Image and video hosting by TinyPic
Kto zdał z czerwonym paskiem? Oceniamy biało-czerwonych za eliminacje
Weszło

Kto zdał z czerwonym paskiem? Oceniamy biało-czerwonych za eliminacje

Egzaminy mające nas dopuścić do mundialu zdane. Bez konieczności podchodzenia do poprawki, bez egzaminu komisyjnego. Jedni – na czele z Robertem Lewandowskim – zapracowali sobie w tym czasie na wyróżnienia, upamiętniony w kronice uścisk ręki dziekana i pamiątkowy dyplom. Inni powinni z kolei odebrać sygnał, że choć teraz prześlizgnęli się ściągając od lepiej przygotowanych kolegów, to podczas czerwcowo-lipcowej sesji nie będzie już miejsca nawet na okazjonalną bylejakość. A więc – komu jak poszło w wygranej przez biało-czerwonych kampanii eliminacyjnej?

Warunkiem oceny było rozegranie przynajmniej trzech meczów w wymiarze, który pozwalał nam na ocenę występu.

Robert Lewandowski – 6 (z wykrzyknikiem, koroną, słoneczkiem i całą resztą)

Cyborg. Maszyna. Robot Lewandowski. Gdyby istniało narzędzie do mierzenia poziomu nadziei w narodzie, w chwilach, gdy dochodził do piłki, brakowałoby na nim skali. Dziesięć par stoperów doskonale wiedziało, że kluczem do powstrzymania reprezentacji Polski jest nakrycie czapką napastnika Bayernu. Udało się to jednej – duńskiej w meczu w Kopenhadze. Ale wcześniej, w Warszawie, Lewy przechytrzył Kaspera Schmeichela trzykrotnie. Jego bilans z poszczególnymi rywalami to ostatecznie:

2 gole z Czarnogórą
2 gole z Kazachstanem
3 gole z Danią
4 gole z Armenią
5 goli z Rumunią

Łukasz Piszczek – 5+

Poświęciliśmy mu ostatnio, po meczu z Armenią osobny tekst, pisząc o nim właśnie jako o cichym bohaterze eliminacji. Przypomnijmy (tutaj całość – KLIK):

Po kluczowym meczu z Rumunią na wyjeździe pisaliśmy o nim tak:

Ktoś może powiedzieć – za wysoko (9), nie dał asysty i gola, Lewy oceniony tak samo upolował dwie sztuki. Nic to, Piszczkowi za dzisiaj po prostu się należy, zagrał na swojej stronie FENOMENALNIE (…). 

Kolejny popis to – równie ważne – spotkanie z Czarnogórą na wyjeździe. Tutaj jego rola wydaje się jeszcze większa, gdyż 10 minut przed końcem meczu zapewnił reprezentacji trzy punkty.

Gdyby nie Łukasz, pewnie można by dziś zapomnieć o trzech punktach, ale to właśnie jego błysk – a także podającego przy decydującym golu Zielińskiego – uratował wynik meczu (…).

No i truskawka na torcie, czyli występ z Armenią okraszony dwiema asystami.

Bardzo udany występ, takiego Piszczka w kadrze chcemy oglądać zawsze. To on dał tej drużynie impuls na samym początku, kilka sekund później była świetna asysta przy golu Grosickiego. Drugą zaliczył, gdy zgrał piłkę do Błaszczykowskiego. Generalnie współpracowali dziś jak za najlepszych lat w Borussii. W obronie bardzo pewny.

Kluczowe postaci:

Kamil Grosicki – 5

Nieprzewidywalny zarówno w dobrym, jak i złym tego słowa znaczeniu. Potrafił pójść takim rajdem i zapakować taką sztukę pod ladę, że Rumuni mogli tylko załamać ręce – tyle im pozostało. Wygrana w Bukareszcie, tak łatwa, tak niespodziewanie gładka, to w ogromnej mierze zasługa tego właśnie trafienia, które otworzyło nam mecz.

Ale Grosicki miał też pojedyncze mecze dyskretne, w których jego udziału w wyniku trzeba było wypatrywać przez konkretne szkło powiększające. Szczególnie wtedy, gdy wokół jego osoby było sporo szumu. Jak wtedy, gdy decydowały się losy jego transferu z Hull i gdy zagrał bardzo źle z Danią, kompletnie nie dając choćby pół impulsu do podjęcia walki. I dlatego nie możemy ocenić go wyżej.

Szczęśliwie tych lepszych było znacznie więcej.

Jakub Błaszczykowski – 5-

Nigdy nie można było się przyczepić do jego zaangażowania. Swoje zadania defensywne wypełniał z najwyższą pieczołowitością. Ale bądźmy szczerzy – brakowało nam Kuby drapieżnego, Kuby idącego w drybling z jednym, z dwoma rywalami, strzelającego z dystansu. Kuby z lat 2006-2013.

Ale i on wrócił. W meczu z Armenią, o czym pisaliśmy TUTAJ. Tu fragment:

Gdy nadeszła kolejna kampania eliminacyjna, Kuba zszedł na nieco dalszy plan, szczególnie jeśli chodzi o ofensywę. Może nie był to jeszcze powód do bicia na alarm. Bo był poprawny. Bez wielkiego błysku z przodu (lepsze wrażenie podczas ostatniej przerwy na kadrę pod tym względem zrobił debiutant Makuszewski), to fakt. Ale – do czego przyzwyczailiśmy się praktycznie od pierwszego meczu dla reprezentacji – oddający całe serce, całego siebie za koszulkę z orzełkiem. Jako „defensywny skrzydłowy” swoje zadania wypełniał wzorowo, tylko jeśli chodzi o grę do przodu, nie był to już Kuba z najlepszych lat (…). Dlatego takim optymizmem – choć to tylko Armenia – napawa nas to spotkanie. Bo choć na pierwszym planie był ten, który przejął od Kuby opaskę, rekordowy Lewandowski, to Kuba zagrał wyśmienite spotkanie. Przypomniał sobie, jak bujał na skrzydle piłkarzami dużo znamienitszymi niż Jedigarjan, jak pakował piłki do siatki mimo interwencji bramkarzy o klasie znacznie przekraczającej tę Meliksetjana. Wygrywał większość pojedynków jeden na jeden, jak zawsze harował w obronie, a do tego dowodził atakiem w zdecydowanie większej mierze niż grający z nim w linii – a przecież również rozgrywający bardzo dobre spotkanie – Grosicki czy Zieliński.

Bez Kuby obsadzającego prawe skrzydło i rozumiejącego się bez słów z biegającym po jego stronie Piszczkiem, ta reprezentacja byłaby znacznie uboższa.

Wysoki poziom:

Łukasz Fabiański – 4+

Tylko jedenastu zawodników w historii reprezentacji wywalczyło z nią trzy awanse na wielkie imprezy. Dzięki wygranej z Czarnogórą, jednym z nich stał się Łukasz Fabiański. Bramkarz, na którego Adam Nawałka zawsze mógł liczyć. Nie jest absolutnie żadną tajemnicą, że gdy tylko Wojciech Szczęsny jest zdrowy i gra w miarę regularnie w klubie, to bramkarz Juventusu jest faworytem selekcjonera. Tym większy szacunek dla Fabiana, bo on po prostu robi swoje. Nie jątrzy, nie kopie dołków pod swoim rywalem, tylko sumiennie pracuje, by zawsze być dla Nawałki opcją.

Tak się złożyło, że w tych eliminacjach był tą opcją w siedmiu z dziesięciu spotkań. I praktycznie nigdy nie dawał ciała. Jedyne, co można mu zarzucić, to interwencję przy tym golu:

Ale czy ma ona drastycznie zaniżyć Fabiańskiemu ocenę? Nie, to byłoby niesprawiedliwe.

Wojciech Szczęsny – 4+

Zagrał w trzech spotkaniach, puścił cztery gole, nie zachował ani jednego czystego konta. Ale czy za któregokolwiek z goli można go winić? Czy mógł cokolwiek zrobić lepiej? No nie. A potrafił w trudnym dla bramkarza spotkaniu z Armenią utrzymać koncentrację na wodzy i gdy gospodarze wychodzili z nielicznymi atakami, nie można było stresować się, że Szczęsny się pogubi.

Michał Pazdan – 4+

Dziś w „PS” chwalił go – jako małego bohatera eliminacji – Zbigniew Boniek.

Cichym bohaterem na pewno jest Michał Pazdan. Obrońca Legii jest mocno krytykowany za grę w klubie, ludzie zapominają, że jest to zawodnik, który ma niesamowitą zdolność przewidywania, asekurowania.

Od siebie dodamy jeszcze, że problemy – niedoszły transfer, ostatni „komitet powitalny” po meczu Legii z Lechem, nic z tego nie wpływało na jego dyspozycję, gdy zakładał koszulkę z orzełkiem na piersi. Niech najlepiej o tym świadczy, że nie będzie żadną przesadą jeśli powiemy, że z podstawowej pary obrońców kadry, to on był w przekroju całych kwalifikacji tym równiejszym.

Piotr Zieliński – 4

Wciąż sinusoida, ale coraz częściej Zieliński grał spotkania, po których można mu było bić brawo, a coraz rzadziej przyprawiał o ból głowy i nerwowe kiwanie nią z boku na bok po kolejnych zagraniach. Końcówka eliminacji to był już taki Zieliński, jakiego oczekujemy w każdym spotkaniu. Kreatywny, pewny siebie, szukający nieoczywistych rozwiązań. Największy popis dał jednak w Rumunii, w szóstej kolejce. Pisaliśmy wtedy:

Patrząc na same liczby, Piotrek zaliczył bardzo dobry mecz. Raz, że zaliczył asystę przy golu Lewandowskiego, dwa – ponieważ wywalczył rzut karny. Jednak nie tylko liczby go bronią, brał na siebie odpowiedzialność i potrafił zagrać dobrą piłkę – jego akcja z Grosickim była cudowna, szkoda, że akurat na końcu zabrakło wsparcia z przodu i pewnie też nieco lepszego podania. Na minus brak doskoku do Stancu.

Krzysztof Mączyński – 4

Bardzo porządna rola, choć pewnie ani nie na pierwszym, ani na drugim, tylko wręcz na trzecim planie. Bo zadaniem Mączyńskiego nie jest gra na pianinie – choć i to okazjonalnie potrafi zrobić nie najgorzej – ale przede wszystkim noszenie go, by później w klawisze mógł uderzać maestro Lewandowski, ewentualnie któryś z bardziej muzykalnych partnerów. Szczęściem Mączyńskiego jest nieszczęście Linettego – bojaźliwe, przeciętne występy Karola jeszcze uwydatniają przewagę „Mąki” nad pomocnikiem Sampdorii, gdy mówimy o przydatności biało-czerwonym.

Artur Jędrzejczyk – 4

Rozegrał pięć dobrych/bardzo dobrych meczów i jeden dramatycznie słaby. Z Danią w Kopenhadze, gdy był jednym z najpoważniejszych kandydatów do tytułu badziewiaka meczu. Jeśli oceniać opcje na lewej obronie w tych eliminacjach, to jednak zdecydowanie górował nad Maciejem Rybusem i przy utrzymaniu formy z kampanii kwalifikacyjnej podczas mundialu, to do niego powinna należeć lewa strona. No chyba, że weźmie ją szturmem Bartosz Bereszyński, który doskonale wykorzystał swoją szansę w spotkaniach z Armenią i Czarnogórą (pisaliśmy o tym TUTAJ), a którego nie oceniamy ze względu na rozegranie o jednego ocenionego meczu za mało. Inaczej – trzymając się szkolnej skali – pewnie zapracowałby również na 4, jeśli nie 4+.

Poprawni:

Kamil Glik – 3+

Po Euro zmieniło się bardzo wiele. Na niwie klubowej wymiatał jak w najlepszych występach w Torino, a dzięki zmianie klubu akurat na Monaco, w którym wysypało piekielnie utalentowanymi zawodnikami, poszły za tym sukcesy – mistrzostwo Francji, półfinał Champions League, kolejne wybory do jedenastek kolejki, miesiąca, roku w Ligue 1. Na reprezentacyjnej zaś Glik poszedł w dół. Był nadal liderem w szatni, w to nie wątpimy. Determinacją potrafił natchnąć innych do wykrzesania resztek sił – owszem. Strzelił, co dostał na głowę – tak. Ale czysto piłkarsko, jako stoper, zdecydowanie za często wprowadzał nerwowość. Podsumowaniem eliminacji w jego wykonaniu był kiks we własnym polu karnym z Czarnogórą, który szczęśliwie nie skończył się golem dla rywali. Nieprzypadkowo nasza defensywa straciła tak wiele bramek w drodze po awans.

Arkadiusz Milik – 3+

Pechowiec numer jeden. W meczu z Danią zerwał więzadła, wrócił dopiero na kolejne starcie z Danią, by i tak eliminacji nie ukończyć – tym razem winna okazała się analogiczna kontuzja drugiego kolana odniesiona w Napoli. Ale mimo że nie pograł za wiele, otworzył wynik z Kazachami, wywalczył też karnego z Danią. Na minus – zmarnowane sytuacje w premierowym starciu kwalifikacji w Astanie.

Grzegorz Krychowiak – 3+

Krychowiak grający w klubie, harujący po 90 minut, najlepiej w trybie sobota-środa-sobota, to Krychowiak, który i na kadrę przyjeżdża napakowany pewnością siebie, tryskający humorem, porządkujący poczynania w środku pola. Niestety, przeważająca część eliminacji to jego kłopoty z graniem w PSG, a co za tym idzie – przeciętne występy w reprezentacji, czy nawet ekstremum – ich brak. Ale po przejściu do West Bromu znów jesteśmy optymistami. Szczególnie, że Tony Pulis – co podkreślał nie raz i nie dwa – trochę zakochał się w Krychowiaku.

Nieprzekonujący:

Karol Linetty – 3-

Jego problemom z przełożeniem pewności siebie i boiskowej bezczelności z klubu, gdy tylko zakłada biało-czerwony trykot, poświęciliśmy ostatnio osobny tekst (TUTAJ), tu fragment:

Brakiem umiejętności te dyskretne, a czasami po prostu słabe występy, trudno tłumaczyć. W przypadku Linettego mówienie o nie najlepszej grze z orzełkiem na piersi wynikającej z braku zaangażowania tym bardziej byłoby skandaliczne. Jedynym, co przychodzi nam do głowy jest strona mentalna. Linetty nie podejmuje na boisku dobrych decyzji, unika ryzyka, a przy tym potrafi pomylić się zagrywając do najbliższego czy podchodząc do prostego odbioru, bo zjada go stres. Szczególnie, że wgryzając się w historię pomocnika, można znaleźć wskazówki, że miewał z tym problemy.

Mamy nadzieję, że złapanie pewności to w jego przypadku kwestia czasu. Jak najkrótszego czasu.

Maciej Rybus – 3-

Zdecydowanie zbyt częstym obrazkiem, gdy Rybus grał na lewej stronie obrony, była akcja rywali przeprowadzana ich prawym skrzydłem, gdy ani on, ani współpracujący z nim na stronie skrzydłowy nie nadążali. Nie ma co zrzucać całej odpowiedzialności za porażkę w Astanie na barki „Ryby”, bo cała drużyna w drugiej połowie odegrała przedstawienie zatytułowene „El Dramatico”, ale jego konto mocno obciążały obydwa trafienia – sam to zresztą przyznawał.

Thiago Cionek – 3-

Znacie nasz stosunek do Cionka. W tych eliminacjach za wiele, by pokazać, że Adam Nawałka po prostu musi wysyłać mu powołania, nie zrobił. A w zasadzie nie zrobił nic. Miał być opcją na boku obrony – przyszła weryfikacja w Kopenhadze i starcia z Pione Sisto przegrane jednogłośnym werdyktem sędziów. Miał pomóc w razie pożaru w środku – zagrał z Armenią tak, że mimo wygranej musieliśmy mu wystawić ledwo tróję. Pisaliśmy wtedy:

Ten obrazek, gdy potyka się o własne nogi w polu karnym już chyba nigdy nie wyjdzie nam z głowy, bo ostatnio coś takiego widzieliśmy na podwórku, kiedy dziewięcioletni kuzyn z nadwagą uparł się na grę z nami. Do tego maczał palce przy golu, bo był w gronie osób, które tę wrzutkę powinny przeciąć.

Poprawne mecze z Danią i Rumunią na Narodowym nieco podnoszą jego notę, ale nadal nie mamy przekonania, że to gość, który jest wśród kilkunastu najlepszych na świecie piłkarzy uprawnionych do gry w reprezentacji Polski.

***

Bez ocen (grali za mało): Bartosz Salamon, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński, Maciej Makuszewski, Rafał Wolski, Bartosz Kapustka, Sławomir Peszko, Paweł Wszołek, Łukasz Teodorczyk, Kamil Wilczek.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Antonio S

– Nawałka 2/6
– Fart 6/6
– Oceny zawodników zawyżone o co najmniej 1 pkt.
Wyjazdowy mecz z Danią i domowy z Czarnogórą pokazują, że nie mamy po co jechać na mundial. Będziemy tam 25-28 siłą.

kowan69

Akurat Robert to ocena w pełni zasłużona. To jest właśnie ten detal, ta różnica która wyróżnia tą reprezentację od tych poprzednich. Tu masz pewność, że nie będzie chlania, pajacowania, ani samouwielbienia, tylko chłodna analiza i profesjonalizm. Gość jak trzeba to gra za trzech, choć sam sobie oczywiście nie poda. Także 30% wyjściowego składu jest gotowa, problem to podejście i profesjonalizm reszty i brak drugiego garnituru, bo nie bardzo jest kim rotować.

Franzischek

Pełna zgoda, zwłaszcza Lewandowskiego zawyżona strasznie.

Waldemar Blyskotliwy

Juz nie przesadzaj, ze nie mamy po co jechać. 1/4 jest w zasięgu przy odrobinie szczęścia i taki cel powinna sobie postawić ta drużyna, oczywiście zakładając, ze Lewandowski będzie zdrowy i w formie. A bez niego, to pełna zgoda, ze jesteśmy 25-28 siłą.

pepe72

Nie pie…l. Jak ktoś zdobywa 25/30 punktów to fart tu nie ma nic do gadania. Jakby mieli farta w 9/10 meczach to powinni wszyscy grać w totka, a nie w piłkę.
Co do Nawałki to 2/6 mocno niesprawiedliwe. Ale jak uzasadnisz …

pep pep

Na papierze pod względem potencjału będziemy tam ok. 10-15 siłą Nie można przeginać w żadną stronę.
Ten przedział 25-28 to ,,od czapy” – chyba zatrzymałeś się na kadrze Engele przed MŚ 2002

Tulismanore
FC Albatros

Fart to chyba 10/6 :-)

Rangouren

Co wy, ku*wa, bierzecie to ja nawet nie chcę wiedzieć.
Za moich czasów zwycięstwo 4:3 z TRAGICZNYM Izraelem było fetowane jak medal na mistrzostwach świata. Rosenthal? Revivo? Ktoś kojarzy? Tacy goście wtedy pokazywali Polakom miejsce w szeregu. A teraz naprzemiennie kochany i nienawidzony Pazdan wyłącza NA EURO z gry CRISTIANO RONALDO!
Wchodzimy do Mistrzostw Świata z pierwszego miejsca w grupie, a Wy – jebani malkontenci – szukacie dziury w całym.
Kiedy zobaczycie, że reprezentacja dostaje przez 40 minut lekcję futbolu od San Marino, to może w końcu docenicie.

Wacław Grzdyl

o przepraszam, akurat Roni Rosenthal i Haim Revivo to byli bardzo dobrzy piłkarze, Rosenthal grał w Liverpoolu i Tottenhamie, mam nawet jego plakat jakbym dobrze poszukał, Haim Revivo to z kolei przyjaciel Ewy Minge tej rudej takiej, i grał w Celcie Vigo, Fenerbahce i Galatasaray

max cavalera

Rangouren oczywiscie, ja bedac wychowanym na porazkach, przesaczony pesymizmem, oto trafia sie w moim zyciu TAKA kadra. Dla mnie tak nowa sytuacja ze ciezko sie odpowiednio zachowac bo zawsze lecialem pierwszy z krytyka. Ja jestem mega zadowolony.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Oj pamiętam ten mecz, pamiętam A Revivo i Rosenthal? Nie gwiazdy, ale całkiem solidni rozpoznawalni zawodnicy. Pewnie do dziś ich w Izraelu wspominają, bo potem jakoś takich gwiazd nie mieli.
Ciekawostka… Kowalczyk zagrał w tym meczu z numerem 2 na plecach!

TotoRiina

Jak ma się za trenera Apostela, to nie było co się spodziewać cudów. Moim zdaniem i tak niewykorzystany potencjał tamtej generacji piłkarzy. Poza tym mieliśmy w grupie Rumunów ze swoją najlepszą generacją piłkarzy w historii ( świeżo po 4 miejscu na mundialu), gdzie mecz w Bukareszcie zajebał Wandzik( z tego co pamiętam wrzucił sobie piłkę do bramki przy próbie wyłapania dośrodkowania). Poza tym Francja, z którą
zremisowaliśmy dwa mecze ( późnej półfinalista Euro). Weź też pod uwagę, że nasza repra była wtedy strasznie nierówna, bo potrafiliśmy wygrać ze Słowacją 5-0 w Zabrzu, żeby potem dostać w cymbał 1-4 ( pamiętny mecz o wszystko i wesoły Romek dostający drugą żółtą przy zmianie za zdjęcie koszulki). Ja wspominam te czasy z nostalgią, Mieliśmy ciekawych piłkarzy, o stosunkowo dużych umiejętnościach indywidualnych, ale nie mieliśmy drużyny… Myślę, że Nawałka by się nie obraził, gdyby miał taki wybór wśród potencjalnych rezerwowych.

FC Bazuka Bolencin

Oglądając mecze naszej kadry w tych eliminacjach z tą nędzną obecną rumuńską przypomniały mi się tamte eliminacje. Na tle świetnej wówczas Rumuńskiej ekipy z Muntelanu, Petrescu, Steleą, Lacatusem, Raducioiu, nie wyglądaliśmy najgorzej. Tej stabilizacji ewidentnie brakowało, co widać po meczach ze Słowakami, Izraelem, nawet Azerbejdżanem (który z tym obecnym to miał niewiele wspólnego).

FC Bazuka Bolencin

Rangouren
Wyłączył to trochę za dużo powiedziane. Jak za Żelardo nie przepadam tak uważam, że normalny sędzia by odgwizdał raz czy dwa „sanki” albo dał jakieś prewencyjne żółtko Pazdanowi i by się skończyło to rzekome „wyłączanie z gry”.
Pazdan bazuje na ostrej i agresywnej grze i dopóki nie jest to gra typowo na faul, to mamy dobrego solidnego obrońcę. W przeciwnym razie jest wielka obawa że coś odpierdoli (jak kilka razy na Legii). Ten nieadekwatny do jakości „hype” po euro też mu się zbytnio nie przysłużył. Wręcz wyrządzono mu trochę krzywdę nim.

Frenk

Coś cie chyba w dynie uwiera

DrMabuse
Wisła Kraków

Ocena Cionka kompletnie niesprawiedliwa. Opcja na prawej obronie? Panowie, za czynienie z Cionka tą opcją to raczej sorry, ale trzeba kopnąć w…kostkę selekcjonera Nawalkę, ktory się na to uparł a Cionek to stoper. I na stoperze zazwyczaj gra bez fajerwerkow ale poprawnie. Jesli tak wysoko oceniacie Grosickiego ktory grę w defensywie zarzyna jak Azja starego Nowowiejskiego, to Cionek naprawdę powinien miec wyzszą ocenę.

KRIS101

Wreszcie ktoś napisał o grze Grosickiego w defensywie. Przecież to woła o pomstę do nieba. Zero powrotu, asekuracji. Od zawalenia bramki na Euro z Portugalią i ze Szkocją w Glasgow nic się nie zmieniło. Słynna „odbudowa” Nawałki jakoś go nie dotyczy. Ja wiem, że w ofensywie on robi różnice, ale musi nad defensywą popracować.

FC Bazuka Bolencin

Jeżeli nie popracuje, to bardziej klasowy rywal obnaży te braki – proste.
Na MŚ zwłaszcza w ewentualnej fazie pucharowej słabych zespołów nie potrafiących wykorzystać błędów rywali już nie będzie.

Olisabebe

Mąka dostał 4, bo się mało od niego wymaga. To absurdalne, przecież dał DUŻO mniej niż np Zieliński. Tylko, że od tego 2 wymaga się by robił cuda jak Lewy, więc jego po prostu dobry mecz jest uważany za gorszy niż średni Mąki

bootee

Od Mączyńskiego nie wymaga się mniej, tylko wymaga się czego innego. On ma zabezpieczać tyły za Zielińskim właśnie, bo ten w obronie daje mniej niż grający przed nim Lewy

pietrek

Cionek wiadomo, ani to Dani Alves, ani Pique, ale uważam że zagrał poprawnie, a już na pewno nie gorzej od Rybusa, który na lewej obronie często bywał jak dziecko we mgle. W tym miejscu sparafrazuję Bohdana Łazukę z „Chłopaki nie płaczą”: „Wy nie macie go lubić, ani on Was, Wy go k… macie obiektywnie ocenić”.

lysywzl

> truskawka na torcie

Pośmialiśmy trochę się i w ogóle… Ale nie promujcie tego, proszę.

Mariusz Szewczyk

U Piszczka powinno być 6.

Pozniej wymysle nick

jak ja sie ciesze, ze wreszcie wraca liga.

aleksy

A ja w inną stronę skieruję oczy [przyszłości] Jak myślicie, Gumny przypadkowo gra na lewej stronie U-21. Nie ma w tym palca Nawałki?

Pozniej wymysle nick

on juz w Lechu gral na lewej obronie, wiec zanim uslysze brednie, ze Nawalka odkryl go jako lewego obronce, to wole to zaznaczyc.

711dronow

Jak się nie przestaniecie spuszczać to zacznę zyczyc nam wpierdolu w kolejnym meczu

pepe72

Brakuje oceny Nawałki. 4/6? Plus za poradzenie sobie z grupą rozrywkową. Minus za trzymanie się jednego składu, choć po Danii wygląda, że przejrzał na oczy.

pep pep

Średnia ocen (con 2 mecze 1-10):
7.20 Lewandowski
6.00 Zieliński
5.89 Piszczek
5.56 Grosicki
5.50 Blaszczykowski
5.33 Szczesny
5.14 Pazdan
5.00 Maczynski
5.00 Makuszewski
5.00 Kapustka
4.83 Jedrzejczyk
4.60 Milik
4.50 Bereszyński
4.43 Krychowiak
4.43 Fabianski
4.33 Glik
4.33 Linetty
4.25 Cionek
4.25 Teodorczyk
3.60 Rybus

Juri

przestańcie już z tą truskawką na torcie bo się już żygać chce jak to się słyszy

Brajanek

ja nie wiem co wy wszyscy z tym Zielińskim. Owszem ma kręcidło, kopie lewą i prawą i owszem życzę mu sukcesów jak największych ale na dziś to dla mnie gość z mentalem na poziomie 13-latka.
Jak drużynie idzie – to gra super, jak nie idzie – to znaleźc go na bojsku 😉 nie można. Doskonale to było widać właśnie w meczu z z Armenią – zaczął coś pokazywać przy 2:0. I nie, nie przekonuje mnie (doskonała – nie przeczę) asysta w Podgoricy. Zaraz się też pewnie zaczną okrzyki „ogrywa się chłopak” ale litości! on ma ile lat? i ile meczy w kadrze?

wojsal

Grosicki nieprzewidywalny? Grosicki jest świetny na początku meczu, w II połowie czeka już tylko na zmianę. W dwumeczu (gdy gramy dwa mecze w ciągu paru dni) – w pierwszej połowie pierwszego meczu doskonały, w drugim meczu będzie cieniem samego siebie. Co więc tu jest nieprzewidywalne? Grosicki jest słaby fizycznie. Serce ma do walki, ale sił brakuje. Cóż, piłkarzem jest się 24 godziny na dobę – wypoczynek, zdrowy tryb życia przekłada się potem na kondycję.

wojsal

Piszczek – bardzo dobry w ofensywie (stąd ma liczby) i słaby, spóźniony w defensywie (to koszt jego ofensywnej postawy). Piszczek powinien grać przynajmniej w II linii a nie na obronie. Wtedy jego walory ofensywne można by lepiej wykorzystać a braki defensywne nie bolałyby tak mocno.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY