Kiedyś „Il Fenomeno”, później „El Gordo”. Ale są rzeczy, których się nie zapomina
Weszło

Kiedyś „Il Fenomeno”, później „El Gordo”. Ale są rzeczy, których się nie zapomina

Droga od postrachu bramkarzy do zawodnika pokpiwanego w przypadku Ronaldo – tego brazylijskiego – naznaczona była kolejnymi kilogramami. Które sprawiały, że słowem na „p”, którego używało się w jego przypadku najczęściej nie było słowo „piłkarz”,  a raczej „pączuś”. Co z tego, skoro nawet u schyłku kariery, gdy zdecydowanie łatwiej było go przeskoczyć niż obejść, dalej potrafił wyczyniać z piłką cuda?

Oczywiście każdy, kto pamiętał, co „Il Fenomeno” wyczyniał choćby na początku swojej przygody z Realem Madryt, gdy dynamiką i odejściem na kilku metrach potrafił sobie stworzyć dodatkową przewagę, mógł być zawiedziony tym, jak te cechy szybko zaczęły u niego zanikać po opuszczeniu Madrytu (a nawet jeszcze w trakcie gry dla „Królewskich”). Ale są rzeczy, których wybitny piłkarz nigdy nie zapomni. Jak nawinąć, jak dostrzec złe ustawienie bramkarza, jak posłać widowiskowy lob za jego plecy. Taki jak ten w meczu Corinthians z Santosem.

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mistico

dobrze, że u nas komentarz ma zupełnie inny styl. Nie mówię o poziomie merytorycznym, ale takiego starego dziada drącego się resztką sił szybko bym wyciszał

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Bazyl1983

Hajty i tak nikt nie przebije

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY