Image and video hosting by TinyPic
Największe odpały Janowicza – co Jurek wytnie tym razem?
Inne sporty

Największe odpały Janowicza – co Jurek wytnie tym razem?

Można tego gościa kochać, można go nie znosić, trzymać kciuki, albo życzyć porażek. Z Jurkiem Janowiczem tylko jednego nie można robić – nudzić się. Ten gość to uzbrojona bomba, która w każdym momencie może wybuchnąć. Tych wybuchów i odpałów w ciągu kilku lat kariery nazbierało się już naprawdę sporo.

Na wygraną Janowicza z Benoitem Paire raczej nie postawimy, choć to Polak jest faworytem bukmacherów w wieczornym meczu. Na jego powrót na szczyt, w okolice pierwszej dziesiątki rankingu – też raczej nie. Ale gdyby ktoś chciał się założyć, że Jurek znów odpali coś takiego, o czym będzie w szoku mówił cały świat – w taki zakład wchodzimy bez wahania! Bo Jurek to naprawdę bomba zegarowa. I to nie taka, jak w hollywoodzkiej produkcji, o której wiemy, że bohater i tak ją w ostatniej chwili rozbroi. Janowicz to bomba, która musi wybuchnąć. Pytanie tylko: „kiedy” oraz „jak duża będzie fala uderzeniowa”.

Ten typ to menda

O Janowiczu znów głośno było kilka dni temu. Po wygranym meczu pierwszej rundy Wimbledonu w jednej z sal konferencyjnych zebrali się dziennikarze: jeden Włoch i grupka Polaków. Jurek rzucił okiem po sali, po czym zażądał, żeby Artur Rolak opuścił salę. Reporter miesięcznika „Tenis klub” oraz autor wywiadu-rzeki z Agnieszką Radwańską oczywiście odmówił. Na to tenisista z Łodzi oświadczył „nie będę pracował z tym typem, bo wiem jaką jest mendą, i tyle”, po czym wyszedł z sali.

Kocham burgery

To kolejny skandal z Janowiczem w roli głównej w niewielkim odstępie czasu. W Stuttgarcie w 1. rundzie grał z Kuzniecowem. Nagle zaczął wykrzykiwać, że kocha burgery oraz pizzę i pączki. Kiedy sędzia zwrócił mu uwagę na niestosowne zachowanie, przekonywał, że zobaczył tabliczkę z napisem burgery, a on je naprawdę kocha. Potem zapewniał, że mówi tylko siebie. Sędzia się wkurzył i odebrał Polakowi punkt. Na szczęście skończyło się dobrze, Janowicz utrzymał nerwy na wodzy i wygrał.

Na Twitterze napisał potem, że z równowagi wyprowadziła go „mega wredna kobieta wagi super heavy”, potem dziękował polskim kibicom za pomoc w uspokojeniu jej. Jednym słowem: oryginał.

How many times?!

Sędzia, który prowadził mecz w Stuttgarcie oczywiście nie był pierwszym, który przekonał się o wybuchowym charakterze Janowicza. W 2013 roku w Australian Open wściekł się na Mariję Cziczak, która nie zauważyła ewidentnego zdaniem Polaka autu. – How many times?! – wrzeszczał na Chorwatkę.

Innemu sędziemu dał się we znaki w czasie w meczu Pucharu Hopmana z Johnem Isnerem. Po jednym z zagrań Amerykanina Jurek poprosił o challenge. Niestety, komputerowy system zaliczył błąd i na ekranie nie wyświetlił się ani lot piłki, ani miejsce jej lądowania. Janowicz był wściekły. – Mogę wam pożyczyć mojego laptopa – wypalił.

Skoro mowa o laptopach – Janowicz jest fanem gier komputerowych. Kiedy leczył kontuzję, mnóstwo czasu spędzał, grając w Counter-Strike. Grając do upadłego, także na duże stawki. Kiedyś wyzwał na pojedynek Piotra Skowyrskiego, znanego youtubera. Stawka wynosiła 1,200 dolarów, do sieci trafiło nagranie pojedynku. Janowicz przegrał, po czym zrobił z klawiaturą to samo, co niejednokrotnie z rakietą po nieudanym zagraniu.

Zaczęły się pojawiać liczne głosy, że tenisista naprawdę potrzebuje wsparcia psychologa, jeśli nie psychiatry…

Trenujemy po szopach

Janowicz ma także inny problem: wali prosto z mostu, nie zastanawia się nad tym, co mówi. Czasem zdarza się, że chciałby w sumie powiedzieć coś sensownego, ale ubierze to w takie słowa, że wywołuje skandal. Tak było choćby ze słynnymi „szopami”.

Każdy ma jakieś oczekiwania. Jesteśmy krajem, który nie ma jakiejkolwiek perspektywy w sporcie, biznesie, życiu prywatnym. Nie ma perspektywy dla nikogo. Trenujemy gdzieś po szopach. To już mnie śmieszy! Każdy ma jakieś oczekiwania. Kim jesteście, że macie oczekiwania? Oczekiwania może mieć mój trener, mama, tata, a nie wy! Siedzicie i krytykujecie nas non stop. Po tym macie oczekiwania? Śmiecia i zero można stworzyć przez jeden mecz w naszym kraju. Tak to wygląda! – wypalił na konferencji po przegranym meczu Pucharu Davisa.

Nie da się ukryć, że miał sporo racji. Chciał powiedzieć o tym, że media często pompują balonik do granic możliwości, a kiedy się nie uda wygrać, wylewają na zawodników wiadra pomyj. Zasadniczo – często tak właśnie jest. Ale z całej wypowiedzi Janowicza przebiło się tylko „trenujemy po szopach” i to, że był arogancki do dziennikarzy.

Wódka to najlepszy napój na świecie

Do Janowicza przylgnęła łatka skandalisty i media to wykorzystują. Na przykład przed meczem w Sofii z Grigorem Dimitrovem padło kolejne idiotyczne pytanie: „jak przygotowywałeś się do meczu”. Rozbawiony Jurek wypalił: „dużo imprezowałem i piłem wódkę. To najlepszy napój na świecie”.

Może nie był to najwyższych lotów żart, ale chyba każdy zrozumiał, że Janowicz nie mówi na serio. Każdy? Jasne… „Polski tenisista do meczu z Dimitrovem przygotowywał się trenując i pijąc wódkę. 26-latek przegrał 6:4, 3:6, 4:7” – napisały Sportowe Fakty. Nie, że żart, wygłup, zabawna wypowiedź. Nie: pił wódkę, więc przegrał – logiczna konsekwencja.

Emocjonalny chłopak

Janowicz ma także drugie oblicze. W czasie wywiadu na żywo, kiedy przeszedł kwalifikacje halowego turnieju w Paryżu, a potem w półfinale pokonał Andy’ego Murraya, zwyczajnie się rozpłakał. Nie był w stanie mówić także wtedy, gdy osiągnął półfinał Wimbledonu.

Jestem specyficzny. Przeżywam swoje mecze i ekscytuję się nimi. Po meczu z Murrayem nie mogłem spać, tak to przeżywałem. Taki już jestem – mówił w wywiadzie dla TVN.

Inna sprawa, że w odbiorze Janowicza wszystko zależy od jego postawy na korcie. Trochę jak ze słynnym powiedzeniem Kazimierza Górskiego, który uważał, że „lepszy pijany Gorgoń niż trzeźwy Ostafiński”. Jeśli tenisista z Łodzi wróci do najwyższej formy i zacznie regularnie wygrywać, śmiało powiemy, że lepszy pyskaty, skandalizujący Janowicz niż zawsze grzeczna Magda Linette.

JC

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

dwie stare siostry
WZL & Parasol Wrocław

Wimbledon, 7 lipca godzina 16.00 czasu Warszawskiego ,temperatura nie dopisuje do grania w tenisa…

Pradella

1. JJ w Stuttgarcie krzyczał k… a potem tłumaczył ze jednak burger. I za to dostał karę.
2. Nie wiem czy autor wie, ze to Artur Rolak zadał pytanie na które JJ odpowiedział o szopach. Radzę zapoznać się z YT

Artykuł Ok, ale tylko pod warunkiem ze autor pierwszy raz pisze o tenisie i ma researcherów poświecił jakieś 15 minut

wpDiscuz
Najnowsze wpisy

INNE SPORTY

Szamoobrona