Szykuje się sezon życia Ciro Immobile. Już trzeci raz
Włochy

Szykuje się sezon życia Ciro Immobile. Już trzeci raz

Ciro Immobile. Facet, którego kariera to prawdziwy rollercoaster, tym razem jest na szczycie. A jeśli jeszcze nie jest, to pędem na niego zmierza. Mamy połowę września, a napastnik nastrzelał już dziewięć goli, za każdym razem znacząco przyczyniając się do zwycięstwa Lazio. Jego bramki są dla Biancocelestich… krótko mówiąc wszystkim.

Oto wszystkie mecze w Lazio w obecnym sezonie, wyniki i udział Ciro:

Juventus (Superpuchar) – 3:2, dwa gole
SPAL (liga) – 0:0
Chievo (liga) – 2:1, gol
AC Milan (liga – 4:1, trzy gole i asysta
Vitesse (Liga Europy) – 3:2, gol i asysta
FC Genoa (liga) – 3:2, dwa gole

Ciro zdobył koronę króla strzelców w barwach Torino w sezonie 2013/2014 i objawił się całej Italii jako świetny napastnik. Co dalej? Brud, smród, dupa i kamieni kupa, parafrazując klasyka. Najpierw transfer do Borussii Dortmund, w barwach której przez cały sezon w Bundeslidze strzelił tylko trzy gole. Kolejne pół roku spędzone w Sevilli – dwa gole w La Liga. Powrót do Torino na wiosnę 2016 roku – pięć trafień w Serie A. Nic mu się nie układało, zawodził i stoczył się na tyle, że z zawodnika, który zaimponował zdobyciem korony króla strzelców we Włoszech – właśnie w barwach Torino, a nie grając w szeregach, któregoś z mocarzy Serie A – stał się zawodnikiem wyśmiewanym, kojarzonym z bylejakością.

Aż nagle przyszedł rok, w którym poprawił swoje statystyki z sezonu życia sprzed kilku lat. Sami zobaczcie, jak wygląda porównanie. Sezon 2016/2017 – sezon 2013/2014.

Mecze: 36 (3124) – 33 (2591)
Gole: 23 – 22
Strzały (% celnych): 136 (61%) – 101 (48%)
Asysty: 3 – 2
Kluczowe podania: 43 – 40
Podania (% celnych): 797 (78%) – 633 (65%)
Faulowany: 47 – 43

A teraz, już w połowie września ma dziewięć goli i dwie asysty. Wypracował 11 na 15 goli swojego zespołu. Jak tak dalej pójdzie, to może… zauważą go kluby z Niemiec? Okej, żarty żartami, ale Immobile teraz wygląda naprawdę znakomicie. Jak na formę Ciro zapatruje się komentator Serie A w Eleven, Dominik Guziak? – Zeszły sezon w wykonaniu Immobile był już niesamowity, przebił wynik, który osiągnął zostając królem strzelców w barwach Torino, łącząc klub i kadrę trafiał 31 razy. Teraz Simone Inzaghi mówi wprost, że Ciro jest liderem Lazio, graczem, który ma wpływ na dyspozycję całej drużyny. Patrząc na formę na początku rozgrywek, dopóki nie rozstrzela się Andrea Belotti, to Immobile jest jedynym włoskim napastnikiem, który jest w stanie nawiązać walkę z Paulo Dybalą o prowadzenie w klasyfikacji capocannoniere. Od dyspozycji Immobile w dużej mierze uzależniona jest dyspozycja samego Lazio. W kadrze, pomijając dziwne decyzję odnośnie doboru taktyki dokonywane przez Giampiero Venturę, jest pierwszym wyborem spośród napastników i na razie nie widać graczy, którzy mieliby mu zagrozić do czasu mundialu.

Walka z Dybalą o króla strzelców? Na razie obaj idą jak burza. A to jasne, że Argentyńczyk ma łatwiej, grając w Juventusie. Chociaż to oczywiście nie żaden przytyk, a tylko jego zasługa. W końcu jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. A Ciro Immobile, mimo że w porównaniu do Juventusu, które jest łożem dla piłkarzy, Lazio można przyrównać co najwyżej do materaca, wysypia się całkiem nieźle i zalicza naprawdę piękne sny. Niby każdy kiedyś zostaje brutalnie przerwany, ale kto wie, czy z takim startem, nie dobiegnie do mety jako numer jeden, jeśli chodzi o strzelców w Serie A. Wydawało się, że jego życiówką było zostanie królem strzelców w 2014, zwłaszcza przy późniejszym zjeździe. Potem, że najlepszy sezon, to ten po powrocie do Torino i tylko tam potrafi się odnaleźć. Jednak teraz znów walczy o zaliczenie sezonu życia, już trzeci raz.