Image and video hosting by TinyPic
Odeszła prawdziwa „Legenda”…
Inne sporty

Odeszła prawdziwa „Legenda”…

Nigdy nie zagrał w NBA, ale i tak nie przeszkodziło mu to zostać symbolem polskiej koszykówki. I to chyba najlepiej pokazuje, jak niezwykłą postacią był dla naszego basketu Adam Wójcik. Legenda odeszła dziś, w wieku zaledwie 47 lat, po przegranej walce z białaczką.

Był naszym Michaelem Jordanem. Może i wzdychaliśmy do tego prawdziwego, czarującego za oceanem, ale on był po prostu nasz. Kiedy na przełomie wieków polscy kibice byli już rozkochani w NBA i hurtowo stawiali kosze pod blokami, może i chcieli być podczas osiedlowych meczów Jordanem, Pippenem czy Barkleyem, ale nie brakowało też takich, którzy mówili: „Dziś jestem Wójcikiem”.

149 meczów w reprezentacji, osiem tytułów mistrza Polski, cztery występy w mistrzostwach Europy, do tego medale w lidze belgijskiej, świetne mecze w Eurolidze, mnóstwo nagród indywidualnych. Kawał historii napisanej przez jednego faceta. Nic dziwnego, że jedną z ksywek którą mu nadano, była „Legenda”.

– Adam był zawodnikiem, który wyprzedzał nas o klasę i to było zawsze widać na parkiecie. To, ile dał wszystkim klubom, w których grał, ludzie znający się na koszykówce wiedzą najlepiej – mówi Weszło Andrzej Pluta. – Sam jestem ogromnym szczęściarzem, że mogłem spędzić z nim tyle czasu, czy to w reprezentacji, czy to w grając w Bytomiu. Najpierw był moim idolem, a później spotkałem go w jednym klubie. Czerpałem od niego wiele, dlatego mogę śmiało powiedzieć, że miał duży wpływ na moją karierę.

Zrzut ekranu 2017-08-26 o 12.45.01

Zrzut ekranu 2017-08-26 o 12.45.29

Sprowadzanie kariery Wójcika wyłącznie do tytułów i rzuconych punktów byłoby jednak wielkim uproszczeniem. On dla wielu kibiców był pierwszym sportowym idolem i symbolem marzeń o pierwszym Polaku na parkietach NBA. To ostatnie niestety nie było mu dane. Kiedy na początku lat 90. trafił na testy do Los Angeles Clippers, miał pecha, bo kluby NBA nie były wtedy jeszcze tak otwarte na graczy z Europy. Po latach w wywiadach nie ukrywał żalu, że nie dostał za oceanem prawdziwej szansy, chociaż zaraz uśmiechał się, że z wyjazdu i tej krótkiej przygody zostały mu przynajmniej wygodne skarpetki, które przywiózł do kraju. Taki był.

– Moim zdaniem Adam był na poziomie NBA. Ale zauważmy, że kiedyś wyjeżdżały tam tylko takie sławy jak Drazen Petrovic, Vlade Divac, Toni Kukoć czy Arvydas Sabonis, czyli absolutnie wybitni koszykarze w Europie. To były trudne czasy, bo dziś idzie tam więcej zawodników – dodaje Pluta.

Tak o Wójciku pisał Jacek Antczak w biografii „Rzut bardzo osobisty”: „Adam Wójcik, choć przez dwadzieścia lat z hakiem był zawodnikiem światowej klasy, nie spełnił wielu swoich marzeń: nie był na igrzyskach olimpijskich ani mistrzostwach świata, nie wygrał Euroligi, nie zagrał w NBA. Nie zrobił wielu rzeczy, które przypadły w udziale innym legendarnym polskim koszykarzom. Nie zdobył medalu mistrzostw Europy jak Mieczysław Łopatka, nie rzucił 90 punktów w meczu jak Mieczysław Młynarski. Zanim obwołano go profesorem, to miano nosił Dariusz Zelig, a Eugeniusz Kijewski zdobył jednak więcej punktów w ekstraklasie. Jak to się więc stało, że tak jak każdy wielbiciel koszykówki w świecie chciał grać jak Michael Jordan, tak w Polsce wszyscy, z Marcinem Gortatem na czele, marzyli, żeby być jak Adam Wójcik?”

Często mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Życie i kariera Adama Wójcika pokazały, że to nie do końca prawda.

Fot. pzkosz.pl/Krzysztof Ziółkowski

KOMENTARZE (17)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Baton

Zieliński i Wójcik – Zepter Śląsk Wrocław :). Nie wiedziałem, że ten facet jest nawet chory, a tu taka wiadomość. Absolutna legenda polskiej koszykówki.

Prejuce Nakoulma

Tak, do dzisiaj pamiętam jak z kuzynem czekaliśmy na mecze Zeptera w telewizji. A tam dokładnie jak piszesz, Wójcik i Zieliński, obaj wymiatali.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

0nyx

jeśli jesteś debilem, to się chociaż tym nie chwal. serio, to nie jest żaden powód do dumy

Randomowy Krzysiu

Mielibyśmy trochę więcej takich ludzi, jak Adam Wójcik, to na Weszło pisalibyście o koszykówce. Ogromna szkoda, że odszedł tak młodo.

Vinnie
Pogoń Szczecin

Ja byłem Barkleyem, ale grając w kosza n wf-ie marzyłem o tym, by osiągnąć taki poziom jak Adam Wójcik. Mistrz miał tego pecha, że trafił na złotą erę NBA w latach dziewięćdziesiątych, śmiem twierdzić, że Gortat nie miałby czego szukać w Stanach w tamtych latach i wydaje mi się także, że Adam Wójcik obecnie więcej by znaczył w NBA niż Marcin. Tamtą erę NBA można porównać do ery boksu zawodowego, nie wydaje się, by Adamek, czy Wach 20 lat temu dostali szansę walki o mistrzowstwo świata WBC, czy WBA wagi ciężkiej, ciężko także sobie wyobrazić, by Andrzej Gołota będąc teraz w wieku Artura Szpilki nie wywalczył w przyszłości żadnego znaczącego pasa.
Nie pytam, Cię, Boże dlaczego go zabrałeś,lecz dziękuję za to, że nam go dałeś. Spoczywaj w pokoju Mistrzu.

Sebastian Ro(L)ewski
kup pan cegłę

szok

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gelb ist meine farbe!

Niesamowicie przykra wiadomość. Doskonały na parkiecie, poza nim spokojny i skromny, wręcz cichy. I tak właśnie odszedł… Cicho. Niezapomniany sportowiec. Żegnaj Mistrzu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

0nyx

pis to nie moja bajka, ale ja tu widzę jedną zwykłą ludzką kurwe i jesteś nią ty

szaman69

No bez jaj kurwa to nie zasluzony komplement

Justyna

Szok.

Nedi81

Co On wyczyniał na ME97 w Hiszpanii! Żegnaj Legendo!

BaronVonTrockhy

Mistrzu! Dziękuję za to, że mogłem oglądać Cię na żywo na parkiecie w sezonie 2003/2004 oraz 2004/2005, w barwach Idei Śląsk Wrocław. Pamiętam walkę w lidze z Anwilem i Prokomem, pamiętam Euroligę. Byłem wtedy zafascynowany ekipą Śląska, mimo że jako piłkarski kibic Zagłębia nie powinienem się tam pojawiać. Ale zespół był wtedy przemocny: byli Zieliński, Tomczyk, Ignerski, Lynn Greer (to był gość!) no i Ty. Drugie wspomnienie to mistrzostwa Europy w Słowenii w 2013 roku, gdzie pojawiłem się na meczu z Hiszpanią jako, że mieszkam stosunkowo niedaleko (wpierdol był niesamowity, żal było oglądać tak nas zlali). Po meczu pojawiłeś się wraz z innymi zawodnikami przy bandach. Od razu rozpoznałeś swoją koszulkę Idei Śląska z sezonu 2003/2004, numer 10, „Adam Wójcik”, którą miałem na sobie. Sam zaproponowałeś, że ją podpiszesz. Mam ją do dzisiaj i jest dla mnie bardzo cenna, wyjątkowa i kojarząca się z niezapomnianymi wspomnieniami. Szkoda, że tak szybko przyszło się nam pożegnać z Tobą. Rest In Peace!

kodziu

Nigdy nie byłem wielkim fanem koszykówki ale w tamtych czasach nie dało się o Nim nie słyszeć…tym bardziej jeszcze większy szok i tak po prostu żal młodego człowieka RIP

roll

Adam Wójcik, czyli nasz Scotie Pippen? Nieee, to jednak był jedyny i niepowtarzalny Adam, który w parze z Zieliną potrafił pokazać, że biali też potrafia skakać. Może i Śląsk nie liczył sie wtedy w Europie, ale kto grał tak widowiskowo? Co za piekna paka to była i co za wspaniały Adam. Mistrz!

TrolloLollo

Mógł być pierwszym Polakiem w NBA, gdyby nie te czasy, w których grał. Początki mojej fascynacji polską koszykówką to głównie ekipa Bobrów z Bytomia – Adam Wójcik, Andrzej Pluta, Bacik, Korytek oraz Maciej Zieliński, z którym Wójcik później grał w Śląsku. Szkoda chłopaka, odszedł zbyt szybko.

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY