Szamoobrona
Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ
Blogi i felietony

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nieco na uboczu dyskusji o głośnym w ubiegłym tygodniu transferze Krzysztofa Mączyńskiego pojawił się wątek roli, obowiązków i przywilejów człowieka nazywanego „wychowankiem”. Wychowanek ów powinien się wyróżniać z morza innych piłkarzy – najlepiej lojalnością, „kumatością”, dobrą orientacją w środowisku kibiców oraz naturalnie zaangażowaniem. Nie ukrywam, sam długo miałem takie podejście, a największą frajdą było doprowadzanie w Football Managerze do sytuacji, w której przynajmniej połowę składu ŁKS-u stanowili ludzie urodzeni w Łodzi, dla których ŁKS był pierwszym i ostatnim klubem. 

Ale dziś… Dziś wychowanków już właściwie nie ma. Nie wiem, czy to smutne, czy wręcz przeciwnie, ale z piłki raczej zanika termin wychowanka w tradycyjnym ujęciu, momentalnie przywołującym na myśl chłopaczka wkradającego się przez siatkę na trening seniorów, który następnie do tejże drużyny seniorów dołącza. Weźmy takiego Jana Bednarka, kolejną wizytówkę Akademii Lecha Poznań, który przyczyni się bez wątpienia do zwiększenia uwagi zagranicznych skautów przy obserwowaniu następnych absolwentów poznańskiej szkoły futbolu. Bednarek do „Kolejorza” trafił jako… 16-latek.

W rozumieniu przepisów UEFA to oczywiście wychowanek pełną gębą – by zyskać to miano należy spędzić w danym klubie trzy lata pomiędzy 15. a 21. rokiem życia. W rozumieniu tradycjonalistów, którzy oczekiwaliby od wychowanka zdjęć w klubowej koszulce z balu przebierańców w przedszkolu… Niekoniecznie.

Miałem ostatnio do czynienia z pewną młodzieżową akademią, w której rozpoczęto serię reform unowocześniających jej działanie. Jak to przy reformach – niektórzy na nich skorzystali, część zaś musiała z pociągu wysiąść. Chcąc równać do najlepszych w Polsce, postawiono na wyszukiwanie perełek nie tylko z najbliższej okolicy, ale i nieco dalszych lokacji. Oznaczało to oczywiście, że  na miejsce kochanego chłopaka z osiedla, który od pięciu lat był w klubie, przyszedł zawodnik trzy razy lepszy, ale z Gdańska. Co jest w interesie klubu? Trzymać w zespole słabszego chłopaka, tylko dlatego, że jest tutejszy? Że ma karnet na mecze swojej drużyny, że kupił pięć szalików? Czy jednak rozsądniejsze jest oddanie go do klubu grającego gdzieś niżej, może poza ligą wojewódzką, ściągnięcie zaś na miejsce ludzi najbardziej perspektywicznych, najbardziej obiecujących, gwarantujących w przyszłości określony poziom?

Wyobrażam sobie akademię w Rzeszowie, która w podstawówce składa się gównie z chłopaków z miasta i jego bezpośredniego sąsiedztwa. Przejście między podstawówką a gimnazjum to czas, gdy kilku rodowitych rzeszowian musi ustąpić miejsca chłopakom ściągniętym z całego województwa. Przejście między gimnazjum i liceum – moment, gdy kilku chłopaków z całego województwa musi zrobić teren dla najbardziej utalentowanych, których ściągnięto z Warszawy, Płocka i Częstochowy. Efekt jest taki, ze do dorosłego zespołu drużyny z Rzeszowa nie dociera ani jeden rzeszowianin, ale za to dwóch wychowanków – płocczanin i warszawiak – trafia za duże pieniądze do Cracovii.

Brzmi to tak przeraźliwie logicznie i pragmatycznie, że aż dziwne, że dopiero teraz tę strategię przyjmują również nieco mniejsze kluby z niższych lig.

Tu jednak pojawia się pytanie – czy można oczekiwać lojalności od wychowanka, który akurat „nielojalnie” zachował się już jako nastoletni chłopiec? Jeśli już jako dzieciak opuścił swój rodzinny klub, już jako dzieciak zamienił ten swój mały świat, swoje przedzieranie się przez siatkę, by podejrzeć seniorów, na bardziej profesjonalne miejsce do rozwoju? Dość uważnie śledzę, jak Łukasz Piszczek wspiera swój rodzinny LKS Goczałkowice-Zdrój i w sumie wyobrażam sobie, że Bednarek po latach większy sentyment niż do Lecha będzie czuł do Sokoła Kleczew. Jeszcze lepszy przykład, Krystian Bielik. Legionista? No nie. Lechita? Sądząc po wywiadach – też raczej nie. Najprędzej sympatyk Górnika Konin i kompletnie nie zdziwi mnie, jeśli to ta drużyna będzie korzystać ze wsparcia tego zawodnika, gdy wróci na dobre do Polski.

Wychowanek to już nie chłopak z sąsiedztwa, ale człowiek, który w najważniejszym momencie swojej kariery zaufał wizji szkolenia w danym klubie. Może odczuwać z tego tytułu większą bądź mniejszą wdzięczność, ale przede wszystkim – to od początku układ dwóch podmiotów, z których każdy chce wyciągnąć korzyści dla siebie. Klub – taniego zawodnika do pierwszej drużyny a następnie pieniądze za transfer. Zawodnik – możliwość wzniesienia się na wyższy poziom i zarabiania więcej – czy to w dorosłej drużynie, czy po ewentualnym przejściu do mocniejszego klubu. Uczucia i sentymenty? Dodatek, kompletnie bez znaczenia.

Z wychowankami zresztą zawsze był problem. Oni – czyli chłopcy z sąsiedztwa – zawsze narzekali, że nieuczciwi działacze cynicznie wykorzystują ich uczuciowy związek z klubem. Pamiętam Adama Marciniaka z ŁKS-u, który prawdopodobnie zniósłby wszystko, byle móc grać w biało-czerwono-białych barwach. Niestety, ludzie rządzący klubem to wiedzieli  i zawodnicy o wiele słabsi od naszego biednego Marciniaka zarabiali więcej (i częściej, bo wypłaty w tamtych latach w wielu miastach były dość incydentalne). Wychowanek zawsze był ostatni na liście do wypłacenia premii – bo przecież poczeka. Ostatni do rozliczeń – bo jak będzie mu brakowało na obiad to ma dwa przystanki swoich rodziców i dziadków. Ostatni do negocjowania kontraktów – bo przecież nie tak łatwo zostawić swoje miasto, swój dom, swoich przyjaciół i rodzinę.

Ale działało to i nadal działa w obie strony. Chłopak z sąsiedztwa może więcej, zna kibiców, zna miejsca, wie, które dyskoteki lepiej ominąć, a w których można skakać po stole bez ryzyka przyłapania przez fotografów. Zresztą, chłopakowi z sąsiedztwa wybaczy się balangę przed meczem, wszak nieczęsto w balandze brali udział sami kibice. Przymyka się oczy na słabości, zapewnia o wsparciu, przekonuje o uprzywilejowanej pozycji. Po prostu psuje.

Stary układ był więc chory – niekorzystny i dla wychowanków, wiecznie rozżalonych swoim miejscem w drugim szeregu, i dla klubów, które blokowały miejsca w imię źle rozumianej lojalności.

Czy w nowym będzie lepiej? Na pewno będzie zdrowiej. Chyba nikt nie będzie wymagał od „zamiejscowych” wychowanków śpiewania piosenek o derbowych rywalach, nikt nie będzie wymagał haseł pokroju „od kołyski aż po grób”, nikt nie będzie się narzucał. Potrzebowaliśmy siebie nawzajem na pewnym etapie naszej wspólnej drogi. Życzmy sobie nawzajem powodzenia. Jak poznaniak, kibic poznańskiego klubu i gorzowianin, wychowanek poznańskiego klubu. Których nie łączy wcale żadna miłość do barw, ale fakt, że obaj zawarli z klubem konkretne umowy. Drugi na prezentowanie i używanie swoich umiejętności w zamian za możliwość ich rozwinięcia w danym okresie. Pierwszy – na bezwarunkowe dożywotnie przywiązanie. Którego u piłkarzy, dużych i małych, raczej już nigdy nie uświadczymy.

KOMENTARZE (40)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Annak1975
Wierna kibicka zwycieskich drużyn.

Muszę Cię Kubuś pochwalić za felieton bez bluzgów. Tak trzymać! Kolejna rada: zmień koszulkę.

Raskolnikov74

Olkiewicz dojrzewa. Dziś bardzo mnie się podobało :-)

Co do koszulki…

Bardzo było mu w niej nie do twarzy. Zwłaszcza kiedy w swoich felietonach wychwalał socjalistyczną prawicę :-) – Po prostu jedno przeczyło drugiemu i wyglądał w niej, jakby sam się wystrychnął na dudka, wcale o tym nie wiedząc; że użyję eufemizmu, bo skoro Olkiewicz przestał używać wulgaryzmów, to ja też mogę :-)

Dziś to już tak nie razi: przecież nie wychwala w każdym felietonie bolszewików, pozując przy tym do zdjęcia w antybolszewickiej koszulce. Dziś już jego koszulki już się nie czepiam, przestała wywoływać dokuczliwy dysonans poznawczy…

Zresztą noszę taką samą :-)

Annak1975
Wierna kibicka zwycieskich drużyn.

Każdy normalny człowiek wie, że bolszewizm/faszyzm/nazizm jest zły. Także obnoszenie się z czymś takim jest co najmniej zabawne.

@KubuśOlkiewicz, patologia na polskich trybunach przybiera przede wszystkim odcień brunatny. Jak już musisz umoralniać czytelników, to załóż tshirt z przekreślonym celtykiem/swastyką, albo coś antyrasistowskiego.

Amber Mozart

Jeśli tylko zabawne to pół biedy. Gorzej, jak nienawiść do jednej skrajności wpędza w drugą skrajność, co wcale nie jest na świecie takie niespotykane. I jeszcze rok-dwa lata temu byłbym w stanie wyobrazić sobie Olkiewicza który biegając w takiej koszulce, jednocześnie sympatyzuje z organizacjami ocierającymi się poglądowo o faszyzm (takich też na świecie nie brakuje, tak samo jak i o poglądach komunistycznych – zwłaszcza w krajach, które nie doświadczyły rządów komunitycznych/faszytowkich na włanej skórze i nie wiedzą o czym mówią). Ale chyba zmądrzał, przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Zaczął myśleć i sam doszedł do wniosku, że pewne rzeczy nie grają i są wobec siebie sprzeczne. Ale też raczej nie grozi mu, że wytatuuje sobie sierp i młot 😉

StaszekPrawy

Kubuś zmienia koszulkę, raz na miesiąc, jak się zaczyna łamać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

mistico

a gówno prawda. W większości przypadków największe gwiazdy/legendy w większości klubów to nie wychowankowie. Poza tym, na co nikt nie zwraca uwagi, jeśli „wychowanek” jest w klubie przez kilka lat to zwykle tylko dlatego, że nikt inny go nie chce :)

Amber Mozart

i sama prawda. Jak już się wierny wychowanek trafi, to przez lata się go pokazuje jako przykład, co niektórym zaciemnia obraz. A prawda taka, że wiernego wychowanka może obecnie mieć klub z najwyższej półki, który gwarantuje duże pieniądze i trofea, bo inaczej każdy będzie chciał czmychnąć. Bo kto chce zarabiać mniej, jeśli może więcej? I im większe będą różnice pomiędzy klubami, tym trudniej będzie wychowanka zatrzymać. Kiedyś taki mógł zostać np. we wpomnianym ŁKSie, bo gdzie indziej w Polsce i tak lepiej by nie miał Zaległoci w wypłatach były wszędzie. Ale teraz? Kiedy w dodatku łatwiej niż kiedykolwiek dostać pracę poza krajem? I lepsze kluby mają ten sam problem. Drugiego Tottiego Roma może już nigdy nie mieć, bo nigdy nie zaoferują mu tego co Juventus, Bayern czy Real.

Electrolit

W ŁKSie zajebiscie zadbaliscie o swojego wychowanka Sypniewskiego,zamiast goscia ogarnać to na jego koszt piły z nim całe Koziny.

pep

Ogarnąć, hmm..niby jak? Mieli dorosłemu facetowi zabronić? Może i zabraniali, a On robił swoje i co mu klub mógł zrobić?

Electrolit

Tak zabraniali,ze posylali Igorka do sklepu :) Szkoda człowieka.

Electrolit

Mówie o kibicach,a nie zarządzie klubu.

pep

Również – miałem iść do Igora i mu z liścia dać? A kim ja dla niego jestem?
Dorosły facet, jego życie.
A jeśli masz na myśli tych kilku/kilkunastu z Kozin, no cóż, to znaczy, że grubo generalizujesz pisząc „W ŁKSie(…)”

Bartorus

Wyobrażam sobie akademię w Rzeszowie, która w podstawówce składa się gównie z chłopaków z miasta

Poprawcie to gównie xD

Urkides
Legia Warszawa

Słowo „lojalność” ma zastąpić kompetencje i rzetelność.
Co to znaczy ta „lojalność”? Ja to odczytuję jako maksymalnie rzetelne wykonywanie swoich obowiązków za które otrzymuję wynagrodzenie. Płacą zawodnikowi żeby dawał szoł a jak się opierdala to jest nielojalny wobec tych którzy na niego liczą.
A więc rzetelność to jest coś czego możemy oczekiwać od zawodowca.
Młody chłopak pewnie jest pełny ideałów ale również jest otoczony dorosłymi ludźmi (zakładam że mądrymi) którzy mu mówią że ma talent i najlepiej dla niego będzie jak pójdzie gdzieś tam bo tam lepiej go wykorzysta.
Dla kogo ma ryzykować? Dla tych co go zhejtują przy pierwszej okazji, którzy powiedzą żeby zamiast niego kupić zamorskiego „kocura” bo ich jara przepływ kasy której na co dzień nie ogladają i maja wtedy okazję do wymądrzania sie w necie?
To nie jest wojna a kluby nie konspiracja walcząca dla ojczyzny gdzie brak lojalności skutkował śmiercią i cierpieniem wielu ludzi. To jest normalna kariera. Jak jestm zdolny i pracowity to nie będę siedział w Wyższej Szkole Gotowania Jajek Na twardo w Słupsku tylko pojadę do Oxfordu.
To jest moje zycie i całujcie mnie w dupę bo nie załatwicie mi godnego życia a takiego pragnę.

bogart1981

Dobry tekst. Kluby to firmy,piłkarze to pracownicy. Tylko jedna rzecz: „Wychowanek to już nie chłopak z sąsiedztwa, ale człowiek, który w najważniejszym momencie swojej kariery zaufał wizji szkolenia w danym klubie.” Czy na pewno w najważniejszym? Podaje Pan przykład Ł. Piszczka-mam wrażenie,że nasz reprezentacyjny obrońca w swoim pierwszym klubie dostał PO PROSTU kredyt zaufania. „Chodź młody, potrenujesz z nami zobaczymy co dalej”.

Annak1975
Wierna kibicka zwycieskich drużyn.

lojalny
1. «uczciwy i rzetelny w stosunkach z ludźmi»
2. «praworządny, prawomyślny»

Urkides
Legia Warszawa

lojalny według kibiców.
1 dający się poniżać w necie i pod płotem, nieustannie deklarujący że kibice jego klubu są najlepsi
2 grający za grosze i gotowy czekać miesiącami albo nawet latami na kasę, rozwiązujący kontrakt jak się kibicom i zarządowi znudzi jego obecność i dziękujący za niezapomniane przeżycia w ukochanym klubie.

Trollosiewicz

No właśnie. Przykład Mączyńskiego pokazuje ja patrzy się na 9( sprawę jednotorowo. Mączyński jest zły (już pomijam, aspekt jego obiecanek, to przykład, zamiast Mączyńskiego można wstawić kogoś innego), bo w obecnym etapie jego kariery korzystne jest dla niego opuszczenie Wisły na rzecz Legii, na czym też i Wisła zyskała finansowo. Tu używa się argumentu, że jest wychowankiem, jak tak mógł. Zwyczajnie – prezentuje wyższy poziom, jest za dobry na Wisłę, dlatego odchodzi do klubu lepszego. Więc staje się tym złym. Ale… Właśnie jest „ale”, gdy był piłkarzem na Wisłę za słabym i odchodził do Górnika to jego przywiązanie do klubu, dla tego klubu nie miało znaczenia. Był za słaby więc musiał odejść.

Czy to nie naturalne? Słabsi odchodzą, za dobrzy też…

Stanislav Levy

A dla mnie aspekt jego obiecanek jest kluczowy. Mógł powiedzieć „okej, fajnie czuję się w Wiśle, ale mam 30 lat i do końca kariery bliżej niż dalej, odejdę gdy pojawi się lepsza oferta”. I wtedy spokojnie kibice przełknęliby tą Legię. A tak? Po co były mu te zapewnienia o wierności barwom itp? Gdyby na każdym kroku nie podkreślał, jakim jest wielkim Wiślakiem, to kibice nawet po usłyszeniu „pomidor”, zamiast „nie”, w pomidorze po prostu zaczęliby plotkować. Ale nie nienawidzić.
Argument z tym , że nikt nie ma pretensji do słabszego zawodnika, kiedy ten odchodzi, jest trochę bez sensu. Przecież ten zawodnik może zostać, ale skoro ma jasno powiedziane, że nie będzie miał szans na grę, to głupio mieć do niego pretensję że odchodzi.

Urkides
Legia Warszawa

Ale lojalność musi obustronna. Lojalność ze strony kibiców wyraża się szacunkiem dla zawodnika nawet jak mu nie pójdzie na boisku.
a tymczasem kibice zdzierają z nich koszulki i opluwają twierdząc że „nie są godni” a potem oczekują lojalności.
Nie można byc lojalnym wobec kogoś kto cię nie szanuje.

Stanislav Levy

Oczywiście, że tak. Tylko ten szacunek musi z czegoś wynikać. Dlatego napisałem, że kibice przyjęliby odejście Mąki inaczej, gdyby on postawił sprawę uczciwie. A tak? Trudno żebyś szanował kogoś, kto przez rok (albo i dłużej) wodził Cię za nos, więc tym samym nie do końca szanował Ciebie, nie uważasz? Ja tam wściekły na niego nie jestem, zrobił dużo dla Wisły, ale mógł pożegnać się w lepszym stylu.

Urkides
Legia Warszawa

No mógł powiedzieć wcześniej ale nie trzeba chodzic do wróżki żeby wiedzieć co by go czekało przez cały czas kiedy jeszcze by grał. Kibice zgotowali by mu piekło a on do tego jeszcze nie wiedział czy na pewno odejdzie.
W pracy też się chyba nie zapowiada że sie ma zamiar odejść, tylko najpierw się szuka lepszej a dopiero jak ja znajdziesz to oznajmiasz że odchodzisz. Czy ty robisz inaczej?

Stanislav Levy

Dobre porównanie z tą pracą. Mąka szukał, Mąka znalazł, tylko szkoda że jak go pytali, to walił w ch…
Dlatego ja cały czas twierdzę inaczej. Kibice by zrozumieli, gdyby tylko powiedział szczerze: mam 30 lat, chcę więcej, Wisły na mnie nie stać, sorry, długo na takim poziomie nie pogram. Główny powód zgrzytu, to jego deklaracje wierności, i zaskoczenie bo ich nie dotrzymuje.
A gdyby się przyznał, to co by mu zrobili? Goniliby go po mieście? Słyszałeś kiedyś podobną historię? A klub co, wyrzuciłby go do rezerw? Reprezentanta kraju i podstawowego gracza? Wątpię.

Urkides
Legia Warszawa

Wszystkie twoje fantazje co by się mogło wydarzyć mialy juz miejsce w Polsce. Tak więc niczego nie należy wykluczać. Debili nie brakuje, lepiej dmuchać na zimne.

Urkides
Legia Warszawa

Coś jeszcze o szacunku i lojalności.
W Legii od 7-go roku życia gra Michał Kopczyński. Nie jest oczywiście gwiazdą ale zawodnikiem bardzo pożytecznym i trzymającym równy poziom.
Bardzo chce grać w Legii i z tego powodu godził się na tkwienie w 3-cim szeregu przez długi czas.
I co w zamian dostaje od kibiców? Ciagłe nawoływania żeby go wywalić z zespołu bo chcą „kocura” i wieczne podważanie jego umiejętności.
Czy to ma w zawodniku spowodować lojalność i szacunek wobec kibiców którzy się zachowują jak rozkapryszona dziwka.
Szacunek to jest coś bez czego lojalność nie istnieje.

Stanislav Levy

A to już jest nieco inny przykład. Kibicom Legii się w tyłkach poprzewracało. Z Kopy żadnej gwiazdy nie będzie, ale to taki sobie swojski, solidny grajek. Szkoda, będzie cierpiał na syndrom Kucharczyka- chłop czasem koncertowo pieprzył akcje, ale w każdym sezonie liczby go broniły, a i tak zbierał (zbiera?) cięgi, że jest do niczego.

Urkides
Legia Warszawa

No to jaki on ma powód do „lojalności” wobec tych którzy dzisiaj chcą go poniżyć i odebrać satysfakcję z tego co osiągnął? Żadnego nie ma i niech się branzulją swoją moralnością do urzygu.

Stanislav Levy

Chodzi mi o to, że w przypadku relacji kibice-Mąka, to Mąka to wszystko zapoczątkował. Mógł lepiej (czytaj: szczerze) to wszystko rozegrać, czym uniknąłby fali hejtu.
A Kopa nie ma żadnego powodu do lojalności, przynajmniej względem kibiców. W dodatku to nie jego wina że gra pod takie ,a nie inne założenia taktyczne. Co ciekawe, do Magiery nikt nie ma pretensji o taktykę dla Kopczyńskiego, oraz jego ciągłe wystawianie.

Urkides
Legia Warszawa

Myślę że chyba wyczerpaliśmy argumenty. Ostanim niech będzie to że gdy Mąka odchodził z Wisły bo nie grał to nikt mu na pożegnanie nie powiedział, „szkoda że się nie udało” tylko zbyli go obojętnością. To się mogło zacząć wtedy. Świat nie zaczyna się co dzień rano tylko ma swoją historię i sumę doświadczeń. Może wtedy Mąka zrozumiał na czym polega „lojalność” ludzka. Jak ci się powodzi i masz kasę to wtedy wielu chce ci okazać swoją „sympatię” a jak nie to jesteś jak „nieuchwytny Joe”. Dlaczego nieuchwytny bo jest nikomu niepotrzebny. I to sie pamieta, jak również to że jak jesteś w takiej sytuacji to ktoś cię potrafi docenić i odbudować samoocenę.
Reszta niech się wali.

m1025

niestety wielu idiotów nie jest w stanie pojac prostej prawdy, ze pilkarz to zawod , jak architekt , sprzedawca etc, tyle ,ze kariera trwa krocej. Wiekszosć wyzywa pilkarza za to, ze chce grac za wieksza kase, chociaz sami przy wyborze pracodawcy kieruja sie tym samym. Wiem , ze pilkarze niepotrzebnie deklaruja milosc do barw , ale w wiekszosci robia to przez chcacych to uslyszec kibicow.

Przemyslaw

Porównywanie zawodu piłkarza do dowolnego innego to według mnie jednak pomyłka. Piłka nożna to sport najbardziej nieprzewidywalny ze wszystkich – zawodnik świetny w dobrym klubie może okazać się kiepski w słabym i na odwrót. To nie jest do końca tak, że piłkarz przejdzie tam, gdzie mu więcej zapłacą. Zależy który, zależy czy taki piłkarz chce szybko zarobić tu i teraz, czy może jednak ma długofalowy plan na karierę. Zależy też w którym momencie kariery się znajduje. Na formę piłkarza tu i teraz wpływa tak mnóstwo czynników, że zwykły kibic nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. A forma piłkarza jest zespolona z jego przechodzeniem lub nie do innego klubu. Jeśli jesteś dobrym architektem, adwokatem lub chirurgiem, to będziesz tak samo dobry zarówno w firmie z Warszawy, jak i z Krakowa. Adwokat przechodząc z jednej kancelarii do drugiej, bo tam mu więcej zapłacą, nie ryzykuje praktycznie niczym. Piłkarz z każdym transferem idzie po trochu w nieznane.

Habanero
Las Palmas

Mączyński ostatnią pensję w Wiśle dostał w styczniu ale dla kumatych i tak będzie chujem i zdrajcą

Laguna

Dla mnie jest tylko zdrajcą, chujem nie jest.

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

w CF Kutalonii grają sami wychowankowie.

marjush-zet

Słabo z Twoją wiedzą….

Piotrasons

Świetny felieton. Pozdrawiam

Denis Żebro
Coco Jambo Warszawa

Powinno być „Jak co środę o łks”

JC

To przeciez jasne jak słońce, np. aktualne legendy Wisły czy kandydaci na legendy: Głowacki, Brożek, Małecki nie są Krakusami, ani nawet z Galicją nie mają nic wspólnego. A wychowanek, prawdziwy, Mączyński był ganiany przez klub po całej Polsce, aż w końcu sam się wygonił :)

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona