Z niewolnika nie ma pracownika. Kto pierwszy powie: sprawdzam?
Weszło

Z niewolnika nie ma pracownika. Kto pierwszy powie: sprawdzam?

Zwróciliście uwagę, że ostatnio najczęściej powtarzanym frazesem podczas okienek transferowych jest zdanie: z niewolnika nie ma pracownika?

Cofnijmy się o pół roku. Do menedżera Aleksandara Prijovicia spływają wieści o zainteresowaniu jednego z chińskich klubów. A jeśli Chiny, to wiadomo – obrzydliwie wielka kasa. Taka, o jakiej w Polsce można tylko pomarzyć. Oferta wpływa także do Legii a Prijoviciowi odbija. Udziela „Super Expressowi” wywiadu, w którym jednoznacznie stwierdza, że jego zdaniem sprawa jest już przesądzona i nie ma zamiaru rozpakowywać dawno już spakowanych walizek. Oferta 1,5 miliona euro zadowala wszystkich poza Legią, której zamiary są jasno sprecyzowane: transfer będzie, ale do drużyny rezerw. Ostatecznie gdy spływa znacznie korzystniejsza oferta z Grecji, Serb jest puszczany wolno – w końcu jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika.

Identyczna sytuacja powtarza się pół roku później, tym razem mowa jednak o piłkarzu absolutnie kluczowym, liderze, gwieździe, być może najlepszym piłkarsko zawodniku, jaki odwiedził naszą ligę. Vadis Odjidja-Ofoe nie ma najmniejszego zamiaru zostawać w Legii, a podpisany kontrakt sprowadza do roli nic nieznaczącego świstka. Najpierw opóźnia jak się da powrót do Warszawy, przeciągając tym samym do spółki ze swoimi agentami linę. Legia traci cierpliwość i stawia sprawę jasno: ma wracać i koniec. Wszyscy wiedzą jednak, że rozsądne rozwiązanie jest tylko jedno. Odejście. Najpierw Krasnodar rzutem na taśmę rezygnuje z Vadisa, później zawodnik dogaduje się jednak z Olimpiakosem i Legia nie ma innego wyjścia – musi go puścić. W końcu jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika.

W przypadku dwóch kluczowych piłkarzy w bardzo ważnych momentach sezonu mistrz Polski dwa razy miał ostatnio związane ręce. W polskich, przaśnych realiach podobne sytuacje nieszczególnie dziwią, nawet jeśli dotyczą topowych piłkarzy.

Dziwi natomiast to, że podobne obrazki oglądamy ostatnio w czołowych europejskich klubach nawet częściej niż na naszym podwórku. Dmitri Payet szantażując West Ham stawia na swoim i podpisuje kontrakt z Marsylią. Virgil van Dijk – konkurent Jana Bednarka – trenuje indywidualnie po tym jak nie mógł pogodzić się z decyzją klubu, któremu nie uśmiecha się przystawać na grubą kasę od Chelsea czy Liverpoolu. Nikola Kalinić stwierdza, że nie zamierza wziąć udziału już w żadnym treningu Fiorentiny, w efekcie czego ląduje w Milanie. Diego Costa po konflikcie z trenerem ląduje w rezerwach i nie ukrywa się z zamiarem transferu do Atletico. Philipe Coutinho składa w swoim klubie oficjalną prośbę o transfer i grozi, że może mu się odechcieć występów w czerwonej koszulce. To wszystko świeże sytuacje, wiele z nich nie znalazło jeszcze swojego finału.

A dla niektórych piłkarzy podobne praktyki to już standard.

W 2015 roku głośno zaczęło się mówić o zainteresowaniu topowych klubów ówczesnym kumplem Grosika, Ousamanem Dembele, jednak przeszkodą do transferu był trzyletni kontrakt piłkarza. Rennes mogło – przynajmniej teoretycznie – wybierać: puszczamy utalentowanego gościa już teraz i zgarniamy za to duże pieniądze? A może zaryzykujemy, potrzymamy go jeszcze rok czy dwa, popatrzymy jak wciąga nosem ligę francuską i oddamy go za pieniądze bardzo duże? Decyzję ułatwił sam piłkarz. – W 2015 roku Dembele nie chciał trenować. Ostatniego dnia sierpnia napisał SMS: „Jadę do Senegalu, mam dość piłki, drażnicie mnie” – mówił Michael Silvestre, dyrektor sportowy Rennes.

