post Avatar

Opublikowane 02.08.2017 21:05 przez

Jan Ciosek

Jeszcze niedawno wydawało się, że powrót Roberta Kubicy do Formuły 1 to science-fiction. Polski kierowca po koszmarnym wypadku 6,5 roku temu miał pogruchotaną i niesprawną rękę. Dziś wsiadł do tegorocznego bolidu Renault i przejechał nim 142 okrążenia, tak, jakby nigdy nie przestał jeździć w F1! Czasy niby nie miały znaczenia, ale grzechem by było nie wspomnieć, że były rewelacyjne. Polak wykręcił 4. czas dzisiejszej sesji, na poziomie tego, który Jolyon Palmer zaliczył kilka dni temu w kwalifikacjach.

Podstawowa różnica jest taka, że Palmer bolidem Renault jeździ od 2 lat, a Kubica wsiadł dziś do niego po raz pierwszy w życiu. Jakby tego było mało, współczesny samochód francuskiego teamu w żaden sposób nie przypomina niczego, czym Robert poruszał się wcześniej. Jest dłuższy, szerszy i o 100 kilogramów cięższy.

Kiedy do ważącego 1300 kilogramów samochodu rajdowego dołoży się 20 kilogramów, różnica jest ogromna. To wyobraźcie sobie jaką różnicę robi 100 kilo w 600-kilogramowym bolidzie – mówił tuż po zakończeniu testu. Był piekielnie zmęczony, ale zadowolony. Żartował, uśmiechał się, użył nawet słowa „fakap”, opisując przygodę z samego początku testu, kiedy zapomniał o szerokości bolidu i nieco przytarł nos. Potem zaliczył spina, ale błyskawicznie obrócił bolid i przez obie sesje nie miał już żadnych problemów. Co najważniejsze, jeździł bardzo szybko i równym wysokim tempem, a właśnie powtarzalność w Formule 1 jest kluczowa.

Szczęśliwy, ale nie na 100 procent

To był bardzo dobry, produktywny test. Wykonałem mnóstwo pracy i w stu procentach zrealizowałem program. Było bardzo gorąco i ciężko – oceniał. – To nie był łatwy dzień, ale zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

Dzisiejszy dzień udowodnił całemu światu Formuły 1, że Robert Kubica jest gotowy do powrotu. Egzamin na piekielnie trudnym technicznie i wymagającym fizycznie torze zdał na piątkę. – Zgadzam się z tym, co powiedział Nico Hulkenberg, że jeśli ktoś poradzi sobie na Hungaroringu, to poradzi sobie także na każdym innym torze. Jestem szczęśliwy – przyznał. – Ale nie w 100 procentach – zaraz dodał w swoim stylu.

Kubica zwrócił uwagę na jeszcze jedną rzecz. W porannej sesji wskoczył do bolidu przed 9 rano, skończył jeździć o 13. Zjadł lekki lunch i miał chwilę na analizę.

Dopiero wtedy mogłem na spokojnie odetchnąć i pomyśleć. Przeanalizowałem pewne rzeczy, zastanowiłem się co, gdzie i jak poprawić. Kiedy o 14 wsiadłem do niego ponownie, było tak, jakbym wskoczył do innego bolidu, dużo łatwiej i bardziej naturalnie. To było najlepsze uczucie dziś – ocenił. – Czułem duży postęp, z okrążenia na okrążenie czułem się lepiej.

Robert Kubica rano przejechał 74 okrążenia, czyli o 4 więcej niż wynosi dystans wyścigu o GP Węgier. W popołudniowej sesji przejechał kolejny wyścig – w sumie 142 okrążenia w ciągu jednego dnia. Nieźle, jak na kogoś, kto miał być niesprawnym inwalidą. – Nie ma rzeczy niemożliwych – stwierdził na konferencji po zakończeniu jazdy. Niepotrzebnie. Patrząc na niego, na jego rękę i mając w pamięci to, co przeszedł, nikt nie miał co do tego wątpliwości…

kubica hun 2-1

Widać było, że jest w fantastycznej formie fizycznej. W ramach przygotowań do powrotu dużo jeździł na rowerze, trenował na siłowni. Jest bardzo szczupły, szczuplejszy niż w czasach Formuły 1, nie mówiąc nawet o jego karierze w rajdach, kiedy poważnie nabrał masy. Teraz przejechał 622 kilometry i gdyby tylko mógł, jechałby dalej. – Fizycznie czuję się dobrze, jutro mógłbym znowu jeździć – przyznał.

Jest dużo lepiej niż myślałem

W czasie pierwszego dnia testów przejechałem tegorocznym bolidem Renault 142 okrążenia bez większych problemów. Jest dobrze. 3 miesiące temu, a nawet 2 dni temu, wziąłbym to w ciemno – powiedział mi po teście Robert Kubica. – Dla każdego kierowcy minimum to dwa dni testów. Ale po dzisiejszym mam bardzo pozytywne odczucia. Teraz, kiedy już trochę ochłonąłem, mogę powiedzieć, że jest dużo lepiej niż myślałem.

Same wyniki, jak wszyscy podkreślają, nie mają wielkiego znaczenia. Faktem jednak jest, że na Hungaroringu, licząc także wczorajsze testy, szybciej od Kubicy jeździli tylko kierowcy Ferrari i McLarena. Startujący wczoraj w Renault Nicholas Lafiti wykręcił czas 1:20.302. Najlepszy wynik Polaka w tym samym samochodzie to 1:18.572. Jakieś pytania?

Dziś na Hungaroringu głównym bohaterem był oczywiście Robert Kubica. Kiedy kończył pierwszą sesję, pod garażem Renault był tłum ludzi. Do 4-krotnego mistrza świata Sebastiana Vettela w tym czasie nikt nie wyszedł. Po zakończeniu testu sala konferencyjna na spotkaniu z polskim kierowcą pękała w szwach, czemu zresztą trudno się dziwić.

Keep calm and support Kubica

Poza samym Robertem najwięcej uwagi przyciągali… jego kibice. Dziś na Hungaroringu w sumie zameldowało się 3,5 tysiąca widzów, z czego ogromną większość stanowili ci, którzy przyjechali dopingować Kubicę. Zdecydowanie, zostali bardzo dobre zauważeni: przez zespół Renault, ludzi zarządzających Formułą 1, dziennikarzy z całego świata i oczywiście samego zainteresowanego. Ci kibice także są argumentem przemawiającym za polskim kierowcą.

Wszelkie typy ludzi: młodzi, starsi, emeryci, kobiety i dzieci. Z miast, miasteczek, wsi. Z flagami, transparentami, banerami. W najróżniejszych koszulkach – reprezentacji Polski, z napisami „keep calm and support Kubica”, „Forza Kubica”, „guess who’s back”, „the king is back”, „Polska”, czy po prostu „Robert Kubica”, plus oczywiście takimi sprzed lat: w barwach teamów BMW Sauber i Renault. Te koszulki gdzieś na dnie szafy, w najniższej szufladzie, czekały na swoją chwilę. Podobnie, jak Kubica i jego kibice. Wielu przyznaje, że już straciło nadzieję na to, że znów zobaczą go w bolidzie Formuły 1. Strasznie przeżyli wypadek, potem trzymali za niego kciuki w rajdach. Większość nie zastanawiała się ani chwili, kiedy usłyszała o teście na Hungaroringu. Byli też tacy, którzy zmienili plany i wbrew protestom żony zamiast chorwackiej riwiery czy plaży w Bułgarii, wybrali Balaton, z dwudniowym postojem w szczerym polu pod Budapesztem.

Pamiętacie zarzuty tak zwanych prawdziwych kibiców, że na mecze reprezentacji na Stadionie Narodowym przychodzą Janusze z całymi rodzinami, przez co doping jest gorszy? Na Hungaroringu też były całe rodziny, ale o dopingu i klimacie na trybunach nie można powiedzieć złego słowa.

Jaka była atmosfera? Wyobraźcie sobie, co widzi kierowca, który w 6 sekund, z prędkością około 300 kilometrów na godzinę pędzi prostą startową. Czy widzi kibiców? Jeśli w ogóle, to jako jedną wielką plamę. Czy słyszy, co śpiewają i krzyczą? Nie ma żadnych szans. Każdy, kto kiedykolwiek był na torze i wie, jaki hałas wydaje pędzący bolid, ma pełną świadomość, że kierowca nie słyszy nic poza rykiem silnika, przez który z pomocą radia próbują się przebić inżynierowie.

Co na to kibice? Przez cały dzień, od 9 rano, kiedy Kubica po raz pierwszy wyjechał z garażu Renault, aż do 18, kiedy zakończył testy, nie ustawali w dopingowaniu go. Za każdym razem, gdy polski kierowca pędził prostą startową, tysiące fanów wstawało z miejsc, machało flagami, krzyczało „Rooooo-bert Ku-bi-ca”, klaskało, hałasowało trąbkami i tak dalej. W międzyczasie był także „Mazurek Dąbrowskiego”. Jeszcze bardziej się ożywiali, kiedy Kubica zjeżdżał do alei serwisowej – wtedy doping nie cichł nawet na chwilę. Ale prawdziwa kulminacja następowała wtedy, gdy Kubica kończył poranną oraz popołudniową sesję. Kibice przezornie zajęli miejsca na trybunie naprzeciw boksów Renault. Kiedy Robert wyszedł z bolidu, reagowali mniej więcej tak, jak reaguje się na gwiazdę rocka na koniec koncertu, kiedy niby jest już po wszystkim, ale wszyscy mają nadzieję na kolejnego bisa. Racjonalnie trudno to wytłumaczyć, wszystko sprawia wrażenie lekkiego szaleństwa. Ale z drugiej strony – wielu z ludzi, którzy dziś zasiedli na trybunach Hungaroringu, czekało na tę chwilę od prawie 7 lat i już powoli traciło nadzieję. No, może poza jednym z kibiców, który na dużej biało-czerwonej fladze wypisał „Ja wiedziałem, że wróci”…

Dziękuję za wsparcie i wiarę

Na koniec podziękowali Kubicy, a potem wywołali przed garaż członków zespołu Renault i chóralnie odśpiewali im „Merci, Renault”, co na wszystkich zrobiło piorunujące wrażenie.

Bardzo dziękuję im za wsparcie i wiarę. Mam nadzieję, że dobrze się bawili – mówi Kubica. – A moment, kiedy zaśpiewali „Merci, Renault” był dla mnie highlightem dzisiejszego dnia. Byłem kompletnie zaskoczony, to było świetne. Cieszę się, że kibice także zdają sobie sprawę, że bez Renault to wszystko byłoby niemożliwe.

Kilka tysięcy polskich kibiców przyjechało na Hungaroring na testy. Oczywiście, fajnie patrzeć na żywo, jak dzieje się historia, ale z drugiej strony – to tylko testy, które koniec końców mogą nie mieć większego znaczenia. Aż strach myśleć, co będzie się działo na trybunach, jeśli Robert Kubica naprawdę wróci do Formuły 1…

Rzecznik Renault na gorąco stwierdził tylko, że na miejscu polskich kibiców jeszcze by nie kupował biletów na Spa i Monzę (27.08 i 3.09). Sam Kubica podkreśla, że liczy na kolejne testy, ale pozostaje realistą. Z drugiej strony – pamiętacie, co mówił o rzeczach niemożliwych?

Aha, w testach najszybszy był Sebastian Vettel, ale prawdę mówiąc nawet niemieccy dziennikarze mieli to gdzieś…

JAN CIOSEK, Hungaroring

Opublikowane 02.08.2017 21:05 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Tomek Jankowski
Tomek Jankowski

Co to ma wspólnego ze sportem?

LOBO
LOBO

Bardzo wiele, za to ty z rozumem nie masz nic.

Tomek Jankowski
Tomek Jankowski

Dobrze, że Ty masz dużo wspólnego 🙂

Pozniej wymysle nick
Pozniej wymysle nick

Wiecej pozytku by bylo z zamieszczenia prognozy pogody.

PRT
PRT

Ciekawe czy mu się w głowie nie zakręciło od tych okrążeń. Jedno by nie wystarczyło?

Koszulker.pl
Koszulker.pl

Dzięki za ten artykuł! Nie mogłem śledzić dziś jego poczynań. Fajnie, że pokusiliście się o tak obszerną relację! Kawał historii dzieje się na naszych oczach. Z udziałem Polaka! Niesamowite. Sam dawno temu straciłem wiarę w to, że Kubica kiedykolwiek zasiądzie do bolidu, choćby tylko do testów. A tu jednak! Warto wierzyć, warto walczyć!

MaciejA
MaciejA

Fajnie wyglądają te artykuły o F1 i RK. Czekam na więcej 🙂 mam nadzieję, że sekcja piłki nożnej w końcu zarazi się pozytywnie do Kubicy 😉

ershi
ershi

dobry artykul, sledzilem caly dzien a i tak udalo sie Wam przemycic pare rzeczy o ktorych nie slyszalem.

czleniubocieczolgrozjedzie
czleniubocieczolgrozjedzie

#nikogo

KrisBo
KrisBo

świetnie się czytało…, Janek wielkie dzieki

Lamb
Lamb

Dzięki za to podsumowanie. Nadal nie rozumiem, jak ludzie mogą twierdzić, że F1 jest nieistotnym sportem…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinni
Vinni

Robert wróci do ścigania w F1, jestem tego w zasadzie pewien. Facet jest bardzo uparty, nigdy nie odpuszcza, doskonale wie że tylko w taki sposób może wrócić tam gdzie jego miejsce. Szczerze powiedziawszy jestem skłonny stwierdzić, że jeżeli Kubica dostałby odpowiednio silny bolid to byłby w stanie wygrać całe mistrzostwa. Takiej to klasy jest zawodnik 😉

Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020
Inne sporty
05.06.2020

Półtorej dekady dominacji. 15 lat temu Nadal wygrał French Open po raz pierwszy

Kiedy po raz pierwszy zjawił się w Paryżu, by wystąpić w seniorskim turnieju na kortach imienia Rolanda Garrosa, był już jednym z faworytów do zwycięstwa. Wcześniej triumfował w Monte Carlo, Barcelonie i Rzymie, roznosząc na mączce kolejnych rywali, w tym światową czołówkę. Nic dziwnego, że i na paryskiej okazał się najlepszy. Od meczu, który decydował […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Trener Radomiaka wsypał Leandro z kartką, PZPN wszczyna postępowanie

Celowe wykartkowanie się jest w piłce zjawiskiem tyleż powszechnym, co niepotwierdzonym oficjalnie. W zasadzie nie zdarza się, żeby ktoś przyznał wprost, iż świadomie zapracował na żółtą kartkę, żeby odpocząć sobie w mniej ważnym meczu albo nieco wcześniej mieć wakacje. Nie przez przypadek najwięcej takich sytuacji mamy pod koniec danej rundy. Czasami inicjują to sami piłkarze, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Korona postraszyła Piasta, ale Żubrowski miał na ten wieczór inne plany

Dziś w Kielcach zapachniało europejskimi pucharami. Co prawda tylko przez chwilę, co prawda nie przez to, że Korona z Piastem zagrały na poziomie fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale zawsze. Konkretnie ze względu na to, że Frantiskowi Plachowi przypomniały się letnie miesiące, w trakcie których zawalał gole z BATE czy FC Riga. Różnica jest tylko taka, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Akademia Taktyczna Ekstraklasy. Marnowanie okazji nie do zmarnowania

I rzekli ofensywni gracze Piasta Gliwice: nie ma sytuacji, których nie da się zmarnować. Niby powinniśmy się przyzwyczaić – zmarnowane stuprocentowe okazje oglądaliśmy nie raz, nie osiemnaście. Ale jak widzisz na przestrzeni kilku minut pudło z metra, a także kontrę dwóch na bramkarza, z której nie pada gol, to wiesz, że dzieją się rzeczy wielkie. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Wrąbel obudził w sobie Neuera. Stal remisuje z Puszczą

Cuda, cuda ogłaszają w Mielcu. Co się dzieje? Ano Jakub Wrąbel znów obudził w sobie duch polskiego Manuela Neuera. I choć ten sympatyczny przydomek z czasów jego początku w Śląsku Wrocław ostatnio tylko mu ciążył, stając się idealnym materiałem do uszczypliwości, kiedy tylko przydarzały mu się wpadki, to tym razem faktycznie zagrał wyśmienicie. Właściwie to […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

W której lidze zagra KTS Weszło?

Nasza drużyna wznowiła treningi. Frekwencja – wyśmienita! 24 chłopa na zajęciach. 10 czerwca zagramy pierwszy od listopada mecz. Sparing co prawda, ale za to z III-ligowcem! Na którym poziomie rozgrywek wylądujemy w przyszłym sezonie? Zapraszamy na materiał wideo.
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czołg, który wiecznie jest w naprawie. William Remy znowu się rozkraczył

Gdy William Remy przychodził do Legii Warszawa, nie musieliśmy specjalnie się wysilać, żeby znaleźć plusy tego transferu. Oto do Ekstraklasy wjeżdżał gość, który regularnie grał w Ligue 1, o którego zabiegały angielskie kluby. Oczywiście – wjeżdżał do niej dlatego, że w międzyczasie pokłócił się z szefostwem i trochę od piłki odpoczął. Ale jednak argumentów za […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020