Image and video hosting by TinyPic
Na widok ojca właściciel wyprosił wszystkich z restauracji. Wtedy zrozumiałem wagę nazwiska Kosecki
Weszło

Na widok ojca właściciel wyprosił wszystkich z restauracji. Wtedy zrozumiałem wagę nazwiska Kosecki

– W wieku 12 czy 14 lat pojechałem z ojcem na mecz Atletico – Betis. Tata już jakiś czas nie grał w piłkę, ale przyjechali po nas najnowszym porsche, zawieźli do najlepszego hotelu. Wieczorem weszliśmy do restauracji w pobliżu stadionu, na widok ojca właściciel wyprosił wszystkich i ustawił jeden wielki stół, przy którym siedziałem tylko ja i on. Dali nam najlepsze jedzenie, jak dla 20 osób. I pokazywali zdjęcia z czasów, gdy tata grał w piłkę. Rzadko który piłkarz jest tak szanowany po zakończeniu kariery – wspomina w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” czasy, gdy poznawał wagę nazwiska Kosecki Jakub, dziś piłkarz Śląska Wrocław.

FAKT

Bartek Kapustka wyznaje, że w ciężkich chwilach pomógł mu Jacek Magiera, którego… nigdy nie poznał osobiście.

Wy się w ogóle znacie?
Nie. Nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy, mieliśmy jedynie kontakt esemesowy. Zaczęło się od zaproszenia na jego konferencję organizowaną na Stadionie Narodowym, skierowaną do młodych piłkarzy. Wtedy nie mogłem przyjechać, kolidowało to z meczem Cracovii, ale potem już wymienialiśmy się wiadomościami. Czasem po lepszym meczu w lidze czy w Euro trener przysłał esemesa z gratulacjami. A któregoś dnia w Leicester, gdy moja sytuacja się nie zmieniała, a wątpliwości przybywało, odebrałem przesyłkę z Polski. W środku była właśnie książka „Szczęście czy fart?”. Nadawca: Jacek Magiera.

Ponoć nie można jej było nigdzie dostać, bo trener wykupił cały nakład.
Ha, ha.

Mariusz Rumak komentuje obecność brata właścicielki Bruk-Bet Termaliki na ławce trenerskiej jego drużyny.

– Nie odbieram trenera Pochronia jako członka rodziny właścicieli, ale jako trenera. Każdy ma swoje zadania i jest z nich rozliczany. Ja odpowiadam za pracę każdego członka sztabu. Szef szatni jest jeden i wszyscy to wiedzą – zapewnia Rumak.

W ramkach:

– Probierza cieszy fakt, że pracuje w mieście z lotniskiem
– Armando Sadiku nie zadebiutuje w meczu z Górnikiem
– Jaroszyński przechodzi do Chievo
– Nasi w LE bez wygranej
– Lewandowski w kampanii Hugo Bossa
– Podwyżka Glika

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 07.52.48

Carlitos, choć jeszcze nie zadebiutował w ekstraklasie, juz twierdzi, że woli ligę polską od hiszpańskiej.

– Po dobrym roku zdecydowałem się na następny krok. Jestem z tego zadowolony – mówi. – Miałem oferty z drugiej ligi hiszpańskiej, ale uznałem, że gra w polskiej ekstraklasie to ciekawsze doświadczenie. Pieniądze miały drugorzędne znaczenie – podkreśla napastnik, który miał styczność z piłką na wyższym poziomie.

– Czasem trenowałem w Villarrealu z pierwszym zespołem, grającym w La Liga. Występowałem jednak tylko w drugiej drużynie – przyznaje Hiszpan.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 07.53.04

GAZETA WYBORCZA

Legia jako Superman. Finansowy i kadrowy, którego nie imają się sezony banicji poza czołówką tabeli.

Już teraz obrońcy tytułu dysponują bowiem potencjałem nieporównywalnym do niczyjego, zresztą tylko dla nich grają podstawowi lub prawie podstawowi piłkarze reprezentacji Polski (Mączyński, pragnący wyjechać z kraju Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk). Naturalnym rywalem powinien być Lech, który wciąż wspaniale zarabia na eksporcie – właśnie oddał zagranicę trzech młodych, w sumie zaksięgował 11,5 mln euro, nikt nigdy w Polsce nie sprzedawał drożej jednego lata – i reinwestuje w transfery obcokrajowców, jednak klasę tych ostatnich dopiero sprawdzimy. Poznaniacy przyzwyczaili nas w minionych sezonach, że więcej u nich dymu niż ognia. A teraz remontują się totalnie, nietknięty pozostanie chyba tylko stadion.

Innych głównych przeciwników Legii wskazać trudno. Mówimy o lidze, w której trener wicemistrza – ba, Michał Probierz wyniósł Jagiellonię na historyczne szczyty! – ucieka do klubu, który ledwie uniknął degradacji. Generalnie dzieje się w niej tak, że drużyny reprezentujące nas w Europie potrafią się bronić przed spadkiem i odwrotnie. Sprzeciętniała nawet Wisła Kraków, przez dekadę niemal niepokonana.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 07.53.42

Anglicy wreszcie latem nie są bezbronnymi owieczkami. Za nimi królewskie lato.

Zimą to lwy, latem – bezbronne owieczki – powiedział kiedyś Michel Platini, tłumacząc kolejną klęskę Anglików. Chodziło o to, że piłkarze przyjeżdżali na mistrzostwa świata i Europy wycieńczeni intensywnym sezonem w Premier League, nie byli w stanie sprostać oczekiwaniom sięgającym złota.

W tym roku jest inaczej dzięki juniorom. W maju drużyna do lat 17 wzięła srebro mistrzostw Europy. Kilka tygodni później zespół do lat 20 świętował mistrzostwo świata. Potem brąz na Euro zdobyła drużyna do lat 21. Wreszcie wczoraj zespół do lat 19 awansował do finału ME. Jakby tego było mało, rezerwowa drużyna do lat 20 wygrała turniej w Tulonie, a w październiku zespół do lat 17 pojedzie na mundial.

SUPER EXPRESS

Damian Perquis ocenia Hildeberto: „to mała bomba!”.

Mała bomba? Co to oznacza?
Że jest bardzo dynamiczny, wybuchowy. Chodzi o to, że w jednym momencie „swoim wybuchem”, niekonwencjonalną akcją, szarżą do przodu może przesądzić o wyniku meczu. Wybuchowość dotyczy też jego charakteru. W Championship dostał kilka czerwonych kartek, musi zapanować nad temperamentem. Ale podoba mi się u niego pasja. Futbol to właśnie jego pasja, on wszystko przeżywa w niezwykle intensywny sposób. Dla niego piłka to całe życie.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.40.20

Młode wilki mają szturmem wziąć ekstraklasę.

W Ekstraklasie chciałby zamieszać nowy pomocnik Wisły Kraków Kamil Wojtkowski (19 l.). Debiutował w lidze w Pogoni Szczecin pod okiem trenera Czesława Michniewicza. Dwa lata spędził w RB Lipsk, gdzie podczas ostatniej rundy został włączony do kadry pierwszej drużyny wicemistrza Niemiec. Ale w Bundeslidze nie dane mu było zagrać. Przeszkodziła mu w tym kontuzja (złamana kość strzałkowa), którą odniósł w meczu kadry juniorów.

Gdy przed czterema laty Oktawian Skrzecz (20 l.) wyjeżdżał do Niemiec, mówiono o nim, że to jeden z największych młodych talentów w naszym futbolu. Interesowały się nim m.in. Chelsea Londyn i Borussia Dortmund, ale wybrał Schalke. Jednak w niemieckim klubie nie zdołał się przebić do pierwszej drużyny i zdecydował się na transfer powrotny do Polski. Trafił do Śląska, co wydaje się dobrą opcją ze względu na trenera Jana Urbana, który znany jest z tego, że nie boi się stawiać na młodych.

Oprócz nich jako kandydaci do zostania objawieniami wymieniani są Robert Gumny i Florian Schickowski.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.40.33

PRZEGLĄD SPORTOWY

Bardzo przyjemna okładka „Przeglądu Sportowego”. Raz, że przypomina, że wraca liga z marzeń i snów, a dwa, że przy tym dostajemy przyjemną grę słów.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.29.33

Najlepsza, bo nasza – wiadomo. Co szykuje dla nas liga? M.in. trenerskie rewolucje.

Urban jest jednym z tych, którzy po sezonie uniknęli egzekucji, ale w trakcie letniej przerwy nie wolniej niż transferowa karuzela kręciła się ta, na której siedzą trenerzy. Aż sześć (Bruk-Bet Termalica Nieciecza, Cracovia, Jagiellonia, Korona, Pogoń, Wisła Płock) z czternastu klubów, które utrzymały się w ekstraklasie, będzie miało nowych szkoleniowców. Takiego ruchu w interesie nie było od dekady.

Prym w przeprowadzaniu rewolucji wiodą kielczanie, którzy sadowią na ławce nowego trenera już czwarty sezon z rzędu. Tym razem to Gino Lettieri, który wszedł w buty najlepszego szkoleniowca (według piłkarzy) ostatniego sezonu – Macieja Bartoszka. Ten był przymierzany do kilku klubów, ale pozostaje bez pracy. Włoski następca zasłynął na razie wprowadzeniem zakazu noszenia klapek przez piłkarzy i błyskawicznie zniechęcił do siebie zespół, co nie wróży najlepiej. Po najgłośniejszym trenerskim transferze lata, zatrudnieniu Michała Probierza w Cracovii, przy Kałuży powiało sporym optymizmem. Nic dziwnego, skoro w Jagiellonii 44-latek dokonywał cudów i był o krok od mistrzostwa Polski, to prezes i właściciel Pasów Janusz Filipiak oczekuje minimum tego samego.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.30.23

Łukasz Teodorczyk zostaje w Anderlechcie? Tak twierdzi dyrektor Anderlechtu Herman van Holsbeeck.

– Nie negocjujemy transferu. Jestem przekonany, że Łukasz zostanie u nas na kolejny sezon – mówi nam dyrektor generalny Anderlechtu Herman van Holsbeeck.

Po zakończeniu sezonu media pisały o zainteresowaniu Romy i Sevilli, ale menedżer klubu z okolic Brukseli przekonuje, że to nieprawda. – W tej chwili nie ma żadnych konkretnych ofert – zapewnia.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.30.58

Wraca ekstraklasa, wraca też Ligowy Weekend.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.31.30

Łukasz Olkowicz obrał kierunek na Zabrze i przywiózł z niego smakowity reportaż przed ligowym klasykiem, w którym przybliża losy Tomasza Loski czy Michała Skorupskiego, brata Łukasza. „Szpil zamiast tańców”.

W Zabrzu trudno spotkać rodzinę, z której ktoś nie pracowałby w kopalni. Zdecydowali się na to byli piłkarze Górnika, jak Rafał Kocyba (155 meczów w ekstraklasie) czy Mariusz Gancarczyk oraz bracia piłkarzy – Adama Dancha czy Dariusza Koseły, olimpijczyka z Barcelony. Jest również Michał Skorupski, brat bramkarza Romy. Kiedyś miał szansę zaistnieć u trenera zabrzan, Adama Nawałki, ale przepadł wraz z każdym rozbijanym kuflem w katowickiej pijalni „Lorneta i Meduza”, gdzie z bratem i Aleksandrem Kwiekiem zapragnęli sprawdzić się z innymi gośćmi. Nawałka ukarał trzech podpadziochów, najsurowiej Michała i odesłał z klubu.

Od pięciu lat pracuje w kopalni Bielszowice. Doskonale wiedział, czym grozi ta praca, wcześniej przez 25 lat szlaki przecierał jego ojciec. Dwa razy przeżył poważny wypadek, nabawił się pylicy płuc. Najmocniej górnikom zagraża metan, groźne są tąpnięcia. Ci najbardziej doświadczeni raczą, żeby wtedy chować się w ścianie.

– Zaczyna się spokojnie, od klupnięcia, jakby sąsiad z góry pukał. Ale jak już porządnie dupnie, to wtedy można poczuć – starszy z braci Skorupskich przedstawia realia.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.31.35

Sandecja absolutnym beniaminkiem – jak radzili sobie jej poprzednicy? Jarosław Koliński przypomina między innymi przypadek Ruchu Radzionków.

– Pierwszy sezon dla beniaminka jest w miarę łatwy. Wszyscy jeszcze grają napędzeni awansem, chcą się pokazać, a rywale niewiele o nim wiedzą. Schody zaczynają się później – Marian Janoszka, legenda Ruchu Radzionków stara się uspokoić stremowanych działaczy i piłkarzy Sandecji. W 1998 roku śląskie miasteczko odniosło dwa duże sukcesy – na początku roku odłączyło się wreszcie od Bytomia (wcześniej było jego dzielnicą), a w jego połowie miejscowy zespół awansował do ekstraklasy. Obawy były sport, że biedny klub, bez gwiazd i stadionu będzie wyglądał w lidze jak chłop na bankiecie. Na domiar złego na inaugurację ligi przy kamerach Canal+ trzeba było zmierzyć się z Widzewem Łódź, który półtora roku wcześniej reprezentował Polskę w Lidze Mistrzów. Zaczęło się od wpadki organizacyjnej. Przed spotkaniem w niebo poleciał balon, z którego wyrzucono piłkę. Miała trafić na boisko, a wylądowała na dachu stadionu… Na szczęście dla miejscowych później leciała tam, gdzie powinna – do bramki byłych mistrzów Polski.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.31.49

Michał Probierz dokonuje rewolucji w Cracovii. Jak?

Poczucie komfortu z zawodników Probierz zrzuca także podczas treningów. Zajęcia są często przerywane, a szkoleniowiec korzysta wtedy z jednej ze swoich najmocniejszych broni. Gdy krzyczy, nawet najbardziej doświadczeni piłkarze potrafią na chwilę stracić pewność siebie. – Zagrasz tak w trakcie meczu?! Przecież ta piłka nie miała szansy przejść! A TO jest mecz! – krzyczy po nieudanym zagraniu. – Dyscyplina to słowo klucz – mówi Covilo. – Robi wrażenie przywiązanie do szczegółu. Każde dotknięcie piłki, każde odejście od pachołka, wszystko musi być wykonane perfekcyjnie – dodaje Piątek.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.32.12

W „Chwili z…” Izy Koprowiak Kuba Kosecki mówi, że od porównań do ojca nigdy się nie uwolni.

Ile waży nazwisko Kosecki?
Bardzo dużo, trudno je unieść. Choć sam nie ułatwiłem sobie życia wywiadami i sposobem bycia. Teraz jest inaczej, staram się mówić to, co ludzie chcą usłyszeć, nie zawsze to, co myślę. W Polsce nie da się inaczej.

Kiedy pan zrozumiał, ile to nazwisko znaczy w środowisku?
Kiedy zostałem namaszczony na piłkarza podczas pożegnalnego meczu taty na Legii. Były pierwsze wywiady, wokół mnie zrobiło się głośno. W wieku 12 czy 14 lat pojechałem z ojcem na mecz Atletico – Betis. Tata już jakiś czas nie grał w piłkę, ale przyjechali po nas najnowszym porsche, zawieźli do najlepszego hotelu. Wieczorem weszliśmy do restauracji w pobliżu stadionu, na widok ojca właściciel wyprosił wszystkich i ustawił jeden wielki stół, przy którym siedziałem tylko ja i on. Dali nam najlepsze jedzenie, jak dla 20 osób. I pokazywali zdjęcia z czasów, gdy tata grał w piłkę. Rzadko który piłkarz jest tak szanowany po zakończeniu kariery.

Zrzut ekranu 2017-07-14 o 08.32.43

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (20)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eneene5

Nazwisko Kosecki kojarzy mi się (o ile mnie pamięć nie myli, bo to było tyle lat temu) z rokiem 95 i okładką Przeglądu Sportowego po meczu ze Słowacją. Na zdjęciu Kosecki bez koszulki, a tytuł: „Portret błazna”. Syn to oczywiście „Tego z długimi włosami dajcie, co kopnął naszą panią” no i zdjęcie dupy…

Laguna

Wątpię,żeby syn miał szansę na równie spektakularne zakończenie kariery reprezentacyjnej. Najpierw trzeba ją zacząć.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Myślę, że chodziło o reputację, nawet tak podrzędnej, knajpy.
której wlaściciele nie chcieli upubliczniać pijackich ekscesów Koseckiego.
Oczywiście, względy estetyczne tez musiały tu odegrać swoja rolę,
acz opowiadanie sie przez przyszłego senatora PO za systemem wiosna-jesien w Polsce, sugerowało też poważne problemy psychiczne 😉

Thor Steinar

Można się śmiać, ale karełek pokazał że ma jaja, mimo kompromitującego wyglądu !!!

baran

A no właśnie. Czy ten z długimi włosami „kopnął naszą panią”, czy to się tylko młodemu wydawało. Bo jeśli jeśli tak, to chyba raczej trzeba się pochylić nad postępowaniem Igora. Uwzględniając oczywiście okoliczności – bramkę Hamy ze spalonego. Zresztą jakby miał jaja toby go wyzwał na solówkę na gołe klaty.

bennua

Jeżeli faktycznie nazwisko Kosecki kojarzy ci się tylko z tymi faktami które wymieniłeś to powinieneś przelogowac się na pudelka i proponuję zapytac ojca lub starszych kolegów co Kosa wyprawiał w czasach swojej wielkości i to nie przez połowę sezonu. Był to Pan Piłkarz przez wielkie P

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

b: To chyba przez dwa wielkie P. nie?

bennua

Ach ta twoja błyskotliwość

pawelp

„Polska goła” – tak brzmiał tytuł na okładce „Przeglądu Sportowego” po tym meczu.

Taiczo

Roman Kosecki wielki gracz gdzie sie nie ruszył tam z klubem sukces. Nantes,Atletico,Olipmiakos,Legia,Chicago. Jedyne czego brakło to mądrego trenera kadry, który umiałby wykorzystać wielki potencjał zawodników z lat 90-tych.
Co do juniora miał swoją szansę na wielką karierę, ale niestety sodóweczka odwaliła plus kontuzje.

bennua

Co do ojca to 100 procent racji a u młodego to chyba odwrotnie,najpierw kontuzje potem sodówa, bo z gazówką wielu piłkarzy dawało sobie radę i mimo tego potrafili błyszczeć

baran

Nie zapominajmy o karierze muzycznej Romana, którą porzucił dla piłki nożnej. Może nasz stracił polskiego Boba Marleya.

Esztereszte

Dokładnie. Mecz z Barcelona w 1993r! A co do tamtego pokolenia to chyba zabrakło kogoś kto by ich utemperował lub miał u nich szacunek za jakieś osiągnięcia. Ostatnio na Weszło była powtórka meczu z Izraelem, głownie chodziło o bramkę Kowalczyka. Pytanie w tekście na zasadzie która jedenastka była silniejsza ta z ’95r. czy ’02?

zdyrman

a ile to nie bylo porsze kajen to raczej ich nisko potrakotowali. chociaz z drugiej strony Jakub duzo miejsca nie potrzebuje

Przemyslaw

Pan Magiera to musi być super gość. Co i rusz jakiś zawodnik wypowiada się o nim w samych superlatywach. Szczerze trzymam kciuki za jego karierę trenerską. Wydaje mi się, że jest nie tylko świetnym fachowcem od merytoryki piłkarskiej, ale i niezłym psychologiem. Widzę go za kilka lat za sterami kadry.

Laguna

Jak ktoś ma miękkie serce, musi mieć twardą d… Życzę Panu Magierze, co by się mu ta Legia, zimą nie rozpadła.

bastion79
KS Milan

Szef szatni jest jeden i dlatego musisz pan to podkreślać przy każdym wywiadzie. Panie Rumak to jak z uczciwością. Człowiek uczciwy nie mówi, że jest uczciwy bo traktuje to jako naturalną cechę – nie ma potrzeby. Coś czuję, że z pana taki szef jak Polska lider europy po odzyskaniu godności i wstaniu z kolan.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Termalica to kolejny przykład patologii, ale kto zabroni bogatemu? Jego cyrk, jego małpy i jego rumaki.

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina
Szef Wszystkich Szefów

Magiera powoli wychodzi na guru sekty, co zamiast Biblii nosi „Szczescie czy fart?” XD

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

„Przyjechali po nas najnowszym porsche” – hehehe duma siedmiolatka…

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY