10 piłkarzy, którzy mogliby już się nie wygłupiać i coś strzelić
Weszło

10 piłkarzy, którzy mogliby już się nie wygłupiać i coś strzelić

Czekaliśmy bardzo, bardzo długo, ale chyba najwyższa pora wziąć sprawy w swoje ręce. Przed nami 10. kolejka ekstraklasy, czas skończyć z przymykaniem oka i udawaniem, że wszystko jest w porządku. Poniżej znajdziecie listę 10 gości, którzy nie kwapią się z wpisaniem na listę strzelców, a kiedyś pokazywali, że potrafią to robić. Postanowiliśmy poszczuć ich tak zwaną klątwą Weszło. Czyli tak naprawdę pomóc. 

Pewnie doskonale wiecie, jak to działa. Wytykamy Możdżeniowi – a dokładniej komentatorom, którzy mówią o jego grze – że prędzej doczekamy się fali upałów w listopadzie niż jego gola z dystansu, dlatego powinien przemyśleć swoje próby. Możdżeń pakuje brameczkę. Zastanawiamy się, czy Krasić już na dobre zapomniał, jak się strzela. Krasić trafia. Kręcimy bekę, że Cebula to piłkarz specjalnej troski. Cebula gra mecz życia. Przykłady można mnożyć, ale sam schemat chyba jest czytelny.

Panowie, nie dziękujcie, po prostu zróbcie swoje.

ŁUKASZ MADEJ – bez gola w ekstraklasie od 3305 minut (statystykę podajemy za ekstrastats.pl)

Może i nigdy nie był typem goleadora, ale coś tam potrafił dorzucić do dorobku swoich drużyn. W najlepszym sezonie strzelił 6 bramek dla ŁKS-u, łącznie nastukał ich w lidze 39. A gdy doliczymy asysty, wypracowanie dwycyfrowej liczby trafień nie jest mu obce, tylko ostatnio jest z tym zdecydowanie na bakier – jedna asysta w tym sezonie, dwie przez cały poprzedni. No nic, przypominamy ostatnie trafienie. No i o tym, że jeszcze nie jest na emeryturze.

ROMAN GERGEL – bez gola w ekstraklasie od 2053 minut 

Gra tak, że musieliśmy się upewnić, czy aby na pewno strzelił kiedyś cztery gole będącemu w sztosie Piastowi. Tak jak Madej po raz ostatni trafiał jeszcze w barwach Górnika Zabrze. Źle podziałała na niego przeprowadzka na wieś, zagubił się w polu kukurydzy. Gdyby doliczyć pierwszą ligę, jego bilans wyglądałby trochę lepiej, bo chwilę przed tym, jak zamienił Zabrze na Niecieczę, trzy razy trafił na zapleczu.

Ku pokrzepieniu serc pocztówka z przeszłości.

GIORGI MEREBASZWILI – bez gola w ekstraklasie od 1812 minut

Kilka asyst w tym czasie zaliczył, ale generalnie zjazd. Oczywiście gagatek jest doskonale znany, choćby z popisów, które widzicie poniżej, ale po drodze były też inne pudła. W sumie to dość niezwykłe połączenie niezłego piłkarza i fatalnego snajpera. Panie Giorgi, pobudka.

RAFAŁ WOLSKI – bez gola w ekstraklasie od 1584 minut 

Lepiej sprawdza się, gdy ktoś akcję kończy za niego, no ale jeśli mówimy o kandydacie do gry w reprezentacji, no to nie wypada nie wspominać o takim ograniczeniu. Nie musi od razu ładować po okienkach jak kiedyś z Lechią, wystarczy, że dostawi nogę i będzie miło. Ale jeśli mógłby powtórzyć, to oczywiście się nie obrazimy.

GRZEGORZ PIESIO – bez gola w ekstraklasie od 1306 minut

Potrafił ładować bramki nie tylko na zapleczu, pierwszy sezon na salonach w barwach Łęcznej również miał dość udany, trafił wtedy sześć razy. Ze Smudą żył trochę jak pies z kotem, wiosną nie grał u niego zbyt regularnie, ale przeprowadzka do Gdyni powinna sprzyjać nawiązaniu do wcześniejszych osiągów. Czekamy.

Jeśli myśleliście, że nie znajdziemy efektownej bramki, której autorem jest Piesio, to jesteście w błędzie.

FLAVIO PAIXAO – bez gola w ekstraklasie od 1300 minut

Podobno królewicz ostatnio trochę się obraził, że dostał zmianę z Jagiellonią. Trzeba mieć tupet, by tak postąpić, gość jest przecież tak bezproduktywny, że aż żal patrzeć. Szczególnie, że szaleje Marco, chyba warto podpatrzeć u brata jakieś detale. Chłopie, zaniżasz poziom. Przecież ktoś kiedyś zrobił o was filmik i nazwał go „Best Twins in Football”.

MARCUS DA SILVA – bez gola w ekstraklasie od 1280 minut

Jesienią poprzedniego sezonu był gwarancją naprawdę porządnego poziomu. A nawet odkryciem, pomimo że jest już po trzydziestce i to nie od wczoraj. Ale coś się zacięło, doszły też problemy ze zdrowiem. Przypomniał sobie, jak się strzela z Midtjylland. Jednak w lidze od dłuższego czasu daje za mało.

ŁUKASZ ZWOLIŃSKI – bez gola w ekstraklasie od 1212 minut

No dobra, w tym przypadku raczej nie pomożemy. Tu już chyba trzeba wykręcić numer do egzorcysty.

KONSTANTIN VASSILJEV – bez gola w ekstraklasie od 1144 minut

A wystarczyło zamienić na gola jakiegoś karniaczka. Trochę przykro patrzy się dziś na Estończyka, przecież mówimy o jednym z dwóch najlepszych piłkarzy poprzedniego sezonu. Oczywiście nie wymagamy, by grał aż na takim poziomie, ale prawda jest taka, że gdyby dawał 50% tego, co wtedy w Jadze, byłoby dobrze.

Nie wiemy, czy Waldemar Fornalik zdejmie mu bana na karne, dlatego przypominamy – z wolnego też potrafisz.

MIROSLAV COVILO – bez gola w ekstraklasie od 1093 minut

Niby najbardziej defensywnie usposobiony z wymienionych przez nas zawodników, no ale przecież wielokrotnie pokazał, że potrafi. Strzelił 20 goli w 91 występach w Cracovii, to naprawdę sporo. Rządzi w powietrzu, przy stałych fragmentach jest na wagę złota. Ma wrócić do składu na mecz z Wisłą Płock. Na pewno się Cracovii przyda.

Trzeba jeszcze raz popracować głową.

***

10 nazwisk. Spokojnie moglibyśmy wymieniać dalej, ale to, czy klątwa dalej działa, postanowiliśmy sprawdzić na niezbyt licznej grupie. Dobra, my swoją robotę wykonaliśmy. Wywołaliśmy ludzi do tablicy, czekamy na efekty. W poniedziałek wieczorem po ostatnim meczu kolejki z powyższej listy powinno zniknąć kilka nazwisk.

No dobra, jak zniknie jedno, też będzie w porządku.

Fot. FotoPyK