Image and video hosting by TinyPic
Droga Magiery z Legią – szybki wjazd i jeszcze szybszy zjazd
Weszło

Droga Magiery z Legią – szybki wjazd i jeszcze szybszy zjazd

Szybko poszło – Magiera miał być Fergusonem z Warszawy i choć można wątpić czy w polskich warunkach kiedykolwiek kogoś takiego się doczekamy, to niecały rok kadencji Magiery jest zaskakująco słabym wynikiem. Zaczęło się przecież tak dobrze, od udanych występów w Lidze Mistrzów, przez skuteczne gonienie czołówki w ekstraklasie, po oczekiwane mistrzostwo. Potem jednak nastąpił szybki zjazd i trenera w klubie nie ma. Przejrzeliśmy kalendarium jego pracy i wybraliśmy 15 ważnych momentów.

magira

Sporting Lizbona, 27.09.16

Choć wyprawa do Lizbony na mecz ze Sportingiem nigdy nie brzmi dla polskiego klubu zbyt optymistycznie, paradoksalnie Magierze taki start mógł być na rękę. Co miała bowiem Legia do przegrania? Niewiele, wydawało się, że 0:6 z Borussią zakopało morale głęboko w piachu, a mapę z zaznaczonym iksem spalono w piecu. Zły mecz poczucie beznadziei tylko by podtrzymał, dobry byłby potężnym energetycznym kopem. Ostatecznie Legia zagrała przeciętnie, w optymistycznej wersji solidnie i… to już wystarczyło, by uwierzyć, że coś z tego projektu może być. Bo Radović miał setkę, bo Odjidja-Ofoe pokazał się po wejściu z ławki. Niby 0:2 w plecy, ale jakoś mocno nie bolało.

Lechia Gdańsk, 1.10.16

– Mówi się, że Lechia myśli o mistrzostwie. Wybiliśmy im to z głowy – powiedział Bartosz Bereszyński po 3:0 z gdańszczanami, co w tamtym czasie nie było zbyt rozsądne, ale świadczyło o tym, że pewność siebie Legii rośnie. Warszawianie wówczas gości zmiażdżyli, dopóki jeszcze Vanja Milinković-Savić był na meczu, udało się Lechii trzymać 0:0, ale gdy odleciał – przynajmniej myślami – na inną orbitę, Wojskowym poszło już łatwo. 14:3 w celnych strzałach mówi samo za siebie.

Lech Poznań, 22.10.16

To było zwycięstwo, które dało Legii potężny zastrzyk energii – ekipa Magiery nie przegrała potem już w lidze do końca roku, tracąc tylko dwa punkty w spotkaniu z Wisłą Płock. Jest to zrozumiałe, bo jeśli wygrywasz z Lechem w takim stylu, musisz poczuć się mocny. Przypomnijmy: w 90. minucie Lech wyrównał na 1:1 po karnym Robaka. Wtedy doszło do sporego zamieszania, które dało Magierze czas, co trener sam przyznawał. – Bójka na boisku pomogła mi podjąć kluczową decyzję. Spokojnie popatrzyłem na ławkę i stwierdziłem, że Kasper da nam jakość, stworzy jakąś okazję i strzeli bramkę. Tak się też stało. Gol Hamalainena był co prawda ze spalonego, ale efektu to nie zmieniało, komplet punktów wzięła Legia.

Real Madryt, 02.11.16

Mecz, który przeszedł do historii. Zaczęło się fatalnie, po strzale Bale’a pewnie wielu myślało, że Legię czeka powtórka z Dortmundu, ale gospodarze potem się otrząsnęli i nawet drugi gol po 30 minutach ich nie złamał. Zresztą, o tym nie ma co czytać, to trzeba po prostu znowu zobaczyć:

Borussia Dortmund, 22.11.16

Spotkanie podobne do tego w Lizbonie, czyli mało do przegrania, ogromnie dużo do wzięcia dla siebie, choć oczywiście Legia przystępowała do rywalizacji z Borussią z innej pozycji. Już nie była zespołem rozbitym, tylko regularnie wygrywającym w lidze, no a kolejkę wcześniej w Lidze Mistrzów postawiła się Realowi. Ostatecznie BVB wbiło warszawiakom jeszcze więcej goli niż na wyjeździe, bo aż osiem, lecz tym razem Legia odpowiedziała czterema trafieniami. Momentami był to mecz podwórkowy, pojawiały się głosy, że dostać osiem bramek to duży wstyd, jednak Wojskowi po prostu nie musieli się wstydzić. Porażka była wliczona w koszta, a gościom udało się stworzyć show i wziąć w nim czynny udział.

Sporting Lizbona, 7.12.16

Ważny mecz, ponieważ nie zostawił żadnego „ale”. Legia nie napisała setnego odcinka martyrologii polskiego futbolu, nie zagrała dobrego meczu, który jednak został przegrany czy zremisowany jak zawsze. Nie, po prostu ekipa Magiery podjęła faworyzowany Sporting, ograła go 1:0 i weszła do fazy pucharowej Ligi Europy. Przedłużyła przygodę w Europie na wiosnę, co przecież po bilansie 0:8 w dwóch pierwszych meczach Ligi Mistrzów było absolutnie nie do pomyślenia.

Ruch Chorzów, 19.02.17

Poważny zgrzyt na początku roku. Legia nie miała prawa dostać 1:3 od Ruchu Chorzów u siebie i to z wielu powodów. Niebiescy wyszli na ten mecz z Przybeckim i Paziem w pierwszym składzie na skrzydłach, mieli za sobą jedną wygraną w pięciu poprzednich meczach (z beznadziejną Cracovią), zimą wzmocnili się (?) tylko Gamakowem. Legia natomiast nie przegrała w lidze od października, nie pokonał jej też Ajax. Tymczasem Ruch dał radę, pogrążając ją Lipskim, Urbańczykiem i wypożyczony z Warszawy Niezgodą.

Ajax Amsterdam 16.02.17 i 23.02.17

Niby znamy siłę Ajaksu, bo to zespół doświadczony w Europie i, zresztą, finalista tamtej edycji Ligi Europy, ale jeśli trudno mówić o jakieś wielkiej porażce, to jednak odpadnięcie z Holendrami było niedosytem. Nie grali oni wielkiej piłki, nie rozstrzelali Legii w dwumeczu tak jak dwa sezony wcześniej, ale i tak warszawiaków przeszli. Też ekipa Magiery nie była w wielkiej formie, uczyła się gry bez Prijovicia i Nikolicia, jechała do Amsterdamu po oklepie od Ruchu i stąd, dodając to wszystko, spore rozczarowanie.

Lechia Gdańsk, 19.03.17

Ważny krok w kierunku mistrzostwa – Legii nigdy nie grało się przyjemnie w Gdańsku, potrafiła się tam efektownie wykrzaczyć. Niemiłe wspomnienia znad morza w walce o tytuł ma Skorża, męczył się Berg, nawet Czerczesow wolał w Gdańsku wystawić nieco rezerwowy skład, dostać w trąbę i koronę wziąć dopiero w meczu u siebie z Pogonią. Przed tym spotkaniem Legia miała punkt straty do Lechii, dwa do Lecha i trzy do Jagi, tak więc ewentualna porażka komplikowałaby życie. Zaczęło się źle, samobójczą bramkę zaliczył Hlousek, ale potem show dał rezerwowy Kucharczyk, który dwie minuty po wejściu wyrównał, a w końcówce uciszył Gdańsk.

Lech Poznań, 9.04.17

Znów wygrana z Lechem, a scenariusz był niemal identyczny – tyle że tym razem, Hamalainen w ostatniej akcji meczu strzelił gola prawidłowo.

Mistrzostwo, 4.06.17

Co się wydawało na początku niemożliwe, wówczas stało się faktem – Legia została mistrzem. Przypomnijmy: gdy Magiera siadał za kierownicą, zespół miał 12 punktów do lidera. Wiadomo, że pomogło dodatkowe siedem kolejek, ale już po fazie podstawowej warszawianie tracili do pierwszej Jagi tylko jedno oczko. Potem, w 37. fazie gier było oczekiwanie, czy ekipa Probierza jeszcze coś wciśnie Lechowi, czy też nie, ale i tak osiągnięcie Magiery musiało robić wrażenie. Ostatecznie – zrealizował cel.

WARSZAWA 04.06.2017 MECZ 37. KOLEJKA LOTTO EKSTRAKLASA SEZON 2016/17 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECHIA GDANSK 0:0 PILKARZE LEGII FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Arka Gdynia, 7.07.17

Niby Superpuchar cieszy się u nas żenująco niską renomą, to jednak Legia chyba ma dość ciągłego przegrywania w tych rozgrywkach. No, ale niestety – tym razem za mocna okazała się Arka, która wygrała po karnych. Wszyscy w Legii byli oczywiście rozczarowani, lecz nikt nie bił na alarm. Niestety, prognoza na początek sezonu okazała się słuszna.

FC Astana, 26.07.17 i 2.08.17

Już drugiego sierpnia Legia była poza Ligą Mistrzów. Odprawiła ją Astana, żal było oglądać, jak w Kazachstanie Kabananga i Twumasi robili z obroną gości co chcieli. Żal było widzieć, jak w rewanżu Legia próbowała straty odrobić, ale nie miała na to kompletnie pomysłu, poza nudnymi jak wykład z BHP wrzutkami w pole karne rywala. Jedno dośrodkowanie przyniosło oczekiwany skutek, lecz więcej było w tym wszystkim przypadku niż sprawnie działającego mechanizmu. Znak zapytania nad Legią robił się coraz większy.

Sheriff Tyraspol, 17. 08.17 i 24.08.17

Aż sięgnął monstrualnych rozmiarów po odpadnięciu z Sheriffem. Rany, za mocny okazał się mistrz Mołdawii, przed którym zamykano drzwi obu europejskich rozgrywek od 2013 roku. Najlepsza ekipa z kraju, gdzie nie przeprowadzono normalnej transmisji, tylko jakąś kręconą mikrofalówką. W końcu zespół, który naprawdę nie miał za wiele argumentów sportowych, a i tak zdołał wcisnąć gola po rożnym, a potem spokojnie odpierać ataki Legii, która znów była zajebiście nudna. W jedno lato dostać od Kazachów i Mołdawian – dramat.

Zwolnienie, 13.9.17

I dziś Magiery w Legii już nie ma, choć Dariusz Mioduski zapewniał, że takiego rozwiązania nie przewiduje – cóż, nie jest to najbardziej słowny prezes w historii polskiego futbolu. O tym piszemy jednak TUTAJ. Trudno jednoznacznie ocenić Magierę – z jednej strony początek miał fantastyczny, z drugiej szybko zaliczył zjazd, ale jeszcze z trzeciej trzeba pamiętać, że zabrano mu lidera zespołu, a w zamian wręczono klocki dużo niższej jakości. Czy to jednak dobre alibi na porażkę choćby z Sheriffem? Trudno się pod tym podpisać z przekonaniem. Wiadomo za to na pewno, że wszystko wpłynie na Legię – miała być stabilizacja, a zaraz klub rusza z kolejną koncepcją działania.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Larry Gopnik

Ulubieniec warszawskich dziennikarzy, który miał zostaćjuż za chwilke następca Nawałki.
No nic, teraz wskoczyl na karuzelę. ciekawe, w jakim kolejnym miejscu się zaczepi – czy będzie kursował jak wesoły autobus pokroju Urbana czy smutniejszy busik – Rumak.

transparentny

To ja może zacytuję siebie:

Tak jak nie odpowiada mi osoba Mioduskiego i jego strategia wobec Legii, tak nie rozumiem dlaczego trwa nagonka za zwolnienie Magiery i aktualne pro chorwackie ruchy.

Ustalmy fakty: Magiera ma praktycznie identyczny skład jak w zeszłym sezonie, wypadł Rado (który od jakiegoś już czasu przechodził na drugą stronę rzeki) i Odjidja. Wszyscy grają piach, włącznie z wcześniej jasnymi punktami drużyny. Magiera dostał Mączyńskiego, Sadiku i Niezgodę, którzy mieliby pewny skład we wszystkich klubach ekstraklapy. Magiera wciąż rotuje składem, taktyką (gra bez skrzydłowych pierwszy raz od nie wiem kiedy). Magiera coraz bardziej odlatuje zamiast powiedzieć wprost, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Magiera dostał wotum zaufania, po czym przejebał eliminacje do LE. Magiera dostał szansę na poprawę gry poprzez zostawienie go na stołku w czasie przerwy reprezentacyjnej. Magiera stracił kontakt z szatnią co widać na każdym kroku.

Tylko samobójca zostawiłby go na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Sytuacja jest identyczna jak z Hasim – trener może miał warsztat, ale ostatecznie drużyna mu się rozlazła. W przypadku Magiery jest to pokłosie pierdolenia jak to Odjidja ciągnął grę Legii, a reszta drużyny mogła mu buty czyścić. Magiera przegrał z dziennikarzami, między innymi na wysokiego konia wsadziło go Weszło.

Mioduski zaś, jemu wbrew pozorom ciężko odmówić konsekwencji. Weszło może się zżymać, że jest gołosłowny, ale taki sam był Leśnodorski, taki sam jest Perez, tacy sami są wszyscy prezesi świata. Mioduski od lat mówi o budowaniu akademii i w końcu zatrudnia specjalistów, na których dziwię się, że go stać. A to jak przełoży się to na prowadzenie pierwszej drużyny to inna sprawa.

Moim zdaniem dzisiejsze zmiany są naprawdę logiczne. Nagłe, ale logiczne.

DrMabuse
Wisła Kraków

Nic dodać, nic ująć. Magiera został wsadzony w zbyt duze ubranie, a wielu dziennikarzy, ze Stanowskim na czele, zrobiło mu krzywdę, twierdząc od początku, że wyglada w nim jak Clooney na Oskarach.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Zgoda prócz niezgody na to, że Niezgoda miałby „pewny skład we wszystkich klubach ekstraklapy.” Na szybko: w Lechu nie, Wiśle nie, Lechii nie, Jadze nie. Sadiku podobnie…

pm

No sorry, ale nie. Porównując skład obecny z tym sprzed roku to odeszli – Vadis, Prijović, Nikolić, a do tego kontuzja Rado i Guilherme. Czyli najważniejsi zawodnicy odpadli, którzy stanowili połowę składu. Więc jak tu kurwa można mówić o „niemal identycznym składzie”? Jedyny faktyczny zjazd w zespole zaliczył Moulin, ale to przez to, że zmieniły mu się zadania w zespole (to akurat wina Magiery) oraz Pazdan, który ma aktualnie obniżkę formy. I nie zaprzeczę, że Magiera ostatnio zachowywał się jak dziecko we mgle, ale największą winę ponoszą tutaj wszyscy ci, którzy odpowiadali za transfery w ostatnim okienku. W Legii aktualnie nie ma ani jednego piłkarza, który umie posłać prostopadłą piłkę do przodu. MAgiera ma ich osobiście uczyć podstaw piłki?

Fakt, że Sadiku wydaje sie być sensownym transferem, ale Niezgoda może miałby pewne miejsce w składzie w połowie klubów ekstraklasy i tym bardziej Mączyński, który wciąż jedzie na opinii „ulubieńca Nawałki”. Bo w gruncie rzeczy jest to bardzo przeciętny piłkarz, nawet jak na ekstraklasę.

O dziwo teraz wszyscy okazali się być mądrzy, że Magiera to generalnie chuj, a nie trener. Tylko jakoś wiosną było chicchutko na jego temat, choć było już wtedy widać, że gra opiera się na jednym zawodniku. I jak ten zawodnik odejdzie to może być nieciekawie.

I jeszcze lepszą opinię słyszałem, że Magiera to od początku był słaby, ale miał to szczęście przejąć zespół w momencie, gdy „efekty pracy Hasiego zaczęły skutkować”. No to już chyba jakiś wyższy level ignorancji.

Szkoda mi Magiery, bo to był wciąż dobry trener, a do tego intelignetny i pracowity facet, który wciąż się uczy. Pewnie zrobi za jakiś czas jakiś fajny wynik z inną polską drużyną i wróci do Legii. Oby wtedy zamknął mordy wszystkim hejterom.

DrMabuse
Wisła Kraków

Ale gdzie było cichutko? Chyba w samych artykułach na Weszlo, bo komentarze huczały od tezy, że Legia zał)ożyła siodło na VOO i jedzie na nim, a reszta gra piasek. Weszlo wszystko ucinało zdaniem „Magierę bronią wyniki”.

karlos95

Przecież Legia na wiosnę była słaba. VOO i przebłyski pojedyńczych zawodników. Nawet bardziej bym powiedział, że Legia była najmniej słaba, ale chwała za im za to. Teraz bez VOO już nie ma kto trzymać za lejce i tu jest rola trenera żeby szukać rozwiązań. JM dostał piłkarzy więcej niż solidnych niż na tą ligę, a drużyna gra jak typowe kopacze z a klasy.

fioot

w sumie dobrze dla niego bo ciezko sie patrzylo jak siedzi caly czerwony i spocony na lawce

DrPlama

Zestawienie ostatecznie przekonało mnie do słuszności decyzji o zwolnieniu Magiery, pomijając kwestię daty i zapewnień o jego dalszej pracy przez Mioduskiego.
2x Lech plus Lechia na wiosnę – mecze wygrane na baaardzo dużym farcie. Do tego niemoc z Lechią u siebie i w konsekwencji mistrz podarowany przez Jagiellonię.

Może Magiera do dobry taktyk i dobrze wykorzystywał jak drużynie żarło (Sporting Real wioska w ESA), ale szersze prowadzenie drużyny szwankowało.

DrMabuse
Wisła Kraków

Spokojnie popatrzyłem na ławkę i stwierdziłem, że Kasper da nam jakość, stworzy jakąś okazję i strzeli bramkę. Tak się też stało. Gol Hamalainena był co prawda ze spalonego,

Śliczny jest ten fragment

transparentny

O dziwo ujął mnie dosłownie ten sam fragment. Lubię Weszło za bezkompromisowość, dlatego czytam portal już od ładnych kilku lat (3 czy 4 szaty graficzne zdążyły się zmienić w międzyczasie). Odpowiada mi też to, że najczęściej zgadzamy się w ocenie świata i rzeczywistości, ale o ile ja, jako kibic Legii, bardzo często przyznaję, że ruchy klubu czy słowa osób związanych z klubem to śmiech na sali, tak Weszło nie ma zwyczaju przyznawać się do pomyłek. Może imponuje to gimbusom, może imponuje to redaktorowi naczelnemu – ciężko powiedzieć. Fakty są jednak takie, że zarzuty o stronniczość, hipokryzję, brak rzetelności dziennikarskiej czy kółko wzajemnej adoracji to coraz częściej nie jest hejt, a rzeczywista ocena nieco starszych czytelników niż ta gimbusiarska klika z Warszawy. Trochę to smutne, bo w końcu przyjdzie się pożegnać (pewnie później niż wcześniej bo jednak przyzwyczajenia swoje robią) – Stanowskiemu to nie robi, bo jego pozycja w polskiej piłce pozwoli mu do końca życia odcinać kupony. Tak wyrośnie nam nowe pokolenie kibiców piłkarskich zindoktrynowanych na modłę „jest tak jak mówi weszło”. Buisness is buisness, hacjenda w Barcelonie musi się zgadzać.

misiopysio

Nie wspominając o czerwonej dla Malarza za duszenie Kownackiego :]

Kaszel

Srebrny Lis odstrzelony… nic dziwnego, okres ochronny na lisy krótki a tam gdzie występuje głuszec lub cietrzew – okres ochronny nie obowiązuje wcale…

tristan

Teraz będzie milion artykułow o legii, magierze itp. Rzygać się chce. Nie on pierwszy i nie ostatni, który został zwolniony.

JarekP

Czy w tej pieprzonej biednej lidze choć jeden trener będzie mógł popracować z 3,4,5 sezonów bez strachu, że po kilku słabych meczach zostanie na bruku? Co za patologia.

m_ds

czy można liczyć też na artykuł/zbiór złotych myśli trenera Jacka za jego legijnej kadencji? Albo 20 różnych fotek trenera Jacka?

DrMabuse
Wisła Kraków

1. Zagraliśmy dobry mecz
2. Trenujemy i robimy swoje.
3. Brakowało Vadisa, ale pora się do tego przyzwyczaić. (powtorzone wiele razy)
4. Gdybym miał na ławce napastnika, to bym go wpuścił (z Chukwu na ławce).
5. Brakuje nam czasu na treningi, podrozujemy (na Weszlo zastrzeżone dla Bjelicy).
6. Brakuje nam automatyzmow, ale jestesmy na dobrej drodze do ich wypracowania (po kolejnym meczu w innym skladzie).

To tak z pamieci na szybko, na początek artykułu moze być.

m_ds

Dziękuję, chłopcy z Weszło, już nie musicie pisać!

Najlepsza dyszka

A może Magiera poprostu jest słaby ? Trafił tylko w dobry czas VOO. Bo skoro po zabraniu jednego zawodnika wszystko się sypie to gdzie tu zasługa trenera że wcześniej żarło.

13mistrz13

Nie jednego, wypadł mu z składu Rado a w meczu z szerifem Gui, to bardzo ważne ogniwa, które ciągnęły ten wózek.

3-5-2
Karmazyn Warszawa

Po co wo ogóle ta liga istnieje (oprócz tego, żeby handełe sze krenczył)?

cpc

Ten eksperyment nie miał prawa się udać! Z motyką na Słońce! Pisałem wiele razy, trener jak z koziej du.py trąbka! I nie ma co szukać przyczyny w odejściu kilku zawodników, nawet jeśli byli kluczowi. Bo to dobre alibi, ale dla amatorów.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY