Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

2016 był truskawką na torcie polskiej piłki. Pierwszy raz w XXI wieku taktyka „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor” została na finałach wielkiej imprezy zarzucona. Całe pokolenie kibiców przekonało się, że polski klub może awansować do Ligi Mistrzów również bez wczytywania sejwa w FM-ie. 

Futbol porwał nadwiślańskie plemię. Pazdan stał się najbardziej popularnym łysym od czasów Kojaka. Ale w 2017 roku zamiast kontynuacji przyszło wyrównanie.

W Europie musieliśmy uznać wyższość klubów z Azji. Ekstraklasa pierwsze tygodnie grała w rytm mambo nr 0:0. VAR okazał się w obsłudze trudniejszy niż kontrola piłki w Sensible Soccer. Podczas młodzieżowego Euro u siebie włączyliśmy się do walki o zaszczytnej walki miejsca 10-12. Nawet kadra Nawałki zagrała swój najsłabszy mecz od czasów, gdy pan Adam powoływał zawodników Dolcanu Ząbki.

Dlatego z pełną świadomością i przekonaniem twierdzę, że najlepsze, co zdarzyło się w hiobowym dla polskiej piłki 2017 roku, to Górnik Zabrze.

Ich awans do Ekstraklasy sam w sobie jest scenariuszem na film akcji z lat 80tych typu „Quest” z Jean Claude’m Van Dammem. Gdy wszelkie nadzieje poszły się już upić z żalu, gdy zaprzepaszczono przedostatnią, ostatnią i ostateczną szansę, Górnik udowodnił, że czasem i szanse czysto matematyczne mogą stać się realne.

Screen Shot 09-21-17 at 07.14 PM

30 kwietnia. Szanse Górnika tak małe, że Mogielowi nie zmieściły się w 140 znakach

Powiedzieć, że Zabrze było głodne Ekstraklasy, to jak powiedzieć, że Pogoń Szczecin dawno nie wygrała żadnego trofeum. Ludzie w Zabrzu są zwariowani na punkcie swojej dumy. Świetnie wyliczył Michał Sadomski w swoim wtorkowym „Rozliczeniu”:

Już dziś – ledwie po pięciu meczach – Górnik osiągnął lepszy wynik pod względem łącznej frekwencji u siebie (110 886) niż sześć zespołów w całym poprzednim sezonie. A konkretnie Ruch Chorzów (109 500), Pogoń Szczecin (104 577), Wisła Płock (101 601), Piast Gliwice (91 431), Bruk-Bet Termalica Nieciecza (66 592) i grający w Lublinie Górnika Łęczna (65 562). I teraz najlepsze – już wczoraj, na 13 dni przed przed kolejnym meczem w Zabrzu z Piastem Gliwice, Górnik sprzedał wszystkie bilety. A to oznacza pięć sold-out’ów na sześć możliwych.

Frekwencyjna demolka. Ja dodam, że gdyby Górnik utrzymał tą średnią, porównując do średnich z zeszłego sezonu byłby w setce najchętniej oglądannych drużyn Europy, przed drużynami z Premier League, Serie A, La Liga, Galatasaray. Screen Shot 09-21-17 at 03.28 PM

źródło: http://www.european-football-statistics.co.uk/attn.htm

Nierealne jest myśleć, że dowiozą taką średnią do końca, ale przecież ile było głosów, że stadion jest znacznie za duży? Mnóstwo. Sam wątpiłem. A teraz okazuje się, że jest potrzeba go rozbudować.

Wciąż za większy wyczyn na trybunach uważam to, co robi Widzew w III lidze, ale aktualny Widzew piłkarsko ma problemy z Kaczkanem Morąg, podczas gdy aktualny Górnik to najefektowniej grająca drużyna w Polsce. Ofensywna, wychodząca na boisko jakby na przekór tym wszystkim meczom według schematu „zagrać na zero z przodu, a z tyłu coś wpadnie”. Banda charakterna, bez kompleksów, rzucająca się do gardła i walcząca do końca. Może Górnik Zabrze nie grzeszy wyrachowaniem, ale emocji jest co nie miara w każdym ich meczu.

Zresztą, może przesadziłem z tym wyrachowaniem? Jak najlepiej w Polsce wykonuje się stałe fragmenty gry, z samych rzutów rożnych potrafił ukręcić siedem bramek, to może i góruje cwaniactwem?

Podczas gdy niektórzy kibice, piłkarze i prezesi dali się nabrać, że nad Wisłą grać umieją tylko Lewandowski, Glik, Piszczek i Krychowiak, a potem już lepiej sprowadzać z Segunda Z, Superligi Nigru, reprezentacji chorwackich strażaków i Atlantydy, Górnik robi wynik Polakami. Deprecjonować grę Angulo mógłby tylko zły brat bliźniak Angulo, ale w Zabrzu są właściwe proporcje między zawodnikami rodzimymi, a graczami, którzy jeszcze rok temu słysząc „Poland” odpowiadali „You mean Holland?”.

Jakby tego mało, Górnik robi Polakami – by tak rzec – po lepszej stronie dwudziestki. To zespół młody gniewny nie tylko na nasze warunki, ale w skali europejskiej.

DKGCuIeX0AIDhPc

źródło: CIES Football Observatory

Jakby tego było mało, Górnik robi wynik zawodnikami identyfikującymi się z Górnikiem i regionem. Kto o tym słyszał w dzisiejszych czasach rozbrykanej globalizacji?

Loska w wywiadzie Szymona Podstufki o melodyjnym tytuleNajważniejsze to się nie obsrać. Ja się nie obsrałem”. Syn śląskiej legendy sceny.

Tata śpiewa śląskie szlagiery, no! Jest tutaj rozpoznawalny, ma swój zespół od dwudziestu lat. Jak miał czternaście lat, zagrał pierwsze wesele samemu. To jest jego hobby i mnie też chciał zrobić muzykantem. Jak byłem mały, chodziłem na lekcje akordeonu, gry na organach, na pianinie. Trochę obowiązków było – szkoła, instrumenty, piłka. Po pięciu latach nauki gry na instrumentach w końcu uznałem, że to nie jest to, że wolę pójść w piłkę. Granie nie kręciło mnie tak bardzo. A był już nawet taki czas, że grałem koncerty akordeonowe. Z zespołami jakimiś, na festynach, dla starszych ludzi, dla kół gospodyń wiejskich i tak dalej.Tak, bo tu w Paniówkach jest słynny w okolicy komentator meczy. Starszy gość, który robi to bardzo emocjonalnie i zawsze puszcza właśnie muzykę mojego ojca. A jak tata wchodzi na stadion, to on zawsze mówi „witamy, witamy, popularny Gienek z Paniówek, lider zespołu B.A.R.”. Huczne przywitanie, wszyscy klaszczą. Ojca tu na rękach noszą, bo jest lokalną gwiazdą. Dlatego też te szlagiery tutaj lecą.

A tu bracia Wolsztyńscy w cyklu „Piętnaście rund z Rokim” Mateusza Rokuszewskiego. Tytuł mówi wszystko: „Mieliśmy po 12 lat i jedno marzenie – żeby Górnik wyglądał tak jak dzisiaj”:

Jesteście chłopakami, którzy na murawę zeszli z trybun? Chodziliście na Torcidę?

Rafał: Na początku nie na Torcidę. Jak zaczynaliśmy jeździć na Górnik, to pieniędzy w klubie nie było prawie wcale. Wszędzie wokół była bieda, wystarczyło popatrzeć na stadion. Wchodziłeś do kibla, a tam rów wykopany i lejesz w dziurę w podłodze. Ale mimo wszystko ta otoczka była niesamowita. 15 tysięcy ludzi na meczach, na ulicach pełno osób w barwach Górnika. Nie miałeś pieniędzy, ale odkładałeś te kilka złotych dziennie, żeby pójść na Górnika w weekend. Nasz pierwszy mecz na stadionie to było spotkanie z Legią. Kibice akurat bili się z tymi z Warszawy. 80. minuta na zegarze, my na drugiej stronie na piknikach, ale i tak byliśmy zesrani i mówiliśmy tacie, że już chyba musimy jechać do domu.
Łukasz: Tak zaczęła się nasza miłość do Górnika. W składzie Jacek Wiśniewski, Sławik, Moskal, Prokop, Aleksander i tak dalej. Bieda była, ale to nam imponowało, że ci goście nigdy i tak nie odpuszczali i na boisku walczyli, dlatego kibice zawsze w to utrzymanie wierzyli, choć było ciężko.
Rafał: Potem przyszły te lepsze czasy Allianzu. To znaczy niby lepsze, ale tak naprawdę gorsze.
Łukasz: A my już wtedy w młynie. „Górniku jesteśmy z Tobą, nie opuścimy Cię!”. I płakaliśmy, gdy Daniel Mąka z Polonii strzelił w ostatniej minucie, co oznaczało spadek. W tym najgłupszym wieku złapaliśmy największą zajawkę na kibicowanie.
Rafał: Kupiliśmy sobie obaj bluzy „Torcida Knurów” i zabrakło nam hajsu na bilety na autobus. Jedziemy bez nich, przychodzi kanar – po 100 złotych mandatu. Po cichu sprzedaliśmy te bluzy po stówce i zapłaciliśmy. Rodzicom powiedzieliśmy oczywiście dopiero dwa miesiące później.
Łukasz: I od nowa ciułaliśmy grosz do grosza na te bluzy. Kompletnie zafiksowani byliśmy. Nawet na treningi przyjeżdżaliśmy, żeby na piłkarzy popatrzeć i zdjęcie sobie zrobić. Ostatnio gadaliśmy z Mariuszem Przybylskim. Teraz siedzimy razem w szatni i wychodzimy na trening, a kiedyś mieliśmy marzenie, żeby stanąć z nim do zdjęcia.
Rafał: Dlatego jak teraz przychodzą do nas chłopacy, żebyśmy się im podpisali na koszulkach, to zawsze jest radość. Kto wie, czy kiedyś my z nimi nie będziemy szatni dzielili.
Łukasz: Górnik był wtedy całym naszym życiem. Cały tydzień kręcił się wokół meczu. Jak rodzice robili nam prezenty na święta, to musiały być z herbem z Górnikiem. Jak był inny, to fajnie, ale dlaczego nie z Górnika? Ale rodzice byli mądrzy i wiedzieli, że jak będzie coś z klubu, to mają spokój.

Ja wiem, że jak są wyniki, to piłkarz cokolwiek powie, wypadnie dobrze. Pamiętam, że gdy Ondrejowi Dudzie żarło, wydawał się równym gościem, podczas gdy później wyszła słoma z butów. Ale na ten moment młodzi Górnicy wygrywają również medialnie. Zresztą, wygrywają to również Górnikowi, bo w rozmowie ze mną Konrad Nowak przyznał, że zawsze mógł liczyć na wsparcie w klubie, a przecież kontuzje go nie omijały. Tego lata znów przedłużono z nim kontrakt, choć ostatnio więcej się leczył, niż trenował. A przecież jest jeszcze inicjatywa Socios Górnik, także pokazująca fenomen piłki w Zabrzu.

Piłka na Górnym Śląsku jest w odwrocie. Wiadomo, że tutejsze kluby za PRL-u funkcjonowały w warunkach cieplarnianych, pół ligi pochodziło z regionu (sezon 68/69):

Screen Shot 09-21-17 at 03.33 PM

Te czasy się skończyły, dziś kluby z Górnego Śląska potrzebują nowej tożsamości. Czy Górnik właśnie ją znalazł?

Nie, nie wybiegajmy za daleko. Na razie mamy do czynienia z fenomenem zdolnej, dobrze prowadzonej, ale tylko i aż drużyny. Pytanie nr 1: na ile ta grupa się utrzyma? Jej trzonem są zawodnicy młodzi, po których – znając dzisiejsze realia rynkowe – niebawem zgłoszą się bogatsi kontrahenci.

Pytanie nr 2: na ile złożenie tej drużyny jest wynikiem klubowej filozofii, a na ile czynników zewnętrznych? Słyszałem teorię, według której gdyby Górnik miał forsę, jego kadra wyglądałaby inaczej. Przyjechałby czwarty najlepszy strzelec portugalskiej okręgówki. Przyjechałby Serb z jednym meczem w La Liga rozegranym dziesięć lat temu. Przyjechałby wyjątkowo żwawy jak na 43 lata Okechukwu. Ale warunków na sprowadzanie nie było, więc grano swoimi. A to zaskoczyło, dosłownie i w przenośni.

Ale jeśli gdzieś mają wyciągnąć z jesiennych sukcesów lekcję, to właśnie tu. Gdzie jak gdzie, ale tu mieli całkiem niedawno okazję odbyć praktyki z zakresu przepuszczania potężnych pieniędzy na armię zaciężną.

Włodarzom Górnika życzę zauroczenia – nie mylić z bezwarunkową miłością – posiadanym zespołem.

A potem konsekwencji.

A w konsekwencji nowej tożsamości.

***

Pamiętacie jakie baty miała zbierać od wszystkich Sandecja Nowy Sącz, grająca przynajmniej jedną rundę na wyjeździe?

Ta sama Sandecja, która jest o rzut beretem od czołówki. Sandecja, która ugrała więcej punktów w Niecieczy niż Nieciecza.

Ale ta nasza liga jest słaba.

***

Dawnych wspomnień czar. Jak robić program telewizyjny o Ekstraklasie, gdy po oczach bije, że Ekstraklasa nie ma wiele wspólnego ze sportem? Szacunek dla redakcji „Gola”, która nie pudrowała rzeczywistości. Jońca wali między oczy: „Nie była to niedziela cudów, bo grano w środę”. Otwarcie jedzie po arbitrze meczu GKS – Pogoń, który wykluczył Pokładowskiego nie wiadomo za co. Ciekawa jest też rozmówka z Węgrzynem przed innym kluczowym meczem:

– Czy was zastraszano?
– Mnie nikt nie zastraszał.

Dla fanów pokrętnego klimatu futbolu tamtych lat, prawdziwa gratka : ały mecz Hutnika z Siarką z 1995. Róbcie popcorn, wyciągajcie piwo i się delektujcie.

Leszek Milewski

Przekonaj autora, że Pokładowski słusznie wyleciał

KOMENTARZE (39)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Dexter

Niestety będę sceptykiem i napiszę, że Górnik stawia na młodych Polaków nie ze względu na filozofię, tylko przez brak pieniędzy na zagraniczny szrot.
A to, że chłopaki grają dobrze, to już inna sprawa.

Rojber Hultajski

panie Leszku ja już w swoich komentarzach nie raz pisałem o ty przypadku z powodu braku kasy a nie fiozofi klubu więc znów wybieram opcję numer 2 .ale mimo tego fajnie że ta młodzież dostaje szansę. artykuł jak zwykle z klasą.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Pisałem ostatnio na trybunie o kwestii kasy i przywiązania do barw. Generalnie szło mi o to, że piłkarze grają dla kasy. Górnik stał się argumentem przeciw mojej tezie, którego wcale nie mam zamiaru obalać… Może to wyjątek potwierdzający regułę, a może się mylę, ale tak się mylić bardzo lubię!

Urkides
Legia Warszawa

Niestety to nie i-a liga robi takie postępy, tylko Ekstraklasa się zbliżyła poziomem do I-ej ligi.
Ale też są tego pozytywy.
Otóż obowiązujący mit że trzeba mieć furę kasy na „kocurów” pęka raz po raz. Dzisiaj przykładem jest Górnik ale jest jeszcze kilka klubów które temu zaprzeczają.
ja od jakiegoś czasu uważam że w polskiej piłce nie są największym problemem pieniądze tylko beznadziejne nimi zarządzanie. Kluby potrafią pożreć i wysrać każdą ilość kasy bez wyraźnego, pozytywnego efektu, a potem stwierdzić że „piłka nożna rządzi się swoimi prawami” i „jest nieprzewidywalna”. Nieprzewidywalna może być w jednym meczu ale jak się dobrze zarządza to efekt musi przyjść. Nie w ciagu jednego roku ale wielu lat. Tylko komu w Polsce starcza cierpliwości żeby tyle czekać?
Górnik też musi przejść kryzys formy a wtedy zobaczymy jak wytrzymają kibice, działacze i dziennikarze? Tak chwalony trener Broś zostanie okrzyknięty „nieudacznikiem”, kibice będą rządać zwycięstw i wzmocnień, dziennikarze będą sobie urządzać szyderę z zawodników i trenera i działacze ogłoszą że „zespół trzeba wzmocnić” i polecą po te wzmocnienia do III ligi Portugalskiej i Hiszpańskiej albo sprowadzą „doświadczonych i ogranych w lidze”. Tak to będzie wyglądało.
Dzisiejsze pochwały zostaną dawno zapomniane a zastąpi je rwanie koszuli na piersi.
Tak to się kurwa kręci od lat.
Tylko o szkoleniu nikt się nie zająknie BO TEMAT JEST NUDNY I NIE MA BEKI.

danielmleczko

Idzie kasa na zagraniczny szrot bo prezesi dostają prowizje od menagerów tych zawodników. Najczęściej pieniądze są z budżetu miasta więc nikt tego nie kontroluje.

piotrz

Pewnie, pompowanie balonika po kilku meczach, oni nawet rundy jesiennej jeszcze nie wygrali.

Urkides
Legia Warszawa

To pompowanie balonika ponad miarę jest według mnie przejawem tęsknoty za jakimkolwiek sukcesem, za jakimś „drgnięciem” w tym naszym „mule” piłkarskim.
Ja powody do prawdziwego optymizmu widzę w tym że pojawiają się kluby w których bez wielkiej kasy prowadzi się pracę organiczną. I sa to kluby które do tej pory nie były na świeczniku. Miedź, Olimpia Grudziąc, Chojniczanka, Bruk Bet i pewnie jeszcze inne.
Górnik też wydaje się kroczyć tą drogą ale to może być złudne bo w każdej chwili może zaszumieć w głowie i powrócą „mocarstwowe” plany a z nimi długi i rozczarowania.
Jeśli mądrze zarządzane kluby bez wielkiej historii zaczną wypierać tzw głupio zarządzane „firmy” z Ekstraklasy to będzie poczatek rewolucji w mysleniu o prowadzeniu klubu w Polsce. Przestanie się pieprzyć bzdury o „braniu przykładu z najlepszych” tzn Realu, Barcy, MU,MC itp tylko zacznie się budować od fundamentów i rozsądnie.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Cieszę się, że dziś Pan Leszek znów napisał dobry tekst, bo za zeszłotygodniowy nieco się obraziłem i nie odzywałem się do Pana Leszka, ale potem zrozumiałem, że to bezsens, bo przecież się nie znamy, więc siłą rzeczy i tak nie rozmawiamy. Protest porzuciłem, a dzisiejszy tekst pokazał, że słusznie.
Sam wstęp rozszerzył mi gębę i pokazały się zęby w komplecie, naprawdę świetny.
Co do Górnika, to pytanie brzmi, czy grają swoimi chłopakami, bo tak chcieli, czy tak musieli, ale generalnie mam to gdzieś, bo bardzo lubię tą drużynę oglądać i zastanawiam się na jak długo wystarczy tego entuzjazmu i zaangażowania? Jak długo piłkarze będą opierać się pokusom nieodłącznie związanym z zostaniem „panem piłkarzem”? Jak długo pozostaną wierni barwom, wobec pojawiających się ofert grania za znacznie większy szmal? Jak długo klimat klubu pozostanie „dziewiczy” zanim wejdą interesy i interesiki na górze? Obawa jest, bo klub nie jest krezusem i różne osoby szybko zaczną się wokół niego kręcić, a takie wyniki przyciągają różne persony, jak miód osy…

DarekSzpakowski
Mariusz Szewczyk

Darek, Ty kiedyś składów nie znałeś i wyglądu zawodników w trakcie transmisji, a teraz newsy wrzucasz. Rozwijasz się.

DarekSzpakowski

Mariuszu, Pamiętam jak debiutowałeś w Wiśle Kraków, a potem próbowałeś przebić się w Ruchu. Poziom ekstraklasy to Ty nie jesteś, więc może się nie wychylylaj. A co do newsa – widzisz, tak się składa, że Marian Baszczyński to piłkarz, którego znam od dawna. Zawsze wróżyłem mu wielką karierę. Pamiętam choćby mecze w Wiśle Kraków przeciw Barcelonie, gdzie musiał zagrać na stoperze, czy z Pantajnikajosem z naszą czarną perłą Olim w składzie. Naprawdę znam się na swojej robocie, chłopcze.

danny_trejo

haha piekne, dzieki za przypomnienie… Kucharski, ktory przykleil sobie zwykly plaster na nos…

Tomasz Kurzak

Raz na rok to i kura pierdnie 😉 Gdyby nie cały splot doskonałych dla Górnika okoliczności nawet nie byłoby ich w Ekstraklasie, a włodarze po kolejnej transzy z miasta postanowili zmienić taktykę i postawić na zgrane karty 30 letnich gości, którzy kiedyś coś tam kopnęli prosto.


W Górniku nie było zbyt wielu pieniędzy to nie zatrudniano i skorzystano z tego co jest. W 99% taki scenariusz kończy się raczej spadkiem niż awansem. A tu mamy po prostu ten 1%, gdzie wypaliło, gdzie rzeczywiście ta młodzież jakoś się skleiła w drużynę. Jednak to nadal wnioski tylko po kilku kolejkach, po fajnym początku, a czas płynie nieubłaganie. Nie wiem, czy Górnik pociągnie choćby cały sezon w obecnej jakości, a co dopiero przyszłoroczne granie. Widzę w tych zawodnikach więcej chęci niż realnej jakości – nie wszystkich oczywiście. Ja nie byłbym zdziwiony gdyby zatrzymując dokładnie ten sam skład za rok spadli. Są takie meteory jak Błękitni w PP, są piękne przygody w lidze – no Leicester to będzie przykład aż zbyt prosty. Czasem żre, czasem nie. Chłopaki widzą swoje szanse, nawet Kurzawa robi liczby, a wydawałoby się, że swoje już przespał. Także nie chwaliłbym dnia przed zachodem, bo nawet jeszcze nie jesteśmy w połowie tego sezonu, a co dopiero myśleć o kolejnym. Kto grał w piłkę wie, że czasami w pewnej konfiguracji nagle najgorszy punkt gra jak z nut i się zastanawiasz – to on tak potrafi? Górnikowi się parę spraw spięło i fajnie to wygląda, ale nie doszukiwałbym się w tym prawidłowości. Nie będę zdziwiony zarówno jeśli dwóch młodych z tej drużyny zrobi duże kariery, jak i że po tym sezonie zostaną madejami, czy Boninami (to nadal optymistyczny wariant), ani, że będą się bujali po niższych ligach. Czasami na wyciąganie wniosków jest po prostu zbyt wcześnie i to jest taki przypadek.

Profesor Miodek

Ty napiszesz przypadek, ja napiszę Marcin Brosz,

gryf01

Myślę dokładnie to samo. Ile to już razy po trzech dobrych meczach wydawało się, że mamy w Polsce zespół na ligę mistrzów. Poczekajmy, zobaczymy co naprawdę z tego będzie.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Tu nie chodzi o to czy Górnik to ekipa na mistrza, na puchary czy na LM. Tu chodzi o to, że ich mecze zwyczajnie dobrze się ogląda. Jest walka, bieganie, szybkie i składne akcje, no i są gole.
O coś w naszej ESA gra może 3-4 drużyny. Reszta gra o przetrwanie na kroplówce z nc+. Więc ich celem powinna być emocjonująca gra, tak aby przyciągać ludzi czy to na stadion czy przed TV. To się przekłada na realne zyski. Niestety, ale w tym sezonie większość uparła się na taktykę murowania.
Kibic prędzej przyjdzie na ekipę przegrywającą 2:3 albo 2:4 niż na 0:1, bo ma przekonanie, że ta ekipa potrafi strzelać, więc istnieje szansa na wygraną. Nie jest przypadkiem, że na Śląsk Wrocław w ostatnich dwóch sezonach ludzie nie chodzili. Nie było goli to i kibice się odwrócili.

gryf01

Nie mówię, że Górnika nie fajnie się ogląda. Bo ogląda się fajnie. Tym bardziej, że Górnika zwyczajnie brakowało w ekstraklasie.

Mówię tylko, że za wcześnie jeszcze twierdzić, że urodziła się drużyna. Narazie są w formie i na gazie – zobaczymy jak sobie poradzą, jak przyjdzie dołek.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Trzeba pamiętać, że Ci chłopacy mieli kilka miesięcy w I lidze żeby się poznać i trochę ograć, także to nie jest taki typowy wystrzał. Owszem, jak liga rozpracuje ich stałe fragmenty, jak przyjdzie fizyczny dołek, jak Angulo się zatnie to będą typowym dżemikiem. Jednak póki co wyglądają fajnie a ich mecze ogląda się super.

vincent van cock

Tu nie chodzi tylko o przywiązanie do regionu . Wieteska jest z Warszawy i gra tak samo jak chłopaki stamtąd , tzn z pasją . Skąd ta pasja ? Na pewno dzięki kibicom , ale czynników jest więcej , jednym z nich jest to ,że nie dostali jeszcze szansy na większe zarobki w większym klubie i wciąż mają coś do udowodnienia i to nie mając żadnej w zasadzie presji na podium czy jakiś konkretny wynik , grają na luzie . Mam nadzieję ,że się mylę , ale jestem prawie pewny (na podstawie mnóstwa takich przypadków) ,że taki Wieteska jak już udowodni ,że nie jest gorszy od obecnych stoperów Legii i go odkupią to będzie to samo co np z Monetą , podobnie będzie z innymi ,którzy gdzieś wyjadą i nagle się okaże ,że coś nie gra , inny trener z inną wizją (lub z innymi pupilami) ,obce miasto , duża kasa i już jest problem. Najciekawiej będzie jak zakwalifikują się do eliminacji do pucharów : krótszy urlop ,większa presja , większa częstotliwość meczów latem i co wtedy? Z rewelacjami jest tak ,że dopóki idzie to wychodzi wszystko , samonapędzający się samograj , a potem wszystko się jebie , Ruch też był rewelacją niedawno czy Podbeskidzie.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

Taaak. Górnik Zabrze. Pierdziastokrotny mistrz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, kiedy liga ustawiana była pod Legię, a sama Legia zabierała wszystkich w kamasze.

uchol

Widzę że większość osób wypowiadających się w tym wątku, nie ma zielonego pojęcia jak powstała ta drużyna. Otóż Marcin Brosz, już od początku powtarzał, że jego celem jest przywrócenie Górnikowi dawnej chwały, a wykonawcami tego celu mieli być młodzi piłkarze z regionu. Bardzo mocno to Brosz akcentował w wielu wywiadach, jak jeszcze Górnik grał piach z emerytami w składzie. To po pierwsze. Po drugie, jakoś w połowie pierwszoligowego sezonu, młodzi zaczęli ogrywać na treningach pierwszy skład. Regularnie. Kiedy na te sławetne 6 kolejek do końca, Brosz zdecydował się wypuścić w bój mlodych, sam chyba już nie wierząc w awans, ktoś w szatni napisał na tablicy słowa : KIEDY JUŻ WSZYSCY W CIEBIE ZWĄTPILI, POKAŻ IM, ŻE SIĘ MYLILI. I te słowa na tych chłopaków podziałały. I wtedy narodziła się ta drużyna. I moim zdaniem jest to autorski, jak na polskie warunki, pomysł Brosza, jest świetnym trenerem. Zobaczcie ile on z tych piłkarzy wyciąga! Popatrzcie na Kurzawę, który u Nawalki grał ogony. Popatrzcie na niechcianego w Legii, Witeskę. Kurwa, no jak dla mnie, duży talent. Żurkowski to dopiero młokos. Trochę ponad rok temu, grał na jakichś kartofliskach. A teraz? Może jeszcze nie profesor, ale bardzo pojęty uczeń. Dwójka Hiszpanów? Obaj klasa. Są chytrzy, obaj grają z dużą gracją, jak na polskie warunki, i są bardzo skuteczni. Gdzie grali wcześniej? Jakieś greckie trzecie ligi, czy coś. Mógłbym jeszcze wymieniać, ale wszyscy już wiedzą o co chodzi – Marcin Brosz to po prostu bardzo dobry fachowiec. Niektórzy powiedzą, że to zbyt naciągane, jakieś bajkowe, trochę romantyczne. Ale taki właśnie jest ten nowy Górnik.

Rojber Hultajski

a co miał powiedzieć jak byli po spadku u nie dostał kasy na transfery

Futbolownia

Kurde ale ten fragment z magazynu GOL gdzie Kucharski opowiada o plastrze na nos i później kolejny gościu o jego specyfikacji to mistrzostwo świata! 😀 hahahahah

wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.nl/ – Trafili wczoraj kurs 178 i skan mają juz na blogu! polecam ich! sam gram z nimi od juz ponad tygodnia i trafiam!

Nenad Bjelica Zawsze Dziewica
Poznań miasto doznań

Chuj ci w dupę

Mariusz Szewczyk

Ciekawe kiedy się skończy ta moda na Górnika. To stawianie na młodych Polaków, to nie jest filozofia klubu, tylko bieda. Zresztą za jakiś czas, jak dalej będą się zawodnicy wyróżniać, to pojawią się propozycje z Cypru, Turcji, Grecji i zawodnicy zapomną o wspaniałej atmosferze, klubie. Angulo stwierdzi, że jeszcze spróbuje swoich sił na wyspie Afrodyty. A może dostaną się do europejskich pucharów, pierwsza lub druga runda i do widzenia. Jeżeli będą mieli szczęście i trafią na znany klub, to wszyscy w Polsce będą się cieszyć, że „prawie” awansowali i są super. Stopniowo frekwencja zacznie spadać i przyjdzie marazm, ale to dopiero za jakiś czas. A teraz cieszmy się Górnikiem.

Profesor Miodek

Ehhh, jak klub stawia na młodych Polaków, to jest, że to nie filozofia klubu tylko bieda. Jak klub ściąga szrot z zagranicy/emerytów, to też rzekomo z biedy, bo szrot i emeryci od młodych Polaków tańsi. Wiadomo, że w Zabrzu jest biednie, ale biednie tam było też w 2015 roku i jakoś udało się naściągać tabun szrotu z Widanowem, Ossem czy innym Kante na czele, doprawiając to jeszcze Kwiekiem, Korzymem i wiecznie młodym Janotą.

theczarek

nie chcę Ci psuć zabawy, ale niemal co roku jakiś beniaminek gra super rundę na jesieni.
wiosna zweryfikuje zapędy, para się skończy, przecież to jest taki standard, że głowa mała.
a na potwierdzenie moich słów oczywiście wystarczy prześledzić sezon Górnika w 21 lidze, to słabi piłkarze ale jak widać trener trafił z nimi w ich szczyt formy. Nie wiem jak to zrobił ale zbyt długo oglądam piłkę żeby wierzyć, że to przetrwa do wiosny.

FC Bazuka Bolencin

Jak oglądam te nagrania sprzed ponad 20 lat to brakuje mi tej przaśnej ligi na komunistycznych stadionach, piłkarzy w koszulkach rozmiaru XXL (którym nie przeszkadza granie po kostki w śniegu) zjadających samą ambicją na śniadanie obecnych nażelowanych kopaczy z fantazyjnie przystrzyżonymi bródkami, magazynu ligowego gdzie gospodarz bez ogródek mówi jak było a nie robi jakichś śmiesznych quizów z zawodnikami czy nie opowiada rozluźniających atmosferę dowcipów po kiepskiej ligowej kolejce. Było biednie ale tą ligę dało się lubić, od obecnej można dostać niestrawności (poza wyjątkami – jak tej jesieni Górnik). Zblazowanie kopaczy wielu klubów w stosunku do ich rzeczywistych umiejętności i CHĘCI (a właściwie jej braku) sięgnęło zenitu. Ale nadchodzą sądne dni, kłopoty finansowe w c+ odbiją się i na lidze. Paradoksalnie może to wielu osobom wyjść na dobre – taki przyzwoity strzał na otrzeźwienie i wyjście z tej wyimaginowanej rzeczywistości.

danielmleczko

I sprzedających mecze? :)

FC Bazuka Bolencin

Nie wiem co gorsze, sprzedawać mecze „z biedy” lub chęci dorobienia, czy być spedalona gwiazdeczka z fantazyjna fryzurka która zarabia kokosy i udaje grę, dorabiajac u buka lub pozorujac granie bo mu trener nie pasuje. Wykładnik podobny:)

JOzKSG

To wszystko zasługa Brosza że Górnik dzisiaj tak wygląda. Od początku wskazał swoją drogę która będzie podążać czyli stawianie na młodych chłopaków z regionu. Spokojnie tych chłopaków przygotowywał i w odpowiednim momencie wpuszczał do składu.

Kaszel

ten długopióry Majdan wstający z ławki po czerwonej dla Pokładowskiego!!!
ehh.. żałuj Małgorzato Rozenek – Majdan, że się wtedy za jakimś Rozenkiem uganiałaś i nie wiedziałaś gdzie leży Szczecin…

Alku86

Przekonaj autora, że Pokładowski słusznie wyleciał
co to był za przekręt…. media naiwnie pisały coś o „rycerzach wiosny”, gdy te szmaty z bełchatowa ustawiły sobie całą rundę wiosenną… pogoń miała pecha że grała z nimi ostatni mecz i wynik musiał być dla nich dobry.. jesień kończyli chyba z 9 pkt a na wiosnę dziwnym trafem znacznie znacznie więcej… nie wiem ile osób meiszka w bełchatowie, pewnie ze 100 ale do dziś powinni wstydzić się wyjechać poza swoją wieś

Bede Go Zjad

Pochwalić Górnika za końcówkę tamtego sezonu i początek tego można a nawet trzeba. Warto jednak zauważyć, że co sezon w mało zrozumiały sposób któraś z drużyn dostaje kopa pozytywnej energii i wystrzał formy. A to Hoffenheim stają się przez moment postrachem ligi niemieckiej, a to Leicester daje czadu, a tu znowu Montpelier, OGC Nice i Monaco eksplodują formą. U nas w ostatnich latach przerabialiśmy takie rzeczy na przykładzie Bełchatowa, Zagłębia Lubin, Ruchu Chorzów, Śląska Wrocław, Pogoni Szczecin, Termaliki, Łęcznej i innych. Prawie całą ligę można by tu wymienić. Prawda jest taka, że każda drużyna z obojętnej ligi ma w pewnym momencie jakiś przypływ motywacji, umiejętności i ułożone w głowach tak, że wszystko gra i buczy. Niestety trwa to tylko przez moment. Czasem to jest pół sezonu, czasem 5 meczów. Jednym uda się pięknie rozpocząć, innym przyjdzie forma na koniec. Reasumując Górnik tak jak wielu jego poprzedników spuchnie niedługo (może wystarczą 2 niefortunne przegrane czy remisy lub przyjdzie zmęczenie psychiczne i fizyczne). Do tego taka forma na początku sezonu nie pojawi się znowu w środku czy pod koniec. To są jednorazowe, określone czasowo przypływy dobrej weny. U nas chyba nie ma zespołu, który potrafiłby grać równo przez cały sezon dobrą piłkę. Fajnie, że się pokazują na tle reszty naszych ligowych kaszczanów ale niedługo ktoś inny zajmie ich miejsce i zacznie grubo punktować i podbierać uwagę kibiców (wg mnie Śląsk, Lechia, może Jaga). Wg. mnie Górnik się uśredni, wejdzie w szarość i skończy w II połówce. Ale póki co chwilo Górnika – trwaj.

Urban

Nie chce mi się powtarzac po komenarzach kolegow, że te zachwyty nad Górnikiem są śmieszne, choć dobrze się to ogląda. Więc po pierwsze: co to qrwa za moda na weszlo ostatnio, ze przynajmniej pół artykułu to cytaty i wycinki z innych artykułów? Po drugie (i najważniejsze) – Quest nie jest filmem z lat 80tych, co dyskredytuje wiarygodność autora.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Wywiad z Jarosławem Górą zajebisty 😀 Pytanie, czy ktoś nie pracował dla nich, a ten od razu że takiego czegoś nie robi się w ostatniej kolejce, tylko wcześniej. No i niech mi ktoś powie, że wtedy byli jacyś czyści którzy nie handlowali.

Pyszard Retru
Legiónia

A ja twierdzę, że najlepsze co spotka polską piłkę w 2017 roku to awans kadry na MŚ.

Fabio

‚Ich awans do Ekstraklasy sam w sobie jest scenariuszem na film akcji z lat 80tych typu „Quest” z Jean Claude’m Van Dammem.’

‚Quest’ nie jest filmem z lat 80tych, tylko 90tych(chyba ostatni kinowy film JCVD w czasach jego największych sukcesów). Warto sprawdzać takie rzeczy przed pisaniem, zwłaszcza że nie da się tego nawet podciągnąć pod film akcji z lat 80tych jako taki bo po pierwsze, to nie jest film akcji, tylko bardziej przygodówka z turniejem walk, a po drugie stylistycznie kompletnie nie przypomina kina akcji lat 80tych.

Dobrze, że na piłce znasz się lepiej :)

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY