Image and video hosting by TinyPic
Czasami mam wrażenie, że tą ligą rządzą oczekiwania
Weszło

Czasami mam wrażenie, że tą ligą rządzą oczekiwania

Kumpel z liceum – taki dwójkowy – miał bardzo łatwy sposób, by wprawić powracających z wywiadówki rodziców w dobry nastrój.

– Tydzień przed wywiadówką mówię im, że będę miał sześć baniek. Gdy przed wyjściem pytają mówię, że jednak osiem.

– Ale przecież masz trzy.

– No właśnie. I wtedy wracają ze szkoły cali w skowronkach: synek, ale to szybko poprawiłeś! No, wziąłeś się za siebie! Zuch! Tak trzymać!

Jego luźna atmosfera w domu zależała od zbudowania w rodzicach odpowiednich oczekiwań. Rodzice oczekiwali kataklizmu, a była tylko lekka burza. Taka, przy której w domach nie wyłącza się nawet telewizorów. Tak naprawdę zawsze, doprawdy zawsze, nasze zadowolenie zależy od oczekiwań. Wchodzisz do zapyziałej knajpy i dostajesz dobrego steka – jesteś wniebowzięty. Idziesz do ekskluzywnej i dostajesz tego samego dobrego steka – jesteś rozczarowany. Tylko dobry stek? Zaraz, zaraz, chyba miało być coś ekstra? A stek przecież taki sam.

Oczekiwania. Naszym życiem rządzą oczekiwania. To przez oczekiwania mocno promowane filmy uważamy za padlinę, gdy są po prostu średnie. To przez oczekiwania zawodzimy się, gdy słuchamy niezłej płyty zapowiadanej od pięciu lat. To przez oczekiwania mamy niespecjalnie dobre wspomnienia z meczami Legii z Lechem.

Oczekiwania. Często odnoszę wrażenie, że oczekiwania potrafią też zrobić wynik w Ekstraklasie.

Gdy Kiko Ramirez przychodził do Wisły, piłkarze spodziewali się, że przyjdzie do nich amator, którego doświadczenie trenerskie kończy się na wbijaniu pachołków w murawę. I mieli do tego pełne prawo: nie było żadnych (żadnych!) przesłanek by twierdzić, że to gość na miarę Ekstraklasy. Nawet gdy chcieli o nim coś poczytać, internet po udzieleniu kilku podstawowych informacji odmawiał dalszej współpracy. Nawet gdy chcieli o niego podpytać, nikt go nie znał, nawet ich kumple z Hiszpanii. Gdy chcieli spojrzeć kogo trenował, znów nie znali nikogo, tym razem nawet nie ze słyszenia. Wiedzieli, że będzie ich trenował jakiś Hiszpan wytrzaśnięty z hiszpańskich osiedli, ale poza tym – nie wiedzieli o nim nic. I czekali… rozmawiali… zarażali się swoimi wątpliwościami… Zanim zdążyli poznać trenera już zawyrokowali: – Nie, Stefan, to pieprznie.

A potem przychodzi trener, który zaczyna trenować w sposób normalny. Nikogo nie czaruje warsztatem, ale też nikt nie pomyśli, że to amator. Trener jak trener. Zwykły. Taki jak każdy. I nawet da się z nim dogadać, i nie odwala żadnych krzywych akcji. Po prostu jest z nim OK. Ani dobrze, ani źle. OK.

A miało być do dupy.

Podobna sytuacja była latem w Koronie Kielce. Piłkarze mogli nabrać wątpliwości przed przyjściem Gino Lettieriego (bilansem 21 porażek, 5 remisów i 2 zwycięstw autorytetu raczej nie zbudował) i co więcej – zostały one spotęgowane po pierwszych dwóch dniach pracy trenera i podejściu pt. „co wy mi tu Polaczki jedne będziecie podskakiwać”. Nie chcemy przytaczać tych historii ponownie, bo to bez sensu. Fakt jest jednak faktem: trener po dwóch dniach stracił szatnię, co należy uznać za ewenement. I po tych dwóch dniach… spasował. Zmienił swoje podejście. Nagle można było z nim pogadać. Wysłuchał. Nagle nawet czasami pochwalił. Nagle okazało się, że o futbolu ma jakieś pojęcie. Okazało się, że z tym Lettierim może być  OK. Ani dobrze, ani źle. OK.

A miało być jak?

Czasem odnoszę wrażenie, że średni trenerzy potrafią jechać przez kilka miesięcy na efekcie pierwszego wrażenia głównie przez to, że cały światek spisał ich już na straty. Wszyscy pomyśleli o nich, że są najgorsi – a oni jednak są tylko tacy sobie. Próbuję czasem wejść w głowę piłkarza i myślę sobie, że tak to właśnie działa. Zawodnik najpierw wyrabia sobie pewne oczekiwania i zgodnie z pozyskaną wiedzą skreśla trenera, a potem przekonuje się, że chyba pochopnie – i zmienia nastawienie o 180 stopni. A gdy dodatkowo wszyscy dookoła twierdzą, że w drużynie jest tak czy owak – zawierza trenerowi jeszcze mocniej, by pokazać wszystkim, w jak dużym są błędzie. Spirala się nakręca, a bliska więź na linii trener – zawodnik to w naszej lidze pewny sposób na sukces. Jakie oczekiwania mieli piłkarze Korony, gdy obejmował ich trener z drugiej ligi (Ojrzyński)? Pewnie niewielkie. A potem okazało się, że to kumaty facet, trenować potrafi, i do tańca, i do różańca. Pewnie nie drugi Ancelotti, pewnie nawet nie drugi Probierz, ale poszli za nim. Bo nie mieli żadnych oczekiwań.

Działa to też w drugą stronę. Być może w Pogoni Szczecin piłkarze spodziewali się trenera-magika, a dostali po prostu solidnego fachowca, i dlatego póki co wygląda to jak wygląda. Może w Cracovii stwierdzili na samym starcie, że z takim trenerem jak Probierz zajadą daleko, a potem okazało się, że to po prostu normalny trener. Nie wiem tego, ale czasami mam wrażenie, że kluczowe w tej lidze są oczekiwania. I być może to dlatego Korona Kielce, która co roku ma spadać, zawsze wnosi do ligi sporo kolorytu. Także na boisku. A może nawet przede wszystkim.

Nie należy brać jednak tych rozważań zbyt poważnie, bo dojdziemy do chorego wniosku, że bardziej opłaca się zatrudnić trenera słabego niż dobrego. A tak chyba nie jest. Nie jest, prawda?

JB

KOMENTARZE (62)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Donald Trump Mexico

Niech ktoś w końcu weźmie Wuja. Wtedy to dopiero będzie kolorowo.

Kolo

Przepraszam za moją ignorancję, ale kto to jest ten Wuj co płodzi te artykuły czasem ?

Mecenas_Misiura

A może zwyczajnie, ta liga jest cienka. Tak cienka, że przychodzi gość z blokowiska i się okazuje trenerem na poziomie, cieć który przegrywa wszystko za granicą trenuje skazanych na spadek leszczy i ma wyniki, emeryt z I ligi idzie na króla strzelców. Tak cienka, że żaden trener, nawet finalne produkty ewolucji polskiej myśli szkoleniowej, nie są przymierzane do jakiegokolwiek klubu poza rodzimym srajdołkiem.
Ale nie, wszystko jest pr0, mamy bal ekstraklasy, wywiady, cmokania, analizy zagrań i otoczkę na poziomie Bundesligi.
A potem przychodzi lato i eurowpierdol w pre-eliminacjach do eliminacji.
I od nowa.

FC Bazuka Bolencin

Jest cienka – to jedno. Drugie to tworzenie przez kogoś na siłę gwiazd, znawców trenerskiego fachu itp. Specjalizują się w tym dziennikarze i redaktorzy sportowi. Zwłaszcza jak ktoś jest z Polski lub ww. redaktor ma w tym jakiś interes by kogoś na siłę ciągnąć za uszy.
W naszych realiach zawsze będzie szydera z takich ludzi jak Hasi, Bjelica, Lettieri, Ramirez czy nawet Jozak (jak mu się w najbliższych meczach gdzieś powinie noga). Ale już Rumak, Jaś Urban, Michniewicz, czy inne Mamroty to trenerskie wzory do naśladowania.
Podobnie jest z kopaczami. Liga promuje takie produkty okołopiłkarskie bez większego talentu jak Kosecki, Uryga, Zwoliński czy inny Mazeka potem zdziwko gdy przychodzą goście z niższych lig zachodnich z trochę lepszą techniką (Carlitos, Angulo) i zamiatają tę ligę.
Skoro takie stare, wygrane już asy jak 2 Paixao nie mają problemów by co roku zaliczyć dwucyfrową liczbę goli lub asyst, skoro dziadek Vassiljev potrafi to zrobić przy sprzyjających wiatrach nawet w jednej rundzie a Słowacki dziadek Demjan zostaje z kilkunastoma bramkami królem strzelców, to ta liga jest naprawdę żenująco słaba.
I to nie jest kwestia wymagań. Standardy są już tak zaniżone przez wiernych kibiców którzy to śledzą, że bardziej się chyba nie da. A mimo to co roku kopacze pokazują że jednak się da – i biją kolejne rekordy nieudolności.
Dla mnie wyznacznikiem jaka liga jest są europejskie puchary. Chyba więc nie mamy o czym pisać dalej.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Standardy są już tak zaniżone przez wiernych kibiców którzy to śledzą, że bardziej się chyba nie da.”
To ciekawe, bo jak słyszę głównie narzekanie i szyderę.

Przemyslaw

Narzekają ci, co mają oczy i widzą, jak to wygląda. Pretensje należy mieć do tych, co szumnie chodzą na stadiony i wykupują pakiety TV dla tej ligi.

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

Bo ci co chodzą na stadiony i oglądają wszystkie mecze swojej drużyny w TV bez względu na wyniki to kibice, ci co płaczą na serie porażek i eurowpierdole to janusze-kibice sukcesu, proste 😉

Przemyslaw

Zatem zostawmy wszystko tak jak jest. Dalej przegrywajmy z Szeryfami i Astanami, a już za rok, za dwa, dostaniemy lanie od B36 Torshavn albo Lincoln Red Imps. Bo po co być dobrym, jak można być słabym, prawda?

Stabwound

Jest tak słaba, że aż przypadkowa. Mamy totalnie zaorane szkolenie, czego efektem są później totalnie zawyżone ceny za jakichkolwiek polskich piłkarzy, skupowanie hurtem półproduktów z zagranicy, którzy i tak są w stanie wciągnąć tę ligę nosem. Na logikę, gdyby młodzież była prowadzona przynajmniej na miernym poziomie, to jacyś amatorzy kwaśnych jabłek w rodzaju Piechny nie mieliby tu czego szukać. Ponieważ to szkolenie polega na grze w dziadka 15 minut dziennie i przebieżce po parku, to nie ma żadnej różnicy pomiędzy statystycznym ligowcem a jakimś randomowym malarzem sufitów, czy magazynierem. Dlatego liga nie jest w stanie wyprodukować przynajmniej 5 dobrych lewych obrońców czy umiejących rozegrać defensywnych pomocników.

Tak jak piszesz, wszystko później weryfikują puchary. Jakby spojrzeć na mapę kontynentu, to nie wiem ile lig produkuje gorszy wyrób niż nasza. San Marino, jakieś Irlandie, Malta, Lichtenstein, Gibraltar może…A tak to wszędzie pachnie wpierdolem – mocno prawdopodobnym (Holandia, Dania, Szwecja, Belgia) lub pewnym (Hiszpania, Anglia, Niemcy).

Lejek

Co do tych treningów to masz dużo racji. Tak się składa, że mogę obserwować treningi jednej z ekstraklasowych ekip i tak jak mówisz, dziadek, lekkie przebieżki, krótkie sprinty. Niektórzy nawet prysznica by nie musieli brać. I tak się również składa, że jakiś czas temu miałem możliwość obejrzeć trening zespołu z IV ligi niemieckiej. Chłopaki orali boisko, ciągle w biegu, po godzinie wyglądali jakby kończyli maraton. A oni w ciągu dnia jeszcze byli w pracy, kelnerzy, kucharze. Ech ręce opadają…

Stabwound

Hehe, nie zapominajmy o legendarnym tekście, jaki puszcza KAŻDY polski trener po odbyciu stażu w Chelsea, Feyenoordzie czy innej Benfice: trenujemy tak samo, nic się nie różni, jedynie bazę mają lepszą. Taaak, Rysiu, z tragarzami przechodziliśmy.

Mecenas_Misiura

A propos rodzimych gwiazd trenerskich i bezkresnej otchłani polskiej myśli szkoleniowej, ciekawe czemu nie ma beki z prawej ręki Jacka Magika, który mówi, że przygotowywał graczy po to, żeby mądrze stali a nie głupio biegali, bo w jewropie to się, proszę ja ciebie, więcej gra piłką a mniej biega.
Kurtyna.

allende73

Niestety to co napisał FC Bazuka Bolencin jest świętą prawdą. Powinien jedynie dodać, że kolejnym grzechem jest to, że nasza piłka jest coraz ładniej opakowywana nowoczesnymi stadionami i otoczeniem medialnym, poziom jednak jest z sezonu na sezon albo niższy, albo nieznacznie wyższy z zastrzeżeniem, że poziom innych lig (przynajmniej względem naszej) drastyczniej wzrósł.

Przez ostatnich kilka lat wiele osób udawało, że problemu nie ma lub odwracało wzrok itd. bo przynajmniej jakaś drużyna łapała się do LE (najczęściej „psim swędem” oraz niejednokrotnie zwyczajnie się kompromitując w rozgrywkach, vide Legia 2 lub 3 sezony temu, co dumnie do ostatniej kolejki walczyła, by nie zostać jedyną drużyną w historii europejskich pucharów bez bramki i punktów w fazie grupowej) lub z racji świeżej pamięci heroicznych bojów (Lecha z Juventusem bądź Man. City czy Legii ze Spartakiem lub Celticem). To jak inni nam odlatują pokazują eliminacje do pucharów, nie tylko z tego sezonu (mistrz Polski dokonał wyczynu historycznego, najlepiej zaś zaprezentowała się w sumie najsłabsza drużyna spośród pucharowiczów), ale i lat poprzednich. Dlatego śmieszy mnie mówienie o „eurowpierdolach” naszych drużyn. Sytuacja raczej się odwraca. To drużyny z Azerbejdżanu, Kazachstanu czy Mołdawii postrzegane zaczynają być jako faworyci i to one jeżeli, by np. przegrały z Lechem czy Legią mogą zacząć mówić o eurowpierdolu. Jedynie drużyny z San Marino, Andory i Luksemburga są nam – póki co – niestraszne, ale jak długo? Może niebawem doczekamy się czasów wyeliminowania np. zdobywcy Pucharu Polski przez mistrza San Marino. Może to w końcu obudziłoby włodarzy naszej ligi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

allende73

Czy Ty na poważnie się mnie czepiasz o to, że podparłem się przykładami Legii? „Osiągnięcia” Legii są zwyczajnie najświeższe, a Legia uważana za rodzimą „potęgę”. Równie dobrze mógłbym zamiast o porażce „wojskowych” bądź kolejnej potęgi w postaci „kolejorza” napisać o przegranej Wisły z Levadią. Czy zmieniłoby to przesłanie tego co napisałem o poziomie naszej klubowej piłki kopanej?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

allende73

Czy jakbym podparł się przykładem Groclinu i jego remisu z MKT-Araz İmişli też, by Ci nie pasowało? Albo Śląska z Sevillą (mocny przeciwnik co prawda, ale wynik dwumeczu…) Lubisz się chyba czepiać, aby się poczepiać. Szło o ilustrację ogólnej tendencji, a nie dokopanie Legii, Wiśle czy Lechowi (tylko całej naszej lidze) i naprawdę nie obchodzi mnie kiedy była kompromitacja Lecha z Litwinami (poza tym ile czasu legioniści będą się z tego śmiać, skoro teraz sama Legia nie popisała się… zamiast się śmiać z siebie na wzajem, zrozumcie, że poziom prezentowany przez naszych „potentatów” jest po prostu żenująco słaby), równie dobrze można pisać o kompromitacji Legii z Pucharze Inter Toto z Vetrą.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP

Poziom ligi najbardziej odzwierciedla ranking UEFA, a w nim znajdujemy sie około 20. miejsca, z odchyłami na plus (16. miejsce w 2004) i na minus (26. miejsce w 2009 i 2010). Mówienie, że Azerbejdżan, Kazachstan czy Mołdawia nam odjeżdżają to spłycanie tematu na podstawie wyników pojedynczych dwómeczy. Astana i Sheriff to były drużyny spokojnie do ogrania, ale Legia popełniła duże błędy w przygotowaniu do sezonu, meczu Lecha nie oglądałem, ale o tragedii nie można mówić skoro odpadli z 4. drużyną ligi holenderskiej, Arka prawie wyeliminowała 4. drużynę z ligi duńskiej, a Jagiellonia, zjebała sama sprawę, bo mogła wygrać na wyjeździe, a u siebie zagrała po prostu źle.

allende73

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?
Zwróć uwagę, że na ostatnie 10 sezonów, w czterech z nich (jeżeli dobrze liczę) nie było żadnej polskiej drużyny w fazie grupowej Pucharu UEFA/LE, raz polska drużyna znalazła się w fazie grupowej LM, jedynie 2 razy dwie polskie drużyny zaklasyfikowały się do fazy grupowej (raz obie nawet wyszły z niej) LE, 4 razy wyszły z fazy grupowej (w jednym sezonie dwie drużyny, raz Legia z racji zajęcia 3 miejsca w grupie LM).

W eliminacjach do obu pucharów (Pucharu UEFA/LE i LM) : 3 razy polskie drużyny wyeliminowane zostały przez drużyny z Azerbejdżanu, 2 razy z Kazachstanu, 1 raz z Litwy, 1 raz Estonii, 1 raz z Macedonii, 1 raz z Islandii. Dla porównania, spośród bezwzględnie mocniejszych, 2 razy eliminowały nasze drużyny, drużyny z Ukrainy, 2 razy z Hiszpanii (Sevilla i Barcelona), 1 raz z Anglii. Z lig lepszych ale przy dobrych wiatrach „w zasięgu”: 1 z Serbii, 1 raz z Rosji, 2 razy z Holandii, 2 razy z Belgii, 1 raz z Austrii, 2 razy z Czech, 1 z Norwegii, 1 raz ze Szkocji (tu akurat trudno nazwać to przegraną), 1 raz z Grecji, 1 raz ze Szwajcarii, 3 razy z Rumunii, 2 razy z Danii, 5 razy ze Szwecji.

Czyli zobacz nasze drużyny 9 razy nie poradziły sobie z drużynami z lig teoretycznie ogórkowych lub półzawodowych, 24 razy z lig, które są mocniejsze, ale drużyny z nich zazwyczaj były w zasięgu (najczęściej te, które zajęły 3-4 miejsce w tabeli, jak Ultrecht czy NAC Breda z Holandii, AIK Solna czy SønderjyskE ze Szwecji, FK Moskwa itd.)

GRAND_CHAMP

Inne ligi też mają problem z wczesnym odpadaniem i zdarzają im się drużyny, które trzymają jakiś poziom, choćby w Azerbejdżanie Karabach i Gabala, która teraz nie awansowała do LE. U nas to była przez ostatnie lata Legia, w tym roku nawet ona nie awansowała, ale to nie wynika z poziomu ligi tylko jej problemów. I właściwie można dojść do wniosku, że poziom ligi wyznaczają zarządzający klubami, a u nas to są przedsiębiorcy, którzy chcą zarobić i w takich warunkach ciężko o jakiś sukces. Potrzebny byłby jakiś wzór. Leśnodorski w Legii wiedzę o piłce miał małą, popełnił dużo błędów, ale umiał coś zrobić na zasadzie zastaw się a postaw się i to Legii przyniosło sukces. Mioduski ma bardziej racjonalną wizję, ale on będzie liczył pieniądze dokładnie i to jedyne czego się obawiam, Lech z obecnymi właścicielami jest stracony, bo to je*ani biznesmeni, Kulesza to samo, reszta raczej też…

Lejek

No, Lech jest stracony bo nie ma długów, jest racjonalnie prowadzony, ma jedną z lepszych szkółek piłkarskich w Europie, sprzedaje za grube miliony zawodników, No jak nic, je*bani biznesmeni.
Weź Ty się puknij w głowę.

GRAND_CHAMP

Jedna z lepszych szkólek piłkarskich 😀 No odleciałeś trochę…
Lech sprzedaje zawodników za grube miliony to się kolejny raz pytam: gdzie one są skoro nie ma długów? Na wzmocnienia raczej nie poszły

GRAND_CHAMP

Skoro 13 drużyna Ekstraklasy walczyła na równi z 4. drużyną ligi duńskiej, Lech z MC czy Juventusem, Legia mogła ugrać remis z Realem to liga sama w sobie słaba nie jest tylko zarządzający, którzy nie potrafią utrzymać klubów dłużej na pewnym poziomie, za to do wyciągania pieniędzy z klubu chętni

allende73

Tak, taka wspaniała była to ówczesna Legia, że zremisowała 3-3 z Realem grającym na ćwierć gwizdka (tak, by czasem kontuzji nie złapać), by następnie przegrać 8-4 z młodzieżową drużyną Borussii (jeżeli mnie pamięć nie myli, to w podstawowym składzie był wówczas jeden zawodnik pierwszej drużyny w pełni zdrowia i drugi wracający do zdrowia po kontuzji). To są właśnie takie jednorazowe chwile, którymi się mamimy i łudzimy, wmawiając sobie, że nie jest przecież tak źle, bo przecież remis z Realem czy mecze Lecha z Juventusem czy nawet niezłe zaprezentowanie się na tle Ultrechtu, w końcu drużyny grającej w silniejszej lidze (to fakt, Lech nie wyglądał wówczas tak źle, ale liga holenderska to nie jest ta klasa co niegdyś, zaś wrażenie o tym jaka to silna liga robią w gruncie rzeczy trzy drużyny).

Criskrakow

Ale głupoty gadasz, jak nie lubię legii to takie gadanie to mnie wkur…
Masz skład tej „młodzieżowej” drużyny Borussi z tego meczu:

Bramki:
Kagawa (17., 18., 90.), Sahin (20.), Dembele (29.), Reus (32., 52.), Passlack (81.)

Skład:
Weidenfeller – Rode, Bartra (62. Durm), Ginter, Passlack – Sahin (70. Aubameyang) – Pulisić, Kagawa, Castro, Dembele (72. Schuerrle) – Reus

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

allende73

Boże jakie Ty masz kompleksy związane z Lechem, potem się dziwisz, że się to generalizuje i ogółowi kibiców Legii to się zarzuca.

To może doprecyzuje: jestem z Warszawy, mój dziadek prawie całą karierę piłkarską grał w Legii, później ją trenował. Ojciec również związany był z Legią. Ja nie jestem. Kibicuję i związany jestem emocjonalnie z Polonią. Za Lechem, Wisłą i Lechią nie przepadam. Do Legii mam stosunek o charterze życzliwej neutralności. Nie życzę jej źle (chociaż w sumie nikomu nie życzę), denerwują mnie jej faworyzowanie i pompowanie balonika wokół niej.

Co do meczu z Borussią, popełniłem błąd. Zamiast z młodzieżową drużyną Borussii, Legia przegrała z jej drugim składem. Wystarczające sprostowanie?

I nie jestem obiektywny. Obiektywizmu nie ma. A czy ja napisałem, że Lech wypadł cudownie. Zacytuję się:

to fakt, Lech nie wyglądał wówczas tak źle, ale liga holenderska to nie jest ta klasa co niegdyś, zaś wrażenie o tym jaka to silna liga robią w gruncie rzeczy trzy drużyny

Czyli co to oznacza? Sformułowanie „tak źle” nie oznacza chyba „dobrze”? Stwierdziłem jedynie Lecha wyglądał jako tako na tle Ultrechtu drużyny z ligi, która utraciła swój poziom dawno temu, a której reputację podtrzymują trzy drużyny: Ajax, PSV i Feyenoord.

Czy ja gdzieś twierdzę, że ówczesny Juventus był potęgą, podobnie jak Man. City? Nie. Czytaj e zrozumieniem, a przynajmniej nie dokładaj od siebie czegoś czego nie napisałem i nie miałem na myśli. Wiem, że w szkole dużo uwagi poświęca się kwestii „co autor miał na myśli”, ale nie lubię, gdy ktoś wkłada mi coś do ust, czego nie powiedziałem. Wracając do meritum, w pamięci jednak pozostają jako boje heroiczne. Podobnie jak niektóre mecze reprezentacji z niezłymi rywalami. Pamięta się, że pokonało się np. drużynę x, ale nie pamięta się o stylu bądź np. o fakcie, że rywal był w kryzysie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

allende73

„Gościu”, wspomniałem również o potyczce Legii z Celticem. To jakoś Ciebie nie zakuło, a to przecież był już Celtic pogrążony w bylejakości.

GRAND_CHAMP

A wiesz dlaczego to są jednorazowe chwile? Bo zazwyczaj z takimi drużynami nie gramy przez to, że wykładamy się na zespołach o podobnych umiejętnościach, a stać nas na 2 drużyny w LE, jak wspominał Przemyslaw.

kotkameleon

Dobrze jest równać do najlepszych. Jedno pytanie. Jeżeli nasz liga jest cienka, to co powiemy o wielu innych, gdzie grają piłkarze o jeszcze niższych umiejętnościach? Malkontenctwo to chyba nasza cecha narodowa.

Przemyslaw

Ale o jakich konkretnie mówisz? Liga mołdawska czy może kazachska? 😀 To tylko my do niedawna uważaliśmy, że tam to już piłkarski koniec świata. A kilka tygodni temu okazało się, że nie do końca. Dobre wyskoki jak remis z Realem czy wygrana Lecha z MC kilka ładnych lat temu o niczym nie świadczą. Po prostu trafiło się ślepej kurze ziarno. Ostatnio Luksemburg zremisował z Francją, a kilka naprawdę ładnych lat temu Liechtenstein z 0:2 z Portugalią doprowadził do remisu i ten remis dowiózł do końca. Ale co z tego? Tu chodzi o powtarzalność, długofalowość. O to, by co roku co najmniej 2, a najlepiej 3 polskie kluby wchodziły do Ligi Europy (o Lidze Mistrzów nie śmiem marzyć), z czego co najmniej jedna pozostawała w niej na wiosnę. A nie, że zaczynamy nowy sezon i już w drugiej rundzie drżymy czy Lech lub Jagiellona poradzą sobie z jakimś, w naszych oczach, no-name’m z Kazachstanu czy Litwy. To jest śmieszne.
Mówisz o ligach jeszcze słabszych niż nasza. Jasne, są takie – maltańska, luksemburska, gibraltarska, sanmaryńska, andorska, farerska, północnoirlandzka. Tyle. Jakąś pominąłem? Czyli ligi, w których 99% zawodników to amatorzy trenujący o godz. 17 po pracy. U nas mamy zawodowstwo, i to nie tylko na najwyższym szczeblu, ale na drugim i nierzadko trzecim również.

tolep
Hejko Lejorz

Ja to chciałbym wiedzieć, jakim TRENEREM, na codziennych zajęciach z piłkarzami, jest Smuda czy Wójcik – w porównaniu z Skorżą, Bjelicą czy tam Magierą. Mam na myśli fach trenerski, czy są istotne różnice.

Urkides
Legia Warszawa

Po co autor ma „wchodzić w głowę piłkarza’? Przecież to nie oni wymyślają te wszystkie pierdoły.
Przecież to dziennikarze wymyślają te „historie” które potem okazują się dętą bzdurą a dziennikarze wtedy filozoficznie stwierdzają ze „futbol jest nieprzewidywalny i rządzi się swoimi prawami”.
Wszystko o czym się nie ma pojęcia jest nieprzewidywalne, nawet gotowanie jajka na miękko może być „przygodą” a co dopiero pisanie o dużo bardziej złożonych procesach.

Fabio

Dokładnie. Gdyby, tak czysto teoretycznie, jakiś znany polski dziennikarz był na wakacjach, poznał takiego Kiko, nachlał się z nim wódy i generalnie spędził dobry czas(najlepiej na jego koszt) i wysmarował na jego temat artykuł, że mega trener, bez osiągnięć, ale z warsztatem i taki jeden piłkarzyk Wisły z drugim odpalili google i przeczytali ten artykuł podpisany przez znanego im z nazwiska, cenionego w kraju dziennikarza, to by nie nabrali oczekiwań?

W sumie to nie wiem czego oczekuję. Gdyby piłkarz był inteligentny, to by na przykładzie swojej profesji wiedział, że przecież ma w drużynie np. zajebiście zdolnych juniorów albo innych piłkarzy zagranicznych, o których nigdy nie słyszał, a sam widzi, że na treningach i meczach wymiatają, to by wyciągnął wnioski, że z trenerem też tak może być. Zamiast tego jest tak ‚nieznany? To pewnie jakiś ciul bez pojęcia, wfista’. W sumie może to i odrobinę lepsze niż spuszczanie się nad wszystkim co zagraniczne, ale w konsekwencji, podobnie szkodliwe.

Urkides
Legia Warszawa

Fabio, między „spuszczaniem się nad wszystkim” a „obsrywaniem wszystkiego” jest jeszcze ogromna przestrzeń pomiędzy tymi dwoma wariantami. Można rzetelnie ocenić czyjeś możliwości ale wtedy trzeba poświęcić na to trochę czasu i wysiłku.
O wiele prościej jest pierdolnąć tekst spod dużego palca okraszony szyderą bo się lepiej „sprzedaje”.
A wystarczy chwilę pomyśleć jesli nie ma czasu ani chęci na dokładne zgłębianie tematu i dojść do pewnych wniosków drogą dedukcji. Jeśli w hiszpańskiej pierwszej lidze gra 20 zespołów a trenerów z UEFA Pro jest ponad 5 tys to znaczy że mało który ma szansę trenować elitę. Poziom piłkarzy i trenerów w Primera Division jest tak wysoki że ci z II a nawet III ligi jeśli są gorsi to wcale już tacy nie muszą być w stosunku do naszej Ekstraklasy.
Albo na przykład 2-a Budesliga. mnie się wydaje że jest lepsza od naszej Ekstraklasy a więc trener lub zawodnik z tej ligi nie jest jakimś lewusem.
To chodzi o coś innego. Najlepiej sprzedają się się sensacyjne i złe wiadomości i dlatego dziennikarze nieustannie nas karmią gównianym towarem bo czytelnicy lubią się podniecać tanimi sensacjami.

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

Dokładnie tak, strategia „wsadź kij w mrowisko – licz hajs z odsłon” jest powszechna zarówno tutaj, jak i zresztą w całym necie.

Fabio

Dokładnie tak. Sensacyjne, domniemanie złe wiadomości typu ‚Hiszpański wuefista będzie trenował Wisłę’ plus znajomości i sympatie dziennikarzy. Aktualnie Jozak, który generalnie wygląda na kozaka z know how jest traktowany jak mały chujek bo przecież nie trenował seniorów(a że jednak trenował, to ojtam ojtam bo co to za seniorzy, Wójcik lepszych zagranicą trenował!), ale jak przychodzi taki Berg, to hmm interesująca decyzja, gość był znanym piłkarzem, z pewnością ma charyzmę, to może być dobry ruch. Zresztą na chuj ja się produkuję o Bergu skoro Magierze wystarczyło to, że z grubsza uogólniając, dbał o młodzież, miał podejście do młodzieży, rozdawał książki, chodził na kawę i obiady z zawodnikami młodzieżowymi, wprowadzał ich na właściwe tory i ogólnie wierzymy, że może mieć mega skillsy trenerskie bo przecież już kiedy był piłkarzem, to chodził po książki, pisał prace magisterskie, ślęczał godzinami w redakcji ‚Przeglądu’ w archiwum. Generalnie gość z charakterem, który dąży do celu. Jozak jest za to postrzegany, nie jako gość, który osiągnął już wszystko na innych, poważnych stanowiskach i chce osiągnąć wiele jako trener, tylko jak gość, który ma zachciankę zostać trenerem niczym jakiś radziecki watażka, w domyśle, raczej się nie nadaje, nie poradzi sobie z gwiazdami Legii(a że musiał sobie radzić z trochę większymi gwiazdami w reprze Chorwacji jako dyrektor sportowy? Ojtam ojtam.).

baran

A ja oczekuję, że może ktoś się podpisze pod artykułem, bowiem dwie litery JB są nadal wielką tajemnicą.

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Jakub Białek

Fabio

Jakub Białek, Baranie? 😉

baran

A ja myślę że to Janko Boguszewska. Tak mi podpowiada intuicja. Czyli nadal nie wiem.

MionelLessi

Ewentualnie Janusz Banasiński, tyle że ten orzeł na tym portalu zazwyczaj „płodzi” bzdurne teksty na temat ligi hiszpańskiej, a w zasadzie to wyłącznie na temat Realu i Barcelony.

Broncur Rynek
przecież nie podam prawdziwej drużyny

Szacunek za podpisanie i tekst w pierwszej osobie. Takie coś jest 100 x bardziej wartościowe, niż te inne wypociny pt. anonimowe „my”. Za takie Weszło jestem gotów nawet płacić. Za to darmowe „my” i spisywanie z TT – wolę wejść na inne portale.

Fidel

Dokładnie te teksty pisane w liczbie mnogiej to jest śmiech na sali. Że co? Wszyscy w redakcji razem to piszą? Wszyscy mają identyczne poglądy? To po co im płacić wszystkim jak starczy jednemu?

Fabio

Porównanie z knajpą i filmami moim zdaniem nietrafione. Tzn może trafione, ale głównie dla totalnego plebsu. Ogarnięty człowiek wie, że dystrybutorzy filmów wydają masę pieniędzy na P&A stąd hype i ogarnięty gość na to nie poleci, a film obejrzy i jeśli będzie średni jego zdaniem, to powie, że jest średni, a nie kijowy dlatego, że się naoglądał plakatów i pięknie zrobionych zwiastunów.

Jeżeli idzie o knajpę, to tu gra efekt zaskoczenia, że w dziadowskim, zasyfionym lokaliku jest dobre jedzenie(tylko, że to też trochę hiperbola, w zasyfionych knajpach raczej nie serwują tego co w dobrych restauracjach np. steków). W przypadku eleganckiej restauracji oczekujemy czegoś ekstra bo i płacimy za coś ekstra, większe pieniądze. Jeżeli kupuję Jaguara, to wymagam aby miał lepszy zryw niż Polonez wujka Cześka bo za to płacę. Tak samo, gdy idę do włoskiej knajpy na pizzę, gdzie zapłacę 40-50zł, to wymagam aby była lepsza, smaczniejsza, z lepszymi składnikami niż ta, którą zamawiam kompletnie pijany przez neta o 3 nad ranem z jakiejś tanc budy, która nie ma nawet lokalu otwartego dla gości i działa tylko w dostawie.

Ja do tego podchodzę inaczej. Dlaczego nie można powiedzieć, że Kiko to dobry trener(Gino jest tu jednak trochę za krótko)? Tylko, że ok? Czy nieznana aktorka, która nie ma rodziny i kumpli w show biznesie musi być gorsza warsztatowo od Scarlett Johannson? Oczywiście, że nie. Taki Kiko gyby miał koneksje, dobrego menago, mógłby nagle trafić do Primera Division. Klopp wyrósł znikąd bo ktoś mu dał szansę, ktoś gdzieś na pewno szepnął o nim słówko bo jest myślę wielu trenerów robiących dobre wyniki z marnymi drużynami w niższych ligach, których mimo wszystko nikt nie zatrudnia ich do ekstraklasy.

Sam trochę dajesz się złapać w tę pułapkę pisząc, że Ojrzyński pewnie nie będzie nawet drugim Probierzem. Rozumiem, że to Twoja osobista myśl, a nie cytat, z któregoś z piłkarzy Wisły? Dlaczego niby Ojrzyński jest gorszym trenerem niż Probierz? Bo tak się utarło mówić wszędzie, że Probierz jest zajebisty pomimo, że wyniki wcale o tym nie świadczą? Bo jest bardziej kontrowersyjny, pije whisky ze szklanki do dobrej książki w sobotni wieczór i wydziera się na sędziów? Jaguar na swoją markę pracuje latami poprzez osiągnięcia i tradycję. Kupując taki samochód, wiem, że kupuję klasę. W przypadku takiego Probierza, ja osobiście nie mam pojęcia, czy biorę dobrego fachowca, po jego dotychczasowym cv nie miałbym szczególnie oczekiwań.

gryf01

Ale może być tak, że kupując Jaguara potwierdzasz, że miliony funtów przeznaczone przez tą firmę na PR to pieniądze dobrze wydane.
Niestety, reklama działa na wszystkich, nie tylko na plebs. Na absolutnie wszystkich. I nie ma znaczenia czy jesteś zorientowany, ogarnięty czy też bezmózgim plebsem. A najgorsze jest to, że działa na podświadomość i my nie mamy żadnej szansy nawet się zorientować. Takie życie :)

Fabio

Niezupełnie. W przypadku marki samochodu mam gwarancję pewnej jakości i standardu na podstawie wieloletniej renomy tej marki, jak w przypadku Jaguara. Mam możliwość sprawdzenia w necie informacji z wielu różnych źródeł z przestrzeni wielu lat. PR sprawy nie załatwi. To nie film, któremu można robić PRZED premierą cudne zwiastuny, plakaty i fałszywe recenzje, które odbiją się czkawką tuż po premierze jeśli nie spełni oczekiwań. Osobiście chodzę na filmy, które mnie interesują gatunkowo, fabularnie. Nie pójdę do kina dlatego, że zrobili fajnie wyglądający trailer, tak jak nie kupię samochodu bo w telewizji puścili fajną reklamę. Oczywiście masz rację, na mniejszą skalę reklama zadziała na absolutnie wszystkich. Będąc w supermarkecie, szukając np. odplamiacza, będę się raczej musiał zdać na coś co np. pamiętam z reklamy, nie wiedząc, czy jest choćby w połowie tak skutecznie jak mówią, ale w miarę inteligentny człowiek powinien się starać ograniczać takie sytuacje do niezbędnego minimum. Wiem, to niełatwe, ale w przypadkach takich jak podane w tekście, zdecydowanie do zrobienia 😉

Waldemar Blyskotliwy

Tą ligą to rządzi przypadek. Obejrzałem większość meczów tej kolejki i jedynie Górnika da się oglądać. Jedyny klub, który ma jakiś własny styl, widać automatyzmy i rękę trenera oraz, ze nie jest zależny od tego czy kluczowy piłkarz ma dobry dzień. Prawda jest taka, ze nasza liga jest niepoważna. Leją nas wszyscy w Europie, wynik poszczególnego meczu to jak rzut monetą, właściciele, dyrektorzy sportowi, trenerzy i w końcu zawodnicy tez są nie poważni. Jak to możliwe, ze szatnia zwalnia trenera (u nas zdarza się co 2 miesiąca taka akcja)? Jak to możliwe, ze na linii trener-rzecznik klubu trwa otwarta wojna w mediach (Sandecja)? Jak to mozliwe, ze rok w rok odpadamy z rybakami, pasterzami ze stepu, studentami w eliminacjach do eliminacji ligi Europy? W reszcie jak to mozliwe, ze wśród piłkarzy na oko jakieś 95% to kompletni debile, którzy nie potrafią wysłowić się przed kamerami, nie mają zadnych zainteresować oprócz disco-polo i przestawianiu aut na parkingu swoim kumplom, którzy jedyne co czytają to wywiady z samym sobą? I propo powaznego podchodzenia do swojego zawodu to jakieś 5 lat temu byłem na 18-nastce kumpla, którego kuzynem jest 1 z grajków ekstraklasy (wtedy był wchodzącym do druzyny, dziś gra regularnie na poziomie E-klapy). Gdy o godzinie 22.00 był juz najebany w 3 dupy (a to był październik, więc środek sezonu), to go podpytałem czy trener jak się dowie to go nie wypierdoli z druzyny? Zaśmiał się tylko i powiedział, ze przeciez dzisiaj sobota, mecz grali wczoraj, a trener zachwycony wygraną dał im zielone światło na sobotni melanz, więc pewnie wszyscy z druzyny są dziś na baletach. Nie sądzę, ze wiele się zmieniło przez te 5 lat, więc to pierdolenie w ankietach, ze w sezonie to piją tylko yerba mate i kakałko to mozna włozyć między bajki.

Waldemar Blyskotliwy

A tak w ogóle to mam temat na długi artykuł: Jak to się stało, ze Słowenia, kraj o ludności nieco większej niz Warszawa ma porządne druzyny we wszystkich grach zespołowych. Zostali mistrzami Europy w koszykówce, po raz kolejny zlali nas w ME w siatkówce, w handballu równiez zawsze daleko zachodzą, a jeśli chodzi o piłkę nozną to moze szału nie ma, ale 2 razy w XXI w. na MŚ pojechali + Maribor grywający w LM. Moze ktoś przyblizyć jak to u nich wygląda z tym szkoleniem? Bo gdyby mieli 37 mln ludzi jak my to byliby chyba mistrzami świata od rugby po kręgle

fioot

mentalnosc narodu

dude
RVM

Fajny tekst!
Pzdr

Eurolomotolog

Myśl fajna, tekst niczego sobie, ale … zestawienie Lettieriego z sympatycznym Kiko budzi trochę niesmaku. Lettieri, nawet jeśli będzie dobrze trenował, musi posprzątać bałagan kulturowy, którego narobił. A w zasadzie, za teksty typu „jak polska świnia” w niektórych krajach z miejsca by go pożegnano.

-Adekwatny-
Manchester United

Dobrze napisane. Dzięki!

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

A któż to dobry, czy też zły trener?
Dobry, jak ma dobrych zawodnikow, zly, jak ma zlych.

gryf01

Ale dobrzy zawodnicy nie biorą się z powietrza. Zawodników trzeba wytrenować i trzeba wiedzieć jak to zrobić.

gryf01

Fajny artykuł. Mam nadzieję, że się mylisz, ale niestety możesz mieć rację. Jeden z moich przyjaciół niedawno powiedział, że w naszej chujowej lidze efekt nowej miotły jest ważniejszy niż jakość trenera. Dlatego czasami warto wyrzucić lepszego trenera i zastąpić słabszym tylko po to, żeby dać impuls drużynie. Kurwa, jeżeli tak faktycznie jest, to nic dziwnego, że ogólny poziom naszej ligi leci na łeb i szyję.

MG13
FC Barcelona, Widzew Łódź

Dzięki piona!

Stary a może
St. Białucha

Po kolejnej ,ktorejs tam z kolei , serii blamazy polskiej piłki zastanawialem sie czego tu kurwa brak… 40mln ludzi, tradycje przypominane cyklicznie od 76r., stadiony, kasiora z prawa i lewa…. fajnie grajaca ( czasami) reprezentacja…pilkarze typu Lewy, Glik, Piszczek… mlodzi zdolni wyjezdzajacy z eklapy…
Szukałem jakiegoś wytłumaczenia co do kurwy nedzy idzie nie tak…
Wyszło mi, byc moze sie mylę, ze a.brak jest u nas trenerów
b.brak jest u nas wlascicieli klubow
c. za dużo jest dzialaczy etc…

Juz to rozwine

Nie widze w Polsce trenera który nadaje jakość druzynie. Wypracowywuje system i schematy wg ktorych ta druzyna gra. U nas jest rzeźba w gownie. Czasami z tego gowna wyskoczy taki Lewy. Ale to raz na 30lat

Nie ma w polskich klubach wlascicieli. Sa biznesmeni, dorobkiewicze, bandyci, przekrestasy, megalomani. Prawdziwy wlasciciel dba o swoją własność od a do z. U naszych pseudo biznesmenów ma byc jak najtaniej zeby mozna wyciagnac jak najwiecej. Po co szkolić i płacić, po co inwestować

Za duzo jest działaczy i mord ktore trzeba zatkac w futbolowej karuzeli. Chcialbym uslyszec co konkretnie robi dzialacz x ze zwiazku y
Co robi szef marketingu klubu x itd. Nikt tego nie wie

Lluc93

A to nie wy, dziennikarze kreujecie te oczekiwania? Popatrzmy na Stanowskiego, pióro ma pewnie jedne z top 3 w Polsce, ale zachowuje się jak chorągiewka na wietrze. To co za Leśnego było super, to co jest za Mioduskiego złe. Dziennikarze wyśmiewają piłkarzy, a sami w swoim fachu są na poziomie San Marino.

wPunkt

A ja bym chętnie zobaczył tak na poziomie II ligi Wójcika. Ciekawe czy by dojechał do Eklapy. Bym się wcale nie zdziwił…

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY