Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI
Blogi i felietony

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Dzieci poszły do szkoły, a więc skończyło się lato. Pieprzyć kalendarze, które mówią inaczej. Skończyło się dzisiaj. Było i nie ma. Od teraz ciężkie tornistry, szaruga i zamiatanie liści. Matematyka i geografia, zamiast biegania za piłką.

Matematykę przestałem lubić jakoś koło szóstej klasy podstawówki, gdy już trzeba było spędzać przy niej trochę więcej czasu i do ocen celujących przestała wystarczyć zasada „zdolny, ale leń”. Natomiast z geografii zawsze byłem mocny, w dużej mierze dzięki sportowi. Wiedziałem, że Lubin to nie Lublin, bo Zagłębie to nie Motor, wskazać mogłem dowolne miasto na mapie i jeszcze dodałbym, kto jest w mieście najlepszym zawodnikiem, gdyby o to pytano. Zlokalizować mogłem Liberię, bo George Weah, albo Nigerię, bo Jay Jay Okocha. Wiedziałem, gdzie jest Detroit, bo przecież Isiah Thomas, wiedziałem też, gdzie Nowy Jork, bo przecież Patrick Ewing. Być może jako jedyny w klasie wiedziałem, czym jest Utah i gdzie tego czegoś szukać. Stolice krajów były takie proste do wykucia – wszak za wyjątkiem dziwacznych Niemiec i dziwacznej Turcji, wystarczyło zastanowić się, które kluby z danego państwa są najsilniejsze.

A więc tak, lato przeminęło. Było to lato, w trakcie którego wszystko wyglądało nie tak, włącznie z grą reprezentacji Polski wczoraj. Nasze kluby odpadły z pucharów tak dawno, że powoli zaczyna mi się mylić, kto z kim przegrał i w jakich rozmiarach, a występy Jagiellonii to prehistoria mniej więcej taka, jak duet Waldemar Adamczyk – Zakari Lambo. Lato, w trakcie którego piłkarze kopali głównie do własnych bramek, sędziowie mylili się nawet podczas oglądania powtórek w telewizji, a prezesi ponosili klęski gabinetowe. Wszystko, ale to naprawdę wszystko było złe, i – jak w internetowym klasyku – tory też były złe.

*

Polska przegrała 0:4 z Danią, czym nie jestem zdziwiony, bo w moim czasach przegrywała 0:3 z Gruzją – a przyzwyczajenie drugą naturą człowieka. Zgadzam się, że styl był mocno żałosny i aż nieprzystający do poważnej przecież drużyny, ale wychodzę z założenia, że jeśli w ogóle istnieją dobre momenty na zaśpiewanie „nic się nie stało, Polacy nic się nie stało”, to ten był bardzo dobry.

O dziwo, dostrzegam, że kibice byli bardziej skłonni śpiewać „nic się nie stało”, gdy odpadaliśmy z Euro 2012 w żałosnym stylu, niż teraz – gdy mimo porażki mocno trzymamy się na pierwszym miejscu w grupie. Wtedy współczucie, a teraz złość. Nawałka jednak się nie nadaje, a Pazdan z ministra obrony spadł do roli Misiewicza, który na boisku jest chyba tylko wyłącznie dzięki koneksjom. Najśmieszniejsze, że nikt nie mówi, kto niby miałby zagrać, gdyby nie grać miał Pazdan, bo trzeba byłoby powiedzieć, że Cionek, a to konkretnie, kompletnie bez sensu.

Jestem jak najbardziej za tym, żeby się lekko zaniepokoić, ale całkowicie przeciw, by zaniepokoić się trochę bardziej. Nawet nie martwi mnie fakt, że w Kopenhadze było 0:4, a nie 0:1, bo uważam, że istnieją drużyny i okoliczności, kiedy porażka 0:4 może dać więcej niż 0:1. I to jest właśnie taka drużyna i taka okoliczność. Materiał do przemyśleń dla piłkarzy (chyba ostatnio stały problem podczas zgrupowań – za mało piłki w piłce) oraz dla trenera. Dzisiaj ciekawy tekst zamieścił Michał Sadomski (TUTAJ) na temat wąskiej grupy zawodników, z których korzysta selekcjoner. Ma to z pewnością dobre strony, gdy wszystko idzie dobrze, ale w zasadzie tylko wtedy. Nawałka całkowicie zrezygnował z rozgrywania meczów towarzyskich, dzięki czemu Polska wspięła się tak wysoko w rankingu FIFA, ale w efekcie nic nie wiemy o zapleczu pierwszej jedenastki i ewentualnych roszadach w przypadku sytuacji losowych. W Danii na prawą obronę wszedł stoper z Serie B, a za znajdujących się pod formą Pazdana czy Jędrzejczyka nie miał kto zagrać, no chyba że za Jędrzejczyka Rybus. Trener na własne życzenie stał się niewolnikiem grupy 12-13 zawodników.

Niemniej jeśli ktoś ma wyciągnąć wnioski, to Nawałka właśnie, który jako pracoholik rozłoży każdą minutę zgrupowania i każdą sekundę meczów na czynniki pierwsze. Dlatego właśnie przyjmuję tę porażkę nawet z lekką dozą optymizmu – gdyż stanowi ona potrzebny materiał do analizy, którą lepiej przeprowadzić teraz, a nie w czerwcu 2018.

*

Ogólnie to całe lato to wiadomo: chuj, dupa i kamieni kupa. Spośród miliona przyczyn mizerii naszego futbolu (bieda, bieda i jeszcze raz bieda), zastanawiam się nad mankamentami, które można z łatwością i szybko usunąć.

I teraz was zaskoczę – brakuje nam sędziów takich jak w Hiszpanii.

Dobrze, dam wam chwilę na opanowanie śmiechu… Jeszcze chwilę… OK, chodzi mi mianowicie o to, że od paru lat powtarza się w Polsce, że sędzia „ma pozwalać grać”, a kluczowa jest „płynność meczu”. Komentatorzy powtarzają: „takich fauli się nie gwiżdże”.

Hiszpańscy sędziowie pod wieloma względami są beznadziejni – dyktują rzuty karne od czapy albo nie dyktują prawidłowych, nie widzą goli w sytuacjach bardzo klarownych. Ale jedno muszę im oddać – nie pozwalają na drobne faule i są w tej kwestii konsekwentni.

U nas w piłce na poziomie ekstraklasy praktycznie nikt nie drybluje. Każdy drybling kończy się całą serią nieodgwizdanych fauli, bo przecież „są tak drobne, że takich się nie gwiżdże”. W związku z tym drybling jako taki jest bez sensu, bo ryzyko straty piłki na skutek serii nieodgwizdanych fauli wydaje się zbyt duże. W ogóle zawodnicy w zakresie dryblingu – takie mam wrażenie – uwsteczniają się. Momentami mam wrażenie, że dziś Adam Fedoruk ze swoim chłopskim zwodem byłby w tej lidze zjawiskiem.

Drobne faule podczas dryblingu: nie gwiżdżemy. Drobne faule podczas gry z klepki, gdy wystarczy piłkarza lekko wytrącić z równowagi: nie gwiżdżemy. Być może nasza liga – nie od razu, ale w dłuższej perspektywie – stałaby się trochę bardziej znośna do oglądania, gdyby sędziowie stanęli po stronie graczy z piłką, a nie tych, którzy chcą im piłkę odebrać. Nie chodzi tu więc o to, czy arbiter jest dobry, czy nie, ale o ogólną taktykę prowadzenia meczów. A ta u nas i w Hiszpanii znacząco się różni. Czy sędzia ma dbać o „płynność gry”? Nie, sędzia wręcz nie może dbać o płynność gry, bo to z założenia oznacza patrzenie przez palce na część przewinień, byle tylko nie gwizdnąć.

Nie upieram się przy tej diagnozie, ale rzucam temat do przemyślenia: czy nie robimy naszej lidze krzywdy i czy sami nie oduczamy piłkarzy grać w piłkę, czy nie niszczymy jednostek najbardziej kreatywnych i pozytywnie zakręconych, byle tylko utrzymać piłkę w ruchu?

Aż skończyło się lato i piłkę zabrali nam przedstawiciele innych krajów. Oni akurat bez faulu.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (133)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

711dronow

A nawet na kolanach…

Rojber Hultajski

być może na zakolach

werseo

Na kiju od szczotki

711dronow

czy na zakolach nosi się zakolanówki?

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Co człowiek to opinia, ale tekst znacznie (jak dla mnie) lepszy niż zeszłotygodniowy. Ciekawy wątek o faulach. Często się słyszy „to był taki miękki faul”. Przecież faul to faul. Drugi kwiatek: „takiego faulu, to się w polu karnym nie gwiżdże”. Dlaczego? Był faul, to się gwiżdże. Przepisy są wyraźnie i konkretnie mówią, co jest faulem, a słowa w nich nie ma, że definicja faulu zależy od miejsca rozpatrywanego zagrania. Kolejny przykład? Rzadkie przypadki dawania czerwonej kartki na początku meczu. Tu odsyłam do praktyk nieodżałowanego Adama Ledwonia (szczególnie w lidze austriackiej). Upatrzył sobie „jakiegoś frajera” z drużyny przeciwnej i w pierwszej minucie (że pojadę klasykiem) JEB!, czysty wślizg prosto w nogi albo łokieć w nos. Dlaczego w pierwszej? Bo jak mawiał Ledek: „W pierwszej minucie sędziowie nie dają czerwonych. To znaczy dają, ale rzadko.”
Abstrahując od Ledwonia jednak, a wracają do dziwnych interpretacji, skutki takiego czegoś są dziwne, bo w jednej lidze coś się gwiżdże, a coś nie. Tu sędzia pozwala na więcej, tam jest skrupulatny jak aptekarz. Czy oni sędziują na podstawie odmiennych, dla każdej ligi, przepisów?

Krzysztof.Reperowicz

Juz dawno pisalem ze to sedziowie obnizaja poziom bo w Polsce jest nowa dyscyplina sportu pilko/rugby. Wazniejsze jest przepchniecie, pociagniecia zeby sedzia nie widzial, lekki faul i gra rekami jest wazniejsza niz nogami. jak obronca jest mijany to wazne aby reka byla w porzek i blokowala przeciwnika i sedzia pali glupa ze nic nie ma. Bo sedziowie na koncach palcow maja bark. Pokazcie mi sprintera co biegnie z rozlozonymi na boki rekami, w polskiej pilce to alfabet, tak masz blokowac przeciwnika. Walka bark w barka to wpadniecie barkiem w plecy, wtedy taki mniejszy dostaje po zebrach i juz ma dosyc na kilka minut.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

A komentator mówi: no ostro zagrał, ale takich rzeczy, to się nie gwiżdże… Za moich czasów to mężczyźni grali, a teraz słabiaki…

bastion79
KS Milan

Sędziowie obniżają poziom. Dobre. Zawodnicy ekstraklapy mają problem z piłkarskim abecadłem: przyjecie, podanie, strzał, taktyka, tempo, koordynacja – wszystko. Jadą na zachód i konsternacja tamtejszych trenerów wyrażana: no kurwa, pół produkt mi przysłali, co ja mam go przyjjęcia uczyć? Jak rozumiem, kiedy zmienimy sposób sędziowania problemy prysną jak zły sen? Bądźmy poważni. O tych rękach szeroko napiszę krótko: przepisy pozwalają, bo jak można zabronić trzymać ręce szeroko? Absurd.

Krzysztof.Reperowicz

tylko w twojej wersji przepisów
„51. Zawodnik, który rozkładając ramiona, względnie balansując ciałem z jednej strony na drugą lub poruszaniem ramionami w dół i w górę zmusza przeciwnika do zmiany kierunku biegu i nie dochodzi przy tym do kontaktu ciał zawodników – popełnia przewinienie karane rzutem wolnym pośrednim; natomiast w przypadku kontaktu ciał – dyktuje rzut wolny bezpośredni.”

bastion79
KS Milan

Tu mnie zastrzeliłeś. Nie wiedziałem, że taki przepis istnieje bo… inaczej wygląda to w praktyce. Tak czy siak mój błąd. Walę się w pierś. Mocno.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Przyznanie się do niewiedzy na weszlo… Rzadkie… Szanuję!

OtylyKibol

tak z ciekawości, bez urazy: Tobie ktoś płaci za komentarze? bo potrafisz odpisać nawet samemu sobie. jeśli tak, to daj namiar, odpale uczciwie prowizję. choć czasu, co przykre, nie mam aż tyle co Ty… ale spróbować mogię!

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Nie odpisuje sam sobie, choć masz rację, że czasem, gdy dwa razy napiszę coś w jednym temacie odpowiadając dwóm różnym osobom, wygląda to tak, że dwa komentarze są jeden pod drugim. Z czasem to bywa różnie, czasem jest, czasem mniej, Aktywność na weszlo jest moją pasją, więc mi tego nie odbieraj.
PS. Z tym płaceniem to niegłupie, ale na razie (niestety) działam pro publico bono.

Sorin_Oproiescu

W punkt. Z tego co obserwuję, Gino chyba chce zdobyć jakąś nagrodę weszlo, której w ostatnim rozdaniu nie dostał.

bennua

Jak do tej pory to konkurencji chyba raczej brak

711dronow

Oczywiscie chodzi o nagrode za elokwencje – ale w tym przypadku ilosc, a nie jakosc.
i tak najtragiczniejsze sa jego podszywkowe proby typu: „witam wszystkich, jestem Gino Lettieri, hehe. Mam go w nicku i awatarze, patrzcie jaka doskonala imitacja, hehe!”

Sorin_Oproiescu

Są plusy. Jest kulturalny, nie rzuca mięsem, potrafi przyznać się do błędu. No i nabija weszlo ilość wejść 😉

Ale chyba nie czyta wszystkiego 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Sorin_Oproiescu

Nie wiem? Czytam weszlo od kilku lat i wiele osób zniknęło, wcześniej komentowali jak Gino dzisiaj.

Przyszła mi taka myśl, ze może Gino chce załapać sie do redakcji, jak Wujo.

Jacek "szczęście czy fart" Megiera
Szeryf Astana

Z tym gwizdaniem fauli, to mam wrażenie, że sami (jako środowisko opiniotwórcze) po części odpowiadacie za pielęgnowanie drwali w Polsce, vide zachwyty nad Góralskim, kiedy ciął po pęcinach Vadisa. Nie wspominając już o radosnym pianiu ‚ekspertów” w C+ po każdym wyrębie na boisku

711dronow

Akurat góralski to słaby przykład, biorąc pod uwagę że legia to najbardziej agresywnie grająca drużyna w lidze

Jacek "szczęście czy fart" Megiera
Szeryf Astana

Agresywnie to Legia grała za Czerczesowa, czasem to nawet rugby bardziej przypominało, ale teraz to agresywny jest głównie Pazdan (też pielęgnowany przez polskich sędziów). Góralski jest moim zdaniem dobrym przykładem, bo Vadis mimo, że silny to grał techniczną piłkę a Góralski w tym pamiętnym meczu po prostu tłukł go czym popadło a euforii w mediach nie było końca

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Dodam, że wedle wielu Góralski ma być zbawieniem reprezentacji, wobec kłopotów Krychowiaka.

Dariusz Szpakowski

Maczynski i Linetty nie zbawili więc szuka się następnego Polskezbawa ,chyba będzie to znowu uciekinier ze stolicy mody po zawojowaniu Anglii bo kto Jodłowiec ?Góralski poradził sobie z Odzidzią ale równie dobrze mógłby wyłapać kartkę albo dwie

dude
RVM

To naprawdę ma sens!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

711dronow

Bo cionek to po brazylijsku cieloch

B123

Bo Cionek oprócz polskich ma też katalońskie korzenie zwykła zazdrość …

DrMabuse
Wisła Kraków

Bo złamał nos koledze. I kolega płakał. Stano wiedział, że tak będzie…

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Cześka połamał?

711dronow

andrzejka niedzielanka

GRAND_CHAMP

a najgorsze jest to, że w temacie Podolskiego czy Klose ma odmienne zdanie

LechiaFans

Nigdy nie będzie Polakiem!

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Nie dasz mu certyfikatu?

facemob

Panie Krzysztofie nie odpisał Pan na tt więc ponawiam pytanie: Skoro uważa Pan, iż sędzia zachował się dobrze, nie uznając gola Lewandowskiego, bo niby nic nie widział, bo bramkarz zasłaniał miejsce gdzie upadła piłka, to proszę mi powiedzieć, skąd u sędziego taka pewność, że nie było gola skoro jak sam Pan wspomniał: BRAMKARZ ZASŁONIŁ MU? Skoro nic nie widział to chyba powinien się skonsultować z głównym itp?

MaLk

Przecież sędziowie mają ze sobą bezpośrednią łączność, nie muszą do siebie podbiegać, żeby się konsultować…

facemob

A czy ja napisałem, że miał biec do głównego? To głównemu też bramkarz zasłonił? NA repleju widać, że główny widział to lepiej niż Lewy

MaLk

Sądząc po minie liniowego, który z bezwarunkową pewnością pokazywał, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej, sędzia główny uznał, że liniowy widział najlepiej i mu zaufał. Pozycja liniowego jest co do zasady lepsza do oceny takiej sytuacji niż głównego. Krótko mówiąc, liniowy nie widział, żeby piłka przekroczyła linię, więc nie mógł sygnalizować bramki, bo tak on, jak i główny mają obowiązek uznać bramkę dopiero wtedy, kiedy ma pewność, że bramka była, a nie kiedy ma wątpliwość czy jej aby nie było. Piłka przekroczyła linię tylko na ułamek sekundy. Widocznie żaden z nich nie miał pewności, że przekroczyła i zdanie Lewandowskiego nie ma tu nic do rzeczy, bo piłkarze różne rzeczy widzą na boisku, tylko nie zawsze obiektywnie.

facemob

No więc własnie! Miał taką pewną minę, stąd moje pytanie do Krzysztofa Stanowskiego. Skąd w nich taka pewność skoro niczego nie widzieli :)

MaLk

Oprócz standardowej w takich przypadkach gry aktorskiej sędziego pt. „ja tu rządzę” zapewne miał pewność, że nie widział żadnego momentu, w którym piłka przekroczyła linię bramkową całym obwodem. Dlaczego nie widział – to już inna sprawa, ważne że w takiej sytuacji nie mógł przecież pokazać bramki na chybił-trafił. A systemu VAR nie było. Pomyłka ewidentna, ale raczej nieumyślna.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Misza

na powtórce widać jak sędzia mrugnął

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Ma Parkinsona, zdarza mu się.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Sędzie popełnił błąd, więc nie rozumiem, jak można twierdzić, że zachował się dobrze. Inna sprawa, że można ten błąd próbować usprawiedliwić i to Redaktor Stanowski uczynił. Ze swojej pozycji sędzia główny guzik z pętelką mógł widzieć, jeśli idzie o ocenę, czy piłka przekroczyła linię całym obwodem, kto mówi inaczej (w mojej opinii) nie ma racji. Przecież tu decydują milimetry. Kluczowy jest tu liniowy, ten niestety zawiódł. Główny MUSI w takich okolicznościach oprzeć się na zdaniu liniowego. Zacytuję Janusza Wójcika: „Na czuja, to można powąchać, jak pachnie kobieta w przewężeniu.”

facemob

liniowi zawiedli nie raz

Krzysztof.Reperowicz

gdyby glowny widzial to by odwizdal bramke.

Sorin_Oproiescu

Na komentarz naczelnego trzeba sobie „zasłużyć”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

p_w

W pełni się zgadzam w kwestii arbitrów. Jeżeli chcemy by grano ładną piłkę, by mieć dryblerów w naszych klubach, by grać szybką piłkę, to nie możemy tolerować tego, że każdą grę można przerwać bez faulu przez kopnięcie. Zwłaszcza, że nawet w lidze angielskiej już teraz gwiżdże się masę fauli i nie ma tak, że można się kopać po kostkach przez cały mecz.

lukasz89

Co ciekawe, „aptekarscy” sędziowie mogą mieć też dobry wpływ na obrońców. Bartłomiej Rabij zauważył (głowy nie daję, ale chyba tutaj na Weszło była ta rozmowa), że dzięki takiemu drobiazgowemu sędziowaniu w lidze brazylijskiej to właśnie defensorzy nauczyli się jak skutecznie i przede wszystkim czysto interweniować. Stąd na Mundialu ich największą siłą, oprócz Neymara, miała być obrona (chociaż wyszło jak wyszło). U nas jednak za często chwali się piłkarzy, którzy nie potrafią powstrzymać przeciwnika inaczej niż przez zwykły faul.

Pasta

Stanowski chyba neczu realu nie widzial. Jak Casemiro ramos pepe im nikt nie gwizdze fauli. A w ogole el classico to jest takie niemilosirne kopanie messiego i neymara, ze az sie przykro patrzy

chloniak

Co do sędziów to pełna racja ale co do 0:1 czy 0:4 mam wątpliwości bo jednak bilans pogorszył się o 3 gole a w myśl zasad awansu do MŚ liczy się właśnie bilans. Jednak rozumiem jakie uśpienie mogłoby wywołać 0:1, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do mniejszej mobilizacji a tym samym np. wczorajszego remisu. Co lepsze jednak myślę że 0:1, bo właśnie ten bilans.

MaLk

Aha. To ja odsyłam do meczów Barcelony w LM, tych sędziowanych przez Marciniaka. Bilans dwóch meczów dla Barcy: 0 bramek strzelonych, 7 straconych, bezradność i wyzywanie sędziego. Doskonale pokazują jaki wpływ ma gwizdanie w lidze „drobnych fauli” (oraz wymuszeń, padolino itp.) na drużynę, kiedy potem musi zagrać mecz, w którym sędzia takich fauli nie gwiżdże.
—-
Ten sam problem zresztą spotkał Legię, której w lidze sędziowie gwiżdżą po gospodarsku, a potem okazuje się, że w pucharach odbijają się od ostrzej grających przeciwników i łapią kartki za pretensje do sędziów.

FC Bazuka Bolencin

W pełni się zgadzam. W pewnym momencie miały z tym też problem kluby angielskie, które dostawały mnóstwo kartek albo szybką czerwoną w meczach LM/LE sędziowanych przez arbitrów z kontynentu. Po prostu nie przywykli do tego typu gwiazdania.

Galford

No właśnie o tym jest dyskusja że fizyczna gra poza piłką doprowadza do rąbanki. Marciniak bardzo lubi być w centrum wydarzeń.

Aptekarskie sędziowanie powinno być w futbolu juniorskim aby lansowac techników a nie drwali.

GRAND_CHAMP

Ale o Legii nie pisz głupot, przypomnij sobie np. Jagiellonia – Legia gdzie Góralski powinien wylecieć z czerwoną kartką jeszcze w 1. połowie.

espen

To był wyjątek, jednak w większości meczów to Legii pozwala się na więcej.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

No tylko pytanie, gdzie tkwi błąd. Jeśli jest faul, trzeba gwizdać. Faul to faul. Przepisy są jedne.

MaLk

Błąd tkwi w interpretacji przepisów. Bo przepisy są jedne, a interpretacji wiele. Chodzi o to, żeby interpretacja była zgodna z tym, jakie są zalecenia, bo wiadomo, że na poziomie reprezentacyjnym czy pucharowym tak właśnie będą sędziować, niezależnie od tego czy sędzia będzie z Anglii, Polski czy Hiszpanii.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Zgadzam się. Interpretacji jest 103452, a przepisy te same.

bastion79
KS Milan

Skończmy już te wieczne pieszczochy z piłkarzami bezustannie ich usprawiedliwiać. Bo styl sędziowania, bo murowa, bo grają za mało, za dużo, bo w sierpniu albo w grudniu, murawa nie ta. Kurwa przestańcie! W Angli inaczej gwiżdżą i jakoś im piłka nie przeszkadza. Widział pan różnicę na U-21, więc nie gadajmy głupot o sędziowaniu. Nie w tym rzecz. Spójrzcie na sylwetkę Kownasia, posłuchajcie wywiadów jak młody zdolny nie może znaleźć bramkarza w klubie żeby potrenować wolne itd. Mentalność lub tak po ludzku: tu trzeba zapierdalać!

FC Bazuka Bolencin

Zwłaszcza dla piłkarzy z ekstraklasy nie powinno być żadnych usprawiedliwien w perspektywie ostatnich wydarzeń (kampanie pucharowe + żenujący poziom od początku sezonu)

GRAND_CHAMP

Sylwetki młodych piłkarzy to osobna kwestia, nie widzę tutaj zagłaskiwania nikogo.

bastion79
KS Milan

Może nieprecyzyjnie się wyraziłem ale zwróć uwagę jak to wygląda. Oklep Legii, czy winni są piłkarze? Nie, trawa, trener, prezes bo transfery. Reszta drużyn zbiera oklep w pucharach, wina piłkarzy? Skąd, to terminarz, brak lotniska, daleka podróż. Żenujący poziom ekstraklasy, wina piłkarzy? Znów nie, trzeba zmienić system rozgrywek, punktacje i co tam jeszcze. Zawodnik młody (Kownas) a zapuszczony jak WSK w pokrzywach, jego wina? A skąd! Kierownik drużyny nie śledził go po mieście, więc zawodnik jadł co chciał. Winny klub bo tkanki nie mierzył (wątpie, a takie rzeczy czytałem), trener wystawiał i takie tam. Reasumując: powinniśmy więcej wymagać od piłkarzy a nie szukać dla nich usprawiedliwień, bo co jak co, ale wiedzę, że można za dużo mniejszy wysiłek zgarnąć niezłe siano – kumają w lot.

Z innej beczki. Trenowałem za młodu łyżwiarstwo szybkie (u Krzysztofa Filipiaka – wychowawca olimpijczyków Sławka Chmury i Luizy Złotkowskiej) i wierz mi, nikt chodził za nimi, nie sprawdzał co jedzą czy trenują w okresie roztrenowania (z rozspiski) itd. Pewnie dlatego się tak wkurwiam jak czytam o prowadzeniu się piłkarzy, ale jeszcze bardziej kiedy słucham, że to nie ich wina. A kogo? Pozdrawiam,

Alf Ramsey
Internazionale

Słabych kopaczy produkują nam słabi trenerzy a nie słabi sędziowie. To, że hiszpańscy zawodnicy potrafią świetnie dryblować nie wynika z racji innego poziomu sędziowania tylko z innego podejścia do piłki. U nas trzenerzy w większości wolą stawiać na drwali bez techniki niż dryblerów.

Jacek "szczęście czy fart" Megiera
Szeryf Astana

a co gorsza silni drwale preferowani są już w drużynach juniorskich. W pogoni za wynikami trenerzy dzieciaków stawiają na silnych i wyrośniętych, żeby się dobrze przepychali

FC Bazuka Bolencin

Chyba tylko u nas wyniki dzieciaków są aż tak ważne i odbywające się kosztem faktycznego nauczania ich gry w piłkę.

MaLk

Mam czasem wrażenie, że to efekt kompleksów polskiej piłki, tak bardzo potrzebujemy zwycięstw i tak bardzo nie możemy odnieść żadnych sukcesów, że poszukujemy sukcesów w niższych kategoriach wiekowych. I wpadamy w błędne koło, bo potem taki dzieciak, nienauczony grać w piłkę, choć ma półkę pełną juniorskich trofeów, w dorosłej piłce niczego nie osiąga.
Paradoksalnie, dopiero jak polska reprezentacja zaczyna prezentować jakiś poziom, pojawia się nacisk na to, żeby (naprawdę) szkolić dzieci i młodzież.

KrolKrak

Hiszpanie odnosza sukcesy w kategoriach młodzieżowych. To jest efekt prawidłowego szkolenia, ale również efektu skali i odpowiedniego klimatu. Tam wciąż (pomimo facebooka i konsoli) dzieciaki grają w piłkę masowo na podwórkach. Pracuję z
Hiszpanem z Murcii – jemu się rzuciło w oczy, że u nas nie ma dzieci grających „byle gdzie” 3 treningi na Orliku w jakimś UKS-ie nie pozwolą na wypracowanie techinki użytkowej. Zawsze mieli te przewagę, że u nich można grać przez okrągły rok bez przeszkód na byle klepiskach. U nas teraz boisk zatrzęsienie, nie trzeba grać na kartofliskach jak kiedyś, ale chłopaki wolą konsolę i FB.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Niestety są ważne. Wytłumacz Komitetowi Oszalałych Rodziców, którzy prowadzają dzieciaki na treningi, że ich pociecha ma się uczyć, a nie wygrywać. Skandal, za co ja płacę. macie mi nowego Lewandowskiego wychować!

FC Bazuka Bolencin

To jest niestety też zasadniczy problem. I to niezależnie od płci rodzica, większość z nich patrzy na wynik a nie to żeby nauczyć dziecko grać w piłkę. O ile modne mamusie można zrozumieć, bo – jak to baba, nie znają się na piłce. O tyle najgorsi są sfrustrowani ojcowie, którzy nadrabiają dzieckiem swoje chore niespełnione ambicje z młodych lat.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Dlatego warto sprowadzać trenerów z Niemiec!

kamilp88

„Najśmieszniejsze, że nikt nie mówi, kto niby miałby zagrać, gdyby nie grać miał Pazdan, bo trzeba byłoby powiedzieć, że Cionek, a to konkretnie, kompletnie bez sensu.”

Jestem daleki od skreślania Michała Pazdana, pod warunkiem że oczyści głowę i odzyska formę również w klubie. Ale wydaje mi się, że jest ciekawy kandydat którego szkoda że nie sprawdzono wczoraj – Marcin Kamiński. Był testowany 4 lata temu jako zawodnik Lecha, dziś jest graczem 1 Bundesligi, i wtedy był pierwszym wyborem Nawałki w jego debiucie. Symboliczne wprowadzenie Bednarka który póki co daleki jest od regularnej gry w Anglii, zamiast grającego od deski do deski Kamińskiego bardzo mi się nie spodobało, mimo mojej wiary w selekcjonera.

Co do ogólnej sytuacji kadry, to niepokój jest bo widać że coś się popsuło, brakuje Krychowiaka i reszta nie trzyma środka (może Góralski powinien był dostać szansę?). Ale wierzę w Nawałkę. Za miesiąc najważniejsze jest zdobycie 4 pkt i awans, styl będzie mniej ważny bo będzie czas na szlifowanie, ale liczę jednak że styl będzie lepszy.

FC Bazuka Bolencin

Adaś ma swoich pupili po prostu którzy muszą grać. Do tego zmiany można spokojnie przewidzieć (jeśli oczywiście takie nastąpią przed 90+2 minutą :).
Wczoraj miałem przyjemność oglądać mecz ze starszą osobą za bardzo nie interesującą się na co dzień futbolem i nawet ona zauważyła dlaczego trener nie robi zmian żeby ograć zawodników skoro jest 2-0 i 10 minut do końca.
Ja odpowiedziałem – bo to jest cały Adaś, ale kiedyś taka filozofia może się zemścić i to szybciej niż nam się wydaje.

pep pep

Cionek a Kamiński to jest przepaść , na korzyść Kamińskiego oczywiście.
Kilka minut ma charakter symboliczny (nie wiem nawet gdzie był ustawiony Bednarek) ale Nawałka znów wykazał się nieumiejętnością antycypacji rozwoju zawodników. Teraz trzeba antycypowac na 10 m-cy naprzód, a Bednarek w którego wierzę w dalszej perspektywie jest aktualnie nr 5 wśród środkowych obrońców Southampton bo Van Dijk nie odszedł a Hoedt doszedł. Zatem jaki sens miało w ogóle jego powoływanie skoro nie będzie grał w klubie i następnym razem w ogolenie będzie powołany ?
Pazdan w meczu z cieniasem wrócił na dobry poziom ,ale nie wiadomo jak by to wyglądało z innym rywalem niż Chizniczenko. Wyobraźmy też sobie że z ARM lub MTN zabraknie jednego z dwóch środkowych obrońców i znów ten Cionek wejdzie? Też jak będzie niekorzystny wynik a my będzie montować atak pozycyjny. Wynik i gra z KZK przemawia za Pazdanem, ale tak naprawdę powinien zagrać Kamiński i choćby na wszelki wypadek na przyszłość w meczu z KZK zgrać się choć odrobinę z Glikiem, a zarazem przecież dałby wyprowadzenie którego Pazdan nie ma

facemob

KAmiński? 😀 noł łej :) wolałbym bednarka, fakt że póki co grzeje ławę

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

FC Bazuka Bolencin

A pomyśl, że akcja z Petrescu była już ponad dekadę temu, już wtedy był problem, a teraz do głosu doszło jeszcze bardziej wygodne i roszczeniowe pokolenie. Dlatego leją nas już pasterze z Azerbejdżanu i Moldawianie zgarnięci z dworca autobusowego.
Co do zainteresowań naszych graczy i chęci do treningu to jest tak jak piszesz. A jak trafi się ktoś o trochę szerszych horyzontach to zostaje w szatni „czarną owca” np Cibicki bo czytał książki i nie robił jakichś gówno dowcipów kolegom z szatni kadry młodzieżowej.

KrolKrak

Pierwszy krok do poprawy sytuacji to wprowadzenie faktycznego wymogu odnośnie Akademii + wytyczne PZPN co do sposobu szkolenia. Polskiej piłce do niczego nie są potrzebne twory w rodzaju Termaliki.
Krok 2 – zakaz finansowania profesjonalnego futbolu przez samorządy i państwowe firmy. Po co wydawać publiczne pieniądze na kontrakty podstarzalych repów ze Słowacji, Bośni i innych stron świata (naszych repów również). Może w krótkim okresie czasu efekt pucharowy będzie taki, że jakieś Zagłębie czy inny Śląsk lub Korona odpadnie w pierwszej przedwstępnej zamiast w drugiej przedwstępnej – who cares.
W dłuższej perspektywie pieniądze wydane na sport dzieci i młodzieży zaowocują może większą liczbą w miarę wyszkolonych zawodników.

Bartekkacper

za duzo kasy za proste kopniecie pilki- w samo sedno.zgadzam sie do ostatniego wielokropka !!!

Wróżka Weszława

W Anglii nikt nie drybluje!

Habanero
Las Palmas

Nigdy już nie będzie takiego lata

ako

NIgdy

pepe72

to akurat dobrze. Lato był dobrym piłkarzem ale działaczem fatalnym 😉

DrMabuse
Wisła Kraków

Zdanie o dobroczynnej porażce 0:4 przypomina mi zart o sukcesie goscia, ktory trafił do szpitala po bezapelacyjnym tryumfie w zawodach, kto najdalej wychyli się przez okno.

pepe72

Ale akurat różnicę w zaangażowaniu w meczu w Kopenhadze i w Warszawie było widać.

Bartekkacper

tak bylo widac ale to chyba nie dzieci aby musialy sie chciec uczyc mocniej do szkoly tylko dlatego ze dostaly wpierdol od matki ?

pepe72

Jak widać jakiś bodziec musi być. Obawa przed wpierdolem też jest dobra.

baran

Co do pierwszej części felietonu, to ja za bardzo nie rozumiem. „Nawałka właśnie, który jako pracoholik rozłoży każdą minutę zgrupowania i każdą sekundę meczów na czynniki pierwsze”. To ja się grzecznie pytam: Za co płaci PZPN panu trenerowi? No chyba właśnie za robotę. Jednym słowem łachy nie robi. A jak się nie podoba to przecież może się zwolnić.

Damiano_L

Fajnie, że Nawałka wyciąga wnioski. Szkoda, że wyciąga je dopiero po porażkach, a po sukcesie nadmiernie przywiązuje się do wykorzystanych rozwiązań i ślepo wierzy w swój jedyny plan. Selekcjoner widzi problem dopiero wtedy, gdy przegrywa, nawet jeśli już wcześniej gołym okiem widać, że coś nie trybi.

Po Euro odtrąbiono ogromny sukces i zgoda – wynik był fajny. Krytyków stylu i decyzji Nawałki uciszano. Potem przyszedł mecz z Kazachstanem i wszyscy byli wielce zdziwieni, że taka mocna drużyna zagrała taką padakę z Kazachami. Adam „niczego bym nie zmienił” Nawałka zareagował jedną zmianą – w 83. minucie. Równie dobrze mógł siedzieć w domu przed telewizorem.

Niedługo potem męczyliśmy się z Armenią i Rumunią. Było to tuż po kontuzji Milika i w obu meczach bardzo długo wynik był zły (1-1 z Armenią) lub niebezpieczny (1-0 z Rumunami). W obu przypadkach Nawałka reagował, wymieniał słabsze ogniwa, wprowadzał drugiego napastnika i w obu przypadkach efektem były bramki. Gdyby podobnie działał na Euro, może dziś bylibyśmy mistrzami Europy, ale trzeba było zimnego prysznica z Kazachami, żeby selekcjoner dostrzegł błędy.

Teraz sytuacja była podobna. Po serii wygranych meczów bez Milika trener uznał, że oklepane rozwiązanie z jednym Lewym się sprawdzi. Pierwsza połowa meczu w Kopenhadze pokazała jednak chyba wszystkim, że os