Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jeśli nudził was do tej pory sezon Ekstraklasy, jeśli przysypialiście przy kolejnym 0:0, a zbrzydły wam nawet efektowne strzały w okienko stojącego pod stadionem Deawoo Matiza, mam dobrą wiadomość: nuda się skończyła. Romeo Jozak, człowiek, który nigdy nie prowadził żadnej seniorskiej drużyny, na pierwszej konferencji prasowej w Legii lekką ręką rzucił:

– Pewnego dnia będziecie wdzięczni prezesowi, że miał taką wizję.

Trzeba mieć nieokiełznane pokłady pewności siebie, żeby na miejscu Jozaka, trenerskiego świeżaka, którego zagiąć doświadczeniem może Mirosław Dragan, powiedzieć coś takiego. Względnie trzeba mieć nieokiełznane pokłady arogancji, ale właściwą interpretację wskaże jak zwykle wskaże sąd godny Kafki – wyniki.

Mam pewność, że Jozak jest absolutnie przekonany o własnej wielkości. W świecie, w którym nawet reprezentanci Polski z Serie A asekuracyjnie mówią o „przygodzie z piłką”, w jego własnej prywatnej narracji Legia to tylko przystanek w drodze ku najlepszym klubom świata.

Facet jest chorobliwie ambitny. Nie interesuje go przetrwanie na karuzeli, nie interesuje go solidna reputacja w Polsce, nie interesuje go dobry wynik w meczu z Lechem, nie interesuje go nawet mistrzostwo Polski, a przynajmniej nie jako cel sam w sobie. To wszystko, owszem, ma znaczenie, ale tylko o tyle, o ile przybliża do – powiedzmy – stołka trenerskiego w Premier League. To jest to, co jest tłem każdego dnia Jozaka w Legii.

W konsekwencji da z siebie ile fabryka dała – ile posiada w głowie, ile ma w sercu, ile siły w bicku podobno twardej ręki. Nie wierzycie? Pomyślcie jeszcze raz nad tym zdaniem z konferencji: „Pewnego dnia będziecie wdzięczni prezesowi, że miał taką wizję” w zderzeniu z niską pozycją w lidze, jakimś eurowpierdolem – to będzie mu wypominane zawsze w przyszłości. Jeśli zarobi poważną wtopę w Legii, skompromituje się w fachu trenerskim do reszty u zarania. Nikt poważny nie da mu szansy. Każdy powie: „dobra Romeo, chcemy cię na działacza, będziesz miał z nami dobrze. Ale jak chcesz trenować, to spełniaj się w lidze szóstek”. Jozak sam postawił sprawę: liczy tu i teraz. Żadne pomosty, żadna metoda małych kroków, tylko żonglowanie magnesami pod gilotyną.

To przekonanie o własnej wyjątkowości nie wzięło się ani z komplementów wuja, stryja i mamy, ani wygrania turnieju w darta, tylko z konkretnych osiągnięć w świecie futbolu. Jozak co prawda przesadza mówiąc:

„Nie próbowałem prowadzić seniorów, bo czułem, że moja rola w Chorwacji polegała na kontroli rozwoju całej piłki. Byłem na tym skupiony 24 godziny na dobę, przez siedem dni w tygodniu. Pewnego dnia poczułem, że moja rola dobiegła końca. Podniosłem poziom w Chorwacji tak wysoko, jak tylko mogłem”.

Jest niepodważalnym faktem, że wydatnie przyczynił się do rozwoju poziomu szkolenia w Chorwacji. Funkcji zwierzchnika wszystkich trenerów federacji aż po seniorską reprezentację Chorwacji nie zlecasz komuś, kogo odpowiedzią na porażkę jest „zapierdalać trzeba„, tylko komuś, kto się wykazał. Ale też te powyżej cytowane słowa brzmią, jakby sam jeden zawrócił rzekę kijem. A przecież nie zastał ugoru. Chorwaci od wielu, wielu lat są cenioną piłkarską marką w Europie, po której reprezentantów zawsze sięgały klubowe potęgi. Jozak pomógł zagospodarować ten potencjał – prawda, zrobił to świetnie, sam o tym pisałem w 2014. Użyłem wtedy nawet słowa „geniusz”. Nawet jeśli przesadziłem, tak nie muszę się wcale z niego wycofywać rakiem, by dostrzec wielką jak układ słoneczny dziurę w całym:

To, że Ernest Hemingway był genialnym pisarzem, nie znaczy wcale, że w cuglach zrobiłby z Legią Warszawa mistrzostwo Polski.

To w czym Jozak się wykazał, miało zupełnie inną specyfikę. Przede wszystkim robił w działaniu długofalowym, gdzie dostajesz dużo czasu na wprowadzenie swojej metodologii, a także na zbiór żniw. Trener co tydzień trafia pod sąd. Dużo łatwiej też wyegzekwować z góry założony plan od skauta czy trenera młodzieży, niż od piłkarza na boisku. Ja wiem, że Jozak nie robił do tej pory w garncarstwie, tylko w piłce nożnej, ale to mimo wszystko przepaść jeśli chodzi o specyfikę.

Z drugiej strony, branża jednak ta sama. Zna ją. Nie będzie pytał Kuchego co to jest spalony. Jozak to inteligentny facet, może przesadnie swoją inteligencją zachłyśnięty, może przez to nawet despotyczny, ale inteligentny i zdeterminowany. Poza tym może szatnia potrzebuje kogoś, kto – wiem, wydaje się niemożliwe – ma jeszcze większe ego od piłkarzy Legii?

W piłce nie ma pewniaków. Żaden transfer nim nie jest, żaden mecz, żadne rozwiązanie. Każdy nowy trener to eksperyment, ba – zostawienie zawodzącego trenera na stanowisku to też eksperyment. Eksperyment z Jozakiem może tylko zakasować rozmachem, ale decyzje co do trenerów i piłkarzy to nieustanne laboratoria.

W tle całego zamieszania kluczowy aspekt: akademia Legii. Sztandarowy projekt Mioduskiego. Gdyby Jozak przychodził objąć nad nią pieczę, nie byłoby żadnych wątpliwości. Oto facet, który wie jaka jest specyfika pracy na wschodzie Europy, który wie, że to nie Belgia czy Hiszpania, że tu trzeba inaczej. Oto facet, który w takim właśnie miejscu dobrze to wszystko poukładał.

Jozak dyrektorem akademii nie będzie, ale przywozi swoich ludzi, codziennie sam będzie w klubie. Ja wiem, że prowadzenie pierwszego zespołu to dzisiaj skrajnie angażujące zajęcie, ale nie wierzę, żeby nie trafiał tu na zasadzie transakcji wiązanej:

Dobra, dajemy ci szansę poważnego debiutu, ale w zamian dajesz nam swoje know how.

Nie ma przypadku, że w momencie, gdy temat legijnej akademii staje się coraz ważniejszy gdy są dostępne konkretne plany obiektów, ląduje tu Jozak. Nawet jeśli spieprzy trenerkę, zawali sezon, dostanie od Azerów, to jednak wątpię, by pozostało po nim w Legii tyle, co – nie przymierzając – po Jerzym Kopie. Małym druczkiem musi mieć w umowie ma zapisy o wdrażaniu planu szkolenia, czyli tego, na czym zna się najlepiej, nawet jeśli to go znudziło i chce szukać nowych wyzwań w trenerce.

Fachy niewdzięcznym, fachy niesprawiedliwym, fachu niepewnym.

Ale cholernie ekscytującym.

Jak to, co będzie się dalej działo w Legii, bez względu na to czy Jozak się spektakularnie skompromituje, czy ten zakład high risk high reward się opłaci.

Bo dobre filmy to takie, które są dobrą zagadką.

***

Ze spraw ważniejszych, przypominam się z reportażem o Wiejskiej Lidze Piłki Nożnej. Zaczynam zdradzać Ekstraklasę, Champions League i zachodnie ligi na rzecz naszych kartoflisk. Zaczynam zdradzać i nie mam kaca moralnego.

Tym, co nie czytali, przypominam dlaczego:

Dawno żaden mecz nie sprawił mi tyle frajdy, co choćby wyrównane starcie kapitanów WLPN. I wiem dlaczego:

Bo tutaj nikt mnie nie robi w konia. Jeśli mecz w Ekstraklasie jest marny, czuję niesmak, czuję się oszukany. Wiem, że przede mną są goście, którzy zarabiają dziesiątki tysięcy, a potem przekłada się to na pół celnego strzału w dziewięćdziesiąt minut.

Piłka nożna traktowana zupełnie poważnie musi być na naprawdę wysokim poziomie, by sprawiać satysfakcję. Tutaj natomiast – nie ukrywajmy – atutem są liczne komediowe akcje. Podanie do bramkarza. Asysta od drutów wysokiego napięcia. Sombrero założone sobie, bramkarze grający w nowoczesnych niewidzialnych rękawicach, zawodnik tłumaczący się ze swojego za długiego podania „ja nad tym nie panuję”. To się ogląda, to jest przyprawą.

Nie jest zarazem tak, że chłopaki robią sobie na boisku jaja – walczą, chcą wygrać, nawet pokazowy mecz kapitanów to duże zaangażowanie. Idzie się wciągnąć, jesteś ciekaw kto to wszystko wygra. I wierzcie mi, że czasem naprawdę błyśnie i ładna akcja. Asysty T. Woźniaka z Katarzynowa – palce lizać. Jacek Jankowski, trzykrotny mistrz ligi, też jak poszedł w rajd, to miło było popatrzeć.

Za każdym razem, gdy będziecie rozczarowani poziomem waszej drużyny, czy jest to Barca, czy Real, czy Legia czy Lech, polecam wam: idźcie na niższą ligę. Zobaczcie co słychać w B klasie. To może doświadczenie, z którego może nie zapamiętacie koronkowych akcji, ale może być nie mniej dające satysfakcję i radochę. To może był miła odtrutka na tzw. futbol na wysokościach. Ale może poczujecie do takich klimatów autentyczną miętę – jest do czego.

WP_20170910_15_44_22_Pro

Swoją drogą, na B klasie też się w zeszłym miesiącu uśmiałem, ale śmiechem złym, rozczarowanym.

