Image and video hosting by TinyPic
Blog #23: pierwszy zjazd spod K2
Blogi i felietony

Blog #23: pierwszy zjazd spod K2

Druga doba po przybyciu do bazy pod K2. Wczoraj odpoczynek, więc dziś musieliśmy trochę narozrabiać. Każdy dotychczasowy dzień wiązał się z ustanowieniem jakiegoś naszego indywidualnego rekordu. A to rekordowy nadbagaż, a to życiówka jeśli chodzi o liczbę kilometrów w dal albo metrów w wzwyż. Zatem udało nam się wdrapać na wysokość 5300 m i zjechać ciekawy odcinek na nartach. W bazie powiedzieli nam, że tutaj pod K2 osoby, które miały tu w ogóle narty można policzyć na palcach dwóch rąk. Ale po kolei…

Zrzut ekranu 2017-07-23 o 11.19.15

Sobota zaczęła się dla nas około 4:00 rano od przemarszu obok naszego obozowiska grupy Szerpów Russella Brice’a, którzy mieli poręczować kolejne odcinki w górze. Nie byli bezszelestni. O 6:00 rano na ścianę ruszyła trójka Jakub Poburka, Dariusz Załuski i doktor Krzysztof Wranicz. Ich celem było wyniesienie depozytów do obozu II i III (namiot, butla z tlenem, jedzenie, butle z gazem – kartusze…). Kuba nie dotarł do trójki ze względu na pogodę. Wiało przeokrutnie i było bardzo, bardzo zimno. Wycofał się więc do dwójki, gdzie spotkał się z Darkiem i „Julkiem”. Na górze na noc zostali Załuski i Poburka. Lekarz ekipy zszedł bezpiecznie do bazy około godz. 19:30.

Zrzut ekranu 2017-07-23 o 11.20.56My zaś, czyli grupa pościgowa, postanowiliśmy sprawdzić sprzęt narciarski. Wybraliśmy się w czwórkę (Piotr Snopczyński, Bogusław Leśnodorski, Kamil Borowski i ja, niżej podpisany) w górę lodowca, na ostatni żleb przed „ice fallem” (labiryntem lodowym, tuż za Żebrem Abruzzich). Po godzinie wędrówki po morenie i lodowcowym plateau, podeszliśmy pod kuluar, którym chcieliśmy zjechać. Nad nim wisiał ogromny serak, na stoku przeplatały się lawiniska – ślady po lawinach. Musieliśmy się trzymać maksymalnie blisko skał po prawej stronie. Po podejściu pod stok wybraliśmy miejsce na krótki odpoczynek. Przypięliśmy raki (wielkie podziękowania dla Jerzego Natkańskiego za
pomoc w dopasowaniu!).

Podeszliśmy 200 m w górę, niemal w pionie. – Co kilka kroków musiałem przystawać i regulować, uspokajać oddech. Nawet nie chodzi o to, że nie miałem siły, bo czuję moc piekielną, ale po prostu nie mogłem nabrać powietrza w płuca – ekscytował się już po zejściu Bogusław Leśnodorski. Faktycznie, brak tlenu w powietrzu odczuwaliśmy wszyscy. Nie mamy jeszcze aklimatyzacji na tej wysokości. Sapaliśmy jak czeskie lokomotywy. Podejście jednak było warte wszelkich pieniędzy. Widok na Lodowiec Godwen Austen powalający i zapierający dech w piersiach dodatkowo.

Sam zjazd był trudny, mimo że niezbyt stromy (nieco ponad 30 stopni). Musieliśmy z Bodkiem jechać bardzo wąską linią, aby uniknąć przebijania się przez kartoflisko do sąsiedniego lawiniska. Momentami
ześlizgiwaliśmy się, nie próbując nawet skręcać. Wszystkich żądnych krwi pragnę uspokoić i na szczęście rozczarować. Udało nam się zjechać spokojnie i bezpiecznie, bez groźnych sytuacji.

Zrzut ekranu 2017-07-23 o 11.19.46

Jutro około 18:00 Andrzej Bargiel prawdopodobnie wyjdzie w stronę obozu trzeciego. To ostatnie wyjście aklimatyzacyjne. Cel to krótki pobyt na wysokości 7500 (powyżej trójki, która rozbita została na wysokości ok. 7000 m). Sprawę Jędrkowi ułatwi wcześniejsze przetrasowanie – przetarcie szlaku, bo samodzielne wytyczanie trasy może być bezsensowne w kontekście ogromnego wysiłku, nadmiernego zmęczenia przed decydującym atakiem. Jędrek jeszcze raz będzie musiał zjechać do bazy. W wyjściu towarzyszyć mu będzie ekipa fotograficzna i filmowa. W nocy na Górze Gór ma śnieżyć.

Zdrowia i Przygód
DARIUSZ URBANOWICZ

KOMENTARZE (12)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
bartr

Ktoś to w ogóle czyta??

Joopiter

Tak.

Budda MRW
Iskra Stolec

Tak, przydupasy lesnodorskiego

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Ariello

Tak

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Leśny już od dawna na równi pochyłej… to i koziołki skaczą.
I to od razu do legijnego garła!

Zenon Zawodowiec

W ciągu doby wywiad z kołczem leczącym raka pozytywnym myśleniem, ogromne ilości Leśnego na sankach, jeszcze tylko Weszło Fit o tym, jak Gapa zobaczył kiedyś Marcina Prokopa na drugim końcu ulicy i będę usatysfakcjonowany.

pejsbuk

Aaaaaaa
Zjechałem, Lesnodorski
Koniec zjazdu, kasa zbożnie wydana na Szerpów
Walcie konia i zazdroscie tam w stolicy

Marlowe
Legia Warszawa

Farciarz. Nie był na meczu.

LOBO

Absolutnie mnie nie rozczarowaliscie ze obylo sie bez przygod. Tamten komentarz to byly po prostu moje watpliwosci, a nie zyczenie najgorszego.

Poker

moze podaczas tej wyprawy schudnie? te jego pulchne policzki jak u Pancho giermka Don Kichota

Budda MRW
Iskra Stolec

„śniegu” tam nie brakuje, wiec jest szansa

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY