post Avatar

Opublikowane 03.08.2017 11:02 przez

Rafal Bienkowski

Moja mama zawsze mówiła: „Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi” – zwykł mawiać Forrest Gump. Polacy podczas lekkoatletycznych mistrzostw świata też trafiali różnie. Bywały pudełka wypełnione co najwyżej żenadą, bo mieliśmy dorobek medalowy na poziomie… Grenady i Botswany, jak w Daegu w 2011 r., ale bywały też takie z ośmioma medalami, jak ostatnio w Pekinie. Dlatego każde miejsce na podium smakuje tak dobrze. Na kilka chwil przed startem czempionatu w Londynie przedstawiamy subiektywny ranking najlepszych momentów w historii występów naszych zawodników na mistrzostwach świata. Oby to jeszcze bardziej nakręciło obecną kadrę.    

*** 

„Szto ty zdziełała, Jelena…

… Isinbajewa?”, to było chyba najczęściej powtarzane pytanie po niebywałym wręcz konkursie tyczki w Berlinie w 2009 r. Niebywałym, bo Rosjanka – która na przestrzeni wcześniejszych pięciu lat wygrała dwie olimpiady, dwa mistrzostwa świata i mistrzostwo Europy – w stolicy Niemiec nie zaliczyła ani jednej próby! Otworzyło to drzwi do sukcesu innym zawodniczkom, a konkretnie Annie Rogowskiej i Monice Pyrek. Pierwsza z nich, brązowa medalistka igrzysk w Atenach, celowała w medal, ale po wszystkim sama przyznała, że nie w złoty. Owszem, marzyła o nim, ale była realistką. Ten był przecież zarezerwowany dla „Carycy tyczki”, która na lata zdominowała rywalizację, bijąc przy okazji centymetr po centymetrze rekord świata. A żeby było jeszcze śmieszniej, Rosjanka swój kolejny rekord globu – 5,06 m – ustanowiła dwa tygodnie… po mistrzostwach w Berlinie. Wtedy, w Niemczech, wpadła więc w czarną dziurę. Lekkoatletyczna anomalia.

Ale wróćmy do Polek, bo szczęściu trzeba jeszcze umieć pomóc. Rogowskiej do złota wystarczyło 4,75 m, a Pyrek, która zajęła drugie miejsce ex aequo z Amerykanką Chelsea Johnson – 4,65 m. Takiego konkursu na MŚ polska tyczka nie pamiętała i pewnie długo jeszcze się nie doczeka.

– Dziś kibice patrzą tylko na wynik, ale to były naprawdę trudne zawody. W trakcie skakania mocno zmieniły się warunki atmosferyczne, a te przecież w skoku o tyczce mają ogromne znaczenie. Tak jak na rozgrzewce i na początku konkursu mieliśmy dobry wiaterek w plecy, tak później zaczęło kręcić. To był powód, dla którego niektóre zawodniczki nie poradziły sobie z wyższymi wysokościami – mówi nam Rogowska przyznając jednak, że do samego końca obawiała się, że Isinbajewa załatwi ją w ostatniej próbie. – W żaden sposób nie lekceważyłam jej, do ostatnich chwil byłam gotowa na to, że będę musiała skoczyć więcej niż 4,75 m. Ale jednak tyle wystarczyło. Po konkursie Jelena zachowała się bardzo w porządku, przyszła mi pogratulować. Była bardzo rozgoryczona, bo co tu kryć, niezaliczenie żadnej wysokości na imprezie docelowej to przykra sprawa. Chociaż ja sama myślałam wtedy zupełnie o czymś innym – uśmiecha się.

Amerykanie zasuwali, aż się kurzyło. Od koksu…

… którym jak się później okazało faszerował się Antonio Pettigrew, członek sztafety 4×400 m. Tej samej, która walczyła z Polakami podczas mistrzostw w 1999 r. w Sewilli. Nasi jechali do Hiszpanii pewni swojej wartości, wierzyli w medal. Minęły już czasy, kiedy zawodnicy USA objeżdżali naszych jak BMW Wartburga. W końcu pod wodzą słynnego trenera Józefa Lisowskiego ledwie rok wcześniej wykręcili w Nowym Jorku kapitalny rekord Polski 2:58:00 (niepobity do dziś), a podczas poprzednich MŚ w 1997 r. w Atenach byli w finale na czwartym miejscu. Na marginesie: po latach po dopingowej wpadce Amerykanów awansowali ostatecznie w Grecji na trzecią lokatę.

W hiszpańskim finale zaczynał Tomasz Czubak, na kolejnych zmianach jak na złamanie karku pędzili Robert Maćkowiak, Jacek Bocian i Piotr Haczek. Maćkowiak miał za rywala wspomnianego Pettigrew i trzymał go na krótkiej smyczy nic do niego nie tracąc. Ale mimo to Amerykanie dowieźli ostatecznie zwycięstwo do końca, które na ostatniej zmianie przyklepał Michael Johnson. Polacy ze srebrnym medalem. I był to jedynym w ogóle nasz krążek na tamtych mistrzostwach.

Ale prawdziwy finisz tego finału miał miejsce dopiero w 2008 r., kiedy Antonio Pettigrew został zdyskwalifikowany za doping, przez co pozbawiono go – a razem z nim sztafety w których biegał – wszystkich medali z lat 1997-2001. Ostatecznie więc to nasi zostali mistrzami świata, chociaż taka „laboratoryjna” wygrana po latach już tak nie smakowała. Także dlatego, że wtedy w Hiszpanii Polacy zostali ograbieni z szansy wysłuchania Mazurka Dąbrowskiego.

– Co ciekawe, po latach dostaliśmy wprawdzie medale za pierwsze miejsce, ale całkiem inne. W pewnym sensie atrapy. Mają złoty kolor, są opisane, ale nie mają nic wspólnego ze srebrnymi medalami, które wtedy faktycznie wywalczyliśmy. Dlatego jak jadę na spotkania z młodzieżą, to wożę ze sobą dwa. I mówię ciekawostkę, że proszę, oto srebrny medal, który po dziesięciu latach zamienił się w złoty – mówił niedawno w wywiadzie dla Weszło Robert Maćkowiak. – Straciliśmy też finansowo, bo za wygraną było 20 tys. dolarów więcej. Tych pieniędzy oczywiście też nie zobaczyliśmy, bo Amerykanie musieliby je oddać. Pamiętam, że jedyne co nam po latach zostało wyrównane, to jakieś 3 tys. zł z Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu. To wszystko. A, no i została mała satysfakcja z tytułu.

„Robert, no weź, poratuj…

… bo jak ty nic nie zdobędziesz, to kto?” Taka mniej więcej atmosfera towarzyszyła wstępowi Roberta Korzeniowskiego w 2003 r. podczas mistrzostw świata w Paryżu. Występ naszej reprezentacji we Francji był bowiem jednym wielki żartem i naprawdę pojawiło się widmo skończenia imprezy z zerowym dorobkiem. A taka wtopa nie zdarzyła się nam od mistrzostw w Rzymie w 1987 r.

To była szczególna impreza dla „Korzenia”, bo najpierw przez dwa lata mieszkał w Paryżu, a następnie znacznie dłużej w okolicach Lille. – Pamiętam, że z północy Francji przyjeżdżały całe autobusy, żeby mi kibicować. Mieli ze sobą nawet takie banery reklamowe z napisem „Polska+Francja=Robert”. Czułem się tam więc jak u siebie – mówi dziś Korzeniowski, który był już mistrzem świata z 1997 i 2001 r., ale powolutku schodził z bieżni. Miał już 35 lat na karku.

– Zdobyłem ten złoty medal po wyjątkowo ciężkich przejściach, zarówno przed zawodami, jak i na samej trasie, gdzie stoczyłem największą chyba walkę w karierze – wspomina. – Jeśli chodzi o zdrowie, to jeszcze piętnaście dni przed mistrzostwami miałem poważne problemy zdrowotne, mój kręgosłup wysyłał sygnały, że organizm mówi „dość”. W samym biegu natomiast byłem bardzo długo na prowadzeniu, ale zaczął mnie gonić Rosjanin German Skurygin. Moja przewaga z prawie 3 minut zmalała do 6 sekund. Byłem już przygotowany, że mnie wyprzedzi, ale dałem radę, dołożyłem sporo na jednym okrążeniu. Popłakałem się na mecie. Ze szczęścia, z całego tego stresu, który wtedy mnie puszczał. Coś niebywałego. Potem na konferencji prasowej spotkała mnie największa satysfakcja, kiedy mój rywal powiedział, że dla niego honorem było w taki sposób przegrać.

Zrzut ekranu 2017-08-03 o 10.05.08

Korzeniowski, który jest polskim rekordzistą pod względem medali na MŚ (oprócz trzech złotych ma też brąz z 1995 r.), po latach przyznaje, że dobrze pamięta tamtą wisielczą atmosferę w polskiej kadrze, która dołowała formą na każdym kroku. – To było czuć, ale nie mogłem zaprzątać tym sobie głowy, bo pojechałem tam robić swoje. Gdybym cały czas zastanawiał się, czy uratuję honor polskiej ekipy, to być może zabrakłoby mi tej koncentracji, kiedy w końcówce naciskał mnie Skurygin – dodaje.

„Polish hammer”? Przed Gortatem była Włodarczyk…

… a wszystko zaczęło się w 2009 r. w Berlinie. Złoty medal i rekord świata, bo młot zarył w trawę na odległości 77,96 m. To o 16 cm dalej, niż wynosił poprzedni rekord globu Rosjanki Tatiany Łysenko. Włodarczyk już od początku tamtego sezonu była w gazie, to właśnie wtedy jej kariera dostała turbodoładowania. Znalazła się na podium kilku imprez za granicą, zdobyła też swoje pierwsze mistrzostwo Polski. Na krajowym podwórku kolejną rywalkę przerzuciła wtedy o ponad 10 m…

Sam konkurs w Niemczech pamiętają chyba wszyscy. Włodarczyk przylutowała rekord świata w swojej drugiej próbie, po czym jej rywalki marzące o złocie mogły już zrobić tylko jedno – piłować w spokoju paznokcie. Pozamiatane. Po tym kosmicznym rzucie nasza młociarka biegnąc w kierunku trybun skręciła sobie jeszcze kostkę, co wyraźnie widać na nagraniu z zawodów. Jeszcze na stadionie przykładała do nogi lód, przez co musiała zrezygnować z kilku kolejnych prób, chociaż te nie miały już większego znaczenia. Podejrzewamy, że dla Włodarczyk była to pewnie najprzyjemniejsza kontuzja w karierze.

Po konkursie chyba wszystkie telewizje w Polsce zaczęły pokazywać nagranie z nietypowych treningów, jakie Anita odbywała w kraju. Formę wykuwała bowiem pod mostem w Poznaniu. Kiedy tę historię usłyszeli zagraniczni dziennikarze, myśleli, że to jakieś jaja. Tych z Niemiec bolało to tym bardziej, że ich Betty Heidler – która warunki treningowe miała cieplarniane – musiała zadowolić się zaledwie srebrem. – Czas pokaże w jakich warunkach będę teraz trenować. Ale nie narzekam, przez pięć lat męczyłam się pod tym mostem i najwidoczniej zasłużyłam na to zwycięstwo – mówiła Włodarczyk po wygranej na antenie TVP Sport.

Niezły Meksyk urządziła Wanda Panfil…

… podczas mistrzostw świata w Tokio w 1991 r. Dziś jej historia jest już niestety trochę zapomniana – dlaczego, o tym później – ale zawodniczka wybiegała sobie stałe miejsce w historii naszej lekkoatletyki. Do dziś pozostaje bowiem jedyną polską mistrzynią świata w maratonie.

resizedimage600475-Wanda-Panfil-Tokyo-91

I pomyśleć, że jeszcze kilka lat wcześniej niektórzy trenerzy wprost mówili jej, że się nie nadaje (ponoć usłyszała m.in. że jest za gruba). Przekonywano, że może być średniej klasy zawodniczką, ale nic poza tym. Ale to, co Panfil wyprawiała w latach 1990-1991 przechodziło ludzkie pojęcie – wygrała prestiżowe maratony w Londynie, Nowym Jorku i Bostonie. A dawnym trenerom opadły kopary. Stała się gwiazdą w swojej dyscyplinie, a więc naturalną faworytką mistrzostw świata w Japonii. I udźwignęła presję. Zdobyła złoto wyprzedzając reprezentantkę gospodarzy o 4 sekundy. Czas: – 2:29:53. W Tokio polskiej ekipie też szło jak po grudzie. Jak się później okazało, był to jedyny medal naszej reprezentacji.

Jej życie ciekawie potoczyło się także poza bieżnią. Pod koniec lat 80. na stałe wyjechała do Meksyku za sprawą męża Mauricio Gonzaleza, który był też jednocześnie jej trenerem. Po zakończeniu kariery długo pracowała za oceanem jako trenerka. To także tam spotkał ją groźny wypadek, w którym omal nie straciła życia – została potrącona przez samochód w Mexico City. Chociaż lekarze twierdzili, że może nie wrócić do pełnej sprawności, ona wróciła. Po ponad dwudziestu latach wróciła też do Polski. Obecnie jest trenerką w rodzinnym Tomaszowie Mazowieckim.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI   

Fot. anna-rogowska.com

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 6
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Fat ASSS
Fat ASSS

„Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi”

Cegłówka, długopis, sznurówki? A tak po za tym na każdej etykiecie jest napisane z czym te czekoladki są. Do tego często dochodzą pomoce naukowe w formie obrazkowej, na odwrocie. Więc, kurwa, heloł!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Verpakovskis
Verpakovskis

Ja nie zapomnę Edmonton 2001 rok i kapitalny finisz Pawła Czapiewskiego, który zajął 3 miejsce. Wygrał Bucher ze Szwajcarii.

blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

„Takiego konkursu polska tyczka nie pamiętała i pewnie długo jeszcze się nie doczeka.”

Skromnie przypomnę autorowi, że na Igrzyskach w Moskwie złoto zdobył Kozakiewicz a srebro Ślusarski.

Marek_Ramoniak
Marek_Ramoniak

Drogi Watsonie a jak brzmi tytuł artykułu?

blazej przybylowicz
blazej przybylowicz

zdanie jednak sugeruje, że to był najlepszy konkurs tyczki w naszym wykonaniu w historii.
Zresztą autor poniekąd przyznał mi rację lekko zmieniając cytowany fragment.

nie robię też sensacji tylko uprzejmie zwróciłem uwagę na nieścisłość.

pozdrawiam

Bukmacherka
08.04.2020

BATE w drodze po Puchar Białorusi? Wysokie kursy w Totolotku!

Białoruski futbol nie zwalnia! Po emocjach ligowych w weekend, tym razem czekają nas starcia w Pucharze Białorusi. O krajowe trofeum walczą już tylko cztery zespoły, wśród których znajdziemy BATE Borysów. Faworyt rozgrywek będzie miał szansę odegrać się na Sławiji Mozyrz za niedawną ligową porażkę. Co warto postawić w meczu BATE? Sprawdźcie sami! Sławija Mozyrz – […]
08.04.2020
Weszło
07.04.2020

Lewandowski: Piłkarze też łapią się na tym, że brakuje futbolu w telewizji

– Moim zdaniem i według informacji, które do nas dochodzą, bardzo prawdopodobne jest to, że Bundesliga wróci w maju. W pierwszym lub drugim tygodniu. Mecze mają być raz w tygodniu, to rozciągnie się na maj i czerwiec. Nie wiem jak Liga Mistrzów, to wiele krajów i dużo większa logistyka. W Niemczech nie ma przeludnienia w […]
07.04.2020
Kanał Sportowy
07.04.2020

Hejt Park – niepełnosprawni sportowcy gośćmi Michała Pola

Od kilku tygodni Hejt Park na Kanale Sportowym przyspiesza, przyspiesza i nie zamierza zwalniać. Tym razem gośćmi Michała Pola byli niepełnosprawni sportowcy – Wojciech Makowski i Jakub Popławski. Panowie mieli dużo do powiedzenia, przedstawili mnóstwo kapitalnych historii, ale też zaprezentowali sporą dawkę niezłego humoru. Dodatkowo program uświetniło łącznie z Robertem Lewandowskim. Taki jest urok tego […]
07.04.2020
Blogi i felietony
07.04.2020

Jak co wtorek… KRZYSZTOF STANOWSKI

Rok temu pomiędzy właścicielami klubów Ekstraklasy doszło do mocnego starcia. Rada Nadzorcza ESA – składająca się z topowych klubów – przeforsowała inny podział środków z kontraktu telewizyjnego, premiując… topowe kluby. Na nic były późniejsze protesty maluczkich, na nic utyskiwania klasy średniej. Kto by pomyślał, że sytuacja… aż tak się odwróci. Dzisiaj kluby tną pensje i […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Zielone światło od FIFA – kontrakty powinny obowiązywać do końca sezonu

W całym tym koronawirusowym szaleństwie wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi. Nawet biorąc na tapet tak nieistotną kwestię jak piłka nożna, kolejne wątpliwości można tylko mnożyć, dlatego cieszy nas każdy moment, w którym cokolwiek staje się choć trochę jasne. I dziś mamy datę, którą w kalendarzu piłkarski świat powinien zakreślić czerwonym flamastrem – FIFA wydała […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Boniek: Przedłużenie kadencji? Mam więcej pytań niż odpowiedzi

– Przedłużenie mojej kadencji? Myślę, że świat nikomu się nie zawali. Natomiast PZPN nie brał żadnej aktywności przy projekcie tej ustawy. Dziś wiemy o tym bardzo mało, dowiedziałem się o tym pół godziny temu. Do tej pory w PZPN-ie organizowaliśmy wszystko tak, jakby te wybory miały zostać przeprowadzone normalnie w październiku. Na dziś mam więcej […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Boniek będzie prezesem PZPN o rok dłużej. O ile przejdzie ustawa

W październiku tego roku miały odbyć się wybory na prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. W kuluarach rozpoczęła się już wstępna kampania, wszystko prowadziło do tego, że o fotel szefa PZPN mieli się zmierzyć przede wszystkim Cezary Kulesza i Marek Koźmiński. Ale wygląda na to, że wybory trzeba będzie odłożyć. Tarcza antykryzysowa wprowadza bowiem punkt mówiąc […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Mama do snu puszczała mi mecze zamiast bajek

W ostatnich dniach wielu piłkarzy mogło z zazdrością zerknąć w kierunku Jakuba Apolinarskiego. I niekoniecznie mamy tu na myśli tylko rówieśników, czyli chłopaków, którzy na dobrą sprawę dopiero zaczynają ekstraklasową karierę. Powód? Prosty – w okresie, w którym media zalewają informacje o obniżkach pensji, o rozstaniach (tych już potwierdzonych oraz prawdopodobnych), a nawet o potencjalnych […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Ćwierć wieku łapówkarstwa. Wszystkie przekręty Jacka Warnera

Dodrukowanie kilku tysięcy nadprogramowych biletów na mecz. Wystawianie swoich głosów w Komitecie Wykonawczym FIFA na sprzedaż. Przyjmowanie milionowych łapówek. Angażowanie w przekręty całej rodziny. Stworzenie sieci powiązań, jakiej nie powstydziłaby się sycylijska mafia. Witajcie w świecie Jacka Warnera. W poniedziałek Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych opublikował 69-stronicowy akt oskarżenia dotyczący łapówek związanych z prawami do organizacji, a […]
07.04.2020
Niemcy
07.04.2020

Ulubiony asystent Lewego zostaje na dłużej. Müller przedłużył kontrakt z Bayernem

Trzeba powiedzieć, że w Monachium nie trwonią czasu podczas przerwy w rozgrywkach. Działacze Bayernu zaczęli od przedłużenia kontraktu z trenerem i potwierdzili, że Hansi Flick pozostanie w klubie na dłużej, a teraz bawarski klub poinformował również o nowej umowie dla Thomasa Müllera. Ta druga informacja jest o tyle istotna, że długo się w Niemczech spekulowało […]
07.04.2020
Bukmacherka
07.04.2020

Superbet wprowadza opcję early cash-out!

Legalny bukmacher Superbet oferuje graczom to, co najlepsze. Dlatego od dziś u tego buka będzie można skorzystać z opcji early cashoutu. Na czym ona polega? Jak z niej skorzystać? Jakie korzyści ze sobą niesie? O wszystkich tych sprawach opowiemy w naszym poradniku dotyczącym cash-outu w Superbet. Cash-out w Superbet Czym jest early cashout, nazywany też […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

„Start Bundesligi? Czuć sceptycyzm”

Wszyscy czekamy na powrót futbolu, bo owszem, fajnie sobie przypomnieć stare mecze, pogadać o przepłaconych – czy też nie – piłkarzach, o kondycji finansowej poszczególnych klubów, ale to jak zupa bez soli. A solą piłki są bramki, parady bramkarzy, dryblingi i tak dalej. Tęsknimy. Dlatego wieści dochodzące z Niemiec pozwalają nam wierzyć, ponieważ Bundesliga chce […]
07.04.2020
Kanał Sportowy
07.04.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – premiera na Kanale Sportowym

Jeśli wnikliwie śledzicie media sportowe, to raczej kojarzycie Magazyn Lig Egzotycznych, który od dłuższego czasu na antenach WeszłoFM brawurowo prowadził Adam Kotleszka. Założenie jest proste: odejść od mainstreamu i opowiedzieć masę fantastycznych historii o tym, że w piłkę gra się na całym świecie. Teraz, dosłownie od teraz, Magazyn Lig Egzotycznych będziecie mogli oglądać też na […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Faszyzm, komunizm i futbol. Jak Włosi walczyli o Triest na boisku

„Kiedy miasto nie wie gdzie jest, kim jest i czym jest, musi polegać na literaturze” – pisał o Trieście Claudio Magrisa, wybitny włoski autor. Pisał tak nie bez powodu, bo Triest to wyjątkowe miejsce na ziemi. Niemal od zawsze miasto przechodziło z rąk do rąk. Władali nim Rzymianie, Austriacy, Francuzi, Cesarstwo Austro-Węgierskie, ale też sami […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Po propozycji Rakowa był niesmak. Sędziów potraktowano jak UFO

– Przyznam szczerze, że po tej propozycji Rakowa był wśród sędziów duży niesmak. Jak to zwykle bywa – często mówi się, że sędziowie coś zabrali, ktoś liczy skradzione punkty, VAR-y, błędy i tak dalej. Przyzwyczailiśmy się. Natomiast zauważyliście, że w tym pięknym i wizjonerskim planie Rakowa nie było tematu sędziów? Jakby miało ich przysłać UFO […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Lubię disco polo, ale w aucie słucham hip hopu i udaję, że znam

PDW jako element troski o chłopaków na przymusowych wakacjach. Gej w szatni? Byłby problem. Ulubiona muzyka? Disco polo. Gdzie w Niecieczy na randkę? Nad strumyk. Barwna ankieta „Weszło z Butami” z Jackiem Kiełbem z ostatnich Weszłopolskich. Zapraszamy! *** Football manager z Kowalem czy zerowanie piccolo z Michałem Polem? To pierwsze. Nie oglądam, ale Kowal ma […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

ZUS opłaca piłkarzy, sparingi gra się taśmowo. Szwedzka droga walki z wirusem

Z Piotrem Piotrowiczem, który w szwedzkim środowisku piłkarskim pełnił rolę zawodnika, trenera młodzieżowego i szkoleniowca seniorskich drużyn, rozmawialiśmy jakoś na początku epidemii. Wtedy w całej Europie zaczynały się obostrzenia, podczas gdy w Sztokholmie życie dalej toczyło się normalnym rytmem. Minęło parę tygodni – Europa coraz szczelniej się zamykała, a Szwecja… No właśnie. Dlaczego sparingi rozgrywa […]
07.04.2020
Weszło
07.04.2020

Pomoc szpitalowi okazją do bójki. Kibole oficjalnie sięgnęli dna

W ostatnim czasie z kibiców w Polsce i na świecie możemy być dumni. Nawet najbardziej radykalne grupy, które zwykle zajmowały się ganianiem po mieście tych, którzy udzielili błędnej odpowiedzi na pytanie „za kim jesteś”, zmieniły priorytety. Grupy kibicowskie pomagają w walce z koronawirusem nad Wisłą, pomagają też w innych krajach, ale wciąż znajdują się czarne […]
07.04.2020