Ochotę do gry ostatecznie znalazł, ale w Rennes zrozumieli, że nie ma sensu go dłużej trzymać. W końcu jak wiadomo z niewolnika nie ma pracownika.

Dembele trochę lat przybyło, ale swojej natury nie zmienił. Chciałoby się napisać „nie zmądrzał”, ale… może to jest właśnie mądrość piłkarza w dzisiejszych czasach? Może jeśli nie zrobi cyrku, nie postawi na swoim – nie wygra? Straci kilka lat swojej kariery na szybki rozwój w lidze niemieckiej, podczas gdy mógłby zaliczać bardzo szybki rozwój w lidze hiszpańskiej i końcowych fazach Ligi Mistrzów? Straci kilkadziesiąt milionów, które zagwarantowałby mu nowy kontrakt? Będzie grał w klubie, w którym już mu się nie chce grać?

Borussia Dortmund stoi teraz w kropce. Ma piłkarza, który nie chce trenować, a nawet jeśli mu się odwidzi – i tak ma zakaz pojawiania się na zajęciach. Teoretycznie rozsądnym wyjściem byłoby przerzucenie gorącego kartofla do Barcelony za rozsądną sumę, ale żadna ze stron nie musi być skłonna do kompromisów. No bo przecież…

a) Barcelona wie, że BVB może chcieć się pozbyć zbuntowanego piłkarza (i liczy, że sprzeda go poniżej ceny rynkowej),

b) BVB wie, że Barcelona na gwałt potrzebuje gwiazdy i ma z czego za tę gwiazdę zapłacić (i liczy, że kupi go powyżej ceny rynkowej).

Jedni myślą, że wykorzystają okazję i kupią taniej. Drudzy myślą, że wykorzystają okazję i sprzedadzą drożej. Szczególnie w Dortmundzie nie mają najmniejszego zamiaru uginania się przed pierwszą lepszą ofertą Barcelony, a świadczą o tym choćby wypowiedzi Hansa-Joachima Watzke. „Barcelona nie ma ani planu B, ani planu C, Dembele jest dla niej opcją numer jeden. Prawdopodobieństwo tego transferu oceniam na poniżej 50%”. „Dwa tygodnie temu uważałem Barcleonę za godną szacunku, teraz nie mam takiej pewności. Albo zapłacą żądaną kwotę, albo do transferu nie dojdzie”. „Chyba są jeszcze oszołomieni po Realu. Nie zbliżyli się do transferu ani o milimetr”. Borussia sprawia wrażenie niewzruszonej fochami piłkarza i zdaje się krzyczeć: hola, dajecie gigantyczną kasę to możemy pomyśleć. To co dajecie to dla nas frytki!

Opcje na zakończenie tej sagi są trzy.

a) Barcelona faktycznie sięgnie głębiej do portfela i wyłoży za Dembele taką kasę, która usatysfakcjonuje BVB (traci na tym Barcelona),

b) Dembele zostanie w Dortmundzie, ale nie odzyska prawa do gry w pierwszym zespole (traci na tym piłkarz i BVB),

c) Dembele zostanie w Dortmundzie, przeprasza się ze wszystkimi i po pierwszych bramkach wszyscy zapominają o sprawie (traci na tym Barcelona i BVB).

Jeśli zatem Barcelona nie sięgnie głębiej do portfela, prawdopodobnie dojdzie do cudownych przeprosin, wymiany oświadczeń i strzelenia sobie misia przed kamerą, choć i tak nie jest to optymalne rozwiązanie dla klubu. No bo czy jest ktoś w stanie zagwarantować, że sfrustrowany piłkarz, któremu nie pozwoliło się na transfer, będzie umierał na boisku za klub? No nie. Czy widząc kto jest pierwszym wyborem trenera inni zawodnicy muszą być wniebowzięci? No nie. Czy kibice będą potrafili cieszyć się z bramek Dembele tak samo jak z tych Reusa czy Pulisicia? Nie wiadomo.

Na dziś najmniej prawdopodobna wydaje się druga opcja (transfer Dembele do rezerw), wydaje się ona wręcz niewiarygodna, bo nikt nie bierze pod uwagę, że klub nie będzie zainteresowany kompromisem (na co mu piłkarz za miliony euro w rezerwach?), tak samo zresztą jak i zawodnik (po co mu rok na ogórkowym poziomie?). Co jednak, gdy tacy jak Dembele czy Coutinho zaczną wyrastać jak grzyby po deszczu? Co, gdy w końcu w jakiejś sytuacji sprawy zajdą tak daleko, że któraś ze stron nie zechce kompromisu? Co, jeśli piłkarze zobaczą, że buntowanie się w stylu Dembele ma sens? Czy kluby pokroju Arsenalu czy Atletico pozwolą sobie na to, by dla zasady przetrzymać piłkarza w rezerwach, paląc tym samym w piecu grube miliony euro? Czy dojdzie kiedyś do momentu, że któraś drużyna rezerw jest warta więcej niż pierwszy skład? Na ten moment wydaje się to absurdalne, ale patrząc na kierunek w jakim zmierza rynek – być może to tylko kwestia czasu.

Z drugiej strony kto, jeśli nie Borussia, miałaby powiedzieć niespiętrzającym się buntom piłkarzy „pas”. Skoro już teraz lokalny hegemon, Bayern, regularnie wybiera jej bez większego problemu piłkarzy, za chwilę może się okazać – jeśli BVB ustąpi Dembele – że za pół roku prośby o transfer do Monachium złoży pół składu. A to oznaczałoby katastrofę.

Warto obserwować sprawę Dembele, bo – kto wie –  może wyznaczyć ona standardy zachowania piłkarzy i pokazać, czy w dzisiejszych czasach kontrakt faktycznie ma jakieś znaczenie, czy jest tylko niewiele wartym papierkiem.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (55)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
blazej przybylowicz

co w tym zestawieniu robi Diego Costa, który nie szantażuje Chelsea, tylko nie jest przez nią chciany.

No i skoro pokusiliście się o tak szerokie zestawienie to czemu brak tu Neymara?

Andri575

Diego Costa jeszcze zimą chciał transferu do Chin i symulował kontuzję. Chelsea zatrzymała go,bo przecież nie będą się pozbywać napastnika w trakcie sezonu w którym walczą o mistrza. Latem zgodzili się na transfer ale Coscie się odwidział wyjazd do Chin i chce iść do Atletico,które nie może go kupić,bo ma zakaz. Teraz już wiesz czemu jest tak traktowany w Londynie?

blazej przybylowicz

dzięki za wyjaśnienie. Ja typa nie trawię tylko wydawało mi się, że nie pasuje do zestawienia wymuszaczy transferu.

kielbasadogory

Atletico może kupować, nie może rejestrować nowych zawodników do stycznia, więc jeśli do transferu dojdzie to zrobią to tak, jak poradzili sobie kupując teraz Vitolo z Sevilli – wypożyczyli go do zimy do Las Palmas.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gniewny pomruk anusa
7egła wszawa

a to ciekawe, kolega chyba nie kojarzy takiego piłkarza jak George Weah( ZP 1995)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gniewny pomruk anusa
7egła wszawa

z tymi pojebami z zarządu wszystko możliwe

eneene5

To nie jest żadne „palenie w piecu grubych milionów euro”, bo jeszcze przed Neymarem Dembele nie był tyle wart. To jest tylko wyobrażenie tego, że ktoś jest tyle wart, czysta spekulacja. Dopóki nie dojdzie do transferu, to nie ma o czym rozmawiać i nad czym rozpaczać. PSG napsuło Barcelonie krwi tym transferem, bo wszyscy wiedzą, że FCB siedzi na kasie i nikt nie chce im odpuścić. Zapominamy chyba o Lewandowskim, który był w takiej samej sytuacji, ale jako profesjonalista nie obraził się, tylko w ostatnim sezonie nastukał bramek dla klubu, który siłą go przetrzymywał. Dla mnie on jest wyznacznikiem tego jak powinien zachować się zakontraktowany najemnik – wykonać kontrakt! Tak jak potrafi najlepiej…

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Dortmund Lewego na siłę nie trzymał. To Bayern nie był skłonny za Lewego zapłacić żadanych 60 mln eur. Jednocześnie dał do zrozumienia Lewemu, że jak będzie wolny to oni go biorą w ciemno do pierwszego składu.

Wróżka Weszława

Borussia trzymała na siłę Lewego? Trzymajcie mnie bo nie zdzierżę… Pisać coś takiego a potem jeszcze stawiać za wzór piłkarza łaskawie przestrzegającego umowy którą sam podpisał… Po pierwsze to konkretnie w przypadku Lewego żeby łaskawie dograł do końca kontraktu Borussia była zmuszona dać mu wielką podwyżkę na ten ostatni sezon. Po drugie chwalenie i stawianie za wzór piłkarza za takie coś to jak chwalenie imigranta że nie zrobił zamachu, a przecież mógł!

eneene5

Tłem dla napisania o Lewandowskim, jest to co robi Dembele. W końcu on też powinien „łaskawie przestrzegać umowy, którą podpisał”, a jednak obraził się jak księżniczka. W tym kontekście zachowanie Lewego jest wzorowe i do dzisiaj nawet kibice Dortmundu nie mają do niego żadnych pretensji o to, że odszedł do Bayernu.

Wróżka Weszława

Przecież Lewy też płakał, dlatego Borussia za zamknięcie mu japy zmuszona była dać podwyżkę ponad 300%!
Jak Dembele z Cutinho jeden z drugim dostaną 300% podwyżki to założę się że też przestaną smęcić
https://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/378190/niemieckie-media-robert-lewandowski-wymogl-na-borussii-ogromna-podwyzke

madoo

„ale… może to jest właśnie mądrość piłkarza w dzisiejszych czasach?”
Serio, próbujecie tłumaczyć tę patologię… Z niewolnika nie ma pracownika, ok, ale nie może być tak, że zawodnikowi odwidziało się granie w klubie bez powodu i mimo kontraktu (umowy, która musi być respektowana nie tylko przez klub, ale przez drugą stronę) wymusza transfer. Zawodnicy za bardzo do serca wzięli sobie to, że powinni być chronieni jako ta słabsza strona sporu i wykorzystują to bezlitośnie. VOO, Prijovic, Robak, Payet, Coutinho, Dembele, Mbappe, Balde Keita, Donnarumma, Kalinic, van Dijk – to tylko kilka przykładów z ostatnich miesięcy. To już nie są pojedyncze przypadki, tylko rak futbolu klubowego.

dupa

To jest chore! Zawodnik bezkarnie sobie strajkuje, bo chce wymusić na klubie zgodę na odejście. Ma kontrakt i jego zasranym obowiązkiem jest ten kontrakt wypełnić! Jak zawodnik ma z tym problem to niech ma pretensje do swojego agenta, że mu lepszego kontraktu nie wynegocjował (np. z klauzulą kwoty odstępnego. )Za takie zachowanie kluby powinny mieć prawo nakładania ogromnych kar finansowych (rzędu kilkudziesięciu milionów euro)!

Szczepek
Legia Warszawa

Jeśli wierzyć mediom Barca i tak już złożyła ofertę powyżej ceny rynkowej bo 130 mln to on nie jest wart napewno. 80-70 mln to jest max. Nie lepiej kupić 5 takich jak on ale znajdujących się 3 lata wcześniej w rozwoju piłkarskim? Aha, zapomniałem, że to ich przerasta. W ciągu ostatnich kilku lat nie było do tej drużyny dobrego transferu, którym skauting mógłby się pochwalić.

dupa

A zastanowiłeś się Januszu nad tym, że BVB nie potrzebuje pieniędzy? Ich sytuacja finansowa jest jedną z najlepszych w Europie. Oni potrzebują dobrych zawodników na tu i teraz, bo chcą odnieść sukces! Dlatego zakończyli erę corocznych wyprzedaży. Został Aubameyang, zostanie i Dembele!

Szczepek
Legia Warszawa

A czy mój wpis Januszu przeczy temu co napisałeś? Przecież logiczne, że gdyby potrzebowali na gwałt to by zeszli z ceny a jak nie potrzebuja to mogą krzyczeć nawet 150 mln co jest cena z kosmosu za Dembele.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Kontrakty w dzisiejszych czasach chronią tylko i wyłącznie dobro zawodnika. W lidze angielskiej i kilku zespołach z TOPu jest po prostu zbyt dużo pieniędzy w stosunku do ilości dobrych zawodników. Kasy jest w opór, tylko ona zamiast spływać po części na tych najmniejszych – wiecie Man U osłabi BVB, BVB kupi coś we Francji, Francuzi kupią w Ajaxie, Ajax kupi coś u Belgów, Belgowie u nas itd. – to jest rozpraszana na gigantyczne prowizje. W efekcie czołówka ciągle ucieka średniakom, a piłkarze wykorzystują to, że w tych kilku topowych klubach płaci się kolosalne pieniądze.

Lechowy

Tak jak zazwyczaj kluby rolowały zawodników,tak widzę że się role od jakiegoś czasu odwróciły. Uważam jednak że kluby są same sobie winne płacąc takie ceny za piłkarzy jak i piłkarzom.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Jeśli nie wykonujesz kontraktu to masz obowiązek zwrócić 100% pozostałej kwoty wynagrodzenia.
Na szczęście dla piłkarzyków za te wyskoki, na razie, nie dostają bana od federacji, jak np.w rugby.

Tomek
Legia Warszawa

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolny_agent – trudno sobie teraz wyobrazić, albo przypomnieć, ale całkiem niedawno były czasy, gdy klub mógł uniemożliwić zawodnikowi zmianę pracodawcy po wygaśnięciu kontraktu.
Teraz patologię mamy w drugą stronę. Czas, aby w końcu ktoś powiedział takiemu gwiazdorowi „podpisałeś – grasz”. I w razie, gdyby ten strzelił focha – niech spada do tego Senegalu, w zamian za to pozew o odszkodowanie a karta zawodnika dalej leży w sejfie. Który zaryzykuje karierę?

Legia wyprzedała się z połowy znaczących zawodników na przestrzeni 2 okien transferowych. Efekt? Walczą o Ligę Europy najmniej dochodową ścieżką z dostępnych, jadą do Mołdawi z mniej korzystnym wynikiem, już teraz stracili szansę na dochody, które byłby by porównywalne z przychodem ze sprzedaży piłkarzy, a nikt nie powinien być zdziwiony, jeśli odpadną. Należało powiedzieć Prio, że skoro sprzedają Niko, to do wakacji nie ma mowy o transferze, a VOO, że skoro podpisał kontrakt i Legia pomogła mu odbudować karierę, to z jakimikolwiek Grekami może rozmawiać najwcześniej z chwilą kwalifikacji do LM. Nie pasuje? Wypożyczenie do Polonii Warszawa i koszulki z napisem „Kokosiński” :) Albo niech sprzedają bilety na kasie, za szybą – bez prawa kontaktu z innymi zawodnikami, żeby nie psuli następnych. Bo po to się te kontrakty z piłkarzami podpisuje, żeby i piłkarz i klub osiągnęli coś wspólnie i wspólnie zarobili. Klub piłkarski to nie jest sanatorium rehabilitacyjne, tylko poważny biznes, który płaci poważne pieniądze. Niech je zacznie szanować i wymagać w zamian za nie poważnego podejścia do zawodu.

fronda

Sknery skasowały siano za Neymara,a chcą kupic za frytki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mariusz Szewczyk

Neymar wykupił. To wykupienie właśnie by było proste, klub który chce kupić daje pieniądze zawodnikowi. Problem polega na tym, że kluby nie chcą sprzedawać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

SzalonyWladek

„Na dziś”, „Na ten moment” – nie umiecie inaczej?

gryf01

Borussia przytrzymała Lewego do końca kontraktu. Na koniec nic na nim nie zarobiła, zarobił Lewy.

Już dawno twierdziłem, że każdy kontrakt powinien mieć wpisaną sumę odstępnego. Byłoby to w interesie i piłkarza i klubu, żeby od początku wiedzieli na czym stoją. Można by tą sumę negocjować z piłkarzem na początku, razem z długością kontraktu, wynagrodzeniem, premiami i wszystkim innym. Wówczas nie dochodziłoby do takich idiotycznych sytuacji jak z Vadisem albo Prijoviciem.

Janusz Ekspert

„c) Dembele zostanie w Dortmundzie, przeprasza się ze wszystkimi i po pierwszych bramkach wszyscy zapominają o sprawie (traci na tym Barcelona i BVB).”
Czy szanowny redaktor mógłby wytłumaczyć, w jaki sposób na takim rozwiązaniu traci BVB?

Janko Buszewska
Jadwiżański *447* KKS

I ani słowa o… BIEDRONKACH?

Dr Common-Sense

Za duzo tych cyrków. Powinien wejść obowiązek wpisywania kwot odstępnego we wszystkich kontraktach. I z góry czysty, sformalizowany układ – jak ktoś tyle wyłoży to może niewolnika brać bez pytania.

krytykant

Hehe, „Virgil van Dijk – konkurent Jana Bednarka”, dobre. Van Dijk pewnie odejdzie, ale So’ton właśnie kupił Hoedta i konkurentem Bednarka będzie co najwyżej Stephens. Do miejsca na ławce.

Mariusz Szewczyk

He, he, he, już wcześniej wspominałem, że Bednarek trybuny, a w najlepszym wypadku ławka. To mnie minusowali i obrażali. Oni myślą, że jak odejdzie van Dijk, to Bednarek będzie grał. Rozumowanie prowincjonalnego biedaka, przecież dali 6 mln euro, to musi grać. Tam takie drobne, to płaci się za zawodników w drugiej, a nawet trzeciej lidze. Tak, jak u nas za jakiegoś rezerwowego płaci się 100 tysięcy złotych, to tam kilka – kilkanaście milionów funtów.

Staszek Anioł

Kuźwa, JAKIEGO NIEWOLNIKA? Niewolnicy to w piłce byli przed prawem Bosmana.
Podpisałeś kontrakt, to graj i tyle. Nikt pistoletu do głowy nie przystawiał…

W pale się nie mieści, jak spatologizowały się niektóre zwyczaje w futbolu. Niedługo kopacze będą pracodawcami klubów, a wszelkie sankcje dyscyplinarne będą utrącane przez sądy i trybunały jako sprzeczne z prawami człowieka…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

W Bayernie też nikomu problemów nie robią.
Chciał odejść Shaqiri to go puścili. Chciał odejść Mandzukic to poszedł.

dario armando

Zbyt często się to dzieje i kluby takiego pokroju jak Barcelona czy BVB w celu zapobieżenia takim sytuacjom w przyszłości powinny zsyłać buntownika na pół sezonu do rezerw ,Ohydny jest ten upadek obyczajów.

jjacekj
Legia

Piłkarze nie zdają sobie sprawy, że podpisując kontakt do czegoś się jednak zobowiązują. A wszystko zmierza do tego, że przy transferach utalentowanych 20-latków do klubów spoza absolutnego topi ich menagerowie będą dążyć do jak najkrótszego kontraktu, żeby ułatwić podopiecznemu odejście.

Mariusz Szewczyk

Właśnie jakiś czas temu miałem napisać, że to nowe zjawisko w futbolu. Takich przypadków jest coraz więcej i mam wrażenie, że to dopiero początek. Ciekawe, jak kluby sobie z tym poradzą. Z drugiej strony były i są przypadki, że kluby podpisują kontrakty, a później jak im nie pasuje, to wymuszają rozwiązanie umowy z zawodnikiem. Jako kibic Legii, to wolałbym, żeby klub przeczołgał w rezerwach Prijovica i Ofoe niż puszczać ich za frytki, bo oni tak chcą, mimo kontraktu. Mam wrażenie, że już w najbliższym czasie z tych biednych klubów, to będą masowo uciekać, bo nikt nawet nie będzie zwracał uwagi na umowy.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Jakie k..a frytki? Prijo 2 mln eur a VOO 2.5 mln eur. Fakt, że Legia zobaczyła tylko 30% z tych kwot ale listy gratulacyjne do Bogusława pisać.
I jeszcze Nikolics za 3 mln eur.

Z chujowego klubu z prowincji, żadni młodzi i zdolni, tylko raczej w sile wieku, ale po przejściach (i bez żadnych osiągnięć w poważnym futbolu).
-To ile za VOO?
-A dla kogo ten wywiad?
-Dla Weszło Panie Prezesie.
-To bez kozery powiem pińć!!!

Mariusz Szewczyk

To są Twoim zdaniem duże pieniądze z Ofoe, Prijo i Niko ? Każdy z pierwszego składu D. Zagrzeb idzie od 5 mln euro w górę. Nawet taki Partizan czy Crvena, które dostają od lat oklep w rundach wstępnych potrafią sprzedawać zawodników za grube miliony. A u nas radocha, bo zawodnik kosztował 1 mln euro czy 2.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

To pokaż mi zawodników wytransferowanych przez polskie kluby na Zachód za ostatnie 5 lat.
Ostatnim co coś osiągnął jest Zielu i Skorupski. Ogólnie wyeksportowani (szczególnie Polacy)dupy nie urywają, głównie grzeją ławę albo grają w klubach gorszego sortu. Co najmniej połowa uznawana jest za wtopy transferowe przez kluby.

Ps. Wie ktoś co się dzieje z Tinem Maticem, którego Legia zakontraktowała w zeszłym sezonie?

Mariusz Szewczyk

Matic wypożyczony. W ciągu 5 lat odeszły całe tabuny zawodników z wszystkich poziomów lig. Wiadomo, że wielu nie odpala, ale co to ma do rzeczy ? Przecież z każdej ligi idą całe masy zawodników. Sprawdź ilu się sprawdza np. z ligi chorwackiej czy serbskiej. Obecnie, to jest wędrówka ludów.

Mariusz Szewczyk

W BVB się oburzają, ale jak do nich przechodził, to też była podobna zagrywka.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Kiedy w końcu zapanuje normalność w tym burdelu?
W przypadku fochów koleś powinien dostać zakaz gry w piłkę nożną w jakichkolwiek rozgrywkach (nawet amatorskich) na czas do końca kontraktu bez prawa do wynagrodzenia.
Niech też wprowadzą salary cap dla lig. Unormowałoby to trochę te chore układziory.

Przemyslaw

Prekursorem na naszym podwórku był Kalu Uche.

WhiteStarPower

Oo to to to

marcinw13

Przyznam, że będąc prezesem klubu gdzie gwiazdorek pokroju Dembele strzela takie fochy przymknąłbym oko na stratę POTENCJALNYCH iluśtam-dziesięciu milionów euro (taka Borussia może sobie na to pozwolić) a zawodnika odesłałbym do rezerw bądź do klubu kokosa. Sam zawodnik, a ściślej jego agent przemyślałby sprawę, że:
a) bez regularnej gry na najwyższym poziomie straci sporo wartości rynkowej
b) bez regularnej gry na najwyższym poziomie straci sporo wartości sportowej.

Borussia to nie jest Ruch Chorzów, to jest prawdziwa fabryka do obróbki talentów, oni takich Dembele paru jeszcze będą mieli a przynajmniej zawodnik (wszyscy inni potencjalni kombinatorzy również) otrzymałby sygnał „nie podskakuj gówniarzu, to nie ty ustalasz tu zasady”.

Z drugiej strony to dość zabawna sytuacja, że ludzie piłki zaczynają narzekać na złych i niedobrych piłkarzy szantażujących biedne kluby a jeszcze nie tak dawno było psioczenie na notoryczne posyłanie biednych piłkarzy do klubu kokosa przez złe i niedobre kluby.

mazur

super! fajnie się czytało.

Trochim

Sprawa jest skomplikowana na rynku polskim, kluby płacą grosze i jak ktoś wartościowy do nas przychodzi to albo ma zapis że idzie za pół darmo albo ustne zapewnienie klubu że jak pojawi się oferta to puszczą zawodnika. Tą politykę klubów ciężko zmienić bo żaden zawodnik nie będzie chciał do polski przyjść jeśli będzie wiedział że jest tu uwiązany na dłużej.
W Europie zachodniej problem powinien być rozwiązany systemowo przez UEFA.
Jeśli zawodnik jest na kontrakcie z klubem, żąda transferu a klub nie wyraża zgody na jego odejście to ma siedzieć cicho i trenować z zespołem, jeśli tego nie robi jak Dembele to powinien na wniosek klubu dostać zakaz transferowy od UEFA na najbliższe dwa okienka.
Po jednym takim przypadku wszystko wróciło by do normy.

gryf01

Gdyby zamiast umawiać się słownie z Vadisem („przyjdzie dobra oferta to cię puścimy”), Leśny wpisał do kontraktu jakąś sumę odstępnego, powiedzmy dwa miliony euro, to sytuacja byłaby wyjaśniona. Już w październiku byłoby jasne, że Vadis jest warty pięć i trzeba albo renegocjować jego umowę (duża podwyżka i inna suma odstępnego) albo szukać następcy. Nie byłoby tego całego cyrku potem, z płonnymi nadziejami zatrzymania w klubie zawodnika który przerasta ligę o głowę.

Wicher

Właśnie dlatego kluby powinny umieszczać w kontraktach zapisy które karzą taka niesubordynację. Nie trenujesz z przyczyn innych niż zdrowotne to płacimy ci minimum i wypad do rezerw a pierwszą drużynę oglądasz w TV. Jestem na 100% pewny, że większość piłkarzy wyleczyłoby się z fochów w ciągu max 3 miesięcy. Dembele to idiota bez szacunku do jakiegokolwiek klubu. Dziś chce grać w Barcelonie a za 3 lata jak się do niego uśmiechnie Real to walnie focha w Barcelonie bo będzie chciał grac w Realu. Dziwi mnie że kluby chcą zatrudniać piłkarzy, którzy nie szanują swoich klubów. Wiadome jest, że prędzej czy później potraktuje je tak jak poprzedników. Dembele nie jest Bogiem a raczej dobrym piłkarzem jakich w Europie są dziesiątki.

Chevy

Dwie sprawy:
1) Po pierwsze (ktoś na forum już o tym napisał) PSG transferując Neymara za niebotyczną i astronomiczną sumę ponad 220 mln Euro dokonało dewastacji rynku transferowego. Swoją cegiełkę w niszczeniu rynku dokonać może również Barcelona jeśli zacznie słono przepłacać za zawodników, którzy nie są po prostu warci takich pieniędzy. Barca otrzymując olbrzymi szmal i próbując za relatywnie wysoką kasę kupić Coutinho i Dembele na lata stanie się zarazem i niewolnikiem i ofiarą własnego procederu przepłacania za piłkarzy. A jest to idiotyczne przynajmniej z dwóch względów:
– etycznych, bo te transfery poprzewracają w głowach młodych ludzi dla których sport powinien być przede wszystkim pasją i czymś uzupełniającym dla kształcenia,
– finansowych, bo w tym przypadku Barca już zawsze będzie musiała płacić za piłkarzy, nawet tych mało znanych, o niesprawdzonych umiejętnościach sportowych grube miliony.
Oczywiście Barca może wyjść z tego cyrku z twarzą – odrzucając chore żądania Liverpoolu i Borussii i stawiając na młodych perspektywicznych graczy, między innymi z własnej szkółki co będzie zgodne z filozofią tego klubu i jego sportowego DNA
2) Chytry dwa razy traci. To powiedzenie może się ziścić w przypadku Liverpoolu i Borussii. Można wyobrazić sobie sytuację, że obaj piłkarze zostają w swoich klubach i zaczynają grać przeciętnie. I wcale nie dlatego, że tak będą chcieli. Tak może być kiedy ich umysły będą w Barcelonie a nogi w Liverpoolu i Borussii. W ten sposób oba kluby nie będą z nich miały ani pożytku finansowego ani sportowego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz

INNE SPORTY