Image and video hosting by TinyPic
Pocieszne rozgrywki pocieszenia na start
Weszło

Pocieszne rozgrywki pocieszenia na start

Legenda głosi, że w pewnej małej polskiej mieścinie ktoś kiedyś w czwartkowy wieczór z własnej, nieprzymuszonej woli włączył telewizor i obejrzał od początku do końca cały mecz fazy grupowej Ligi Europy, w którym nie brała udziału polska drużyna. Niestety, ów osobnik nie został odnaleziony po dziś dzień, by móc stwierdzić z całą pewnością, że i w tej opowieści tkwi przynajmniej ziarnko prawdy.

Jak to ktoś kiedyś ładnie ujął – Liga Europy to takie rozgrywki, które sprawiają, że kobiety mogą wreszcie przestać czuć się zaniedbywane i stawiane w hierarchii niżej niż futbol. Bo na pytanie „co, znowu dziś mecz?” może w końcu paść odpowiedź, która specjalnego bólu serca kibica nie powoduje wyłącznie w czwartki. „Tak, ale dla ciebie z niego zrezygnuję”.

Powody, by jakkolwiek jeszcze próbować usprawiedliwiać spędzenie czwartkowego wieczora przed telewizorem, w tym sezonie umknęły nam szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Najpierw Jagiellonia, później do spółki Arka z Lechem, wreszcie nawet Legia, która przyzwyczaiła nas w ostatnich latach do obecności przynajmniej w rozgrywkach pocieszenia.

Pocieszenie to jednak dla większości ekip, które jakkolwiek mogłyby rozgrywkom dodawać prestiżu, nie jest wartością szczególnie pożądaną. Widać to doskonale w podejściu Anglików, którzy LE często traktują jako poligon doświadczalny dla zawodników głębokiej rezerwy. W nastawieniu do rozgrywek Włochów, którzy po przekształceniu Pucharu UEFA w rozgrywki z fazą grupową ani razu nie wprowadzili choćby jednego zespołu do finału. W traktowaniu Coupe UEFA jako najmniej pożądanego w klubowej gablocie przez Niemców, którzy w tym samym czasie tylko raz mieli swojego przedstawiciela w decydującym starciu – Werder w 2009 roku – i którzy już w przedbiegach stracili jednego reprezentanta, Freiburg.

Doprawdy trudno się więc łudzić, że inaczej będzie teraz. Choć przecież wygrana Liga Europy to od 2014 roku gwarantowane miejsce w fazie grupowej Champions League kolejnego sezonu, to wątpliwe, by Everton, Arsenal czy Milan miałyby rzucić się na to trofeum. By kluby, których priorytetem jest odzyskanie lub wręcz wypracowanie sobie na nowo mocnej pozycji w krajowym futbolu, miały zdobywać się na jakiekolwiek poświęcenia w lidze, byle tylko zwyciężyć w LE. Nieprzypadkowo w jednej z brytyjskich gazet pisano nie tak dawno o „czwartku, dniu Wilshere’a”. Może jeżeli uda się na pół gwizdka dobić w okolice ćwierćfinału, upadli przedstawiciele piłkarskiej elity włączą się do walki na całego, podobnie jak w zeszłym roku Manchester United. Uratowany od kolejnej banicji w Europa League tylko zwycięstwem nad Ajaksem w finale tychże rozgrywek.

Ale to, jak po macoszemu podchodzą do nich ci, którzy powinni wciągać Ligę Europy nosem, pozwala na pisanie najbardziej niesamowitych historii klubów drugiego, trzeciego, a nawet czwartego europejskiego szeregu. No bo przecież gdyby Manchester City czy Juventus z takim zaangażowaniem jak w lidze, zagrali z Lechem Poznań, dziś Mateusz Możdżeń nie wspominałby pewnie bramki dającej wygraną 3:1 nad The Citizens. Gdyby odpowiednio nastawione mentalnie, najmocniejsze jedenastki w bój posyłali trenerzy Sportingu Lizbona czy Fiorentiny, dziś z rozrzewnieniem zwycięstw z potentatem nie wspominaliby kibice Skenderbeu Korcza czy Dinama Mińsk.

To też szansa choćby na to, by sięgnąć po koronę króla strzelców europejskich rozgrywek, nie grając przy tym w Realu ani Barcelonie i nie nazywając się Ronaldo ani Messi. No bo kiedy ostatnio ktokolwiek spoza madrycko-barcelońskiego kręgu mógł się cieszyć z największej liczby bramek w Champions League? Podpowiemy – równo dziewięć lat temu. Wtedy najlepszym strzelcem został zawodnik Manchesteru United. Cristiano Ronaldo. Jeszcze rok wstecz trzeba zajrzeć, szukając innego samodzielnego króla strzelców. A był nim Kaka. A tak – w Lidze Europy swoje pięć minut sławy, jakiej nie przysporzyłyby im żadne krajowe rekordy strzeleckie, mieli Jonathan Soriano, Alan czy Guiliano.

Przeciwko deprecjonowaniu rozgrywek przemawia jeszcze jedno – gdy myślicie o najbardziej szalonym meczu ostatnich lat w europejskich pucharach, pewnie jako jeden z pierwszych na myśl przychodzi wam ten Liverpoolu z Borussią Dortmund. Nie w Lidze Mistrzów, ale właśnie w Europa League. Niesamowite 4:3 dla The Reds sprzed nieco ponad roku, do którego doszło mimo prowadzenia Borussii 3:1 (a 4:2 w dwumeczu) jeszcze w 66. minucie. Bo akurat jeżeli chodzi o wielkie mecze, to Liga Europy bywa w nie dość zasobna. Problem w tym, że zły wybór i trafić można na dziewięćdziesiąt minut okrutnego męczenia buły. W dodatku w wykonaniu piłkarzy nie dość dobrych, by zakwalifikować się do Champions League.

Dlatego też, choć i na zapleczu najbardziej elitarnych europejskich rozgrywek doszukiwać się można mniej oczywistych smaczków w wielu spotkaniach, tak trudno często jest się przemóc i zmusić do oglądania Ligi Europy. I nie, nie będziemy was przekonywać, że 19:00 i 21:05 w czwartek powinny być zakreślone na czerwono w kalendarzu, bo sami nie mamy co do tego pewności. Ale jeżeli ktoś po Lidze Mistrzów wciąż ma niedosyt, a w oczekiwaniu na piątkową ekstraklasę nie potrafi usiedzieć spokojnie w fotelu – śmiało. Pewnie i my nie raz i nie dwa w czwartek wieczorem sięgniemy w tym celu po pilota.

KOMENTARZE (19)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Coccosteus

Wymienilibyście chociaż ciekawsze dzisiejsze mecze, a tak macie 9 akapitów o niczym. Zmarnowane 4 minuty na przeczytanie tego czegoś.

Juri

Austria Wiedeń z Milanem chętnie bym obejrzał. ponadto Arsenal vs Kolonia, Sociedad i Rosenborg ,Crvena Zvezda x Bate, Hertha x Bilbao, Vittesse x Lazio,z takich ciekawszych. dużo drużyn jest ciekawych, poradziło sobie i się dostało, np. taki Partizan który w zeszłym roku nie dał rady Zagłębiu, albo Ostersunds, . innymi słowy wstyd jak huj że nas nie ma. Swoją drogą chyba pierwszy raz się Serbom zdarzyło że ich dwie eksportowe drużyny belgradzkie weszły razem gdzieś może za rok liga mistrzów? ze względu na tradycje i historie byłoby super gdyby takie słowiańskie drużyny jak Crvena Zvezda właśnie, Spartak Moskwa który teraz gra w lidze mistrzów czy Sparta Praga której nie ma nigdzie aktualnie odzyskały blask

baran

słowiańskie drużyny piłkarskie? Mógłbyś przedstawić np. drużyny germańskie, celtyckie, nordyckie albo rzymskie?

Juri

czego nie rozumiesz baranie?

baran

Wyjaśnij mi proszę, bo ja się nie znam, na jakiej podstawie albo według jakich kryteriów drużyna piłkarska może uzyskać przymiotnik słowiańska?

Baton

Dzisiaj najciekawszy mecz w Berlinie. Arsenal rozstrzela Kolonię. Reszta to sorry, ale nie ;).

GRAND_CHAMP

Ruskim podziękuję, tyle kasy mają, a wyniki na trochę wyższym niż Ukraina, a w futbolu reprezentacyjnym to już w ogóle tragedia.

derlis

Te rozgrywki od LM, abstrahując oczywiście od poziomu, odróżnia fakt, że tam ciekawie robi się dopiero gdzieś w okolicach 1/8 lub 1/4, podczas, gdy w LM ciekawie jest praktycznie na każdym etapie :)

Kcramsib

Ciekawie, jeśli dla kogoś ciekawym jest oglądanie co roku tych samych drużyn obijających się między sobą, ew. składających z bilansem 4-5 bramek jakiś słabeuszy wrzuconych im do grupy…

derlis

No pewnie, lepiej zrobić Superligę, gdzie będzie szlagier na szlagierze i po roku-dwóch wszyscy będą tym rzygać.. już i bez Superligi sporo ludzi jest już znudzonych pojedynkami Bayernu z Arsenalem czy Barcelony z PSG :)

kamilp88

„ciekawym jest oglądanie co roku tych samych drużyn obijających się między sobą”

Czyli w ligach krajowych powinny odpadać co roku wszystkie zespoły z miejsc parzystych a awansowałyby drużyny z miejsc nieparzystych z ligi niższej, żeby było ciekawiej?
Przecież co roku w ligach krajowych obijają się ze sobą w 80% te same zespoły :) nuda.

A tak serio to aż 14 drużyn z tegorocznej LM nie grało w poprzednim roku, w tym:
MU, Liverpool, Lipsk, Roma, Porto, Spartak, Szachtar,  Chelsea.

GRAND_CHAMP

Bo gra tam za dużo zespołów, 32 by starczyły. A najlepsza LM była do reformy Platiniego połowa slotów zajęta i to przez najlepszych, drugie pół do zdobycia w eliminacjach, a nie jak teraz mistrzowie słabszych krajów dostaną ledwie 4, a 4 zespół ligi włoskiej tak, gdzie trzecie z tejże ligi odpadają.

awi

Dobre drużyny wystawiają rezerwy w pucharze, o udział w którym walczyły cały rok w lidze. Jak dla mnie rozgrywki do zaorania.

FC Bazuka Bolencin

Ja dzisiaj bardzo chętnie włączę telewizor z własnej nieprzymuszonej woli. Kilka spotkań zapowiada się naprawdę ciekawie.
Moi drodzy weszlacy, za bardzo ulegacie sugestii, można Was kupić dobrą reklamą (otoczka i pieniądze w LM). Nie traktujcie jednak lekceważąco przyzwoitych rozgrywek – jakimi jest LE, albo włoskiej Serie A (też jest więcej szydery na ten temat niż rzetelnych informacji, o jakości przekazywania wyników z weekendu już nawet nie wspominam).
Mecze w LE często dużo lepiej się ogląda niż np. mecz Realu z jakimś Apoelem czy Barcelony z inną ziemią do kwiatów, o naszej ekstraklasie już nie wspominając.

GRAND_CHAMP

No i ja takiego zlewkowego podejścia odkąd wprowadzili awans do LM za zwycięstwo nie rozumiem. Taki Everton przez ligę na pewno nie awansuje do LM.

Sumienie sędziego

Już znaleźliście. Ja kiedyś oglądałem cały mecz. Chętnie podzielę się wrażeniami

wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.com/ – Wczoraj 138 kurs trafili i skan na blogu ! na dzis kolejny kupon maja dostepny! polecam !

Pociung getra w góre
RTS Widzew

Czyli artykuł z cyklu „jak być koneserem i mieć wyjebane na pokaz”.

Zdzichu.Mroczkowski
A.C. Milan

„wątpliwe, by Everton, Arsenal czy Milan miałyby rzucić się na to trofeum”
Everton i Arsenal rzeczywiście na razie wyglądają, jakby miały wyjebane na to, ale Milan ładny gangbang zrobił Austrii.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

2017.08.13 KRAKOW
SIATKOWKA XV MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA 
POLSKA - ROSJA 
NZ FERDINANDO DE GIORGI TRENER POLSKA 
FOT JAKUB GRUCA / 400mm.pl
20 września, 19:49
Szamoobrona