Image and video hosting by TinyPic
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Kibice Korony Kielce uważają, że Weszło uwzięło się na ich klub. To znaczy – uważają tak kibice jakichś 13-14 drużyn z Ekstraklasy, ale przykład Korony jest najświeższy. Zgodnie z prawdą czytelnicy wytykają – kolejny sezon prognozujecie Koronie Kielce spadek, a ona kolejny sezon zaczyna rozgrywki w spokojny sposób, grając przyzwoitą piłkę i osiągając całkiem solidne wyniki. 

Jedni piszą – zbyt powierzchownie oceniliście trenera Lettieriego. Ale we wszystkich tekstach dotyczących włoskiego szkoleniowca nie wypowiadał się pan Michał z Jędrzejowa, który był kiedyś na wycieczce we Frankfurcie, tylko dziennikarze obserwujący drużyny Lettieriego, jego pracę, jego styl, zawodników za jego kadencji. Nie wymyślaliśmy mu wyników – on naprawdę w ostatnich swoich 30 meczach wygrał trzy razy (w tym już liczę zwycięstwo nad Cracovią). Wieści dotyczące bardzo twardego początku współpracy nie płynęły od szczecińskich wiewiórek, ale naocznych świadków oczywistych zgrzytów. Ocena poszczególnych zawodników – w tym Fabiana Burdenskiego, dostającego coraz więcej minut – nie wzięła się z rzutu kością, ale z rzetelnej analizy jego dokonań w poprzednich klubach. Wchodził na boisko, gdy już nie było innego wyboru, coś jak Danny Dyer w „Mean Machine”. Reszta zaciągu też nie robiła wrażenia – doły 2. Bundesligi, rezerwowi w zespołach rezerw.

Transfery nie były więc krytykowane dlatego, że ściągała zawodników Korona Kielce, wręcz przeciwnie – chwaliliśmy chociażby ściągnięcie Niko Kaczarawy, którego CV wygląda bardzo obiecująco. Transfery były krytykowane dlatego, że wszystkie możliwe do sprawdzenia czynniki wypadały na niekorzyść zawodników. Grali kiepsko w kiepskich klubach osiągając z nimi kiepskie wyniki. Taki Shawn Barry stanowił najważniejszy element defensywy, która w 8 ostatnich meczach ligi straciła 19 goli, zdobywając szalone 2 punkty. Rozumiem, że po fakcie najbardziej fachowo wyglądają najtwardsi optymiści, ale jednak – przed ligą nie wyglądał na gościa, który schowa sobie Krzysztofa Piątka do kieszeni i wygra z nim 34 pojedynki w meczu z Cracovią.

Nie ma złej woli w przypominaniu, że Zlatan Alomerović w okresie od końca maja 2015 do połowy lipca 2017 zagrał 2 (słownie: dwa) mecze. To jest rzetelna ocena, to jest podanie faktów, tak jak podaniem faktów było słynne już stwierdzenie, że Aleksandar Prijović ma ogórkowe CV. No miał ogórkowe CV i tyle. Alomerović dwa lata siedział na ławkach i trybunach. Vadis Odjidja-Ofoe w pierwszych meczach poruszał się jak wóz z węglem, Kiko Ramirez w życiu nie pracował w klubie choćby zbliżonym reputacją i renomą do Wisły Kraków. Ale i w drugą stronę – Tomas Necid miał świetne CV. Libor Hrdlicka bronił u mistrzów Gruzji a Patryk Mikita jako 19-latek zadebiutował w Ekstraklasie golem i naprawdę kozacką grą.

To jest w piłce nożnej najpiękniejsze i to chyba też odróżnia ją od pozostałych sportów zespołowych. W siatkówce zaćmienie lidera przez dwa sety można spokojnie odrobić. W koszykówce kursy kołyszą się gdzieś w okolicach 1,50 na faworyta. W piłce nożnej wystarczy sekunda słabości jednego z 22 zawodników na placu, by wszystko uległo zmianie o 180 stopni. Możesz być FC Midtjylland, postawić na statystyki i matematykę, ściągać skrzydłowych tylko powyżej pewnego procenta udanych dryblingów i dośrodkowań, bramkarzy o określonym wzroście i zasięgu ramion, napastników o najwyższym wskaźniku goals/expected goals. A potem myk, Rafał „Metr Pięćdziesiąt” Siemaszko uderza cię z dyńki między oczy. Ten mecz Arki z Duńczykami… Rany, jak to się świetnie oglądało. To było naprawdę jak starcie kalkulatora z betonem. Niby taki mądry, niby dodawać potrafi, ale z betonem jeszcze nikt nie wygrał, może poza obecną ekipą w zarządzie PZPN.

Kiedyś słyszałem historię, nie weryfikowałem jej, ale brzmiała dość wiarygodnie, o grupce kolegów, którzy obstawiali całe kolejki Ekstraklasy według klucza – w każdym meczu na najmocniejszą niespodziankę. Na Ruch Chorzów z Legią przy Łazienkowskiej. Na poniżej 0,5 gola w meczu rozpędzonego Lecha z Górnikiem Łęczna. Na awans bankrutów do górnej ósemki. W takim hobbystycznym i żartobliwym graniu, byli do przodu mocniej, niż w „normalnym” typowaniu.

Ale czy to oznacza, że mamy się wszyscy poddać? Że mamy z miejsca stwierdzić, że im gorszy piłkarz, tym lepiej zagra w Ekstraklasie, im bardziej zagadkowy zespół, tym większe efekty osiągnie? No nie.

Nie uwzięliśmy się na Koronę. Patrząc na jej uparte stwarzanie wrażenia klubu skrajnie niepoważnego, który potem notuje naprawdę poważne wyniki – to ona uwzięła się na nas.

***

W „AduGate” poruszono już niemal wszystkie wątki – rozdział obowiązków między trenerem a dyrektorem sportowym, łańcuch decyzyjny w pionie sportowym ekstraklasowego klubu, siła słowa trenera w kontekście wyborów działaczy, wartość marketingowa wyblakłego talentu a powaga rozgrywek i tak dalej, i tak dalej. Mam jednak wrażenie, że w tym całym szumie niewielu pochyliło się nad samym Freddym, którego mnie jest po prostu niesamowicie żal. I jest mi go żal tym mocniej, im bardziej kompromituje się całą sprawą Sandecja.

Od tweeta dyrektora sportowego sugerującego, że Freddy to bardziej maskotka niż potencjalne wzmocnienie, przez wypowiedź trenera o starym odkurzaczu, aż po ogłoszenie wszem i wobec, że zawodnik oblał testy medyczne – to była gierka kosztem Adu. Kosztem gościa, który – jak napisał Michał Zachodny – stanowi jakiś muzealny przykład miłości do piłki. Wciąż próbuje, wciąż walczy, wciąż jeździ po egzotycznych miejscach jak Serbia, Finlandia czy Nowy Sącz, choć przecież pewnie mógłby zostać trenerem personalnym wygłaszającym seminaria o straconej karierze w różnych miejscach USA. Albo faktycznie usiąść na tyłku i wrzucać odkurzacze na Twitterze, pewnie zarobiły więcej, niż w Nowym Sączu.

Ale gość nadal wierzy, że jeszcze gdzieś pokopie, że jeszcze uda mu się strzelić parę bramek i może nawet zabawić publikę jakimś udanym zagraniem. A tu bach. W państwie na końcu świata, w mieście na końcu tego państwa, w zespole na końcu tego miasta przeżywa jedno z największych upokorzeń, w dodatku kompletnie nie z własnej winy. Nie zdziwię się, jeśli Adu zacznie naprawdę na poważnie walczyć z klubem, który zrobił z niego otyłego hobbystę odcinającym kupony od dawnego talentu. I chyba nawet przydałaby się Sandecji tego typu nauczka.

***

W niedzielę ukazał się spory reportaż dotyczący ŁKS-u, od tego czasu znów podskoczyły liczby, którymi łódzki klub może się pochwalić. Karnetów jest w tym momencie już ponad 2400, z czego ponad 350 to fundowane karnety dla dzieciaków (zebrano 32 tysiące złotych, dorzucili się m.in. prezes Zbigniew Boniek, Tomasz Wieszczycki, Misiek Koterski czy lokalni politycy), a niecałe 200 to karnety zakupione przez sponsorów (m.in. firmę Cosinus). Na pierwszym meczu przez kołowrotki przeszło 4848 osób, czyli do kompletu (600 miejsc w Skyboxach i lożach nie jest jeszcze gotowych do użycia) zabrakło jakichś 200 kibiców. Nie pisałbym jednak o tym, gdyby nie prawdziwa gratka kolekcjonerska, dzięki której karnety może otrzymać kolejnych kilkanaście dzieciaków.

Koszulka Witolda Bendkowskiego z mistrzowskiego sezonu 1997/98!

Koszulka Witolda Bendkowskiego z 1998 roku

Uhlsport, numer 4, charakterystyczna przeplatanka z logiem sponsora tuż pod nią. Aby wylicytować to cacko, sprawdźcie Allegro (KLIK). Cały dochód pan Witek zdecydował się przekazać na akcję wsparcia dla najmłodszych ełkaesiaków – na ostatni mecz niektóre z nich nie tylko weszły z ufundowanymi karnetami, ale też przyjechały zapewnionym przez kibiców transportem.

KOMENTARZE (29)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
szuwarek

2400 karnetów … a ile z tej liczby to kibice „studenci” cosinusa ?

kacpee

2400

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Dużo tu prawdy.
Rzeczywiście, jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ!

Giess

Jak co środę Olkiewicz o ŁKS…

Tulismanore
Jagiellonia

Mam juz dosc czytania ŁKSie.. Każdy tekst PISiora o ŁkSie.. Rzygać sie chec.. Weż załóż sobie portal o ŁKS i tam popełniaj swoje wPISy…

Giovanni

zesrałbyś sie jak byś wątku politycznego nie wplątał co? to jest portal piłkarski. Chcesz sie politykować to wejdz na forum jakiegos TVN24 albo TVP Info

Tadeo

Przecież Legia kupuje mecze.

HustonMamyProblem

To po co przed rozpoczeciem sezonu wyglaszac teksty typu ‚jak teraz korona nie spadnie, to juz chyba nigdy’. Juz powinniscie sie przyzwyczaic do tego, ze jesli cos piszecie to dzieje sie zupelnie odwrotnie.

Co do ‚karnetow zakupionych przez cosinus’. Piszesz o tych, ktore zostaly zakupione poprzez naciagniecie panstwa polskiego? O tych, na ktore cala Polska, musi sie dokladac z odprowadzanych podatkow? Rzeczywiscie jest sie czym chwalic.

Giess

Czy Jakub napisze w końcu coś nie wtrącając mega różowego pijaru dla łódzkiego KS?

Sorin_Oproiescu

Logo to słowo nieodmienne. Z logo sponsora, a nie logiem sponsora. Pozdrawiam z Malty.

Użytkownik usunięty
legia

bedzie na weszlo live z kompromitacji legii?

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Jako dziennikarz piszesz o obiektywnych ocenach kibicow, a jako kibic wiesz, ze cos takiego nie istnieje 😉

Gino Lettieri vel. Wunderwaffe
Z tymi klapkami, to z dala!

Jako dziennikarz wie, jako kibic nie wie. Najgorsze, że nie wie, kiedy jest kim.

areq

Panie Jakubie.To jest portal branżowy a nie „plotek” czy inne badziewie.Artykuły będą różne, jedne absurdalne, drugie sensowne i rzetelne.Jakbyśmy chcieli czytać o dupach Bille Nielsena, to tytaj by człowiek nie zaglądał, tylko na „lachonyzWildy.pl”:):)…Tu sie nie ma co tłumaczyć, tu trzeba się cieszyć z krytyki konstruktywnej i tej troche mniej…

Gino Lettieri vel. Wunderwaffe
Z tymi klapkami, to z dala!

Coś źle napisałeś, bo mi te lachoznyzWildy.pl nie wchodzą… Weź sprawdź link!

Z przewrotki w sam winkiel
Lechia Gdansk

Z tym porownaniem Arki do betonu to bym sie jedak wstrzymal, w Gdyni sa śledzie a betony w Gdansku…

Pozniej wymysle nick

Mikita, calkowicie zapomnialem o jego istnieniu. Uwaga bo moge bredzic! Co do Łks’u to ja mam takie odczucia jako niezorientowana osoba, ze oba Lodzkie kluby rownie chujowo zarzadzane wyrznely o glebe z hukiem, same sobie winne, praktycznie dla laika ich los wydaje sie taki sam. Tylko z jakiej racji Widzew ma pelne poparcie wladz, stadion etc. a Łks kopy w dupe? Bo co? Bo tradycje? Dla mnie ktory interesuje sie polska pilka gdzies tak od mistrzostwa Polski Polonii i Łks’u, Widzew Łodz to wieczny kabaret, bida i podsmiechujki, a nie zadne tradycje. Czegos tu nie rozumiem…

pallache

Kubuś tyle bredni nawalił o potędze łksu, że aż musiał się w kolejnym artykule tłumaczyć, bo go w komentarzach wypunktowali. Propaganda jak w tvpinfo. 😉

kacpee

I znów o lodzkim kawałku stadionu nic nowego naprawdę wielki wyczyn 2600 karnetów wow. Weszło dziwnym trafem pominęło 15500 sprzedanych karnetów przez Widzew. No ale rozumiem ze boli :)

Giess

15550? Czyli nowy rekord?

kacpee

Tak :)

Kibolkiewicz

Zakupił Cosinus? Ahahaha, co za mentalność, nie wierzę. A skąd pieniądze ma Cosinus co? No powiedz Kubuś, powiedz.

MionelLessi

Oczywiście tradycyjnego (na weszło) lizania się po fiutach z PZPNem nie mogło zabraknąć. Bo prawda jest taka, że beton został zastąpiony przez kolejny beton.

Wracając do tematu, odnośnie AduGate – moglibyście spiąć pośladki i postarać się o odpowiedź na pytanie: dlaczego taki diament jak Adu aż tak się stoczył. Ciekaw jestem opinii Piotra Nowaka, który był jego trenerem dwukrotnie: najpierw w DC United gdy chłopak debiutował w MLS i był w kręgu zainteresowania najlepszych drużyn na świecie. Potem gdy z podkulonym ogonem wracał z nieudanych europejskich wojaży.

Amber Mozart

Najprostsza i prawdopodobna odpowiedź – przebite blachy. Jeśli od początku miał 5lat więcej niż podawano, tojego „talent” objawiał się tym, że mając 18lat ogrywał 13-latków/ Nowak zresztą niechętnie go wystawiał do składu, za co był mocno krytykowany.

Dalej mamy cały hype, który go otaczał. Większość ludzi nie jest na to gotowa, a zwłaszcza nastolatkowie. To cholernie cieżko udźwignąć nie mając w chuj mocnej głowy. W przypadku nastolatka – niewykonalne. Do tego amerykanie mają inną mentalność od europejcyzków, oni musża idola widziećzawsze i wszędzie, muszą go dotknąć. Przez co zamiast trenować, został maskotką. W tym wieku takie nieregularne treningi to praktycznie załamanie kariery. Zwłąszcza w połączeniu z innymi czynnikami, o których wspomniałem.

Całe zamieszanie spowodowało jeszcze jeden problem – klub, który go testował, miał znacznie wyższe oczekiwania niż wobec innych. Jeśli grałby na poziomie innych testowanych, byłoby to zbyt mało. Od niego wymagano więcej i jeśli z miejsca nie zamiatał wszystkimi podłogi to odbierano go jako porażkę, kogoś, kto się nie sprawdził, chociaż gorszy od niego mógłby w tym samym czasie przejść przez sito i dostać kontrakt. Bo perspektywa nie jest bez znaczenia.

I na koniec mamy zapewne wymagania finansowe. Gość tak rozleklamowany, przynajmniej na początku, musiał mieć kontrakt gwiazdorski, którego nikt nie mógł mu zagwarantować. Więc ilość potencjalnych pracodawców była skąpa. A jak już się jakiś trafił, to i szatnia nie musiała być szczęśliwa, że przychodzi dzieciak znikąd, który jeszcze nic nie pokazał, a zarabia jak najlepsi. A konflikt z szatnią to dla nastolatka gwóźdź do trumny.

I tak się zaczął zjazd, najpierw powolny, z czasem coraz większy. Gość od lat tak po prawdzie nie grał w piłkę, to i niczego nowego się nie uczy, warunki do rozwoju ma zerowe, CV coraz gorsze.To, ze dalej próbuje to dla mnie nie determinacja, tylko kompletny brak pomysłu co innego mógłby robić, bo pewnie nic nie umie, skoro jako nastolatek zamiast rozwijać umysł i się uczyć robił za maskotkę.

I ostatnia sprawa: w sumie to nie wiadomo, czy on w ogóle kiedykolwiek potrafił dobrze grać, bo znany jest głównie z pokazywania sztuczek z piłką w telewizji. A to potrafi wiekszość polskich ligowców.

MionelLessi

Generalizujesz, a mi wydaje się, że problem jest głębszy. Wielu sportowcom się udaje. A już szczególnie Amerykanom, gdzie świadomość kultu pracy jest gigantyczna (zdaję sobie sprawę, że Freddy to nie jest rodowity Amerykanin, ale jest tam od 8 roku życia, więc na pewno przesiąknął ich mentalnością).
Chłopak chodził do prywatnych szkół, szkolił się w najlepszych amerykańskich szkółkach. Nawet jeżeli miał przebite blachy, to i tak mając na uwadze całą karierę juniorską powinien być solidnym graczem w jakimś średniaku z ligi hiszpańskiej czy włoskiej. A on się stoczył i to totalnie.

Tak na marginesie, odnośnie pieniędzy: LeBron James w wieku 18 lat podpisał z Nike kontrakt wart 90 mln dolarów (!) i to jeszcze zanim rozegrał swój pierwszy mecz w NBA (!!). Koszykarzem jest wielkim i wielkie pieniądze mu w tym nie przeszkodziły.

Amber Mozart

Być może LeBron ma mocniejszą psychikę niż Freddie. I LeBron NAPRAWDĘ coś umiał, koszot ich sport narodowy i są mistrzami w wyłapywaniu talentu. A Adu to mógł być gość, który jako nastolatek ogrywał dzieci, co osiągnięciem niejest i nawetja bym potrafił. Tylko Amerykanie koniecznie potrzebowali u siebie kogoś najlepszego w każdej dziedzinie, a w tej nie mieli, więc wykreowali pierwszego, który się trafił. A jego problemy z karierą zaczęły się po przyjeździe do Europy, gdzie raz, że na piłce znamy się lepiej, a dwa, że nikt gwiazdeczki na rękach nie nosi. Stawiam, że gdyby został w USA, zaszedłby dalej i nawet jeśli nie byłby gwiazdą ligii, to chociaż solidnym grajkiem, moze nawet ocierającym się o kadrę.

Thomas von Danzig

Nie wstyd pisać o „mistrzowskim” sezonie – gdy wszyscy wiedzą, że kupiony?

Ex

Co za brednie. Jak to koszulka z mistrzowskiego sezonu, jak jest to koszulka z sezonu później? Ta ze zdjęcia różni się od wystawionej długością rękawów, a jest to fotka z meczu z Man U.

danny_trejo

Wow zabraklo tylko 200 do wypelnienia trybuny? To wspaniale! 😀

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

tennis-agnieszka-radwanska-australian-open_3406817
15 sierpnia, 21:54
Szamoobrona