Image and video hosting by TinyPic
Lewandowski kontra Bayern. Czy taka polityka klubu ma prawo przetrwać?
Weszło Extra

Lewandowski kontra Bayern. Czy taka polityka klubu ma prawo przetrwać?

– Bayern nie rośnie z rynkiem tak jak Real czy Manchester United. Bundesliga potrzebuje 4-5 drużyn w ścisłej czołówce, to nakręciłoby rynek. Bayern jak dotąd nie zrobił większego transferu niż 40 milionów euro, a w światowej piłce to już dawno przeciętna kwota. Różnica w porównaniu do najwyższych stawek jest ogromna – tak Robert Lewandowski żalił się ostatnio na łamach Der Spiegel. Jego słowa stoją w oczywistej sprzeczności z filozofią Bayernu, a także m.in. z niedawnymi deklaracjami prezydenta klubu, Uliego Hoenessa: – Nie chcemy kupować zawodnika za 100 milionów euro, żaden piłkarz na świecie nie jest tyle wart. Na uwagi Polaka momentalnie odpowiedział też dyrektor generalny klubu, Karl-Heinz Rummenigge, przypominając naszemu napastnikowi do kiedy obowiązuje jego kontrakt (oraz że jest bez klauzuli, jak u każdego w Bayernie), a także wyrażając zdanie, że zawrotne sumy transferowe obowiązujące dziś na rynku trzeba uregulować i zmniejszyć.

Bez wchodzenia w to, kto w tym sporze ma rację, czy zawodnik powinien publicznie wywlekać swoje żale, jaka powinna być reakcja klubu, a także czy Robert właśnie zaczął swoją grę na transfer, przyjrzymy się faktom. Każdy intuicyjnie czuje, że Bayern ma kasę, i że należy do ścisłej finansowej czołówki. Ale jak wypada na tle innych największych oraz – no właśnie – jak wypada bawarska polityka transferowa na tle najnowszych światowych trendów?

POTĘŻNE PRZYCHODY

Zacznijmy od sprawdzenia, jak w ostatnich latach urósł Bayern i czy faktycznie słabiej, niż wspomniani przez Lewandowskiego Real i Manchester United. Spójrzmy na roczne, zsumowane przychody wszystkich trzech klubów na przestrzeni pięciu ostatnich lat. Za raportem „Football Money League 2017” przygotowanym przez Deloitte dane kształtują się następująco (kwoty w milionach euro):

Kiedy Lewandowski w 2014 roku trafił do Bayernu, przychody klubu wynosiły 488 milionów euro, natomiast w ostatnim pełnym roku finansowym sięgnęły już 592 milionów euro. To wzrost o przeszło 21 procent. W analogicznym okresie Real urósł tylko o 13 procent, a Manchester United aż o 33 procent, co pokazuje, że Bayern plasuje się niemal dokładnie pomiędzy Anglikami i Hiszpanami. Co więcej, pod względem przychodów osiągniętych w 2016 roku Bayern ze swoimi 592 milionami euro zajmuje czwarte miejsce w całej stawce, ustępując jeszcze tylko Barcelonie (620 milionów euro) i znacznie wyprzedzając grupę pościgową, którą tworzą Manchester City (525), PSG (521) i Arsenal (468). Pozycja Bawarczyków jest więc bardzo dobra, a różnice pomiędzy najbogatszymi naprawdę nieznaczne, zwłaszcza w kontekście faktu, że w kolejnym roku Manchester United nie zgarnie już pokaźnej premii z Ligi Mistrzów, bo w niej nie występował (a w 2016 roku było to niemal 40 milionów euro).

Potęgę finansową Bayernu najlepiej jednak widać po wynagrodzeniach. Sam Lewandowski ze swoimi 20 milionami euro brutto rocznej pensji należy do ścisłej światowej czołówki najlepiej zarabiających piłkarzy. W przykładowej Serie A, dla której kilka dni temu La Gazzetta dello Sport opracowała szczegółowy raport zarobków, najwyższe pensje mają Leonardo Bonucci i Gonzalo Higuain, którzy rocznie – dla celów porównawczych po przeliczeniu na brutto – inkasują niewiele ponad 13 milionów euro. Na tym poziomie jest to różnica naprawdę znacząca.

DRUGA LIGA ŚWIATA

Podobnie nieźle prezentuje się sytuacja całej Bundesligi, która pod względem finansowym jest drugą ligą świata i ustępuje jedynie Premier League. Tutaj sięgnijmy do innego raportu Deloitte, czyli do opublikowanego półtora miesiąca temu „Annual Review of Football Finance”. Prezentowane przychody dotyczą jeszcze sezonu 2015/16, ale z pewnością pokazują pewne trendy i sporo można z nich wyczytać (kwoty ponownie w milionach euro):

Bundesliga robi co może, by maksymalizować zyski poprzez umowy sponsorskie czy wpływy z dnia meczowego (średnie wykorzystanie stadionów na poziomie 90 procent, przy 76 procentach w Hiszpanii i 52 procentach we Włoszech). Ale jednego nie przeskoczy – relatywnie niskich wpływów z praw TV. Mówił też o tym Lewandowski, który wskazywał mało popularny język niemiecki jako główną przyczynę mniejszego zainteresowania Bundesligą zagranicą. W sezonie 2015/16 z tytułu transmisji liga niemiecka zarobiła o przeszło 1,6 miliarda euro mniej niż Premier League. I niewiele zmieni tu nowy lukratywny kontrakt podpisany przez DFL, który klubom pierwszej i drugiej Bundesligi gwarantuje 1,16 miliarda euro rocznie do podziału. W praktyce bowiem Bayern otrzyma z tego tytuły „ledwie” o 19 milionów euro więcej niż w minionym sezonie. Jasne, są to pieniądze, które Bawarczycy będą mogli dołożyć chociażby do jakiegoś transferu, ale wciąż sporo zabraknie do kwoty, jaką zainkasuje ostatnia drużyna Premier League. A konkretnie, w obecnym sezonie Bayern zarobi na transmisjach jakieś 97-98 milionów euro, podczas gdy spadkowicz z Premier League z 20. miejsca w tabeli dostanie około 110 milionów. Sytuacja na rynku telewizyjnym nie jest jednak niczym nowym, a Lewandowski musiał ją przecież znać, kiedy kilka lat temu decydował się na kontynuowanie kariery w Niemczech.

Ogólnie jednak kondycja finansowa zarówno całej ligi niemieckiej, jak i przede wszystkim samego Bayernu jest więcej niż dobra. I tu właśnie należałoby postawić pytanie – dlaczego czwarty najbogatszy klub świata tak ostrożnie porusza się na rynku transferowym? Wydaje się, że pod względem zarządzania Niemcy są podobnie wyrachowani, jak i na boisku. Świadomie nie chcą brać udziału w transferowym szaleństwie, pomimo że spokojnie byłoby ich na to stać.

FILOZOFIA BAYERNU

Problemem nie są więc pieniądze, a filozofia klubu. Bayern oczywiście sporo wydaje na transfery, w letnim okienku pobił przecież swój rekord ściągając Corentina Tolisso za 41,5 miliona euro. Z drugiej strony zapłacił za niego ledwie o półtora miliona więcej, niż w 2012 roku za Javiego Martineza (a wtedy roczny przychód klubu wynosił nie 592, a 368 milionów euro). To zresztą można rozciągnąć na całą Bundesligę, której rekord został pobity w 2015 roku przez Juliana Draxlera, za którego Wolfsburg zapłacił 43 miliony euro. W minionym okienku aż osiem niemieckich klubów pobiło swoje rekordy transferowe, ale w każdym przypadku było to przebicia nieznaczne, sięgające ledwie kilku milionów euro. Najmocniej uderzyło FC Koeln, które za Jhona Córdobę zapłaciło o 7 baniek więcej niż za swój poprzedni najdroższy transfer. To wciąż jednak nie jest skokowy wzrost transferowych sum, jaki obserwujemy w innych częściach Europy.

Sam Bayern oczywiście potrafi szastać pieniędzmi na rynku transferowym. Tak można chyba nazwać wspomniane 40 milionów euro za Martineza czy zeszłoroczne 35 milionów za Renato Sanchesa. Dla niektórych rozrzutnością było też 37 milionów za Goetze czy ostatnie 41,5 miliona (plus ewentualne 6 w bonusach) za Tolisso. Ale Bayern nie wydaje jednorazowo większych kwot, przez co większość topowych gwiazd pozostaje poza jego zasięgiem. Dość napisać, że Bawarczycy nie zmieściliby się wśród 15 europejskich klubów z najwyższymi rekordami transferowymi. Swego czasu więcej za swoich piłkarzy płacili PSG (Neymar – 222 miliony euro), Barcelona (Dembele – 105), Manchester United (Pogba – 105), Real (Bale – 101), Juventus (Higuain – 90), Manchester City (De Bruyne – 74), Liverpool (Keita – 70), Chelsea (Morata – 62), Lazio (Crespo – 55), Arsenal (Lacazette – 53), Everton (Sigurdsson – 49), Inter (Vieri – 46), Monaco (James – 45), Wolfsburg (Draxler – 43) i Milan (Bonucci – 42). Ba, mistrzów Niemiec biją także trzy kluby chińskie – Shanghai SIPG (Oscar – 60), Jiangsu Suning (Teixeira – 50) i Guangzhou Evergrande Taobao (Martinez – 42).

Co więcej, tylko w tym okienku inne europejskie kluby zrobiły aż 13 większych transakcji niż rekord transferowy Bayernu. Przykładowy Manchester City zrobił ich od razu trzy (Mendy – 58, Walker – 51, Silva – 50). Z kolei PSG wydało na Neymara przeszło pięć razy więcej niż Bayern na Tolisso. Nawet Real Madryt prawdopodobnie więcej zapłaci za Viniciusa Juniora (rocznik 2000), który podczas dopinania transakcji miał jeszcze 16 lat, i który założy koszulkę Królewskich najwcześniej za dwa lata. Z pewnością rację ma więc Lewandowski mówiąc o ogromnych różnicach pomiędzy tym, ile płaci Bayern oraz tym, ile płaci się we Francji, Hiszpanii, Anglii i Włoszech.

Wczoraj bardzo ciekawe zestawienie opublikowali autorzy projketu „CIES Football Observatory”. Wyliczyli oni sumę transferowych wydatków potrzebnych na skompletowanie składów poszczególnych drużyn z pięciu najlepszych lig Europy. Pierwsze miejsce zajął Manchester City z najdroższym zespołem w historii futbolu (stworzonym za 853 miliony euro), a Bayern z wynikiem 350 milionów euro znalazł się na dalekiej 11. pozycji. Poniżej pełne zestawienie (kolejno: klub, suma wydatków transferowych na wszystkich zawodników w kadrze w milionach euro, różnica względem zeszłego września w milionach euro):

Jak Bayern doszedł do swojego wyniku? Posłużmy się tu trochę innymi danymi z portalu transfermarkt.de, które dają odrobinę większą sumę 352,6 miliona euro. No to po kolei: Tolisso (41,5), Martinez (40), Vidal (37), Hummels (35), Neuer (30), Thiago (25), Ribery (25), Robben (24), Coman (21), Sule (20), Boateng (13,5), James (13), Bernat (10), Kimmich (8,5), Rafinha (5,5), Ulreich (3,5), Alaba (0,1), Lewandowski (0), Muller (0), Rudy (0). Jakkolwiek spojrzeć, potęga zbudowana za bardzo rozsądne pieniądze.

TRANSFEROWE SZALEŃSTWO

Pierwszy wniosek z całego zestawienia jest taki, że – patrząc po ostatniej aktywności transferowej Manchesteru City czy PSG – gdzieś za chwilę pęknie miliard euro. A drugi jest taki, że trzeba docenić pracę wykonaną właśnie w Bayernie, ale też w Borussii Dortmund czy w Atletico Madryt, gdzie stosunkowo niewielkim nakładem transferowym stworzono bardzo silne zespoły. Jeżeli chodzi o sumy zapłacone za piłkarzy, Bayern i Everton wydali mniej więcej tyle samo na swoje drużyny, podobnie jak Atletico i Crystal Palace. A gdyby takie pary miały się spotkać na boisku, prawdopodobnie oglądalibyśmy starcia gołej dupy z batem. Ogólnie też wysokie miejsca tak wielu angielskich klubów – które od dawna są brutalnie obijane w Lidze Mistrzów – raczej nie stanowią argumentu przeciwko filozofii Bayernu.

Być może Niemcom właśnie odjechał pociąg i być może prędzej czy później będą musieli zmienić podejście i sięgnąć głębiej do kieszeni. Ale może też tak być, że to piłkarski świat zwariował, a oni jedni pozostali rozsądni. Bo przecież słuszną drogą mogą się okazać projekty pokroju Lipska, gdzie – z wykorzystaniem świetnej akademii – młodymi i anonimowymi graczami podbija się Bundesligę. Albo projekty pokroju Borussii, gdzie zamiast wydawać na gwiazdy, po prostu się je tworzy. W Dortmundzie ściągają i szlifują największe piłkarskie perełki – właśnie sprzedano Dembele za 105 milionów euro, a za jakiś czas bohaterami wielkich transferów mogą zostać Weigl, Pulisić, Philipp czy Guerreiro. Wreszcie projekty pokroju Bayernu, czyli klubu opartego na najlepszych niemieckich piłkarzach, którzy w piłce reprezentacyjnej wygrywają ostatnio wszystko jak leci.

* * *

Odkąd w 2013 roku Bayern wygrał Ligę Mistrzów, był eliminowany z tych rozgrywek wyłącznie przez hiszpańskie zespoły – dwukrotnie przez Real, raz przez Barcelonę i raz przez Atletico. Przez ostatnie pięć lat raz był najlepszy w Europie, trzy razy był trzeci (ex aequo z jednym zespołem) i raz piąty (ex aequo z trzema zespołami). W zeszłym sezonie odpadł z późniejszym zdobywcą trofeum dopiero po dogrywce w dwumeczu, a także przy niewykorzystanym rzucie karnym i kontuzji Lewandowskiego. Innymi słowy, ścieżka obrana przez Bayern wciąż może prowadzić do sukcesu w Lidze Mistrzów, tyle że w decydujących meczach – jak to w sporcie – potrzebne będzie szczęście, a o ostatecznym powodzeniu zdecydują najmniejsze detale.

Czy można dziś z całą stanowczością napisać, że Bayern jest słabszy od Barcelony, Atletico, Juventusu, PSG czy klubów angielskich? Z całą pewnością nie. Największym problemem Bawarczyków – i nie tylko ich – wydaje się ogromna jakość, jaką w swoich szeregach udało się zebrać Realowi. Jasne, Bayern wciąż może pokonać Królewskich, był przecież tego bardzo bliski jeszcze w kwietniu tego roku. Ale też najmocniejszy argument za tym, by jednak w najbliższym czasie rozważyć odejście od ostrożnej polityki transferowej, nazywa się właśnie Real Madryt.

MICHAŁ SADOMSKI

KOMENTARZE (62)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Placek

Kapitalna analiza. Brawo.

Tulismanore
FC Albatros

Trzeba to wyslac Lewandowskiemu bo wniosek jest jeden jak zwykle w przypadkach kiedy pilkarz zajmuje sie nie tym czym powinien – Lewy pierdoli jak potłuczony a każdy jego zarzut jest wyssany z palca.

Canal+ opakował gówno!
Jebać kopaczy z EK!

To musisz być wyjątkowo tępy, jeśli na podstawie tej analizy twierdzisz, że argumenty Lewego są wyssane z palca. Oprócz rocznych przychodów, wiele jego stwierdzeń zostało tu potwierdzone. Czytaj ze zrozumieniem, gamoniu.

stolar

Otóż to, raport wyraźnie pokazuje, że Lewy ma rację co do tego, że Bayern prowadzi taką, a nie inną politykę transferową. To czy jest to polityka dobra czy nie to inna kwestia. Gościu rozpisał całą analizę na ten temat, ale Tobie chyba nie udało się ani jednego z tych wykresów zrozumieć niestety. Ale tak to jest jak ktoś „się zajmuje nie tym czym powinien”. 😉

fioot

o boze robercik pamieta kto przychodzi do jego klubu i za ile!!! jaki on jest wspanialy!!! to jest to twoje rozumienie wykresow? ROBERCIK MA KURWA RACJE ZE BAYERN PROWADZI TAKA A NIE INNA POLITYKE TRANSFEROWA? przeczytales to kurwa przed wyslaniem? JASNY CHUJ.

fioot

nie wiem co ten cwel tam pierdolil slowo w slowo, ale z tego co czytalem na weszlo to debil pierdoli jak potluczony, to co zaslyszal od cezarego kucharczyka czy tam przeczytal w fakcie xD no ale czego sie spodziewac jak 37,9 miliona ludzi robi z typka o wyjatkowo malym rozumku krola polski – wiadomo, ze mu odjebie, a i tak jego slowo bedzie swiete xD

stolar

Szkoda trochę czasu, bo widać, że nie mam co liczyć z Tobą na merytoryczną dyskusję, ale niech stracę, odpiszę. Lewy powiedział, że Bayern nie wydaje na zawodników więcej niż 40mln (fakt) i że w dzisiejszym futbolu nie da się za tyle kupić gwiazdy światowego formatu, a graczy conajwyżej solidnych (opinia, nie fakt, ale raczej nikt nie jest w stanie zaprzeczyć). Kwestią sporną jest to, czy Bayern prowadząc taką, a nie inną politykę transferową wyklucza się z walki o LM czy nie. Tutaj się z Lewym nie trzeba zgadzać, ja na przykład się nie zgadzam do końca, że warto wywalić 150mln na gracza pokroju Dembele i że zagwarantuje to jakikolwiek sukes. Co niezmienia faktu, że rzeczy, które wypunktował są faktami, potwierdzonymi bardzo dosadnie w powyższym artykule. Twoim argumentem natomiast jest to, że „ktoś ma mały rozumek i czyta Fakt”. Brawo, rodzice muszą być dumni.

fioot

nie wiem, nie czytalem calego wywiadu, tylko ten fragment co byl na weszlo. bayern taka polityke prowadzi od dlugiego czasu i jakos im sie wiedzie. w kazdym razie – fakty ktore przytoczyl robercik sa dla wszystkich oczywiste, a opinia, ktora wyglosil, jest glupia, bezsensowna i w dodatku zaatakowal nia swoj klub. no po prostu debil. prawda jest taka, ze gdyby bayern kupil neymara za 222mln to by sie na tym konkretnie przejechal. abstrahujac juz od cen kopaczy, bo to w ogole absurd, da sie skompletowac(w sensie uzupelniac, co zreszta bayern robi co roku – moze maja troche zle podejscie, bo liga niemiecka jakiegos superobjawienia dawno nie miala)zespol gwiazd za darmo/za grosze – kwestia, ogolnie mowiac, dobrego i sprawnego zarzadzania. wystarczy spojrzec na real. ale o czym my tu mowimy, skoro bayern to kolejny zespol ktory nabral sie na ancelottiego.

stolar

No i notabene się z Twoją wypowiedzią zgadzam w 100%. ;). Nie trudno wywnioskować, że Lewandowski wraz z gronem menadżerów stwierdzili, że taką właśnie obiorą strategię, żeby przekonać działaczy do transferu. Jak na tym wyjdą zobaczymy, również nie uważam, żeby atakowanie swojego pracodawcy było rozsądne i przyniosło pozytywne efekty. Kwoty rzędu 150-200mln też uważam ze fanaberie, a nie rozsądne inwestycje i bardzo liczę, że się PSG przejedzie i w LM nic nie ugra.
Sprawa jest złożona, z jednej strony dobrze, że Bayern nie inwestuje bezsensu i nie przepłaca aż w tak dużym stopniu, z drugiej wydając na zespół kwoty zbliżone do Evertonu raczej rywalizować z Realem, Barcą, PSG i Juve będzie ciężko i o to „Lewy” ma pretensje.

fioot

no wiadomo ze chodzi o hajs, tak jak i w kazdej innej sprawie, ale to tylko uwydatnia jakim debilem jest robercik. zarobil juz tyle, ze i tak tego nie wyda, a nawet jakby wydal to i tak do konca zycia moglby robic w studio tvp plaza jako ekspert za 100 tysiecy zlotych tygodniowo, wiec transfer do psg czy city da mu tylko i wylacznie tyle, ze bedzie mieszkac w obsranej anglii albo w stolicy europejskiego smrodu.

stolar

Wydaje mi się, że sprowadza się to jednak nie tyle do chęci większych zarobków co niespełnionej ambicji wygrania Ligi Mistrzów. Co nie zmienia faktu, że ja raczej i tak bym się z takiego Monachium nie wyrywał i cieszył statusem Boga, tworzył sobie status klubowej legendy itp. Zamiast na siłę odchodzić do Barcy, Realu, gdzie nawet gra w pierwszym składzie nie byłaby tak w 100% zagwarantowana. Czy PSG/Anglii co byłoby już kompletną głupotą. A może rzeczywiście rozchodzi się tylko o kasę… słabe by to było bardzo, ale cholera wie, może mu tam Kucharski robi intensywne „pranie mózgu”…

Miszcz Joda

Przecież te kluby (poza PSG) też wydają na pojedynczych piłkarzy tyle co Everton. Ostatnie większe wydatki to
Barca: Neymar
Real: Bale, James
Juve: Higuain (ale to dzięki opierdzieleniu Pogby).
Tak to piłkarze po 30-35 mln eur.

Miszcz Joda

Przecież te kluby (poza PSG) też wydają na pojedynczych piłkarzy tyle co Everton. Ostatnie większe wydatki to
Barca: Neymar
Real: Bale, James
Juve: Higuain (ale to dzięki opierdzieleniu Pogby).
Tak to piłkarze po 30-35 mln eur.

Miszcz Joda

Trochę nie do końca prawda.
Thiago 35 mln eur plus 25 mln bonusów, które nie weszły tylko ze względu na kontuzję (minimalna ilość 20 występów w lidze w pierwszym sezonie) plus 30 mln eur innych (mniej realnych) bonusów.
Renato Sanchez 30 mln eur plus 25 mln eur w bonusach (5 mln się ziściło póki co).
Więc Bayern potrafi wydać i 75-80 mln eur na gracza. Tylko akurat na razie się dodatkowe warunki nie ziściły.
Zgoda że wygląda to mniej seksownie niż 70-80 mln eur od razu ale wbrew pozorom takich transferów to i Real za wielu nie miał (Bale i Ronaldo).

stolar

Racja. Jednak jeżeli spojrzymy nie na pojedyńcze transfery, a na kwotę zapłaconą za cały skład ukazany w ostatniej tabeli no to jest przepaść między 11. Bayernem a czołówką. Co znowu działa tak naprawdę na korzyść Bayernu, bo dużo mniejszym kosztem i zdrowszym modelem biznesowym osiągają niewiele gorsze wyniki.

stolar

A że Robertowi to nie pasuje, bo one nie mają być niewiele gorsze, tylko lepsze, to inna kwestia.

Przemyslaw

W całej tej swojej wypowiedzi Lewandowski zapomniał, że przyszedł do Bayernu za darmo, a teraz wymaga rozbijania banku. Trochę czuć hipokryzją. No i Robert chyba zapomniał także, że to jednak nie pieniądze na boisku grają. Mało przykładów z całkiem niedalekiej przeszłości? Czy taki Neymar za 222 miliony różniłby się od Neymara za 100 milionów? Czy taki Lewandowski wyceniany na 80 milionów różniłby się do Lewandowskiego za 50 milionów, gdyby teraz za taką kwotę sprzedał go Bayern? Władze Bayernu mają rację, że te największe kwoty za piłkarzy odbiegają od rzeczywistości. A praktyka pokazuje, że drużyna złożona z przepłaconych gwiazdek sukcesów nie osiąga. Czy Robert już zapomniał, jak to Borussia z nim z składzie, bez światowych gwiazd, doszła do finału LM?

bastion79
KS Milan

Nie ma nic za darmo. Bayern nie zapłacił odstępnego ale zapłacił kontrakt, za podpis i takie tam. Lewy nie poszedł tam z miłości. Dziś też nie jest tam z miłości. Powiedział wprost i wielu osobom się to nie podoba. Trudno.

LOBO

Lewy nie przyszedł za darmo do Bayernu. Borussia nie dostała kasy, a Lewy dostał tyle, że był w czołówce najlepiej zarabiających sportowców w tamtym roku. Więc nie gadaj głupot.

Miszcz Joda

A niby Neymar czy Messi to podpisowego nie dostają?
Taki Messi za sam podpis na kontrakcie dostaje 10-12 mln eur. Więc chyba oczywistym jest, że Bayern nie zapłacił za sam transfer tylko za podpisanie kontraktu.

LOBO

Człowieku mam to w dupie co Messi czy Neymar dostają za podpis, ja o innej sprawie ty o innej. Przeczytaj jeszcze raz pierwszy komentarz i moja odpowiedź może zrozumiesz o czym pisałem. Swoją drogą Lewy dostał więcej niż „10-12 mln eur”.

Miszcz Joda

Zrównując poziomy. A ja mam w dupie ile dostał Lewandowski.
Neymar oprócz 222 mln eur kosztował prawie 100 mln eur.
Messi za 3 ostatnie parafki zgarnął coś koło 50 mln eur (w 4 lata).
A Lewy dostał 20-25 mln eur za podpis. I nic więcej Bayern nie zapłacił. Jak za tej klasy napadziora to naprawdę majstersztyk transferowy.

LOBO

Człowieku ja się odniosłem do konkretnych słów. Jak masz zamiar się włączać do dyskusji to na temat, a nie ty mi wyjeżdżasz o Messim, Neymarze, czy klasie Lewego.
„Zrównując poziomy” – beka, dostosowałem się tylko do twojego poziomu rozumowania, ale jak widać i to nie było wystarczająco nisko.

Wicher

Zupełnie inna sprawa. On i dostają kasę za podpis pod nowym kontraktem, ale stary jest jeszcze ważny ze 2-3 lata. Lewy dostał w chuj siana tylko za to, że wybrał Bayern i tylko za to.

Raducioiu

Robert nie jest idiotą. Doskonale zdaje sobie sprawę,ze Bayern nie zacznie się zachowywać na rynku jak PSG.
Pozew rozwodowy złożył już w zeszłym sezonie jadąc po kolegach.
Nie pomogło,
Obecnie wali z grubszej rury ,gdyż komentuje już nie zachowania kolegów, lecz samego klubu .
Kto wie czy to koniec i czy niedługo nie będziemy świadkami powtórki z rozrywki.
Pytanie jest inne.Czy nie jest już na przykład o rok czy dwa za późno i czy Real nadal będzie zainteresowany ? A może to już negocjacje i próba obniżenia ceny do akceptowalnej przez Real na np. ok 100 mln. , a nie powiedzmy 150.

fioot

real go nie kupi. benzema przedluzyl kontrakt.

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Serio? „Jasne, Bayern wciąż może pokonać Królewskich, był przecież tego bardzo bliski jeszcze w kwietniu tego roku. Ale też najmocniejszy argument za tym, by jednak w najbliższym czasie rozważyć odejście od ostrożnej polityki transferowej, nazywa się właśnie Real Madryt.”

Real od czasu zakupu Ronaldo, wydaje mniej na poszczególnych zawodników niż Bayern. Od 2010 roku dokonali tylko 2 transferów powyżej 33 mln, był to Bale i James z czego sprowadzenie Rodrigueza pokryte zostało ze sprzedaży Di Marii. Bayern w tym czasie kupił 6.5(0.5 bo Jamesa jeszcze nie wykupili) piłkarzy powyżej tej kwoty. Więc mówienie, że Real jest powodem dla którego Bayern powinien zmienić swoją filozofię jest nietrafione, bo akurat Real pokazuje całej zwariowanej Europie, że nie trzeba przeprowadzać szalonych transferów. Szkolenie młodzieży, wyławianie najzdolniejszych zawodników w kraju, korzystanie z transferowych okazji jak Kroos czy Modric i od czasu do czasu gwiazda, w tej dekadzie 2 sztuki. Real udoskonalił to co robi Bayern i to jest wciąż droga którą powinni podążać. Udoskonalenie polega na tym, że lepiej sprowadzić jedną gwiazdę za 80-100 mln jak Ronadlo czy Bale niż dwóch średniaków jak Sanches czy Tolisso za 40. Jednak politykę Bayern jak Realu(w ostatnich latach) powinna być wzorem dla innych. Wystarczy spojrzeć jakie drużyny w ostatnich latach najczęściej grały w 1/2 czy 1/4 LM.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Raducioiu

Bayern od 2010 – 513mln ,a PSG na dwóch grajków w jednym okienku 400 mln :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Raducioiu

Jaja beda jak Messiego podpierdola .
Chyba zaczela się era gdzie Real i Barca będą za krótcy względem szejków i będą brać tylko tych ,których tamci nie będą chcieli .
Chociaż pewnie Uefa ich ukróci ,bo jebać to my ,ale nie nas .Maluczkich wyjebalismy już całkiem w pizdu , cały tort miał być dla nas ,a tu się okazuje ,że zaraz my będziemy karakany przy nich .Co to to nie ,krzyczmy o fair Play !!!

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Ale to chyba nie jest powód do dumy?
Bayern od 2010/11 513 mln
Real od 2010/11 650 mln
PSG od 2010/11 950 mln
Tylko, że Bayern w ostatnim czasy był 6 razy w 1/2 LM w tym 3 razy w finale, raz wygrał
Real w tym czasie 7 razy w 1/2 LM i 3 zwycięstwa.
Natomiast PSG nie może się przebić nawet od półfinału.
Pomnę Man City, bo ci to są dopiero na minusie…

Raducioiu

Do dumy nie , ale pokazuje skalę zabawy na jaką mogą sobie pozwolić .Ich pierdoli ,że są na minusie ,bo przecież nie bawią się w piłkę żeby być do przodu i mieć z tego na chleb.
Bayern może się tak zabawić i kupić 2 kolesi za 400 baniek w jeden miesiąc ?

Tsubasa Ozora
Nankatsu

PSG jako klub, również nie mogłoby sobie pozwolić na taki transfer, pieniądze pochodzą z zewnątrz, stąd te kombinacje. PSG tej kasy nie wypracowało. Pomijając przepisy, równie dobrze któryś z udziałowców Bayernu(Allianz, Adidas, Audi) mógłby zrobić taki numer i dać kasę na mega transfer, kupując „usługi” zawodnika i umieścić go w Bayernie. Mało realne, ale mechanizm podobny.
Z tym „minusem” odnosiłem się do wydanych pieniędzy względem sukcesów w LM. Poszło w ch*j kasy a efektów zero.

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Napisałem na poszczególnych zawodników, nie w sumie. Chyba nie zrozumiałeś, to nie jest przytyk względem Realu a pochwała ich polityki transferowej. Bale i James a później już 6 piłkarzy Bayernu, stąd te 33 mln. Real wbrew utartej opinii wcale nie szaleje na rynku transferowym jak przed laty. Dobitnie pokazują, że nie trzeba wydawać szalonych kwot na poszczególnych zawodników, można zbudować drużynę(obecnie najlepszą na świecie) bez zwariowanej polityki. Szkolenie młodzieży, wyławianie zdolnych Hiszpanów, plus transfery za +/- 30 mln i 3 szalone transfery na przestrzeni 8 lat. Bayern wcale nie musi zmieniać swojej polityki, wystarczy że zaczną mądrzej wydać i częściej sprzedawać, bo to tworzy różnicę w wydatkach.
Według TM Real od 2010 wydał 650 a nie 850, musiałeś gdzieś się jebn… a to tylko 140 mln więcej niż Bayern(w zasadzie to prawie tylko jeden Bale), różnica wzięła się stąd, że Bayern prawie nie sprzedaje, Real w tym czasie zyskał o 200 mln więcej niż Niemcy. Więc w wydatkach nie jest to jakaś wielka kwota, jeden transfer. Więc jeśli Lewy mówi o wielkich transferach za szalone kwoty w Realu raczej już tak nie robią. Choć patrząc na Bale, to pewnie zaraz znowu kogoś sprowadzą za szaloną kwotę. Jednak ostatnie lata pokazują, że Real się zmienił i obrał inną drogą niż skupowanie najlepszych.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Tsubasa Ozora
Nankatsu

Te 140 mln to wbrew pozorom nie jest wielką różnica(jeden Bale) jak na 7 lat. Więc Real jakoś szczególnie dużo więcej nie wydaje. Tylko Bayern musi zacząć sprzedawać(dziwne przywiązanie do zawodników i trzymanie do końca umów), np. nieistotnych piłkarzy na których można zarobić. Wtedy będą mieli więcej kasy na wydatki. Natomiast te 33 mln, 2RM i 6BM, pokazuje, że Real wbrew utartej opinii, w ostatnim czasie nie wydaje wielkich pieniędzy na pojedynczych piłkarzy i to przypieprzanie się do Bayernu o skąpstwo transferowe np. Lewego jest trochę nietrafione, bo Real buduje obecnie skład na tanich Hiszpanach i zawodnikach za +/- 30. Doprowadziło to do tego, że w tej dekadzie poza dwoma strzałami(GB i JR) to Bayern ma 6 transferów za większe kwoty. Więc to nie do końca tak, że Bayern skąpi na transfery powyżej 40 mln a w Realu Lewy będzie miał tylko takie, no nie. Real się zmienił. Co prowadzi do tego, iż twierdzenie: „„Jasne, Bayern wciąż może pokonać Królewskich, był przecież tego bardzo bliski jeszcze w kwietniu tego roku. Ale też najmocniejszy argument za tym, by jednak w najbliższym czasie rozważyć odejście od ostrożnej polityki transferowej, nazywa się właśnie Real Madryt.” nie jest do końca prawdziwe, bo Real prowadzi ostatnio równie ostrożną politykę, tylko Real robi to nieco mądrzej.

Stabwound

Właśnie o to chodzi, że tekst Lewego jest totalnie z dupy, bo choćby Bayern wydał miliard euro, nie dałoby to żadnej gwarancji, że poziom sportowy podskoczy, albo że w kulminacyjnym momencie wyjdzie ta różnica budżetowa i np. bramkarz obroni karnego, czy pomocnikowi wyjdzie strzał życia. Wartość piłkarzy jest totalnie wirtualną sprawą.

Miszcz Joda

Jeszcze tylko sprawdź salda transferowego.
I co ma suma transferowa do jakości? 35 mln eur za jakiegoś szmaciarza wcale nie jest dobrą polityką transferową.

Xunamee
Hamburger SV

Rozliczenia to chyba mój ulubiony cykl. Po raz kolejny doskonała robota.

Stabwound

Powinni tego ziomeczka sklonować. Poza Leszkiem to chyba jedyny koleś tutaj, który używa argumentów.

Odzidzia_Pajszao

A mnie ciekawiłoby inne zestawienie – takie, które wyliczyłoby precyzjnie w sekwencji powiedzmy dziesięcioletniej, ile dany silny klub z danej ligi (chodzi mi rzecz jasna o te topowe kluby z topowych lig) wyprodukował reprezentantów kraju (tu chodzi mi o kraj do którego „nalezy” liga). Tylko nie takich, którzy wskoczyli dwa razy w końcówce półfinału szpakowego „test-meczu”, tylko pograli ileś tam meczów w danym wymiarze czasowym. Można by to jeszcze podostrzyć i sprawdzić w danej lidze, ile jej narodowi reprezentanci zarobili punktów (w turniejach) i trofeów dla swojej kadry. Myślę, że może to nie wywróciło by żadnej z powyższych narracji, ale może rzuciło nowe światło na zagadnienie pt. strategiczne cele Bundesligi i idące za nią narzędzia, model sportowy oraz rozwiązania biznesowe

Forbrich-Barber
Amica Wronki

No tak, tylko jak rozpatrywać kto „wychował” danego wychowanka. Załóżmy, że w wieku 20 lat jakiś gość przechodzi do dużego klubu i tam w sezon odpala i trafia do reprezentacji. Kogo wtedy liczyć? Ten klub który nauczył go wszystkiego, wyszkolił ale nie potrafił tego potencjału uwidocznić, czy ten wielki klub który do rozwoju zawodnika wiele się nie przyczynił ale to pod ich wpływem zaczął grać kapitalnie.

Jak w takim przypadku podzielić te zasługi? Na logikę i jedni i drudzy złożyli się na sukces tego chłopaka.

Odzidzia_Pajszao

Może nie do końca precyzyjnie napisałem swój post. Nie chodziłoby tu w ogóle o konkretny klub w danej lidze. Raczej o to: ile na przykład w Bundeslidze przez dziesięć sezonów wszystkie kluby przekazały reprezentacji Niemiec piłkarzy, którzy potem z kolei nie tylko zadebiutowali, ale i grali np. w turniejach rangi mistrzowskiej (można doliczyć mecze eliminacyjne). Dodatkowa tabelka zliczałaby ile ci piłkarzy średnio zdobyli w tych turniejach punktów. Potem zderzyłbym to z reszta mocnych lig – czyli ilu reprezentantów i jakiej jakości punktowej La Liga dostarczyła Hiszpanii, Premiership Angolom itd. Moim zdaniem to powiedziałoby nam coś więcej o polityce danej ligi wobec kadry, bo zdaje mi się, że lekceważy się to przełożenie.
PS. Dodam jeszcze dla jasności, że chodzi mi o dostarczenie kadrze piłkarza bezpośrednio z klubu danej ligi a nie via inną ligę. Bo wtedy okazałoby się, że i nasza kadra stoi wysoko w takim rankingu.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Yhm, no ale to dalej nie rozwiązuje mojego pytania, jak liczyć chłopaka 20 letniego, który był wyszkolony w niemieckim klubie ale grał tak sobie, przeszedł np do Włoch i tam w momencie odpalił i poszedł do reprezentacji.
Przecież wiadomo, że w rok nie byłby w stanie zrobić takiego kroku w przód i musiał już dużo umieć będąc w GER, z drugiej strony Włosi musieli coś istotnego w nim zmienić, co spowodowało wyskok formy.

Takie tabele ciężko robić, bo trzeba by pytać piłkarzy komu zawdzięczają największy rozwój. A to roboty od ciula 😀

Odzidzia_Pajszao

Napisałem:

„PS. Dodam jeszcze dla jasności, że chodzi mi o dostarczenie kadrze piłkarza bezpośrednio z klubu danej ligi a nie via inną ligę. Bo wtedy okazałoby się, że i nasza kadra stoi wysoko w takim rankingu.”

Czyli chłopak z Twojego postu się nie liczy. To moim zdaniem proste: ilu średnio dana liga produkuje piłkarzy do swojej kadry narodowej. I na wszelki wypadek raz jeszcze zaznaczam – chodzi piłkarza, który szkolony jest powiedzmy w Niemczech (nieważne w jakim klubie czy regionie Niemiec), trafia później do któregoś z klubów BL, a z niego bezpośrednio do kadry (tu można zacząc liczyć efektywny czas gry i dorobek punktowy kadry z tym naszym przykładowym piłkarzem w składzie)

Bartek Kiezun

Króciutka historia europejskich rozgrywek pokazuje, że Bayern jest minimum piąta siłą klubową w Europie. Atletico, Barca, Juve, Real to zespoły mocno konkurencyjne. Nie muszą wydawać chuj wie ile. Niepotrzebny im Neymar do osiągania celów. Lewy daje pokaz frustracji i chęci zmiany otoczenia i moim zdaniem nic więcej. Bo jak inaczej traktować słowa zawodnika, ktory sam głosuje w plebiscytach na swoich klubowych kolegow typu bramkarz , a potem nazywa całą zabawę kabaretem? Ja go oczywiście szanuję i cenie bo jest naszym kapitanem i daje nam mega emocje i radość ale trzeba te dwie sprawy rozdzielać grubą kreską.

Raducioiu

Kolejna kwestia to atmosfera.
Po jego słowach , że mu koledzy nie pomogli , nie wydaje mi się żeby był ulubieńcem szatni.
To wszystko skladaloby się do kupy i pokazywało chęć jak najszybszego spierdalania stamtąd.

Fat ASSS

Czyli Robert po prostu pierdoli głupoty, i tyle. Każdemu się zdarza. Kiedyś sam przychodził za grosze do BVB, potem za darmo do Bayernu. A teraz chce milionów na graczy. Szczyt hipokryzji, bo sam by nie był tam gdzie jest, gdyby kluby niemieckie robiły tak jak on by chciał.

GRAND_CHAMP

Samo wydawanie kilkaset baniek nic nie da – przecież to PSG i tak spadnie z rowerka w ćwierćfinale, bo zachowują się jak 13-latek w karierze w FIFIE. Lewy jest wkurwiony, bo chciałby w końcu wygrać LM, a okienko Bayernu to tragedia i tylko o to się rozchodzi cały shitstorm, pytanie tylko gdzie miałby odejść? W jego ukochanym Realu nietykalny jest Benzema, więc może być ciężko, Serie A odpada, zostają PSG, które musiałoby ograniczyć pajacerkę jeśli chce o coś powalczyć i Premier League czyli najmniej prawdopodobna opcja, ale to dopiero zobaczymy na wiosnę (osobiście liczę na Chelsea).

ed:zapomniałem dodać że PSG to nawet bardzo prawdopodobna opcja bo przecież tam jest Cavani już dobre 5 lat

dawidos160

Zdjęcie profilowe Michał Sadomski tylko jest jeden problem w poniższym fragmencie

„Jak Bayern doszedł do swojego wyniku? Posłużmy się tu trochę innymi danymi z portalu transfermarkt.de, które dają odrobinę większą sumę 352,6 miliona euro. No to po kolei: Tolisso (41,5), Martinez (40), Vidal (37), Hummels (35), Neuer (30), Thiago (25), Ribery (25), Robben (24), Coman (21), Sule (20), Boateng (13,5), James (13), Bernat (10), Kimmich (8,5), Rafinha (5,5), Ulreich (3,5), Alaba (0,1), Lewandowski (0), Muller (0), Rudy (0). Jakkolwiek spojrzeć, potęga zbudowana za bardzo rozsądne pieniądze.”

Dane według transfermarkt.pl dla wygody ale tak:
Ribery – w drużynie od 2007
Muller – 2009
Robben – 2009
Alaba 2008 (bo kupiony był do drużyny U19)
Rafinha – 2011
Neuer 2011
Boateng 2011
Martinez 2012
Thiago 2013
Lewandowski 2014
Kimmich 2015
Vidal 2015

Gdzie w sezonie 15/16 Vidal był 11 najwyższym transferem (o 0,1 mln tańszy niż 10. Jackson Martinez), a najwyżze transferty to kolejno kwoty 74mln, 63mln, 62,5 mln, 60 mln i 46,5 mln – i to transfery w Anglii,gdzie płaci się najdrożej (poza 63 mln za Di Marie w PSG). Wyłączając transfery do Premier League to Bayer jest 5.

Ribery czy Roben aktualnie nie byli by warci 25 mln tylko pewnie 125 mln. Neuer nie 30,a 100 mln.

Do tego Ribery,Robben są już starzy i trzeba ich zastąpić – naprawdę ktoś myśli,że za 25 mln znajdą zastępstwo z taką marką jak mieli Ribery i Robben gdy szli do Bayernu ?

I jasne – w innych zespołach też są zawodnicy ze sporym stażem,ale mimo wszystko jest jakaś rotacja. Za coraz większe kwoty.

Miszcz Joda

Robben to był przypadek specyficzny. Real chciał się go pozbyć. On wcale do Bayernu nie chciał. W wywiadzie stwierdził, że oznajmiono mu w Realu że chcą go wytransferować i tyle. Uważał to za krok w tył w karierze.

Raducioiu

Kwestią nie jest czy Robert dobrze gada czy nie (moim zdaniem dobrze),tylko , że robi to publicznie.
To ewidentnie wskazuje , że chce jak najszybciej spierdalac.
Inna sprawa, że faktycznie Bayernowi w tym sezonie LM będzie chyba kurewsko ciężko.Wydaje się ,że w końcu liga angielska może pokazać różki.
Wystarczy już przecież tego dawania dupy, coś czuję , że ten sezon może być przełomowy (nie po to tyle kasy pompują żeby wciąż dostawać wpierdol)

Arkadiusz123

Brakuje na koniec zdania że w jednym sezonie tylko jedna drużyna może wygrać LM :)

Baton

Absurdalne pytanie… Bayern ma się świetnie i ta polityka nie zmieni się. Lewandowski jest jedynie trybikiem, który w pewnych sprawach nie powinien zabierać głosu(oczywiście, chodzi tutaj o transfer).

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Fajna analiza. Ciekawe czy tez Bayern odstaje od reszty czolowych klubow jesli chodzi o wyplaty. Tu mysle, ze budzet placowy jest porownywalny do Manchesterow, itp.

gryf01

No właśnie. Coś jest porównanie zarobków Lewego do Serie A, ale na tym koniec.
Ale ogólnie dobry artykuł. Lubię czytać Michała – zawsze cytuje źródła, pisze skąd ma dane. Wiarygodnie to wygląda.

Wicher

Jeżeli Lewy będzie strzelał w tym sezonie z regularnością podobną do tej z poprzedniego sezonu a Bayern i tak odpadnie w ćwierćfinale to wyjdzie że Lewy ma rację. jedna sprawa to zbudować silny zespół, a druga to zbudować taki zespół, który będzie zdobywał trofea – tak jak Real. Fakt, że Bayern wyciągnął Lewego za darmo, ale tak naprawdę gdyby mieli go kupić to ile musieliby wydać? Wątpię, aby starczyło im wtedy 70 mln. Filozofia jest prosta, i tylko jej przyklasnąć, ale jest pewnie niesmak jak jakiś prezesina pierdoli, że „filozofią klubu jest kupowanie zdolnych piłkarzy i nie płacenie za nich dużo” a tu nagle z dupy kupują Snachesa za 35 mln + pewnie jakieś bonusy, po udanym EURO 2016 i kolo znika z radarów jak swego czasu Matusiak w Palermo. Teraz gra w Swansea i choć widziałem jeden jego mecz to trzeba przyznać, że jak sie nie poprawi wyżej nie pójdzie.

Krzycho

„gdyby mieli go kupić to ile musieliby wydać? Wątpię, aby starczyło im wtedy 70 mln”- nie wydaliby takiej kasy z 2 powodów: 1. to kupa kasy, 2. Lewandowski jet Polakiem. Wyobrażasz sobie ze Niemcy płacą 30 melonów więcej od swojego rekordu za Polaka? :)

Wicher

Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek płacił tyle za Polaka, ale tylko „gdybałem”. Gdyby Lewandowski był Argentyńczykiem albo Brazylijczykiem byłby droższy od Neymara.

Leonkoc

Czyli to taka zarzutka marketingowa Bayernu jest? Puszczają oczko do tych niedowiarkow, jesteśmy i w tym roku nadal faworytem. Pamiętajcie 😉

ayufan
FC Bayern Munich

Polityka Bayernu jako taka zła nie jest, jest to jeden z tych klubów który jako topowy totalnie nie zwariował i zachował zdrowy rozsądek. Natomiast nawet oni muszą zrozumieć, że czasami muszą wydać więcej, bo Bayernowi na obecnym etapie przede wszystkim potrzeba topowych skrzydłowych z dobrym dryblingiem, a zawodników pokroju Hazarda czy Sancheza (jeśli takiej klasy zawodnik nie urodzi się w Niemczech) nie kupią w cenie 40mln, taki klub jak Bayern nie może wiecznie opierać gry na skrzydłach na zawodnikach, którzy dobiegają 35lat są coraz częściej kontuzjowani, i z wiekiem tracą formę, i jak przyjdzie grać z wielkim rywalem w LM a etatowy duet skrzydłowych Francuz-Holender są kontuzjowani, to się okazuje, że nie ma kim grać na skrzydłach. Dodatkowo widać, że Bayern nawet Niemiecki rynek trochę odpuścił po tym, jak ligowi rywale zaczęli podpisywać kontrakty bez klauzul i żądać więcej za swoich zawodników niż te 40mln euro. Przykłady młodych klasowych zawodników w BL których w ostatnim czasie Bayern odpuścił, a zgarnęła Anglia lub Hiszpania. De Bruyne, Sane, Dembele, Keita, dwóch pierwszych szczególnie szkoda patrząc po tym, co wyprawiają w M City

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY