Image and video hosting by TinyPic
Karabach przyjmuje szóstkę od Chelsea. Rzeźniczak najlepszym z najgorszych w obronie
Weszło

Karabach przyjmuje szóstkę od Chelsea. Rzeźniczak najlepszym z najgorszych w obronie

Przed wznowieniem Ligi Mistrzów poza toną entuzjazmu mieliśmy też momenty trochę dziadowskiego mruczenia pod nosem. Że w sumie faza grupowa przewidywalna, że przecież dysproporcje zbyt wielkie, że niewielu równorzędnych rywali. Tak było choćby z meczem Manchesteru United, tak było z PSG, wreszcie i tak było z Chelsea, która przyjęła dzisiaj na Stamford Bridge absolutnego debiutanta z Azerbejdżanu. Gospodarze wygrali wysoko, nie dali Karabachowi żadnych, ale to żadnych szans. Atakowali pole karne Karabachu jak dzieci fabrykę czekolady Willy’ego Wonki. Jeśli mielibyśmy wspomnieć ostatni tak jednostronny mecz, byłby to blamaż Legii z Borussią, czyli 0:6 na ponowne przywitanie Ligi Mistrzów w Polsce.

Tutaj wszystko wyglądało identycznie, nawet wynik się zgadza. Zaczęło się od rzutu rożnego, podczas którego w polu karnym Karabachu znalazło się ich 11 piłkarzy. A po co pchać się tam, gdzie nie można podrapać się po nosie, bo jest aż tak ciasno? Dlatego Chelsea rozegrała rożny krótko, a Pedro dostał podanie przed pole karne, skąd – w ogóle niekryty, bo i przez kogo? – uderzył w okienko bramki Sehicia. Za to na 2:0 bramkę kolejki (?) Ligi Mistrzów zdobył Zappacosta oddając niesygnalizowany strzał z prawego skrzydła. Inna sprawa, że był to centrostrzał a’la Tomasz Brzyski i nie wiemy, czy była to przypadkiem po prostu bardzo nieudana centra… Kolejne gole padały już bez przesadnej napinki z którejkolwiek strony – przy 2:0 ani Chelsea, ani Karabach nie miały złudzeń, co do dalszego ciągu tej zabawy, The Blues po prostu zdobywali kolejne bramki przy symbolicznym oporze gości.

Czy Karabach zdziałał cokolwiek z przodu? Pedro Henrique robił dużo szumu. Sprawiał spore problemy Marcosowi Alonso, którego kilka razy objechał, jednak nie miał z kim grać. Wyróżnił się też Dino, który w końcówce dostał długą piłkę, nawinął Rudigera i był blisko zdobycia pierwszej bramki w Lidze Mistrzów w historii klubu, ale strzelił za mocno.

To teraz trochę o dawnych znajomych. Wilde Donald Guerrier udowodnił, że jest jeźdźcem bez głowy. Jego akcje wyglądały tak samo, jedna za drugą (choć wiele ich nie było): bieg do przodu, pod pressingiem rywala robił kółeczko, bieg do tyłu, wycofanie piłki do obrońcy. Za to grając jako lewy wahadłowy, wiele złego robił mu Zappacosta, Guerrier w ogóle sobie z nim nie radził. Dani Quintana jest kontuzjowany i znalazł się poza kadrą, za to przed rozpisaniem się o Rzeźniczaku warto wspomnieć, że mieliśmy jeszcze jeden polski wątek w tym meczu. Komentator powiedział o N’Golo Kante: „francuski Jacek Góralski”. Kurtyna.

Wiadomo, że głónym powodem do obejrzenia tego meczu był Jakub Rzeźniczak. Najpierw kilka słów o tym, co zrobił jeszcze przed spotkaniem. Jak poinformował „SE”, do Rzeźniczaka przed meczem odezwał się Jakub Golec, jego 18-letni kibic, mieszkający od kilku lat w Londynie. Chłopak napisał do idola, że nie ma pieniędzy na bilet, a bardzo chciałby go spotkać i obejrzeć mecz. Rzeźniczak odpisał mu, żeby przyjechał do hotelu Karabachu, a zasponsoruje mu bilet. Chłopak był zadowolony, że będzie mógł obejrzeć na żywo spotkanie Champions League z udziałem Polaka i że wreszcie mógł poznać swojego ulubionego piłkarza. Wrócił do domu i był w szoku, bo Rzeźniczak napisał do niego, że jeśli mówi płynnie po angielsku, to może zostać jego tłumaczem podczas konferencji na Stamford Bridge. Kibic szybko złapał koszulę i pojechał na stadion. Oczywiście Rzeźniczak mówi po angielsku, ale sprawił nowemu znajomemu frajdę, bo na pytania dziennikarzy odpowiadał po polsku, a chłopak tłumaczył to na angielski.

A o akcji ze ściągnięciem na mecz niepełnosprawnych kibiców Legii już pisaliśmy i na pewno o tym słyszeliście, tutaj ich zdjęcie z meczu.

Piszemy o tym, bo takie zachowania trzeba nagłaśniać, Rzeźniczak zrobił dla tych ludzi wiele dobrego. Za to przy ocenie jego występu pozaboiskowe zasługi należy odstawić na bok. Swój wzrok podczas meczu skupialiśmy głównie na Polaku, a wiadomo, że będąc na cenzurowanym, przy stale atakującej Chelsea, łatwiej coś stracić niż zyskać. Karabach tracił kolejne gole, ale Rzeźniczak nie był w nie zamieszany. Zaliczał dobre interwencje, choćby, gdy piłkę płasko dośrodkował Batshuayi, a Rzeźniczak wślizgiem zablokował strzał Marcosa Alonso. Zapamiętaliśmy też, jak przeciął tor lotu piłki, która leciała do Pedro, a gdyby ta doszła do Hiszpana – byłby sam na sam z bramkarzem. A jak już mowa o byłym piłkarzu Barcy, to kilka razy powstrzymywał Pedro na skrzydle.

Problemem dla Rzeźniczaka było rzucanie go po pozycjach. Trener Karabachu nie mógł zdecydować się na stałe ustawienie i co chwilę je modyfikował. Grał pięcioma obrońcami, potem trzema, innym razem czterema – albo po prostu jego podopieczni poruszali się tak chaotycznie? Gdziekolwiek upatrywać przyczyn – były piłkarz Legii grał jako pół-prawy stoper albo bliżej lewej strony. I tam radził sobie gorzej. A w zasadzie – raz poradził sobie gorzej, ale niestety było to na tyle kosztowne, że po jego błędzie padł ostatni gol dla Chelsea. Zamiast wybić piłkę poza boisko, chciał nabić Zappacostę, a ten przejął piłkę, wbiegł w pole karne i dograł do Batshuayi’a, który strzelił do pustaka. Zawinił też Miedwiediew, który go nie pokrył. Można powiedzieć, że napastnik Chelsea strzelił gola Miedwiediewem, bo został mu zapisany samobój. Błąd Rzeźniczaka wygląda bardzo słabo, choć z czystym sumieniem i pełnym obiektywizmem możemy uznać go za najlepszego obrońcę Karabachu. Szkoda tylko, że właśnie przy porażce 0:6.

Chelsea – Karabach 6:0 (2:0)
1:0 Pedro 5′
2:0 Zappacosta 30′
3:0 Azpilicueta 55′
4:0 Bakayoko 71′
5:0 Batshuayi
6:0 Miedwiediew (s)

*

Manchester United bardzo udanie powrócił do Ligi Mistrzów bez problemu odprawiając FC Basel z trzema bramkami w bagażniku. Nie był to może mecz porywający, ba, nie był to chyba nawet mecz dla United zrealizowany zgodnie z planem – bo przecież teoretyczny spacer okupili kontuzją Pogby – ale mimo wszystko: dobrze wiedzieć, że znów „Czerwone Diabły” są w stanie bez drżenia kolan pokonywać słabszych rywali kilkoma golami.

A to i tak był minimalny wymiar kary. W doskonałej sytuacji pomylił się Mkhitaryan, trafiając w słupek, kilka przyzwoitych okazji miał m.in. Romelu Lukaku. Sporo o grze United mówi jednak pierwsza bramka, przy której największą robotę wykonał Ashley Young, dobrze przyjmując przerzut Mkhitaryana, po czym dorzucając „na nos” Fellainiego. Jeśli gola robi duet Young-Fellaini, w dodatku po centrze w pole karne – nie mieliśmy tutaj jakiegoś popisu finezyjnej gry na miarę Barcelony. Drugi gol? Bliźniaczo podobny, centra i wykończenie głową po kompletnej apatii obrońców z Bazylei, dziś plasujących się w hierarchii piłkarskiej między Arką Gdynia a Legią Warszawa, innymi drużynami z legendarną wręcz skutecznością obrony przy stałych fragmentach. Trzecia bramka – rykoszet, a właściwie dwa rykoszety, bo uderzenie Rashforda na zmoczonej murawie pachniało przez moment ośmieszającym kiksem.

Oczywiście nie ma sensu na Manchester United narzekać, gdy właśnie przespacerował się po Szwajcarach, w dodatku bardzo sporadycznie narażając Davida De Geę na przemoczenie swojego stroju bramkarskiego rzucaniem się po mokrej trawie. Jedyna szansa na honorowego gola w Anglii to strzał Elyounoussiego po godzinie gry, doskonale odbity przez Hiszpana. Poza tym? Kontrola. Może bez jakiegoś wielkiego uroku, może bez owacji na stojąco po technicznych popisach (ale „siatka” Mkhitaryana bardzo ładna!), jednak również bez większych komplikacji, naturalnie poza urazem Pogby. Pamiętać przy tym należy, że do tej pory Manchester United z FC Basel grał cztery razy i wygrał tylko jeden mecz. Dziś wreszcie poprawił bilans.

Manchester United – FC Basel 3:0 (1:0)
35′ Fellaini, 53′ Lukaku, 84′ Rashford

*

Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział Łukasz Skorupski i chyba się solidnie wynudził – AS Roma bezbramkowo zremisowała z Atletico Madryt. Co gorsza dla polskiego bramkarza – najmocniejszym punktem rzymian wydawał się właśnie jego konkurent w walce o skład – Alisson. Aż dziewięć obronionych strzałów, do tego trochę farta – bo strzały Atletico dwukrotnie uderzały w konstrukcję bramki. Ogółem duża przewaga gości, ale bez grama skuteczności, z której przecież słynie drużyna Diego Simeone. Czyżby Griezmann potrzebował towarzystwa?

AS Roma – Atletico Madryt 0:0

*

Benfica – CSKA Moskwa 1:2 (0:0)
50′ Seferović – 63′ Vitinho, 71′ Zhamaletdinow

Celtic – PSG 0:5 (0:3)
19′ Neymar, 34′ Mbappe, 40′ Cavani, 83′ Lustig (s.), 85′ Cavani

Olympiakos – Sporting 2:3 (0:3)
89′ Pardo, 90+3 Pardo – 2′ Doumbia, 13′ Martins, 43′ Fernandes

KOMENTARZE (24)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
GRAND_CHAMP

Fajny meczyk Chelsea na odmóźdżenie, Zappacosta raczej celowo strzelał :) Karabach jeszcze parę wpierdoli i pod koniec grupy może coś ugrać. MU włączyłem na kwadrans, ale nuda, Lukaku typowa dla takiego drewna brama.

Juri

i znów liga mistrzów dwóch prędkości, bez żadnych niespodzianek. kto ma wygrywać ten wygrywa i huj. chociaż np. taki Celtic mógłby bardziej się postarać i większy opór stawić PSG skoro w zeszłym roku zremisował z City z tego co pamiętam. ogólnie jebać to

GRAND_CHAMP

A po co się przemęczać, skoro mogą dostać się do LE np 2 remisami i dając sobie wpierdolic w reszcie meczów mniej goli niż Anderlechtowi.

werseo

Co z tego? Dla takich klubów jak PSG czy Chelsea faza grupowa to tylko rozgrzewka, dopiero na wiosnę zacznie się poważne granie.

Olisabebe

Dla Chelsea cholera wie czy kiedykolwiek zacznie się tam poważne granie, za mały hajs. PSG to ligę ma i tak w kieszeni, to może powalczą…

technojezus
FC Sturmabteilung

Obecna liga mistrzów praktycznie nie ma sensu.
Słabsze i mało bogate kluby wyciągają od najlepszy po 4:0 w górę
Czasami coś pierdnie i takie niespodzianki jak Legia która spadła do LE ,Gent, Celtic czy Malaga.

Powinni stworzyć super ligę, już chyba był jej temat bo mecze typu Barcelona vs Celtic, Karabach vs Chelsea to tak jakby dzieci z Podstawówki grałyby z gimnazjalistami.

Siema

Tak w ogóle to ciekawe, że UEFA bez żadnych obiekcji akceptuje grę Karabachu w ich rozgrywkach i jeszcze wypłaca im za to gruby hajs. Wyobraźcie sobie, że w Polsce jakiś bogacz-patriota zakłada klub o nazwie Pogoń Lwów, z siedzibą w Warszawie, i że głównym celem tego klubu jest promowanie polskości Lwowa i Zachodniej Ukrainy. UEFA z pewnością uznałaby to za nazizm i rasizm, ekskomunikowałaby taki klub i jeszcze dowaliła jakąś karę PZPN-owi, za to że toleruje takie rzeczy.

GRAND_CHAMP

A to Agdam znajduje się poza granicami Azerbejdżanu?

nikita

Azerbejdżan nie kontroluje tego terytorium. Wchodzi ono w skład samozwańczej Republiki Górskiego Karabachu opanowanej przez Ormian.

Siema

Ogólnie cały Karabach, zamieszkany w znacznej większości przez Ormian, został przyznany Azerbejdżanowi najpierw przez ZSRR (żeby dowalić dążącym do niepodległości Ormianom), a potem zostało to przyklepane przez Europę łasą na azerskie złoża. Ormianie w wyniku powstania odbili region, ale przez brak poparcia międzynarodowego nie mogą go przyłączyć do Armenii, więc funkcjonuje jako samodzielna republika zarządzana przez Ormian.
Agdam było największym miastem Karabachu, ale zostało wysiedlone w wyniku działań zbrojnych.
Klub Karabach Agdam jest więc zwykłą tubą propagandową, głoszącą „azerskość” tego regionu w Europie.

vincent van cock

wszystkie granice byłego ZSRR i jego krajów satelickich jak nasz , ustanowione w Jałcie ,zostały przyklepane przez Europę i cały świat ( nie licząc granicy dzielącej Niemcy), nie tylko azersko – armeńska ,więc te złoża to przy okazji raczej a nie jakieś jednostkowe działania łasej Europy , ale dzięki za wpis , nie wiedziałem o tym całym zamieszaniu tam

Siema

Ogólnie to z tą Europą to było spore uproszczenie. Pod koniec 1 wojny światowej alianci nawet wspierali walczącą z Turcją (popierającą z kolei Azerbejdżan) Armenię. Ostatecznie ZSRR z Turcją podzieli się Armenią miedzy sobą, a zachód olał temat.
Potem jak już ZSRR się chylił ku upadkowi, to właśnie wtedy zachód odmówił pomocy w walce o Karabach Armenii (a nawet nie chciał uznać armeńskości Karabachu już po udanym powstanie), właśnie z tego względu, żeby nie odciąć się od azerskiej ropy.

vincent van cock

Jeszcze raz dzięki , zgłębię temat

krytykant

Podobnie jest choćby z Salaminą Famagusta czy ostatnio z Szachtarem. Tyle, że we wszystkich tych przypadkach formalne siedziby klubów mieszczą się na terenach samozwańczych „republik”, a Lwów to jednak terytorium niepodległego i powszechnie uznanego (także przez Polskę) państwa.

Jacek1975
MKS ZAPIERDALACZ

Wybieram CZŁOWIECZEŃSTWO Pana Jakuba niź ten mecz, takie zachowanie to jest Liga Mistrzow, pozdrawiam Panie Rzeźniczak.

Kolo

a teraz pomyślcie ile by legia dostała, gdyby się psim swędem dostała.
15:0 ? No może 10:0 pewnie później by już olali masakrację :)

cocodrillo

oj tam,oj tam…
Patrz pan a taki Olimpiacos z Vadisem w skladzie przegral z ”cienkim” Sportingiem u siebie a Legia go powiozla…

GRAND_CHAMP

Powiozła ale bez Hasiego 😉

hubabuba

700 do zera. Rok temu same dwucyfrówki były

technojezus
FC Sturmabteilung

Dlatego neich stworzą sobie super ligę i się klepią drużyny po pareset euro.
Raz na jakiś czas znajdzie się jakaś niespodzianka ale tak to jest bez sensu.
Jak jakiś klub o wartości mniej niż 50mln euro ma cokolwiek zdziałać w LM?

vincent van cock

„oczywiście Rzeźniczak mówi po angielsku” , może i mówi ale co tu takiego oczywistego, jak w tym środowisku co drugi ledwo z polskim sobie radzi ?

Habanero
Las Palmas

albo ja już mam przesyt piłki albo te mecze były bardzo nudne

XardasKSP
Polonia Warszawa

E to nie jest honorowa porazka jak CWKSu z Borussia?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Tie Domi beats on Boston Bruin, Dan LaCouture in the first period of last night's game between the Maple Leafs and the Boston Bruins at the ACC. Lucas Oleniuk-Toronto Star14/3/6
22 listopada, 14:30