Szczęsny: Marzy mi się Polska bardziej zjednoczona. Stworzenie z tego kraju 40-milionowej drużyny
Weszło

Szczęsny: Marzy mi się Polska bardziej zjednoczona. Stworzenie z tego kraju 40-milionowej drużyny

Wojtek Szczęsny, w dzisiejszych trudnych czasach, opowiada o swojej wizji Polski i Polaków. O tym, co łączy i co dzieli.

***

Wojtek, jaka Polska Ci się marzy? Jak wyglądałaby Polska Twoich marzeń za kilka lat? Jak wyglądaliby ludzie?

Myślę, że problemem naszego kraju i ogólnie ludzi na świecie, jest to, że mamy coraz więcej możliwości komunikowania się, a mimo to bardzo się od siebie oddalamy. Mamy konta na Facebooku, dzięki którym łączymy się ze znajomymi z drugiego końca świata, a odpychamy tych, którzy są blisko nas.  Ludzie się od siebie oddalają, jesteśmy zupełnie inni i chyba przez to jeszcze bardziej samotni. Dlatego marzy mi się Polska bardziej zjednoczona.

Zjednoczona czyli? 

Czyli taka, która potrafi ze sobą rozmawiać: ludzie, którzy potrafią się komunikować nie tylko przez klikanie w klawiaturę lub touch screen. Ludzie, którzy mogą być inni, różnić się między sobą, ale potrafią rozmawiać o swoich uczuciach i tym co ich różni. Bo to, że jesteśmy inni sprawia też, że wszyscy jesteśmy ciekawi i możemy się od siebie uczyć. Marzy mi się takie społeczeństwo, które potrafi rozmawiać.

Byłeś w Anglii, teraz mieszkasz we Włoszech i patrzysz na to wszystko, co dzieje w Polsce. Jak to oceniasz? Jak patrzysz na nasz kraj i ludzi, którzy tutaj żyją? Czy to idzie w dobrym kierunku, czy w złym? Absolutnie nie wchodzimy w tym momencie w rozmowę o polityce i ideologii.

Ciężko mi powiedzieć bardzo obiektywnie, ponieważ mieszkając za granicą staram się otaczać ludźmi, którzy wyznają podobne wartości jak ja. Ale jest taka tendencja, że się wszyscy od siebie oddalamy, że ludzie boją się rozmawiać o swoich uczuciach, o swoich różnicach, boją się rozmawiać o wartościach i to mnie martwi. To na początku może się wydawać nieistotne, ale potem ten problem rośnie i zaczyna się robić bardzo poważny. Mój brat na jednym z profili społecznościowych napisał opinię polityczną i mówił mi, że od razu kilku kolegów skasowało go ze znajomych, a reszta pisała komentarze typu: „Jak możesz!”. Uważam, że każdy ma prawo do swoich opinii i wyrażania ich, czy są to opinie polityczne, czy jakiekolwiek inne. Mamy prawo, a nawet taką odpowiedzialność, żeby rozmawiać i żyć w pokoju. A tak nie jest.

Ostatni raz pomagałeś w 1979? WPŁAĆ TERAZ

To porozmawiajmy o tym, co by było, gdyby… Mam takie wrażenie, że Polacy nie mają w sumie autorytetów.

Nie, ja się nie zgadzam z tym, że nie ma autorytetów. Uważam, że bardzo często w naszym kraju ludzie mylnie definiują autorytety. I to jest większy problem. Bo każdy jest w stanie znaleźć sobie dla siebie autorytet, tylko trzeba się odnosić do odpowiednich źródeł. Jeśli interesujemy się sportem, należy szukać ideałów w świecie sportu i starać się uczyć od danej osoby. Jak doszła do sukcesu, jak pracuje, jak stara się być lepszym. Nie szukać wzorców w świecie portali plotkarskich, co jest w tej chwili bardzo popularne wśród młodych ludzi. Zatem są autorytety, trzeba tylko wiedzieć, gdzie ich szukać.

Mam wrażenie, że autorytetami moglibyście stać się Wy, sportowcy. 

Wiesz co, zaczynamy wchodzić w ten głębszy problem, który mnie osobiście troszkę boli. Bo widzisz, kiedyś sportowcy byli traktowani jak sportowcy, a dzisiaj przez swój status społeczny, przez pieniądze, które zarabiają i sławę, którą osiągają, zaczynają być postrzegani i kreowani na celebrytów. Wchodzą w nie swój świat i są przez to cenieni nie za to, za co powinni. Sportowiec taki jak np. Robert Lewandowski powinien być podziwiany za to, gdzie zaszedł, jak ciężko na to zapracował od bardzo małego chłopca. A nie za to, że ma na sobie buty za tysiąc złotych. Ludzie szukają dziś autorytetów nie z tych powodów co trzeba.

Trzeba wiedzieć, czego szukać w danej osobie i na czym się wzorować.

A kto jest autorytetem dla Ciebie? 

Dla mnie w młodości autorytetem sportowym był Peter Schmeichel. Wtedy był najlepszym bramkarzem na świecie i podglądałem jak poruszał się w bramce. Wyobrażałem sobie, że kiedyś będę na jego miejscu, stał na wielkich stadionach i bronił. Nie było wtedy czegoś takiego jak portale społecznościowe, a Peter Schmeichel nie był celebrytą. Na pewno był lepszym bramkarzem niż ja i sportowym wzorem, który adorowałem. Nie wiedziałem czy nosi garnitur za 1000 złotych i buty za 500 złotych, czy był dzisiaj w restauracji do późnej nocy. Po prostu patrzyłem na sportowca, od którego chciałem się uczyć. Podglądałem, co mogę zrobić, żeby dojść do tego poziomu.

Czy drogą do poznania prawdziwej strony sportowca, nie tego garnituru za 1000 złotych, tylko tego, co zawodnicy naprawdę mają w sobie, nie powinna być zatem umiejętność dostrzegania wartości kierujących ludźmi? A jeśli tak, to na jakie powinniśmy zwracać uwagę ucząc się od Was, sportowców? 

Wiele możemy nauczyć się od sportowców. Nie tylko z porażek czy zwycięstw, ale przede wszystkim z ich drogi na szczyt. Jedna taka cecha naszego społeczeństwa, którą dostrzegam coraz mocniej – i jest to sposób, w jaki odnosimy się do tych co odnoszą sukcesy. Bo w Reprezentacji niezależnie od zajmowanej pozycji wspieramy się nawzajem, a czuję, że w społeczeństwie jesteśmy raczej negatywnie nastawieni do tych, co osiągają sukcesy. Boli mnie to, ponieważ sam osiągam sukcesy, a czuję, że w naszym kraju bardzo często nie spotyka się to z radością, tylko raczej z zazdrością. Powinniśmy być życzliwi, powinniśmy patrzeć na sukces drugiego człowieka i myśleć: „Ja też chciałbym kiedyś osiągnąć taki sukces”, a później zastanowić się co mogę zrobić, żeby go osiągnąć. A nie: „On osiągnął sukces. Nie lubię go, bo mi się nie udaje.” To jest kopanie dołka pod samym sobą. To jest schodzenie coraz niżej, kiedy tak naprawdę trzeba się wspinać do góry. Ta zawiść mnie martwi i mam nadzieję, że z czasem zniknie.

Wojtek, ale bywa tak, że w meczach reprezentacji grasz na ławce patrząc jak inni bronią za Ciebie. Nie czujesz wtedy zazdrości? Kibicujesz?

Tak, jak najbardziej kibicuję. Jestem piłkarzem, a to znaczy, że uprawiam sport drużynowy i dobro mojego zespołu jest dużo ważniejsze niż mój własny interes. Nie potrafiłbym uprawiać sportu indywidualnego, bo uwielbiam bycie częścią drużyny, częścią całości. Czasami boli mnie decyzja, która faworyzuje kogoś innego na mojej pozycji, ale zespół wygrywa i cieszymy się wszyscy razem. I tak naprawdę, czy bronił Kowalski, czy Fabiański, czy Boruc, czy Szczęsny – dla nas jako całości nie robi to żadnej różnicy. Tak samo cieszymy się z każdego zwycięstwa. Zawsze uważałem, że w zespole jest fajniej, bo każdą wygraną mnoży się razy ilość czasu, którą jest się w zespole, a każdą porażkę dzieli się na tę samą liczbę piłkarzy, więc łatwiej sobie z tym poradzić. Ja uwielbiam bycie w drużynie i nie wyobrażam sobie czegoś innego.

Jak mógłbyś nazwać to coś, co sprawia, że zapominasz o sobie i myślisz o drużynie? Co to jest? Wspólne przeżywanie? Wspólny cel? 

To jest taka energia, która po prostu się wytwarza. Czy jest to klub, gdzie jest to bardzo odczuwalne, ponieważ spędzamy ze sobą po parę godzin każdego dnia, czy jest to reprezentacja, kiedy przyjeżdżamy na zgrupowanie i przez tydzień widzimy się 24 godziny na dobę. Wtedy tworzy się ta energia. Wiesz, że nie możesz się spóźnić, bo wszyscy na ciebie czekają. Wiesz, że jeśli ty popełnisz błąd, to wszyscy płacą za to cenę. Energia tworzy się w zespole i to jest naturalne.

Są indywidualności. Znam ludzi, którzy mówią, że woleliby przegrać mecz 3:2, ale strzelić dwie bramki, niż wygrać mecz 1:0 i nic nie strzelić. Są tacy, których ten indywidualny sukces kręci i podnieca do dalszej pracy. Nie mam z tym problemu, ale ta energia w zespole zawsze jest najważniejsza i zawsze była najważniejsza dla mnie.

A jak tę energię przełożyć na Polskę? Bo fajnie by było, żebyśmy w Polsce byli jedną drużyną… 

Rzeczywiście fajnie byłoby z tego 40-milionowego kraju stworzyć drużynę, która jest na jednym boisku. Na pewno łatwiej jest to zrobić z jedenastoma czy z dwudziestoma trzema chłopakami niż z całym krajem… Ale gdybyśmy wszyscy mieli jakiś wspólny cel, do którego dążymy to zjednoczenie się byłoby prostsze. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że dla mnie takim marzeniem jest pokój, ludzie, którzy akceptują się nawzajem. Niech akceptacja drugiego człowieka będzie naszym wspólnym celem. Kiedy szanujemy drugiego człowieka to zaczynamy tworzyć kolektyw, zaczynamy być grupą, która wierzy w te same wartości. Wtedy możemy iść do przodu.

To szalenie ważne, żebyś właśnie ty pomógł Paczce. WPŁACAM TERAZ

Żeby to się stało, najpierw musimy się nauczyć być szczerymi, co do tego, kim jesteśmy i mówić o tym wprost. 

Myślę, że gdzieś głęboko każdy jest szczery, nawet, jeżeli wstydzi się o tym mówić. Jeden jest bardziej nieśmiały, drugi może czuć, że jest złą osobą i pewnie otwarcie o tym nie powie, ale myślę, że każdy jest prawdziwy przynajmniej dla samego siebie. Jego sumienie podpowiada mu, czy robi dobrze, czy źle, więc szczerość – okej, ale przede wszystkim akceptacja.

Staramy się aby SZLACHETNA PACZKA stała się projektem, który zjednoczy ludzi ponad podziałami, ponad ideologią i polityką. Wystarczy, że będziesz mieć wartości, będziesz lubić ludzi, bo dzięki temu my, jednocząc coraz więcej ludzi z takim nastawieniem, jesteśmy w stanie zmieniać mentalność innych.

Zmianę trzeba zacząć od siebie. Michael Jackson kiedyś o tym śpiewał: „Jeśli chcesz, żeby świat był lepszym miejscem spójrz wzwyż i zacznij od siebie.” Dlatego małymi krokami – jeśli ja będę dla Ciebie życzliwy, jest większa szansa, że Ty będziesz życzliwy dla kolegi Michała, tam za Tobą. Jeśli Ty będziesz dobry dla Michała, Michał będzie dobry dla dwojga innych osób. Jeśli ja odrobinkę się poprawię, jest szansa, że ten, dla którego byłem życzliwy, też będzie lepszy dla innych, więc pomału. Ale wierzę, że to się będzie zmieniać.

Powinniśmy dołączać do SZLACHETNEJ PACZKI, manifestować swoje wartości i zmieniać się małymi krokami? 

Jak najbardziej. Właśnie dlatego dzisiaj z Tobą rozmawiam, bo wierzę w małe zmiany. Może ktoś mnie lubi? Nie wiem. Może nie, ale przeczyta taką rozmowę i pomyśli: „No, dzisiaj byłem nieżyczliwy dla kogoś. Może rzeczywiście coś jest nie tak?”. I coś się zmieni, a nawet taka mała zmiana jest warta robienia kampanii wokół tego, żeby ludzie uczyli się. Żeby byli w stanie zaakceptować swoje błędy i próbowali się poprawić. 40 milionów małych kroków sprawi, że zmiana będzie duża. Spójrzcie w lustro i jeśli trzeba coś zmienić, zróbcie to.

I jak najbardziej polecam ten projekt, bo w nim ludzie po prostu lubią się nawzajem. Wejdźcie na stronę www.szlachetnapaczka.pl. Ja dzisiaj na niej byłem.

Rozmawiał Jakub Marczyński, dyrektor kreatywny Stowarzyszenia WIOSNA, w ramach którego działają jedne z najskuteczniejszych i najbardziej cenionych programów pomocowych w Polsce – SZLACHETNA PACZKA i AKADEMIA PRZYSZŁOŚCI.

Więcej o projektach:

– w wywiadzie z księdzem Jackiem Stryczkiem (KLIK)

– w felietonie Krzysztofa Stanowskiego (KLIK)

baner_weszlo_krzysztof3

fot. główne FotoPyK

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
kotkameleon

Jeżeli Wojciech Szczęsny piłkarsko będzie tak się rozwijał jak w powyższym wywiadzie, znaczy się mamy mega-bramkarza na lata. W życiu bym nie pomyślał, iż takie słowa mogą paść od człowieka, który swego czasu ukradkiem popalał papierosy.
A ten dystans do celebryctwa… miód malina.

JacekCieloch
Jeb PZPN i Weszło.

Obawiam się, że nie są to słowa WS, a działu marketingu jakiejś agencji reklamowej. Wygląda to na tekst typowo promocyjny…

kotkameleon

He, na to nie wpadłem. Ale chyba musi być w tych słowach odrobina Szczęsnego?

piotrz

LOL
I Mówi to człowiek który od 10 lat nie podał ręki swojemu ojcowi.
Czcze gadanie.

LOBO

No oddalił się od najbliższych, przecież też ma fejsbuka, ale za to chce zjednoczyć cały naród.
; ) Ogólnie to ojcu, a ogólnie to wywalone, ważne żeby wesprzeć akcję.

pilkarzyk

A co ty wnikasz w jego relacje z ojcem? Kto tam wie jak między nimi było naprawdę.

Wacław Grzdyl

Lewandowski buty za 1000 zł? Chyba sznurówki :)

OtylyKibol

też mnie rozbawiły te kwoty, chyba faktycznie pisane – jak ktoś wyżej zauwazył – przez dział PR. to już wolę Filipiaka, który kiedyś w TV na pytanie dziennikarza, za ile kupił buty, w których był w programie powiedział: tylko za 4 tys.. euro… (może inna kwota ale tego rzędu).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

OtylyKibol

no to jestem celebrytą – na ślub 10 lat temu kupiłem garniak za ok tysiaka!!

zenek122
Drużyna Pierścienia

A ja wolę Polskę, w której każdy jest trenerem i ma swoje zdanie.

Urkides
Legia Warszawa

Ładnie mówi, tylko od razu powstaje pytanie jak to przełożyć na praktykę?
Kolega Marczyński od razu podpowiada, SZLACHETNA PACZKA.
Każda inicjatywa mająca na celu wywołanie odruchu solidarności z innymi jest dobra. Ale gdzie jest granica tej solidarności? Czy ona się kończy na granicy miasta, państwa, kontynentu a może na kolorze skóry?
Jednym z podstawowych kryteriów którym kieruje się człowiek jest kryterium „swój, obcy”. Pierwotnie miało to znaczenie dla przetrwania grupy ludzi (rodziny, plemienia, narodu) ale również było przyczyną wzajemnych mordów. Bo tam gdzie interes „obcego” kolidował z interesem „swoich” i nie potrafiono ich pogodzić musiało dojść do wojny.
Krąg „swoich” ciągle sie powiększał (najczęściej poprzez krwawe podboje) i powstawały związki plemion a potem państwa. W nich również kryterium „swój, obcy” działało w podobny sposób i powodowało kolejne wojny, jeszcze bardziej krwawe. A wszystko w imię zasady solidarności ale ze swoimi. „Swojskość” zaczęła być różnie definiowana. Według granic lądowych, według wyznań, według wyznawanych ideologii co konsekwentnie prowadziło do kolejnych wojen i zbrodni. A wszystko w imię solidarności ze „swoimi”.
Tak dotarliśmy (jako cywilizacja) do XX wieku w którym zafundowaliśmy sobie dwie wojny światowe w których zamordowaliśmy dobrze ponad 100 mln „obcych”.
Przerażeni tym co zrobiliśmy zaczęliśmy się zastanawiać czy to ma sens (nie wszyscy się nad tym zastanawiali, tylko kilku przywódców państw europejskich). Tak zrodził się pomysł żeby państwa europejskie zamiast się wyrzynać zaczęły współpracować. To był początek Unii Europejskiej. Żeby mogła ona przetrwać potrzebne były uniwersalne i obowiązujące wszystkich zasady tzw wartości do których miano się odwoływać w sytuacjach spornych.
W imię solidarności państwa bogatsze godziły się pomagać państwom biedniejszym żeby te poczuły fizycznie tą solidarność. Przyjęto nowych członków, państwa bloku sowieckiego które były wyniszczone fatalną polityką i też postanowiono im pomóc. Ale okazuje się że w wielu z tych państw pierwotny odruch „swój, obcy” jest bardzo silny i nie chcą wyznawać wspólnych zasad. Co w sposób oczywisty psuje klimat solidarności.
Ludzkość stoi przed jeszcze trudniejszymi wyzwaniami a mianowicie jak być solidarnymi z miliardami ludzi którzy żyją w skrajnej nędzy, umierają z głodu i są mordowani w wojnach.
Na to pytanie chyba nie ma odpowiedzi a jej brak powoduje że sytuacja się co raz bardziej komplikuje i ciśnienie tej nędzy i zbrodni pchają miliony ludzi do naszego, lepszego świata.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego zeby uświadomić ludziom że nie powinni uspokajać swojego sumienia wysłaniem pewnej sumy żeby ktoś sobie kupił pralkę, komputer czy telewizor. Pomagać oczywiście trzeba ale nie wolno zapominać o tej solidarności w szerszym rozumieniu bo ona nie tylko daje sprzęty AGD ale często życie i nie tylko tym potrzebującym ale również tym bogatszym, bo pozwala uniknąć wojen w których giną i biedni i bogaci.
Pamiętajcie o tym kiedy jesteście dumni ze swoich prezentów. Ten rodzaj solidarności jest miły ale nie decyduje o losach ludzkości. Róbcie swoje ale myślcie szerzej.

vincent van cock

cholera nie po to się logowalem pod tym chujowym nickiem ,żeby znowu w takie poważne sprawy wnikać , możesz nie zawyżać poziomu? Przesadzasz trochę

Urkides
Legia Warszawa

Kolego Vincencie. Ta przesada jest kompensowana nikłym zainteresowaniem tekstem. Nie moim ale tym pierwotnym czyli wywiadem. A szkoda bo czasem dobrze jest się zastanowić nad znaczeniem pewnych słów i działań. Na przykład pojęcie ludzkiej solidarności. Co ona ma oznaczać?
Świat zmienia się szybciej niż ludzkość może zrozumieć nowe sytuacje i zagrożenia lub szanse wynikające z tych zmian. Dlatego musimy myśleć co raz szybciej żeby nie dac się zaskoczyć nowym zjawiskom.
Globalizacja dokonuje tak dużych zmian że nie potrafimy ogarnąć ich skutków.
Na moje oko sprawy nierówności na Świecie będą największym wyzwaniem stojącym przed ludzkością a na razie chyba nikt nie ma pomysłu na to jak powinna wyglądać „szlachetna paczka” w skali globalnej. Żyjemy w złudzeniu że to co się dzieje na innych kontynentach nas nie dotyczy a to jest nieprawda. Dotyczy i to bardzo a najlepszym dowodem jest fala uchodźców która zalewa bogatą część świata.
A więc musimy się zastanowić jak powinna wyglądać solidarność w nowej epoce.
Niektórym się wydaje że postawienie muru wszystko załatwi. Ale to jest taki sam fałsz jak przekonanie że podarowanie komuś pralki zmieni jego życie. Może lepiej pomyśleć co spowodowało że ten człowiek nie ma pralki i zmieniać te przyczyny, bo jak mu się podarowana pralka zepsuje to co dalej?

whooyemooye
Legia

Powiedz to wszystko ludziom poparzonym w ostatnim ataku w londyńskim metrze, moim znajomym z pracy którzy boją się wejść do pociągu. Mnie nie przekonałeś, bo pomoc biednym tak, ale przede wszystkim zabezpieczenie własnych interesów, a nie dążenie do samodestrukcji.

Urkides
Legia Warszawa

Ale co mam powiedzieć twoim znajomym? Że schowanie głowy we własnej dupie im pomoże i zniknie strach przed wsiadaniem do pociągu?
Z faktami się nie dyskutuje a faktem jest że spośród 7 mld ludzi na Ziemi około 2 mld żyje w dostatku a 5 mld w skrajnej nędzy. I że te 5 mld będzie chciało poprawić swój los i gówno ich obchodzi że ktoś się boi wsiąść do pociągu bo oni się bardziej boją życia tam gdzie są niż śmierci w czasie ucieczki do lepszego świata.
Co Ty robisz w Londynie? Przecież Ciebie Angole też nie chcą ale też masz to w dupie bo widocznie uważasz że w Twoim interesie jest być tam.
Ja się nie roztkliwiam nad losem tych ludzi tylko widzę realny problem który musi byc rozwiązany bo skończy się kolejną tragedią. Żeby mozna było go zacząć rozwiązywać to trzeba wykazać się empatią i solidarnością jako częścią własnej strategii przetrwania. Nie jako tępej agresji ale solidarności.
Zachodnia cywilizacja ma środki żeby wymordować te 5 mld „zbędnych” ludzi ale przecież tego nie zrobi a oni nie znikną, więc trzeba miec jakiś pomysł jak to rozwiązać a nie tylko „bać się wsiąść do pociągu”

whooyemooye
Legia

To teraz powiedz to rodzinom ofiar. Wyjedź z tym swoim tekstem o pięciu miliardach. Mieszkam w Anglii już długi czas, żyje tak jak Anglicy, nie planuję zamachów, nie narzucam im moich zwyczajów. Po prostu mieszkam, pracuję i płacę podatki, naprawdę nie widzisz różnicy?
Szykuj kredki, narysujesz kwiatki na asfalcie po kolejnym zamachu.

vincent van cock

Szanowny kolego Urkidesie nie pogniewaj się, ale przypominasz mi filozofa ,którego pożarł lew , wydaje mi się ,że na radykalizm i krwiożerczość mądrości nie pomogą. Nie mówię, że jedyną odpowiedzią jest taki sam radykalizm w rewanżu ale jednak coś trzeba z tym zrobić , obawiasz się o naszą ojczyznę i słusznie ale czy zachodnia Europa nie jest w zagrożeniu i to poważniejszym .? Czy przyklaśniesz tej demokracji ,która pozwoli niedługo np na demokratyczne przejęcie rządów przez partie islamu na Zachodzie? Mur nie , więc co ? Dalsze przyzwolenie na to co się dzieje ? To samobójstwo,

Urkides
Legia Warszawa

Sa tacy którzy twierdzą że ludzkość zmierza do nieuchronnego samobójstwa.
Według mnie nie ma żadnego przyzwolenia, jest bezradność bo chcemy zwalczać skutki a nie przyczyny.
Najlepiej byłoby spowodować żeby ci ludzie chcieli zostać w domach ale to jest tak kolosalne wyzwanie że do tego potrzebna jest globalna solidarność a tej nie ma.
O tym właśnie pisałem, o ciągłym poszerzaniu solidarności.
Zanim zostaliśmy Polakami, byliśmy plemionami które nawzajem się wyrzynały i zniewalały zanim powstała Polska i Polacy. Tak samo było w innych częściach Europy.
Potem te państwa, wewnętrznie solidarne tak długo się nawzajem wyrzynały aż powstała Unia Europejska. Teraz są kolejne wyzwania. Ciekawe jak to się rozwinie?
Jeszcze 100 lat temu byliśmy dla siebie w Europie śmiertelnymi wrogami i nikt sobie nie wyobrażał tego co mamy dzisiaj. Trzeba uwolnić wyobraźnię i wybierać racjonalne strategie przetrwania.
Przecież zwykła empatia w którą każdy człowiek jest wyposażony już w momencie urodzenia to też jest strategia przetrwania. Bez niej wszyscy by się pozabijali nie mogąc stworzyć najprostszej wspólnoty. I ta empatia ewoluuje wraz z rosnącymi możliwościami unicestwiania. Bo wzajemne unicestwianie przestało się opłacać, jego skutki są tak ogromne i przerażające że ludzie w Europie doszli do wniosku że lepiej współpracować niż się mordować.
Wraz z globalizacją pewnie muszą się poszerzyć granice solidarności.
Nie twierdzę że świat zachodu musi przyjąć wszystkich chętnych ale oni nie zostaną u siebie jeśli nie będą mieli tam warunków do przeżycia.
Jak to zrobić? Chyba nikt nie ma na razie pojęcia ale trzeba intensywnie o tym myśleć i rozmawiać bo jeśli tego nie zrobimy to pewnie pozostanie tylko jedna, stara, sprawdzona metoda czyli rzeź.
Chyba lepiej jest poszerzać obszary cywilizacji i dobrobytu niż mordować?

vincent van cock

Teoretycznie masz rację , solidarność globalna może być lekarstwem dla ludzkości , właściwie nie ma innego wyjścia na dłuższa metę. Problem jest w tym ,że to co wytłumaczysz nam , ciężko wytłumaczyć przybyszom i nie chodzi mi tu tylko o szaleńców z isis . Mur i deportacje to tylko rozwiązanie doraźne, ale niezbędne dla bezpieczeństwa , a chodzi przecież o życie ludzkie. Solidarność itd można próbować budować u nich na miejscu, ale jak przekonać masy ludzi wychowanych poza kulturą europejską , skoro nawet jednostki tu wychowane gardzą wszelkimi ideami zachodu , a szczególnie takimi ,które ich bronią w imię walki z rasizmem itp . To nie tylko brak zrozumienia , to pogarda i nienawiść dla białych i choćby nie wiem jak mądre były idee o wzajemnej solidarności , skutek jest i tak ten sam ,a odpowiedzią agresja i przemoc. Dyplomacja nic nie da , równie dobrze możesz tłumaczyć to dzikim zwierzętom.

vincent van cock

Dzisiaj to lepiej zrozumiałem i wyobraziłem sobie niż wczoraj , to chyba znak ,że muszę iść spać , tylko dalej mnie niepokoi ,że ci spoza naszego obszaru cywilizacyjnego nie zrozumieją tego ani jutro ani nigdy , przez brak empatii ,prawdopodobnie wynikający z braku empatii białych niegdyś . To robota dla pokoleń , ale tak jak mówisz , kiedyś nikt sobie nie wyobrażał tego co mamy dzisiaj . A wcześniej dzisiaj żartowałem , mam dziwne poczucie humoru , nie mogę pisać tylko o poważnych sprawach , to szkodliwe dla zdrowia , pozdrawiam

Jak co sobotnie przedpołudnie - Wiesław "Agent 711" Machniewicz

Bzdury na poziomie przemówienia kandydatki na miss świata. Niech chłopak lepiej zajmie się graniem, bo wychodzi mu to o wiele lepiej niż myślenie.

jeremy

” Bo widzisz, kiedyś sportowcy byli traktowani jak sportowcy, a dzisiaj przez swój status społeczny, przez pieniądze, które zarabiają i sławę, którą osiągają, zaczynają być postrzegani i kreowani na celebrytów. Wchodzą w nie swój świat i są przez to cenieni nie za to, za co powinni.” – a co z żonami i dziewczynami piłkarzy? Czy są cenione za to za co powinny? czy cenimy te WAG’s tylko za cycki a pomijamy botoksowe usta lub zoperowany nosek? warto pomyśleć o takich wartościach!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

grnawuiopn

znajomi na fejsbuku z drugiego końca świata ? o czym on pierdoli

Pozniej wymysle nick

nie wiem czy do tego zmierza Urkides, ale jak dla mnie pomoc, to codzienne drobne rzeczy, pomoc ludziom niekiedy sama swoja obecnoscia, pomoc drobiazgami, pomoc w tym zeby jedna czy druga osoba poczula sie pelnowartosciowym czlowiekiem pomimo przeciwnosci losu i nedzy, troche inaczej rozumiem pomoc jako taka, to wcale nie przelanie 1000 zlotych w swietle reflektorow bedac ubranym w koszulke z logo Szlachetna Paczka i dzierzac kubek z tymze logo w dloni, a wiekszosc hipokrytow bedzie dumnie prezyc klate i czekac na ordery, z potwierdzeniem wplaty koniecznie w widocznym miejscu, ba, i jeszcze jeden czy drugi taki smiec, bedzie sie uwazal za empatycznego altruiste. WIadomo, ze potzrebujacy nie beda wybrzydzac, ze dostali pralke od nieszczerego klauna z tv czy innego portalu, ale zanim jeden czy drugi zacznie sie uwazac za kolejne wcielenie Matki Teresy to niech sie lepiej zastanowi nad soba codziennym, czy moze o sobie sobie powiedziec z czystym sumieniem: „jestem dobrym czlowiekiem”. Nie wydaje mi sie.

Wyrzysk

Po drugim pytaniu przestałem czytać. Wojciech Szczęsny powinien opowiadać o ułożeniu tułowia przy paradzie, a nie o takich rzeczach.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

To niemożliwe. W żadnym kraju. Nawet w Niemczech za Hitlera były podobno jakieś podziały i nie każdy był naziolem.

Penis Biodro vel Dżanis Biedroń
Legia Warszawa

Jest taka niezwykle zjednoczona utopia z opowiadań Wojtusia – Korea Północna.

wojsal

Ten artykuł (wywiad?) leci sztucznością.

Penis Biodro vel Dżanis Biedroń
Legia Warszawa

Wojtuś otacza się ludźmi o podobnych jak on poglądach, ale narzeka, że odpychamy od siebie innych niż my sami. Zajebista logika.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.nl/ – MEGA PROMOCJA U NICH NA TYPY DZIŚ !!! – ostatnio 283 kurs trafili i skan na blogu ! polecam bo sam gram już od tygodnia i trafiam! są uczciwi !

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

30443566_1650621274992924_2995731623011418112_n
22 kwietnia, 14:48
18.05.2016 KRAKOW TAURON ARENA UL. LEMA 7 ( POLAND ) SIATKOWKA MEZCZYZN ( MEN'S VOLLEYBALL ) XIV MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA 

MECZ POLSKA - BELGIA ( GAME POLAND - BELGIUM )

NZ MARCIN MOZDZONEK SYLWETKA 

FOTO MICHAL STANCZYK / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland
20 kwietnia, 17:48