Szamoobrona
To już rok od momentu, w którym zaginął snajper Zwoliński. Pamiętamy!
Weszło

To już rok od momentu, w którym zaginął snajper Zwoliński. Pamiętamy!

To nie było spokojne niedzielne popołudnie na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Kibice Lecha przybyli na obiekt pełni zarówno niepokoju, jak i nadziei, bo po raz pierwszy w akcji mogli zobaczyć drużynę dowodzoną przez Nenada Bjelicę, który swoją pracę rozpoczął kilkanaście dni wcześniej. Ci Pogoni byli w niezłych nastrojach, bo po słabym początku sezonu ekipa zgarnęła osiem punktów w czterech spotkaniach. Starcie od początku trzymało w napięciu i choć ostatecznie gospodarze wygrali 3-1, wcale nie musiało skończyć się w ten sposób. Niby to tylko jeden z setek meczów ligowych, ale zapamiętaliśmy ten wieczór sprzed roku dość dobrze. Dlatego, że to właśnie wtedy po raz ostatni widzieliśmy Łukasza Zwolińskiego. 

Pamiętacie gościa? Był taki czas, że robił furorę. Potrafił strzelać w pięciu ligowych meczach z rzędu i to nie ogórkom, a między innymi Jagiellonii (dwie), Lechii i Legii. Raz na stole wylądowała gruba oferta z Turcji, która dla Pogoni oznaczałaby absolutny rekord transferowy, a dla samego piłkarza zarobki dziesięciokrotnie wyższe niż w Szczecinie. Pojawiły się nawet porównania do Roberta Lewandowskiego. Nominacje do tytułów napastnik i odkrycie sezonu. Sporo pisało się, że uwagę na Portowca zwrócił Adam Nawałka.

Dziś aż trudno uwierzyć, prawda?

Wracamy do meczu w Poznaniu. 11 września 2016. Nic nie zwiastowało tragedii. Już w 7. minucie Zwoliński wbił piłkę do pustej bramki po zagraniu Gyurcso. Przełamanie – na tego gola czekał siedem ligowych spotkań. Mimo wszystko zdążył jeszcze zostać najgorszym graczem tego meczu, w przypadku strzelców bramek sprawa niemal kompletnie niespotykana. W 63. minucie kamery zarejestrowały newralgiczny moment. Zmarnowany rzut karny, a o dobitce szkoda gadać.

zwoliński-590x392

Sytuacja z rodzaju tych, w których strzelec powinien zapaść się pod ziemię. Czy właśnie to zrobił Zwoliński? Możliwe, nie wykluczamy, ale pewności nie mamy. Faktem jest, że po ligowych boiskach ciągle biega ktoś z nazwiskiem „Zwoliński” na plecach, ale z napastnikiem ma on niewiele wspólnego. Mieliśmy bardzo wiele okazji, by dojść do takiego wniosku…

1. 83 minuty bez gola z Lechem Poznań,
2. 45 z Wisłą Płock,
3. 18 z Górnikiem Łęczna,
4. 82 z Jagiellonią Białystok,
5. 1 z Legią Warszawa,
6. 6 z Arką Gdynia,
7. 1 z Ruchem Chorzów,
8. 10 z Lechią Gdańsk,
9. 8 z Wisłą Kraków,
10. 18 z Koroną Kielce,
11. 45 ze Śląskiem Wrocław,
12. 16 z Zagłębiem Lubin,
13. 22 z Bruk-Bet Termaliką,
14. 8 z Piastem Gliwice,
15. 20 z Ruchem Chorzów (już w koszulce Śląska),
16. 90 z Jagiellonią Białystok,
17. 72 z Piastem Gliwice,
18. 85 z Bruk-Bet Termaliką,
19. 79 z Koroną Kielce,
20. 45 z Cracovią,
21. 26 z Górnikiem Łęczna,
22. 24 z Zagłębiem Lubin,
23. 90 z Górnikiem Łęczna,
24. 10 z Zagłębiem Lubin,
25. 6 z Arką Gdynia,
26. 1 z Cracovią,
27. 12 z Wisłą Płock,
28. 90 z Wisłą Kraków (znów w koszulce Pogoni),
29. 67 z Piastem Gliwice,
30. 15 z Jagiellonią Białystok,
31. 17 z Lechem Poznań.

Łącznie to 1112 minut pałętania się po boisku bez gola. Wiele ogonów świadczy o tym, że trenerzy również nabrali podejrzeń co do tego osobnika. Co prawda plotka głosi, że w tym czasie snajper Zwoliński widywany był w meczach III-ligowych rezerw, gdzie pokonywał bramkarzy Pogoni Lębork czy Polonii Środa Wielkopolska, ale nawet w to nie dowierzamy.

Nie napiszemy, że tęsknimy, bo to zabrzmiałoby jednak trochę dziwnie, ale szkoda chłopa. Nie był stary, coś tam potrafił, a wydawało się, że rozwija się w takim tempie, że lada moment dobije krajowej czołówki. Przyjemnie było popatrzeć na te gole. Łukaszu, jeśli to czytasz, przemyśl sprawę. To tylko rok, jeszcze nie jest za późno, by wrócić.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fioot

rok? to jest ledwo 13 calych meczow. kwintesencja polskiej mysli szkoleniowej.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Krytykować napastnika, że nie strzelił gola z zaledwie 13 meczach? Nonsens!

fioot

nagonka + poczucie braku zaufania. rozni sa ludzie, ale generalnie, jesli typ byl w miare dobry to raczej nie zapomnial jak sie kopie pilke.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

No właśnie, a kto powiedział, że on był w miarę dobry? Miał jeden udany sezon, ten pierwszy w ESA czyli zadziałało typowe wejście na fantazji i anonimowość wśród obrońców. Potem sezon z 8 golami, co jak na napastnika i 37 meczów jest wynikiem średnim. No a dalej to już totalna katastrofa.

Chłopak stał się zakładnikiem sukcesu z pierwszego sezonu. Sezon w I lidze mógłby mu dobrze zrobić.

zamocny

dokladnie, wg mnie zwolak potrzebuje jeszcze troche czasu do adaptacji na pozycji defensywnego napastnika (tzw
attaccante difensivo)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kloda

Ta choroba jest zdiagnozowana i nazywa się „syndrom nowego kontraktu”

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Niektórzy raczej stawiają na inne schorzenie, które nazywa się „odjebała mi sodówka”. Piłkarski świat zna wielu chorujących.

kloda

To jest ze sobą powiązane, jedno wynika z drugiego

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

W sumie specjaliści wskazują, że to odmiany podobnego schorzenia.

Pociung getra w góre
RTS Widzew

Troszkę się to nudny portal robi. Tezy, wyliczanki… gdzie duch fusbala?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Ty nie bądź taki alfa i romeo!

Pociung getra w góre
RTS Widzew

Gdybyś mnie widział… gdybyś mógł posłuchać… :)

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Nie śmiałby podejść, bo wyglądam jak dzwonnik z Rotterdamu.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona