Referendum w Katalonii, które wpłynęło na hiszpański futbol
Hiszpania

Referendum w Katalonii, które wpłynęło na hiszpański futbol

Od referendum w sprawie niepodległości Katalonii minęły dwa dni, ale echa głosowania nadal nie milkną. Warto więc pokazać, jak na to wszystko zareagował świat futbolu, a przede wszystkim FC Barcelona, która jest przecież ,,Dumą Katalonii”. Żadną tajemnicą nie jest, że Barca jest niezwykle związana ze swoim regionem. Nie było więc mowy, aby wicemistrz Hiszpanii nie uczestniczył w tym szeroko pojętym sporze o autonomię, wolność i demokrację. 

Od dawna było wiadomo, że Barcelona nie pozostanie bierna na wydarzenia, które dzieją się w Katalonii od pewnego czasu, dlatego pełne poparcie klubu dla referendum, wydane już 21 września, nie dziwiło niemal nikogo.

„Z powodu ostatnich wydarzeń, a zwłaszcza dzisiejszych, w związku z sytuacją polityczną w Katalonii FC Barcelona, pozostaje wierna swoim historycznym zobowiązaniom do obrony kraju, demokracji, wolności słowa i prawa do samostanowienia, potępia za tym wszelkie działania, które mogą uniemożliwić pełne korzystanie z tych praw. W tym sensie FC Barcelona publicznie wyraża swoje wsparcie dla wszystkich osób, organizacji lub instytucji, które mocno pracują w celu zagwarantowania tych praw. FC Barcelona z największym szacunkiem dla pluralizmu wśród swoich szerokich mas społecznych będzie nadal wspierać wolę większości mieszkańców Katalonii, wyrażaną zawsze w sposób obywatelski, pokojowy i wzorowy.”

Po tym oświadczeniu było już wiadomo, że niedzielny mecz z Las Palmas, który przypadł na dzień referendum, automatycznie stanie się spotkaniem innej wagi. Oczywiście było też wiele głosów, że Barcelona w tym dniu może nie zagrać, ale ostatecznie mecz się odbył. Choć władze Barcelony nie ukrywały, że robiły wszystko, aby przełożyć starcie z Las Palmas na inny dzień. Nie udało się, ponieważ kara za nie wyjście na murawę byłaby niezwykle dotkliwa (-6 punktów), a możliwe również, że zdecydowałaby o mistrzostwie Hiszpanii w ostatecznym rozrachunku.

– Przez cały dzień staraliśmy się z całych sił odwołać mecz za pośrednictwem różnych sposobów i instytucji, ale nie było na to szans. La Liga nie pozwoliła rozegrać go innego dnia, a odwołanie kosztowałoby nas aż sześć punktów. Rozmawialiśmy z wszystkimi, z zarządem, sztabem szkoleniowym i piłkarzami i podjęliśmy decyzję, aby zagrać przy pustych trybunach, by niecodzienność sytuacji była widoczna – powiedział prezydent klubu, Josep Maria Bartomeu.

app

– Nie chodziło o kwestię z zapewnieniem bezpieczeństwa, ponieważ Mossos i policja by je zapewnili. Mecz został rozgrywany przy pustych trybunach z powodu wyjątkowości sytuacji – skomentował Bartomeu.

Sam fakt rozegrania meczu, pomimo pustych trybun, nie spodobał się trzem członkom zarządu, którzy podali się z tego powodu do dymisji. Pierwszym z nich był Carles Vilarrubí, wiceprezes ds. instytucjonalnych, a następnie dołączyli do niego Jordi Mones i Xavi Vilajoan.

Po meczu piłkarze i trener podkreśli, że był to dla nich niezwykle trudny mecz, a dla Pique był on nawet najcięższym w karierze:

Ernesto Valverde – Nie byliśmy bardzo skoncentrowani. Zaczęliśmy w słabym rytmie. W naszych szeregach panował nieład. W drugiej połowie przezwyciężyliśmy problemy i byliśmy skuteczniejsi w pressingu i stworzyliśmy sobie więcej sytuacji. Tego typu mecze przynoszą określone trudności, ponieważ człowiek bardziej skupia się na innych kwestiach.

Sergio Busquets – To bardzo dziwne, nie było to normalne. Dzisiejsze wydarzenia miały wpływ to spotkanie. Nie może się to podobać, ale trzeba było podjąć taką decyzję. Zwycięstwo wiele nas kosztowało. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była zła. Jesteśmy jednak szczęśliwi z powodu kompletu punktów.

Gerard Pique – Trzy punkty były najmniej istotne. Chciałem jedynie, aby mecz jak najszybciej się skończył.

Stoper Barcelony już dużo wcześniej za pośrednictwem Twittera wyraził swoje pełne poparcie dla referendum.

Gerard Pique napisał: Od dziś do niedzieli wyrażajmy się pokojowo. Nie dajmy im żadnej wymówki. Tego właśnie chcą. I śpiewajmy głośno #Zagłosujemy.

Rzecz jasna spotkało się to z dużą złością kibiców reprezentacji, którzy chcieli, aby Pique wyrzucono z reprezentacji. Zresztą w tym przypadku sprawa trwa już bardzo długo, gdyż 30-latek jest pewnego rodzaju symbolem walki o niepodległość Katalonii. Tym razem jednak sytuacja zaostrzyła się jeszcze bardziej.

Cóż, trudno powiedzieć, czy Pique zostanie w reprezentacji do zakończenia mundialu, czy może szybciej zakończy w niej karierę. Biorąc pod uwagę nowe okoliczności, może być to niezwykle trudne. Choć trzeba zaznaczyć, że piłkarz ma pełne poparcie u selekcjonera. Sama sprawa niepodległości Katalonii może podzielić również szatnię, a to byłoby chyba najgorszą rzeczą, która może spotkać drużynę prowadzoną przez Julena Lopeteguiego.

Natomiast FC Barcelona w pełni poparła Katalończyków, którzy chcą możliwości zdecydowania o swoim losie, a świadczy też o tym fakt, że klub dołączył do dzisiejszego strajku. Warto zaznaczyć, że podobnie uczyniła Girona i Espanyol.

strajk

Strajk ten oznacza, że w klubie dzisiaj nikt nie będzie pracował. Biura zostaną zamknięte, a żadna sekcja nie odbędzie treningu. Zwiedzanie stadionu albo muzeum również nie wchodzi w grę. Oczywiście to kolejny symboliczny gest, który pokazuje, że Barcelona popiera Katalończyków. Jednak co jeśli Katalonia faktycznie odłączyłaby się od Hiszpanii? W jakiej lidze miałby grać wielokrotny mistrz kraju? W tej sprawie wypowiedział się rzecznik Barcelony, Josep Vives.

– Nie podjęto żadnej decyzji w sprawie niepodległości, zobaczymy, czy do niej dojdzie. Jeżeli tak, klub przeanalizuje, jaką zajmie pozycję. Klub zawsze powtarzał, że staje w obronie wartości przyświecających Barçy od momentu jej założenia, wolności słowa i prawa do decydowania w demokratycznym systemie. Jeżeli ostatecznie niepodległość stanie się faktem, będzie trzeba przeanalizować ten temat na poziomie prawnym. Klub jasno zaznaczał, że jedyną możliwością, jaką bierze pod uwagę, jest gra w lidze hiszpańskiej. Myślę, że La Liga także jest tym zainteresowana. Kibice Ligi będą musieli się wypowiedzieć, niezależnie od tego, co powie sam prezes. Jesteśmy członkami La Ligi i musimy wnosić do niej jakieś wartości, co także pomaga i nam w tworzeniu naszej marki.

Nieco innego zdania jest prezes La Ligi, Javier Tebas:

– Jeśli Katalonia uzyskałaby niepodległość, a mamy nadzieję, że to się nie wydarzy, katalońskie kluby nie mogłyby grać w La Lidze. Uważam, że liga katalońska byłaby trochę jak holenderska. Poza tym TV3 nie da klubom tyle, ile obecnie otrzymują za prawa telewizyjne. Barça przestanie być wielkiem europejskim klubem – dodał prezes La Ligi.

Trudno spekulować obecnie nad czymś, do czego prawdopodobnie nie dojdzie w najbliższym czasie, jeśli w ogóle kiedykolwiek dojdzie. Jednak mało prawdopodobne wydaje się, żeby Katalonia stworzyła własną ligę, w której zagrałaby m.in. Barcelona. Nawet, gdyby La Liga nie chciała Barcelony, to jasnym jest, że każda inna liga chętnie przyjęłaby tak wielki klub do siebie.

– Jakakolwiek liga na świecie chciałaby mieć w swoich szeregach FC Barcelonę. Jest wiele przykładów z całego świata, gdzie dany zespół nie pochodzi z regionu będącego częścią kraju, a mimo to gra w jego lidze. Jesteśmy jednak członkami La Ligi i na ten moment jesteśmy tutaj. Reszta, jeżeli musi nadejść, to tak się po prostu stanie – skomentował Josep Vives.

Jakoś nie potrafimy sobie wyobrazić Barcelony poza La Liga, ale Blaugrany grającej na pustym Camp Nou do niedzieli również sobie nie wyobrażaliśmy…

Tłumaczenia cytatów: fcbarca.com