowadzenie zespołu polega w głównej mierze na dbaniu, by brylantowi niczego nie brakowało. By cały czas czuł się doskonale, by cały czas miał wszystkie niezbędne narzędzia do realizowania tego, co potrafi najlepiej – czyli tyrania kolejnych rywali.

Są zwolennicy szukania kwadratowych jaj, ale ostatnie okienko transferowe raczej potwierdziło, że drużyna piłkarska to nadal kilkunastu ludzi a nie chemiczne laboratorium. Jeden czuje się niedoceniany i nagle pieczołowicie budowany tercet ofensywny zostaje uszczuplony o 33%. Chwilę później okazuje się, że Edek nie lubi się z Danielem i niewiele brakuje, by deal za 222 bańki wywołał rozłam w zespole. Dlatego tak ważne jest zarządzanie tymi ludźmi, wielokrotnie zepsutymi przez sławę i pieniądze. Dlatego wyleciał Ancelotti, dlatego tak ceniony jest Mourinho, dlatego uważam, że Nawałka jest odpowiednim człowiekiem w odpowiednim miejscu. A nawet jeśli nie jest, nawet jeśli jego jedynym osiągnięciem jest życiowe szczęście, które daje mu Rumunów bez formy z pierwszego koszyka – to chyba nie pogardzono by takim szczęściarzem na przykład w notorycznie pechowej Argentynie.

Inna sprawa, która pozbawia nas zasłużonej radości z awansu to dość dziwna obsesja „budowania na lata”. Jesteśmy zachwyceni tym, jak „na lata” buduje Ajax Amsterdam, a ja myślę, że największe sukcesy to Ajax miał w połowie lat dziewięćdziesiątych. I gdy w 1995 roku Ajax zaczął budować „na lata” to AC Milan zaczął „patrzeć krótkowzrocznie wydając bezsensownie pieniądze”, przez co piętnaście lat później Ajax może się pochwalić wysokim transferem Arkadiusza Milika i kilkoma mistrzostwami Holandii, podczas gdy AC Milan w tym czasie dwa razy wygrał Ligę Mistrzów, raz przegrał w finale, dwa razy w półfinale. Sparta i Slavia Praga budowały na lata, widziałem kilkanaście boisk w ich akademiach z dziesięć lat temu, ale tak budowały, że w Slavię weszli Chińczycy i z miejsca kupili sobie trzy podstarzałe zagraniczne gwiazdy (a w Sparcie chyba siedem, jeszcze droższych, ale równie zagranicznych).

Oczywiście, jedno z drugim nie musi się wykluczać, idealną sytuacją jest pełna synchronizacja – kolejne tytuły mistrzowskie oraz prymat na kontynencie plus stado doskonałych wychowanków. Ale jeśli dobrze pamiętam, w ostatnich kilkunastu latach ta sytuacja miała miejsce dwukrotnie – raz w Manchesterze United i raz w Barcelonie. Holendrzy budowali na lata, budowali na lata a teraz nie ma ich na drugim turnieju z rzędu. Po drodze mieli ogromne sukcesy – mundialowe srebro i brąz – ale w międzyczasie dostali bęcki na Euro zdobywając 0 punktów w fazie grupowej czy przegrywając z Rosją od razu po wyjściu z grupy (Rosją naturalnie od lat słynącą z programu szkolenia).

Pewnie, łatwiej o sukcesy, gdy ma się grupę 50 klasowych zawodników – jak Niemcy czy Francuzi, tego zaś nie da się zbudować bez ogromnej pracy u podstaw. Ostatecznie jednak decyduje jedenastka, a czasem nawet mniej – spytajcie Duńczyków po ich pierwszym starciu z Lewandowskim. Nade wszystko zaś – decyduje teraz. Dziś. Czasem przy potężnym udziale farta – jak wtedy, gdy Legii trafił się Dundalk, gdy Legii trafił się Vadis, gdy Nawałce trafił się Lewandowski, gdy Polsce trafiła się Rumunia, gdy Portugalii trafiła się Walia w półfinale, gdy Ederowi trafił się jedyny udany strzał w na całych mistrzostwach akurat w dogrywce finałowego meczu.

Nie nawołuję, by przyjąć strategię: „po nas choćby potop”. Nie, bardzo fajnie, że myślimy o przyszłości. Ale nie zapominajmy, że to przede wszystkim rozrywka, dzięki której mamy się cieszyć. Skakać do góry po golach Lewandowskiego, nawet tych farfoclowatych, nawet tych szczęśliwych. A nie jeszcze w połowie wyskoku uspokajać nastroje, że „będziemy się cieszyć jak za 45 lat wychowamy sobie ośmiu takich Lewandowskich”. Tym bardziej, że pewnie przez najbliższe kilkanaście lat nie będziemy mieć nawet jednego, tak jak Portugalia nie będzie miała Ronaldo, Argentyna Messiego, a Urugwaj Suareza.

KOMENTARZE (37)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fronda

Nie wiem czy słyszałeś wypowiedź Lewego po meczu.W ogólnym zachwycie tylko on pojechał po drużynie.Więc nie wydaje mi się,że naszym kibolom brakuje luzu i polotu.

tolep
Hejko Lejorz

0:4 z Danią? No ja pierd…

Aktualne (wczesne popołudnie wczoraj) kursy buków.

worldcup2018.JPG
Amber Mozart

podoba mi się, że większe szanse niż my ma Chile, które nawet się nie zakwalifikowało 😉 Tak, wiem, że kursy są wcześniejsze, ale nie są od tego mniej zabawne 😉

Fabio

‚Co z nami będzie, jak Ramosa zabraknie?’

Kupią sobie innego piłkarza żeby robił to co Ramos. To nie reprezentacja, mogą wybierać z całego świata…

pepe72

Krytykuje pan jakichś noname z forum. A dokładnie taki jak krytykowane wpisy artykuł pojawił się na SG interii czy wp w poniedziałek.

Urkides
Legia Warszawa

Znowu nie wiem o co Olkiewiczowi chodzi. Czy to jest efekt pisania wieczorem na „sterydach’?
Okazuje się że „budowanie na lata” to nic dobrego bo i tak sie kupi podstarzałe gwiazdy albo gdzieś tam nie awansuje, ale za to „ogromna praca u podstaw” pozwala mieć grupę „50=ciu klasowych zawodników jak Niemcy czy Francuzi” ale to chyba za dużo bo „jednak decyduje jedenastka a czasem nawet mniej”. No i żeby byli na teraz. Dziś.
No i tak sie po tych wywodach zastanawiam czym rożni się „na lata” od „ogromnej pracy u podstaw” i jak mieć „na teraz. Na dziś” bez „ogromnej pracy na lata”?
Panie Olkiewicz, jakże twa mądrość jest dla nas, maluczkich niezrozumiała!
Bo czy to znaczy że żeby mieć „na teraz” to nie warto się rozdrabniać planowaniem „na lata” tylko cieszyć się tym co jest dziś?
trochę mi to pachnie „murzyńskością” bo jak kiść bananów spadnie na głowę to jest co jeść i nie ma co się zastanawiać nad tym kiedy spadnie kolejny raz, tylko trzeba się cieszyć a potem się zobaczy.

Utkwiły mi w pamięci słowa o piłce ręcznej w Polsce i we Francji. Kiedy Francuzi pierwszy raz zdobywali MŚ mieli około 200 tys uprawiających tą dyscyplinę ale i tak „budowali na lata”. My wtedy mieliśmy coś około 25 tys zawodników ale cieszyliśmy się z tego co mamy „dziś”. Po latach Francuzi po „budowaniu na lata” mają 500 tys zawodników a my mamy około 30 tys i zastanawiamy sie kiedy wróci „radość na dziś”.
Jak mi pan wytłumaczy tą zagmatwaną sprawę panie Olkiewicz?

Isabelle Łykalska-Puszczalska
Warta Poznań

Ale po jakich sterydach? Przecież to nie sterydziarz tylko klasyczny, łódzki tralalala. Unruchable.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

U: Skąd w Panu tyle jadu nienawiści i samozadowolenia?
Nie wiesz, o co chodzi? Przeczytaj raz jeszcze!
Uczapliłes sie Pan Pana Redaktora jak rzepa, psia nyga!
Tydzien w tydzien to samo.
Autor po prostu waży różne spojrzenia i nam pozostawia wybór.
Tak trudno to zrozumieć, SLDowski autorytecie uniwersytecki??

Weszlacki Komentator

Brawo Panie Olkiewicz. W samo sedno. Wydrukować, oprawić w ramki i czytać aż zrozumiecie. Nauczcie się doceniać to co macie i cieszyć się chwilą.

WhiteStarPower

Sam chciałem napisal o tym felieton tylko jestem nikim i gdzie miałbym to umieścić . Bez sensu.

podszyszkownik

Nie jestem jakimś niepoprawnym optymistą,ale cieszę się z tego co mamy,zamiast być niezadowolony z tego,czego nie mamy.Niezadowolenie zostawiam na czas,kiedy nie będzie niczego.
A Robot Lewandowski chce zaistnieć na poważnie na mistrzostwach,stąd jego słowa krytyczne.Jest pewniakiem,zobaczymy ilu chce coś osiągnąć.

Przemyslaw

Myślę, że przyszłe MŚ będą kluczowe jeśli chodzi o podsumowanie kariery Messiego, Cristiano Ronaldo i Lewandowskiego. Jeśli Robert będzie miał dobry przyszły rok w klubie i wygra LM, poprowadzi kadrę do prawdziwego sukcesu, czyli nie ćwierćfinał tylko podium, to ma realne szanse na Złotą Piłkę… No dobra, wróć, to moje marzenie, ale wiadomo że wygra Messi lub CR7, niezależnie od wszystkiego. Po nich masowo zacznie wygrywać Neymar, bo tu przecież nie chodzi o to, kto jest najlepszym piłkarzem w danym roku…

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Problem z komentarzami w necie jest taki, ze za bardzo sie nimi ludzie jaraja, przejmuja. To na prawde nie jest dobre zrodlo wiedzy o nastrojach i opiniach kibicow

13mistrz13

Jakubie Olkiewicz , wszystko bedzie cacy, tylko musimy jak najszybciej zmienić trenera.

13mistrz13

Jakubie za dużo czytasz komentarzy na onecie, interii itp…
Bo widze że to co tu stworzyłeś to do tych ludków jest co tam trolluja

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Ludków z GW też nazwałbyś trollami?
Wszak zwykle, jak my Polacy odnosimy jakikolwiek sukces,
natychmiast tam wylewa sie kubeł zimnej wody na nasze rozpalone głowy.
PO analizie, okazuje się nawet być pomyjami…
Oczywiście, wszystko przy jednoczesnym podpięciu się pod sukces
i pozorowanej radości.
To się nazywa: .nowoczesny, dialektyczny talmudyzm – chodzi o to, by
plusy nie przesłoniły nam minusów!

Voitcus

Problem jest taki, że u nas wszystko musi być czarne albo białe. Dobrze, że Pan wspomniał o Legii – widać, że problem nie dotyczy tylko reprezentacji.

Najpierw się pompuje balonik – niedobrze, trzeba chłodno, nie na ura!, rozważnie, spokojnie itd. Potem jest krytyka – też niedobrze, dajcie się pocieszyć z sukcesu, każdy etap jest ważny, wspólna radość cementuje drużynę. A moim zdaniem trzeba pośrodku – „fajnie że wygraliśmy, dziś się cieszymy, a jutro zabieramy się do roboty i poprawiania”.

StaszekPrawy

Prawda taka, że bez Lewandowskiego uja byśmy ugrali. Błaszczykowski już się zestarzał. Grosik, Piszczek i pociągną ze 2 lata. Potem skończy się Lewandowski i Polska wraca na 40. miejsce w FIFA.

Nie myślisz o tym, to skacz do góry jak bezmyślny głupek. No, hopsaj sobie synku, hop, hop hop.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Tekst wyraźnie inspirowany twórczością użytkownika o nicku IR3K… Pytanie tylko, czy warto w ogóle o tym pisać.
Nie jestem przeciwnikiem krytyki, ale krytykanctwa nie lubię, tyle że nie chcę się nad nim rozwodzić, bo to tylko daje pewnym osobnikom paliwo…

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

No a gdzie się podział wczorajszy: *Jak co wtorek – KS*?
Juz wczoraj trudno bylo go znaleźć…
Rośnie jakaś opozycja na Weszło? Ktoś sie puczy?

Stary a może
St. Białucha

Pan Krzysztof nie pisał żadnych pochwalnych peanow na temat legły i nie dopierdolil dostatecznie szopenowi, na okrągło i po łebkach polizal fiuta lesnemu wiec jego ,pożal sie Boże, art zniknął bez entuzjazmu. Tu drogi kolego, na weszło, jest zasada dopierdolic wszystkim (poza legła), wyciągnąć newsa z dupy, polizac po jajkach kolegow i stolice a reszta drobnym maczkiem

pisze bier to biere
Drużyna Pierścienia

Przecież gdyby Polska reprezentacja wygrała Mundial obojętnie z kim i obojętnie jak to nastąpiła by fala samobójstw bo niektórzy nie wiedzieliby co się odjebało i ze szczęścia skakali by z okien. Taka by ich euforia dopadła.A jak już porównujemy to nie do Portugalii tylko do Anglii, która jest uważana zawsze przez ekspertów ichniejszych za pewniaka, i balonik pompowany do niebotycznych rozmiarów pęka po kilku meczach w pizde na turniejach. I tak samo jak według mnie Anglicy są średniakiem z mega gwiazdami tak Polska to średniak z mega gwiazdą i kilkoma klasy światowej. I warto się cieszyć, że awansowaliśmy po 12 latach na Mundial, ale to powinna być raczej radość jak u Islandii czy Irlandii, a nie Anglii czy innych Portugalii, bo jak zabraknie Pepe to jest inny Fonte czy Alves, a u nas? Bednarek.Dlatego ja tam się ciesze z awansu ale żadnego balonika nie pompuje bo w pizdę dostaniemy i tak. Taka nasza piłka i tyle.

Mecenas_Misiura

Praktycznie w każdej dziedzinie życia, także w piłce, jeśli przestajesz się rozwijać, doskonalić, poprawiać nawet drobne błędy – przegrywasz. I nie chodzi o dopierdalactwo, tylko o wskazywanie elementów, które są do poprawy – a kilka jest i co gorsza po Nawałce nie widać, aby coś z nimi robił.
Są to m.in. przywiązanie do nazwisk, co powoduje brak przetestowanych zmienników oraz słabe reagowanie na wydarzenia boiskowe, czyli np. zmiany dokonywane tylko gdy a) ktoś złamie nogę, b) minęła 87 minuta.

StaszekPrawy

Przyszłość to paralitycy z mistrzostw Europy U21.

k_wiaderny

Panie Jakubie, ostatnio zauważyłem jeden problem w internetach: niektórzy, jak np. Pan czy Pan Stanowski, zbytnio się przejmują tym, co ludzie wypisują w komentarzach.
Też bym chciał, żeby w tym medium wszyscy byli rozsądni, a komentarze merytoryczne i ciekawe. Żeby można było sobie wejść na jakiś sensowny portal i na 99,99% przeczytać coś wartościowego (w komentarzach!), a tymczasem jak jest, każdy widzi. Jakieś przypały wypowiadają się o rzeczach, o których nie mają pojęcia, albo anonimowo wyzywają jeden drugiego… No tak jest, po prostu trzeba się nastawić na to, że komentarze w internecie to szambo, ściek i choroba popromienna. I wtedy da się z tym żyć. Po co sie przejmować tym, co napisze jakiś niedorozwój anonimowo sprzed monitora?
Dlatego uważam, że jednak potrafimy się cieszyć. W realnym życiu, a nie tym sprzed monitora, które jest mało istotne 😉

Amber Mozart

czy Olkiewicz właśnie napisał cały felieton by zrównać wszystkich z jednym trollem, który założył kilkanaście kont i którego nie potrafią skutecznie zbanować?

kolnaki

Zgadzam się z przedmówcą. Radość z awansu i ocena sytuacji w jakiej znajduje się nasz futbol to dwie różne sprawy. Koniec Lewego i spółki to MOŻE być koniec naszych radości.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

ko: Bo tak już w życiu jest:
jest czas radości, i jest czas smuty… czasem WIELKIEJ.
Po lacie przychodzi zima… Boniek – i tak to sie kręci!

Majico81

Najważniejsze, że tym razem nie zanosi się na karykaturalne wręcz pompowanie balonika. Widać musieliśmy wszyscy (piłkarze, trenerzy, dziennikarze, kibice) do tego dojrzeć, ucywilizować się. Pamiętam jak w 2007 r. też drugi raz z rzędu zakwalifikowaliśmy się na wielki turniej, ale wtedy z kolei, pomimo łomotu w 2006 r., balonik był pompowany i nikt nie patrzył racjonalnie na nasz potencjał.

Przemyslaw

To prawidłowość, iż zazwyczaj ludzie przeceniają swoje możliwości, gdy są w czymś słabi lub przeciętni (stąd blisko 40 milionów selekcjonerów i lekarzy), a nie doceniają, gdy są w czymś dobrzy. Gdy jesteś dobry, to wiesz ile ci jeszcze brakuje, by być bardzo dobrym.

Majico81

Otóż to. Dlatego uważam, że się ucywilizowaliśmy. W Hiszpanii, Niemczech, czy Francji nikt nie pompuje balonika jak u nas, pomimo mega potencjału ich reprezentacji. Tak samo jak nikt się tam specjalnie nie jara samym awansem, ot po prostu spełniony obowiązek. Dobrze, że my też do tego dojrzeliśmy.

katchy33

komentarz edytowany

me_how

A ja mam wrażenie, że Polacy mają tendencję do wyolbrzymiania. Trafiliśmy do mega słabej grupy, w której jedynie Dania prezentowała jakiś poziom i to w jednym meczu. Zachwyty po zwycięstwach nad targaną problemami Rumunią czy osłabioną Czarnogórą są trochę niepoważne. Na szczęście zaraz się skończą, bo zastąpi je równie idiotyczne „tak, myślę, że mamy szansę na medal MŚ”.
Po spotkaniu z Armenią należało napisać, że mecz się odbył i tyle. A dziennikarze analizują, czy Bereszyński wykorzystał swoją szansę, czy Zieliński zagrał na swoim poziomie itd. Analiza po meczu z rywalem, który w bramce miał ręcznik i dał sobie wbić 6 bramek. Litości…
Poza tym tęsknię za czasami, gdy piłkarze byli rozliczani tylko z gry w piłkę. A jak teraz czytam na tt rozważania na temat tego czy Krychowiak dobrze wygląda w kapeluszu lub jaka piosenka będzie grana w szatni po meczu, to… nie wiem, czy to nadal piłka nożna, czy jakiś pudelek.

RobertMateja

Mamy tendencje do wyolbrzymiania i Ty też wyolbrzymiasz. Wygrywanie meczów z Danią, Czarnogórą i Rumunią to nie jest mistrzostwo świata, ale w skali polskich osiągnięć jest wielkim sukcesem. Nie pamiętam czasów, w których polska reprezentacja, na takim luzie ogrywałaby średniaków.
I kiedy to piłkarze byli rozliczani tylko z gry w piłkę? takie stwierdzenia mnie irytują, przecież od zawsze, od samych początków, piłkarze byli celebrytami. Nie wiem to Bońka, czy innego Maradone, albo Radka Majdana, czy nie wiem Shearera, to rozliczało się tylko z gry na boisku? Chyba, że oglądałeś Puskasa, no ale nawet on był kurwa celebrytą, więc nie wiem do jakich czasów trzeba się cofnąć. podpowiedz mi kiedy to futbol był nieskalany pieniędzmi i showbiznesem?

Albin Wikulski

Lubię takich ancymonów, którzy mają mnóstwo do powiedzenia, a nie potrafią nawet poprawnie swojego imienia napisać w języku Mikołaja Reja.

Do rzeczy hipsterze:
– grupa nie była mega słaba, a mega wyrównana. Mega słabą mieli Szwajcarzy i… niewykluczone, że nie zagrają w Rosji.
– Dania rozegrała tylko jeden dobry mecz? Armenia słaba, bo 6:1? Dzieciaczku kochany, to właśnie siła tej kadry, że ogrywa ogórów i średniaków jak i kiedy chce. To nie Danii przytrafił się jeden dobry mecz, tylko Polsce słaby.

Prawdopodobnie pokolenie gimbusów za swego życia nie zobaczy już mocniejszej kadry piłki kopanej, dlatego radzę się cieszyć tym co jest.

Baton

Ten tekst pisał zupełny dyletant futbolowy. Najlepsi trenerzy świata od zawsze mówią, że mają niewiele wspólnego z zachowaniami ofensywnymi swoich piłkarzy, bo w dzisiejszej piłce liczy się improwizacja pod bramką rywala. Rozumiem, że Nawałka przewidział, że Lewy dostanie piłkę skierowany plecami do bramki i ten odegra ją genialnie do Grosickiego. Wcześniej przewidział kiks Zielińskiego(który próbował strzelać) do Mączyńskiego. Nasz Adaś wszystko to rozplanował i tak kazał grać :D. Trener jest od: stałych fragmentów gry(w ofensywie i defensywie), od przesuwania zespołu, od organizacji gry obronnej, od organizacji gry formacji obronnej, od ogólnych założeń i szeroko rozumianej taktyki(właśnie, w którym momencie przycisnąć, w którym się cofnąć). Cieszę się, że mogłem pomóc redaktorowi portalu podobno futbolowego :).

Annak1975
Paris Saint-Germain F.C.

Zdjęcie profilowe Jakub Olkiewicz piłka piłką, ale co ty myślisz o samej idei grania w Rosji?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY