post Avatar

Opublikowane 14.09.2017 18:21 przez

Kamil Gapinski

Eksperci nie mają wątpliwości: Łukasz Kalaszczyński to na dziś najlepszy polski triathlonista. Płocczanin wywalczył niedawno mistrzostwo kraju na dystansie 1/2 Ironmana w Malborku. Tydzień później niespodziewanie zajął trzecie miejsce na prestiżowych w Ruegen, gdzie pokonał kilku zawodników ze światowej czołówki. Nieźle jak na gościa, który na poważnie zaczął trenować triathlon około trzydziestki, a na co dzień żmudne ćwiczenia godzi z pracą w szkole i byciem głową rodziny, która zresztą niebawem się powiększy.

Młody ojciec, nauczyciel w szkole podstawowej, mistrz Polski w triathlonie. Czy ty w ogóle sypiasz?

Mimo wszystko – udaje się! W okresie przygotowawczym, kiedy wiem, że trening w wodzie zaczynam o 6 rano, kładę się około 22. Żona i syn idą spać o podobnej porze, więc nie ma problemu. Oczywiście zanim się położę, codziennie mam milion rzeczy do zrobienia. Mój grafik jest bardzo napięty. Swoją drogą – jakby kilka lat temu ktoś powiedział mi, że będę wstawał o 5.15 na basen, to popatrzyłbym na niego dziwnie i popukał się w czoło. Wydawałoby mi się to zupełnie nierealne.

W którym momencie zrozumiałeś, że możesz być poważnym triathlonistą?

Zacząłem zabawę z tym sportem ponieważ bieganie mnie znudziło. Sebastian Dymek i Przemek Stelmaszewski, moi koledzy z Płocka, namówili mnie, żebym spróbował. Od razu mi się spodobało, zrozumiałem, że to dyscyplina dla mnie. Choć początki były zabawne: wystartowałem na rowerze Przemka, z którego spadał łańcuch, wcześniej płynąłem… bez okularków, w spodenkach biegowych. Dużo później pierwsze miejsca na podium w kategorii open wywalczyłem w Sierakowie i Poznaniu, wtedy poczułem, że coś z tego może być, że mam potencjał. Po tych sukcesach zwiększyłem intensywność treningu i tak to krok po kroku rosło do rozmiarów, który mnie zaskoczyły. Kiedy dwa lata temu zdobywałem medal MP na 1/2 Ironmana, naprawdę się zdziwiłem tym, jak dobrze mi poszło.

Kiedy debiutowałeś na swoim koronnym obecnie dystansie, czyli połówce?

W 2012 roku w Suszu. Miałem wynik 4:47, czyli całkiem przyzwoicie, ale na bieganiu mnie zmasakrowało. Robiłem wtedy półmaraton „na sucho” w 1:15, a tam przebiegłem go w… 1:39. Sebastian potem ze mnie żartował, bo na biegu byłem wolniejszy od jego ojca. (śmiech) To wynikało z tego, że wówczas nie umiałem odpowiednio odżywiać się na rowerze i po zejściu z niego, więc na ósmym kilometrze biegu walnęła mnie bomba energetyczna. W jej efekcie walczyłem na trasie o przeżycie. Po wszystkim nie czułem się tym jednak załamany, wręcz przeciwnie – pociekły mi po policzkach łzy szczęścia. Oczywiście, po tym starcie nie myślałem, że przygoda z triathlonem rozwinie się aż tak bardzo. Wtedy podchodziłem do niego na luzie, na zasadzie jak dziś chce mi się pływać, to idę na basen, a jeśli akurat mam trening biegowy ze swoimi podopiecznymi, to pośmigam razem z nimi.

W tym miejscu warto dodać, że szkoliłeś… pięcioboistów nowoczesnych.

Byłem przeciętnym biegaczem, na poziomie pierwszej dziesiątki finału mistrzostw Polski na 800 m. Wiedziałem więc, że z tego się nie utrzymam, musiałem poszukać pracy. Wyciągnął do mnie rękę Zespół Szkół nr 52 w Warszawie i UKS G- 8 Bielany, gdzie właśnie pracowałem z pięcioboistami. Poznałem tam mojego obecnego trenera Czarka Figurskiego, a na obozach miałem kontakt ze znakomitymi zawodnikami, od których można się było sporo nauczyć, jak chociażby Oktawia Nowacka, czyli medalistka olimpijska. Jednym z moich wychowanków jest m.in. Jarosław Świderski, który w czerwcu w Wilnie zdobył trzecie miejsce na zawodach Pucharu Świata. Z obojgiem spotykamy się do tej pory, bo pływamy na tym samym basenie – w Łomiankach.

Jarka trenowałeś nie tylko pod kątem biegania.

Prawda – swego czasu zostałem instruktorem… strzelectwa sportowego. Musiałem się tego nauczyć, bo w pięcioboju doszło do zmian – bieganie jest teraz połączone ze strzelaniem do tarczy. Na zajęciach sam pracowałem więc z pistoletem, zdarzyło mi się też trzymać w rękach szpadę, ale oczywiście żaden ze mnie szermierz (śmiech). Generalnie lubię pięciobój i mocno szanuję uprawiających go zawodników, bo to jest – podobnie jak triathlon – czasochłonna dyscyplina. Gdyby porównać ile czasu trenują uprawiający ją sportowcy, a ile my, wyszłoby, że poświęcamy na to podobną liczbę godzin.

Wróćmy jeszcze na chwilę do 2012, bo z tym rokiem wiąże się ciekawa historia.

Kupiłem sobie wtedy pierwszą szosówkę. Szukałem na Allegro swojego rozmiaru, udało mi się znaleźć fajnego Felta, który kosztował 3500 zł. Traf chciał, że moja żona Dorota dostała dzień później wynagrodzenie wynoszące dokładnie… 3500 zł. Zacząłem więc nawijać jej makaron na uszy „chodź, zobaczysz jaki super rower znalazłem!”. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała „dobrze, weź”. Mnie nie było stać na takie cudo, byłem wówczas nauczycielem-stażystą, pożyczałem sprzęt od wspomnianego wcześniej Czarka Figurskiego.

IMG_5988

Kiedy został twoim trenerem?

Do zeszłego roku prowadziłem się sam. Dużo czytałem, czerpałem wiedzę od różnych szkoleniowców, aż w końcu doszedłem jednak do wniosku, że warto, aby ktoś spojrzał na moje przygotowania z boku, bo inaczej nie zrobię kroku do przodu. Wybrałem Czarka, bo wiedziałem, że jest dobrym trenerem, pracował m.in. z Hanią i Mateuszem Kaźmierczakami, Kamilem Damentką i Rafałem Pierścieniakiem, i wszyscy go chwalili. Poza tym znaliśmy się od dawna, dobrze rozumieliśmy, więc czułem, że to właściwa decyzja. Wyniki pokazują, że miałem rację, bo przecież ciągle się rozwijam, ostatnio w Ruegen doprowadziłem rekord życiowy na 1/2 IM do poziomu 3 h 51 minut.

Lekkoatletyczny „podkład” z przeszłości pomógł ci w osiągnięciu tego rezultatu.

Oczywiście, ja czuję, że mam duży „zapas” prędkości. Dla mnie bieg w tempie 3:20-3:25/km na półmaratonie to nie jest żadne zabójstwo, bo przecież jako młody ośmiusetmetrowiec wielokrotnie na treningach śmigałem w tempie 2:40-45. Zanim zaczęło się to przekładać na triathlon, minęło kilka lat, ale teraz jest już fajnie. W Chinach po zejściu z roweru udało mi się złamać na biegu godzinę i trzynaście minut, to już naprawdę przyzwoity rezultat.

Na dystansie 800 m biegała też twoja żona.

I to na dużo wyższym poziomie ode mnie. Dorota była w kadrze Polski, jeździła na obozy chociażby z Pawłem Czapiewskim. Nawiasem mówiąc on był biegową ekstraklasą, ja trzecią ligą, nie ma się co oszukiwać. A co do Doroty – występowała na młodzieżowych mistrzostwach Europy, na swoim koronnym dystansie osiągnęła wynik 2:05:31, to już jest naprawdę dobry rezultat. To, że była sportowcem, jest dla mnie dużym plusem – rozumie mnie, wie ile trzeba poświęcić by osiągnąć sukces, nie strzela fochów. Kobieta idealna!

Sama nie chciała spróbować triathlonu?

Miała na to ochotę, ale uznała, że budżet domowy nie wytrzymałby dwójki triathlonistów. A myślę, że byłaby niezłą zawodniczką, bo oprócz tego, że świetnie biega, dobrze pływa. Na studiach mieliśmy sprawdzian na 100 m dowolnym, który wygrałem, ale na tym samym dystansem stylem zmiennym nie miałem z nią szans. Z taką bazą wyrobienie sobie umiejętności na rowerze nie byłoby czymś specjalnie trudnym.

IMG_1851

Zaczęliście się ze sobą spotykać na AWF-ie?

Nie, poznaliśmy się w szóstej klasie podstawówki. Ona chodziła w Płocku do dwójki, ja do osiemnastki, ale wpadaliśmy na siebie na biegach przełajowych. A parą zostaliśmy w wakacje przed pierwszą klasą w liceum.

Wróćmy do sportu – nie żałujesz, że wkręciłeś się w triathlon tak późno?

Trochę tak. Gdybym zaczął pływać wcześniej, dziś mógłbym osiągać wyniki na światowym poziomie. Teraz o to ciężko, ale spójrzmy na sprawę z drugiej strony – mój 33-letni organizm nie jest tak wyeksploatowany, jak przeciętnego zawodnika w tym wieku. Mam więc nadzieję, że dociągnę do czterdziestki, podobnie jak mój idol Tim Don, który ostatnio na połówce zdobył brązowy medal MŚ. I że w tym czasie będę się poprawiał. Wiadomo, że nagle nie zacznę dużo szybciej pływać, tutaj chciałbym ustabilizować swój czas na poziomie poniżej 26 minut na 1/2 IM. Ale myślę, że mogę jeszcze trochę urwać na rowerze, na którym mój najlepszy wynik to 2:05. Chciałbym zejść do 2h plus jeszcze poprawić się na bieganiu, około minuty-półtorej. Jakby to wszystko udało się zrobić, przy sprzyjających warunkach jestem w staniem poprawić to 3:51, o którym wspominałem.

Rezultat w okolicach 3:45 mógłby dać ci wysokie miejsce na MŚ. Start na nich jest twoim marzeniem, dlaczego nie zrealizowałeś go w tym roku?

Z prostej przyczyny – zabrakło mi pieniędzy, by wywalczyć kwalifikacje. Nie pojechałem do Luksemburga, Włoch i Anglii, choć byłem tam zapisany. Owszem, mam sponsorów, którym jestem bardzo wdzięczny, bo opłacają mi zgrupowania czy dają wspaniały sprzęt – są to głównie Mazda Bołtowicz i GVT BMC Triathlon Team –  ale oni też posiadają jakieś granice. W związku z tym za wszystkie przejazdy, hotele i wyżywienie płace sam. To nie są małe sumy, wyjazd do Niemiec kosztował mnie 2000 złotych. Dla nauczyciela WF-u to spore obciążenie finansowe. Mam jednak oczywiście nadzieję, że moje dobre wyniki przełożą się na pozyskanie kolejnych sponsorów, co pozwoliłoby mi w końcu zdobyć przepustkę na mistrzostwa świata.

Zapewne korci cię, żeby na kilka lat zawiesić pracę w szkole i postawić na triathlon.

Faktycznie jest taki pomysł, wtedy miałbym więcej czasu i na regenerację, i na treningi, co przełożyłoby się na wyniki. Ale tak jak wspominałem – dopóki nie znajdę większej liczby dobrodziejów, nie ma o czym mówić. Posiadanie stałego dochodu jest mi potrzebne, mam przecież rodzinę na utrzymaniu, która de facto niebawem się powiększy – za kilkanaście dni Dorota urodzi mi drugiego syna.

Jak w szkole patrzą na twoją sportową aktywność?

Bardzo pozytywnie, gratulują po sukcesach, ale oczywiście nie mam żadnej taryfy ulgowej. W Szkole Podstawowej nr 13 w Warszawie pracuję na całego, nie jestem gościem, który rzuca dzieciakom piłkę i idzie do swojej kanciapy pić kawkę. Ja bym tak nie umiał, jak coś robię to na maksa. Aktywnie uczestniczę więc w zajęciach klas 1-6, uczę dzieciaków np. koszykarskiego dwutaktu. Czasem po zawodach lub ciężkim treningu nie jest łatwo, ale zawzięty jestem, więc daje radę. Pomaga mi też fakt, że mam świetnych podopiecznych, którzy nie bawią się w zwolnienia z WF-u, tylko są zaangażowani w nasze lekcje.

IMG_3040

W twoją pracę zaangażowała się też żona, która musiała przez nią… biegać do samochodu.

Mieszkam w Łomiankach, pracuję w Warszawie, dojazd do stolicy po 7 rano bywa koszmarem. Zdarzało się więc, że podjeżdżałem kawałek do roboty, a potem zostawiałem auto w umówionym miejscu i… biegłem lub jechałem rowerem do szkoły. Jakiś czas później Dorota je odbierała, przy okazji robiąc trening w formie kilkukilometrowej przebieżki (śmiech).

Jesteś nauczycielem z powołania?

Chyba tak. Moja babcia była polonistką, ojciec wuefistą, mama pracowała w przedszkolu, więc od samego początku widziałem, jak wygląda ten zawód. I już w podstawówce postanowiłem, że pójdę na AWF, może jeszcze wtedy nie wiedziałem, że będę nauczycielem, ale pewnie podświadomie czułem, że to tak się potoczy.

Kiedy przygotowywałem się do tej rozmowy, wszyscy twoi znajomi mówili o Łukaszu Kalaszczyńskim w samych superlatywach. Nie wierzę, że nie masz jakichś wad.

Zdradzę ci jedną: czasem podjadam wieczorami. Walczę z tym, ale bywa, że przegrywam. Kiedy Dorota przysypia i słyszy, że coś porusza się po kuchni, krzyczy: zostaw to żarcie, bo jutro znowu będziesz narzekał, że jesteś gruby. Kto wie, może w końcu założy kłódkę na domową lodówkę? (śmiech).

Generalnie jednak podkreślasz w wywiadach, że zwracasz uwagę na dietę.

Od pewnego czasu rzeczywiście tak. Pomógł mi dietetyk Kuba Czaja, współpraca z nim poprawiła moje nawyki żywieniowe. Ale nie jest też tak, że nie pozwalam sobie na chwilę słabości. Nie mam problemów z tym, żeby po ciężkim, udanym starcie zjeść hamburgera z frytkami czy schabowego, wszystko jest dla ludzi tylko trzeba wiedzieć kiedy. Wystrzegam się natomiast cukru. Lubię jogurty, kiedyś kupowałem dużo smakowych, aż w końcu nauczyłem się jeść te naturalne, co jest dla mnie dużo zdrowsze. Nie umiałbym za to zrezygnować z mięsa, co stało się dosyć modne w świecie sportu. Jest mi potrzebne do funkcjonowania, bo mój organizm ma niski poziom wchłaniania żelaza.

ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Opublikowane 14.09.2017 18:21 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

„Byłem przeciętnym biegaczem, na poziomie pierwszej dziesiątki finału mistrzostw Polski na 800 m”.

no ok.

wojciechp2
wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.com/ – Wczoraj 138 kurs trafili i skan na blogu ! na dzis kolejny kupon maja dostepny! polecam !

kuba_c
kuba_c

wywiad nie z tej ziemii Panie Kamilu. Jak kazde Pana slowo pisane lub mowione,

Pytanko – kiedy po przerwie wraca Cwany Gapa? Wierni fani czekaja!!!!!!!

tristan
tristan

Gapiński w formie czyli chujowy wywiad. Trzymasz poziom. Jakie masz kwity na Stanowskiego?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
03.07.2020

Czy FC Strefa Spadkowa utrzymałby się w lidze?

Nie żebyśmy chcieli odbierać szanse, wiemy, że piłka lubi nieprawdopodobne scenariusze. Wiemy niemniej też, że zostały cztery kolejki, a tabela jest dość nieubłagana. Widzimy w niej tąpnięcie, prawdziwą punktową przepaść między ostatnim bezpiecznym zespołem, a tymi, które zajmują pozycje spadkowe. Zadajemy sobie więc dziś pytanie: jak wyglądałby zespół złożony z graczy ze strefy spadkowej? Na […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

„Jestem dobrym trenerem. W Wiśle Płock podziękowano mi przedwcześnie”

„Po moim odejściu Wisła nie zrobiła żadnego progresu, podziękowano mi przedwcześnie”, „niektórych zawodników nazywam tłukami piłkarskimi”, „Wisła Płock nie ma swojego DNA”, „mam żal, że nie dano mi dłużej popracować w Płocku”. To pierwszy wywiad Dariusza Dźwigały na temat odejścia z Wisły Płock. Ale nie tylko, bo rozmawiamy o filozofii gry, wyszkoleniu technicznym ekstraklasowiczów, powtarzalności […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Rafał Gikiewicz: Chcę pojednać się z bratem

W piątkowej prasie sporo ciekawego. Rafał Gikiewicz mówi o konflikcie z bratem, Tomas Pekhart przedstawia swoją historię, Dominik Hładun i Jakub Łabojko komentują doniesienia transferowe na swój temat, jest sylwetka Thiago z Cracovii i kilka innych rzeczy. Zapraszamy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Dawid Kownacki miał fatalny sezon, w którym będąc najdroższym piłkarzem w historii Fortuny Düsseldorf, nie […]
03.07.2020
Weszło Extra
03.07.2020

Krzysztof Zając. Prezes, który doprowadził do spadku Korony

Krzysztof Zając to jeden z najgorszych prezesów ostatnich lat w Ekstraklasie. Główny odpowiedzialny spadku i możliwego upadku Korony Kielce. Spadku, bo kielecki klub spada właśnie do pierwszej ligi. Upadku, bo z trzech lat rządów Zająca Korona może się nie otrząsnąć. Nie ma kompetencji, by prowadzić klub piłkarski. Dał się poznać jako człowiek działający na oślep, […]
03.07.2020
Weszło
03.07.2020

Pechowy wieczór Teodorczyka i Zielińskiego, czyli wtorek z Serie A

Wtorkowe mecze Serie A nie były być może majstersztykiem i najwyższą jakością serwowaną nam przez calcio w ostatnich tygodniach. Ale porażki Napoli i Romy przyniosły nam wiele odpowiedzi i jeszcze więcej pytań. Niestety, jeśli chcemy w dzisiejszych spotkaniach znaleźć pozytywne wieści o naszych stranierich, to trochę się rozczarujemy. Bo o ile Zieliński i Teodorczyk wypadli nieźle, […]
03.07.2020
Hiszpania
03.07.2020

Tempo pełzające, ale do mistrzostwa już tylko cztery kroki!

Nieprawdopodobnie wymęczył dzisiaj własnych kibiców Real Madryt. Po euforii z wtorkowego wieczoru, gdy Barcelona zremisowała z Atletico Madryt, już po kwadransie dzisiejszego meczu nie pozostał nawet ślad. Masz szansę odjechać na 4 punkty odwiecznemu rywalowi, grasz u siebie z Getafe, tytuł jest już naprawdę na wyciągnięcie ręki. I co? Właściwie masz szczęście, że rywal niczego […]
03.07.2020
Uncategorized
02.07.2020

Operacja „bij mistrza” rozpoczęta. City zlało Liverpool na kwaśne jabłko

Chyba trochę za bardzo poświętowali piłkarze Liverpoolu przyklepanie mistrzowskiego tytułu. Można się było oczywiście spodziewać, że The Reds w dzisiejszym spotkaniu z Manchesterem City nie pojawią się na murawie zmobilizowani w stu procentach. Dla nich sezon się tak naprawdę zakończył, pozostało ewentualnie kilka rekordów do pobicia, ale to wszystko. Jednak świeżo upieczonym mistrzom Anglii zwyczajnie […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Idzie, idzie Podbeskidzie. I pewnie dojdzie, ale w Bełchatowie ledwo się ruszyło

Podbeskidzie Bielsko-Biała mogło dziś odskoczyć Warcie Poznań na pięć punktów i uczynić milowy krok w kierunku Ekstraklasy. Zamiast tego w Bełchatowie ledwo się ruszyło, rzutem na taśmę ratując remis. GKS w dość naiwny sposób stracił prowadzenie, ale i tak zespół ten kolejny raz zasłużył na pochwały. Bieda tam ciągle taka, że nawet ta przysłowiowa mysz […]
02.07.2020

Ostatni taniec polskiego Toma Cruise’a czyli Szymona Podstufki

Starzy Słowacy to marka sama w sobie, ale dzisiaj mamy dla was coś ekstra. Ten odcinek to jednocześnie pożegnanie Szymona Podstufki. Najbardziej emocjonujący moment w sporcie od czasów rozstania Michaela Jordana z Chicago Bulls. Do tego wiadomo, stały zestaw, cmentarz w Chotomowie, Apoloniusz Tajner, tęczowy Paczul. Słowem: warto!
02.07.2020
Blogi i felietony
02.07.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

W poniedziałek doszło do sensacyjnego wydarzenia na boiskach Ekstraklasy. Otóż sędzia z Krakowa, Tomasz Musiał, sędziował mecz drużyny z Krakowa, Cracovii. I, ku zdumieniu wszystkich, ani nie podyktował pięciu karnych dla Pasów, ani nie wyrzucił trzech Portowców w pierwszym kwadransie gry. Co więcej, choć jest synem Adama Musiała, legendy Wisły Kraków, a także byłym juniorem […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Mistrzostwo Anglii dla Liverpoolu ucieszyło mnie bardziej niż otwarcie basenów

Kiedy zaczął kibicować “The Reds”? Kto jest jego ulubionym piłkarzem Liverpoolu? Kogo widzi w roli następcy Juergena Kloppa? Którego Polaka chciałby zobaczyć w swoim ukochanym klubie? Rozmawiamy z jednym z najlepszych pływaków w historii polskiego sportu Pawłem Korzeniowskim, zapraszamy do lektury.  Spotykamy się przed 9 rano, tuż po tym jak Liverpool zdobył tytuł. Cieszymy się, […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Dobry piłkarz, trenerska niewiadoma. Jak Selim Benachour znalazł się w Olimpii Grudziądz?

Nie ma nudy w Olimpii Grudziądz. Szefowie pierwszoligowca już po raz drugi w tym sezonie zmienili trenera i to w okolicznościach, które trudno uznać za standardowe. Zimą pisano z kolei o poważnych problemach finansowych i zaległościach wobec zawodników. Ciągle coś się dzieje, choć niekoniecznie w pożądanym kontekście. Teraz Olimpia zaskoczyła wszystkich obserwatorów. Nie chodzi nawet […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Ścieżka niezgody. O co naprawdę chodzi w zamieszaniu z Gołuchowem?

Gołuchów. Wielkopolska miejscowość licząca sobie 1200 mieszkańców. A jednak tamtejszy LKS awansował do III ligi, czyli jak na rozmiar miasteczka – bardzo wysoko. Ale w III lidze nie zagra. Upadł jego wniosek licencyjny, na czym zyskał wicelider IV ligi wielkopolskiej, Unia Swarzędz. Gołuchowianie nagłaśniają sprawę, gdzie się da, głos zabrał oficjalnie nawet prezes PZPN-u Zbigniew […]
02.07.2020
Anglia
02.07.2020

Pep Guardiola zdetronizowany. Co nie zadziałało w Manchesterze City?

Osiem porażek po 31 ligowych kolejkach – tak wygląda aktualna sytuacja Manchesteru City. Już teraz wiemy, że pod tym względem sezon 2019/20 będzie zdecydowanie najgorszym w całej trenerskiej karierze Pepa Guardioli, nawet jeśli „Obywatele” wygrają wszystkie pozostałe starcia. Jak dotąd Hiszpanowi nie zdarzyło się bowiem przegrać w ligowej kampanii więcej niż sześciu meczów. W ogóle […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Zdarta płyta Smudy. Zaraz trzeba będzie mu dziękować, że na Euro były remisy!

Chyba rozgryźliśmy Franciszka Smudę. Duża rzecz, bo to ten rodzaj człowieka, za którym normalnej osobie nadążyć nie jest łatwo. Otóż wydaje nam się, że były – ekhm – selekcjoner prawdopodobnie wymyślił sobie, iż udzieli tylu wybielających jego pracę wywiadów na temat Euro 2012, że ludzie uwierzą, iż naprawdę nie spieprzył nam tej imprezy. Ciekawa strategia, […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

„Wisła Kraków nie może być tylko na Reymonta, dotrzemy ze szkoleniem dalej”

1 lipca akademia piłkarska Wisły Kraków oficjalnie weszła w struktury spółki. Z inicjatywy Jakuba Błaszczykowskiego dyrektorem odpowiedzialnym za ten projekt został Krzysztof Kołaczyk, który w ciągu najbliższych lat ma sprawić, by „Białą Gwiazda” należała do szkoleniowej czołówki w Polsce. Panowie znają się doskonale z czasów Rakowa Częstochowa. O planach, marzeniach i obecnej sytuacji dotyczącej tego […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

Cracovio, bądź poważna!

Uwaga, jeśli macie w planach czytać dzisiejszy Przegląd Sportowy w autobusie lub tramwaju, lepiej usiądźcie, żeby się nie przewrócić z wrażenia. U nas taka właśnie reakcja nastąpiła po przeczytaniu doskonałej propozycji Cracovii, którą ujawnił Antoni Bugajski. Klub z Krakowa negocjuje z rzecznikiem dyscyplinarnym PZPN-u, Adamem Gilarskim, wysokość kary za korupcję sprzed kilkunastu lat. Co zaproponowały […]
02.07.2020
Weszło
02.07.2020

W przyszłym sezonie – 30 kolejek i ponad 40 milionów mniej dla klubów?

– Najbardziej prawdopodobne jest, że kolejne rozgrywki odbędą się w systemie ESA-30 (bez siedmiu dodatkowych kolejek oraz podziału na grupy mistrzowską i spadkową). Wówczas spokojnie wystarczy terminów, ale będzie mniej meczów, co może oznaczać mniejsze wpływy z tytułu praw telewizyjnych dla całej ligi. Obecny kontrakt zakładający grę w systemie ESA37 gwarantuje klubom w sumie ok. […]
02.07.2020