Smutny rekord finansowy Ekstraklasy. Niestety, przez jakiś czas nie do pobicia…
Weszło

Smutny rekord finansowy Ekstraklasy. Niestety, przez jakiś czas nie do pobicia…

Już po raz dziewiąty firma doradcza EY we współpracy z Ekstraklasą udostępniła szczegółowy raport finansowy poświęcony całej lidze oraz uczestniczącym w niej 16 klubom (do pobrania TUTAJ). Po raz pierwszy jednak zdecydowano się na zmianę podejścia, czyli dostosowanie roku finansowego do roku sportowego. Innymi słowy, raport z zeszłego roku dostarczył danych za rok 2015, natomiast obecny raport dotyczy sezonu 2016/17, czyli okresu od 1 lipca 2016 do 30 czerwca 2017. Mamy więc do czynienia z danymi bardzo świeżymi, chociaż – co niestety trzeba podkreślić – i tak już mocno nieaktualnymi.

Pomimo że Ekstraklasa pobiła w tym roku wszystkie najważniejsze finansowe rekordy, już teraz wiadomo, że kolejny sezon będzie dużo słabszy. Ma to oczywiście związek ze smutnym faktem wypadnięcia za burtę europejskich pucharów – jeszcze przed publikacją samego raportu -wszystkich naszych klubów. Według analityków EY, którzy bazują przecież na danych otrzymanych bezpośrednio z klubów, Legia Warszawa otrzymała w zeszłych rozgrywkach od UEFA 117,3 miliona złotych. Z jednej więc strony wynik finansowy wszystkich klubów Ekstraklasy robi wrażenie, bo łączny przychód wyniósł aż 706,6 milionów złotych, co jest absolutnym rekordem i wzrostem o przeszło 195 milionów złotych względem roku 2015. Z drugiej strony Legia, a więc i cała liga, straciły szansę na kolejny potężny zastrzyk z UEFA, więc do tego wyniku nie zbliżymy się w kolejnej edycji raportu, a i w następnych – w obliczu bardziej wyboistej ścieżki do Ligi Mistrzów – będzie o to bardzo trudno.

Ekstraklasa pochwaliła się również wzrostem przychodów samej spółki. Po minionym sezonie pomiędzy klubami rozdysponowano rekordowe 145,2 miliona złotych, czyli kwotę o niemal 8 milionów większą, niż przed rokiem (po prawej szczegółowy rozdział tych środków). Podobnie jak przed rokiem klubom wypłacono równowartość 86 procent łącznych przychodów spółki, 6,2 procent (10,5 miliona) to koszty uzyskania przychodów, 4 procent (6,7 miliona) to statutowa opłata na rzez PZPN i 3,8 procent (6,4 miliona) to koszty samej Ekstraklasy. Łączny roczny przychód spółki to zatem 168,8 miliona złotych. I sami możecie sobie odpowiedzieć, jak przy tym wygląda roczny deal sponsorski z Lotto wart 5 milionów złotych netto plus bonusy za sprzedaż zdrapek…

Dla niektórych klubów ta kasa (w 91 procentach pochodząca z praw mediowych) była kroplówką niezbędną do przeżycia. Dla innych była to jedynie kropla w morzu innych przychodów. Porównajmy premie z Ekstraklasy dla poszczególnych klubów z łącznym przychodem klubów w sezonie 2016/17, który macie poniżej. Kwoty w tysiącach złotych:

* Bruk-Bet nie udostępnił szczegółowych danych EY, zadeklarował jedynie roczny przychód na poziomie 14 milionów złotych.