Trening zaplanowany na 19:00, żeby każdy mógł zdążyć. Przychodzi trener, mówi, że chłopaki za bardzo zapatrzyli się na Tsubasę. Potem biegają. Biegają. I jeszcze raz biegają.

Biegają blisko 40 minut najlepszego słońca, jaki miał dla nich w zanadrzu ten wieczór.

Dobrze po 20 mają gierkę niemal po ciemku.

***

Ze spraw jeszcze ważniejszych. Z cyklu: „Niezwykłe kariery”. Michał Kokoszanek.

Screen Shot 09-14-17 at 05.31 PM

Kokoszanek wyrabia dowód, chwilę czeka, broni w Ekstraklasie i to nie byle gdzie, bo w Lechu Poznań. Broni na tyle dobrze, że dostaje powołanie do kadry Wójta. Graliśmy tam z Brazylią Ź, a także Nową Zelandią. Kadra zawierała takie tuzy jak Grzegorz Tomala, Mariusz Nosal, Jacek Chańko, Krzysztof Piskuła i Rafał Szwed.

Nie twierdzę, że Kokoszanek zrobiłby taką furorę w Bangkoku, że wziąłby go do siebie z miejsca Real Madryt, w konsekwencji kariera Ikera Casillasa nigdy by nie wystrzeliła. Ale na tym turnieju byli też Żurawski, Żewłakow czy Wichniarek.

Kokoszanek na czas turnieju miał jednak wyznaczoną datę ślubu. Został w domu, drugiej szansy nie dostał, a już w 2002 pakował ryby do puszek na Wyspach Owczych. W wieku 25 lat w zasadzie skończył karierę.

***

Z spraw jeszcze bardziej poważniejszych: z cyklu „Niezwykłe kariery”, odcinek drugi. Andrzej Borowski.

Screen Shot 09-14-17 at 05.34 PM

W sezonie 97/98 Andrzej Borowski prowadzi Chojniczankę do IV ligi. Ma dwadzieścia trzy lata. Zgłasza się po niego mistrz Polski, Widzew Łódź. Borowski gra piętnaście meczów, nie strzela żadnej bramki. Wylatuje z mistrza Polski, resztę kariery tuła się po niższych ligach, cyklicznie wracając do Chojnic.

Kończy karierę z 499 bramkami dla Chojniczanki na koncie.

***

Na koniec coś z zupełnie innej beczki. W wieku osiemdziesięciu lat zmarł Frank Vincent. Aktor tak charakterystyczny – w nienachalny sposób – że mam go na stałe wryte w pamięci, choć nie oglądałem Rodziny Sporano, gdzie zdobył największe uznanie i zgarniał nagrody.

Dla mnie Frank Vincent to Billy Batts i historia najlepiej wyegzekwowanej obelgi w historii kina.

***

I już naprawdę nawet nie na sam koniec, ale po napisach końcowych: wiem, że też szukaliście tej piosenki z końcówki ostatniego odcinka Ricka i Morty’ego. Oto ona:

Leszek Milewski

Źródło grafik: i tak wszyscy wiecie, że 90minut

Zapytaj autora dlaczego tym razem felieton nie jest rozwinięciem tweeta Kamila Pycio

KOMENTARZE (51)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
DrMabuse
Wisła Kraków

Jozak podobno oglądał parę meczów Legii, więc nie bedzie pytał Kucharczyka o spalonego, bo juz na pewno się zorientował, że kto jak kto, ale Kuchy nie wie.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Już widzę oczyma wyobraźni, jak Jozak wchodzi do szatni, woła Kucharczyka i mówi mu: fatalny to ty jesteś! Kurtyna!

Urkides
Legia Warszawa

Jak trudno jest dogodzić ludziom w Polsce. Magiera mający jedną opowieść o cięzkiej systematycznej pracy, skromny, nie snujący planów jest dla wielu nudny i bez charyzmy. Jozak czujący sie pewnie i mający ambicje których nie ukrywa jest dla wielu butny.
To ja nie wiem jakim trzeba być zeby się spodobac?
Ja jednak uważam ze ludzie ktorzy czują „moc” powinni pierdolić opinię innych. Wygrasz, przegrasz, nie wychylaj się będą ci podpowiadać ze wszystkich stron.
A ja im na to, pierdolcie się, idę się bić, idę się bić o to co chcę osiągnąć. Może dostanę wpierdol a może nie? jak dostanę to wstanę, wytrę nos i znowu ruszę.
Jak wygram to ta tłuszcza będzie mnie uwielbiać i nosić na rękach a jak nie to zostanę w tym miejscu w którym jestem, bogatszy o wiedzę na temat swoich mozliwości. Może pomyslę co spieprzyłem i znowu ruszę jak będzie okazja.
Jeśli spojrzeć na postaci wielkich ludzi w historii to ilu z nich było od dziecka „przeznaczonych do wielkich czynów”?
Napoleon był zwykłym kapitanem artylerii podczas oblężenia Tulonu. Ktos może powiedzieć gdzie on się pchał, przecież był niedoświadczonym młokosem. Ale on miał pomysł, odwagę i niezachwiana wiarę w swoją wybitność. Zaplanował manewr który spowodował porażkę Anglików i wycofanie ich wojsk.
Dalej ten krnąbrny oficer co raz mniej pytał innych czy może cos zrobić tylko po prostu robił. Żołnierze go uwielbiali chociaż szafował ich krwią obficie ale oni byli gotowi za niego umierać bo był wielkim wodzem.
Jak to się ma do piłki? Ano tak że piłkarze są jak wojsko, muszą poczuć rękę przywódcy a żeby nim zostać to ostatnią cechą jakiej potrzeba to skromnosć.
Trener jest jak generał, obejmuje dowództwo, wydaje rozkazy a tych którzy nie chca słuchać każe dla przykładu „rozstrzelać”. Wtedy uzyskuje posłuch i rzeczywiście dowodzi.
No i przychodzi pierwsza bitwa. On swoją pewnością siebie musi „wojsku” dać pewność że wie co robi, tchnąc w nich ducha walki i spowodować żeby chcieli za niego umierać. Nie może żałować żołnierzy, cel jest najważniejszy.
Dlaczego jugole sa dobrzy w sportach zespołowych? Bo mają we krwi zbójeckość, arogancję i brak lęku przed przeciwnikiem. Potrafią stworzyć solidarną „bandę” w której wewnętrznym kodeksie tchórzostwo i defetyzm zasługują na pogardę. Moralny przymus wynikający z tradycji i obyczaju zakodowany na poziomie DNA.
Tchórzostwo jest takim ciężkim grzechem że lepiej umrzeć i niż stracić godność.
Podobne cechy mają Kaukazi ale oni je wykorzystują w innych sportach.
Ktoś może powiedzieć że „zgęściłem farby” i będzie miał trochę racji ale zasada przez to się nie zmieni. Chcesz wygrać to nie bój się walki, lekki wpierdol nie zaprowadzi cię na szczyt.
Jeżeli Jozak ma ambicje i pewność siebie to swietnie. Jeżeli mierzy wysoko to jeszcze lepiej. Zaplanuj podróż dookoła świata a na pewno przepłyniesz ocean.
Jeśli ktos mu z tego chce robić zarzuty to jest niepoważny.
W naszej prasie i komentarzach wiecznie przebija taka mentalność średniaczka z kompleksami. Nie powiem o czym marzę bo mnie wysmieją a tak poza tym to i tak nie wierzę że mi się uda więc tylko jak nikt nie widzi to będe się przebierał za Napoleona.
Jak ktoś się odważy ogłosić że chce zostać „Napoleonem” to trzeba go wyśmiać i kolektywnym wysiłkiem zrobić wszystko żeby mu się nie udało.
No bo jak to? Przecież ja miałem być Napoleonem ale się boję to zrobić ale nie chcę pozwolić żeby ktoś „zajął moje miejsce” nawet jak nie mam odwagio zrobić w tym kierunku jednego kroku.
Kiedyś słuchałem dyskusji pewnego rosyjskiego politycznego komentatora o tym czy społeczeństwo rosyjskie jest europejskie czy nie. On twierdził że nie ale się może zmienić. I wtedy pewien uczestnik dyskusji zadał jak mu się wydawało sprytne pytanie.
To jak mam poznać że stałem się Europejczykiem?
Odpowiedź była w punkt i pomyślałem że Polaków to też dotyczy.
Odp. JAK PAN SIĘ KTÓREGOŚ DNIA OBUDZI I STWIERDZI PAN ŻE NIE JEST ANI BOHATEREM ANI GENIUSZEM I TEN FAKT WYDA SIĘ PANU ZUPEŁNIE OCZYWISTY I NATURALNY, TO ZNACZY ŻE STAŁ SIĘ PAN EUROPEJCZYKIEM.
Dlaczego o tym piszę? Bo jak już wspomniałem wcześniej mamy teoretycznie kolosalną konkurencję wśród „geniuszy i bohaterów’. Zluzujcie gumę w majtkach i pozwolcie tym którzy maja kompetencje żeby się nimi naprawdę stać działać.
A jak im się nie uda to trudno, będą kolejni. Ale kurwa nie wszyscy na raz.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Spokojnie tygrysie. Lekko sobie zażartowałem, a pretekstem do tegoż żartu była właśnie pewność siebie nowego trenera. Nie kpię z niego, nie dyskredytuję, jedynie troszkę się obawiam jego braku doświadczenia, ale życzę mu jak najlepiej. Tymczasem ty ten żarcik poratowałeś jako powód do napisania tyrady (tak to traktuję, bo odpisujesz do mnie). Jeśli ktoś powinien, jak to ująłeś, zluzować gumę w majtkach, to myślę, że ty. Bez urazy, ale chyba twoja reakcja jest nieadekwatna.

Urkides
Legia Warszawa

Gino. Zapewne wiesz co to jest polskie piekiełko? To jest między innymi zaorywanie wszystkich autorytetów byłych i niedoszłych, szyderą i powątpiewaniem, przypisywaniem cech albo wręcz niecnych zamiarów.
Efekt? NIE MAMY W POLSCE ŻADNYCH WSPÓLNYCH AUTORYTETÓW.
Może JPII ale tez bardziej jako symbol niż ktoś czyim słowom chcemy się przysłuchiwać.
A poza tym ZERO, NIC.
Wszyscy sa do dupy alby zbyt nijacy albo zbyt wyraziści, albo za mało patrityczni albo zbyt nacjonalistyczni. Nie można dogodzic Polakom.
W Polsce nie istnieje cos takiego jak szacunek dla osób wybitnych. Każdego wybitnego należy unurzać w gównie żeby sobie poprawić samopoczucie.
W piłce ja to widzę w postaci tchórzliwych, niewyrazistych trenerów, i tchórzliwych, wychowanych przez tych trenerów piłkarzy.
Podstawowe hasło to „bądź nijaki bo cię zjedzą”. Kosiarka prasowa pracuje regularnie.
I ciągle tylko ” on powiedział i mu się nie udało, niech przeprosi”. Spudłował w ważnym meczu, niech przeprosi”, przegralin ważny mecz, niech przeproszą”.
Wieczni jakieś dołowanie ludzi.
Ja mam nadzieję że ten Jozak wprowadzi trochę bałkańskiego ducha do tej naszej „skromności i przepraszalstwa” i nie będzie przepraszał nikogo.
Żeby ktos w Polsce zagrał z fantazją i odważnie to musi być nie Polak albo wychowany nie w Polsce. Bo u nas to wieczne dolowanie ludzi i pretensje o to że twierdzą że im się uda jest kurwa mordercze. Tym można zajebać największy talent.
Dobrze że w Legii a akademii pojawili się Jugole może w końcu wytłumaczą tym chłopakom że nie trzeba przepraszać wszystkich „krtykastratów” tylko trzeba się napierdalać. A co będzie to będzie. Niech im odblokują głowy.
Nie jest przypadkiem że nasi zawodnicy przegrywają na zachodzie mentalnością, nie wytrzymują rywalizacji. bo ciagle mają w głowie panikę co powiedzą jak mu się nie uda.
I jak się nie udaje to oczywiście wszyscy piszą że „wrócił z podkulonym ogonem”, tak pogardliwie żeby upokorzyć i ukarać za ambicje.
Jesteś bystrym gościem obserwuj jak się u nas „rozprawiają” z ambitnymi.

Urkides
Legia Warszawa

Jeszcze dodam. Zastanów się dlaczego nie mamy kreatywnych zawodników.
Bo kreatywność niesie za sobą ryzyko nieudanego zagrania a wtedy cię zjebią jak burą sukę. „Co ty kurwa grasz, nie trać piłki, graj prosto”. no to oni od dziecka grają „prosto” bo się przynajmniej nikt nie dopierdoli.
No i przyjechał do nas gość który jest kreatywny w tym co robi. I co? Od razu podśmichujki i sprowadzanioe do parteru.
Może najpierw dajmy mu szansę. Co?
Korona bez wielkich transferów gra całkiem fajnie. A dlaczego. Bo moim zdaniem trener się nie boi takiej gry i nie opierdala zawodników. To i oni się przestali bać.
I okazuje się że nawet z tych drewnianych zawodników można wycisnąć trochę fantazji i odwagi.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

„Może najpierw dajmy mu szansę. Co?” Ależ oczywiście, że tak i już we wpisie wyżej dałem temu wyraz. Nigdy nie powiedziałem, że Jozak be. Jedynie mam lekkie wątpliwości, a może raczej pewną obawę, bo z każdą zmianą trenera jakaś obawa jest, a Jozak ma CV jakie ma. Niemniej jednak jego osoba bardzo mnie intryguje i liczę, że odpali.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Oj, nie musisz mi tego tłumaczyć. Bardzo mi przykro to napisać, ale masz całkowitą rację. Skuś baba na dziada, ale poziom hard, to nasza cecha narodowa. Ja nie mam zamiaru odgórnie stwierdzić, że Jozak to cieniak, pozer, czy nieudacznik. Znam faceta na tyle, na ile coś o nim poczytałem czyli, umówmy się, mało. Nie oglądałem go w akcji, czekam na pierwszy mecz bardzo niecierpliwie, choć mam świadomość, że na razie niewiele może się zmienić (ewenatualnie zobaczymy „efekt nowej miotły”). Życzę Jozakowi powodzenia, tak samo, jak życzę powodzenia każdemu (niemal) trenerowi, bo dobrze grające drużyny, to ciekawsza liga, a druga sprawa, że nigdy nie ukrywałem, że od bardzo dawna sympatyzuję z Legią.

gryf01

Zauważ jednak, że to nie Jugole są mistrzami świata. Nie są nawet w czołówce. Mistrzami są Niemcy. Nacja słynąca właśnie z ciężkiej pracy i solidności. I są nimi dzięki strategi szkolenia wprowadzonej na poziomie krajowym – a nie dzięki arogancji i twardej ręce trenerów.
Ale mówić, że ciężka praca może kiedyś dać efekty to w naszym kraju bluźnierstwo. Nie ma nawet co zaczynać.

Urkides
Legia Warszawa

ok, ale ilu Jugole mają kreatywnych zawodników?
To że nie są mistrzami świata to skutek innych przywar a mianowicie skłonności do korupcji, ciemnych interesów a to wszystko się bierze z baraku etosu ciężkiej pracy.
Ale my mamy jeszcze gorzej bo o ile dyscypliny i ciężkiej, systematycznej pracy nie lubimy (lubimy cudy nad Wisłą) to na dodatek nie chcemy nikogo słuchać i kazdy jest „szlachcic na zagrodzie”. Prze to nie możemy zbudować ŻADNEGO SYSTEMU. W niczym. W Polsce nie działa dobrze żadne system.
Niedawno byłem po odpis aktu urodzenia, liczyłem że ponieważ mamy e-państwo (chwalili się nim od dawna) to dostanę od ręki. A tu dupa, czekałem 5 tygodni. Dlaczego? bo jest system ale nie skopiowali do niego danych a więc mamy nowoczesny system ale dane w nienowoczesnym. I tak jest kurwa wszędzie.
I nie zalezy to od opcji politycznej tylko od tego że jesteśmy niezdolni do konsekwnetnych działań. A spróbuj zachorować.
Ale będziemy wszystkich pouczać jak żyć, bronić swojego suwerennego pierdolnika i byc z niego dumni.
A o trenerze mówić że „nie zna polskich realiów i specyfiki”. I dobrze że nie zna, może uda mu się z tej niewiedzy coś zrobić zanim mu wyjaśnią że się nie da z powodów „geopolitycznych” i „trudnej historii z której jesteśmy dumni”.
Ja jestem dumny ze wszystkich pucharowych eurowpierdoli i do śmierci będę czcił pamięć pilkarzy skopanych w tych bohaterskich potyczkach. A Wy?
Porażkę 0-6 z Borussią wytatuuje sobie na nodze razem z datą.

Miszcz Joda

Arogancji nie. Ale twardej ręce i pewności siebie trenerom szkoły niemieckiej nie da się odmówić. Klopp, Negelsmann czy Schmidt jaką wiązankę potrafią posłać pod adresem zawodnika to skarpetki z sandałów wyskakują.

facemob

MAgiera to taki smutny Waldemar

grendel

Dobrze napisane. Szacun.

fioot

jezu nawet ciebie krzysiu przymusil? naprawde? to jest kurwa zalosne.
btw taka obrazowa rozkmina – bo ze polscy trenerzy to nie sa trenerzy jest oczywiste – jeszcze dwa tygodnie temu polska pilka klubowa wg wszystkich mediow byla na dnie, polskie kluby poodpadaly z azerami i z nieistniejacym krajem, a teraz nagle czlowiek, ktorego sam zachwalales w obszernym artykule jest be bo nie ma doswiadczenia z seniorami? przeciez polskie druzyny rozjezdzaja pasterze z macedonii. pewnie oni maja trenerow z przeszloscia reprezentacyjna, nie? mowimy o czlowieku ktory ma doktorat, a typ mianowany polskim mourinho nie potrafi zrobic prezentacji swojej kariery w powerpoincie bez bledu po angielsku. przeciez to jest jakas kpina, ze ludzie dalej beda nabierac sie na to, ze ekstraklasa ma w ogole jakis poziom, a zwlaszcza panowie szkoleniowcy.

//
a dobra bo tylko wstep przeczytalem. wez zaloz swoj wlasny portal bo na pewno spora grupa ludzi nie chce pchac zakolarzowi hajsu do kieszeni.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Fachowość fachowością, a języki językami. Wiem co masz na myśli i generalnie obraz polskiego szkoleniowego grajdołka przedstawiłeś dobrze, ale nie czepiajmy się o te języki. Dobry trener ma być dobrym trenerem, a nie poliglotą. Murarz ma dobrze murować, spawacz dobrze spawać, a kierowca dobrze kierować i jakoś nie bardzo mnie interesuje, czy znają angielski.

fioot

nie chodzi mi o zdolnosci jezykowe, przeciez to oczywiste. chodzi o to, ze jak robisz prezentacje swojej kariery i chcesz ja komus pokazac, to wypadaloby ja zrobic bezblednie i to jest dosyc oczywiste dla rozumnego czlowieka

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

A tu akurat się z Tobą całkowicie zgadzam i dodam, że Czesław jest z pewnością ostatnią osobą, której będę bronił.

GRAND_CHAMP

Znajomość polskiego i angielskiego =/= bycie poliglotą. Znajomość angielskiego, który jest dość łatwy bardzo ułatwia pracę, nawet w takiej II lidze większość zespołów ma jakiegoś obcokrajowca w składzie. A murarz, spawacz to nie są zawody polegające na kontakcie z drugim człowiekiem.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Oczywiście masz rację, bo pomaga jest wskazane i zdecydowanie mile widziane, ale jednak nie to decyduje o tym, jakim się jest trenerem. Jest to ważne w kontekście trenera, który ma ambicje zaistnieć poza granicami kraju, choć też nie zawsze musi to być kluczowe. Bjelica szybko się polskiego poduczył, z drugiej strony Lettieri pewnie się nie nauczy, ma tłumacza i też szczęśliwy (żart). Na język się patrzy głównie wtedy, gdy trener z prowincji jedzie na zachód, w drugą stronę jest to zupełnie nieważne. Czy ktoś pytał Marcelo Lippiego, czy zna chiński?

GRAND_CHAMP

Pewnie nie, ale nie zdziwiłbym się gdyby o angielski pytali 😉

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Pewnie w takim języku dogadali kontrakt 😉
– Du ju want macz mani?
-JES JES JES :)

GRAND_CHAMP

Stanowskiemu brakuje argumentów, to wziął takiego misia, lubianego przez wszystkich, żeby coś naskrobał. Nawet przewidywalne, ale Stanowski musiał się ostro wkurwić.

danielmleczko

Zgadzam się z tym co ostatnio powiedział Borek w Cafe Futbol „Polska Ekstraklasa już mnie nie oszuka”. I każdy powinien to sobie wbić do głowy.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Jakiś dziwny ten felieton, to znaczy dziwny jak na Leszka Milewskiego. Kojarzy mi się bowiem z bardziej spójną formą, a tak mam wrażenie, jakby o Legii napisać coś musiał, a na resztę nie miał szczególnego pomysłu.
PS. Mały konkurs: pamiętacie przyśpiewkę „KOKOSZANEK, ŁOWCA BRAMEK!”? Kojarzycie skąd się wzięła?

zdyrman

Łoczywiście – kiedyś Lech przyjechał na Legię i Kokoszanek wpuścił straszna szmatę. Więc cały stadion „Kokoszanek, więcej bramek” etc. chyba skończyło się na 1:1.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Wygrał Pan symboliczny uścisk Gino L. i moralne prawo nazywać się przyjacielem Kieleckiej Korony. Skończyło się 1-1, bo wyrównał Justin Chidi Nnorom. A Kokoszanka pewnie nikt by tak nie wyszydzał, gdyby nie fakt, że Zielek strzelał z około 40 metrów, a bramkarze Lecha wpuścił strzał między nogami!

Bartekkacper

dziwny? dla mnie jezeli chodzi o spojnosc oraz bledy w pisowni to raczej jakby pijany tworzyl … .szkoda bo fajnie pisze

Olisabebe

„Trzeba mieć nieokiełznane pokłady pewności siebie, żeby na miejscu Jozaka, trenerskiego świeżaka”

Przestań chrzanić o jakimś mitycznym doświadczeniu. U nas na karuzeli trenerskiej są ciągle te same mordy, mające doświadczenia aż nadto i są tak gówniani, że nawet marne zagraniczne kluby ich nie chcą

Miszcz Joda

Jozak nie jest trenerskim świeżakiem. Nawet sporo trenował. Tylko że juniorów.

Olisabebe

Ciekawe czy się tak samo śmialiście na Weszło z braku doświadczenia u Maldiniego, gdy Boniek chciał go na selekcjonera

theczarek

Porównanie z Hemingway em w punkt.

Skupu makulatury oczywiście.
Czyli tam gdzie nadaje sie ten materiał.

Milo bedzie czytać wycofywanie rakiem po kolejnych sukcesach Romea z Legią.

Bedzie tak:
Mimo ze jego przyjście nasuwalo mnustwo rozsądnych dla kazdego ynteligentnego człowieka wątpliwości (pisaliśmy o tym TU) to jednak mu sie udalo co mozna bylo wywnioskowsc juz po naszym starym materiale z 2014 TU.

Świetnie czyta sie tą nagonkę na Romea. Nasi dziennikarze w koncu sa na poziomie Premier League a nie eklapy prawda? I znaja się na fachu wrecz doskonale, co pokazali również na łamach weszlo setki jak nie tysiące razy.

Boli chlopcow odcięcie od łatwej roboty oj boli. Ciekawe kto im będzie info z Legii dostarczał jak wszyscy wywaleni na zbity pysk:)

Mieciokiler

Ktokolwiek to nagral i jakkolwiek sie piosenka nazywa na zawsze juz pozostanie po prostu: Bad Morty Theme

N.

Kokoszanek łowca bramek! Jacek Zieliński zalutował z połowy boiska mu kiedyś. :-)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

No z tą połową odpłynąłeś nieco, ale było chyba ze 40 metrów. Pikanterii sytuacji dodaje fakt, że Kokoszanek wpuścił ten strzał… między nogami!

zdyrman

ale chyba też potem coś wybronił

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Szczerze mówiąc nie pamiętam, choć mecz oglądalem w tv, ale kojarzę, że Legia generalnie zagrała bardzo słabo i Lech (prowadzony przez Adama Topolskiego) nie był zadowolony z remisu.

Fabio

Przykre bo to był z tego co mgliście pamiętam bardzo dobry bramkarz. Wydaje mi się, że na tych Wyspach Owczych trochę pograł w piłkę, chyba w ich najlepszej drużynie(nie żeby to wiele znaczyło). Może się mylę, ale potem był chyba nawet z nim wywiad w ‚Piłce Nożnej’

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Skaby kiedyś spytali jeszcze w Legii: – Wojtek, Ty kiedyś coś obroniłeś…?!
– Tak, magistra…

blazej przybylowicz

Panie Leszku, ale darta to proszę szanować.
Ostatnio w światowej czołówce zadomowił się nasz mistrz Krzysiek Ratajski. Całkiem niedawno zdobyliśmy drużynowe Mistrzostwo Europy kobiet i wicemistrzostwo mężczyzn w darcie elektronicznym. Dodam, że dart to w Polsce całkiem świeża dyscyplina (około 20 lat).
Także ten tego…

wojciechp2

http://victorybetpoland.blogspot.com/ – Wczoraj 138 kurs trafili i skan na blogu ! na dzis kolejny kupon maja dostepny! polecam !

Fabio

Frank Vincent był świetnym aktorem i fajnym gościem. Polecam też jego książkę-poradnik ‚Jak być Prawdziwym Mężczyzną’. Od kogo jak od kogo, ale od niego wierzę, że można się tego nauczyć 😉

Ja nie przekreślam Romeo. Zdecydowanie przyda się ktoś o twardej ręce, ale teraz pozostaje tylko pytanie, czy pójdzie to w kierunku Czerczesowa, którego większość piłkarzy się bała i szanowała, czy w kierunku Hasiego, który też był twardy do tego stopnia, że wkurwił wszystkich i go zwolnili. Zostaje jeszcze trzecia opcja – Von Hessen, który chyba też był jakiś czas(nawet w Lechii?) dyrektorem sportowym. Tyle, że Von Hessen, to jednak gość, który kiedyś seniorów w Bundeslidze trenował.

Wszyscy pierdolą, że może nie mieć szacunku bo nie był trenerem seniorów, ale mnie osobiście wydaje się, że gość jako dyrektor sportowy(do tego z mega renomą) będzie miał z miejsca większy szacunek i bać się go będą bardziej niż zwykłego trenera, a może inaczej – przy takim gościu z kontaktami na całym świecie łatwiej jest się wypromować. Będzie jeden z drugim zapierdalał i dawał z siebie wszystko, to może szepnie o nim jakiemuś klubowi w przyszłości, pomoże w transferze. Będzie strzelał fochy, to może już nigdzie poza Polską nie zagrać. Gość ma renomę międzynarodową i piłkarze już o tym wiedzą. O tym, że Magiera by kogoś nie polecił martwić się nie musieli bo Magiery nikt by i tak o opinię nie pytał.

tss

Od wczorajszego newsa o zwolnieniu Magiery 13 tekstów o sytuacji w Legii. Na 33, które się ukazały. W każdym min. jedna ‚sensacja’, ‚szok’, ‚bezprecedensowe’. Obiektywizm względem nowych władz Legii wynosi więc na weszło 40% :))

Michal Sz

Najpierw może zobacz sobie w ogóle co znaczy słowo „obiektywizm”, bo wychodzi, że jesteś jednym z wielu tutaj, którzy go nie rozumieją.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Stary a może
St. Białucha

Zdanie klucz… ma jeszcze większe ego od piłkarzy Legii
Towarzystwo wzajemnej adoracji. Wejdzie do szatni i rzuci… i kto tu jest zajebisty?…. a tam las rąk i glosy JA JA JA..
Cala zjebana stolica, kazdy mysli ze jest NAJ. A nie pamieta z jakiej nory przyjechał. Zero pokory. Sztuka jest wejsc na top i pamietac kazdego dnia skad sie przyszło. Bo tym pseudo grajką sie we lbach popierdoliło. Czy to w stolycy czy gdansku krakowie itd.
Umiesz i chcesz grac to graj i rob to co lubisz bierz za to kasiore a jak nie chce ci sie to wypierdalac.
Trenerow sie to tez tyczy. Jozek z bazin chuja ich nauczy. Moze jedynie da im do czytania inne ksiazki niz jacek placek.

gryf01

Dobry artykuł. Leszek mądrze i z sensem jak zwykle. A do tego ciekawie.
Mioduski też jest nowy na tym stanowisku. Spróbował czegoś niekonwencjonalnego. Jeśli mu wyjdzie będzie bohaterem. Jeśli nie – wtopi trochę kasy i czegoś się nauczy. Oby się nie zniechęcił jeśli ten eksperyment nie wypali. Bo Legia to nie zabawka, wielu ludziom jej dobro leży na sercu.

facemob

Czy Jerzy Engel był trenerem przed objęciem repry Polski?

Przemyslaw

To pytanie to żart?

Fidel

Prowadził Polonię w sezonie mistrzowskim, po rundzie jesiennej objął repre zostawiając KSP w lidze na pierwszym miejscu.

lisiec

Jożin z bażin – po wynikach go poznacie. Poczekamy, zobaczymy… Ja był go na samym początku nie skreślał. Do pucharów Legia powinna awansować bez trenera. A akademię ktoś musi rozkręcić. Leszku, przypomniałeś mi legendarne z trybun ” Kokoszanek – łowca bramek!”

Bart Simpson
Legia Warszawa

ta piosenka chyba była w jakimś wcześniejszym odcinku jeszcze

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY