FK Gabala i FK Haugesund, czyli poważniejsze granie w II rundzie eliminacji do LE
Weszło

FK Gabala i FK Haugesund, czyli poważniejsze granie w II rundzie eliminacji do LE

W pierwszej rundzie było łatwo, miło i przyjemnie, a teraz czas na nieco poważniejsze granie. W meczach Jagi i Lecha nie było eurowpierdolu, ale  pamiętajmy, że to nawet nie jest powód, by kupować szampana, o wyciąganiu bąbelków z lodówki już nie wspominając. Dlatego faktyczny start w europejskich pucharach zaczyna się dopiero teraz, w drugiej rundzie eliminacji, w której będzie trzeba zmierzyć się ze znacznie poważniejszymi piłkarzami, czyli takimi, którzy już niekoniecznie daliby się pokroić za kontrakt w Ekstraklasie.

Do spotkań jeszcze sporo czasu, ale postanowiliśmy już przyjrzeć się tym ekipom.

1. FK Haugesund – rywal drużyny z Poznania – podobnie jak Lech w pierwszej rundzie zbytnio się nie namęczył, a nawet można powiedzieć, że urządził sobie całkiem udaną strzelaninę. Norwedzy już w pierwszym meczu rozjechali Coleraine z Irlandii Północnej aż 7:0. Na rewanżowe spotkanie udali się więc w celach turystycznych i tak też zagrali, bo trudno uwierzyć nam w to, że bezbramkowy remis miałby prawo bytu, gdyby nie wakacyjne nastawienie Norwegów. Cóż, w II rundzie eliminacji, pierwsze spotkanie również rozegrają u siebie, ale miejmy nadzieję, że do Poznania przyjadą w innych celach, niż spacerowanie po rynku i podziwianie poznańskiej Malty.

2. Pewność siebie to na pewno cecha, której nie brakuje Norwegom, bo sprzedaż biletów na mecz z Lechem rozpoczęli już po pierwszym meczu z Coleraine. Oczywiście tylko katastrofa mogła sprawić, żeby ten mecz nie doszedłby do skutku, ale brawo za pomysłowość. Akcja promocyjna potrwała więc nieco dłużej, a bilety sprzedawano całkiem drogo, bo za dwieście koron, czyli w przeliczeniu na nasze za około dziewięćdziesiąt złotych.

3. FK Haugesund to całkiem młody klub, który powstał w 1993 roku po fuzji dwóch innych zespołów (Djerv 1919 i SK Haugar). Ich największy sukces, jak do tej pory, to dojście do finału w Pucharze Norwegii w 2007 roku. Polegli wtedy 2:0 w starciu z Lillestrøm Sportsklubb, który jest znacznie bardziej utytułowanym klubem.

4. Nigdy nie zdobyli mistrzostwa kraju, a w okresie 2005-2009 grali na zapleczu norweskiej ekstraklasy. Od czasu gdy awansowali przed ośmioma laty, zmagania ligowe kończyli raczej w czołówce. W poprzednim sezonie zajęli czwarte miejsce, które zagwarantowało im udział w europejskich pucharach. Trzeba jednak powiedzieć, że zawdzięczają to bardziej nieporadności przeciwników, niż swojej fantastycznej grze w końcówce, bo jedynie sześć punktów w ostatnich pięciu kolejkach to trochę słabo.

5. W Norwegii rozgrywki ligowe trwają w najlepsze, bo jak do tej pory rozegrano już pierwszą rundę, a teraz czas na rewanże. Forma FK Haugesund nie jest jednak najlepsza, bo w piętnastu spotkaniach nazbierali tylko dwadzieścia dwa punkty, co daje im dopiero siódme miejsce.

6. Stadion, na którym przyjedzie zagrać lechitom, powstał już w 1920 roku. Oczywiście przeszedł wiele modernizacji, ale patrząc na niego, jakoś wyjątkowo zachwyceni nie jesteśmy.

1

2

Lokalizacja obiektu dla fanów norweskiej drużyny jest całkiem przyjazna, ponieważ trudno o lepsze miejsce niż centrum miasta. Stadion może pomieścić niecałe dziesięć tysięcy osób, więc niedużo, ale starcza w zupełności, gdyż średnia frekwencja z poprzedniego sezonu to 5212 osób. Natomiast pogrom Irlandczyków w pierwszej rundzie eliminacji do LE ze stadionu obejrzało jedynie 2523 kibiców.

7. Największą atrakcją tego spotkania być może będzie pojedynek braci Gytkjaer. Starszy z rodzeństwa Christian, świeży nabytek Kolejorza, wraca do Haugesund po ponad roku. W latach 2013-2015 występował w tym klubie i trzeba przyznać, że szło mu całkiem nieźle. W 91 spotkaniach strzelił aż 44 bramki. Od niedawna w Haugesund gra jego młodszy brat, Frederik. Jednak 24-latek jest dużo słabszym piłkarzem od swojego o trzy lata starszego rodzeństwa, dlatego istnieje mała szansa, że obaj zagrają od pierwszej minuty. Smaczku tej ,,braterskiej sprawie” dodaje jeszcze fakt, że 27-letni napastnik Lecha może zadebiutować w barwach poznańskiej drużyny.

8. FK Haugesund to bardzo młody zespół, bo średnia wieku nie przekracza nawet 25 lat. W szerokiej kadrze, która liczy dwudziestu jeden piłkarzy, jest aż ośmiu zawodników, którzy nie przekroczyli 21. roku życia. Poza tym drużyna jest stosunkowo wielonarodowościowa, bo w barwach ,,biało-niebieskich” możemy zobaczyć Nigeryjczyka, Bośniaka, Portugalczyka, Słowaka, Duńczyka, Macedończyka i oczywiście Norwegów.

9. Trenerem przeciwników Lecha Poznań jest Eirik Horneland, który pracuje na tym stanowisku niespełna rok. Wcześniej prowadził młodzieżówki norweskiej reprezentacji i trzeba przyznać, że zebrał tam całkiem spore doświadczenie. Trenował kadry U-18 i U19, w których poprowadził swoje drużyny w prawie pięćdziesięciu spotkaniach. Dla Hornelanda praca w Haugesund to debiut w roli pierwszego szkoleniowca na polu klubowym. Wcześniej, właśnie w Haugesund, pracował jako asystent pierwszego trenera.

10. Żeby nie było wątpliwości, to w Haugesund czasami można zobaczyć naprawdę przednie bramki. Wystarczy tylko rzucić okiem na popisy z poprzedniego sezonu.

11. FK Gabala, rywal drużyny z Białegostoku, to dużo mocniejszy przeciwnik niż Norwedzy. Jednak trudno cokolwiek powiedzieć o ich obecnej formie, ponieważ jak do tej pory rozegrali jedynie trzy mecze sparingowe. W pierwszym minimalnie przegrali z rosyjskim Achmat Grozny. Następnie dostali dwubramkowe manto od Łudogorca. Z kolei wczoraj wygrali 1-0 z Utrechtem.

12. Poprzedni sezon zakończyli na drugim miejscu, ale trzeba zaznaczyć, że był to dla nich największy sukces w historii klubu, jeśli chodzi o rozgrywki krajowe. Ulegli jedynie potentatowi ekstraklasy azerskiej, czyli Karabachowi, który regularnie od czterech lat zgarnia mistrzowski tytuł w Azerbejdżanie.

13. W Gabali przez pięć lat mieszkał polski bramkarz, Dawid Pietrzkiewicz, który był drugim golkiperem azerskiej drużyny. W ostatnich trzech latach rozegrał tam jedynie czternaście spotkań. Przeciwko drużynie Mamrota jednak nie zagra, ponieważ 30 czerwca skończył mu się kontrakt.

14. Patrząc na kadrę najbliższego przeciwnika Jagi, w oczy rzuca nam się jeszcze jedno nazwisko. Chodzi o naszego starego znajomego z Ekstraklasy – Javiego Hernandeza, który przeniósł się do Azerbejdżanu z Górnika Łęczna.

15. Jeśli chodzi o europejskie puchary, to trzeba powiedzieć, że FK Gabala jest zdecydowanie bardziej doświadczoną drużyną niż Jagiellonia. Klub z Azerbejdżanu w ostatnich dwóch latach aż dwa razy dotarł do fazy grupowej Ligi Europy. Co prawda dwa punkty w dwunastu meczach to trochę słabo, jednak należy pamiętać, że w obu przypadkach trafili do trudnych grup, w których musieli mierzyć się m.in. z Borussią Dortmund czy Anderlechtem Bruksela.

16. Pierwszy mecz pomiędzy Gabalą a Jagiellonią zostanie rozegrany w Baku na Bakcell Arenie, która może pomieścić jedenaście tysięcy widzów.

tu zagraja

Nie jest to jednak stadion, na którym Gabala rozgrywa mecze ligowe, ponieważ te toczą na Gabala City Stadium. Obiekt ten nie spełnia jednak wymogów UEFA. Bez wątpienia to dobra wiadomość dla drużyny z Białegostoku, ponieważ ten stadion znajduje się na bardzo górzystym terenie. Tak więc piłkarze Mamrota na pewno mieliby problemy z oddychaniem.

tu nie zagraja

17. Pomimo braku dobrych wyników w fazach grupowych Ligi Europy FK Gabala zebrała sporo punktów rankingowych, co ułatwia kilka spraw we wstępnych fazach eliminacji.

18. Na stanowisku trenera mają całkiem duży spokój, bo Roman Grygorchuk piastuje to stanowisko od pierwszego stycznia 2015 roku. Co ciekawe, ukraiński szkoleniowiec w przeszłości miał okazję grać w Polsce, jako zawodnik Petrochemii Wisły Płock. Miało to miejsce w 1995 roku.

19. Rzut oka na kadrę azerskiej drużyny i jest nieźle, ale jakoś z krzesła nie spadamy. Za największą gwiazdę uchodzi Filip Ozobić, który zagrał w dwóch meczach reprezentacji Chorwacji. W poprzednim sezonie strzelił trzynaście bramek i zanotował pięć asyst w dwudziestu sześciu spotkaniach. Jednak pamiętajmy, że mówimy o lidze azerskiej, w której poziom rozgrywek nie jest najwyższych lotów.

20. Musimy przyznać, że hymn azerskiej drużyny, jak na nasze ucho, jest całkiem specyficzny.

KOMENTARZE (59)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

No, szczególnie ze 2 sezony temu mieli chyba 2-3 druzyny grupach LE i nastukali w ciul punktow. Tamten sezon im nie siadl

Matthew

W porównaniu do tego co było kiedyś (w 1998, liga norweska zajmowała 10. miejsce w rankingu UEFA) to może i jest słabo, ale rzeczywiście nędzy, głodu i halucynacji z niedożywienia, nie ma.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WhiteStarPower

No nic nie ma do rzeczy takze pytanie jest proste. Czy sa tak dobrzy jak 2 lata temu gdzie zrobili 7,250 pkt (my majac wtedy Lecha i Legie w grupie LE 5,500) czy tak daremni jak rok temu gdzie zrobili 1,350 czyli jakis total disaster

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sailor
Lech Poznań

Haugesund jest nisko w tabeli, ale w ostatnim czasie są chyba w całkiem niezłej formie. Nie przegrali meczu od 21 maja, a od tamtej pory rozegrali całkiem sporo meczów w lidze, pucharze i LE (nawet udało im się w lidze pokonać Rosenborg). Zresztą tabela ligi norweskiej raczej za wiele nie oddaje, bo jest mocno spłaszczona i wystarczy, że jakiś zespół złapie serię kilku zwycięstw i z dołu tabeli może szybko przemieścić się w okolice podium.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

hubabuba

Normalne, u buków dość zdecydowanym faworytem do awansu jest Jaga. A ci irole są bardzo słabi, liga Irlandii płn jest słabsza od tej Irlandii od dundulk.

yakaart

Wyjątek potwierdzeniem reguły. Norweska piłka, klubowa jak i reprezentacyjna leży, czy tego chcesz czy nie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

yakaart

@Paweł K Gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem, takie gdybanie to zostaw dla siebie, używanie tego w dyskusji bezsensowne. Pomijając już to że rozmawiamy o kondycji norweskiej piłki i zmiana na pitolenie o polskich klubach.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

yakaart

Hahaha, a kim Ty jesteś że mam z Tobą inaczej rozmawiać niż z kumplami? Przełożnym? Premierem? Wysokie masz mniemanie o sobie jak na internetowego hejtera.

Wpisów? Był jeden od którego zacząłem, i zapewne w kolejnych wpisach miałbym do napisania coś więcej ale nie do kogoś kto zmienia temat i zaczyna pierdolić o polskich klubach w temacie o norweskim futbolu.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Haugesund to dosc slaby klub, Odd Grenland jest mocniejsze taki nr.2 w Norwegii jesli chodzi o rowna gre bo co roku lapia sie do pucharow. Ale akurat teraz Haugesund ma lekka forme a Odd calkiem bez formy jest.

Norweska pilka i liga jest bardzo niestabilna i forma ma ogromny wplyw na wyniki nie ma czegos takiego jak pewny faworyt w tej lidze. Tak samo w pucharach jak maja dobra forme i im idzie to graja a jak nie idzie to nie idzie.

Ot Odd Grenland potrafilo prowadzic 3-0 u siebie z ta sama Borussia ktora tak klepala CWKS (przegrali jednak 4-3 ale to nie 6-0 porazka). A taki Rosenborg pyknal spokojnie CWKS w el.LE skolei sam zostal pykniety przez Qarabag. Wiec moim zdaniem Qabala to mocniejszy rywal, mistrz Azerbejdzanu mocniejszy od Mistrza Norwegii wiec i 2ga druzyna mocniejsza od Haugesund.

Morderca z glebi lasu

Szczęśliwe 1-1 po strzale z dystansu w Warszawie. W rewanżu Legia prowadziła do przerwy po golu Ljuboi i dała sobie wbić 2 gole w 2 połowie. No i Rosenborg cudem wybił piłkę z linii bramkowej w 90 minucie – to jest to pyknięcie na luzie?

XardasKSP
Polonia Warszawa

Tak czy inaczej pykneli CWKS a ich pyknal Qarabag czyli ogolnie Azerska pilka jest mocniejsza od Norweskiej jesli Mistrz Azerbejdzanu wygrywa z Mistrzem Norwegii.

Niezapominajmy ze zarowno GTS jak i Piast nie daly rady Qarabagowi, pozostaje miec nadzieje ze Qabala jest slabsza od Qarabagu i Jagiellonia da rade. Ale napewno ma ciezszego rywala niz Lech.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kanapowy Janusz
Karabakh Agdam

Lecha obowiązkiem jest rozjechanie Haugesundu i to tak zdrowo… Natomiast jeśli Jaga wywiezie choćby remis z Azerbejdżanu, jest nadzieja. Tu Gabala będzie faworytem dwumeczu, miejmy nadzieję, że Pszczoły dadzą radę – podobny przypadek jak w zeszłym roku w dwumeczu Lubinia z Partizanem Belgrad – też faworytem rywale, a Polacy dali radę. Do boju! Zbierać punkty, wygrywać wszystko!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sailor
Lech Poznań

Bez przesady. Na siedem transferów Lecha jeden jest wątpliwej jakości (Vujadinović), jeden jest totalną niewiadomą (de Marco), ale reszta wygląda solidnie. Na pewno jednak problemem Lecha może być zgranie, zwłaszcza formacji defensywnej, bo cała obrona jest budowana praktycznie od nowa.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

technojezus
technojezus

Olisadebe piszę samą prawdę.
Kibice Lecha zachowują jakby naprawdę ściągnęli porządnych graczy, a tak naprawdę to szrot jakich mało.

No ale najwidoczniej dla nich ilość>jakość.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dario armando

Logicznie-Lech z niewielkimi kłopotami powinien awansować .Jaga-awans to duży wyczyn.

WhiteStarPower

Tak

Matthew

Zawsze mnie to zastanawia, że pewne zespoły z Danii/Norwegii/Szwecji itd. (tych krajów nordyckich, gdzie gra się wiosna – jesień) najpierw zdobywają mistrza albo kwalifikują się do pucharów, a już w ich trakcie obniżają loty zajmując miejsce w środku/walczą o utrzymanie. Wikingowie również znają pocałunek śmierci?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Verpakovskis

Z Gabali do Cracovii przeszedł Estończyk Sergei Zenjov…Szanse Jagi oceniam 50/50.

Kcramsib

Na papierze Lech ma jakieś 90% szans na awans, jeśli czegoś koncertowo nie spierniczą III runda powinna być po prostu obowiązkiem. Jaga… tu jest 50 na 50: Azerowie niby dwa razy z rzędu grali w grupie, po drodze mieli jednak sporo szczęścia w losowaniach (choćby w zeszłym sezonie ich rywalami były słoweński Maribor oraz pogrążone wówczas w totalnym kryzysie Lille – ekipy spokojnie do przejścia również dla polskich zespołów), nie ma więc co padać przed nimi na kolana – remis (najlepiej bramkowy) w pierwszym meczu powinien wystarczyć do awansu….

W sumie wolałbym, by to Lech grał z Gabalą a Jaga z Norwegami – wówczas awans w obu przypadkach byłby pewnikiem…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kcramsib

Lille z sierpnia 2016? Będące w głębokim kryzysie, u progu fatalnego sezonu (bodaj 4 trenerów i 11 miejsce) i rozstające się z hukiem z trenerem? Jak najbardziej – już Partizan był w tym konkretnym momencie silniejszy…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Idź sobie pogadać ze sobą o Legii gdzie indziej, posmutniały pajacu. :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

sailor
Lech Poznań

Obie formy są poprawne.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zygfryd
lubie mezo

Lech przechodzi, a Jaga dostaje wpierdol mimo, że szanse „wydają się” wyrównane.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Idź jęczeć gdzie indziej zbliżony poziomie. Lech oczywiście może przegrać z każdym, ale to zmienia faktu, że Haugesund jest poziom, dwa niżej. Pod każdym względem. Awans to plan minimum, a są do ugrania dwa zwycięstwa. :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Jasne, ale zdefiniuj „całkiem przerażająco”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Wedlug mnie Jagiellonia ma duzo trudniejsze zadanie. Haugesund to dosc slaby klub, Odd Grenland jest mocniejsze taki nr.2 w Norwegii jesli chodzi o rowna gre bo co roku lapia sie do pucharow. Ale akurat teraz Haugesund ma lekka forme a Odd calkiem bez formy jest.

Norweska pilka i liga jest bardzo niestabilna i forma ma ogromny wplyw na wyniki nie ma czegos takiego jak pewny faworyt w tej lidze. Tak samo w pucharach jak maja dobra forme i im idzie to graja a jak nie idzie to nie idzie.

Ot Odd Grenland potrafilo prowadzic 3-0 u siebie z ta sama Borussia ktora tak klepala CWKS (przegrali jednak 4-3 ale to nie 6-0 porazka). A taki Rosenborg pyknal spokojnie CWKS w el.LE skolei sam zostal pykniety przez Qarabag. Wiec moim zdaniem Qabala to mocniejszy rywal, mistrz Azerbejdzanu mocniejszy od Mistrza Norwegii wiec i 2ga druzyna mocniejsza od Haugesund.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Jak mowilem Rosenborg pykniety przez Qarabag byl bezproblemowo. Brann niedawno byl w 2giej lidze taka maja rowna forme, a Molde potrafilo wielokrotnie niekwalifikowac sie do pucharow.

Stabæk uwazany jest za klub biedny obecnie i Sarpsborg 08 typowany jest wyzej i naprawde jest wyzej w tabeli. A Odd Grenland jako jedyna druzyna po Rosenborgu gra co roku w el.LE od paru lat.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

XardasKSP
Polonia Warszawa

Poprostu rowno gra Odd w pucharach, moim zdaniem Azerowie jednak mocniejsi sa przynajmniej Qarabag od Rosenborga a Qabala od Haugesund.

Wystarczy spojrzec jak dzis nawet 5-0 najwyzej swoje eliminacje do LM wygrywa wlasnie Qarabag.

M.S.

Powiem tak, Lech pewno gładko przejdzie Norwegów, mimo całej tej rewolucji w składzie ( tak ogromne przetasowania w jedenastce są niezbyt często ), co do Jagi, to mogą być kłopoty i pierwszy słynny eurowpierdol. Mam tylko nadzieję, że co do Jagi, to się pomyliłem i po ciężkim boju uda się im przejść do III rundy.

Morderca z glebi lasu

Azerowie specjalnie skomponowali ten hymn na Festiwal Szanty w Giżycku więc proszę się nie dziwić…

perpi

Już po samym hymnie widać że Gabala to o wiele bardziej poważny zespół od Pelisteru I Batumi.

michalszostak
Premier League

Wicemistrz Polski, prawie mistrz, a juz da sie wyczuc z tekstu, ze prawdopodobnie trzeba szykowac sie na wpierdol. Eh jaka ta nasza pilka jest smutna.