Reklama

Debiut Lettieriego. Niezła gra, wynik zgodnie z oczekiwaniami

redakcja

Autor:redakcja

17 lipca 2017, 20:36 • 3 min czytania 108 komentarzy

Mimo że w Kielcach panują – nazwijmy to – jako takie nastroje, nikt z nas nie zdecydował się napisać, że Korona to główny kandydat do spadku. No bo… Korona co roku w zasadzie jest głównym kandydatem do spadku i co roku postępuje według stałego schematu: gdy wszyscy myślą, że to już ten moment i że tak źle jak teraz jeszcze nie było – zawodnicy robią psikusa i prezentują się więcej niż godnie. Tak było też dzisiaj. Lettieri w swoim debiucie wykręca wynik zgodnie z oczekiwaniami, sama gra tragiczna jednak nie była.

Debiut Lettieriego. Niezła gra, wynik zgodnie z oczekiwaniami

To Korona była drużyną, która weszła w mecz jak po swoje i dość powiedzieć, że w pierwszych minutach mogła (i powinna) wsadzić jedną, a może i dwie sztuki:

– po akcji Jukicia w polu karnym odnalazł się Aankour, złożył się do strzału, trafił w poprzeczkę,

– Jach przegrał pojedynek bark w bark z Górskim, ten minął bramkarza i wystawił piłkę Jukiciovi, który miał poważne problemy z opanowaniem piłki i nie wsadził jej do pustaka,

– po świetnie uderzonym wolnym Możdżeń trafił w słupek, piłka przeszła po linii,

Reklama

– po równie dobrze uderzonym wolnym Żubrowskiego, jak struna wyciągnął się Polacek.

Dość sporo jak na pierwsze minuty meczu. Mógł podobać się Aaknkour (wszędzie było go pełno), solidnie wyglądał środek pola, imponować na skrzydle mógł także Jukić, na którym będziemy regularnie zawieszać oko. Na ten moment ciężko dokonywać oceny – z jednej strony wykreował kilka akcji i napędzał ataki, z drugiej – nawet nie potrafił oddać strzału, gdy bramkarz leżał na glebie. No i to on spowodował karnego na tańczącym między koroniarzami Pawłowskim, co na gola zamienił Starzyński.

Napisaliśmy kilka ciepłych słów pod adresem Korony, ale to też nie tak, że Zagłębiu zwycięstwo spadło z nieba, też stwarzali sobie setki. Janus dostał na przykład piłkę jak na tacy, lecz źle złożył się do główki i walnął obok. Jeszcze lepszą patelnię otrzymał Świerczok, lecz także nie był w stanie trafić w bramkę, tym razem nogą. W innej akcji uderzając w sposób niesygnalizowany obił słupek. A w jeszcze innej – Bartosz Kwiecień uratował kolegów wybijając piłkę z linii. Sytuacji było zatem całkiem sporo, w ogóle był to – mówimy głównie o pierwszej połowie – dość żwawy mecz i nie mielibyśmy nic przeciwko, jeśli w takim tempie przebiegałby każdy poniedziałek z Ekstraklasą. Szkoda tylko, że w drugiej części gry wszystko trochę siadło, a po stracie bramki Korona nijak nie zareagowała. Niewykluczone, że to efekt ciężkiego okresu przygotowawczego, jaki piłkarzom zafundował Lettieri.

Za wcześnie na wyciąganie wniosków, ale w debiucie Włocha spektakularnej padaki nie było. Debiutował dziś na ligowych boiskach także system VAR. Podczas meczu nie było jednak ani jednej sytuacji, w której mógłby okazać się pomocny.

[event_results 337832]

Bramki:
0:1 – Filip Starzyński (rzut karny)

Reklama

Kartki:
Żółte:
Krystian Miś – Jarosław Jach, Jakub Tosik, Arkadiusz Woźniak

Gracz meczu: Filip Starzyński (Zagłębie)
Minus meczu: Jakub Świerczok (Zagłębie)

Sędzia: Szymon Marciniak 6/6

Najnowsze

Komentarze

108 komentarzy

Loading...