11 pucharowych przygód, których życzymy drużynom z niższych lig
Weszło

11 pucharowych przygód, których życzymy drużynom z niższych lig

Puchar Polski bywa nazywany pucharem tysiąca drużyn, ale umówmy się – w praktyce grono chętnych by go zdobyć z reguły kurczy się szybciej niż oszczędności szukających pomysłu na siebie byłych piłkarzy. Cztery najbardziej utytułowane w tych rozgrywkach kluby w naszym kraju (Legia, Górnik, Lech, Wisła) zgarniały to trofeum łącznie więcej razy niż pozostali chętni, w tym 17 ekip, którym ta sztuka się choć raz udała. 21 triumfatorów w rozgrywkach, których tradycja sięga czasów sprzed II wojny – po jeszcze starszy (rozgrywany od 1903 roku) Puchar Hiszpanii sięgało tylko 17 ekip, więc mogło być gorzej, ale w przypadku większości klubów naiwnie byłoby przystępować do gry z myślą o wypełnianiu gabloty.

Jednak tak jak powiedział niedawno u nas jeden mądry facet – liczy się droga, nie cel. Pasuje jak ulał. Bo choć samym Pucharem mogą pochwalić się nieliczni, to do historii przeszło wielu. Piłkarzy, trenerów, klubowych działaczy, których twarze z reguły nie gościły na pierwszych stronach sportowych dzienników, ale którzy właśnie dzięki pucharowi tysiąca drużyn przez kilka dni byli na ustach całej piłkarskiej Polski.

Kto nie lubi bajek o piłkarskich kopciuszkach rozpychających się łokciami na salonach, temu już podziękujemy. Ale czy w ogóle znajdą się tu takie osoby? Przed wami 11 drużyn z niższych z lig, które swego czasu napisały fajne historie w pucharowych bojach.

Rozgrywki trwają. Niech te przykłady będą inspiracją.

POGOŃ OLEŚNICA (półfinał w sezonie 1995/96)

Ówczesny trzecioligowiec, którego bardzo mocno zapamiętano w dwóch dużych piłkarskich ośrodkach. Najpierw we Wrocławiu, bo Pogoń za burtę wyrzuciła zarówno Śląsk, jak i Ślęzę. Później w Poznaniu, bo plecy amatorów obejrzała i Olimpia, i Lech. W ćwierćfinale czekał Górnik Zabrze. Oficjalnie pięć tysięcy ludzi na trybunach, nieoficjalnie o wiele więcej. Naprzeciwko zabrzan stanęli uczniowie, kierowca czy ślusarz – jak podkreślał komentator – najsłynniejszy w Polsce. Ale to nie oni odebrali lekcję futbolu. Po golu w dogrywce dalej grała Pogoń.


W półfinale Ruch Chorzów – późniejszy triumfator. Przewaga piłkarzy nad amatorami nie podlegała dyskusji, wygrali 3-0, choć historie z lat 90. mają to do siebie, że na pewne rzeczy należy brać poprawkę. – Ruch był lepszy, ale kilka scen przed meczem to był Piłkarski Poker. Nie da się wygrać, kiedy idziesz do pokoju sędziów i słyszysz: wy chcecie wygrać? Wy?! Ruch nawet kawą nie poczęstował. Było wystawne przyjęcie, ale niestety tylko dla sędziów – wspominał w rozmowie z Onetem, Tadeusz Salik, były prezes Pogoni.

DRUTEX-BYTOVIA BYTÓW (1/8 finału w sezonie 2009/10)

Powinniśmy w zasadzie napisać „Bytovia II Bytów”, bo oficjalnie to rezerwy klubu z Kaszub doszły do 1/8 finału, ale tak naprawdę na szczeblu centralnym rozgrywek, grali piłkarze pierwszej drużyny, występujący wtedy III lidze.

Dziś Drutex-Bytovia to klub z zaplecza ekstraklasy, przez moment wydawało się nawet, że z poważnymi aspiracjami, by grać wyżej. Jeszcze wtedy kopali tam jednak najlepsi piłkarze z okolicy. Bez zawodowców – piłkarze albo się uczyli, albo chodzili do tzw. normalnej pracy. Chyba nikt nie pomyślałby wtedy, że za chwilę do Bytowa masowo będą nadciągać piłkarze z przeszłością w ekstraklasie, a na stołku trenerskim wyląduje były selekcjoner. Dziennikarze TVP Sport nakręcili nawet dokument, który zatytułowali dość wymownie: „Historia jednego meczu”.

Było to spotkanie z Wisłą Kraków. Bytovia miała już na rozkładzie kilka wyżej notowanych drużyn: Stomil Olsztyn, Tura Turek, Wisłę Puławy i w końcu grającą w ekstraklasie Polonię Bytom. Ale Wisła to inny rozmiar kapelusza. Święto. Transmisja w ogólnopolskiej telewizji, okładki gazet, całe miasto oblepione plakatami z wizerunkami piłkarzy i wierszykami napisanymi na ich cześć. Sponsor klubu zdecydował się umożliwić oglądanie historycznego meczu jak największej liczbie kibiców. Do Bytowa ściągnięto specjalne trybuny, które zazwyczaj przydawały się przy okazji koncertów Madonny czy U2. W tydzień stadion, który mógł pomieścić około tysiąc osób, został przystosowany do przyjęcia pięciu tysięcy.

Na boisku m.in. Marcelo, Junior Diaz, Jop, Łobodziński, Cantoro, Kirm. Bytovia przegrała 0-2. Wstydu nie było. Być może właśnie tego dnia szef firmy Drutex, poczuł, że warto wejść w piłkę jeszcze szerzej.

STAL SANOK (1/8 finału w sezonie 2006/07 i ćwierćfinał w sezonie 2008/09)

Dwie przygody w krótkim czasie – przykład tego, jak można rozbudzić apetyty. Obie ciekawe. W 2006 roku już wyeliminowanie Polonii Bytom, a nawet rezerw KSZO, to dla piłkarzy Stali musiało być coś. Wystarczy spojrzeć na tabelę grupy 4 III ligi w tamtym sezonie. Tak, był w niej zespół gorszy – ale marna to pociecha, jeśli te drużyny zdobyły po… 14 punktów. Strata do rezerw Wisły Kraków wyniosła 17 oczek. W trzeciej lidze!

Tymczasem trzeba było się mierzyć z Legią. Z Muchą, Edsonem, Radoviciem, Surmą, Rogerem czy Włodarczykiem. Również z Gottwaldem czy Dickiem, ale to i tak paczka, przy której można co najwyżej pomarzyć. Ale marzenia się spełniły.

Trzy tysiące widzów obejrzało mecz, po którym Dariusz Wdowczyk przyznał: – Piłkarze mnie zdradzili…

Później była Arka. I fatalny błąd Dawida Pietrzkiewicza w dogrywce, który krajowe puchary wspomina nie najgorzej, nawet ostatnio był blisko tego trofeum w Azerbejdżanie.

Sezon 2008/09. Stal w ligowej hierarchii jeszcze niżej, bo w IV lidze, gdzie trzeba było mierzyć się ze Zrywem Dzikowiec czy Strumykiem Malawa. A w Pucharze Polski jeszcze wyżej, bo po ograniu Unii Tarnów, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Widzewa Łódź i Stali Stalowa Wola w ćwierćfinale znów trafiła się Legia. Trudniej o niespodziankę, bo trzeba było zagrać dwa mecze. Ale postawa IV-ligowca i tak mogła imponować. Gol na 1-1 przy Łazienkowskiej w pierwszym meczu (skończyło się 3-1). W rewanżu bramkowy remis. Stal grała adekwatnie do nazwy.

CZARNI ŻAGAŃ (finał w sezonie 1964/65)

Już ponad 50 lat minęło od awansu tego trzecioligowca do wielkiego finału. W nim – po wyeliminowaniu Karoliny Jaworzyny Śląskiej, Startu Łódź, Polonii Bytom, Pogoni Szczecin, Wisły Kraków i ŁKS Łódź – Czarni spotkali się w wielkim Górnikiem Zabrze, wtedy najlepszą drużyną na krajowym podwórku. Trzy bramki ustrzelił Ernest Pohl i było po sprawie. Sukces i tak był ogromny, tym bardziej, że drużyna w Żaganiu, niewielkiej mieścinie w województwie lubuskim, powstała ledwie siedem lat wcześniej.

Najciekawsze rzeczy miały miejsce jednak dopiero po finale. Górnik został też mistrzem Polski, tak więc prowincjonalnej drużynie należało się miejsce w prestiżowym Pucharze Zdobywców Pucharów! Europy nie pozwolił zawojować im PZPN. Ówcześni działacze zastanawiali się, co z tym fantem zrobić, przecież to wstyd puścić w świat „wieśniaków z Żagania”. Jak się później okazało, ich rywalem miał być West Ham United. Przy zielonym stoliku uradzono, że miejsce Czarnych zajmie Legia Warszawa (odpadła z Górnikiem w półfinale).

UEFA nie zgodziła się na takie na machlojki, pogroziła palcem i… nie dopuściła do rywalizacji żadnej z polskich drużyn.

LECHIA GDAŃSK (triumfator w sezonie 1982/83)

W pucharach zagrali za to inni. To chyba już legendarna historia. I liga w Gdańsku była tylko wspomnieniem, dla niektórych bardzo mglistym. Klub walczył o powrót do elity, a tymczasem wiosną 1982 roku spadł jeszcze o poziom niżej. Mocny cios, który niejedną drużynę zwaliłby z nóg. Jednak chwilę po burzy w Gdańsku zaświeciło słońce. I to bardzo mocno.

Powrót do wyższej ligi był tylko umiarkowanym sukcesem. Co innego zdobycie Pucharu Polski. Wszystko zaczęło się od minimalnej wygranej ze Startem Radziejów, a skończyło na meczu z… Juventusem w Pucharze Zdobywców Pucharów.

Po drodze były boje z drużynami z I ligi, rozstrzygane najczęściej po dogrywkach lub w rzutach karnych. Finał rozegrano w Piotrkowie Trybunalskim. Przeciwnikiem Piast Gliwice. II liga, kaszka z mleczkiem, 2-1. Ta sama drużyna wygrała też pierwszy w historii mecz o Superpuchar. Z Lechem Poznań, mistrzem Polski.

ALUMINIUM KONIN (finał w sezonie 1997/98)

Drużyna z Konina grała na zapleczu I ligi, do finału doszła eliminując cztery drużyny z tego szczebla. Wisłę Kraków, Polonię Warszawa, Odrę Wodzisław i GKS Katowice. Wielki wyczyn. W finale Aluminium zagrało z Amiką Wronki.

Mecz miał dramatyczny przebieg. Kwadrans przed końcem Artur Bugaj zdobył bramkę na 3-2 dla piłkarzy z drugiej ligi. Sensacja wisiała w powietrzu, które już wcześniej zanieczyścił sędzia Marek Kowalczyk, podejmując kilka absurdalnych decyzji.

78. minuta: z boiska wylatuje Andrzej Jaskot, zawodnik Aluminium
88. minuta: Dariusz Jackiewicz zdobywa wyrównującą bramkę

Amica wygrała po dogrywce.

A teraz przenosimy się do roku 2013. Mówi Paweł K., były reprezentant Polski (za pilkarskamafia.blogspot.com):

„Pamiętam mecz finału Pucharu Polski Amica Wronki – Aluminium Konin. To był słynny mecz. Nie mam wątpliwości, że to był mecz ustawiony. Słyszałem, że tam była niejaka licytacja między tymi dwoma klubami, kto da więcej sędziemu. Z tego co ja słyszałem, to na sędziego poszło wtedy z Amiki 150 tys. zł. Pamiętam, że po tym meczu była wśród zawodników Amiki składka. Płaciliśmy pieniądze z premii za zdobycie tego tytułu. Nie pamiętam czy fizycznie płaciliśmy pieniądze, czy też były nam potrącone. To organizował Ryszard F.”.

JADOWICZANKA JADOWNIKI (IV runda w sezonie 1984/85)

Jadowniki to niewielka wieś położona w powiecie brzeskim. Największym sukcesem w historii miejscowej drużyny jest gra w czwartej lidze i przygoda w Pucharze Polski, w czasie której udało się wyeliminować wyżej notowane ekipy: Górnika Knurów, Błękitnych Kielce i Wisłokę Dębica. Nazwy te nie robią dziś wielkiego wrażenia, ale wtedy były to zespoły II lub III ligowe, czyli półka lub dwie wyżej niż Jadowniczanka.

Jednak najważniejszym wydarzeniem tej „kampanii” był mecz z Widzewem Łódź. Na stadionie w Jadownikach zameldowali się m.in. Włodzimierz Smolarek, Marek Dziuba, Roman Wójciki. Trzech medalistów mistrzostw świata.

Nie, nie doszło do sensacji. 7-1 dla Widzewa. Może trudno w to uwierzyć, ale wszelkie źródła twierdzą, że Dariusz Dziekanowski skompletował w tym mecz hat-tricka pomiędzy piątą a… ósmą minutą spotkania.

Wieś liczy sobie niecałe pięć tysięcy mieszkańców, teoretycznie nie dałoby się ich wszystkich zmieścić na obiekcie Jadowniczanki. Teoretycznie, bo wtedy na Widzew przyszło popatrzeć 12 tysięcy kibiców.

BŁĘKITNI STARGARD SZCZECIŃSKI (półfinał w sezonie 2014/15)

Najświeższa z opowiadanych przez nas historii. I trzeba powiedzieć, że swego rodzaju szczęście mieli piłkarze Błękitnych, bo ze swym imponującym rajdem przez kolejne rundy trafili na czasy, w których media nie tyle nie potrafiły przejść obok – były w samiutkim środku całego zamieszania, dzielnym Błękitnym groziło wręcz, że operator wyskoczy z otwieranej lodówki.

Łapcie dwie części reportażu „Puchar jest Wasz” od kanału, który słynie z robienia dobrego kina. Dobrze wrócić, choć wydaje się, że to było przed chwilą.


Nie zrozumcie nas źle – zasłużyli na każdą wzmiankę, chcieliśmy podkreślić jedynie zmianę czasów. Małapanew Ozimek, Pogoń Siedlce, Chojniczanka Chojnice, Gryf Wejherowo, GKS Tychy, dwumecz z Cracovią, po którym nie było wątpliwości, kto jest lepszy (2 x 2-0), były jedynie wątpliwości, kto ma więcej klasy.

Półfinał z Lechem to też kapitalna sprawa – ktoś, kto nie oglądał pierwszego meczu, musiał brać pod uwagę, że chodzi o prima aprilis, bo 1 kwietnia Błękitni pokonali Kolejorza 3-1. W rewanżu przy Bułgarskiej strzelili jako pierwsi, ale Lech zabrał się za zmazywanie plamy. Po dogrywce skończyło się 5-1.

RAKÓW CZĘSTOCHOWA (finał w sezonie 1966/67, półfinał w 1971/72)

Ta historia mogła się zakończyć jeszcze zanim się na dobre rozpoczęła, bo III-ligowcy w pierwszej rundzie męczyli się Karoliną Jaworzyną Śląską z okręgówki – zamiast chwały, mógłby być wstyd. Zamiast wizyt w zakładach pracy, wytykanie palcami. Ale później udało się pewnie pokonać Hutnika Nowa Huta, Górnika Wesoła, w ćwierćfinale po konkursie rzutów karnych Garbarnię Kraków, a szczebel wyżej, już w podstawowym czasie gry, Odrę Opole.

Przebieg finału był dość dramatyczny. Wisła Kraków nie potrafiła złamać drużyny z niższej ligi, nawet gdy kontuzji doznał jeden z rakowian i na boisku pełnił już tylko rolę statysty. O rzutach karnych zapewne marzyli piłkarze z Częstochowy – tym bardziej, że w czasie spotkania ich bramkarz obronił jedną jedenastkę – choć grając w dziesiątkę udało im się też trafić w poprzeczkę bramki Wisły. Oba gole stracili dopiero w dogrywce.

– Raków w pełni zasłużył na srebrny medal. Sądzę, że o tej drużynie usłyszymy jeszcze wiele razy – powiedział po ostatnim gwizdku prezes PZPN, Wiesław Ociepka. Cytujemy za stroną Rakowa po to, by pokazać, że się nie pomylił – w sezonie 1971/72 klub doszedł do półfinału, w którym lepsza okazała się warszawska Legia.

GRYF WEJHEROWO (ćwierćfinał w sezonie 2011/12)

Legia zniszczyła również marzenia Gryfa Wejherowo. I była killerem dość pewnym, bo w pierwszym meczu ćwierćfinałowym wygrała 3-0. W rewanżu w Warszawie przed wpadką i porażką 0-1 warszawian w doliczonym czasie gry uratował Michał Żyro.

Jednak widmo wtopy nad Legią wisiało jeszcze raz podczas tego dwumeczu – Gryf domagał się walkowera, bo w pierwszym meczu zamiast wpisanego do protokołu Jakuba Rzeźniczaka, zagrał Artur Jędrzejczyk, jednak te roszczenia zostały odrzucone.

Gryfitom pozostały fajne wspomnienia z boiska, bo oprócz dwumeczu z Legią udało się przejść Olimpię Grudziądz, Zawiszę Bydgoszcz, Sandecję Nowy Sącz, Koronę Kielce i Górnika Zabrze. Kapitalny wynik jak na III-ligowca.

MIEDŹ LEGNICA (triumfator w sezonie 1991/92)

Truskawka na torcie. Zacznijmy może od końca. Arsene Wenger przy linii bocznej instruuje swoich podopiecznych. Między innymi Liliana Thurama, Claude’a Puela, Jurgena Klinsmanna i Youriego Djorkaeffa. Ma co robić, bo choć nazwiska rywali mówiły mu mniej więcej tyle, co losowo wybrane personalia z książki telefonicznej, to przeciwnik pokazał, że nie jest – cytując Franka Smudę, wybaczcie – miękkim chujem robiony. Udało się awansować dalej w Pucharze Zdobywców Pucharu po wygranej 1-0 i bezbramkowym remisie, ale piłkarze Miedzi Legnica pokazali hart ducha.

Dla klubu, który nigdy nie zagrał w ekstraklasie, to największy sukces w historii. Do wyeliminowania Ostrovii Ostrów Wielkopolski potrzebne były karne. Później była Stal Mielec, Olimpia Poznań, Zawisza Bydgoszcz, Stilon Gorzów Wielkopolski, a w finale Górnik Zabrze. Między innymi z Wałdochem, Kosełą, Stańkiem, Bałuszyńskim. Bohaterem został jednak Dariusz Płaczkiewicz, który w konkursie jedenastek (1-1 w meczu) obronił dwa karne.


Niedawno historię bramkarza, który po zakończeniu kariery wygrał walkę z rakiem, opowiedział Przegląd Sportowy. Między innymi kuriozalną anegdotę z okresu pomiędzy zdobyciem Pucharu Polski a dwumeczem z Monaco. – Trener zaczął krzyczeć, że nie pojedzie z nami do Francji. Bał się, że się skompromitujemy i to jego będzie się łączyć z blamażem. Padło wiele krzywdzących słów. Fiutowski się z nas naśmiewał, pojawiły się wyzwiska. Jeśli chciał nas w ten sposób zmotywować, to nie wyszło.

Piłkarze postanowili udać się do prezesa i trenera zwolnić. I zrobić z niego – mówiąc wprost – głupka, prezentując się w Księstwie tak dobrze, że wkurzone gwiazdy Monaco nie chciały po zakończeniu meczu nawet podać im ręki.

KOMENTARZE (32)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mullertips

http://fixedbull.blogspot.nl/ – kurs 500 na dziś aktualny. Polecam ich bo sam grałem ostatni kupon z kursem 840 i trafilem, mają zdjęcia kuponów na blogu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Jakby moglo byc inaczej: „Przy zielonym stoliku uradzono, że miejsce Czarnych zajmie Legia Warszawa” 😀

Ale serio wtedy to i byl w PRLu CWKS i powinni dopisywac CWKS do Legia Warszawa aby odroznic wspaniala historie zielonego stolika, likwidowania innych klubow, zwozenia kibicow czy wykradania zawodnikow od nic niewinnej sekcji pilkarskiej klubu zwanego Legia Warszawa ktora zbankrutowala jeszcze przed wojna.

śal pelacór
Legia Gdańsk

Ciekawe co stało się z zawodnikami z Żagania.
Zna ktoś ich historię? Nie trafili przypadkiem do Warszawy i ubrano ich w porcięta z elką?
A może ich tylko ogolono?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Sekcja pilkarska Legii zbankrutowala przed wojna i to jest fakt pisze w encyklopedii powszechnie uznanej za prawdziwa. Co do MP po wojnie to tez fakt wtedy milicja chciala przejac Polonie ale szybko zostala pogoniona (wtedy jedynym sposobem bylo aktywne wybranie innego sponsora duzo slabszego ale nie bedacego czescia aparatu wladzy) a nie przyjeta z otwartymi rekami jak to zrobiono w GTSie.

Inne sekcje poza pilka nozna mnie nie interesuja bo ze sportu ogladam tylko i wylacznie pilke nozna. Co do miejsca w Ekstraklasie to Polonia dzis gra juz na wlasnej licencji zaczynajac od IV ligi, a to miejsce wtedy bylo kupione LEGALNIE w przeciwienstwie do kradziezy cudzego osiagniecia przy zielonym stoliku lub ustawiania meczu. Juz nie mowie o likwidowaniu innych klubow SILA za pomoca komunistycznego aparatu represji czy pozyskiwaniu zawodnikow SILA za pomoca komunistycznego aparatu represji. To jednak jest roznica czy np. takiego Maczynskiego kupuje sie za wyzsza pensje czy tez wysyla mu pobor do wojska co nie ?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

To ty sobie wymysliles ze sie „szczyce” kupieniem miejsca w Ekstraklasie bo sie nie szczyce uwazam iz bylo to zle ale tyle mieli kibice Polonii do gadania co kibice Pogonii wobec Ptaka. Nawet wielki Lech przyjal Rutkowskiego.

Poprostu probuje ci wyjasnic ta drobna roznice miedzy KUPIENIEM miejsca, klubu lub zawodnika za pieniadze. A ZABRANIEM powyzej wymienionych SILA z pomoca wladz ktore okupowaly Polske. Ot taka drobna roznica jak miedzy zaplaceniem Maczynskiemu wyzszej pensji kontra wyslaniem mu poboru do wojska.

Co do Willimowskiego to pokaz mi gdzie to pisze bo wedlug wszelkich danych na wikipedii czy artykulow o nim to on za nic swiecie niechcial wracac do Polski po wojnie i dalej gral dla szkopskich klubow. Wiec skad takie pomysly ? Borodzilowski wam opowiedzial zeby wyjasnic ze Polonia to „wrogowie ludu” a CWKS klub idealny dla „ludu pracujacego” ?

Co do pozniejszego czasu to jesli jeden milicjant wspieral Polonie to jest to jedna czarna owca, a w waszej historii to taka jedna ale to biala owca sie moze znajdzie w stadzie tych czarnych.

PS. Niezlikwidowali Polonii bo likwidowali male kluby nie klub ktory mial najwiecej kibicow w Warszawie po wojnie. Poprostu uznali ze skoro Polonia odmowila milicji to niech zniknie w nizszych ligach. Niechcielismy losu GTSu wiec spotkal taki jaki spotkal Polonie, ale nie zapisalismy sobie kart komuszej historii jak CWKS i GTS.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Poprostu chce aby wszyscy kibice ktorzy tu wchodza i jeszcze nieznali historii mieli wybor aby wiedzieli czemu CWKS i GTS maja az tylu kibicow (dzieki czemu mogly po upadku PRLu szybko sie podniesc a pozniej juz zbierac kibicow sukcesu nie majacych pojecia o historii). Poniewaz wiem iz jest wiele osob na Polonii ktore wybraly Polonie wlasnie dlatego bo Polonia ma inna historie od CWKSu.

Co do historii to jakto ja zaklamuje? Podajesz jakas teze nie dajac jednego linka a ja ci moge dac do wikipedii do artykulu na weszlo o wilimowskim do artykulow ktore pisali na stronie Ruchu Chorzow etc. itd. A ty poprostu mowisz ze tak bylo bo jakis inny kibic CWKSu tak powiedzial bo jemu powiedzial dziadek a dziadkowi powiedzial Borodzilowski czy jest jakies inne zrodlo? Czy tez masz na to jakies lepsze zrodlo historyczne skoro mowisz ze to ja zaklamuje historie? Bo taka teza bez wzmianek na wikipedii ani na stronie Ruchu (najlepszych kolegow GTSu) gdzie maja go za bohatera (wspanialy bohater godny Ruchu (o nich nie mowie bo juz leza a nie ma co kopac lezacego) i ich kolegow z GTSu).

Co do twojego porownania z dziadkiem/ojcem/pradziadkiem etc. itd. to aby bylo prawdziwe to potomek musialby krzyczec „Moj dziadek byl potezny wspanialy, byl tak wspaniale bogaty i dzieki niemu ja tez jestem bogaty, mial caly harem i w ogole postawmy mu pomnik” w takim przypadku przypominalbym takiemu potomkowi co chwila historie gdyby bogactwo odziedziczone przez potomka pochodzilo z tego ze dziadek zrabowal srebra rodowe paru innych rodzin, harem mial bo sila lapal i gwalcil „bialoglowy”, a przy pomniku ktos by regularnie kladl napis morderca gdyby dziadek przy okazji rabunkow zabil pare osob.

A tak to wlasnie wyglada cala potega i wspanialosc CWKSu i GTSu jest zbudowana na sukcesach ktore zapewnil im PRL, to ze maja tylu kibicow to tez zasluga PRLu. Bo to nie tak ze Legia przed wojna byla superpotega i dalej kontynuowala to w czasie PRLu, tylko to Polonia miala najwiecej kibicow i byla najpotezniejszym klubem. A wtedy pojawil sie „dziadek Borodzilowski” i mowiac w przenosni ukradl srebra rodowe, zabil pare klubow w Polsce i nazwozil kibicow z lapanki z podwarszawskich wiosek aby podniesc frekwencje o 50 %.

A tak pozatym to fakt uwazam ze „potegi” CWKSu i GTSu sa rownie niezasluzone co bogactwo mlodego niemca ktory nagle odnajdzie skarb dziadka w piwnicy ktory to skarb dziadek zrabowal okradajac pol Polski albo wyrywajac zlote zeby. Wiec mozesz to nazwac kompleksem, cala Polska taki ma od czasow wojny. A teraz mi tlumacz jakie to sprawiedliwe ze jak szwaby najpierw znisczyly cala Polske w czasie wojny to potem juz przeciez „uczciwie sie dorobili bogactw”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Nie farmazony tylko Polonia poprostu miala duzo wiecej kibicow od Legii przed i od CWKSu zaraz po wojnie. Widocznie w tamtych czasach nie bylo az tak wielu kibicow sukcesu wiec gdy wszedl system ligowy to Polonii dalej kibicowali ludzie ktorzy zaczeli jej kibicowac zanim Legia w ogole powstala. Ludzie niezmieniali klubu „bo ten drugi gra lepiej” czy moze uwazasz ze jakby CWKS nagle zbankrutowal a Polonia dostala jakiegos szejka jako sponsora to cala „zuleta” by znalazla sie na Kamiennej, a Staruch by prowadzil doping ? Kibice zostaja ze swoim klubem nawet jak przez pare lat ma nizsze miejsce w tabeli od rywala.

Polonia poprostu miala kibicow ktorych pozyskala dzieki temu ze szybciej zaczela dzialac od Legii a potem pozyskiwala kolejnych gdy Legia w lidze juz niegrala. Ale to ze Legia niegrala w lidze to nie wina byla panstwa, wladzy czy komuszkow ale wlasnie tego zlego zarzadzania o ktorym mowisz. Bo dobre zarzadzanie to dopiero po wojnie Borodzilowski im wprowadzil tylko ze zapomnial ze z niewolnikow nie ma pracownikow.

Co do Warszawianki to o niej sie nie mowi bo jej poprostu niema to tak jakby ktos powiedzial ze chce teraz carska Rosje i on rzada cara bo dzisiejsza Rosja to przez ZSRR pozbyla sie cara etc. No ale cara zabito i skad mu ktos wytrzasnie cara skoro cala rodzine wybito? Jest Polonia i jest CWKS Legia nie ma innych wyborow, a Polonia tylko chwile byla zarzadzana przez milicje bo nie miala wyboru natychmiast sie uwolnila gdy tylko mogla w przeciwienstwie do GTSu gdzie woleli Ekstraklase z milicja niz wybrac PKP i nizsze ligi bez milicji.

Co do Ernesta to jego biografie opisano na stronach Ruchu i nic takiego o czym mowisz nie pisze, to niby Ruch ktory go uwielbia i nim sie interesuje klamie a twoja biografia ze sklepiku klubowego CWKSu ktorej nie publikuja na necie (aby nieskonfrontowac z innymi informacjami jest prawdziwa) to jedyna prawda? A jakie sa zrodla tej biografii ze jest prawdziwa a wszystkie inne oszukane? Dziadek ktory rozmawial z Borodzilowskim ? Bo jak narazie to do tego sie ta historia ogranicza podczas gdy Ruch publikuje zrodla, wywiady etc. itd.

Co do CWKSu i GTSu po upadku komuny to fakt byly blisko FINANSOWEGO upadku, ale zrozum finanse sa chwilowym bogactwem klubu nie czynia go „potega”. Bo jesli by czynily to gdzie jest potezna Amica i Dyskobolia? Byly bogatsze od CWKSu w swoim czasie. To kibice czynia klub silnym bo duzo kibicow oznacza silna reklame dla sponsora i duzo lepsze mozliwosci biznesowe. I to jest bogactwo ktore PRL zapewnil CWKSowi i GTSowi a ktore inne kluby stracily przez te 40 lat, kluby ktore przed i po wojnie byly wieksze i potezniejsze liczba kibicow.

A teraz to poprostu samonapedzanie ludzie zaczynaja kibicowac CWKS bo sasiad kibicuje bo w szkole wszyscy kibicuja. Im wiecej kibicow tym lepszy grunt dla sponsora o ile sponsorem nie jest „kibic” tylko ktos kto chce sie wypromowac i w jakims stopniu podchodzi do klubu komercyjnie. A 1 na 100 osob zna historie klubow. Dlatego pisze o historii bo ludzie ktorzy wybrali Polonie to najczesciej z powodu historii.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Teraz to serio Paulo piszesz farmazony o Wilimowskim: „Podobno jeszcze we Francji (1938r.) podpisał kontrakt z jednym z brazylijskich klubów (transfer odwołano).” nawet na weszlo gdzies o tym pisali. http://zzapolowy.com/ernest-wilimowski-vs-robert-lewandowski/

Normalnie wypisujesz bzdury i mowisz ze ja chce historie falszowac, ta biografie ktora czytales to musial pisac kolega sluchajac relacji dziadka ktory slyszal od Borodzilowskiego jak byl maly. I wyszlo ze we Francji na mundialu Polonia chciala podpisac Wilimowskiego a nie Brazylijczycy. Ladnie CWKSiacy pisza nowa historie.

Co do Widzewa to wlasnie dlatego ze ma to bogactwo kibicowskie to Widzew wroci do Ekstraklasy i jeszcze nieraz bedzie mecz w ktorym CWKS ograja. A Cracovia nie ma na co w wolnej Polsce narzekac bo naszej zgody nie mecza POgrobowcy komunizmu pod postacia HGW. Ktora z podatkow buduje stadion za 500 mln dla CWKSu a Polonii chce odebrac jedyna karte przetargowa aby pozyskac sponsora czyli grunty w zamian za stadion ktorego gdy byl sponsor to nie pozwalala zbudowac. Cracovii normalnie miasto zbudowalo stadion i nie utrudnialo zycia Filipiakowi.

Zygfryd

Pierdolenie o tym, że Polonia przed wojną miała najwięcej kibiców można włożyć między bajki. Zarówna Legia jak i Polonia miały zbliżoną frekwencję, a Warszawianka nieznacznie ustępowała tej dwójce. Wszystko jest w tej książce http://www.sendsport.pl/product-pol-2797-Polska-Pilka-Nozna-Frekwencja-stadiony-mecze-lata-1921-2016.html

Wodzu_L

Ty „znafco” a Dyskobolia- mówi Ci to coś?

XardasKSP
Polonia Warszawa

Nie przypominam sobie aby Polonia za pomoca PZPNu i z pomoca wladzy PZPRowskiej okupujacej Polske zmusila Dyskobolie do oddania licencji i zawodnikow za darmo.

Kupienie licencji bylo zle, ale powiedziec ze kupienie to to samo co ZABRANIE. To jakby powiedziec ze nie ma roznicy czy CWKS by Maczynskiemu zlozyl oferte wyzszej pensji czy tez by wyslal mu przymusowe wezwanie do wojska 😀

Wodzu_L

Jak napisał mój poprzednik żałosne masz życie- takie jak Twój klub, zawsze w cieniu…
Musisz się pogodzić z faktami i przestać zaklinać rzeczywistość. Legia jest bogatsza, bardziej medialna i nie ma to związku z PRL, tylko z tym że dzisiejszej pokolenie jej fanów dorastało podczas jej sukcesów w latach 90. A Wasze wątpliwe MP z 2000r . fanów Wam nie przysporzyło….

XardasKSP
Polonia Warszawa

Ilosc kibicow CWKSu ma zwiazek z tym ze przez lata PZPRu CWKS byl Ekstraklasowym klubem stolicy, z tym ze w latach 50-tych PZPR dowozil 50 % dodatkowych kibicow CWKSowi na mecze a ci kibice mieli przeciez rodziny, dzieci etc. i stad sie wzieli kolejni kibice CWKSu.

40 lat PRLu zbudowalo CWKSowi baze kibicow a nie lata 90te. Bo jakby to szlo tak szybko to by ta Dyskobolia miala z 10 000 kibicow a nie problem z wypelnieniem stadionu skoro jakos w latach 2002-2004 mieli wiekszy budzet niz CWKS.

Wodzu_L

Pogrążasz się Misiu…

XardasKSP
Polonia Warszawa

„Misia” to macie waszego kolege w Krakowie na GTSie 😀 A ja poprostu podaje fakty w jaki sposob CWKS zyskal sobie „potege” kibicowska dzieki temu ze Polska byla pod okupacja za czasow PZPRu.

blazej przybylowicz

Aluminium Konin – największy przekręt jaki widziałem na oczy.

Tam było multum błędnych decyzji. Każde wejście piłkarza Konina klasyfikowane jako faul. Każdy gwizdek na niekorzyść. Bodaje 7 żółtych kartek dla Koninian, a czerwona dla Jaskota za to, że utrudniał rozegranie rzutu wolnego – piłkarz Amiki kopnął piłką w plecy Jaskota, a sędzia ochoczo wyciągnął kartonik.

FC Bazuka Bolencin

To samo miałem napisać. Czy Kryszałowi (vel Garbaty Anioł) nie wstyd, jako późniejszemu reprezentantowi kraju, że brał udział w tej ustawianej szopce i to jeszcze przeciwko zespołowi „na papierze” słabszemu. Jak musi w ogóle smakować takie zwycięstwo? – gramy przeciwko słabszemu i jeszcze sędzia musi nam w każdej chwili pomagać bo sami nie dajemy rady?
Zresztą tak się zdobywało trofea i w ten sposób się „stawiało” ligowym potentatom w tym skorumpowanym klubiku. W europejskich pucharach czasem fajnie się zaprezentowali co prawda, ale nie może to przesłonić całego obrazu tego sztucznego tworu.

Vinni

Wtedy skala korupcji była tak wielka, że na nikim nie robiło to wielkiego wrażenia. Tak ówcześnie zdobywało się punkty i puchary; Płacisz – wygrywasz, nie płacisz – przegrywasz.
Najsmutniejsze jest to, że w obecnych czasach zdarzają się mecze równie kuriozalne jak ten pomiędzy Amiką a Aluminium. Moim zdaniem korupcja nadal istnieje, tylko jest umiejętnie ukrywana, aby nic nie wypłynęło.
Zresztą jak futbol może być czysty skoro nadal oglądamy zawodników czy trenerów, którzy dawniej kupowali mecze. Wyłożono Fryzjera jako „szefa gangu”, a nie uważam że to on był głównym odpowiedzialnym za korupcję w naszej piłce. Nie wierzę, że fryzjer z Wronek miał takie wpływy.

FC Bazuka Bolencin

Myślę, że gdyby Wrocławska prokuratura rzeczywiście chciała każdego przymykać chociażby za jakiekolwiek udowodnione próby manipulacji wynikami meczów, obsadami sędziów itp. to trzeba by było w szybkim trybie rozwiązać całą ligę i większość (a być może każdy?) klub. A na to sobie pozwolić oczywiście nie mogli.
Dlatego ukarali co poniektórych dla przykładu.
W Serie A też najbardziej srogo postąpiono z Juventusem w aferze calciopoli, chociaż i inni z czołówki mieli swoje „za uszami”. Ale, że w przyrodzie nic nie ginie to przyszła potem hegemonia klubu z Turynu, którą taki Interek (w moim mniemaniu największy beneficjent skutków calciopoli) mógł sobie oglądać z boku, niczym dziecko liżące lizaka przez szybę witryny sklepowej.

Vinni

Uważam, że cała ta sprawa została w Polsce fatalnie rozegrana. Chyba wolałbym rozwiązanie ligi, ukaranie każdego klubu który mieszał w wynikach, każdego trenera, każdego piłkarza, aby mieć pewność że to co dziś oglądam to rzeczywisty sport, a nie teatrzyk.
Dobra, nawet wolałbym ukaranie osób które tym wszystkim kierowały. No, a moim zdaniem ukarane zostały co najwyżej małe płotki, zwyczajnie nie wierzę że jakiś tam fryzjer z niewielkich Wronek, nagle trząsł całą naszą piłką :V

We Włoszech też trochę sprawę zamieciono pod dywan. Seria apelacji, przedawnień i innych tego typu spraw i w zasadzie poza Juventusem nikt jakoś specjalnie afery nie odczuł. Minusowe punkty w nowym sezonie dla tak silnych klubów to jedno wielkie nic.

blazej przybylowicz

najgorsze, że w zasadzie ten mecz zabił tamtą drużynę.

To byłby największy sukces w historii klubu. W zasadzie jedyny. Wkrótce potem zaczął się zjazd po równi pochyłej.

ciekawostka – Jaskot zadebiutował w reprezentacji – co jest rzadkością, by zawodnik 2 ligi polskiej zagrał w kadrze A. Dostał 13 minut w towarzyskim meczu z Ukrainą za Wójcika.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JJHarrison

W przypadku Rakowa Częstochowa warto również wspomnieć o sezonie 2003/2004, gdy IV ligowy wówczas klub dotarł do 1/4 Pucharu Polski, Częstochowianie odpadli wówczas po dwumeczu z Jagiellonią Białystok

Jarek1965

Pierwszy finał na stadionie Narodowym ( Zagłębie Lubin – Zawisza Bydgoszcz) nie przyniósł niestety oczekiwanych przez PZPN rezultatów ( marketing , promocja w mediach etc. ) Dlatego też w następnym sezonie na „siłę” przepchnięto przez eliminacje PP dwie drużyny które miały ten sukces zapewnić i … Zapewniły ! Był to Lech właśnie w spotkaniach z Błękitnymi oraz Legia , która jedyną przeprawę wymagającą pomocy sędziego miała w meczu rewanżowym ze Śląskiem i tam pomocną dłoń wyciągnął Marciniak. Choć całą II połowę był lżony przez „Żyletę” to nie dopuścił do przegrania dwumeczu przez Legię – Nie promując „czerwoną” Dossy w 56 za faul na Paixao , oraz nie wyrzucając Furmana w 78 za drugie „żółtko” (faul taktyczny przed 16-ką Legii) . W meczu o „życie” w Poznaniu pomocna dłoń od sędziego Gila wyrzucającego Kosakiewicza z Błękitnych w 28 minucie za drugie żółtko które nie kwalifikowało się na żółtą kartkę ! Oby teraz gdy Puchar Polski w miarę się rozwinął nie było potrzeby „ingerencji” w w drabinkę pucharową i w finale na Narodowym niech nawet wystąpi Huragan Morąg byle był to sportowo wywalczony awans.

TaG1928

Obawiam się, że w obecnym PP nie ma miejsca dla kopciuszka. Kiedyś drużyny kupowały mecz teraz w białych rękawiczkach robi to PZPN i media. Ideałem był finał Lech – Arka i bezpieczny i medialny. Że wcześniej trzy bardzo kontrowersyjne decyzje sędziego – karny, wolny i nieuznany gol dla Wigier w doliczonym czasie, który eliminowal Arke wyrzuciły Wigry za burtę, nikt po jakimś czasie nie pamięta. Wcześniej wspomniani Błękitni, wszystko to pokazuje ze tak naprawde oglądamy szopkę ze znanym zakończeniem. Też chciałbym w finale zobaczyć Huragan panie Boniek

Moctruh

A Ruch II Chorzów ? grali w finale ?

wpDiscuz