Przewaga Legii nad resztą stawki jest druzgocąca, chociaż należałoby tu także oddzielić Lecha z resztą stawki, bo i on mocno odskoczył. U warszawian widać wspomniane 117 milionów od UEFA, ale i bez tych pieniędzy przychód mistrzów Polski byłby ponad dwa razy wyższy niż u poznaniaków. Skąd takie różnice? Pewną odpowiedź dać mogą dwa kolejne zestawienia – łączny przychód z transferów (letnie okienko ’16 i zimowe okienko ’17) oraz będąca lokomotywą merchandisingu sprzedaż replik koszulek klubowych. Inna sprawa, że już wiadomo, iż różnica na polu transferowym ulegnie znaczącej zmianie w kolejnym sezonie, bo w trwającym jeszcze okienku Lech właśnie pobił transferowy rekord Polski.


Pod względem przychodu z transferów Legia uciekła Lechowi na 25 milionów złotych, a samymi koszulkami o kolejne 4-5 milionów. Co więcej, warszawianie ustępują swojemu największemu rywalowi jedynie pod względem wartości ekspozycji głównego sponsora koszulkowego, a w pozostałych aspektach – czy to w wysokości premii z Ekstraklasy, frekwencji czy średniej oglądalności – również plasują się na pierwszym miejscu, co poniekąd tłumaczy tę ogromną różnicę. Dynamicznie rosnące przychody to jednak także rosnące koszty, jakim w przypadku Legii były chociażby same premie dla piłkarzy, czy to za awans do Ligi Mistrzów, czy za zdobycie mistrzostwa Polski. Na słupkach widać także koszt nowo sprowadzonych graczy, o czym – w kontekście Legii i publikacji sport.pl – w ostatnim czasie zrobiło się u nas bardzo głośno. No to zobaczmy dwa kolejne zestawienia – koszty transferowe:

Oraz koszty wynagrodzeń piłkarzy (w tysiącach złotych):

Kończąc już temat mistrzów Polski, przyjrzyjmy się jeszcze sprawie, która wzbudziła mnóstwo kontrowersji – czy pieniądze z Ligi Mistrzów zostały już w Warszawie przejedzone? Oficjalne dane z raportu EY, które bazują przecież na danych wydobytych z samego klubu, wskazują, że coś jednak powinno zostać. Wedle samych słupków, nawet całkiem sporo. Poniżej kolejne dwa zestawienia – roczny zysk netto klubów (w tysiącach złotych):

A tutaj rentowność poszczególnych klubów:

Jeżeli odjąć wynik Legii – jednorazowy i z pewnością fałszujący cały obraz – wyjdzie na to, że pozostałe kluby zanotowały łączną stratę w wysokości 8 milionów złotych. To oczywiście zdecydowana poprawa względem poprzedniego roku, ale też warto pamiętać, że jako liga wciąż jedziemy na minusie, a – bez uwzględnienia Bruk-Betu, który nie udostępnił danych – wciąż także większość naszych klubów pozostaje nierentownych. Ciekawe wnioski płyną też z charakterystycznego dla opracowań EY zestawienia ukazującego, jak wiele dany klub zapłacił za jeden zdobyty punkt w każdych rozgrywkach, w jakich brał udział:

W przypadku Arki widać więc wyjątkową skuteczność w rozgrywkach Pucharu Polski, które udało się wygrać niewielkim nakładem finansowym. Bardzo poprawnie wypada także Jagiellonia, która do ostatniej sekundy sezonu biła się o mistrzostwo Polski. Patrząc na koszt punktu u głównych konkretów białostoczan do złotego medalu, rację należy przyznać Michałowi Probierzowi, który na każdym kroku podkreślał, że Jagiellonia była największym kopciuszkiem wśród pretendentów do tytułu. Jakkolwiek spojrzeć, osąd szkoleniowca był zbieżny z rzeczywistością.

* * *

Wiemy już, że po kolejnym sezonie raport finansowy wypadnie sporo słabiej. Z pewnością cała stawka ulegnie spłaszczeniu, a Lech – który właśnie sprzedał Bednarka, Kędziorę i Kownackiego za jakieś 50 milionów złotych – bardzo mocno podgoni Legię, a może i przegoni. To jednak nic innego, jak równanie w dół w wykonaniu dotychczasowego lidera. Co można zrobić, by chociaż pod względem finansowym zacząć gonić Zachód? Bez regularnej gry w europejskich pucharach – i to nie tylko w wykonaniu jednego polskiego klubu – będzie o to bardzo trudno. Dość napisać, że zeszłoroczny zastrzyk dla Legii z UEFA wyniósł prawie 17 procent łącznych przychodów wszystkich klubów Ekstraklasy. Inna droga wiedzie przez promocję i coraz to droższą sprzedaż najzdolniejszych piłkarzy na naprawdę szeroką skalę. Czyli żeby takie okienka, jak to ostatnie w wykonaniu Lecha, były na porządku dziennym dla większości naszych klubów. Trzecia opcja to zwiększenie wartości praw mediowych. Po sezonie 2018/19 nastąpi kolejny przetarg, a – wobec dynamicznych zmian na polskim rynku telewizyjnym – stawki mogą poszybować w górę. A najlepiej, jak wszystkie trzy aspekty poprawią się jednocześnie.

Za tym ostatnim przemawiają też systematycznie rosnące wskaźniki zainteresowania Ekstraklasą. Umacnia się wizerunek ligi, która ma także coraz większą oglądalność – w tym sezonie zatrzymała się ona na łącznej liczbie 37,485 miliona widzów. Innymi słowy, gdyby każdy widz obejrzał tylko jeden mecz, można by napisać, że Ekstraklasę oglądał cały kraj. Rośnie też frekwencja na stadionach, która w poprzednim sezonie łącznie wyniosła 2 845 707 kibiców. Poniżej szczegółowe dane:

Czy jednak są to wartości wystarczające do uzyskania znaczącego wzrostu z tytułu praw mediowych? To się dopiero okaże za niemal dwa lata, które należałoby przeznaczyć na bardzo ciężką pracę. Tym bardziej, że – jak już zostało wspomniane – kolejne raporty EY będą zdecydowanie skromniejsze niż ten obecny, a do obecnego wzdychać będziemy jeszcze latami.

Co więcej, to naprawdę szkoda, że publikacja aktualnych wyników nie nastąpiła przed miesiącem, kiedy jeszcze można byłoby przez chwilę połudzić się, że to wszystko idzie jednak do przodu…

MICHAŁ SADOMSKI

Grafiki: Ekstraklasa Piłkarskiego Biznesu 2017 by EY

KOMENTARZE (52)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Chyba jednak wizerunek ligi w ostatnim miesiącu spadł więcej niż nieznacznie. Tak chyba zrównał się z poziomem sportowym.

Lluc93

Mnie to śmieszy, że nagle dziennikarze obudzili się i odkryli, że nasza liga to czarna mapa w Europie. Wszystkim oczy mydliła Legia, bo tylko ona co roku grała w pucharach. Ona się rozwijała, ona robiła coraz bardziej rekordowe budżety, a co z resztą? Co z Lechem, Wisłą, Lechią, Jagą itd? Gdzie reszta polskich klubów w tej Europie? Od dawien dawna reszta robi kroki w tył. Średniaki ze Skandynawii, ba już nawet z Azerbejdżanu czy Kazachstanu okazują się przeszkodą nie do przejścia.

Cracovia Zielińskiego zajmuje 4 miejsce w lidze, eksperci coraz głośniej powtarzają, że to już drużyna na Europę, że gra najlepszą piłkę w Polsce. Na jaką ku*wa Europę? Przyjeżdża Tetovo i dwa razy spuszcza im oklep. Teraz to samo Jaga, przyjeżdża Qabala, który dodajmy do tego, że w drugich połowach nie biega, tylko chodzi po boisku i co? I odprawia potęgę z Białego z kwitkiem. Już o Lechu i jego wojażach to mi się nawet pisać nie chce.

Wy się nie martwcie o Legię i śmiejcie się, ale przez łzy. Musiał się trafić kiedyś słabszy sezon w pucharach, Ajax dopiero co grał w finale LE, a teraz też odpadł w IV rundzie. Za rok Legia znowu będzie w fazie grupowej, a kto ma na to szanse z reszty klubów? Lech? Proszę was… o reszcie to już nie ma co pisać.

I śmiano się z Astany, śmiano z Szerifa, a która drużyna z polskiej ligi moze się pochwalić takimi osiągnięciami w pucharach jak oni? Oni też regularnie grają w grupach, a reszta poza Legią co? Baa, nawet takie półamatorskie Dundalk. Która drużyna w lidze poza Legią jest w stanie zrobić taką przygodę jaką oni mieli rok temu? ŻADNA.

Legia sama tej ligi nie pociągnie, sama nie zakryje tego, że jesteśmy dziadowscy. W ostatnich latach sama ciągnęła ten wózek. Sama nabijała ten współczynnik, niby jesteśmy 22 ligą w Europie, tak? To wyjmijmy to co Legia ugrała i którzy będziemy?

Willow

Nie porównuj przegranej Cracovii z Tetovem, do wyniku Jagiellonii z Qabalą, bo to inne wyniki dwumeczu, różne rundy kwalifikacji
i inny poziom przeciwników polskich drużyn. Cracovia przegrała oba mecze w pierwszej rundzie kwalifikacji, Jagiellonia odpadła w drugiej rundzie i mecz na wyjeździe – frajersko – zremisowała. Qabala grała dwa razy w fazie grupowej LE, a Tetovo nigdy. Faktem jest jednak, że oba polskie kluby zanotowały wtopy, które jeśli nic się nie zmieni w Eklapie, nie będą wkrótce „wtopami” czy „Eurowpierdo…”, lecz smutną normą.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Tomasz Kurzak
Patrz przeczytali 😉

Legia miała realnie budżet dwukrotnie wyższy od Lecha. Oni zawsze całościowo nudżet podają (a sekcji Legii jest trochę).
W tym roku różnica zmalała o 20-30% bo kasiory z LE nie będzie.

Najgorsze jest to, że dzięki Bogusławowi Szczodrobliwemu takie asy jak Czupak czy Sulejman kasują furę siana blokujący 12-15 mln pln (wszystkie te wynalazki na pasku płacowym Legii) rocznie przez kolejne 2-3 sezony.
Ani ich sprzedać, ani kontraktu rozwiązać nie idzie.

A jest też sporo zwyczajnie przepłacanych grajków jak Nędza (700 tys eur), Pazdan (600 tys eur), Hama (500 tys eur) czy Malarz (320 tys eur) lub Cierzniak (100 tys eur).

Mieczyslaw

37 letni Malarz zarabia 320 000 euro rocznie?!? Co za debil dał mu taki kontrakt?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Za zasługi to medale, premie czy wizyty w zakładach pracy.
Za 400-500 tys eur to można całkiem niezłego golkipera wyrwać i w wieku do lat 32.

PhoenixLk
Legia Warszawa

chyba Jędza – Nędza nie gra u nas już od jakiegoś czasu;)

Hamalainen – za niższą kwotę raczej by nie trafił do nas, Malarz w większości spotkań udowadnia, że zasługuje na taką pensję…
Co do reszty kwot – nie chcę bluzgać…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

piecia

Czym próbujesz bronić tą smutną rzeczywistość? Argumentem o Lechu?
Były czasy „lepszego” Lecha, były czasy „lepszej” Legii. Bywało dużo szczęscia dającego finalnie radość , ale i żenady niewartej komentowania. Aktualna sytuacja klubowa w kraju to nic innego stan piłki w Polsce przez ostatnie dekady. Robimy dwa kroki w przód by następnie o te dwa kroki się cofnąć. Ktoś daje na to przyzwolenie. Taki jest poziom zarządania.

dupa

Legii za rok w fazie grupowej LM NIE BĘDZIE. Po 1. Dzięki temu sezonowi spadną jej współczynniki. Po 2. Zmieniają się zasady awansu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

OLO

Nenadzie czy byłbyś ze wszystkich dumny, czy tylko z 33 przegrywających?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Lech udowodnił, że stawianie na młodych i sprzedaż ich ze sporym zyskiem jest stabilniejszą i bezpieczniejszą formą zarabiania kasy niż „inwestowanie” sprowadzając „gwiazdy”, które „zagwarantują” grę w europejskich pucharach.

Lluc93

Noo i dlatego nie mają szans na awans do LE, do gabloty nie wstawiają pucharów nawet na dziadowskim krajowym podwórku, ale są stabilni finansowo, brawo. Zresztą sprzedali trzech, jest jeden Gumny i ściągnęli 10 różnych obcokrajowców, rzeczywiście przykład stałej i stabilnej polityki.

gryf01

Faktycznie, wychowanków trzeba mieć i może to (i powinno) stanowić znaczne uzupełnienie dochodów.
Ważniejsze dla mnie jako kibica jest jednak żeby sukcesy odnosił klub a nie tylko jego wychowankowie. Owszem, to miłe jeśli nasze młode gwiazdy są doceniane za granicą, Ale i tak bardziej cieszą mnie gole jakiegoś najemnika dla Legii niż rodzonego Warszawiaka dla klubu niemieckiego albo włoskiego.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

wszystko cacy Gryfie, gdy najemnik jest dobry, ale w naszej lidze nie ma pieniedzy na dobrych graczy, tylko na takich do ‚odbudowy’ lub z ‚potencjalem’ Nico, Prio to wyjatki potwierdzajace regule. W Lechu tez kilku bys pewnie znalazl. Natomiast stawianie na wychowankow jest wedlug mnie tansze i mniejsze ryzyko niesie. Zobacz co sie stalo z Wisla K. gdy zaryzykowali zaciag zagranicznych magikow.
Oczywiscie musi byc balans. Ale jestem pewien, ze kazdy kibic woli ogladac gole swoich ziomkow, niz najemnikow. W Gorniku gole wali najemnik, ale dogrywa mu ziomek, balans cacy.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

PhoenixLk
Legia Warszawa

moim zdaniem to tylko jedna z … hmm… kolumn? Niech będzie, że kolumn… na jakich stawia się solidny klub…

Kolejność dowolna:
1) silna akademia dająca CO ROKU co najmniej jednego wychowanka na poziomie 1 składu
2) ściągnięcie „nazwisk” … pamiętam, jak Głowacki – po Euro 2002 – powiedział, że jeden mecz u boku Zielińskiego dał mu więcej niż wiele spotkań w lidze… Zielu po prostu mówił, jak w danej sytuacji się zachować…
„Nazwiska” dają doświadczenie, które pomaga młodym się rozwinąć (przykład? Najlepszy okres Koseckiego? U boku Ljuboi…)
3) poszerzanie zasięgu pozytywnego odbioru marki… Co z tego, że w – na przykład – Poznaniu wszyscy będą w koszulkach Lecha… jeśli ilość mieszkańców Poznania jest ograniczona? Prędzej czy później trzeba wyjść poza swoje miasto… Większy zasięg pozytywnego odbioru klubu = większe wpływy z klubowych gadżetów…
4) Puchary… nie ukrywajmy – na europejskich boiskach leży sporo kasy… Ale trzeba tam się dostać… wracamy do 1 – wychowanek musi być na takim poziomie, by nie osłabiać zespołu w lidze… a równocześnie, by miał szansę się wybić w Europie… by zagrać w Europie trzeba mieć 1) i 2), a wtedy 3) sama przyjdzie…

Moim zdaniem – te 4 punkty są potrzebne do zbudowania solidnego klubu

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

pelna zgoda, zwlaszcza, ze najpierw trzeba zaczac od punktu pierwszego na Twojej liscie :)

Baton

Nasza liga jest zakłamywana przez Legię, która a) najwięcej wydaje na transfery(reszta to jakiś żart), b) najwięcej na pensje(przynajmniej jakoś gonimy doły Bundesligi) c) ma największe przychody d) największą publiczność e) najwięcej sprzedanych koszulek(Wisła 2 tysiące!? WTF?). Zaskakuje Cracovia, ale ten przychód to pewnie spowodowany transferami z klubu.

