Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Liderem Ekstraklasy po 10 kolejkach jest zespół, który rok temu grał ligę niżej. Liderem I ligi po 10 kolejkach jest zespół, który rok temu grał ligę niżej. Dwie z czterech najlepszych drużyn II ligi rok temu grały ligę niżej. Jednocześnie jeden ze spadkowiczów z Ekstraklasy zamyka tabelę I ligi, jednocześnie wszyscy trzej spadkowicze z I ligi znajdują się wśród sześciu najgorszych drużyn rozgrywek. Nie śledzę, jak radzą sobie spadkowicze z II ligi, ale o rychłym powrocie Polonii Warszawa na szczebel centralny na razie jakoś nie słychać.

Co więcej, także drugi z beniaminków Ekstraklasy gra w górze tabeli. Co więcej, Górnik Łęczna pałęta się w środku stawki I ligi. Co więcej, w europejskich pucharach najlepiej wypada zespół, który bronił się przed spadkiem. Ale to i tak jest wierzchołek, bo możemy przecież zajrzeć w stan osobowy. Możemy sprawdzić, że Szymonowicz, Wasiluk, Chomczenowskyj, Góralski, Mackiewicz i Górski przegrali 0:6 w meczu rezerw Jagiellonii z Drwęcą, możemy sprawdzić, że Kopczyński walczył 90 minut z Kroosem w zremisowanym meczu z Realem dokładnie 5 dni po porażce 0:2 z rezerwami Jagiellonii, wówczas w zdecydowanie mniej ekstraklasowym składzie. W ćwierćfinałach Pucharu Polski już teraz jest dwóch pierwszoligowców (jeden kilka miesięcy temu grał w barażu o utrzymanie), Arka Gdynia (w I lidze w sezonie 15/16) i Górnik Zabrze (w I lidze w sezonie 16/17).

Bardzo długo przekonywało mnie tłumaczenie – a, bo piłkarzom z jedynki w rezerwach się nie chce. A, bo w pucharze to grają rezerwowi albo rekonwalescenci. A, bo fantazja beniaminka, bo przedłużenie entuzjazmu towarzyszącego walce o awans. Ale im więcej meczów oglądam, tym mniej prawdopodobny wydaje mi się taki scenariusz. W końcu sytuacja nie jest wyjątkowa, to nie jest tak, że trafił się pierwszy od 1979 roku sezon, w którym beniaminkowie sobie radzą, a spadkowicze nie bardzo. To nie jest pierwszy taki sezon, w którym szesnaście klubów Ekstraklasy ma potężne problemy w Pucharze nie w meczach między sobą, ale podczas agroturystycznych wypadów po całej Polsce.

Jakiś czas temu jednego dnia przedstawiliśmy wyliczenia dotyczące dalszych losów klubów po awansie i po spadku. Wygląda to mniej więcej tak:

– w ostatnich 10 latach tylko trzem beniaminkom nie udało się utrzymać w Ekstraklasie
– w ostatnich 5 latach czterokrotnie beniaminkowie uzyskiwali awans do europejskich pucharów (dwukrotnie przez zdobycie Pucharu Polski)
– w ostatnich 8 sezonach połowa ze spadkowiczów z Ekstraklasy nie „przeżyła” kolejnego sezonu w niższej lidze (spadając raz jeszcze, wycofując się z rozgrywek, bankrutując w ich trakcie etc.)

Nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że zawodnicy z Ekstraklasy sprawdzą się poziom niżej, ba, nie ma nawet gwarancji, że będą wzmocnieniami w zespołach II ligi. Nie ma absolutnie żadnej gwarancji, że wrzucony nagle do Ekstraklasy chłopak z I ligi (albo nawet z niższych poziomów) w Ekstraklasie sobie nie poradzi. Przykład Górnika, który praktycznie się nie wzmocnił przez przerwę między I ligą a Ekstraklasą to jedno, ale przecież razem z Górnikiem do Ekstraklasy weszli Świerczok (duży plus), Kopacz (duży plus), Czerwiński (bardzo duży plus), Gumny (duży plus), Kun (plus) czy Kolew (duży plus). Równocześnie GKS Katowice z Mokwą, Plevą czy Kędziorą błąka się w strefie spadkowej I ligi,

Trenerzy? Dwóch z trzech obecnych na podium wśród najlepszych trenerów ubiegłego sezonu rozpoczynało rozgrywki jako szkoleniowcy zespołów w I lidze. Do tej pory jako zwolennik ciaśniejszej Ekstraklasy mogłem przynajmniej bazować na frekwencjach, ogólnym klimacie wokół klubów czy po prostu sytuacji finansowo-organizacyjnej. Ale dzisiaj, gdy Widzew mieści się na podium w kwestii średniej frekwencji na mecz, gdy nawet ŁKS z jedną trybuną jest tuż za plecami Piasta (a przed dwoma innymi klubami Ekstraklasy), gdy po kilka tysięcy osób przychodzi na mecze Podbeskidzia Bielsko-Biała czy GKS-u Tychy w I lidze? Dzisiaj, gdy szereg klubów na dole z Odrą Opole, oboma łódzkimi klubami czy Chojniczanką Chojnice nie ma żadnych problemów z płynnością finansową?

Dzięki awansowi ŁKS-u połączonemu z pracą miałem okazję oglądać w bardzo krótkim odstępie sporo meczów z czterech poziomów ligowych – z ubiegłego sezonu pierwszej grupy III ligi, z pierwszych kolejek obecnego sezonu w II lidze, do tego transmisje w Polsacie z zaplecza Ekstraklasy i ligową młóckę na Canal+. Gdybym miał uszeregować niektóre spośród obejrzanych spotkań w kolejności od najniższej do najwyższej ligi – wielokrotnie miałbym naprawdę spore problemy. Nie chodzi nawet o tempo gry, płynność akcji – to można byłoby usprawiedliwić bardziej wymagającym rywalem. Chodzi o jakość piłkarską, o to, że piłka po podaniu nie wylatuje za linię, że strzał nie ląduje na chorągiewce w narożniku boiska. Zastanawiam się, jakby wypadł eksperyment – wtłoczenie obecnego Widzewa, z obecną publiką, trenerem i składem na kilka kolejek do Ekstraklasy. To jest taka różnica klas rozgrywkowych, że powinno dochodzić do serii wysokich porażek. A jednak, nie mam przekonania, że tak by się stało. Nie mam przekonania, że zwycięstwa Bytovii Bytów (przypomnijmy, musieli bronić się przed spadkiem w barażach z Radomiakiem) nad Lechią i Pogonią wynikają wyłącznie z rozkojarzenia czy rotacji w tych dwóch ekipach.

Z jednej strony mam wrażenie, że to wynik ewolucji piłki nożnej w Polsce. Że ogrom dają nowe stadiony, czy chociaż trybuny, że trwa nadal czyszczenie złej krwi gromadzonej od lat dziewięćdziesiątych, że sztuczne podtrzymywanie przy życiu dawnych molochów właśnie się kończy i piłkę nożną dotyka nieco spóźniona prywatyzacja z cięciem kosztów włącznie. Że w Polsce nie ma już słabych drużyn, że zbieramy owoce połączenia dwóch grup II ligi w jedną, profesjonalną klasę rozgrywkową. Że spółka, która szuka sponsora tytularnego dla II ligi, tak jak wcześniej rozegrano to na zapleczu Ekstraklasy, potwierdza profesjonalizację nawet na niższych szczeblach. Że to nie jest przypadek, gdy w Łodzi walka trwa nie o kilkaset tysięcy dofinansowania samorządowego, ale o liczbę, jakość i sposób zagospodarowania powstających baz treningowych dla akademii młodzieżowych obu klubów. Że wzrosła świadomość, że się rozwinęliśmy, że dwójkowi uczniowie nie zdali do następnej klasy, a ci trójkowi coraz częściej łapią czwórki z plusem.

Ale potem, jak to się ładnie zawsze pisze, rozbrzmiewa pierwszy gwizdek sędziego. I faktycznie, widzę, że poziom się wyrównał, że jest już niemalże identyczny. Wszędzie tak samo gówniany. I kompletnie nie wiem, czy to argument za powiększeniem Ekstraklasy, za zmniejszeniem Ekstraklasy, czy jednak ostatecznym zaoraniem.

KOMENTARZE (48)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły

Wszystko fajnie, ale po 10 kolejkach nie można oceniać całego sezonu. Prędzej czy później do głosu znów dojdą faworyci – przynajmniej w e-klasie. I liga już w poprzednim sezonie pokazała, że tam nie ma żadnych faworytów, tylko sam piach… Jedyne z czym można się zgodzić, to fakt, że wszyscy równają w dół.

Lluc93

To nie tylko o ten sezon chodzi, ale od dawna widać, że u nas nikt nie ma jakości. Moim zdaniem tym piłkarzykom w Ekstraklasie płaci się dużo za dużo. Przecież gdyby teraz rozwiązać tę ligę to 90 procent ligowców nie miałoby szans na znalezienie za podobne pieniądze pracy zagranicą. Piłkarze z niższych lig walczą o to, żeby się dostać też do tej Ekstraklasy i zarabiać sobie po 50-60 tys zł miesięcznie. A ci co tam są? Kontrakciki podpisane, pieniądze co miesiąc na konto wpływają, wysilać się nie trzeba. Jakieś ambicje, żeby gdzieś na zachód wyjechać? Po co? Tutaj im przecież niczego nie brakuje. I ile razy mamy taką sytuacje, że komuś się kontrakt kończy i nagle formę łapie? Potem dostaje kolejny, albo w innym klubie i znowu ma wywalone. Trener się nie podoba? Za mocno w kość na treningach daje? To jeb, zwolnimy go.

A to, że u nas się chwali drwali to już inna kwestia. Tak jak z Góralskim i Odzidzią, jakie zachwyty na weszło były, że jak go wyłączył z gry, jak go prowokował, kopał itd. I potem przychodzi jakiś nieźle technicznie piłkarz, ale u nas niknie, bo mu zaraz grę w piłkę z głowy wybiją.

Lluc93

Tutaj chyba jedyne wyjście to ustawić jakiś procent budżetu na płace, że klub powiedzmy może 60 procent przeznaczać, wymusić inwestowanie w akademie, w szkolenie, w trenerów, bo tylko w ten sposób ta liga może pójść do przodu. Jak już wprowadzać limity obcokrajowców to nie bezsensowny limit graczy spoza UE, ale ogólnie, że powiedzmy w pierwszej jedenastce może być maks 5. Wprowadzić zapis o młodzieżowcach jak w I lidze, że np. dwóch musi cały czas przebywać na boisku. Myślę, że poziomu ligi to by raczej nie obniżyło. Z obcokrajowcami byłby taki plus, że nie ściągano by wagonami ich, tylko raczej przy ograniczeniach szukano by takich co rzeczywiście podnoszą poziom drużyny, a nie słabych Słowaków, bo tańsi. A z młodymi wiadome kluby nie miałyby wyjścia i musiały stawiać na nich. A z płacami byłby taki plus, że ogólnie całe środowisko zaczęłoby płacić mniej. A przecież w większości klubów transfery gotówkowe praktycznie nie istnieją, budżety są głównie przejadane właśnie na płace, niczym w NBA.

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły

Bardziej prawdopodobne jest to, że C+ wyzionie ducha. Nie będzie hajsu, to system sam wróci do równowagi. To chyba nawet lepsze niż cała masa regulacji (obcokrajowcy, młodzieżowcy, kominy płacowe itp.). Niech to wszystko pierdolnie, bo poza Górnikiem nie ma komu kibicować w tej smutnej jak pizda lidze

PiotrekB

Dokladnie – w sporej ilosci klubow kasa z C+ jest jak tlen i lekarstwa razem wziete bo inaczej graliby tylko pasjonatami
A to ze chwali sie drwali to wiadomo od czasow dawnych. Pojawia sie tak jak napisal tam kolega wyzej gracz wybitny jak na nasze skromne podworko i jest kopany itp a wszyscy sie zachwycaja – glownie Wegrzyn ktory wlasnie tak gral – w sumie tak jak kiedys Szala 😉
Przychodzi europa i bach wszyscy zgodnie dostaja w dupe i wielkie zdziwienie ze tak grac nie mozna
A to ze predzej czy pozniej na czolo wysunie sie Legia i Lech to wiadomo – zawsze tak jest i tak bedzie

FC Bazuka Bolencin

U nas mam wrażenie, już od dobrych kilku lat, powtarzany jest następujący scenariusz ligowy – komora maszyny losującej jest pusta, zwalniamy blokadę… i rozpoczynamy losowanie mistrza, pucharowiczów, spadkowiczów.
Te ligi są takie słabe, że każdy może wygrać z każdym. Poziom jest systematycznie równany w dół. W Ekstraklasie oczy wszystkim jeszcze zamydla infrastruktura, otoczka meczowa itp, ale to jest ten sam słabiutki poziom. Co roku są niespodzianki w PP, I, II a nawet III-ligowcy ogrywają zespoły z Ekstraklasy. Czy wynika to z olania zawodów? Niestety, coraz bardziej wydaje mi się że to kwestia braku umiejętności. Błękitni Stargard parę lat temu nawet od takiego Lecha nie odstawali i to na etapie półfinału – to o czymś świadczy.
***
W sobotę miałem możliwość pierwszy raz obejrzeć II ligę i mecz ŁKS-u z Olimpią Elbląg. Patrząc na aspekty czysto piłkarskie to bardzo słabo to wyglądało. Z taką grą to nie ma się co pchać wyżej.
Jak patrzę na same wyniki to ŁKS przypomina mi trochę Wisłę z naszej ekstraklasy z tego sezonu – gromadzą sporo punktów bo mecze wygrywa jeden zawodnik strzelający bramki (Radionow, Carlitos). Ale to wiecznie trwać nie będzie. Wisła już ma solidną zadyszkę a najtrudniejsze mecze przed nimi. ŁKS na początku dostawał też sporo karnych, jak prześledzę nasze ligi centralne to w ostatnim czasie więcej „11-tek” gwizdano chyba tylko Miedzi Legnica w I lidze.

Rojber Hultajski

dziś ekstraklasa to tak naprawdę ekstrakasa. ci którzy się do niej dostali Mają w dupie zeby się męczyć kasa się zgadza a że poziom spada trudno a ci pierwszej o drugiej ligi chcą dojść do tego poziomu finansowego więc się starają stąd wzrost poziomu tych rozgrywek. polski piłkarz to piłkarz leniwy i przeplacony. 10%na ambicje 90%wie że pewnego poziomu nie przeskoczy ale że duże pieniążki są to fajnie. zagra parę razy przyzwoicie żeby wpaść w oko ewentualnemu innemu naiwnemu prezesowi i tak się to kręci. sam nie wiem co o tym myśleć.niby mniej szrotu niby więcej zdolnej młodzieży niby super opakowanie a w tym roku ekstraklasa to taka chujnia że nawet porażki i nieudolność mojego Kolejorza mnie śmieszą

FC Bazuka Bolencin

Najlepszym wyznacznikiem danej ligi (zwłaszcza tych z miejsc 10-30 w rankingu krajowym) są puchary europejskie. Dla nas nie jest wstydem odpaść z zespołami pokroju np. Ajaksu, ale jak w jednej edycji kluby odpadają jednocześnie z zespołami typu Astana, Qabala czy Sheriff Tiraspol tzn. że coś jest nie halo.
W naszych realiach tam gdzie są za duże pieniądze, nieumiejętnie gospodarowane (np. na kontrakty zawodników nieadekwatne finansowo do ich rzeczywistej gry), tam nigdy niczego dobrego się nie zbuduje. W niższych ligach piłkarze dostają jakąś tam kasę za grę, ale jest ona ADEKWATNA do tego co pokazują.
W ekstraklasie jednak gra masa ludzi bez honoru. Nie mają nawet wstydu przyznać że faktycznie, są przepłaceni. Arogancja, buta, pycha, chciwość i lenistwo, a ambicja i determinacja raz na ruski rok jak się „zachce”.

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Cechy o ktorych wspomniałeś w tym złym „sensie źycia” to u kopaczy naszej ligi standart , a takie jak ambicja i honor znaczenia tych słów to muszą poszukać w Wikipedii bo nie wiedzą co mogą okrešlać.

FC Bazuka Bolencin

Mam nadzieję że od tego sezonu coś zaczyna drgać w tej kwestii i podjęte zostaną jakieś działania. Do tej pory kibice przymykali oko na tą żenadę kopaczy, ale tej jesieni jest tyle negatywnych głosów że to bez echa nie przejdzie i piłkarzykom nie ujdzie na sucho ta degrengolada której się dopuszczają.
A dopóki nie będzie się o tym rozmawiać i ganić na każdym kroku, dopóty nie będzie tematu i piłkarze będą się czuli bezkarni w tym co (udają że) robią.

PawelGRZ
Zawisza Bydgoszcz Duma Kujaw

Co do ostatniego akapitu, jest to argument za tym by w naszej lidze pojawiło się więcej trenerów typu Czerczesow z cytując klasyka: „Psychologicznym podejściem – czyli u mnie się zapierdala”, którzy oduczyli by co niektórych gwiazdorzenia i robienia z siebie kretynów w social media. Bo dziś to jeden kopnie prosto piłkę w IV Lidze i już się kurwa ma za gwiazdę.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

W Polsce jest takie przegięcie z nakierowywaniem futbolu i sędziowania w strone „męskiej gry”, że żaden rozwój zawodniczy, wyszkolenie zawodników kreatywnych, nieprzewidywalnych i technicznych nie jest możliwe.
Dlatego też, poziom lig jest tak wyrównany, bo gdy sie promuje destrukcję i chamstwo (ktore w legendarnej Anglii jest raczej marginalne) to kazdy moze kazdemu łatwo popsuc mecz, a o wyniku moze zadecydowac przypadek, a nie, dla wlasnego bezpieczenstwa i ZDROWIA ukrywane, wyzsze umiejetnosci.

Galford

Popieram opinię. Estetyka gry jest zniszczona przez sposób sędziowania i lansowania młotków boiskowych.

Kapczan
Stal Mielec

Wszystko pięknie tylko jedna poprawka do tekstu: „W Polsce niema już mocnych drużyn”. Reszta tekstu jak najbardziej trafna.

Urkides
Legia Warszawa

Czytałem ten umysłowy groch z kapustą i się zastanawiałem czy będzie jakas konkluzja tego strumienia świadomości? No i mamy!

” I kompletnie nie wiem, czy to argument za powiększeniem Ekstraklasy, za zmniejszeniem Ekstraklasy, czy jednak ostatecznym zaoraniem.”

Po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku że to jedyna logiczna konkluzja tego tekstu.
Red, Olkiewicz nie wie,
Ja też wielu rzeczy nie wiem ale w takim razie nie piszę o nich. Piszę jak coś wiem i wtedy staram się uzasadnić swój pogląd.
Red. Olkiewicz natomiast musi co środę coś napisać i wtedy skrobie sie po głowie i zastanawia „a co ja wiem?”. Wie na przykład że kibolstwo jest najlepszą częścią naszego futbolu. Ok, ale to już napisał tyle razy że pora na nowe przemyślenia. A tu kicha.
Wpadł więc na nowy pomysł i będzie pisał o tym czego nie wie. Otworzył się przed nim cały wszechświat zagadnień. Ale Hamleta i tak nie przebije bo jego fundamentalne „być, albo nie być” jest nie do przebicia.
Ten bolesny dylemat miedzy powiększeniem, pomniejszeniem a zaoraniem przypomina pewną instrukcję dla „fachowców” rożnej maści, „przyciąć, skrócić i wyrzucić”

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

U: Nieźle, nieźle, tylko co z tym: *Wiem, że nic nie wiem?*
Już nieaktualne?
No przecież tylu ludzi sie za PRLu na tym habilitowało!
Ludzką rzeczą błądzić jest, wątpić – tylko krowa ma poglądy!
„It’s human to err!” my fiend!
Sam wiesz najlepiej i to z własnej kariery, jak się socjalizm zmagał z usuwaniem kłód, jakie sam sobie (i nam) pod nogi rzucał.
Pan Olkiewicz, człek wrażliwy i zamknięty w kwadraturze koła, po prostu przedstawia nam ten świat od środka.
Może też czeka na Twoje sugestie, bo kto inny potrafi tak wszystko zawrzeć,
i to w jednym, krótkim zdaniu?

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

„Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa”

– Julian Tuwim

Urkides
Legia Warszawa

Proponuję nowy program w TVP. „Warto pomilczeć”.
„Bo gdy się milczy, milczy, milczy, to apetyt rośnie wilczy na poezję, co być może drzemie w nas…”

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

U: zaproponuj to też francuskim prezydentom i urzędasom z EU,
sugerując że, lepiej siedzieć cicho niż głupio pierdolić od rzeczy.

Stabwound

Olkiewicz skonczył się na Kill’em all. Konkretniej, wszedł do „redakcji” jako koleś opętany tematyką rac i „kumaty” koleżka z ŁKS. Pierwszy temat się wyczerpał, trybunowe tematy o kwiecie młodzieży, patriotach i filantropach też, przez ostatnie miesiące byliśmy raczeni wywiadami z pracownikami ŁKS, ostatnio jeszcze wskok w patriotyczne buciki, ale widać że brakuje paliwa do pisania, zwłaszcza że sama piłka niespecjalnie chyba autora interesuje.

Urkides
Legia Warszawa

Następuje bolesna weryfikacja bo jest kolosalna różnica między kimś kto sobie robi bekę z kolesiami z podwórek albo wpada razem z nimi w emocjonalne uniesienia a kimś kto ma oddalić zoom i spojrzeć na sprawy z szerszej perspektywy i zmierzyć się nie z czarno białą materią a rożnymi odcieniami szarości. I jak tu o szarości pisać zamaszyście i bez żadnych wątpliwości sypać ocenami i wnioskami.
Wyraźnie widać że dla Olkiewicza to regularne pisanie jest jak walizka bez rączki. Nieść ciężko a wyrzucić żal. Nie może chłopina znaleźć nowego formatu. Czy to z powodów obiektywnych jak niemożność ogarnięcia wzrokiem i zrozumienia szerszego horyzontu, czy może stał się niewolnikiem swoich poglądów z czasów minionych? Nie wiem.
Nauka z tego płynie taka że trzeba bardzo uważać na kogo się lansujemy bo potem z tym wizerunkiem trzeba żyć a to czasem bywa tak trudne jak noszenie tej „walizki bez rączki”

Stabwound

To jest też kwestia życiowych doświadczeń, wieku. Gdzieś między wierszami wcześniej wyszło, że Olki pracuje u rodziców w ajencji pocztowej, a zarobioną flotę puszcza na race, baloniki i spektakle fubtolu w wykonaniu rodowitych Łodzian. Później była jakaś wzmianka o ożenku, dziecku, itd. więc myślę, że tematyka legalności wnoszenia rac na stadiony nie jest już centralnym punktem jego zainteresowań, może też przytomna kobieta w domu wybiła mu z bańki te klasyczne pierdololo rodem z kibice.net. Kto wie, może już widok ludzi jedzących gofry 1 sierpnia nie wzbudza w nim odrazy jak kiedyś?

Ktoś kiedyś powiedział żartem, że nacjonalizm przechodzi wraz z inicjacją seksualną, przypuszczam, że ze stadionowym kato-kibolo-patriotyzmem jest podobnie, przy czym tutaj bodźcem przemian jest z reguły właśnie założenie rodziny, wyprowadzenie się od opiekunów, itd.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

stab: jakos sie to przestalo sprawdzac z tym debilnym powiedzeniem o tym że…”kto za mlodu nie byl lewakiem, to…”

Urkides
Legia Warszawa

Czyli pozostaje nam liczyć że małżonka w trosce o dziecko pogoni kibolkiewicza do porządnej roboty, każe oddać mu procę, petardy, kapsle i czym tam się jeszcze bawi i spoważnieć.
Kobiety niejednego potrafią wyprowadzić na ludzi.

Stabwound

Z Kubkiem lekko nie będzie, chłop się chyba teraz angażuje w grę w piłeczkę z Radkiem z Kartoflisk – wiesz, taki lans że niby mamy wyjebane na futbol, więc pojedziemy se na drugi koniec Polski pokopać z innymi chłopakami porywalizować kto ma większą olewkę na wynik, albo obejrzeć mecz na jakimś pastwisku. Wiadomex, zawsze to lepsze niż tani odpustowy stadionowy katopatriotyzm i modły o grzechów odpuszczenie pożeraczom gofrów, no ale do ideału sporo brakuje, wciąż pierdololo o durnotach, zamiast węgla z piwnicy przynieść.

Urkides
Legia Warszawa

No cóż, zobaczymy. Mój znajomy sie teraz rozwodzi, taki był spokojny a zapowiada się na „rzeźnię” dla niego. Nie docenił słabej płci. One potrafią nas wyprostować, jak nie małżeństwem to rozwodem.

Stabwound

Racja, chociaż są zawsze pewne ograniczenia materiału. Widać, że najlżej się pisało Olkiewiczowi, kiedy klepał o swoich zainteresowaniach – race, bohaterscy kibice malujący domy dziecka, kibice Widzewa mówiący brzydkie rzeczy o ŁKS, Eldo jako najwybitniejszy polski poeta, itd. Jak ma pisać z sensem na inny temat, to mamy wynik jak powyżej, epatowanie banałem jako środkiem wyrazu. Legia przegrała, a Arka wygrała dopiero w karnych – no trochę ta liga słaba, ale pewności nie mam. Rozważania na poziomie 4 klasy podstawówki i wcale nie mam pewności, czy gościa stać na więcej.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

U: Więc jednak sugerujesz potrzebę…. #DobrejZmiany

Filip Piotr Skóra

Konkluzja tych wypocin jest inna: skoro jest jak jest, to można śmiało stawiać w ekstraklasie na młodych, polskich grajków z niższych lig, a nie na zagraniczny szrot.

dwie stare siostry
WZL & Parasol Wrocław

Można, ale polscy piłkarze z 1 ligi mają jeden feler, nie można im dużo zapłacić i się nachapać ,nie można podróżować po świecie szukając talentów, nie można wciskać kitu o cudownym zawodniku jak nikt go nie zna, nie można mydlić oczu kibicom i rozbudzać nadziei, nie ma w tym egzotyki, nie można uruchomić karuzeli trenerskiej bo co to za karuzela jak zawodnicy będą zmieniali klub i szli za trenerem? Trener ma mieć nowe egzemplarze do uczenia się fachu. Panny na trybunach chcą widzieć duże pyty zagraniczniaków a nie chłopaków z sąsiedztwa, TV prowadząca politykę multikulti musi mieć co pokazać, zawodnicy wywodzący się z kibolstwa niechętnie będą zmieniali klub na taką Legiunię a taki Sadiku jest ponad to.
Dlatego mamy ligę Słowacką.

pepe72

Problem w tym (polecam wywiad z Junco), że „młodzi grajkowie” jak i ich agenci żądają horrendalnych kwot. Więc taniej wychodzi ściągać Słowaków, Hiszpanów etc.

fioot

Matti to znaczy ja powiem tak . Wlaczcie sobie najnowszego turbokozaka z tym typkiem z wosp, potem jakiegos losowego turbokozaka z ‚pilkarzem’ polskiej ligi, a nastepnie jakis filmik w podobnym stylu ale z jakims prawdziwym pilkarzem. Wnioski sa dosyc oczywiste i powszechnie znane, ale tak dobitnego przykladu jak wystep tego ziomka dawno nie bylo. Wiem, ze to hehe smieszny zjebany programik, ale mimo wszystko bardzo dobrze w nim widac to, co mnie szokuje od dawna – w 40 milionowym kraju nie ma ANI JEDNEGO kopacza z chociazby 1/100 techniki prawdziwego pilkarza. Jak to jest do kurwy nedzy mozliwe? Przeciez prawie kazda nacja ma chcociaz jednego niezlego technika, a polska? Tylko nie mowcie o jebanym drewniaku roberciku, bo wizualnie/estetycznie jego gra stoi na poziomie rasiaka.

I to nie jest tez tak ze polskie chlopaki nie maja luzu, tylko jakims fenomenalnym zbiegiem okolicznosci zaden z tych potencjalnych kandydatow na pilkarza, ktorym pilka przy nodze po prostu NIE PRZESZKADZA, sie tutaj nie przebija. Fantastyczny narod.

Przemyslaw

Godzina 11:00 a ty jeszcze nie w szkole?

fioot

hihi :)

GRAND_CHAMP

Przestałem czytać po próbie wyciągania wniosków z Turbokozaka

fioot

Prowadzenie pilki? Technika(brak) strzalu? W tym programie, mimo ze gownianym, widac duzo bardziej niz w meczach na jak niskim poziomie jest u ekstraklasowcow absolutna podstawa rzemiosla.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Dobry felieton. Podsumowalbym tylko, ze w ekstraklasie na profesjonalnym poziomie sa tylko kontrakty kopaczy i ich menago. Choc pewnie sami pilkarze by odpowiedzieli, ze w wcale nie

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Rany boskie, ten tekst jest przerażający, bo jest prawdziwy i trafia w sedno… Załamałem się.

Stabwound

Sprawa jest prosta. Jak to się dzieje, że zespół o teoretycznie gorszym składzie, sytuacji finansowo-organizacyjnej i doświadczeniu gra z niby lepszym rywalem jak równy z równym? Ma motywację.
Co podnosi motywację? Bliskość kamienia milowego, kwestii awansu/spadku, meczu o wszystko, itd. Gra o coś konkretnego. Co zabija motywację? Mecze o nic, mecze w fazie wstępnej, w eliminacjach, mecze przed podziałem punktów, mecze o miejsca 7-12, mecze których wynik nic specjalnie nie daje, ani nie ujmuje.

Odpowiadając na dylemat autora: im mniejsza liga, tym mniej meczów o nic, tym wyższa motywacja. W modelu teoretycznym, gdyby stworzyć ligę, gdzie pierwsze zespoły awansują do pucharów i zgarniają kupę siana, a te gorsze spadają z ligi, czy wchodzą do baraży – nie byłoby tam meczów o nic. Im więcej drużyn, tym szersza strefa bezpieczna, w której motywacja jest żadna. Dlatego dobrze, że zniesiono durny przepis o dzieleniu punktów. Dlatego nic nie wnosi podział ligi na 2 części (nie zaostrza rywalizacji o uniknięcie spadku, a daje zawsze kilka miejsc „bezpiecznych”). Dlatego głupkowaty jest pomysł zwiększenia liczby drużyn w lidze – zwłaszcza gdy spojrzeć, jakie ananasy by weszły do stawki.

pepe72

A co niby daje podział ligi bez podziału punktów? Zespoły środka mogą mieć byt zapewniony w połowie wiosny.

GRAND_CHAMP

Teraz drużyny mogą sobie bimbać przez 37 kolejek. Wcześniej mogły to robić jeszcze bardziej przez pierwsze 30 kolejek i zacząć granie w ciągu 7 ostatnich.

Stabwound

Napisałem wyraźnie, że nic nie wnosi podział ligi na 2 części. Właśnie dlatego, że zespoły, które lecą na dół pierwszej połówki, nie grają już o nic – o mistrza i puchary nie powalczą, spaść nie mogą, różnice w kasie pomiedzy miejscami są minimalne.

Habanero
Las Palmas

w Polsce są same słabe drużyny i w tym jest problem poziom się zrównuje ale w dół

pepe72

@Autorze, ale patologia polskiej piłki się nie skończyła. Nadal wiele drużyn jest utrzymywane przez miasto albo przez spółki skarb państwa, nawet te niezbyt sobie radzące. Miejmy nadzieję, że jaja licencyjne, których przykładem jest Ruch nie powtórzą się w tym sezonie.

danny_trejo

Ale liga to 30-34-37 kolejek… Wtloczenie obecnego Widzewa czy LKS do eksy daloby zapewne sporo kibicowskiego kopa, ale sportowo jedni i drudzy mogliby zapewne co najwyzej zdobyc kilka-nascie punktow na euforii i swiezosci, po czym zaczeloby sie dolowanie zwiazane z jednak slabsza kadra. Tam nie ma az takiej przepasci, jak sugeruje numer ligi, ale jednak braki sa, a pojedynczy gracze, nawet jak to kozaki na swoja lige, z przeszloscia w eksie etc. jak Maka, Michalski, Radionow i inni nie wygraja meczow sami. W naszej najwyzszej lidze nie trzeba wirtuozow, ale musi byc w miare rowny zespol, ktory walczy i ma jako takien umiejetnosci. W nizszych ligach zawodzi wlasnie to wyrownanie skladu. Za duzo slabych punktow, brak doswiadczenia, umiejetnosci, jakosci itd.

Pociung getra w góre
RTS Widzew

Jeśli zespoły które spadły, dołują na niższych poziomach – oznacza to jedno – spadek nie był przypadkowy, a kryzys jest głęboki, jakiekolwiek zaś sploty przypadków, dzięki którym spadek mógł nie nastąpić – byłyby tylko zabełtaniem sytuacji.

Jeżeli zespoły, które awansowały, nadal biją większość nowych przeciwników na poziomie wyżej – oznacza to że rozwijają się dalej i idą dobrą drogą.

Obie zaś sytuacje do kupy podtrzymują twierdzenie że polska piłka jest do dupy. Nie ma klubów z marką, obojętnie na jakim poziomie, które stanowiłyby przewidywalną jakość, co sezon straszyły wszystkich przeciwników, nowi wchodzą jak do siebie, dają z liścia i nie pytają czy wolno.

Droga do sportowego sukcesu w piłce dla naszych zespołów musi zaś wyglądać tak – najpierw wyszarpane zwycięstwa ponad stan, na szaleństwie, na zgrywaniu się trzonu zespołu i uczeniu się zarządu, jak nie przepierdzielić ciułanych sukcesów, jak je przełożyć na rozwój. Polski zespół NIGDY nie przejdzie drogi, gdy do średniaka przyjdzie sponsor i kupi wszystko, łącznie z pucharowymi sukcesami. Piłkarzykowie zaś mają nie taką mentalność by to zaistnieć mogło. Ich grzeją sukcesy na zasadzie wygranych derbów, dołożeniu dyżurnemu wrogowi, okazji na transfer.

Jak L mogła sprzedać Nikolica? No ja tego nie rozumiem, jak zaraz potem mogła oddać Prijovica? Mamy dzidy w składzie i oddajemy je za bursztynki? Jak ma zaistnieć klub, który wącha przez dziurkę od klucza zapachy z pańskiego stołu? Jeżeli nie można się przez 2-3 lata budowy zespołu powstrzymać od sprzedaży najlepszych graczy, by do nich dokupować innych, by stworzył się ZESPÓŁ, to grajmy dalej w klipę i cieszmy się że stadiony ładne. A prawdziwą piłkę oglądajmy w TV.

m_ds

Artykuł zawierał lokowanie nazwy klubu.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

W I lidze nie ma wiele kasy, dlatego kluby które chcą iśc na awans muszą nią dobrze zarządzać. Ruchy transferowe są mniej lub bardziej przemyślane, kontrakty nie obciążają klubu na wypadek braku awansu itp, a to dlatego że każdą złotówkę trzeba oglądać dwa razy.
Dzialają jak niezłe firmy,

ESA natomiast działa jak państwowy urząd – kluby są w stanie przeżreć każdą ilość pieniędzy, których zawsze brakuje. Koszty są rozpisywane tak, że budzety prawie nigdy się nie zamykają, liczy się na to że w lidze się zostanie i kolejna transza z C+ w następnym sezonie załata dziurę. Dlatego po spadku kluby z ESA doznają szoku i nie potrafią się otrząsnąć, bo już nie przychodzą Miliony z C+.

A co do poziomów to mam wrażenie, że I liga trochę poszła w górę, natomiast ESA się wyrównała – wszyscy prezentują poziom ligowego dżemiku.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY