Szamoobrona
Rosyjski czołg ustrzelił niemieckiego Messerschmitta
Inne sporty

Rosyjski czołg ustrzelił niemieckiego Messerschmitta

Kiedy polscy siatkarze od kilku dni w pocie czoła, prawie nie zmrużając oczu, wyciągają mityczne „wnioski z porażki” ze Słowenią, reprezentacja Rosji w wielkim stylu wróciła na tron. Chociaż napisać, że po prostu wróciła, to jakby nic nie napisać. Sbrona, która w ostatnich latach prawie zapomniała jak wyglądają medale, zdemolowała w Polsce rywali, tracąc po drodze tylko dwa sety. W finale Eurovolley ekipa Siergieja Szlapnikowa zgodnie z planem pokonała Niemców, chociaż ci wcale nie dali zrobić z siebie sieczki. To był kawał meczu.   

Rok 2015. Reprezentacja Rosji robi z siebie pośmiewisko w Lidze Światowej. Spośród dwunastu meczów wygrywa… jeden. Drużyna przechodzi wprawdzie zmianę pokoleniową – świeżaków wspiera w niej kilku bardziej doświadczonych zawodników – ale takiego wstydu nikt się nie spodziewał. Architekt kompromitacji Andriej Woronkow podaje się do dymisji. Rodzima federacja zatrudnia na jego miejsce ponownie słynnego misia-zamordystę Władimira Aleknę, bo trzeba ratować dupy. W końcu za rok igrzyska w Rio, gdzie kadra ma bronić złotego medalu z Londynu. W Brazylii jednak też kończy się rozczarowującym czwartym miejscem.

Rozczarowujące w ich wykonaniu były jednak ostatnie trzy lata. Aż trudno w to uwierzyć, ale Rosjanie po raz ostatni na podium dużej imprezy stali w 2013 r. wygrywając w jednym sezonie mistrzostwo Europy i LŚ. Od tamtej pory cały czas na hamulcu. Ale po kilku latach posuchy rosyjski czołg właśnie go zwolnił, rozjeżdżając wszystkich rywali podczas polskiego Eurovolley.

Rosjanie do finału z Niemcami podchodzili bez jakiejkolwiek ranki, najmniejszego nawet zadrapania. Najpierw w grupie wytarli parkiet Hiszpanią, Słowenią i Bułgarię wygrywając każdy mecz do zera. Faza pucharowa była czasem jeszcze większych prześladowań. Zarówno w ćwierćfinale ze Słowenią, jak i półfinale z Belgią, nie dość że wygrali w trzech setach, to jeszcze ani razu nie pozwalając dojść rywalom w setach chociażby do granicy przyzwoitości, czyli 20 pkt. Zupełnie jakby grali nie na punkty, ale na czas. Dlatego w meczu o złoto trudno było dawać jakieś większe szanse Niemcom. Ci nie dość, że jeszcze nigdy nie zdobyli medalu na Euro, to mieli jeszcze za sobą wyniszczający, pięciosetowy półfinał przeciwko Serbom.

I początek meczu taką tezę potwierdzał. W pewnym momencie, kiedy w pole zagrywki poszedł Dmitrij Wołkow, było już 7:2. Ale Niemcy, mimo takiego plaskacza na początek, potrafili się podnieść i wynik kręcił się nawet wokół remisu. Głównie za sprawą duetu Lukas Kampa – Georg Grozer, czyli kolejno rozgrywającego Jastrzębskiego Węgla i byłego atakującego Resovii Rzeszów. Ale koniec końców to Rosjanie wygrali premierową partię do 19. Najwyraźniej uznali, że od tego momentu mecz już wygra się sam, bo wyszli na drugą partię i dostali do… 20. Szalał Grozer, Niemcom wychodziło dosłownie wszystko a Maksima Michajłowa chyba podmieniono na Dawida Konarskiego. Kolos ze wschodu został naruszony, przegrał pierwszego seta na tych mistrzostwach. Set numer trzy to była już ostra wymiana ciosów z obu stron. Niemcy długo utrzymywali kontakt, ale przeważyła zbyt duża liczba błędów – ekipa Andrei Gianiego zrobiła ich aż dziesięć, za co zapłaciła startą drugiego seta.

A na trybunach… „Polska biało-czerwoni”:

Ten mecz przypominał jednak pieprzoną kolejkę górską. Góra, dół, lejemy, aby zaraz oberwać dwa razy mocniej, wstajemy, aby zaraz znów paść. I tak właśnie się stało, bo Niemcy zdołali doprowadzić do tie-breaka. Patrząc na Rosjan ewidentnie było widać, że dotychczasowy spacerek w turnieju wyszedł im paradoksalnie bokiem. Oni nie byli w stanie nadążyć, kiedy w końcu ktoś ich docisnął. Ale że ten mecz miał niewiele wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, to ostatecznie to właśnie Rosjanie lepiej wytrzymali piątą partię zgarniając pełną pulę. 3:2 po szalonej bitwie (25:19, 20:25, 25:22, 17:25, 15:13).

Złoto jedzie więc do Moskwy po jednym z najlepszych finałów ostatnich lat. Może to oklepane słowa, ale po tym spotkaniu z czystym sumieniem można byłoby przyznać dwa złote medale.

Aha, chociaż po kabaretowym finiszu naszej reprezentacji jedynym polskim akcentem w finale był już tylko Kraków i wciąż liczna publiczność, to my dopatrzyliśmy się jeszcze jednego. Otóż dziś w Tauron Arenie doszło do spotkania po latach. Szkoleniowiec Rosjan Siergiej Szlapnikow po raz pierwszy od dawna mógł spotkać się ze swoim bratem bliźniakiem… Jerzym Engelem. Przyznacie, że podobieństwo uderzające.

21222674_1511534125559416_183121633_o

WARSZAWA 04.10.2016 KONFERENCJA PRASOWA PRZED MECZEM CHARYTATYWNYM DLA RAFAL KOSCA --- PRESS CONFERENCE BEFORE CHARITY MATCH FOR RAFAL KOSIEC IN WARSAW JERZY ENGEL FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

A że w „rodzinie” nic nie ginie, widać było, że Siergiej czerpie pełnymi garściami z filozofii Engela. Jego drużyna zaprezentowała przecież w Polsce „siatkówkę na tak”.

***

W meczu o trzecie miejsce Serbia pokonała Belgię 3:2. A Polacy? Nie chcąc ich już kopać, bo i tak będą jeszcze grillowani przez najbliższe tygodnie, my w całej tej depresji widzimy szklankę do połowy pełną. Naprawdę. Eurovolley skończyli przecież w czołowej dziesiątce! Konkretnie na miejscu dziesiątym.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Vinni

Ależ to był rewelacyjny mecz! Jeden z najlepszych meczów w ostatnich latach. Było w nim dosłownie wszystko, od przepychanek pod siatką, aż po masę świetnych ataków i obron. Niech o poziomie spotkania świadczy fakt, że aż 70% punktów zdobytych przez obydwie drużyny to punkty zdobyte po akcjach, a nie po błędach! Nieziemska statystyka!
Obawiałem się, że Niemcy nie utrzymają poziomu i nie wytrzymają presji meczu finałowego, ale jak widać wytrzymali go bez problemu i wznieśli się na rewelacyjny poziom. Szczególnie, że to nie było tak, że to Rosja obniżyła loty. To Niemcy weszli na ich poziom, na który w tym turnieju żadna z drużyn nawet się nie zbliżyła.
O końcowym wyniku przesądził w zasadzie jeden krótki przestój Niemców w piątym secie. Rosjanie wyszli wtedy na prowadzenie 12;9, a w tie-breaku odrobienie trzech punktów na takim poziomie jest bardzo trudne. No, a i tak prawie im się to udało.
Wielki szacunek dla trenera Gianiego za to co wyczynia w ostatnich latach. Dwa lata temu wyciągnął Słowenię prawie na sam szczyt, a dziś dokonał tego samo z reprezentacją Niemiec.
Gratulacje też dla Belgów, którzy zagrali świetny turniej i którym zabrakło bardzo niewiele do historycznego brązu 😉

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Cały czas się potwierdza, że aby zdobywać medale musisz mieć w ekipie dwie rzeczy: solidne przyjęcie i jednego bombardiera który kończy piłki niesamowite.
Wczoraj obydwie ekipy waliły w siebie bombami z serwisu a i tak przyjęcie było na świetnym poziomie. To co wczoraj wyprawiał Grozer od drugiego seta to aż się miło patrzyło. Super finał.

Rosja może znów przez kilka następnych lat trząść siatkówką, mają fajną młodą kadrę, raczej kumatego trenera. No i głód sukcesów, a to chyba najwazniejsze.

Diego Armando Siemaszko
Arka no!!!

Ten trener, to taki valery lobanowski rosyjskiej siatkowki. Czekalem az pokaza go jak sie kiwa siedząc na ławce.

Diego Armando Siemaszko
Arka no!!!

Doskonały mecz. Poziom zagrywki finalistów a poziom Polaków… Przepaść!

yesiu

Tak z ciekawości, ktoś wie co się stało z Muserskim?

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona