Image and video hosting by TinyPic
Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI
Blogi i felietony

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Przebudowany od fundamentów po dach Lech? Cracovia a’la Probierz? Trenerski powrót Skorży, nowy zaciąg legionistów, debiut Sandecji w najwyższej klasie rozgrywkowej? Nie, nie, po pięciokroć nie. Najbardziej przed startem sezonu 17/18 ciekawi mnie Fabian Burdenski.

Z Fabianem Burdenskim łączy mnie historia osobista i to historia ważna. 19 czerwca 2013 roku, ja w wirze pisania absurdalnych tekstów pod pozycjonowanie, tekstów o spawaniu okrętów, o pralkach, o filtrach do wody, których odbiorcami nawet nie byli ludzie, a googlowskie boty. I tego dnia na Weszło mój tekst o Burdenskim. Jeszcze z adnotacją „tekst czytelnika”, ale już na głównych łamach. Solidny zastrzyk wiary, że marzenie o wyrwaniu się z tłumaczenia treści internetowych sklepów meblowych, przetykane kleceniem opisów trampek na Zalando i wspomnianym opus magnum dla botów, a zamiast tego pisanie dla Weszło, od którego zaczynałem dzień i na którym dzień kończyłem, które czytałem od A do Z, może się ziścić.

Pojechałem wtedy z Fabianem równo:

Na ostatniej gali Ekstraklasy przyznano rekordową liczbę nagród. Nominowana była tak mniej więcej jedna piąta ligi. Brakło chyba tylko nagrody dla najlepszego bidonowego, największego drwala ligi oraz wyróżnienia, za to czyja dziewczyna najlepiej wygląda w bieliźnie. (…) Poza tym, im więcej nagród, tym bardziej prestiżowa gala – tak przynajmniej zdają się myśleć w Ekstraklasie, gdzie praktycznie co rok na gali są jakieś nowe nagrody. Skoro tak koniecznie warto ustanowić też nagrodę im. Bogdana Stratona. (…)

Legendarny Bogdan, skała z Rumunii, defensor o jakim marzą wszyscy trenerzy świata albo i nie. Co okienko transferowe zwozi się do polskiej ligi całe Tarpany zagranicznego szrotu, a Beckenbauer rumuńskiej drugiej ligi jest ich symbolem. Zwykle gdy ściągany jest szrot zza granicy jest przynajmniej ku temu jakiś argument. Ot, jest mała rywalizacja na pozycji. Albo: ma za sobą udaną rundę, jest młody i utalentowany, świetnie wypadł na testach, ma w cv kozackie drużyny. Straton nie miał nic. Siedział na ławce w drugiej lidze rumuńskiej. Nie grał w żadnym sensownym klubie i miał już swoje lata. Widzew miał na środku obrony Bieniuka, Ukaha, Pinheiro i Maderę, a więc na ławce miał parę stoperów lepszych niż połowa ligi. Tymczasem nagle: Straton, niezbędny jak widać stoper numer 5. Bez testów. 20 tysięcy złotych co miesiąc na rękę. Powiedzieć wtedy – tak, ten transfer ma sens, to jak wypierdolić się na mydle pod prysznicem i powiedzieć – tak chciałem! (…)

Wisła zaczyna okienko z rozmachem. Lech ściąga Pawłowskiego, Legia Ojamę, Śląsk Paraibę, a Wisła rezerwowego z czwartoligowego średniaka ligi niemieckiej. Początkowo miały być testy, ale już podpisywany jest kontrakt. Nic dziwnego, przecież Smuda widział jak Burdenski gra w piłkę z psem w czasie grilla, gdy bawił u swojego niemieckiego bestfrienda Burdena, prywatnie ojca nowego Effenberga z Wisły, to już wystarczy za testy. (…)

W Wiśle prawdopodobnie również ograniczy się do zajmowania miejsca, ale czy w zajmowaniu miejsca okaże się większym fachowcem niż rumuńska skała – czas pokaże. Na pewno jednak już dziś korespondencyjny pojedynek Stratona i Burdenskiego rozgrzewa do czerwoności serca kibiców w całej Polsce.

Trzynasty lipca 2017, cztery lata później, a znowu się z Fabianem spotykamy.

Kolejna lekcja, że w życiu wszystkiego należy się spodziewać.

Bardzo lubię Koronę Kielce. Jest to dla mnie ligowy fenomen, bo mamy do czynienia z klubem, który ostatnio rok w rok przechodził gradobicia, trzęsienia ziemi i koklusz, na papierze wyglądał jak pewniak do – cytując Franza – walki o spadek, a potem wyszarpywał punkty faworytom, często prezentując fajną, radosną piłkę.

Wszystko zaczęło się od „Bandy świrów”. Skończyły się tłuste lata pod Klickim, miała być zapaść, a powstała drużyna, którą pamiętają wszyscy. Może niektórzy piłkarze pamiętają ją przez pryzmat siniaków, urazów małych i dużych, ale fakt faktem: Ojrzyński i spółka mieli swój wyrazisty, intrygujący styl.

Żółto-czerwona jest taka wielka Korona! Takie piekło mamy im zgotować, żeby pamiętali do końca życia! Pamiętać o tym po co tu gramy i po co wychodzimy! To jest wojna! – krzyczał do swoich zawodników na kilka chwil przed rozpoczęciem spotkania z Wisłą Kraków (1:1) Leszek Ojrzyński. Nie była to zwykła motywacja, tylko przekazanie krótkiej, ale jakże treściwej wiadomości – macie gryźć trawę, zostawić serce na boisku. Inaczej możecie nie wracać do szatni. 

Banda świrów” słynęła nie tylko z mocnych słów, lecz przede wszystkim z czynów. W 33. minucie ligowego spotkania z Jagiellonią Białystok Korzym został brutalnie sfaulowany przez Jakuba Słowika i doznał poważnego złamania nogi. Mimo to nie zamierzał odpuszczać. Zacisnął zęby i jeszcze w trakcie pojedynku wrócił ze szpitala prosto na ławkę rezerwowych. Na tym nie koniec.

Oczywiście flirtowali czasem z boiskową bandyterką, ale hej – dlaczego do dziś każdy kibic zna historię Wimbledonu Vinniego Jonesa, a zauważalnie mniej znana jest historia Crystal Palace Steve’a Coppela?

O „Bandzie świrów” najlepiej pisał Kuba Olkiewicz. Kibicowskie spojrzenie jest kluczowe we właściwej ich ocenie – gdzie nie rozmawiam z prawdziwymi ultrasami, podkreślają, że możesz mecz przegrać, ale nie możesz przejść obok meczu. Korona Ojrzyńskiego zawsze meldowała się na placu i to z hukiem:

Wiosna 2013 roku. Trochę ponad rok temu. W Ekstraklasie mam wielkiego idola – Leszka Ojrzyńskiego, który wprawdzie ze swoją „bandą świrów” walczy raczej o utrzymanie, niż puchary, ale i tak, cały czas, nieprzerwanie, imponuje atmosferą tworzoną wokół zespołu. Zgraniem całej ekipy, motywowaniem jej w sposób, którego nie potrafię sobie wyobrazić w szatni Skorży czy Fornalika. Tworzeniem specyficznej marki, która pozwala wybaczać więcej, nawet w przypadku serii porażek. Towarzyszy temu postawa samych piłkarzy oraz rozkochanych w swoich świrach kibiców.

Korona… Korona po raz pierwszy wywołała we mnie dość bolesne ukłucie zazdrości: dlaczego my nie mamy takiej drużyny? Kiedy pisałem artykuł: „Obiekt pożądania całej kibicowskiej Polski” znałem opinię znajomych z wielu miast. Wszyscy się zgadzali – grupa takich walczaków, pod wodzą takiego szkoleniowca, przy tak charakternej postawie zarówno na boisku, jak i poza nim to skarb. To coś, co pozwala wybaczać porażki i coś, co przypomina, że nie dla wszystkich piłkarzy klub to tylko dojna krowa, coś, co daje dowód, że wciąż są zawodnicy grający przede wszystkim dla nas, dla kibiców. Gdy piłkarze Korony z pasją gryźli rywali, a potem z równym zaangażowaniem walczyli z policyjnymi prowokacjami na stadionie – nawet kibice klubów znajdujących się wyżej w tabeli chcieli widzieć Korzyma czy Kuzerę na swoim terenie.

To była, albo nawet jest rodzina. Korzym w końcu zadedykował ostatnio gola Golańskiemu, któremu urodził się syn, wszyscy utrzymują kontakt, a w dodatku wciąż czują więź nie tylko między sobą, jako kumple z drużyny, ale i z trenerem. Ta niespotykana jedność dotyczyła zresztą również kibiców – do tej „rodziny” należeli nie tylko charakterni piłkarze i równie charyzmatyczny trener, ale i wszyscy fanatycy, którzy utożsamiali się z tymi gośćmi o wiele mocniej, niż dziś utożsamia się ze swoją drużyną fan chociażby Lechii Gdańsk.

Banda świrów nie mogła przetrwać wiecznie, to było jasne od samego początku. Korona TV jak zawsze stanęła wysokości zadania i po tamtej erze w Kielcach pozostał niedoceniany – nie bójmy się tego określenia – film dokumentalny.

W stolicy mody zaczęli się pojawiać licznie gracze zagraniczni, a drużyna stała się „multi-kulti” jakiego w Kielcach nie widziano. Ouattara, Porcellis, Leandro, do tego ówczesna niewiadomo w postaci Aankoura, Luisa Carlosa. Do tego rosło zamieszanie w gabinetach.

29 grudnia 2014. Korona Kielce na dużym zakręcie. Tak dużym, że przyszłość klubu stanęła pod znakiem zapytania. – W najbliższym czasie będę musiał ogłosić upadłość Korony – poinformował prezes Marek Paprocki.

A jednak przyszedł czerwiec i Korona utrzymała się w lidze. Stranieri odnaleźli się w Kielcach i stworzyli fajną drużynę. O Luisie Carlosie pisaliśmy, że grał tak, jakby kadra Brazylii na Copa America jeszcze nie została zamknięta i wciąż miał nadzieję na powołanie od Dungi.

Za chwilę znowu zjazd, bo radość zastąpiła niepewność. Tarasiewicz, choć wykonał kawał dobrej roboty, odchodzi. Piłkarze też się zwijają. Na karuzelę trafia Brosz, klub wykonuje takie hitowe transfery jak przedłużenie kontraktu z arcyprzeciętnym Sierpiną. Działacze dobijają hitowego inaczej transferu Malarczyka, który odchodzi za grosze, zamiast podreperować budżet. Wokół klubu kręcą się coraz dziwniejsi inwestorzy, a serial „sprzedaż Korony” ciągnie się jak mniej udana wersja „Niewolnicy Isaury”.

I co? I Brosz w tych warunkach i z tych zawodników piecze znakomite ciasto. Nawet wspomniany Sierpina rozgrywa sezon życia, jest m.in. wg. Instatu dziesiąty w lidze pod względem liczby podań w pole karne przeciwnika (celność – 59%). Zresztą, o czym my mówimy, skoro Michał Przybyła, król szkaradnej bramki, przez chwilę wyglądał tu jak piłkarz i dostał nawet powołanie do młodzieżówki?

W międzyczasie oczywiście problemów multum, błotnista murawa, odwołany mecz z Wisłą. Ale też wyczarowany z hiszpańskiej plaży Airam Cabrera, renesans formy Bartłomieja Pawłowskiego i efektowna wiosenna gra.

Przychodzi lato 2016 i znowu zamiast stabilizacji tąpnięcie. Brosz, choć romansował z nagrodą „trener sezonu”, trafia do Górnika. Jego następcą człowiek z nikąd, Tomasz Wilman. Cabrera odchodzi, kilku innych ważnych graczy też.

Wilman staje na wysokości zadania. Scyzoryki zaskakują. Potem zaskakują działacze zwalniając Wilmana. My zastanawiamy się kogo oni szukają, czy Dumbledora czy Gandalfa? Przecież Wilman uszył z tego materiału więcej, niż mógł. A oni stawiaja na Bartoszka i ten faktycznie na koniec otrzymuje statuetkę trenera sezonu.

Kilku zawodników, którzy sprowadzani byli w trybie awaryjnym, przez te kilka rund zdążyło okrzepnąć, by wspomnieć Aankoura, Diawa i Grzelaka. Wśród nich też Vanja Marković, ostatnio zmuszony do łez, bo pod  Burdenskimi nowego rozdziału nie napisze.

kelce-835x420

Absurdalny serial ze sprzedażą Korony niby się skończył, a absurdów tylko więcej:

– wyrzucenie trenera, który wykonał świetną pracę;

– zatrudnienie podróbki Von Heesena;

– wyrzucanie piłkarzy za przyjście w klapkach na obiad;

– grożenie leśną wariacją klubu Kokosa;

– prezes Zając z nagrodą „słupa wszechczasów”;

– sprowadzanie do klubu kumpli i znajomków.

Załamują mnie niektórzy „piłkarze” sprowadzani przez Koronę: w czasach, gdy nawet do Termalicy potrafi trafić taki Guilherme, czołowy lewy obrońca ligi rumuńskiej, w czasach, gdy Cracovia wydaje 800 tysięcy euro na słowackiego juniora, do Kielc ściąga się grajków z niemieckiej prowincji, a ich znakiem rozpoznawczym zazwyczaj przeszłość w rezerwach Werderu Brema. Dieter Burdenski na ten moment wygląda jak klon Gino Lettierego, w dodatku mentalnie umiejscowiony gdzieś w 1993, oczywiście z zawodowo wykrzywioną perspektywą, mniej więcej tak:

„Polska liga? Podrzędne pijaki na kartofliskach grające dla garstki kiboli. Zaoram te buraczane rozgrywki niemieckimi czwartoligowcami”.

Dla mnie szczytem wszystkiego jest sprowadzenie Fabiana Burdenskiego. Syn właściciela w szatni, kontrakt na dwa lata – przecież to w oczywisty sposób toksyczna relacja, którą przebija tylko Mirosław Stasiak sam siebie wstawiający do składu w Ceramice Opoczno.

Jeszcze jakby ten syn właściciela był bezwzględnie utalentowany, ale przecież gołym okiem nie jest, tylko ojciec holuje go kolejny sezon, wciskając tam, gdzie ma chody. Aktualnie ma w Koronie.

Nie wiem jak to ma ich zdaniem wyglądać. Nie wiem co z Fabiana za gość i szczerze to bym się chętnie umówił z nim na wywiad, tylko wątpię, by był skory rozmawiać.

Chciałbym, żeby mi wytłumaczył jak się czuje, gdy z każdej strony padają na niego uzasadnione, logiczne posądzenia o to, że dwuletni kontrakt załatwił mu stary.

Znowu, bo ciągnie ojca za rękaw od lat.

Jak sobie wyobraża funkcjonowanie w drużynie, w której każdy tak zapewne myśli.

Czy nie uważa, że czas wziąć sprawy w swoje ręce i opuścić ciepły kurwidołek, spróbować czegoś na własną rękę, nawet jeśli dalej w piłce.

Być może wyszłoby, że to fajny, rozsądny chłopak. Ale cytując Tomasza Hajtę: na boisku nie ma takiej pozycji jak fajny chłopak.

A jednak w Koronie bardzo możliwe, że będzie pozycja fajny chłopak i będzie na niej grał Fabian Burdenski.

Może będzie miał dzięki koneksjom będzie miał skrót do składu.

Ale coś mi mówi, że ciężar tej pozycji jest dużo większy, niż się wszystkim wydaje.

Ten eksperyment mnie najbardziej ciekawi, bo jest unikalny, wyjątkowy w skali światowej, ale jest to eksperyment, który oczywiście oglądam na smutno. Bo to eksperyment wyjątkowy skalą swej patologii, a Korona nie zasłużyła by stać się królikiem doświadczalnym.

Tyle razy w ostatnich latach ten klub podnosił się z kolan. Tyle razy nie dał się upodlić, choć rzeczywistość gniotła.

Wychodził z opresji pięknie, wychodził z klasą. A teraz może grać synem właściciela w pierwszej jedenastce, kadrą żywcem wyjętą z Regionalligi, prowadzoną przez wyjątkowo antypatycznego prawdziwka.

Jeśli ktoś ma sobie poradzić z takim najazdem hunów, to Korona. Jest do tego przyzwyczajona. Ale jeśli ktoś ma zabić duchy „Bandy świrów”, to mam wrażenie, że właśnie oni.

Do czego miejmy nadzieję nie dojdzie. Ale myślę, że przed nimi największy test.

***

Wraca Ustaw Ligę. Chętnych zapraszam do gry.

Screen Shot 07-13-17 at 11.17 AM

Kuciak – jeśli nie tracisz bramki w rundzie finałowej, to jesteś kozakiem, od którego zaczynam ustalanie składu. Mraz w Sandecji niewykluczone, że będzie grał w pomocy, generalnie jego inklinacje do gry ofensywnej są znane, a w klubie z Nowego Sącza powinien grać pierwsze skrzypce. Kamil Słaby to jeden z najlepszych bocznych obrońców zeszłego sezonu pierwszej ligi. Gumny – bo wierzę w szkolenie Lecha, a to kolejny talent, nad którym w Poznaniu będą pracować. Drygas rzadko schodzi poniżej pewnego poziomu, Kort to wschodzący talent, dla którego może to być przełomowy sezon. Rola Haraslina w Lechii rośnie, Gajos – kapitan Lecha, więc co tu dodawać. Utrzymuje się u mnie duet Vassiljev i Sheridan, poza tym w ofensywie liczę na piłkarskie ADHD Bartka Śpiączki.

Stwórz swoją drużynę tutaj

Leszek Milewski

Napisz autorowi, że sam zasłużył na nagrodę Stratona

KOMENTARZE (49)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michal Sz

Czyli jednak z pisania tych głupot do pozycjonowania da się wyrwać, to budujące.

kamil_spioch

Niby można, tylko wydaje się, że praca w redakcji weszło to pociąg w jedną stronę. Późniejsza referencja z weszło może zamknąć poważniejsze ścieżki kariery w dziennikarstwie, pozostanie pisanie dla super expressu albo faktu (a i nie koniecznie w dziale sportowym) lub praca w mniej poważnej telewizji (np. takim Eleven, gdzie na gwałt potrzebują ludzi którzy potrafią powiedzieć składnie 3 zdania) no bo przecież nie tvn, polsat czy tvp. Choć obserwując ostatnio media to i umieszczanie obok siebie polsatu tvn i tvp i słów powazna telewizja nie jest dobrym pomysłem.

LOBO

Nieważne czym jest teraz, ani czym będzie Eleven. Najważniejsze, że ci którzy tam są mają szansę się pokazać. Jeżeli Eleven upadnie, a ktoś ze składu dziennikarskiego mocno się wyróżniał to dostanie dobrą ofertę, nie musisz się martwić. Zupełnie nie rozumiem dlaczego nazywasz Eleven niepoważną telewizją. Dla każdego z obecnych pracowników jest to wystarczająco duże okno wystawowe, a może się stać nawet tą „dobrą ofertą”. Chociaż może ciężko ci to zauważyć, bo jesteś malkontentem.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

KS: Fakt: w TVN jest tak na serio, jakby był już koniec świata,
zwł. dla ich promotorów, a nie odbicie sie do przodu.
W ogóle, słowo *poważna* nie jest tu adekwatne.
Może lepiej… (tvP)polska-vs-niemiecka (tvN), narodowa-vs-ubecka.
Fajnie. że ktoś znowu podziela moje poglądy, a przecież, jest nas większość.

Momo1100

I tu pokazałeś że gówno wiesz, TVN jest amerykański, jeśli masz informacje o tym że jest niemiecki i nie złożyłeś tej informacji INWESTOROM popełniłeś przestępstwo ukrywając OSZUSTWO spółki jaką jest TVN! Więc albo pisz prawdę podpierając się dowodami albo zamilknij bo postępujesz jak dziennikarzyny Karnowskich i Kurskiego czyli jak marionetki pewnego pana z Nowogrodzkiej.

The Art of the Deal

Tefałen jest de facto rosyjski, coś o tym wiem

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Momo: „Amerykanski” to wiem, tylko ze to takie „pojęcie ogólne”.
Ma swój odpowiednik-równoważnik, tyle że…
nie wypada nazwać go po imieniu!
Tak jak kolejnych gosci w TVN24…
Smolarów, Dornów, Kuczynskich, Bratkowskich, Sierakowskich, Rzeplinskich, Blumstainow, Bugajow, Staniszkisów, Holdysow, „baranow krakowskich” (Szturow Lubaszenkow, Kondratow”, i tak w ogole… UNII WOLNOSCI (szkoda mi klawiatury)

Michal Sz

Sam aktualnie zajmuję się tym co robił Leszek, więc wiem jaka to ulga, kiedy nie trzeba tego robić.

Pisanie dla Super Expressu czy Faktu to żadna ujma na honorze, a do tego to bardzo trudna praca, do której byle kogo na pewno nie zatrudnią. Więc jakbyś ktoś po pracy w Weszło tam trafił to akurat nie świadczyłoby o tym portalu źle, wręcz przeciwnie.

Eleven mniej poważną stacją? Mają teraz wszystkie czołowe ligi w Europie, poza angielską, do tego Formułę 1 i coś tam jeszcze. Kto jest od nich poważniejszy? Chyba nie C+, który natracił praw, a w zamian daje golf i wyścigi żaglówek.

bastion79
KS Milan

Polskiej nie mają. Czołowa nie jest ale najchętniej oglądaną już tak.

Michal Sz

Polskiej nie mają, bo jeszcze nie było przetargu, zobaczymy co wyjdzie jak C+ będą kończyć się prawa. Już teraz muszą dzielić się z Eurosportem i TVP.

Momo1100

No muszą ale kto wie ile czasu, bo raczej „eldorado” TVP szybko się skończy, kasy przecież sobie Kurski nie dodrukuje a płacić trzeba, dlatego rok czy dwa pociągną a potem Kurski odda im prawa za ułamek wartości aby ochronić swój tyłek. Polsat dał radę i przetrzymał to i oni dadzą.

Michal Sz

Zobaczymy czy Eleven będzie zainteresowane polską ligą, jeśli tak, to C+ może nie dać rady tego utrzymać, cienko stoją finansowo, a będą bronić jak lwy jeszcze angielskiej, bo tyle im poza ekstraklasą cennego zostało.

Krzysiek111
Legia Warszawa

Dlaczego ? Praca jak każda inna. Najlepsi wychodzą na tym b.dobrze. Gorzej ci od tzw. precli. Myślisz , że Weszło płaci jakoś super za 1 art ? A może jeszcze etaty daje hahah

Michal Sz

Ja mówię właśnie o preclach. To jest fajna praca do jakiś czterech tysięcy napisanych tekstów, potem zaczyna już się tym rzygać.

A jak tam na Weszło mają płacone to nie wiem. Etatów pewnie nie mają, ale przypuszczam że ci lepsi za swoje artykuły i wywiady po parę stówek dostają. Np. ten powyższy tekst Leszka ma ponad 14 tysięcy znaków ze spacjami, czyli bardzo dużo, a do tego nie jest to jakaś pierdoła o pierścionkach zaręczynowych na blog, tylko jednak poważny artykuł, na którego napisanie trochę czasu trzeba było poświęcić. Jakby dostawali za to jakieś śmieszne stawki to bardziej opłacałoby im się klepać dalej te precle.

leszek.milewski

Trzymaj się Michale, mierz w coś innego. Na pewno dzięki preclom nauczyłem się np. bardzo szybkiego pisania, no i żaden rozmiar tekstu nie jest straszny.

Janis Biodro
Lacha tylko z połykiem. Bez połyku się nie liczy.

Leszuńka, jak Cię kocham i cenię, tak Cię proszę żebyś nie dopierdalał się do familii Burdenskich. Ja nie mam im nic do zarzucenia. Toż to normalne, że ojciec chce dla Fabianka jak najlepiej. Żeby grał w najlepszych zespołach, zarabiał najlepszy hajs i ruchał najlepsze dupy. Jak spłodzisz kiedyś syna i kupisz klub piłkarski, to zrozumiesz o co mi chodzi.

Denis Żebro
Coco Jambo Warszawa

Ze wszystkim się zgodzę, ale jakie dupy, jaki najlepszy hajs? Wyjdzie na to, że Fabian dostanie pocisk od kiboli i zawinie manatki szybciej niż przyjechał, w ogóle nie widzę przyszłości tej zbieraniny w klubie, łącznie z trenerem i właścicielem. Daje im czas maksymalnie do świąt, i albo sami zawiną interes, albo pomogą im w tym kibole. Elo Jano

Laguna

Za kilkadziesiąt godzin życie zweryfikuje, z czym mamy do czynienia.

FC Bazuka Bolencin

Haha najlepsze to będzie, jak znając naszą ligę , w poniedziałek Korona pyknie 2-1 wzmocnione Zagłębie naszego rudego Mourinho (oczywiście po 2 golach Jacka Kiełba). To jest nasza liga, tego się nie da ogarnąć! Żeby przypomnieć Cracovie z Tetovem rok temu, a potem 9 punktów w lidze po 4 kolejkach.
Ruchy w Koronie są tak irracjonalne, że wydaje się, że to po prostu musi pierdolnąć. No ale właśnie, to tylko nasza liga, tutaj wszystko jest możliwe.

siusiake73

niestety, Kiełb kontuzja, ale poza tym wszystko bardzo prawdopodobne.

Szewcu

Jak Cracovia wygrala w pierwszych czterech kolejkach dwa mecze i jeden zremisowała to w jaki sposób zdobyli te dwa brakujace punkty o których piszesz? Najpierw sprawdz potem udawaj speca tak samo jak z Kiełbem który ma kontuzje. I Twoja koncepcja poszła w pizdziec

FC Bazuka Bolencin

Jak kontuzja Kiełba to Korona raczej w plecy będzie.
A co do krakowskiego Maccabi to jeden uj czy 7 czy 9, futbolowi bogowie z Tetova pokazali ile są warci, więc nie śledziłem późniejszych losów tego śmiesznego klubiku.

Thor Steinar

#nikogo

Urkides
Legia Warszawa

Tak jest, Korona nie zasługuje na takie eksperymenty. Powinna prowadzić życie do jakiego przywykła czyli balansować na krawędzi bankructwa.

Groszek

Prawda jest taka, że Ekstraklasa, a raczej jej kasa utrzymuje Koronę na powierzchni. Już widzę jak Dieter spierdala z Kielc jak Korona poleci z hukiem. Nie lubię ferować takich wyroków, ale to kurwa nie może się udać.

Urkides
Legia Warszawa

W Kielcach Duńczyk zbudował klub który liczy się w Europie.
Ja trzymam kciuki za Burdenskiego bo chciałbym żeby kolejny klub był zarządzany rozsądnie. Oczywiście nie każdy Niemiec jest mistrzem zarządzania ale statystycznie jak się za coś biorą to robią to dobrze. Zobaczymy, po czynach go poznamy.
Natomiast robienie wielkiego halo z powodu gry syna to lekkie przegięcie.
Przy odrobinie wysiłku można znaleźć wielu zawodników których przydatność w kadrach zespołów jest wyjątkowo zagadkowa. Poza tym ten facet jeszcze nic zagrał a już się staje gwiazdą „hejtu”.
Jest tyle ciekawych tematów dla pana Milewskiego że szkoda „ślyny” na takie podwórkowe dywagacje.
Kilka razy prosiłem Milewskiego żeby zapytał jeszcze raz prezesów WZPN-ów jakie mają pomysły na rozwój piłki w swoim okręgu ze szczególnym naciskiem na piłkę młodzieżową. Poprzednia seria wywiadów była zmarnowana, z niej dowiedzieliśmy się żę „z każdym będą rozmawiać”, „że wyremontują biuro”, „że odświeżą stronę internetową” a najbardziej zdeterminowani stwierdzili „że będą pobierać małe wynagrodzenie”
To wszystko oczywiście bardzo ciekawe inicjatywy ale można je realizować w każdym miejscu zatrudnienia niezależnie od branży. Ale jeśli chodzi konkretnie o piłkę i jej rozwój nie dowiedziałem się niczego. A tam są korzenie polskiej piłki i od tego jak ona funkcjonuje zależy czy będą dopływali obiecujący piłkarze do ekstraklasy żeby nie trzeba było sprowadzać zawodników z III ligi niemieckiej.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Ur: Coś jak Legia przed pucharami?
(kiedys było nawet Ur chaldejskie…. Mesjasz… itd…np. zbawienie ludzkości 😉

Urkides
Legia Warszawa

Nie Janeczko, coś jak Ty. Tylko Ty wiecznie balansujesz na krawędzi własnych możliwości umysłowych i pakujesz się ze swoimi chorobliwymi obsesjami wszędzie i do tego nieproszona.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Myslisz, ze Twoje niekonczące sie, lewackie mundrkowanie
(bo dałoby sie to ścieśnic w pare zdan) to jakies szczyty erudycji?
Jak to i w Biblii pisze: mędrcy tego świata (i jego mądrość) zostanie osmieszona, bo rozum to Bóg dał prostaczkom…
Natomiast rozliczne prymitywy i prostaki, rzeczywiscie wykazuja wieczną inwencje, żeby sie panoszyc, bądź czuc tu gospodarzami. De facto: jestes jedno z tymi Janisami…pozio m ten sam.
Bo wiesz… idea jest tu taka, ze kazdy pisze kiedy i gdzie chce, a nie tak jak u was, np. w GW.

Urkides
Legia Warszawa

Droga Janko. Czytaj Biblię jako źródło wiedzy wszelakiej a od księdza przyjmuj regulernie komunię do ust a będzie na Ciebie spływać to na co zasługujesz.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Witaj Urynosedesie! Kolejny wstrząsający tekst! :)

Urkides
Legia Warszawa

Widzę że Janka szybko się stosuje do rad i pewnie w tej chwili jest zajęta czym innym a za nią rozpoczął korespondencję świętobliwy niudolnie ukrywający się pod wiele mówiącym nickiem „Czarnecki”. Ale nie przeszkadzam, miłej zabawy.

Groszek

ileż razy można wygrzebywać się z gówna?! toż to musi w końcu pierdolnąć!

Trollinsky

Tym bardziej, że gówno z rajchu dalej spływa do Korony.

baran

No bez takich. Jak sobie kupił klub i chce żeby grał tam jego syn, to będzie tam sobie chłopaczyna kopał. A jak się komuś nie podoba, to niech od Burdenskiego odkupi klub Korona Kielce.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Wspaniałe czasy „bandy świrów” przypominają nam też fantastycznego
sędziego Pskita, tak przecież wpisującego sie w tę formułę i legendę.
Ostatni ze sprawiedliwych, sędzia niezłomny, sędzia Dredd, karzący, a nie
resocjalizujący kumpli (swoich).

GeeN

„niż dziś utożsamia się ze swoją drużyną fan chociażby Lechii Gdańsk”

Nie wiem jakiej metody naukowej Pan użył by dojść do takiego wniosku? Mierzył Pan poziom hałasu na stadionie? ilość kibiców na wyjazdach? a może po wpływach ze sprzedanych gadżetów w klubowym sklepie? Ilość plakatów z piłkarzami w dziecięcych pokojach? Mierzył Pan może natężenie zielono-białych barw podczas transmisji w TV? Wydaje się, że musiał by być Pan fanem tej drużyny (lub jakiejkolwiek innej) by móc określić poziom zaangażowania kibiców. Nie jest nim Pan, rzuca jakieś kalumnie, na bogu ducha winnych kibiców z Gdańska, pytanie po co? by potwierdzić swoją myśl przewodnią wynikającego z tego felietonu? nie udało się.

Jest to też wyborne potwierdzenie, że dla polskiego dziennikarza sportowego, na północ od Warszawy, jest tylko „chuj, dupa i kamieni kupa”.

Janko Buszewska
Jadwiżański KS

Gee: ch**, du* i… K A M I E N I C kupa…
(tu chyba idzie o Warszawę, jednak 😉 )

Zener

Leszku, jestem ogromnym zwolennikiem Twojego stylu. Zostałeś już chyba jedyna osobą na tym portalu, która przywiązuje wagę do formy wypowiedzi i nie wtrąca kilka razy w każdym artykule fraz „nie oszukujmy się” i „bądźmy szczerzy”.
Mam zatem jedną prośbę: „Oczywiście flirtowali czasem z boiskową bandyterką, ale hej – dlaczego do dziś każdy kibic zna historię Wimbledonu Vinniego Jonesa, a zauważalnie mniej znana jest historia Crystal Palace Steve’a Coppela?”. W języku polskim mamy mnóstwo słów wzmacniających przekaz. „Ale hej” to obrzydliwa kalka z języka angielskiego, która się niestety rozprzestrzenia jak kornik drukarz w Puszczy Białowieskiej, głównie za sprawą użytkowników korpomowy.

leszek.milewski

okej, zapamiętam. PS: też zdarza mi się użyć „bądźmy szczerzy” lub „nie oszukujmy się”. Pozdr.

AndrzejeK
Orzeł Parzeczew

Mi tez bardzo szkoda Korony. Zima pan Burdenski i spolka stwierdza ze to jednak nie to i sobie pojda. I to moze bedzie jednak dobre dla klubu.
Albo po prostu to jest jakas pralnia, ten Burdelski biznes. Potrzebny byl im klub by przewalac kase, w nosie maja wyniki, stad te stada Stratonow.

Trollinsky

Jeśli chodzi o Ustaw Ligę to trzeba sobie zadać jakże ważne pytanie. Czy Kamil Słaby jest na tyle dobry, żeby wygrać rywalizację na pozycji lewego obrońcy z reprezentantem Łotwy Maksimovsem? Czy Łotysz jest na tyle dobry, żeby grać zamiast Słabego, czy może jest słaby i rywalizację tę wygra jednak Kamil Słaby?

Hryciukowski
WKS Śląsk Wrocław

SIEMA!
Na nagrodę Stratona to zasługuje ‚merytoryczny’ Sadomski. Całkowite zaprzeczenie starego weszło. Po 25 marca weszlo.com na równi pochyłej.
NARA!

Larry Gopnik

szacunek, że wspomniałes o Mirosławie Stasiaku

piękne czasy, gdy pan prezes Ceramiki (potem przemianowanej na – któżby się spodziewał – STASIAKA) Opoczno wchodził na ostatnie minuty w ówczesnej drugiej lidze, ba w ostatniej kolejce swojego koronnego sezonu 2002/03 nawet grał od pierwszej minuty

leszek.milewski

Przeczytaj co w wywiadzie o tych czasach opowiadal Artur Bugaj, który z nim grał

DrPlama

Fajny tekst. Z Koroną może być różnie – wyjaśni się pod koniec sierpnia. Pomijając oczywiście żenujący i kretyński pomysł zatrudniania własnego syna.

Pamiętam jak kiedyś właściciel Zawiszy (zapomniałem nazwiska) skarżył się, że przez grę w eliminacjach ligi europy musiał wcześnie kompletować skład i nie ściągną kilku okazji (czyli zawodników, którzy z różnych powodów nie mieli pracodawców), którzy jednak w Bydgoszczy w większości odpalili…. Może dojdzie kilka wypożyczeń z lepszych zespołów zawodników, co do których na teraz jeszcze nie wiadomo czy się pozbywać bo np. zawodnik na jego pozycję jeszcze czeka, aż tam gdzie chce iść zwolni się miejsce, bo……… itd.
Tak naprawdę trzon drużyny w Kielcach pozostał (dlatego bo mili ważne kontrakty :) )Ściągnięty szrot to raczej uzupełnienie składu kosztem 1 tys. euro pensji.
Tak naprawdę to najbardziej żenujący (poza kontraktowaniem syna – swoją drogą, tak życiowo to tatuś bardziej robi mu krzywdę niż pomaga) to jest ten trener. Jak już musi być z Niemiec to chociaż ktoś solidny z tej 3-4 ligi, na pewno mają tam takich trenerów co jeszcze nie dostali szansy wyżej, ale mają jako takie wyniki.

Drużyna charakter straci, ale wcale nie musi być skazana na totalną porażkę sportowo.

Gooray

Ależ to się dobrze czytało! Dzięki!

MaximTsigalko
Jesteśmy Waszą Stolicą Mody

Mes que un club.

KaszankowyHrabia

Panie Leszku, dzięki, fajnie się czytało!

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona