Szybko poszło. Gejzery ego już wybuchają w PSG
Francja

Szybko poszło. Gejzery ego już wybuchają w PSG

Mała kasa, małe kłopoty, duża kasa – duże kłopoty. Zgodnie z tym powiedzeniem PSG powinno właśnie szykować się do kataklizmu i… są ku temu pierwsze symptomy. Nawet nie chodzi nam już o wczorajszy mecz z Lyonem, w którym PSG  było tak bezradne, że aż przeciwnik musiał wbić sobie gole sam. A o co? O to, jak przed biciem stałych fragmentów zachowywali się Cavani, Neymar i jego kumpel Dani Alves.

Zaczęło się od rzutu wolnego, na którego chrapkę miał Cavani. Dani Alves zabrał mu jednak piłkę i w porę oddał Neymarowi – tak, by to Brazylijczyk bił tego wolnego. Cavani wzruszył tylko ramionami, ale co mógł zrobić? Sami popatrzcie.

Jedyne, co mógł zrobić to… odgryźć się przy najbliższej możliwej okazji. W momencie, gdy później PSG dostało rzut karny po faulu na Mbappe, to Urugwajczyk jako pierwszy dopadł do piłki. Neymar podszedł do niego i apelował, by się nie wygłupiał, ale napastnik paryżan pozostał nieugięty – strzelałeś wcześniej, teraz strzelam ja. No i strzelił tak, że bramkarz obronił to na lajcie, a przepychanka z własnym kumplem z zespołu raczej nie ułatwiła strzelcowi złapania odpowiedniej koncentracji.

Gejzery ego gwiazd PSG szybko zaczęły wybuchać. Kto wygra w tym sporze? To chyba oczywiste. Że tak odwołamy się do klasyka: kasa, misiu, kasa.