post Avatar

Opublikowane 26.09.2017 18:03 przez

Kamil Gapinski

Czego Paweł Korzeniowski uczy się od Jurgena Kloppa? Jak doszło do tego, że jeden z najlepszych polskich pływaków w historii zakochał się w Liverpoolu? Czemu nie udało mu się nigdy zdobyć medalu olimpijskiego, chociaż na igrzyskach w Atenach był bardzo blisko? Dlaczego tuż po zakończeniu kariery nie miał wodowstrętu, a wręcz przeciwnie – zaczął karierę trenerską plus zajął się triathlonem? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź poniżej.

Były rekordzista świata na 400 m stylem dowolnym Artur Wojdat powiedział w jednym z wywiadów, że przez lata po zakończeniu kariery nie wszedł do basenu, bo aż tak bardzo miał dosyć pływania. Rozumiesz go?

Tak, ponieważ po przepłynięciu dziesiątek tysięcy kilometrów można złapać wodowstręt. Mnie na szczęście to ominęło po zakończeniu kariery, ale w jej trakcie różnie to bywało. Pamiętam, że w najcięższym okresie przygotowawczym pływałem na jednym treningu po osiem kilometrów. A że miałem dwa dziennie, to tygodniowo „pękała” stówka. Przy takim obciążeniu zdarzało się, że człowiek miał wszystkiego dość. Chociaż jak po tej katordze pojawiały się odpowiednie wyniki, to oczywiście dochodziłem do wniosku, że wcześniej warto było cierpieć.

Ile kalorii dziennie pochłaniałeś kiedy byłeś w takim treningu?

Obstawiam, że jadłem pięć-sześć tysięcy plus dochodziły do tego odżywki, więc łącznie to na spokojnie z osiem.

Otylia Jędrzejczak przyznała kiedyś, że podczas wielogodzinnych treningów w basenie z nudów… wymyślała fabułę do swojej książki. Jak ty zabijałeś ten czas?

Albo skupiałem się na technice i wkręcałem sobie przy okazji, że przed kimś uciekam, albo… nuciłem sobie piosenki. Oczywiście w myślach, bo ciężko byłoby podśpiewywać podczas pływania (śmiech). Przeważnie były to utwory, które usłyszałem rano podczas jazdy na trening i wpadały mi w ucho. Chociaż naturalnie zdarzało się, że koledzy po złości wkręcali człowiekowi do głowy jakąś fatalną melodię, która potem męczyła mnie i męczyła.

Po zakończeniu kariery w zeszłym roku uznałeś, że nie robisz sobie dłuższej przerwy od sportu. Niemalże od razu skupiłeś się na trenowaniu innych i przygotowaniach dla triathlonu.

Uznałem, że kocham to pływanie tak bardzo, iż nie mógłbym mieć z nim dłuższego rozbratu. Owszem, po igrzyskach w Rio de Janeiro trochę odpoczywałem, urodziło mi się też dziecko, więc na chwilę oddaliłem się od sportu. Ale już po jakimś czasie mnie nosiło, wiedziałem więc, że muszę wrócić na basen. Ponadto stwierdziłem, że jako głowa rodziny muszę po prostu zarabiać, a najlepiej robić coś, na czym się znam, prawda? Rozkminiłem swój biznes i jestem z tego zadowolony.

Czyli znowu nie udało ci się dłużej pospać.

Prawda. Niedawno uświadomiłem sobie, że bodajże od dwunastego roku życia wstaje na treningi po piątej rano. To oczywiście wiąże się z tym, że kładę się wcześniej, koło 22. Jestem śpiochem i kiedy budzę się niewyspany, bywam rozdrażniony. Potrzebuję mniej więcej ośmiu godzin odpoczynku, żeby potem normalnie funkcjonować.

Jakim jesteś trenerem?

Wymagającym, ale sprawiedliwym. No i podchodzącym indywidualnie do każdego pływaka. Nie robię tak, jak niektórzy szkoleniowcy, dostosowujący zawodnika do swojego planu. Ja staram się przypasować plan do możliwości danego sportowca. Za moich czasów wszyscy byli wrzucani do jednego worka, więc tego unikam. Pamiętam na przykład, że gdy chciałem pływać sprinty i łączyć to z występami na 200 m delfinem, szkoleniowcy mieli z tym problem. A przecież można to wszystko pogodzić, co znakomicie udowodnił chociażby Chad le Clos.

Słyszałem, że zdarza ci się wypraszać podopiecznych z zajęć. Za co u Pawła Korzeniowskiego można wylecieć z treningu?

Jak ktoś mocno pyskuje, a ja jestem dodatkowo niewyspany, to w takiej sytuacji delikwent ma przegwizdane (śmiech). Nie znoszę też spóźnialswa. Wiadomo, że w Warszawie zdarzają się korki, więc toleruję przyjście na trening pięć minut po czasie, ale już piętnaście – nie. A jak jeszcze widzę, że taki gość wchodzi na basen niczym królewicz, wolnym krokiem, to wtedy faktycznie ciśnienie mi skacze. Wkurza mnie też, gdy ktoś nie wyciąga wniosków z popełnianych błędów. Ja wcześniej przerobiłem chyba wszystkie możliwe jako zawodnik, więc kiedy tłumaczę danemu pływakowi, co ma robić, żeby iść do przodu, powinien mnie słuchać, bo naprawdę mówię o rzeczach, na których się znam. Niestety, różnie to bywa.

WARSZAWA 30.09.2016 LEGIA WARSZAWA - KONFERENCJA SEKCJI PLYWACKIEJ - PLYWANIE JAN PENSKO PAWEL KORZENIOWSKI LUKASZ DRZEWINSKI FOT. MARCIN SZYMCZYK FOTOPYK/ 400mm.pl

Dlaczego pracujesz akurat w Legii Warszawa?

W 2004 roku, podczas igrzysk olimpijskich w Atenach, stwierdziliśmy z Łukaszem Drzewińskim, że kiedyś chcielibyśmy zająć się szkoleniem swoich następców. On skończył karierę dużo wcześniej, więc zajął się trenowaniem i tak wyszło, że związał się z Legią. Kiedy ja powiedziałem stop, postanowiłem do niego dołączyć. Mamy podobne spojrzenie na pływanie, więc robota idzie nam dobrze. Jestem głównym trenerem, mam swoją wizję, staram się ją zrealizować. Nie chciałem być niczyim asystentem, bo moje pomysły wielu osobom ciężko było zaakceptować.

Dlaczego?

Mam wrażenie, że niektórzy szkoleniowcy w Polsce stoją w miejscu. Mimo wielu niepowodzeń, od lat trenują tak samo. Są zamknięci na nowinki, a ja je uwielbiam. To trochę jak z prowadzeniem firmy – co jakiś czas trzeba aktualizować system, bo jeśli tego nie zrobisz, twój biznes zostanie w tyle za konkurencją.

Ile osób szkolicie?

Mamy siedmiu seniorów i kilkunastu juniorów, łącznie w sekcji pływa około trzydziestu osób. Prowadzę ich właśnie z Łukaszem Drzewińskim i Robertem Białeckim. To trener, który w przeszłości ze mną pracował. Po tych traumatycznych przejściach uznał, że woli zająć się dzieciaczkami (śmiech). On pokazuje dużo techniki, i bardzo dobrze, bo w większości klubów stawia się na liczbę przepłyniętych kilometrów, co nieco niszczy juniorów. W efekcie kończą karierę mając 16 czy 17 lat. My chcemy tego uniknąć, uważamy, że młodym wieku najważniejsza jest technika, a większy kilometraż robi się za seniora, wtedy można odpalić petardę.

Twoja młodzież jest zdolna?

Tak, mam dwóch zawodników, którzy mogą załapać się już na igrzyska olimpijskie w Tokio. Choć na występ w finale będzie dla nich chyba za wcześnie.

Ty nie zdobyłeś nigdy olimpijskiego medalu, choć w Atenach niewiele ci zabrakło.

To prawda, zająłem czwarte miejsce w wyścigu na 200 m delfinem. By stanąć na podium, zabrakło mi tego czegoś. Tak zwanego błysku, który robi różnicę. Ciekawie opowiadał o nim kiedyś Adam Małysz. Tłumaczył, że od razu po wyjściu z progu wiedział, czy jest coś ekstra, czy też nie. No to u mnie, niestety, w Grecji tego zabrakło. Teraz widzę jakie popełniłem wtedy błędy. Gdybym mógł cofnąć czas, naprawiłbym je i tym samym sięgnął po krążek.

Opowiedz o nich.

Nie odżywiałem się tak, jak należy, dziś zwróciłbym dużo większą uwagę na dietę. Poza tym ciężko mi się pływało, chyba byłem ciut przetrenowany. Za mało czasu poświęcałem też na regenerację. Cóż, człowiek miał 19 lat, więc nie wiedział o życiu tyle co dziś.

Byłeś wtedy przybity?

Nie, uważałem ten wynik za sukces, byłem dzieciakiem, który rok wcześniej na mistrzostwach świata zajął chyba piętnaste miejsce, więc wykonałem spory krok do przodu.

tumblr_n09tc70j9g1sjim5po6_1280

Rok później na tym dystansie wywalczyłeś swój jedyny złoty medal mistrzostw świata, w Montrealu.

Już przed zawodami wiedziałem, że to moja szansa, którą muszę wykorzystać. Michael Phelps odpuścił tę konkurencję, nie płynął też Japończyk Takashi Yamamoto, który w Atenach był drugi, a brązowy medalista igrzysk, Stephen Parry, zakończył karierę. Siłą rzeczy byłem więc jednym z faworytów do złota. Swoją szansę wykorzystałem w 100 %.

Po tym wyczynie odbiła ci palma?

Nie, skupiłem się na tym, żeby na kolejnych dużych zawodach, w Budapeszcie, pobić rekord świata na 200 m delfinem. Niestety, nie udało się, chociaż na treningach miałem znakomite czasy, lepsze niż przed Montrealem. Nie wyszło, bo chyba znowu byłem nieco zajechany.

Po wywalczeniu złota w Kanadzie wielu uważało, że zostałeś mistrzem tylko dlatego, że Phelps nie startował na tym dystansie.

W trakcie imprezy w Montrealu powiedział na konferencji prasowej, że w przyszłym tygodniu na mistrzostwach USA pokaże, kto jest najlepszym delfinistą. Popłynął w nich jednak o dwie dziesiąte sekundy wolniej ode mnie. Słyszałem, że po wszystkim był wściekły, po wyjściu z basenu uderzył mocno ręką w ścianę, nie chciał też spotkać się z dziennikarzami na kolejnej konferencji. Pomyślałem sobie wtedy, że gdyby ze mną płynął w MŚ, to i tak mógłbym wygrać. Michael chyba też to czuł, pewnie dlatego w Kanadzie zrezygnował z bezpośredniej walki.

Teraz zamieniłeś pływanie na triathlon. Nie bałeś się uprawiać tego sportu? Bywa kontuzjogenny, a ty z kolei jesteś trochę pechowy. Kiedyś potknąłeś się na basenie i rozwaliłeś bark, innym razem złamałeś stopę podczas gry w piłkę.

Nie czułem strachu, ale faktycznie miałem już kilka sytuacji stykowych, chociaż bawię się w triathlon od niedawna. Gdy jechałem na rowerze, pare razy mijano mnie autem dosłownie o centymetry. Jeden facet krzyknął do mnie „jak coś, to ty byś się rozwalił, a nie ja”. Skrajny debilizm. Mimo ryzyka wolę tę formę ruchu niż jazdę na trenażerze. Próbowałem, średnio mnie to kręci. Jadę, gapię się na telewizor, nie ma powiewu wiatru, nie czuję wtedy przyjemności, dla mnie jest to trochę takie katowanie się. 

Jak wspominasz swój pierwszy triathlonowy sezon? Nie brakowało w nim sukcesów – w Gdyni, w charytatywnym starciu dwóch Korzeniowskich na dystansie sprinterskim, pokonałeś Roberta.

To było dla mnie udane sportowo lato. Przed pierwszym startem nie wiedziałem na co mnie stać, teraz myślę sobie, że wygląda to obiecująco, chociaż oczywiście nie brakowało problemów. Podczas zawodów w Warszawie zaliczyłem tylko pływanie i rower, już przed nimi wiedziałem, że nie mogę biec. Cierpiałem na zapalenie okostnej, podejrzewano przeciążeniowe złamanie piszczeli, nie chciałem więc ryzykować, żeby nie pognębić urazu. Pewnie jakbym wtedy wystąpił, miałbym z głowy cały sezon. Wielu amatorów popełnia taki błąd, że mimo kontuzji idzie na żywioł, na zasadzie może się uda. Na triathlonowych zawodach rzuciło mi się też w oczy, że niejeden zawodnik nie jest przygotowany na dystans, na jakim startuje. Ktoś robi połówkę Ironmana, schodzi z roweru i widzę, że ledwo biegnie, bo nie trenował wcześniej wystarczająco dobrze. Bez sensu, ten sport ma być dla człowieka przyjemnością, a nie katorgą.

uid_5227802396314ecffdafbbb1be27c29d1501943091186_width_620_play_0_pos_0_gs_0_height_348

Tobie w pierwszym sezonie startowym opadł jeden z głównych problemów początkujących triathlonistów.

Wiem do czego zmierzasz – nie muszę płynąć w tej „pralce” pełnej ludzi. Od razu idę do przodu, omija mnie to całe rozpychanie. Ja płynę 50 m w tempie około 30 sekund, dla 95 % triathlonistów jest ono nieosiągalne. To dla mnie handicap, ale pamiętajmy również, że na tej dyscyplinie najmniej mogę zyskać, szczególnie na dystansie olimpijskim, na którym głównie walczyłem. Może gdyby na nim było 3 km pływania, wychodziłbym z wody ze sporą przewagą nad większością zawodników. Ale że jest półtora, to nie wynosi ona więcej niż 10 minut, które dobry rywal może potem zniwelować na rowerze czy biegu.

Na swoim debiucie w Sierakowie po raz pierwszy w życiu płynąłeś na zawodach w piance. Jak wrażenia?

W przyszłym roku zamierzam pływać w takiej bez rękawów. Gdy je miałem, czułem jakby to ograniczało moje ruchy. Nalało mi się do środka trochę wody i za każdym razem, gdy przenosiłem rękę przy kraulu, miałem wrażenie, że dźwigam dodatkowe pół kilograma. Po kilkuset takich ruchach czułem się zmęczony.

Może źle dobrałeś piankę, może była za duża?

Nie, testowałem różne, mam wrażenie, że do każdej naleje się trochę wody.

Niebawem będziesz zajmował się też triathlonem od strony szkoleniowej.

Na początku października otwieramy w Legii sekcję pływacką dla zawodników uprawiających ten sport. Pracuję już zresztą z triathlonistami w swojej szkole „5Styl”. Zauważyłem dzięki temu, jakie przeważnie popełniają błędy. Pierwsze, co mi się rzuciło w oczy – wszyscy dużo biegają, jeżdżą na rowerze, coś tam pływają, ale zapominają o rozciąganiu. Widzę gościa X na basenie, jak próbuje obciągnąć stopę i nie bardzo mu to wychodzi. Ma za mocno zbity staw skokowy, w efekcie czego taka osoba nie będzie pływała naprawdę szybko, nawet jeśli regularnie wpada na pływalnię i robi sporo kilometrów. Elastyczność to podstawa, dzięki temu idziemy w wodzie do przodu.

Rzadko kiedy rozmawiam na Weszło z przedstawicielami innych sportów o piłce nożnej, ale z tobą muszę, bo jesteś kibicem Liverpoolu.

Uwielbiam ten klub, oglądam wszystkie jego mecze. W przeszłości zdarzało się, że patrzyłem na nie w trakcie… zawodów. Najpierw robiłem rozgrzewkę, potem miałem do startu półtorej godziny, więc odpalałem telefon lub laptopa i zerkałem co się dzieje.

Skąd ta fascynacja?

Nie będę oryginalny – wszystko zaczęło się od słynnego finału Ligi Mistrzów z Milanem. Strasznie podobał mi się wtedy charakter piłkarzy The Reds, duże wrażenie zrobił też Jurek Dudek w bramce. Później go poznałem, co było dla mnie wielkim „wow”.

Ja w sumie jestem to tego klubu… trochę podobny. Nie zawsze osiągałem sukcesy, czasem bywało gorzej, czasem naprawdę kiepsko, a mimo to nie poddawałem się i szedłem do przodu. Tak samo jest z Liverpoolem. Oczywiście przez brak sukcesów tej drużyny wielu kolegów się ze mnie podśmiewa. Dzielnie to znoszę, liczę też, że dzięki Jurgenowi Kloppowi pójdziemy do przodu. Lubię oglądać wywiady z nim. Ciekawie opowiada, poza tym The Normal One ma fajne podejście do piłkarzy. Podpatruję jak z nimi rozmawia, uczę się, a potem próbuję niektóre rzeczy przekładać na moje relacje z pływakami. Mam nadzieję, że w końcu zobaczę Niemca w akcji na żywo. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie byłem na Anfield Road. W sumie dobrze, że wyznałem to publicznie, będę miał większą motywację, by w końcu ruszyć się na ten wyjątkowy stadion (śmiech).

ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 26.09.2017 18:03 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
lesiu2802
lesiu2802

Widzę, że nie tylko ja pokochałem Liverpool podczas pamiętnego finału w Stambule. 🙂

klarenss
klarenss

te 5 min, obronę strzału Szewczenki przez Dudka i karne potrafiłem kiedyś sobie puszczać kilkadziesiąt razy w ciągu miesiąca 🙂

Forbrich-Barber
Forbrich-Barber

Jeśli pracuje w Legii, to szkoda że nie padły jakieś pytania o różnicę przygotowania pływaków i piłkarzy, oraz czy jego zdaniem zatrudnianie takich gości jak Krzepota ma sens.

711dronow
711dronow

oraz o macka jagierę

kopinavave
kopinavave

Główna różnica jest taka że plywacy trenują w basenie a piłkarze na boisku z piłkami

wojciechp2
wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.nl/ – Przedłużyli promocję jeszcze do dziś ! ostatnio trafili kurs 127 i skan mają na blogu!

kulavi
kulavi

Nie wiedziałem, że Wojtek Pawłowski oprócz posiadania zdolności lingwistycznych również pływa.

Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Dobry piłkarz, trenerska niewiadoma. Jak Selim Benachour znalazł się w Olimpii Grudziądz?

Nie ma nudy w Olimpii Grudziądz. Szefowie pierwszoligowca już po raz drugi w tym sezonie zmienili trenera i to w okolicznościach, które trudno uznać za standardowe. Zimą pisano z kolei o poważnych problemach finansowych i zaległościach wobec zawodników. Ciągle coś się dzieje, choć niekoniecznie w pożądanym kontekście. Teraz Olimpia zaskoczyła wszystkich obserwatorów. Nie chodzi nawet […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Ścieżka niezgody. O co naprawdę chodzi w zamieszaniu z Gołuchowem?

Gołuchów. Wielkopolska miejscowość licząca sobie 1200 mieszkańców. A jednak tamtejszy LKS awansował do III ligi, czyli jak na rozmiar miasteczka – bardzo wysoko. Ale w III lidze nie zagra. Upadł jego wniosek licencyjny, na czym zyskał wicelider IV ligi wielkopolskiej, Unia Swarzędz. Gołuchowianie nagłaśniają sprawę, gdzie się da, głos zabrał oficjalnie nawet prezes PZPN-u Zbigniew […]
02.07.2020
Anglia
02.07.2020

Pep Guardiola zdetronizowany. Co nie zadziałało w Manchesterze City?

Osiem porażek po 31 ligowych kolejkach – tak wygląda aktualna sytuacja Manchesteru City. Już teraz wiemy, że pod tym względem sezon 2019/20 będzie zdecydowanie najgorszym w całej trenerskiej karierze Pepa Guardioli, nawet jeśli „Obywatele” wygrają wszystkie pozostałe starcia. Jak dotąd Hiszpanowi nie zdarzyło się bowiem przegrać w ligowej kampanii więcej niż sześciu meczów. W ogóle […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Zdarta płyta Smudy. Zaraz trzeba będzie mu dziękować, że na Euro były remisy!

Chyba rozgryźliśmy Franciszka Smudę. Duża rzecz, bo to ten rodzaj człowieka, za którym normalnej osobie nadążyć nie jest łatwo. Otóż wydaje nam się, że były – ekhm – selekcjoner prawdopodobnie wymyślił sobie, iż udzieli tylu wybielających jego pracę wywiadów na temat Euro 2012, że ludzie uwierzą, iż naprawdę nie spieprzył nam tej imprezy. Ciekawa strategia, […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

„Wisła Kraków nie może być tylko na Reymonta, dotrzemy ze szkoleniem dalej”

1 lipca akademia piłkarska Wisły Kraków oficjalnie weszła w struktury spółki. Z inicjatywy Jakuba Błaszczykowskiego dyrektorem odpowiedzialnym za ten projekt został Krzysztof Kołaczyk, który w ciągu najbliższych lat ma sprawić, by „Białą Gwiazda” należała do szkoleniowej czołówki w Polsce. Panowie znają się doskonale z czasów Rakowa Częstochowa. O planach, marzeniach i obecnej sytuacji dotyczącej tego […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Cracovio, bądź poważna!

Uwaga, jeśli macie w planach czytać dzisiejszy Przegląd Sportowy w autobusie lub tramwaju, lepiej usiądźcie, żeby się nie przewrócić z wrażenia. U nas taka właśnie reakcja nastąpiła po przeczytaniu doskonałej propozycji Cracovii, którą ujawnił Antoni Bugajski. Klub z Krakowa negocjuje z rzecznikiem dyscyplinarnym PZPN-u, Adamem Gilarskim, wysokość kary za korupcję sprzed kilkunastu lat. Co zaproponowały […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

W przyszłym sezonie – 30 kolejek i ponad 40 milionów mniej dla klubów?

– Najbardziej prawdopodobne jest, że kolejne rozgrywki odbędą się w systemie ESA-30 (bez siedmiu dodatkowych kolejek oraz podziału na grupy mistrzowską i spadkową). Wówczas spokojnie wystarczy terminów, ale będzie mniej meczów, co może oznaczać mniejsze wpływy z tytułu praw telewizyjnych dla całej ligi. Obecny kontrakt zakładający grę w systemie ESA37 gwarantuje klubom w sumie ok. […]
02.07.2020
Inne sporty
02.07.2020

Znamy trasę Tour de Pologne. Krócej, ale intensywnie

Cały peleton czeka na otwarcie kolarskiego sezonu. Czekają też kibice. Ci z Polski mają w tym roku ku temu wyjątkowy powód – pierwszym wyścigiem wieloetapowym w kalendarzu World Touru jest nasza rodzima impreza, co znacznie podnosi jej rangę. Wczoraj wieczorem dowiedzieliśmy się, jaką trasą i na jakich zasadach pojadą kolarze. I choć Tour de Pologne […]
02.07.2020
Weszło
01.07.2020

Z cyklu niebywałe, a jednak: West Ham znów wygrywa z Chelsea!

Jesteś wklejony punktowo w strefę spadkową, przegrywasz właściwie mecz za meczem, twoim trenerem jest David Moyes, raczej niekojarzony w ostatnich latach ze zwycięstwami – a mówiąc uczciwie bardziej mem niż szkoleniowiec. No i jakby tego było mało, przyjeżdża do ciebie Chelsea, chwalona w tym sezonie, walcząca o Ligę Mistrzów, niepokonana od pięciu spotkań. Gdzie szukać […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Grają bez trenera, są w strefie barażowej. Pierwsza liga, styl życia

Osiem meczów – tyle wynosiła jeszcze niedawno passa GKS-u Tychy bez wygranej. Tyszanie byli w rozsypce, od marca prowadził ich dyrektor sportowy, który otwarcie przyznawał, że nie ma na to zajęcie ochoty. Teraz jego rolę przejęli tymczasowi szkoleniowcy, więc na dobrą sprawę GKS od czterech miesięcy nie mają pierwszego trenera. I co? I właśnie dostali […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Mladenović w Legii, czyli kontynuacja rozsądnej polityki transferowej

Stało się to, o czym mówiło się od jakiegoś czasu. Filip Mladenović został piłkarzem Legii Warszawa. Serb nie przedłużył kontraktu z Lechią, bo ta nie była w stanie mu płacić (albo obiecać) tyle, ile chciał piłkarz, a on sam wiedział, że chcieć może dużo. Ma za sobą świetny sezon, jest w trakcie co najmniej dobrego, […]
01.07.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE – GOŚCIEM MACIEJ SAWICKI

01.07.2020
Blogi i felietony
01.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Kluby z niemieckiej Bundesligi. Hiszpańskiej LaLiga. Włoskiej Serie A. Kluby z angielskiej Premier League oraz oczywiście niezawodne kluby węgierskie. Jeśli mielibyśmy w tym gronie wskazać niepasujący element, nie byłoby to szczególnie wielkie wyzwanie. A jednak, mimo tysięcy różnic jest coś, co łączy kluby z lig TOP 4 oraz Węgier. Jest to obecność w europejskich pucharach. […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Styl wciąż nędzny, ale są punkty. Ważne zwycięstwo Miedzi Legnica

Najpierw cenny remis z Wartą Poznań, teraz ważne zwycięstwo z Puszczą Niepołomice. O stylu gry Miedzi Legnica trudno mówić w ciepłych słowach, ale solidne punktowanie po rozstaniu z Dominikiem Nowakiem może oznaczać, że zadziałał osławiony efekt nowej miotły i legniczanie pod wodzą Ireneusza Kościelniaka jednak na finiszu sezonu nie wylecą poza miejsca barażowe, zachowując tym […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

Awans? A po co to komu! Olimpia stawia na PJS, trener i piłkarze odchodzą z klubu

Olimpia Elbląg właśnie pokonała Pogoń Siedlce 1:0, umacniając się na miejscach barażowych w drugiej lidze. Pokonała ją składem, w którym znalazło się miejsce dla aż sześciu młodzieżowców, w tym dla jednego 16-latka. O ile w większości przypadków powiedzielibyśmy: „wow, kapitalna sprawa, cóż za odwaga”, tak tu ciężko o taką ocenę. Dlaczego? Dlatego, że elblążanie o […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

„Branie czołowych ekstraklasowców może Legii nie wystarczyć na puchary”

Jerzy Podbrożny nie był zachwycony ruchami Aleksandara Vukovicia na początku sezonu, ale dziś przyznaje, że serbski trener się obronił. Czterokrotny mistrz Polski i dwukrotny król strzelców Ekstraklasy komentuje też sprowadzenie Filipa Mladenovicia (które nie jest jeszcze oficjalne, ale coraz bardziej prawdopodobne) i politykę transferową nastawioną na przejmowanie czołowych ligowców, szykowane odejście Michała Karbownika, szanse Legii […]
01.07.2020
Weszło
01.07.2020

To już pewne: Wójcicki zagra w Zagłębiu. Znamy szczegóły transferu

Spekulacje o tym, że Jakub Wójcicki trafi do Zagłębia Lubin, ciągnęły się niczym odwiedziny teściowej. Ale według naszych informacji temat jest już zamknięty. Boczny obrońca faktycznie trafi do „Miedziowych”, którzy wygrali walkę o niego z dwoma – a w zasadzie nawet trzema – ligowymi rywalami. Znamy także szczegóły dotyczące tego transferu, który lubinianie ogłoszą zapewne […]
01.07.2020