post Avatar

Opublikowane 18.09.2017 11:23 przez

redakcja

Autorem tekstu jest osoba niezwiązana z polską piłką, podobieństwo do wszelkich faktycznie istniejących osób – przypadkowe, a fabuła – fikcyjna. Tekst ma charakter żartobliwy i w żaden sposób nie ma na celu urażenie kogokolwiek.

*

Wiecie, kiedy przesiaduję w barze przy dobrym drinku, podrywam panienki na charyzmę, szarmanckość i urok osobisty. Tak zaciągnąłem do łóżka większość świnek w swoim życiu. Ale jak wyrwać najlepszą laskę, taką prosto z okładki, zdawałoby się, niedostępną? Zdradzę Wam tajemnicę, misie kolorowe: olewajcie ją. Albo chociaż udawajcie, że nie jesteście nią zainteresowani. Oczywiście, do takiej techniki trzeba mieć odpowiednią klasę i status społeczny. Jeśli poważni ludzie, tacy jak ja, starają się o względy jakiejś cizi, to taka sprytna cizia może celowo im odmawiać, żeby podbudować swoje ego. Mnie tam żadna nigdy się nie opierała, ale mam wielu znajomych, którzy doświadczyli takiej przykrej sytuacji. Oj, żebyście widzieli jak mój rosyjski przyjaciel, Wołodia, uganiał się za pewną gimnastyczką artystyczną. Chodził za nią jak pies na smyczy! Dopiął swego, ale straconej godności już nie odzyska.

Ale, wracając do tematu: jeśli jakaś panienka wodzi Was za nos, najlepiej jest odwrócić sytuację i sprawić, by to ona uganiała się za Wami, zamiast Wy za nią. Wtedy świnka zobaczy, co może stracić, i zacznie panicznie pokazywać, że jej na Was zależy. Jak wspominałem, żadna kobieta nie odważyła się wodzić mnie za nos, za to zdarzył się jeden taki klub.

Mowa tu oczywiście o Legii oraz jej dwóch prezesach. Pierwszym prezesem, do którego robiłem podchody, był Przaśny Bodzio. Może i nie miałby szans na tytuł prezesa stulecia, a po klubie nosił się czasem tak, że pracownicy myśleli, że chce im wywróżyć przyszłość z ręki, ale jedno trzeba mu przyznać: miał skurwiel łeb do negocjacji. Zwykle brał takiego misia, i częstował go whisky. Rozlewał delikwentowi po pełnej szklance. I tak wychylali jedną, drugą, piątą, nastą… po czym Bodzio wyskakiwał z tekstem:

No, Panie X, cieszę się, że się dogadaliśmy, warunki ustalone, tylko złożę podpis… Ale! Mamy w klubie taką tradycję, że za udany transfer wznosimy toast piwem Królewskim.

I wtedy na stół lądowały czteropaki Królewskiego. Co, myślicie że parę piw po takiej ilości to pryszcz? Mogę powiedzieć jedno: on to robił dla uśpienia czujności. Taki misio myślał sobie że sprawa załatwiona, że już można odpuścić, zrelaksować się. Wtedy procenty uderzały do głowy ze zdwojoną mocą. Jak Przaśny wyczuwał ten moment, zaczynał swoje przedstawienie. Podchodził do szafy grającej Wurlitzer OMT 1015, wpisywał tajny kod, i bach! Szafa zaczynała grać „Sen o Warszawie” oraz wysuwała kranik, z którego lała się kolejna łycha! I Bodzio zaczynał swoje gadki, że w sumie to się zastanowił, i kwota zaproponowana za takiego grajka to za drogo, że połowę ceny może dać, a tak w ogóle po co mu wzmocnienia, skoro ma Kuchego. Potencjalny delikwent wymiękał, i zgadzał się na wszystko, byleby szybciej wypierdolić z gabinetu prezesa. Dlatego uwielbiałem ustalać z nim warunki kontraktu. Niestety, nigdy nie doszliśmy do porozumienia, bo ja nie jestem pętem pasztetowej robiony, żeby dać się pokonać przez takie tanie sztuczki, a jak Przaśny widział że nic nie wskóra, to kończył negocjacje (czasami z głową na stole). Ale powiem jedno: warto było poświęcić mu te przepite przegadane godziny, gdyż moje rady oraz częsta obecność w klubie zaowocowały pasmem sukcesów, które będzie trudne do powtórzenia.

Drugi i zarazem obecny prezes, Darek Szopen, to człowiek z zupełnie innej bajki. W wystroju gabinetu nastąpiła zmiana o 180 stopni! Wcześniej stała szafa grająca, która służyła za barek, maszyna do flipera, konsola do gier czy wygodne siedzisko dla sekretarki. Teraz? Po lewej stronie rowerek do ćwiczeń, po prawej japońskie krzaki pogody ducha i egzotyczne meble, ustawione według zasad feng shui.

Od razu wiedziałem, że będzie nam się trudno dogadać. Spytacie dlaczego? Przecież Miodek wydaje się takim sympatycznym misiem, do owinięcia wokół palca. No właśnie, kurwa… tylko on ma taki charakter, że w pierwszej kolejności wokół palca owinął go Jacek Bibliotekarz! Pamiętam jedno z naszych spotkań w gabinecie, gdzieś początkiem sierpnia. Wchodzę, a tam nasz ówczesny trenerski Magik siedzi nad Dareczkiem, i mu tłumaczy zawiłości swojej książki. A książka już do połowy otwarta. Temu wszystkiemu przyglądał się Żewłak, leniwie siedzący na siedzisku dla sekretarek.

Widzi Pan, Panie prezesie, tym właśnie różni się szczęście od farta. Podam przykład. Niech Pan sobie wyobrazi, że ma przygotować kolację dla małżonki. Poszedł Pan do sklepu osiedlowego na Wilanowie po jakieś krewetki i butelkę białego wina. Ale, co za pech, zapomniał Pan portfela. Gdyby był Pan w tym sklepie pierwszy raz, kasjerka być może zgodziłaby się, żeby zabrał Pan zakupy i przyniósł pieniądze jutro. Wtedy byłby to fart, bo nic by nie wskazywało na taki przebieg zdarzeń. Poza, oczywiście, Pana urokiem osobistym. Ale jeżeli Pan będzie regularnie chodził do tego samego sklepu na swoim osiedlu, i pewnego dnia zapomni Pan portfela, po czym uśmiechnie się do ekspedientki i spyta czy może zapłacić kiedy indziej, to ona prawie na pewno zgodzi się na taki układ. Dlaczego? Bo Pan sobie tą sytuację wypracował.

Darek popatrzył się na Jacka z podziwem, a ten misio kontynuował:

I tak samo jest z Kuchym. Jak on uparcie, co mecz będzie stał w polu karnym, to piłka kiedyś do niego trafi, i zdobędzie bramkę. Fart? Nie. Szczęście? Tak. Bo on pomógł doprowadzić do takiej sytuacji.

Ale on nie jest panienka spod latarni, żeby stać! On ma, kurwa, napierdalać! – przerwałem ten radosny monolog. Jacuś stanął jak wryty, a Żewłak omal nie wystrzelił z tego fotela kiedy usłyszał mój głos. Tylko Darek popatrzył na mnie otępiałym wzrokiem. Ja pierdolę, pomyślałem, ten gość ma już tyle makaronu nawiniętego na uszy, że cała jedenastka Squadra Azurra nie zdołałaby tego przejeść.

Yyy, Panie prezesie, ma Pan gościa. Ja może dokończę kiedy indziej. Chodź Michał, idziemy.

Michał zerwał się na równe nogi, i popędził za Plackiem. Przy wyjściu z gabinetu usłyszałem tylko jego głos:

Czekaj Jacek, to mówisz że jest jakiś sposób na to, żeby brać ze sklepu wino bez płacenia?…

Jak najgłośniej zatrzasnąłem za nimi drzwi, tak że dopiero ich trzask ocucił Darka. Podszedłem do niego i mówię:

Prezesie, ratuj ten klub. Nie widzisz, że ten Misio przegra tytuł? Że cała Polska będzie śpiewać „Gdzie Twoje berło i korona”?!

Janusz, ja rozumiem twoje obawy. Ale ty się o nic nie martw. Ten klub ma trzy etapy rozwoju: libacja-profesjonalizacja-korporacja. Libacja była za poprzedniego prezesa, i do tego nie chcę wracać – orzekł Miodowy, a obruszył się przy tym tak, że aż mu kędziorki na głowie zatrzepotały.

Darek, kurwa, ale klub to nie jest call center, czy inne korpo! Tutaj nie pracujesz ze słupkami finansowymi, tylko z ludźmi. Piłkarzami. Prostymi, oddanymi chłopakami, którym czasem trzeba przyłożyć batem po plecach, a czasem zaprosić na piwo i spytać co tam u żony. Tego, czy będą umierali za ciebie i za trenera, nie da się wypracować czytając trzydziestoletnim chłopom książkę o tym, czym się różni szczęście od farta. Przecież dla nich te słowa to jest jeden chuj! Darek, piłka i mentalność ludzi, którzy w niej siedzą, nie zmieniła się aż tak bardzo, jak twierdzi ten kuglarz, ochrzczony przez Przaśnego „warszawskim Guardiolą”. Tu nie załatwisz nic przez maile, tylko musisz spotykać się z ludźmi, albo podzwonić!

Maile, maile… maile! – Krzyknął Miodek, po czym chwycił za telefon, i wykręcił numer do …ehh. – Halo? Mateusz? Słuchaj, bo ja teraz przekształcam klub w korporacje… Tak… Tak, dokładnie tak, jak mówiłeś na swoim wykładzie „Corporation-innovation, Twoja droga do sukcesu”. Słuchaj, ty tam podałeś przykład, jak motywować pracowników. Słuchaj, a napisałbyś mi podobnego maila? Oczywiście, że nie za darmo. Przecież wiem, że porady Kołcza Mateusza Grzesiuka kosztują, nawet jeśli przyjaciel prosi. Tak, tak, zasada pierwsza: ceń swój czas. No, oki, to dzięki Mati, widzimy się wieczorem na pilates, to mi go przekażesz. No to pa!

Jak grochem o ścianę… – powiedziałem zrezygnowany, kierując się w stronę drzwi. – Miodek, ja to pierdolę, nie dogadamy się, a honor swój mam. Wystarczy, że latałem za tobą od marca, płaszczyć się już nie mam zamiaru. Ja mam stos innych ofert. Tylko nie dzwoń do mnie, kiedy wszystko zacznie ci się walić jak budynki w Kabulu. Aha, i nawet nie chcę wiedzieć co to jest to pilates, ale już sama nazwa wydaje się niepewna.

Od tego czasu nie miałem bezpośredniego kontaktu Darkiem. I co się stało przez ten miesiąc? A to się stało, misie kolorowe, że Chopin w połowie sierpnia się za mną stęsknił. Dzwonił, pisał SMS-y, zapraszał na rozmowy. Jak byłem na Bermudach, to skurwiel mi nawet telegram przysłał! A ja na to… nic.

I tak Legia dostała od bandy pastuchów, wylatując z europejskich pucharów drugiego sortu, a wcześniej tradycyjnie dostali w miejscowości, gdzie jest więcej kur niż ludzi. Po drodze przyszły wymęczone zwycięstwa z Płockiem i Lubinem. Piszę, że wymęczone, bo rywale stołecznej drużyny byli wyraźnie wymęczeni dniem wczorajszym. Powiem jedno: ostatni raz widziałem tak zawianych piłkarzy, kiedy oglądałem Anglików w meczu z nami na Basenie Narodowym.

1 września wysłałem do Darka pierwszego SMS-a od czasu naszej rozmowy w gabinecie. Wiadomość brzmiała: Zaczyna się rok szkolny. Niech Pan prezes się zastanowi, gdzie jest miejsce belfra… i czy co niektórzy uczniowie czasami nie za często jeżdżą na wakacje. Następnie wydarzenia potoczyły się lawinowo. Legia pojechała do Wrocławia, a tam czekał na nią sympatyczny miś Jasio. Człowiek wyśmiewany w stolicy, który podobno potrafiłby rozpierdolić każdą drużynę, gdyby tylko dano mu odpowiednio dużo czasu. Powiem jedno: ludzie na mieście mówili o Jasiu samą prawdę. Rozpierdolił. I to koncertowo. Tylko szkoda, że Legię! W dodatku akurat tak się złożyło, że za sterami Legii stał trenerski Magik, warszawski Guardiola, Jacek-placek! Pięć minut po meczu dostałem telefon.

Słucham cię, misiu?

Belfer zwolniony, biuro podróży „Żebrak Travel” zamknięte. Na pierwszego zatrudniłem Chorwata, specjalistę od szkolenia.  Ale to tymczasowo, jak się zdecydujesz, to go przesunę z całą świtą do akademii. Na razie przyjedź na tydzień, obserwuj z boku jak drużyna funkcjonuje. O pieniądze się nie martw, tylko wyciągnij nas z tego bagna. Wujo, coś… coś we mnie pękło… – powiedział zapłakany głos w słuchawce.

Z uwagi na natłok obowiązków związanych z ratowaniem stołecznej piłki, ten felieton piszę w piątek. Przeczytacie go w poniedziałek, więc sami, bogatsi o jeden mecz więcej, będziecie mogli ocenić ile pracy mam przed sobą. Czy powinno być lepiej? Powinno, w końcu gorzej już być nie może. Ale czy będzie dobrze? To zależy od tego, na ile pozwoli mi banda Rometa.

WUJO

Opublikowane 18.09.2017 11:23 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 25
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wyrzysk
Wyrzysk

Lubię to!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Urkides
Urkides

Śmieszne. Ale niezabawne.

werseo
werseo

fart jest wtedy jak ktoś farci, a szczęście jest wtedy gdy ma się 10 piwek w lodówce. LTSK.

GRAND_CHAMP
GRAND_CHAMP

SKCR

Donald Trump Mexico
Donald Trump Mexico

super odcinek dzisiaj!

jamajski_spekulant
jamajski_spekulant

Wujo…dawaj coś z czasów „Olimpijskich” ew. z kadry jak ją prowadziłeś !

Urban
Urban

kuglarz, ochrzczony przez Przaśnego „warszawskim Guardiolą”. Zajebisty dziś

zenek122
zenek122

Ale bzdety, to licealiści już piszą u was na stronie? 30 lat temu tez miałem takich kolegów w liceum ale teraz pracują w magazynach i na kasach w Biedronce.

fronda
fronda

Może potrafi pisać,ale przypomina mi historyjki Warzechy.Nie czytam.
Może byscie takiego Panasewicza namówili?Gdzie wasi dawni blogerzy?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

pepe72
pepe72

No, przed autorem jeszcze sporo pracy. Tydzień temu było lepsz.

brodson3
brodson3

Wujo, a może odcinek z Czesławem? Pewnie swego czasu mieliście sporo wspólnych tematów.

Przemyslaw
Przemyslaw

Z tymi felietonami to jest tak jak z „zabawnym” wujkiem na przyjęciu. Myśli o sobie że jest spoko, ale każdy chce, żeby już sobie poszedł.

theczarek
theczarek

a mi się podoba:)

TommyBL
TommyBL

jak dla mnie git malina, do za tydzień misiu 😉

Tak wiele pytan tak malo odpowiedzi
Tak wiele pytan tak malo odpowiedzi

Kaszana jakich mało.
Słabe strasznie.

tristan
tristan

Zabawne jak Kac wawa.
Ciekawe jak 5 liga mołdawska.

Szczepek
Szczepek

Zajebiste 🙂

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Zabawne i fajnie pisane, ale mam wrażenie, że szybko się znudzi.

sodziks
sodziks

„a tak wogóle po co mu wzmocnienia skoro ma Kuchego?”
😀

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Matciak
Matciak

Paweł Zarzeczny w grobie się przewraca!!!!!!!

vincent van cock
vincent van cock

niestety wtórność ,to chyba taka komplilacja dla nieczytajacych poprzednich odcinkow na trybunie

podsluch
podsluch

Pozostaję nieugięty. Nie czytam Wuja w jakcoponiedziałku. Nie brukam pamięci o Pawle. Dumnie niczym posąg stoję i obserwuję błazenadę.

Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020
Inne sporty
05.06.2020

Półtorej dekady dominacji. 15 lat temu Nadal wygrał French Open po raz pierwszy

Kiedy po raz pierwszy zjawił się w Paryżu, by wystąpić w seniorskim turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa, był już jednym z faworytów do zwycięstwa. Wcześniej triumfował w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie, roznosząc na mączce kolejnych rywali, w tym światową czołówkę. Nic dziwnego, że i na paryskiej okazał się najlepszy. Od meczu, który decydował […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Trener Radomiaka wsypał Leandro z kartką, PZPN wszczyna postępowanie

Celowe wykartkowanie się jest w piłce zjawiskiem tyleż powszechnym, co niepotwierdzonym oficjalnie. W zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś przyznał wprost, iż świadomie zapracował na żółtą kartkę, żeby odpocząć sobie w mniej ważnym meczu albo nieco wcześniej mieć wakacje. Nie przez przypadek najwięcej takich sytuacji mamy pod koniec danej rundy. Czasami inicjują to sami piłkarze, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Korona postraszyła Piasta, ale Żubrowski miał na ten wieczór inne plany

Dziś w Kielcach zapachniało europejskimi pucharami. Co prawda tylko przez chwilę, co prawda nie przez to, że Korona z Piastem zagrały na poziomie fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale zawsze. Konkretnie ze względu na to, że Frantiskowi Plachowi przypomniały się letnie miesiące, w trakcie których zawalał gole z BATE czy FC Riga. Różnica jest tylko taka, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Marnowanie okazji nie do zmarnowania

I rzekli ofensywni gracze Piasta Gliwice: nie ma sytuacji, których nie da się zmarnować. Niby powinniśmy się przyzwyczaić – zmarnowane stuprocentowe okazje oglądaliśmy nie raz, nie osiemnaście. Ale jak widzisz na przestrzeni kilku minut pudło z metra, a także kontrę dwóch na bramkarza, z której nie pada gol, to wiesz, że dzieją się rzeczy wielkie. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Wrąbel obudził w sobie Neuera. Stal remisuje z Puszczą

Cuda, cuda ogłaszają w Mielcu. Co się dzieje? Ano Jakub Wrąbel znów obudził w sobie duch polskiego Manuela Neuera. I choć ten sympatyczny przydomek z czasów jego początku w Śląsku Wrocław ostatnio tylko mu ciążył, stając się idealnym materiałem do uszczypliwości, kiedy tylko przydarzały mu się wpadki, to tym razem faktycznie zagrał wyśmienicie. Właściwie to […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

W której lidze zagra KTS Weszło?

Nasza drużyna wznowiła treningi. Frekwencja – wyśmienita! 24 chłopa na zajęciach. 10 czerwca zagramy pierwszy od listopada mecz. Sparing co prawda, ale za to z III-ligowcem! Na którym poziomie rozgrywek wylądujemy w przyszłym sezonie? Zapraszamy na materiał wideo.
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czołg, który wiecznie jest w naprawie. William Remy znowu się rozkraczył

Gdy William Remy przychodził do Legii Warszawa, nie musieliśmy specjalnie się wysilać, żeby znaleźć plusy tego transferu. Oto do Ekstraklasy wjeżdżał gość, który regularnie grał w Ligue 1, o którego zabiegały angielskie kluby. Oczywiście – wjeżdżał do niej dlatego, że w międzyczasie pokłócił się z szefostwem i trochę od piłki odpoczął. Ale jednak argumentów za […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020