Image and video hosting by TinyPic
Jaka przyszłość czeka polski boks – czy teraz będziemy już tylko chłopcami do bicia?
Inne sporty

Jaka przyszłość czeka polski boks – czy teraz będziemy już tylko chłopcami do bicia?

Najpierw był Andrzej Gołota walczący z największymi gwiazdami wagi ciężkiej i cztery razy dochodzący do pojedynku o mistrzostwo świata. Potem pasy czempionów dla Tomasza Adamka, Krzysztofów Włodarczyka i Głowackiego. W międzyczasie mistrzostwo Europy Przemysława Salety, Alberta Sosnowskiego, Rafała Jackiewicza, Grzegorza Proksy i Mateusza Masternaka, plus oczywiście dekada dominacji Dariusza Michalczewskiego. I cały tłum młodych zdolnych, dobijających się do mistrzowskich walk. Dziś został tylko krajobraz po bitwie. I niestety, nie zanosi się na powrót złotych lat…

Gołota na szczęście już skończył z boksem po kilku nieudanych próbach powrotu. Tomasz Adamek jeszcze ostatniego słowa powiedział, ale nikt nie ma już chyba złudzeń, że bliżej mu do pożegnalnego pojedynku lub skoku na kasę w KSW niż do mistrzowskich walk w wadze ciężkiej. Krzysztof Włodarczyk ma ostatnią szansę, gdzieś zagubili się Głowacki i Masternak. Jackiewicz wciąż potrafi zarobić parę euro, jeżdżąc po świecie, ale finansowe sukcesy to jedyne, na co może liczyć. Artur Szpilka dobre wyniki osiąga w zasadzie wyłącznie w mediach społecznościowych, Andrzej Fonfara po dwóch porażkach z Adonisem Stevensonem bardziej niż o boksie myśli już chyba o biznesie. A młodzi – gniewni? Niestety, wspaniałej generacji ani widu, ani słychu. Brutalna prawda jest taka, że kibiców boksu raczej czekają trudne lata…

Krzysztof Głowacki – mistrz jednego sezonu?

Przez długie lata „Główka” był uważany za wielki talent, który potrzebuje tylko właściwego czasu, by rozbłysnąć. I ten czas przyszedł. Głowacki dwa lata temu w Newark walczył z mistrzem świata WBO wagi junior ciężkiej Marco Huckiem. I w dziesiątej rundzie tak huknął Niemca, że było po zawodach. Rok później Polak zrobił skok na kasę, mierząc się z Oleksandrem Usykiem. Ukrainiec wielkich szans mu nie dał, ale co „Główka” zarobił, to jego…

glowacki

W czerwcu były mistrz wygrał z niepokonanym Hizni Altunkayą, w sobotę powalczy z doświadczonym Leonardo Bruzzese, włoskim średniakiem, który dwa razy bez powodzenia próbował zostać mistrzem Europy. Polakowi nie wypada przegrać, zwycięstwo może mu otworzyć drogę do kolejnej walki o tytuł.

– To taka walka, którą Głowacki musi wygrać, musi zmieść gościa z ringu. Wtedy może dostać kolejną szansę, może jeszcze wejść do turnieju World Boxing Super Series – uważa Maciej Miszkiń, były bokser, obecnie ekspert Polsatu Sport.

Martwi mnie trochę liczba mniejszych lub większych kontuzji, z którymi Głowacki boryka się w trakcie przygotowań do każdej walki. Cały czas stać go na wygraną z każdym na świecie, musi tylko dostać swoją szansę – ocenia Piotr Momot z portalu ringpolska.pl. – Niestety obawiam się, że jak stracił pas, to ci najwięksi wcale tak chętnie nie muszą mu jej dawać, bo jest bardzo niebezpieczny.

Andrzej Fonfara – znokautowane marzenia

Fonfara to gość z charakterem, tego odmówić mu nie można. Jako dzieciak poleciał do Stanów, walczyć w barwach nowej, polsko – amerykańskiej grupy. Ta szybko się rozpadła, ale Andrzej w USA już został. Krok po kroku budował swoją karierę, zbliżając się do walki o mistrzostwo świata. Wygrał z legendarnym Glenem Johnsonem, potem z Campillo i Millerem, po czym wyszedł do ringu z mistrzem WBC wagi półciężkiej, niesamowitym Adonisem Stevensonem. Przegrał jednogłośnie na punkty, ale wrażenie zrobił doskonałe. Dość powiedzieć, że w końcówce walki miał czempiona na deskach!

Minęły trzy lata, Fonfara znokautował Chada Dawsona, byłego mistrza świata i pogromcę Tomasza Adamka, czym wywalczył sobie prawo rewanżu ze Stevensonem. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze. Reprezentant Kanady zakończył zabawę już w 2. rundzie, nokautując Polaka i jego marzenia.

Fonfara w USA zarobił znakomite pieniądze, które teraz chce inwestować w Polsce. Z kariery nie rezygnuje, ale można wątpić, czy zdoła jeszcze raz wspiąć się na szczyt.

Krzysztof Włodarczyk – ostatnia z ostatnich szans

„Diablo” to temat na osobną historię. Gość o piekielnie mocnym uderzeniu, bardzo odporny na ciosy. Przynajmniej na te, zadawane w ringu. Bo te, przyjmowane w życiu prywatnym, potrafiły go popchnąć do próby samobójczej. Włodarczyk po latach burzliwego związku rozstał się z żoną i próbuje sobie ułożyć życie na nowo.

diablo

A w ringu? Cóż, co się stało, to się nie odstanie. Nie da się ukryć, że czas nie działa na korzyść „Diablo”. Włodarczyk dwa razy zdobywał tytuł w wadze junior ciężkiej, w sumie wygrał osiem walk o mistrzostwo świata, w tym kilka za naprawdę dobre pieniądze. Złe decyzje biznesowe i delikatnie mówiąc dość luźne podejście do pieniędzy sprawiły jednak, że dziś były czempion nie ma żadnych oszczędności. Wszystko może się zmienić 21 października, kiedy w Newark zmierzy się z Muratem Gasijewem, mistrzem IBF, w ramach turnieju World Boxing Super Series. Sprawa jest jasna: dla Włodarczyka to ostatnia z ostatnich szans i na tytuł, i na duże pieniądze.

Włodarczyk ma szanse na wygraną z Gasijewem, pod warunkiem, że zaboksuje o niebo lepiej, niż w ostatnich występach. Ta walka pokaże, czy były to tylko wypadki przy pracy, czy Diablo zwyczajnie się starzeje – mówi Momot. – Jeśli będzie boksował aktywnie i przetrwa szturm Gasijewa, a umiejętności na pewno mu na to starczy, to jest w stanie sprawić niespodziankę. Jeśli jednak zaboksuje tak jak w dwóch ostatnich walkach, to nie ma żadnych szans.
– Ja Włodarczykowi nie wróżę sukcesu w tej walce. Gorzej, myślę, że zaliczy pierwszy nokaut w karierze – dodaje Miszkiń. – Diablo jest już po najlepszym czasie w swojej karierze, a z takim rywalem, jak Gasijew nie walczył jeszcze nigdy.

Mateusz Masternak – bez zwycięstw, bez promotora

Przez długi czas jego kariera rozwijała się wręcz modelowo: kolejne wygrane walki, prawie same nokauty, widowiskowy styl i wyjątkowa pewność siebie przed kamerami. „Master” sięgnął po pas mistrza Europy wagi junior ciężkiej i był naprawdę blisko walki o mistrzostwo świata. W Moskwie przegrał jednak z Grigorijem Drozdem, tym samym, który potem odebrał „Diablo” jego pas WBC oraz znokautował Łukasza Janika.

Od tego momentu już nic w karierze Masternaka nie było jak należy. Przegrał z Kalengą walkę o tymczasowe mistrzostwo świata, przegrał z przeciętnym Johnnym Millerem, przegrał z Tony Bellew starcie o mistrzostwo Europy… W międzyczasie pojawiły się kłopoty z promującą Polaka grupą Sauerland, co ostatecznie skończyło się rozwiązaniem kontraktu. W tym roku wprawdzie pokonał dwóch średniaków na galach w Polsce, w rankingu WBO wciąż jest w pierwszej dziesiątce. Ale jego nazwisko w kontekście poważnych pojedynków jakoś się nie pojawia…

– Mateusz wciąż jest w dobrej formie i nie można go jeszcze przekreślać – uważa jednak Miszkiń.

Mariusz Wach – twardziel na dopingu

Jeden z największych talentów polskiego boksu. Przynajmniej, jeśli chodzi o wymiary – 203 centymetry wzrostu i 115 kilo żywej wagi. Wach w ringu zasłynął przede wszystkim piekielnie twardą szczęką. Przez 12 rund niemiłosiernie obijał go na przykład Władymir Kliczko, który prawie wszystkie swoje walki wygrywał przed czasem. Polak przetrwał ukraińską nawałnicę, choć sam wielkiego zagrożenia nie stanowił. Potem wyszło na jaw, że wspomagał się przy tym niedozwolonymi środkami. Podejrzenia były także po drugiej walce Wacha o mistrzostwo świata – z Aleksandrem Powietkinem. Przebieg pojedynku również był podobny – jeśli Polak blokował ciosy czempiona, to głównie twarzą. Tym razem nie dotrwał do ostatniego gongu, ale 11 rund i tak przetrzymał.

W tym roku Wach niespodziewanie wygrał na punkty w Niemczech z zawodnikiem gospodarzy Erkanem Teperem. W święto niepodległości zmierzy się z niepokonanym Jarrellem Millerem. Gdyby znów sprawił niespodziankę, być może po raz kolejny dojdzie do walki o pas. Ale trudno się spodziewać, żeby takie starcie mogło wyglądać inaczej niż te z Kliczką i Powietkinem.

– Taki bokser, jak Mariusz zawsze ma szanse. Potrafi przyjąć bardzo mocny cios, ma także czym uderzyć. W ostatnich walkach poprawił agresywność, czego zawsze mu brakowało – przypomina Miszkiń.

Tomasz Adamek – byle dutki się zgadzały

„Góral” wielkim bokserem był. To nie podlega dyskusji. Jako jedyny polski bokser zdołał zdobyć pasy mistrza świata w dwóch kategoriach wagowych i walczyć o tytuł w trzeciej. Lekcja, którą dostał od Witalija Kliczki była bardzo bolesna, ale największa wypłata w karierze z pewnością podziałała pocieszająco.

Po porażce w walce o tytuł wagi ciężkiej Adamek stoczył kilka niezłych pojedynków w USA, po czym rozpoczął się zjazd. Jednogłośnie na punkty uległ Głazkowowi, potem zdominował go Artur Szpilka i znokautował Eric Molina. W czerwcu „Góral” walczył z Solomonem Haumono. Kibice na pustawych trybunach w Gdańsku byli świadkami średniego widowiska. Brutalna prawda jest taka, że w sukcesy Adamka wierzy już chyba tylko garstka najwierniejszych kibiców. Ostatnio plotkuje się o romansie boksera z Gilowic z federacją KSW. Cóż, Adamek to góral, więc jeśli dutki będą się zgadzać…

adamek szpila

Artur Szpilka – mniej fejsa, więcej pokory

Szpilka to niesamowity talent – bez dwóch zdań. Kłopot w tym, że oprócz talentu do boksu ma także wyjątkową umiejętność radzenia sobie w mediach społecznościowych. W efekcie jego fanpejdż ma znacznie więcej polubień niż chyba wszystkich pozostałych polskich bokserów razem wziętych. To nie wszystko – „Szpilę” obserwuje prawie dwa razy więcej niż na przykład Kamila Grosickiego, czy Joannę Jędrzejczyk, podobne zasięgi generują Justyna Kowalczyk, Kamil Stoch czy Agnieszka Radwańska! To daje ogromną popularność i niemałe pieniądze. Nierzadko także powoduje szybki wyrzut wody sodowej do organizmu.

Artur Szpilka w mediach jest piekielnie pewny sobie, problem w tym, że ring mocno weryfikuje jego słowa. Po zwycięstwie nad Adamkiem Szpilka doszedł do pojedynku o mistrzostwo świata z Deontayem Wilderem. Przez pewien czas dawał radę, ale i tak zakończył starcie na deskach w 9. rundzie. Jeszcze krócej wytrzymał z Adamem Kownackim, którego miał zjeść na drugie śniadanie.

Co dalej z karierą „Szpili”? Choć między nim, a Tomaszem Adamkiem jest 12 lat różnicy, to także w przypadku Artura coraz częściej słychać o KSW…

Rafał Jackiewicz – kolejny skok na kasę

Był mistrzem Europy, walczył o mistrzostwo świata. W przypadku gościa, który po ciosie nożem w serce miał w ogóle nie nadawać się do sportu – całkiem nieźle. W ogóle kariera „Mistrzunia” to dowód na słuszność powiedzenia „sky is the limit”. Jackiewicz wybitnym bokserem nigdy nie był, ale nadrabiał pewne braki niesamowitą wolą walki i charakterem. Tak było choćby w starciu z Delvinem Rodriguezem, której zwycięzca miał zdobyć prawo boksowania o mistrzostwo świata. W szóstej rundzie Jackiewicz przyjął cios, który powaliłby konia, a po nim całą serię kolejnych. Cudem to przetrwał, a potem wyszarpał wygraną. Nie wygrał umiejętnościami, a właśnie serduchem.

jackiewicz

40-letni Jackiewicz często podróżuje na gale w różnych częściach świata, co kilka miesięcy boksuje też w Polsce. Z ostatnich 10 walk przegrał 6, ale znokautował choćby jedną z nadziei polskiego boksu – Michała Syrowatkę.

„Mistrzunio” mówi wprost: kasa musi się zgadzać. Teraz właśnie podpisał kontrakt na walkę o mistrzostwo Unii Europejskiej w Hiszpanii. Do ringu ostatnio wychodził przy dźwiękach piosenki „Wesołe jest życie staruszka”…

Adam Kownacki – co zbuduje na sensacji?

Urodził się w Łomży, ale całą karierę boksuje w USA. I to z bardzo dobrym skutkiem. 28-latek ma na koncie 16 walk, 16 zwycięstw i 13 nokautów. Najcenniejszy jest oczywiście ten ostatni – w pojedynku z Arturem Szpilką. Wcześniej także jednak nie obijał ogórków – jego trzej wcześniejsi rywale: Joshua Tefte, Jesse Barboza i Danny Kelly łącznie mieli na koncie 39 zwycięstw i 3 porażki.

Kownacki po sensacyjnym zwycięstwie nad Szpilką dołączył do elity. Jest notowany w pierwszej piętnastce rankingu federacji WBC, co oznacza, że w każdej chwili może zostać wybrany przez Deontaya Wildera jako rywal do dobrowolnej obrony. Nie ukrywa, że jego celem jest mistrzostwo świata, o którym marzy od dziecka.

Sosnowski, Wawrzyk, Saleta – to se ne vrati

Przemysław Saleta do ringu wrócił po siedmiu latach, na walkę z Andrzejem Gołotą. Wygrał, więc sprawdził się także z Tomaszem Adamkiem. Po porażce zakończył karierę. Teraz większą część roku spędza w Tajlandii, gdzie prowadzi treningi muay-thai.

Inny były mistrz Europy wagi ciężkiej Albert Sosnowski jeszcze rękawic nie odwiesił, ale to tylko kwestia czasu. „Dragon”, podobnie jak Jackiewicz, z kariery wycisnął 150 procent. Kiedy zaczynał, nikt nie postawiłby złamanego grosza, że Sosnowski zostanie mistrzem Europy i dojdzie do walki o mistrzostwo świata (przegranej, ale bez wstydu). Jego kłopot polega tylko na tym, że nie wie, co ze sobą zrobić po karierze, więc ją bez sensu kontynuuje. Z ostatnich 10 walk wygrał trzy, z jednym niemal debiutantem i dwoma rywalami, którzy łącznie przegrali 25 walk. Z kolei z gościem o bilansie 25 zwycięstw – 61 porażek… zremisował.

Andrzej Wawrzyk, który właśnie skończył 30 lat, na papierze wygląda znakomicie. Ma 33 zwycięstwa i 1 porażkę, w walce o mistrzostwo świata. 25 lutego miał po raz kolejny bić się o pas, tym razem z Deontayem Wilderem. Miesiąc wcześniej wpadł jednak na stosowaniu dopingu. Można po czymś takim odbudować karierę, ale łatwe to z pewnością nie będzie.

Maciej Sulęcki – cała nadzieja w Striczu

„Striczu” ma 28 lat i jest notowany w ścisłej światowej czołówce. Wygrał wszystkie 25 pojedynków. Słabe punkty? Ciężko wskazać. Przez długi czas był to brak nokautującego ciosu – w pierwszych 18 walkach zaliczył tylko trzy nokauty. Troszkę się jednak pozmieniało – ostatnich siedmiu rywali kończył przed czasem. A nie da się ukryć, że to właśnie niedawni rywale byli najmocniejsi. Zaczęło się od tego, że Sulęcki zakończył karierę byłego mistrza Europy i pretendenta do tytułu mistrza świata Grzegorza Proksy (7. runda). Potem pokonał czterech rywali w USA, w tym niepokonanego w 24 walkach Hugo Centeno Jr. W czerwcu zdemolował w niespełna trzy rundy Damiana Bonellego (23-1), po czym… wdał się w pyskówkę z promotorami!

sulecki

Na takie walki szkoda czasu. Tylko czołówka, bo resztę kończę do 3. rundy. Brawo ja! – skomentował, po czym dodał, że jest gotowy do walki z każdym rywalem, nawet Giennadijem Gołowkinem, albo… mistrzem wagi ciężkiej Anthonym Joshuą. – Zasługuję na duże walki za duże pieniądze. Czekam na ruchy promotorów. Szkoda mi zdrowia na walki z frajerami. Jestem zawodnikiem wagi junior średniej, w średniej mogę walczyć tylko o tytuł. Do Joshuy też bym wyszedł przy odpowiedniej propozycji, nie ma problemu. Nie takich się uwalało – wypalił.

Maciej Sulęcki to w tym momencie najbardziej perspektywiczny polski pięściarz. Myślę, że jest w stanie wygrać z każdym w wadze super półśredniej i prawie każdym w średniej – ocenia Piotr Momot. – Jedyne czego może mu zabraknąć w walkach ze światową czołówką to doświadczenie. Boksersko jest gotowy.

Gdzie ta młodzież?

Przez ostatnie kilkanaście lat każdy talent, kiedy tylko się pojawił, był wyłapywany przez promotorów boksu zawodowego. Boks amatorski nie mógł młodym zaoferować nic, poza marzeniami o medalach wielkich imprez. Sponsorów nie było, a stypendia wypłacane przez Polski Związek Bokserski – były skandalicznie niskie.

W efekcie boks amatorski w Polsce w zasadzie dogorywa. Na medal igrzysk olimpijskich czekamy od 1992 roku i nie wygląda na to, żebyśmy niedługo mieli się doczekać. Liga, bokserska, w której w dawnych latach boksowały największe gwiazdy polskiego boksu, a wcale nie tak dawno choćby Władymir Kliczko, od dawna nie istnieje.

-W ubiegłym roku sparowałem z kadrą olimpijską, z zawodnikami szykującymi się do World Boxing Series. Muszę powiedzieć, że słabo to wyglądało – mówi Miszkiń.

Boks ma coraz mniej argumentów, do przyciągnięcia młodych. Sukcesów na dużą skalę jakoś nie widać, trybuny na galach coraz częściej świecą pustkami, a oglądalność boksu w telewizji dawno oddała pola MMA. Czy to znaczy, że dyscyplinę teraz czeka tylko równia pochyła? Niekoniecznie. Boks to specyficzna dyscyplina, wymagająca charakteru i dużej odwagi. Paradoksalnie, czasem im trudniej, tym lepiej.

JAN CIOSEK

KOMENTARZE (26)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
keptna

Polski Boks nie istnieje odkad przestal boksowac Golota no i moze Adamek za najlepszych lat. Innych nie licze bo liczy sie tylko waga ciezka.

LOBO

Ale bzdury. Jest słabo, ale kilku na poziomie mistrzowskim mamy bądź mieliśmy. Gołota był świetnie wyszkolonym pięściarzem, ale w historii zapisał się jako ten, który przegrał wszystkie najważniejsze walki, nawet te, których przegrać się nie dało. Widać do teraz funkcjonuje legenda Gołoty niż to, co rzeczywiście osiągnął.

jarkwas

Polska jest potęgą w boksie. 18 mistrzostw świata i 22 wicemistrzostwa. W piłce nożnej 0 mistrzostw.

Kefas

Warto byłoby wspomnieć o drugim największym obecnie talencie w boksie. Młodszym o trzy lata od troche przehypowanego Sulęckiego. Mianowicie o Adamie Balskim. http://boxrec.com/en/boxer/665165

Polecam śledzić jego poczynania. Mega perspektywiczny zawodnik. Praktycznie bez słabych punktów. Przyszły mistrz świata.

LOBO

Ostro odleciałeś z tym Balskim. Fajny w ataku, ale tylko w ataku. Jeżeli uważasz, że nie posiada on słabych punktów to musisz się jeszcze o boksie wiele nauczyć. Jedyny pięściarz bez słabych punktów w tej wadze jak i prawdopodobnie w całym boksie to Usyk.

Kefas

Synku. Oglądałem bok już wtedy kiedy ty na chleb mówiłeś bep. Także nie siej fermentu i skoncz odrabiac przyrke na jutro.

LOBO

No, fajnie i co z tego? Wszyscy chodza do szkol, a wiekszosc i tak nic z niej nie wynosi. Wiec jezeli tylko ogladales boks, to ok, ale jak chciales sie czegos o nim dowiedziec to zmarnowales duzo czasu.

Antonio20

„Rok później Polak zrobił skok na kasę, mierząc się z Oleksandrem Usykiem. Ukrainiec wielkich szans mu nie dał, ale co „Główka” zarobił, to jego…”
Czyli walka z jednym z najlepszych zawodników w dywizji to jest skok na kasę? Czyli powinien poobijać wiele ogórków, a nie skupić się na sportowych ambicjach tak?
Nie rozumiem tej szydery w tym wypadku

LOBO

Przecież ten Ciosek to klaun. Już wcześniej pisał bzdury o boksie. Głowa to obecnie najlepszy polski cruiser, a Usyk to prawdopodobnie najlepszy pięściarz w ogóle. Przecież to jak rozprawił się z Huckiem to był boks na absolutnie najwyższym poziomie. Chłop jest wielki, bardzo dobrze wyszkolony technicznie, psychika na poziomie mistrzowskim, nie podpala się i trzyma się planu, wspaniale porusza się na nogach, dobry w obronie i niesamowicie dobry w ataku. Po tym jak zadaje ciosy widać, że mamy do czynienia z kimś absolutnie wyjątkowym, potrafi dostosować się do przeciwnika, wywiera presję przez 12 rund czego nie potrafi nikt w najwyższych kategoriach, ponieważ świetnie zarządza swoimi siłami składając kombinacje w skład, których nie wchodzą tylko mocne ciosy. Głowacki prawdopodobnie na 10 walk z Usykiem przegrywa 10, ale z każdym pozostałym cruiserem ma szansę na zwycięstwo. Już nie będę wspominać o pozostałych akapitach odnoszących się do pozostałych pięściarzy, bo to jest śmiech. O kilku nawet nie ma co wspominać w tym tekście.

slkt

Chętnie obejrzałbym piątą walkę Gołoty o MŚ. Szkoda tylko że 4 a nie 5 razy walczył o tytuł.

mazi krk

Na tą chwilę to najlepszym polskim ciężkim jest Wach

LOBO

Na jakiej podstawie? W ogóle tworzenie jakichś polskich rankingów w tej naszej dziadowskiej obecnie wadze ciężkiej to jakiś śmiech. Co z tego, że uważasz takiego Wacha za numer jeden, wyjdzie do jakiegoś mistrza to nawet nie nawiąże walki, nie mówię o zwycięstwie. Z Kliczko była jedna akcja na 12 rund, w której i tak nie trafił, a z Powietkinem robił za worek treningowy. Ten gość nie ma psychiki do walki, zupełnie jak Gołota.

Fort Czerniakowski
Legia

Wach przede wszystkim nie ma umiejętności, psychikę to może i ma, bo jest uparty jak osioł. Wach jest „bohaterem” najgorszej (w moim rankingu) walki Polaka w historii boksu Jak oglądałem jego walkę z Powietkinem czułem się jak by mi ktoś w mordę napluł. Nigdy żaden sportowiec nie upokorzył mnie swoim występem tak jak Wach. Gołota może był głupi ale jak niedawno oglądałem ponownie jego II walkę z Bowem, to tylko utwierdziłem się w tym, że to była najlepsza walka w historii polskiego boksu (jaką ja pamiętam)

LOBO

Wach nie ma ani psychiki, ani umiejętności, a do tego wszystkiego jest głupi, co zaprezentował odbierając telefon od studia polsatu będąc najebanym. Wach miał dwie szanse na przynajmniej większe pieniądze w swojej karierze, ale je spierdolił, bo jest głupi, ale o tym już mówiłem, a do tego jest leniem, totalnym leserem. Pierwsza szansa to trenował w Universum w Niemczech, a druga szansa to był kontrakt z jego ówczesnym promotorem Mariuszem Kołodziejem ale, że jest głupi to dał się omamić jakimś pajacom i ostatecznie odszedł od Kołodzieja. Prawda jest taka, że powinien Kołodzieja nosić na rękach, bo nikt nie chciałby w takiego kołka inwestować, a ten nie dość, że inwestował to jeszcze całkiem fajnie prowadził jego karierę dając mu mistrzowską szansę, a Mariuszek koncertowo to spierdolił i nasrał na rękę, która go karmiła. A co do jego walki z Povietkinem to był ten sam poziom co uciekający z ringu Gołota, bo to, że przegrał szybko z Lewisem to już nie taki wstyd. Zważywszy na to jak słaby psychicznie był Andrzej to dziwne, że w ogóle wyszedł z szatni do tej walki. Bardzo emocjonujące walki dawał Adamek gdy sięgał po pasy w półciężkiej i junior średniej, jeżeli nie oglądałeś to polecam.

mazi krk

Ja się z Tobą zgadzam całkowicie.Jest tępym klockiem,ale mimo to uważam że na obecną chwilę jest najlepszy pośród tych leszczy.Może Izu się wyrobi…Ciekawe jaki potencjał ma Kownacki

LOBO

Moim zdaniem z Izu już nic nie będzie, w takim sensie, że może dobije się do title shota, dostanie wypłatę życia i albo zakończy karierę, albo będzie obijać ogórów jeżeli ktoś zechce za to zapłacić. Kownacki natomiast jest niezły, ale mistrz z niego też nigdy nie będzie. Ale znowu nie każdy musi być mistrzem i jeżeli będzie dawać dobre walki z czołówką w ciężkiej z chęcią to obejrzę kibicując Adamowi.
Swoją drogą pierwszy raz przy okazji ostatniej mistrzowskiej walki w ciężkiej widziałem Parkera i muszę powiedzieć, że poza psychiką, która jest na absolutnie najwyższym poziomie to umiejętności ma marne. Tak sobie wtedy pomyślałem, że gdyby tak Adamek miał parę na 12 rund to obskoczyłby Nowozelandczyka. Góral oprócz niezłych umiejętności ma odpowiednią głowę do sportów walki. Oprócz tego na jego korzyść przemawiałaby schematyczność Parkera i bardzo, bardzo słaba praca nóg, widoczna przynajmniej w ostatniej walce. Niestety do takiej walki nigdy niedojdzie, a Adamek raczej nie zrobi już odpowiednio wysokiej formy aby nacierać i jednocześnie nie nadziać się na coś w końcówce.

mazi krk

Masz rację.Najlepszy Adamek w wadze ciężkiej to ten z Chrisen Arreolą.Pięknie go obskoczył właśnie.A potem już zjazd.Zmieniał styl z europejskiego na amerykanski☺Ale wiadomo że to Ziggy Rozalski podsunął mu Rogera Bloodwortha.

LOBO

Nie wiem czy zigy, ale z tego co wiem to Adamek od czasu wyjazdu do Usa bardzo ograniczal wydatki na przygotowania. Robil wszystko po kosztach, co jest dziwne bo o ile pewnie poczatkowo wierzyl w mistrzostwo to do tego dochodzil jeszcze aspekt zdrowotny, na ktory tez widocznie nie zwracal uwagi.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Pisanie o Głowackim, że zrobił skok na kasę to jest kurwa grube nieporozumienie.
Facet przystępując do tej walki miał pas mistrzowski, i to nie jakieś EBU tylko WBO. Usyk miał WBO interconti co ustawiało go jako obowiązkowego pretendenta, więc prędzej czy później Głowa musiałby z nim walczyć. A jak był w formie to po chuja miał czekać?

Skok na kasę to robią goście, którzy nabijają rekord na bumach, a potem wbijają na mistrza. Głowa był mistrzem.

bigDave

Dobry artykul! Niektorzy czepiaja sie pojedynczych zdan ale jako calosc jest tu bardzo duzo prawdy. Bez cukrzenia i zludnych nadzieji. Brak wzmianki o Izu ale podobnie jak Kownacki, nie widze tu mistrza.

Niestety, dla wielu z tej listy boks jest tylko praca tak jak zawod taksowkarza czy gornika. I to widac.

RobertBorowski

Sprostowanie. Diablo jednak nie rozstał się z żoną, masz stare dane. Ze dwa dni temu ich nawet widziałem razem z synem w markecie, wyglądali jak zakochana para:)

mccat

Spróbuję merytorycznie wypunktować byczki i niedokładności w artykule:
1. Diablo ma niewielkie szanse z Gassijewem, więc trudno mówić o ostatniej szansie.
2. Główka nigdy nie był uważany za wielki talent, już chyba Szpilce dawano więcej szans na wielką przyszłość.
3. Glen Johnson nie był i nie jest nikim legendarnym (za duże słowo).
4. Masternak przegrał z Mullerem na papierze. Wygrał walkę bardo pewnie, ale sędziowie go oszukali.
5. To zdanie o Wachu „Jeden z największych talentów polskiego boksu. Przynajmniej, jeśli chodzi o wymiary” to kuriozum.
6. Szpilka nie zdominował Adamka, wygrał po wyrównanej walce.
7. Szpilka nie jest niesamowitym talentem.
8. Jackiewicz od dawna już walczy tylko dla kasy, to typowy emeryt, więcej czasu spędza trenując innych i organizując zawody dla „białych kołnierzyków” niż boksuje.
9. Wawrzyk nie ma szans na sukces w ciężkiej, pokazała to walka z Powietkinem. Nie ta liga.

robi30

http://victorybetpoland.blogspot.nl/ – Trafili ostatnio kurs 127 i skana dali na bloga! polecam ich bo sam gram od 2 tygodni u nich! uczciwi są i mozna zarobic ladnie

Szczepek
Legia Warszawa

Dlaczego nie ma nic o Izu? Jeśli popracuje nad obroną to może zajść daleko. I to chyba jedyny Polski ciężki co ma sylwetkę zawodowego sportowca.

Insaciavel

Z takim kolorem skóry i nazwiskiem to pewnie nie Polak, tylko jakiś uchodźca, co najwyżej „farbowany lis”.
Oczywiście sarkazm jakby ktoś nie wyłapał

mazi krk

Też liczę na Izu.No bo kto?Czekam na prawdziwą weryfikację Kownackiego

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY