Image and video hosting by TinyPic
Czasem oglądam powtórki swoich meczów i myślę: „Co ty, debilu, robisz? Po co się kłócisz?”
Weszło

Czasem oglądam powtórki swoich meczów i myślę: „Co ty, debilu, robisz? Po co się kłócisz?”

Dziś z butami wchodzimy do Krzysztofa Piątka. Napastnik Cracovii opowiada nam o gustach muzycznych, z których być może koledzy będą się śmiać, dlaczego zawsze ciężko pracuje, o podróżniczych marzeniach, radzie od mamy, dlaczego w dniu meczowym chodzi uśmiechnięty, przez co niemal nie wyleciał ze szkoły, po jakiej sytuacji trener powiedział mu, że popamięta swoje zachowanie, kto stwierdził, że niedługo z Lewandowskim i Milikiem będzie w TOP 3 polskich napastników. Zapraszamy!

RUNDA PIERWSZA – ŻYCIE PRYWATNE

Ulubiony film?

Podam serial – „Dexter”. Oczywiście „Narcos” też jest sztosem, ale dla mnie „Dexter” nie ma konkurencji.

Koncert Zenka Martyniuka, Woodstock czy bal wiedeński?

Z tych trzech najbliżej mi jednak do Zenka Martyniuka.

Pierwsza gra komputerowa?

Counter Strike 1.6.

Ulubiona książka?

Autobiografia Luisa Suareza.

Jakie sporty śledzisz poza piłką?

Jestem sfokusowany na futbol, a z innych sportów – zawsze kibicuję Polakom na większym imprezach w siatkówce czy piłce ręcznej.

Ile masz punktów karnych na koncie?

Zero, ale jeżdżę trochę na pograniczu wykroczeń.

Jakie było twoje pierwsze auto, a jakie najlepsze?

Pierwsze to Skoda Fabia, najlepsze to obecne – Range Rover Evoque.

Finanse: Sknerus McKwacz czy carpe diem?

Coś pomiędzy. Odkładam pieniądze, ale nie jest tak, że niczego sobie nie kupię, żeby tylko odkładać kasę na kupkę.

Na co wydałeś pierwszą grubszą premię?

Na samochód, wspomnianą Skodę Fabię.

Gdybyś nie był piłkarzem, byłbyś…?

Od małego liczyła się dla mnie tylko piłka, głęboko wierzyłem i ciężko pracowałem, żeby grać profesjonalnie. Jestem z małego Dzierżoniowa, gdyby nie piłka, nie wiem, gdzie by mnie życie zaprowadziło.

Gdzie na urlop?

Marzę o urlopie na Malediwach.

Do you speak English?

A little bit.

W szkole najgorzej szło ci z…?

Chemią i fizyką.

Największy wybryk szkolny?

Sporo tego, byłem młodym zakapiorem. Mieliśmy grupkę kumpli, byliśmy uważani za najgorszy rocznik i raz chcieli wydalić nas ze szkoły. Bardzo denerwowała nas pani od informatyki, a ona w sali miała taki swój kantorek. Raz tam weszła, a my ją w nim zamknęliśmy do końca lekcji. Dyrektor wezwał rodziców i prawie nas wyrzucili.

Alkohol w sezonie?

Raczej nie. Lubię czasem napić się lampki wina, ale w sezonie odżywiam się zdrowo, nie chcę mieć sobie potem nic do zarzucenia.

Gej w szatni?

Nie ma szans.

Najlepsza rada, jaką dostałeś?

Od mamy. Jak zaczęło się wszystko układać w piłce i widziała, że coraz bardziej się rozwijam, to rozmawialiśmy o tym, żebym został takim człowiekiem, jakim jestem i nigdy nie pozwolił, żeby sława i pieniądze uderzyły mi do głowy.

A rada piłkarska?

Od trenera Probierza. Powiedział mi ostatnio, że mam naprawdę bardzo duży potencjał, żebym pozostał na właściwej drodze i po prostu tego nie zepsuł.

Największe marzenie pozasportowe?

Podróż dookoła świata, jak najdłuższa.

RUNDA DRUGA – FUTBOL

Jakie są twoje rytuały przedmeczowe?

Wstaję z uśmiechem i mam tak do końca dnia, bo trzeba się cieszyć i szanować to, że mogę być piłkarzem. Słucham muzyki, Quebo, Gural, Peja i przez to może niektórzy będą mieć ze mnie pompę, ale na rozluźnienie wjedzie też Justin Bieber. Dwie piosenki, których muszę odsłuchać przed każdym meczem, to jego „Love yourself” i „Trzy Korony” z udziałem Soboty, to z KSW. A z jakichś – nazwijmy to – przesądów, pierwszy krok przy wejściu na boisko zawsze prawą nogą.

Czego nie robisz w dniu meczu?

Nie piję słodkich napojów i nie jem jajek. Raz w hotelu na zgrupowaniu przedmeczowym zjadłem jajecznicę na śniadanie i miałem zatrucie pokarmowe.

Z kim dzielisz pokój na zgrupowaniach?

W Cracovii z Sebastianem Stebleckim lub Piotrkiem Malarczykiem, a w Zagłębiu z Sebą Boneckim, jak poszedł do Chrobrego, to potem z Łukaszem Piątkiem.

Największy jajcarz w szatni?

Seba Steblecki, Kuba Wójcicki i jak był jeszcze Mateusz Cetnarski, to często miał ciekawe opowieści.

Największy żart, który tobie wykręcono?

Jak przyszedłem do Zagłębia, byłem wątły i dużo pracowałem na siłownii, żeby dorównać posturą chłopakom z pierwszej drużyny. Po każdym treningu patrzyłem w lustrze, czy jest poprawa. Chłopaki się z tego śmiali, raz Konrad Forenc i „Wąski”, wypełnili moją koszulkę wełną, wydrukowali zdjęcie mojej głowy i przykleili mi tego „manekina” na szafkę. (śmiech)

Czyj plakat miałeś nad łóżkiem?

Ronaldo Luisa Nazario de Limy i Zinedine Zidane’a. Pierwsza koszuleczka była z „dziewiątką” – Ronaldo.

Ulubiony klub zagraniczny?

Arsenal, chociaż wiadomo, jak to jest być kibicem Kanonierów, ciągle cierpisz. Lubię też PSG, teraz mają super paczkę, liczę, że wróci mistrzostwo i uda się dojść do finału Ligi Mistrzów.

Artykuł na twój temat, który najbardziej zapadł ci w pamięć?

Wygraliśmy z Legią 2:0, strzeliłem gola i „Przegląd Sportowy” dał moje zdjęcie na okładce jak jadę na kolanach ciesząc się po golu z tytułem „Tak się bawi Zagłębie”.

Największa impreza po wygranym meczu?

Powrót z Gliwic, jak zdobyliśmy z Zagłębiem medale. Mieliśmy wieże do puszczania muzyki, zamontowaliśmy też świecącą kulę, taką dyskotekową. To był wesoły autobus.

Najbardziej pamiętny mecz, jaki obejrzałeś?

Nie będę oryginalny, Barcelona – PSG 6:1. Byłem bardzo zawiedziony jako kibic PSG, ale też podekscytowany tym, co ta Barcelona zrobiła. A z meczów obejrzanych na żywo, Polska – Szkocja na Narodowym.

Ulubiony komentator piłkarski?

Rafał Nahorny z Canal+ i Mateusz Borek.

Którego z kolei nie lubisz słuchać?

Nie mam takiego, jak oglądam mecz, to nie zwracam aż tak uwagi na komentatorów.

Największy komplement, jaki usłyszałeś?

Po meczu Zagłębia z Lechią, kiedy niestety przegraliśmy 2:4, ale ja strzeliłem dwa gole. Wyszedłem już ze stadionu po meczu i podeszli do mnie działacze Lechii, powiedzieli, że takiego napastnika chcieliby oglądać w koszulce Lechii i że niedługo będę w TOP 3 polskich napastników po Lewandowskim i Miliku.

Największa bura, jaką zebrałeś?

W Zagłębiu graliśmy ze Stomilem Olsztyn, dostaliśmy czerwoną kartkę w pierwszej połowie, a ja zmarnowałem sytuacje, może nie stuprocentowe, ale mogłem z nich więcej wycisnąć. W przerwie trener Stokowiec powiedział mi, że schodzę, a potem, jak poszedłem się przemyć, to jeszcze do mnie podszedł i zaczął krzyczeć: „Jak ty możesz marnować te sytuacje, ile jeszcze mam na ciebie stawiać?!”. Nigdy nie widziałem tak zdenerwowanego trenera Stokowca. Innym razem, jeszcze w rezerwach Zagłębia, graliśmy ze Ślęzą Wrocław i trener krzyczał do mnie, miał jakieś wskazówki, ale ja tego nie usłyszałem. Po meczu trener dał mi największą burę w życiu, krzyczał, że mieliśmy bardzo dobre relacje, ale od dziś bedą już inne, że to olewcze zachowanie i na pewno popamiętam, co zrobiłem. A problem polegał na tym, że tego słuchałem, a jeszcze nie wiedziałem, o co mu chodzi. Potem chłopaki mówili mi, że to wyglądało jakbym olał wskazówki trenera i specjalnie odwrócił się do niego plecami, więc wyszło słabo.

Twój najlepszy mecz?

Nadejdzie.

Najważniejsza cecha do poprawy w grze?

Wykorzystywanie klarownych sytuacji, tak, żeby każdy wiedział, że Piątek i sytuacja sam na sam, to gol. Pracuję też nad słabszą, lewą nogą.

Największa zaleta?

Gra tyłem do bramki i strzały głową.

RUNDA TRZECIA – EKSTRAKLASA

Najbardziej niedoceniany ligowiec?

Sebastian Steblecki.

Najbardziej przereklamowany?

Jeśli ktoś gra, to znaczy, że zapracował sobie na to, dlatego nikogo nie wymienię, szanuję każdego ligowca.

Najlepszy piłkarz Ekstraklasy?

Na ten moment Igor Angulo, ma fenomenalne wykończenie.

Z którym sędzią na piwo?

Z Kwiatkowskim, on dużo tłumaczy i rozmawia z zawodnikami, z nim bym poszedł.

Reforma ESA37 z podziałem punktów – za czy przeciw?

Przeciw.

Całowanie herbu – za czy przeciw?

Jak jest się wychowankiem albo bardzo identyfikuje się z klubem to tak, ale nie w przypadku, kiedy piłkarz dopiero co przyszedł do klubu i robi to na pokaz.

VAR – za czy przeciw?

Najciekawszy temat… Wiadomo, jakie były sytuacje ze mną w temacie VAR-u. Poniosło mnie, kiedy powiedziałem, że VAR zabija futbol. A potem na Legii pierwszy domagałem się użycia go. To przez emocje, nie kontrolowałem ich, bo kolejny raz mogliśmy stracić punkty przez decyzję sędziego, a wiadomo, że mamy ich mało i liczy się dla nas dosłownie każdy. Mam nadzieję, że szczęście, które nam nie sprzyjało, w końcu nam to odda. Potem na Legii sędzia Marciniak fajnie się zachował, wytłumaczył mi, że był spalony, wyjaśniliśmy to sobie. Czasem oglądam powtórki swoich meczów i myślę: „Co ty, debilu, robisz? Po co się kłócisz?”. Z kanapy potrafię obiektywnie ocenić, co i jak, ale na boisko zdarza się, że górę biorą emocję, chcę to zmienić.

Czy w końcu za czy przeciw? Jeśli powtórki mają być, to dobrze by było, gdyby zostało to dopracowane, bo wszyscy wiedzą, jak to wyglądało choćby w naszym meczu ze Śląskiem, kiedy nie było kontaktu, a mimo obejrzenia sytuacji podyktowano przeciwko nam karnego. Uważam, że skoro używamy VAR-u, to niech będzie w każdym meczu, a nie w dwóch na kolejkę. Bo w piątek VAR „zabierze” komuś gola, a w sobotę wpadną dwa nieprawidłowe bramki przez brak powtórek i już tabela wygląda inaczej.

Kogo z Zagłębia wysłałbyś do… MMA?

Konrad Forenc. Martin Polacek naturalnie ma takie warunki fizyczne i rzuca bardzo dużymi ciężarami, ale „Fori” dorównuje mu ciężką pracą.

… Jeden z dziesięciu?

Łukasz Piątek lub Sebastian Steblecki.

… Trudnych spraw?

Mati Cetnarski i Sebastian Bonecki.

… Masterchefa?

Jarek Jach świetnie gotuje, podobno „Cetnar” też.

… Warsaw Shore?

Milan Dimun i Jarek Mihalik, a z Zagłębia Forenc, też lubi balecik.

*

Gdzie widzisz siebie za dwa lata?

Oby w topowej lidze, może Włochy, może Hiszpania. Chciałbym przekonać się na własnej skórze, jak to wygląda.

Za dziesięć?

Już po paru fajnych latach za granicą, może w egzotycznym kraju i lidze. Jak wspomniałem, lubię podróżować, poznawać nowe kultury, więc bardzo chętnie.

Samuel Szczygielski

KOMENTARZE (26)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bennua

Zenek, seriale, biografie, no gej, akurat po Piątku tego właśnie się spodziewałem, klasyka ligowa w czystej postaci.

I don't get involved

Przydałoby się przepytanie w tym cyklu kilku kadrowiczów, którzy od ładnych paru lat są zagranicą – zobaczyli trochę świata i myślę, ze u wiekszości mentalność byłaby już inna.

mateusz3101

Wiadomix, Stone Sour i Slipknot prawdziwa muzyka, nie to co jakiś tam Zenek. No plz, staryyy XDDDD

Choć fakt faktem, że jeśli chodzi o powtarzalność w wypowiedziach ciężko się nie zgodzić.

bennua

Widzę że mam przyjemność ze znawcą tematu. Może oni nie wiedzą że istnieje jakaś muzyka oprócz zenkowej(nic do niego nie mam) że są naprawdę dobre filmy a fajną książkę to można kupić na każdym kroku, nie wiem może im wszystkim przy podpisywaniu kontraktu coś robią bo, każdy wywiad jest taki sam, wystarczy zmienić nazwisko i kopiuj-wklej. Nudy panie, nudy

mateusz3101

Nie chcę sprzedawać banałów, ale inaczej się chyba nie da. Gdy Ty jako dziecko, czy człowiek w okresie dojrzewania, zacząłeś sięgać do różnych zainteresowań, eksplorować książki, zacząć słuchać muzyki, czy czym tam jeszcze się zajmujesz w wolnym czasie, to oni chodzili na treningi i poświęcali swój czas piłce. W sumie to kiedyś byłem dość blisko tych środowisk i tak jak – o dziwo – byli to w dużej mierze ludzie całkiem błyskotliwi i inteligentni, tak z zamrożonym spojrzeniem na świat, z zabetonowanym podejściem do wszystkiego. No i cóż, w wyniku mojej arcyciekawej analizy idzie się pokusić, że ich życie poza sprawami banalnymi jak szkoła, imprezy, czy po prostu kontakty międzyludzkie skupiało się wyłącznie wokół piłki. I taki brak spojrzenia na świat, jako na coś gdzie jeszcze dużo ciekawego do odkrycia, utrzymuje się, jak widać, aż do dorosłości. A żeby słuchać czegoś ciekawszego niż Peji, czy Zenka, czytać coś ciekawego niż biografie jakiegoś gościa, co se kopie piłkę (nie żebym nie szanował, ale proszę Was, szkoda życia na czytanie o tak względnie nieinteresujących personach), trzeba po prostu się trochę natrudzić i tematem zainteresować. Poszperać i powoli zacząć budować jakieś tam swoje poczucie estetyki, uczyć się oddzielać rzeczy dobre od złych. Choć ten problem akurat dotyczy i oczywiście niepiłkarzy, co jest jeszcze bardziej przerażające.

bennua

Twierdzisz że ten Zenek to z braku czasu? Że oprócz piłki nic dla nich nie istnieje? No nie żartuj, Myślisz że niepiłkarz od dziecka jest maltretowany muzyką poważną i czyta Wojnę i Pokój oraz studiuje encyklopedie? Trenowanie i granie z chłopakami pod blokiem zajmowało mi pewnie więcej czasu niż piłkarzom z wywiadów, więc nie opowiadaj mi że są oni skazani na disco polo bo trenują w akademii

mateusz3101

Nie opowiadam o „skazaniu” i braku wyboru, czy nawet czasu, a po prostu o tym, że piłkarze tak mają, ot co. Nie wiem, kwestia środowiska, czy coś. No i tak, uważam, że poza piłką istnieje dla nich bardzo, bardzo niewiele. Nie myślę też, że niepiłkarz jest maltretowany encyklopedią od dziecka – myślę po prostu, że ma większe pole do rozwoju samego siebie i że piłkarzom idzie to po prostu dużo mozolniej, albo wcale.

Stolec

spodziewalem sie, ze nasmarowali pani z informatyki spodnice maścią rozgrzewajaca, a tu prosze – przelamanie sztampy.

Najlepsza dyszka

Cykl typu control C control V. Te same pytania, te same odpowiedzi. Nuda

DrMabuse
Wisła Kraków

Gej w szatni nie ma szans – w sensie, ze nie ucieknie i go wydutkają?

Zenon Zawodowiec

Proponuję zmienić drugie pytanie tak, by dać wybór pomiędzy kilkoma wykonawcami muzyki disco polo, w obecnej formie nie ma ono sensu.

DonChicario

Stawiam, że nawet jeśli do wyboru nie byłoby disco polo, to i tak większość by o nim wspominała.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Pytanie natury technicznej: na nie ma szans gej w szatni?

Misza

czemu ostatnie pytania dotyczą kolegów z Zagłębia, skoro Piątek gra teraz w Cracovii? Nie ma tam kolegów?

a poza tym jak można zapamiętać mecz Polska Szkocja (albo w ogóle porównywać go z Barca PSG)? szkoda, że nie zapamiętał Górnika Łęczna z Termalicą

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Wiesz, można nawet nie oglądać meczu Barca-PSG.

Pozniej wymysle nick

*Czasem oglądam powtórki swoich meczów i myślę: „Co ty, debilu, robisz? Zajmij się normalną pracą.”

Fat ASSS

Nie no, panowie. Coraz gorzej mi przez to przebrnąć…

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Steblecki najbardziej niedoceniany? No bez kitu, ja to się zastanawiam jakim cudem ten gość jeszcze znajduje zatrudnienie w ESA.

Al Bundy

Gej w szatni nie, ale „na rozluźnienie wjedzie też Justin Bieber” to już całkiem spoko. Wysoki Sądzie, nie mam więcej pytań.

bennua

No i weź tu zrozum chłopa, no nie da rady

Igor

A właśnie tym razem odpowiedzi sa inne niż większości i nawet tekst jest troche dłuższy, nie rozumiem tych ciągłych negatywnych komentarzy pod ta seria, jak dla mnie jest w porządku i przesadzacie oczekując chyba systemu jak w familiadzie ze nie można udzielić odpowiedzi jesli ktoś już przed tobą odpowiedział w ten sposób.

RobertMateja

Weszło chyba specjalnie do tych ankiet wybiera debili, Piątek, Wrąbel, kto następny Kucharczyk?

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Równiez czasami oglądam powtórki. Własnie na Lech TV leci finał PP z 1988 Lech -Legia. Dramatycznie niski poziom – zero pressingu, fatalna technika, tempo oldboyów. Termalica rozbiłaba dowolną polską drużynę z roku 1988.
Każdy kto bredzi, że kiedyś poziom w Polsce był wyższy powinien obejrzeć jakiś mecz z lat 80.
Składy:
Lech: Jankowski – Rzepka, Skrobowski, Łukasik, Kofnyt (50.Słowakiewicz), Rybak (94.Skrzypczak), Romke, Jakołcewicz, Araszkiewicz, Pachelski, Kruszczyński.
Legia: Robakiewicz – Kubicki, Janas (5.Jóźwiak), Gmur, Arceusz (92.Jagoda), Kaczmarek, Pisz, Iwanicki, Szeliga, Łatka, Dziekanowski.

KazimierzWichura

Kto to k…. jest zenek martyniuk .brzmi to jak nazwa jak nazwa jakiegos nabialu

Filip Piotr Skóra

Ech… Swego czasu, gdy kręciłem się trochę bliżej polskiej piłki, miałem okazję spędzić trochę czasu z jednym z bardziej znanych zakapiorów ówczesnych lat w Ekstraklasie. Gracz ten (bo jak sam twierdził – raczej nie piłkarz) wygląda(ł) i „grał” tak, że mógłby dorabiać jako windykator mafii. Był zawodnikiem m.in. klubów z Krakowa czy Śląska.
Siedzieliśmy kiedyś dłużej z nim i paroma kumplami, gadaliśmy o lidze. Jeden z nas,gówniarzy, zrobił jakąś wrzutkę o gejach w szatni. Wtedy ten zakapior, koleś o dość prostych i raczej konserwatywnych poglądach, popatrzył nań z byka i wycedził: „A co cię, kurwa, obchodzi, kto kogo rucha? Patrz jak gra. Reszta to nie twoja ani moja sprawa.”
A gdy kumple z drużyny przekręcali jego ksywę dla beki na „Malinka”, rechotał razem z nimi. No ale to jest tzw. prawdziwy mężczyzna, który zdecydowanie nie czuje się zagrożony odmiennością i ma poczucie własnej wartości.
Z mojej perspektywy – czyli pierdolonego lewaka, komucha, eurokołchoźnika oraz zdrajcy narodu i rasy – to pytanie kompromituje pytanych.
Natomiast zamiast o bal wiedeński (???) spytałbym o hip-hop.

Mixu

„Czasem oglądam powtórki swoich meczów i myślę: „Co ty, debilu, robisz? Dlaczego grasz w Pejsovii?!””

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY