Trzecia kolejka, trzecia nominacja. Angulo, jesteś przekozak!
Weszło

Trzecia kolejka, trzecia nominacja. Angulo, jesteś przekozak!

Za nami trzecia, najlepsza kolejka w tym sezonie ekstraklasy – choć też powiedzmy, że konkurencję miała jak Marcin Gortat w konkursie wsadów z Marcinem Garuchem. Jednak co nieprzyjemne zostawmy za sobą i przyznajmy, że najlepszą jedenastkę było wybrać dość łatwo, a może bardziej: wybierać było z kogo.

Kozaków ustawiamy ofensywnie, ale skoro ligowcy w końcu postanowili trochę postrzelać, inaczej być nie może. To jadąc od przodu: nie mogło oczywiście zabraknąć Angulo, któremu zaliczyliśmy dwa gole za mecz z Wisłą Kraków. Ten gość jest piekielnie skuteczny, imponuje nam spokój, w jakim zachowuje się pod bramką – nie wali na pałę, tylko szuka optymalnego rozwiązania. A gdy je znajdzie, bramkarz często bywa bezradny, tak się sprawy miały z Cuestą, który nawet nie podjął interwencji przy drugim golu Hiszpana. Trzy kolejki, trzy nominacje do kozaków. Klasa.

Pierwszą linię uzupełnia Gytkjaer i Paixao. Pierwszy uspokoił kibiców Lecha, ponieważ ci już powoli zaczynali wyczekiwać bramek Duńczyka – zagrał pięć meczów, w mniejszym lub większym wymiarze czasowym, a licznik ani trochę nie ruszył się do przodu. Mecz z Piastem jednak wszelkie obawy odłożył w kąt, bo choćby pierwszy gol Gytkjaera świadczył o dużej klasie, gdy ładnie przymierzył z powietrza. Portugalczyk kończył z kolei mecz ze Śląskiem w obozie przegranych, ale on sam zrobił co mógł. Walnął dwie bramki (choć po prawdzie, tę pierwszą to ledwo zmieścił) i pewnie przy dobrej formie Kuciaka mogło to wystarczyć do nawet wygranej. No, ale Kuciak na mecz nie dojechał, o czym później.

Choć narzekaliśmy na Legię, bowiem wygrała z Sandecją w słabiutkim stylu, to w kozakach musi się znaleźć jeden z jej przedstawicieli, czyli Hamalainen. Fin właściwie wygrał Wojskowym mecz – wszedł, trafił zza pola karnego, a potem jeszcze zanotował asystę, wypuszczając w bój Kucharczyka. Czego chcieć więcej? Obok niego widzimy w środku Aankoura, który jeśli chodzi o konkrety w meczu, też był kapitalny. Gol, asysta, kluczowe podanie. Usiadł Marokańczyk wczoraj za kierownicą Korony i rozjechał Cracovię.

Na skrzydłach wśród kozaków pohasali Kurzawa i Jóźwiak. Pierwszy napędzał akcję Górnika, dobrze bił stałe fragmenty, obok Angulo był najlepszy na placu. Z kolei Jóźwiak wywalczył karnego…

…ale to nie był jednorazowy wyskok, bo przez cały mecz naharował się jak wół w obronie i ataku.

A propos obrony: u nas zadba o nie trio Rymaniak, Celeban i Stolarski. Żaden z nich nie zagrał na zero z tyłu, ale jak doceniać ofensywę, to po całości. Rymaniak czarował, strzelił ładną bramkę, a był bliski drugiej, jeszcze ładniejszej. Celeban walnął dwie Lechii i został bohaterem Śląska, Stolarski biegał od jednej linii końcowej do drugiej jak nakręcony, notując przy tym jedną asystę, a przy lepszej skuteczności kolegów (choćby sytuacja Schikowskiego) mógłby mieć ostatnich podań więcej.

W bramce zaś wybór pada na Loskę, który bardzo dobrze radził sobie ze strzałami Wiślaków i choć też nie zagrał na zero z tyłu, to gdyby między słupkami postawić kogoś słabszego, Górnik straciłby drugie tyle goli i pewnie by ten mecz nawet przegrał.

kozacy

Było miło, ale niestety – żeby ktoś zagrał dobrze, ktoś musi zagrać źle. Źle zagrał Kuciak, który od momentu powrotu do Polski, debiutuje w zestawieniu badziewiaków – błędy ze Śląskiem były jego pierwszymi bramkowymi w barwach Lechii. Ma pecha Piotr Nowak. Rozprzedają mu zespół, kluczowi piłkarze są kontuzjowani, to jeszcze gość tak pewny jak do tej pory Kuciak, zawala mecz na wyjeździe.

W obronie, a konkretnie jej środku, wybór pada na Fojuta i Gonzaleza. Pierwszy w ogóle nie miałby tu wstępu, ale niestety, przytrafił mu się fatalny błąd w końcówce, który kosztował Pogoń wiele. Gdyby jeszcze szczecinianie spadli z wygranej na remis… Niestety, Portowcy zostali pozbawieni choćby jednego punktu. Gonzalez z kolei grał fatalnie, zaliczył swojaka, ale – jeśli to uznać za przypadek – przede wszystkim dał sobie zabrać piłkę jak dziecko przy linii, a później w ogóle o nią nie powalczył.

Na bokach obrony nominujemy Kallaste i Pestkę z szalonego poniedziałkowego meczu. Jeden nie radził sobie przy stałych fragmentach i przy golu dla gości przepychał się z kolegą z zespołu (naprawdę), z drugiego wiatrak zrobił Rymaniak.

W pomocy trzeba wyróżnić Barana, który się zagotował w meczu z Legią i błąd techniczny chciał naprawić wślizgiem, co często kończy się źle, czyli czerwoną kartką i kontuzją rywala. Tym razem stanęło na szczęście tylko na wykluczeniu. Z kolei Stefanika, Gyurcso, Pospisila, Świerczoka i Piątkowskiego umieszczamy tutaj z jednego powodu – by odnotować, że w tej kolejce grali. Na boisku było ich bowiem bardzo trudno dostrzec. Asysta Świerczoka piętą? Nie żartujmy, miał wpływ na kierunek piłki taki sam co miałaby biedronka odpoczywająca na murawie.

badziewiacy

Fot. FotoPyk