Smuda wraca do Łodzi – ma odbudować potęgę Widzewa
Weszło

Smuda wraca do Łodzi – ma odbudować potęgę Widzewa

Czy będzie to wielki powrót? O tym przekonamy się po sezonie. A w zasadzie, oczekując od Smudy wiele, tak jak działacze, to za trzy lata. Na razie z pewnością jest to transfer okienka w 3. lidze. Przebić nie może tego już chyba nic. Widzew ma zamiar odrodzić potęgę za sprawą trenera, z którym zdobywał mistrzostwa i grał w Lidze Mistrzów. Co prawda od tych wydarzeń minęło 20 lat, a Smuda stracił na opinii, ale w Łodzi mu ufają. Może i są naiwni, ale nie możemy odmówić działaczom fantazji i robienia wszystkiego, niezależnie od słuszności ich metod, żeby szybko wrócić w należyte miejsce.

Smuda wraca do Widzewa po 13 latach. A pracował w nim czterokrotnie. Największe sukcesy święcił przy pierwszym podejściu w latach 1995-1998. Wtedy zdobył wicemistrzostwo, dwa mistrzostwa i awansował z zespołem do Ligi Mistrzów. Później było już znacznie gorzej, choćby w 2004 roku, gdy odszedł jeszcze przed końcem sezonu zostawiając Widzew na miejscu spadkowym i ostatecznie klub spadł, już bez Smudy, na drugi poziom rozgrywkowy.

Generalnie – wiecie jakie mamy zdanie o Smudzie. Poza tym fakty są takie, że po kompromitacji na Euro 2012 Smuda:

– spadł z 2. do 3. Bundesligi z Jahn Regensburgiem
– został zwolniony z Wisły jako pierwszy trener w ekstraklasie w 2015 roku zdobywając jeden punkt na 12 możliwych
– jedną misję jednak spełnił – z Górnikiem z powodzeniem zakończył walkę o spadek

Inna sprawa, że tak znany trener na czwartym poziomie rozgrywkowym powinien pozamiatać ligę, zwłaszcza przy takich warunkach, jakie działacze Widzewa teraz mu stworzyli. Czemu Franz zgodził się na powrót do Widzewa, mimo że ten gra w trzeciej lidze? Pierwszy powód to sentyment, z pewnością znaczące były też pieniądze, ale ważne wydaje się być też to, że Smuda liczy na ponowne rozkochanie w sobie łódzkich kibiców, powiedział nawet, że chce, żeby w przyszłości kibice nazywali ulice jego imieniem.

Działacze Widzewa nie kierują się filozofią Diego Simeone „partido a partido”, lecz od razu snują długofalowe plany. A te sięgają daleko, bo w Łodzi już mówi się o tym, że Widzew ma niedługo walczyć o… mistrzostwo Polski, co jeszcze (?) na dziś brzmi absurdalnie. Chcą zaliczać kolejne awanse z sezonu na sezon. Ostatnio celu nie spełnił Przemysław Cecherz, który nie zdołał awansować do drugiej ligi i podobno bardzo słabo przygotował zespół do nowego sezonu, czego najświeższym dowodem ma być przegranie pierwszego meczu w sezonie, z Victorią Sulejówek. Smuda już musi nadrabiać punkty i ma zdeklasować ligowych rywali. Cóż… zobaczymy czy za trzy lata z Franzem spotkamy się w ekstraklasie.

fot. FotoPyk