DerbyMakinka

taaa i największe długi :-)

Czacha
Legia Warszawa

Może i ma długi tyle że ma z czego je spłacić,bez konieczności osłabiania drużyny .Lechia na tą prawem coś Stano pisał że miała 20 baniek w plecy.Inny klub gdyby miał taką dziurę w budżecie jak Legia to by oznaczało dla niego koniec ekstraklasy bo juz by z tego nie wyszedł. A w Legii zaraz jakiś sponsor na stadion się trafi ,potem kilku na bandy ,pozbędzie się kilku odpadów ze składu i budżet wróci do normy.

KrolKrak

A co się dziwisz Wiśle, że 2 tysiące koszulek? W mieście 2 duże kluby i zamiast na takiej bazie zbudować fajną rywalizację, władze obu klubów od lat wspierają najbardziej zantagonizowaną patologię, która promuje wręcz fizyczną eliminację ludzi, którzy założyli koszulkę „wroga”. Sam jestem kibicem Wisły ale ten barbarzyński sposób kibicowania w Polsce to tragedia, która również na finanse ma niebagatelny wpływ. Najpopularniejsza przyśpiewka na każdym stadionie: ” jazda z kurwami”, co za żenada. Jeżeli odczłowieczasz ludzi z innym szalikiem to nie może dziwić, że duży biznes to bagno szerokim łukiem omija.

Benis Jądro
K S K 1953

Najlepszy cykl na Weszło.

DrPlama

Cracovia ma 10,7 mln przychodu z transferów a Kapustka podobno kosztował 5 mln euro . Ciekawe czy wynika to z rozłożenia płatności na raty, czy może kwota była realnie niższa, czy Cracovia dostała tylko połowę kwoty a reszta poszła gdzie indziej…..

progressive85

Przychód to nie dochód

DrPlama

Naprawdę ?! a całkiem serio to jeszcze jakby było 10 mln dochodów z transferów to bym zrozumiał, ale jest jako przychód (w uproszczeniu bez kosztów )

Baton

Na raty, było o tym mówione chyba zaraz po transferze(nie wiem czemu się na to zgodzili, ale to inna broszka).

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

I co niby daje taki jednorazowy zastrzyk gotówki z Pucharów?
No gówno. Puchną płace i inne wydatki a efekty jak widać w Legii fenomenalne.

DrPlama

Tam chyba jest 11 mln w roku 2015.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

DrPlama
Kurna magia bo tego komentarza nie opublikowałem 😉

DrPlama

No rzeczywiście chyba czytam Ci w myślach :)

Czacha
Legia Warszawa

Legia pozbyła się długu wobec ITI ale że w pucharach nie poszło to się dziura zrobiła.Gdyby nie ta spłata której nie trzeba było jednorazowo jeszcze spłacac to nic by się nie działo w tej chwili.

MaLk

Zdjęcie profilowe Czacha
Trochę zbyt optymistycznie oceniasz sytuację. Samych kosztów operacyjnych Legia miała w ubiegłym sezonie, jak wynika z raportu, 185 mln zł. Nic nie wskazuje na to, aby w tym sezonie poziom tych kosztów uległ znaczącemu zmniejszeniu. „Zwykłych” przychodów (po odjęciu kasy z pucharów) miała na poziomie 164 mln zł. Czyli samo utrzymanie tej struktury daje z automatu 21 mln zł dziury budżetowej na poziomie operacyjnym. I to przy założeniu, że różnica wpływów i wydatków transferowych będzie na poziomie zbliżonym do ubiegłego sezonu (odpowiednio 35 mln zł na zakupy i 47 mln zł za sprzedaż, czyli bilans transferowy na poziomie +12 mln zł) – na tę chwilę jest dużo słabszy, więc do (aktualnej) dziury spokojnie można dodać kolejne 10 mln zł. Do tego dochodzą koszty finansowe, np. koszty obsługi długu, spokojnie można więc do dziury dołożyć kilka kolejnych milionów złotych.

Sam Mioduski twierdził w już kwietniu, że jedynie niewielka część pieniędzy z pucharów poszła na spłatę ITI (które w większości podobno i tak spłacono nowym zadłużeniem długoterminowym), a problemem Legii są koszty bieżące. Dlatego nie dam sobie głowy uciąć, że to „przedwczesna” spłata ITI jest przyczyną obecnych problemów…

Mieczyslaw

I gdzie do cholery jest te 280 milonów Legii? Przecież to prawie 70 baniek euro, czyli trochę więcej niż wynosi budżet Olympiakosu (ok. 65 mln €) który niedawno sprzątnął Legii Odzidzie,dając mu dwa razy tyle co dostawal w warszawie(1.3mln €), a nie jest to wcale najwyzszy kontrakt w pireusie. Jak to jest że Grecy mogą robić transfery za 3-5 milionów, i płacić zawodnikom grubo ponad milion euro rocznie a Polacy muszą zadowalać się odpadami jak paskłatoczy gruby berto, mimo że nakłady pieniężne są podobne.

Czacha
Legia Warszawa

Bo budżet Legii obejmuje też inne sekcje jak np.koszykówka. Stąd wyobrażenie ludzi że niby taki duży jest budżet a nikt nie bierze pod uwagę że inne sekcje czerpią z niego, do tego akademia ( wiem że jeszcze nie powstała taka na 100 % ale utrzymanie kilkunastu roczników też kosztuje.Lech ma akademię dzięki obiektom Amici , Zagłębie dzięki spółce Skarbu Państwa KGHM. Gdyby takie KGHM albo Orlen łożyło na Legię to inaczej by to wyglądało.Do tego Legia probowała chyba przejąc Agrykolę ale nic z tego nie wyszło a wtedy zaplecze by było blisko.

Mieczyslaw

To ile Legia łoży na tą koszykówkę? Koszykarski Śląsk za Schetyny miał ok. 10 milionów zł budżetu, i zdominował lige na lata. To co Legia wydaje na inne sekcje i akademie to niewielki procent budżetu. Nie wmówisz mi że powodem dla którego Legia nie jest na poziomie Olympiakosu i nie kupuje zawodników za 2-3 miliony, z kontraktem na ponad milion euro, jest sekcja koszykarska i akademia (której zresztą jeszcze nie ma).

MaLk

Zdjęcie profilowe ... mieczyslaw
W 2014, kiedy zakładano odrębną spółkę dla sekcji koszykówki, była mowa o budżecie na poziomie 1 mln zł rocznie. W 2016 roku miało to być 1,5 mln zł, a w kolejnym sezonie budżet miał być „trochę większy”, przy czym drużyna miała swojego sponsora.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Przecież BOO zaoferowano 1.2 mln eur. Ale VOO miał nie po drodze z Magierą.
A budżet Legii to ok.150 mln pln z czego 25-35 mln to „spodziewane” wpływy z Pucharów.

Mieczyslaw

Skoro budżet Legii to 150 mln a roczne przychody to 280 mln, to kto zakosił te 130 mln różnicy? Jeśli rzeczywiście tyle oferowali Odzidzi to czemu nie znaleźli mu następcy za taką pensję? Poza tym nie chodzi mi o jednego zawodnika z pensją na milion euro tylko pół pierwszej „11” i do tego transfery za 3-5 mln euro. Tak jak jest w Olympiakosie który ma podobny budżet do Legii. Zresztą ja w to 280 mln nie do końca wierzę, bo to by oznaczało że Legia ma budżet na poziomie szerokiej czołówki ligi francuskiej, a wystarczy porównać Legie z Bordeaux czy Niceą by wiedzieć że to bzdura.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

60 mln pln przychód z transferów czyli 13.5 mln eur. I to z Dudą. Już się coś mocno nie spina. Wiadomo, że z transferów Prijo, Dudy i VOO Legia zobaczyła max 60%, bo tak mieli kontrakty skonstruowane (plus Prijo to była inwestycja prywatna a nie klubu).

Weź pożyczkę na 100 mln pln. Jaki masz budżet 😉

RobsonWwa

Ludzie, prawda jest taka, ze pilka to nie biznes, ale hobby i rozrywka oraz slawa na ktore warto wydac pieniądze. Tak jest to rozumiane w krajach gdzie pilka jest na najwyzszym poziomie, gdzie klimat, kultura i dobrobyt sprawuja ze pilka jest popularna, ludzie masowo chodza na mecze i placa TV za jej ogladanie.

Musza byc inwestorzy, sponsorzy, ktorzy zamiast kupic jachty samoloty dadza kase na pilkę. Bez tego nic sie nie zmieni. Moze ulgi podatkowe, jak w Grecji czy Turcji (o Monako nie wspomne).

MaLk

Dywagowanie na temat tego, ile pieniędzy zostało w Legii (i innych klubach) po sezonie jest o tyle bez sensu, że jest dywagowaniem wirtualnym i bazującym na podsumowaniu wyłącznie jednego roku obrachunkowego, a właściwie sezonu.

Nie uwzględnia np. tego, co się działo wcześniej (przykładowo – Legia miała do pokrycia stratę z lat ubiegłych w wysokości co najmniej 17 mln zł, za ubiegły sezon) czy tego, co się działo rzeczywiście po marcu 2017 (opiera się na prognozach dotyczących okresu kwiecień-czerwiec), bądź po czerwcu 2017 r. (np. mogła wtedy nastąpić spłata większych zobowiązań sprzed tego sezonu).

Dla porównania tego, jak mylący może być raport EY w stosunku do rzeczywistej sytuacji finansowej podam tylko jeden konkretny przykład: wg raportu Legia miała w 2015 r. zysk netto na poziomie 1,55 mln zł, podczas gdy w oficjalnym sprawozdaniu finansowym złożonym do sądu miała za ten okres 2,46 mln zł straty…

The BFIYEH

Niektóre dane są zastanawiające
Pasy naprawdę sprzedały więcej koszulek niż Lech?
Legia 74 mln zysku a w wywiadzie Mioduski wspomina, że przyspieszyli ratę za Dudę (z jednoczesną rezygnacją z częsci kwoty transferowej) aby było na bieżącą dzialaność. O co chodzi?
I tak na logikę jeszcze…200mln zł czyli jakieś 50 mln euro więcej niż drugi zespół. Oczywiście część pieniędzy koszty ale nawet jakby 1/5 przeznaczyć na kontarkty to legia spokojnie może płacić 5 zawodnikom po 1mln kontarktu rocznie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

adek89

kto to ogląda?

FC Bazuka Bolencin

Świetnie to wszystko podsumowane.
To już ostatni tak udany ranking w przypadku naszej ligi. W ubiegłym sezonie do wyników na wszelkich płaszczyznach finansowo-marketingowych należało bowiem doliczyć ogromny wysyp „januszów” omamionych ligą mistrzów i „emocjonującą ligą” 4 drużyn do ostatniej kolejki (choć tego drugiego i w tym sezonie nie wykluczam, ale raczej to będzie wyścig ślimaków).
Na uwagę zasługuje przede wszystkim przepłacanie nie grających wcale lub grających słabo zawodników Legii. Chociaż z drugiej strony można to łatwo wytłumaczyć – była LM to i była kasa dla grajków. Raporty ze sezon 2017/18 będą dramatyczne coś czuję, ale z drugiej strony to obraz naszej ligi.

dupa

Powtarzam jeszcze raz. Legia to przykład jak nie prowadzić klubu piłkarskiego. Wydatki na transfery PIĘĆ razy wyższe niż klubu z drugiego miejsca, a kompletnie nic z tego nie wynikło.

wpDiscuz